Author: admin

  • Dagmara i nie tylko cz. 4

    Jolka pokiwała głową, położyła się na wznak, rozchyliła swe fantastyczne nogi. Przysunąłem się bardzo blisko do pięknie wyeksponowanej cipki, ująłem dłonią swą pałę i zbliżyłem do różowej szparki. Była tak mokra, że nie było potrzeby dodatkowego nawilżania. Pomału zacząłem rozpychać elastyczne, mokre od mego lizania i jej własnych soczków ścianki, cały czas obserwowałem twarz dziewczyny. Uśmiech zniknął ze ślicznej buzi, zarysowało się napięcie i oczekiwanie. Splunąłem w dłoń, posmarowałem śliną trzon kutasa i wpychałem go coraz głębiej. Stęknęła tylko i westchnęła, ale nie cofnęła bioder. Po chwili tkwiłem w Joli całą długością swej dzidy, teraz zacząłem się wycofywać; cały czas robiłem to pomalutku, bez pośpiechu, teraz znowu wjechałem w gościnną pizdeczkę po jaja. Uśmiech wrócił na twarzy ruchanej dziewczyny, zaczęła sapać i głośno oddychać, by po kilkunastu mych pchnięciach dostosować ruchy bioder do moich. Zwiększyłem tempo, teraz było znacznie szybciej, miarowo i głęboko, do końca. Moja młodziutka kochanka bardzo angażowała się w ten seksualny spektakl, nie dość, że rytmicznie nasuwała się na penetrującą ją pałę, to jeszcze zaczęła masować sobie łechtaczkę, zwiększając odczucia. Chwilę później zaczęła coś mówić, ale bardzo niewyraźnie; dopiero po czasie rozumiałem jej słowa. –

    – Kurwa, jak mi dobrze, ale mnie wypełnia ten twój kutas, czuję go wszędzie… Tak, ruchaj mnie, mocno mnie ruchaj, tak, chcę cię czuć całego… O tak… Tak… Ja pierdolę, ale jesteś wielki… Szybciej, szybciej…

    Cały czas tak sobie szeptała, coraz szybciej pobudzała łechtaczkę, ładne oczy zachodziły mgłą rozkoszy; w pewnej chwili zadrżała, wrzasnęła coś bardzo głośno i znieruchomiała. Postękiwanie i bardzo wyraźne skurcze płaskiego brzucha niezbicie dowodziły, że przeżyła pierwszy tego wieczoru orgazm. Opuściłem gościnną pipkę, wsunąłem sterczącego ciągle penisa w pół rozwarte usta. Dziewczyna odruchowo zaczęła go ssać, dłońmi onanizowała mnie i drażniła jądra. Nie trwało to długo, wystrzeliłem wielką porcję spermy prosto w gardło, przez co zakrztusiła się i zaczęła głośno kaszleć. Wywaliłem całą resztę na twarz i ten niesamowity biust, Jola wreszcie opanowała napad kaszlu.

    – Ja pierdolę, ale numer! – wyszeptała z pewnym trudem.

    – Jaki numer?

    – Niewiele brakowało, a zalał byś mi płuca, tyle tego wyleciało z twej pały. Rozśmieszyło mnie to, że w nekrologu napisali by, że utopiła się w spermie! – znowu wybuchnęła śmiechem

    – No tak, to była by naprawdę dziwna śmierć! – też się roześmiałem.

    – Ale ruchać to potrafisz, nie ma co! Chyba jeszcze nikt mi tak nie dogodził… Co ja mówię, przecież nikt jeszcze mnie tak nie zerżnął. Było mi cudownie – przeciągnęła się leniwie, by po chwili zgarniać ręką spermę z twarzy i piersi.

    – Lubię ten smak – wyszeptała, oblizując palce i dłoń.

    Leżeliśmy obok siebie, Jola położyła głowę na mej piersi, jedną zajebistą nogę zarzuciła mi na biodra. Objąłem ją, głaskałem krótkie, niemal czarne włosy. Podobała mi się, naprawdę była śliczną dziewczyną i fantastyczna kochanką. Zerknąłem w stronę Adama, ciekaw, co się u nich dzieje. Zobaczyłem stojącego chłopaka, trzymającego nagą laseczkę na rękach. Nela obejmowała rękoma mocny kark mężczyzny, jej nogi spoczywały na jego ramionach, a kutas tkwił w pipce. Podnosił i opuszczał dziewczynę na drągala, który znikał we wnętrzu kapiącej śluzem i sokami cipki, by po chwili znowu ukazać się w całej okazałości. Laska stękała i sapała, głowę to miała odrzuconą do tyłu, to przyciskała się do mężczyzny, całując go w szyję, usta, oczy. Nagle wrzasnęła, wygięła się tak, że niemal jej nie upuścił a z cipki wyciekł potężny strumyk moczu. No cóż, zsikała się z rozkoszy! Po chwili leżeli na kanapie przytuleni do siebie.

    Kawa, woda, herbata, piwo i drinki w końcu dały znać o sobie. Nagle poczułem, że muszę wyjść do toalety, inaczej popuszczę! Odsunąłem Jolę delikatnie od siebie; miałem wrażenie, że zapadła w drzemkę. Podniosłem się z posłania, poszedłem do łazienki. Stanąłem nad ubikacją, podniosłem deskę, skierowałem kutasa w dół i z wielką ulgą zacząłem oddawać mocz. W tym samym momencie poczułem ciepło za sobą, a jakaś dłoń chwyciła mnie za penisa.

    – Chodź do kabiny, proszę – to była Jola.

    – Muszę się wysikać, bo mi pęcherz pęknie – próbowałem protestować.

    – No właśnie dlatego cię tam zapraszam – odsunęła się.

    Spojrzałem za siebie, dziewczyna klęczała w kabinie i kiwała na mnie dłonią.

    – No chodź, proszę…

    – Ty chyba zwariowałaś. Mam na ciebie nasikać?

    – Tak! Widziałam to na kilku filmikach i bardzo mnie to podnieciło, zawsze chciałam spróbować. No chodź, nie daj się prosić, muszę przekonać się, jak to jest, to przecież takie podniecające…

    Parcie na pęcherz miałem już tak silne, że nie byłem w stanie zatrzymać strumienia moczu, który poleciał wprost na Jolkę. Skierowałem żółtawy strumień na jej piersi, ale kiedy patrząc na mnie otworzyła buzię i zaczęła się oblizywać, zmieniłem kierunek. Polewałem śliczną twarz, szczałem w jej usta; ona przymykała buzię, mocz wypływał z niej na brodę, szyję i biust. Nagromadziłem w sobie sporo tego płynu, ciągle leciał mocnym strumieniem, tym razem na czoło i włosy dziewczyny. Przysunęła się zupełnie bliziutko, złapała kutasa w rękę, objęła go wargami, połykając resztę moczu. Nie wiem dlaczego, ale to, co teraz się działo niesamowicie mnie podnieciło; kiedy skończyłem sikać podniosłem laskę na równe nogi, odwróciłem tyłem do siebie, zmusiłem, żeby pochyliła się, opierając o ścianę kabiny. Nie zważając na nic wepchnąłem kutasa w wypiętą dupkę i zacząłem ją ostro ruchać. Jola wrzasnęła, ale złapałem ją za twarz, zamknąłem usta i rżnąłem jak nastolatek tę zajebistą dupeczkę. Po krótkiej szamotaninie uspokoiła się, spod dłoni zakrywającej otwarte usta usłyszałem jęki i postękiwania. Zauważyłem też, że ta wspaniała dupka porusza się do przodu i do tyłu, sama nadziewając się jeszcze mocniej. Przestałem na moment, ale ona ciągle w tym samym rytmie nabijała się na kutasa. Uwolniłem buzię z uścisku, mocno złapałem za biodra obydwoma dłońmi i jebałem między pośladki jak tłok w silniku. Patrzyłem na kropelki moczu kapiące z krótkich włosów, na języczek, który zlizywał krople płynące po twarzy. Całe to zajście nie trwało długo, znowu słyszałem wrzask dziewczyny, ale tym razem był to okrzyk rozkoszy, nie protestu. Musiała mieć bardzo silny orgazm, bo nogi się pod nią ugięły i nie mogła zapanować nad ciałem do tego stopnia, że upadłaby, gdybym jej nie podtrzymał. Kutas z cichym cmoknięciem wyskoczył z rozpychanej ciemnej dziurki, więc też uklęknąłem i znowu władowałem go w dziewiczą do tej pory pupę. Jolka stękała, jęczała i wykrzykiwała słowa przekleństwa, informujące mnie, jak jej dobrze, że wspaniale rucham, ale chciała by poczuć mego chuja w pipie, więc zmieniłem szarki, wyszedłem z tyłeczka, siadłem płasko w brodziku, przyciągnąłem dziewczynę do siebie i wjechałem w pipkę. Tym razem ja byłem szybszy, wystrzeliłem w nią po kilku minutach, musiałem sam sobie zamknąć gębę dłonią, bo doznanie było niesamowite. Siedzieliśmy chwilę w bezruchu, patrząc sobie w oczy.

    – Ale ty się ruchasz, dziewczyno! Jesteś zajebistą laską i jeszcze lepszą kochanką. Ale to sikanie, to jednak pewna forma perwersji, wiesz o tym?

    – Zawsze chciałam tak spróbować, odkąd zobaczyłam to na jakimś pornolu. A ty jesteś niesamowity, przepraszam, ale przecież nie jesteś młodzikiem, a ruchasz, jakbyś miał ze trzydzieści lat!

    – Ha, dziewczyno! Jakbym miał trzy dychy, to byś już dawno prosiła, żebym dał tobie spokój. Teraz to tylko ta reszta, która mi została…

    – Przestań, nie spotkałam jeszcze takiego faceta, jak ty. Nie dość, że masz kutasa jak koń, to jeszcze kondycją mógłbyś zadziwić dużo młodszych facetów.

    – Nic dziwnego, że nie spotkałaś takiego mężczyzny, jestem już w zaawansowanym wieku, a ty młodziutka jesteś. Właściwie to ile masz lat?

    – 17 od miesiąca.

    – Masz talent, bo przy tak młodym wieku rżniesz się jak profesjonalistka. To był komplement!

    – Dzięki. Co zrobię, że polubiłam seks? Lubię flirtować z mężczyznami, podoba mi się, jak się do mnie niemal łaszą jak pieski, byle tylko móc złapać mnie za pipkę, czy wsadzić penisa w usta młodej dupeczki. Potem chwalą się kumplom, jaką to młodą kurewkę poderwali i wyruchali. Chodzę do Galerii, bo starzy nie mają dla mnie czasu. Oboje zajmują się swymi biznesami, nie bywają nawet codziennie w domu, mam więc wolną rękę. Dobrze, że nauka idzie mi bez problemów, to nie zawracają dupy jakimiś nakazami, czy innymi pierdołami. Jestem starsza od Neli o rok, bo miałam w dzieciństwie wypadek, w którym zginęła moja mama… Leżałam kilka miesięcy w szpitalu, straciłam rok w szkole, ale nie żałuję. Mamy taką ekipę w budzie, że głowa boli! Ale chyba nie będziemy tak tu siedzieć, co?

    – Masz rację, chodźmy do łóżka. Ale wpierw kąpiel, nie pójdziemy tacy zalani moim moczem – próbowała mnie pocałować w usta – Nie, nie, nic z tego. Tam na półce masz pastę do zębów, wypłucz sobie usta.

    Zamknąłem drzwi kabiny, puściłem wodę i po odświeżającej kąpieli znaleźliśmy się w łóżku. Adam z Nelą chyba zdrzemnęli się zmęczeni, bo leżeli bez ruchu wtuleni w siebie z zamkniętymi oczami. Adam zareagował na odgłos zamykanych drzwi łazienki, podniósł głowę, uśmiechnął się.

    – Gwidon, coś ty jej tam robił, odzierałeś laskę ze skóry?

    – Nic, dlaczego pytasz?

    – Bo wyła, jak kojot, aż Nelusia chciała sprawdzić, co się tam dzieje.

    – Nie, nic takiego strasznego nie było, to tylko pierwszy raz z kutasem w pupie.

    – A ja tak nie wrzeszczałam, jak mnie pierwszy raz ruchali w dupę – Nela przeciągając się i głośno ziewając siadła na kanapie.

    – A kto cię tam dymał? Grzesiek, prawda? – Jolka chciała się bronić.

    – No tak, Grzesiek, a co to ma do rzeczy?

    – A to ma, że też się z nim ruchałam i wiem, czym cię grzmocił, a popatrz na Gwidona, widzisz? Grzesiu nie ma nawet połowy tego. – podtrzymała oklapniętego kutasa dłonią.

    – Może masz rację? – Nela przeciągnęła się znowu – mam ochotę na jakieś picie, a panowie?

    – Oczywiście, zaraz zrobię – Adam wstał z kanapy, zrobił po drinku i podał nam szklaneczki.

    Dziewczyny wyszły razem do łazienki, po chwili wróciły umalowane i uczesane. Wypiłem swego drinka niemal duszkiem, przyglądałem się nagiej Neli. Hmmm, Jola jest super dupcia, ale ona jej nie ustępuje. Jest co prawda dużo niższa, ale niesamowicie zgrabna, piękna buzia, bardzo fajne nogi, no i tak jak lubię – szczuplutka dupka. Długie blond włosy ciągle spadające na oczy odrzucała fantastycznym, takim kobiecym gestem. No i te oczy! To był typ dziewczyny, którą każdy normalny (albo i prawie każda, kto wie?) chcieli przytulić, ucałować, pieścić. Ja też…

    – Częstuj się Gwidonku, nie krępuj się – Adam lekko popchnął Nelę w moją stronę – no, maleńka obsłuż pana Gwidona.

    – Ale ja myślałam… – widocznie Jola chciała mnie na wyłączność, bo zrobiła zawiedzioną minkę.

    – Nic nie myśl, tylko podejdź proszę do mnie – chłopak zrobił na kanapie miejsce obok siebie, a kiedy podeszła, objął ją w pasie i cmoknął w pępek – myślę, że też potrafię dotrzymać towarzystwa tak atrakcyjnej dziewczynie – położył dłonie na sterczącym biuście Joli.

    – Mam nadzieję, że z tobą też nie będę się nudziła – pochyliła się i pocałowała Adama w usta.

    Nela klęczała już między mymi rozchylonymi kolanami i delikatnie swą małą rączką głaskała podnoszącego głowę fiuta, przyglądają mu się uważnie.

    – Ale on gruby – ledwo mogła objąć pęczniejący trzon – i ma tak delikatną skórkę, choć patrząc na plątaninę tych żył, można by pomyśleć, że jest zupełnie inny… – pocałowała go delikatnie.

    – Jest do twojej dyspozycji, zajmij się nim – pogłaskałem małą dupodajkę po czuprynie.

    – Jest imponujący, naprawdę. Adam ma może ciut dłuższego, ale jego nie jest taki gruby…

    – Jolka – odwróciła się do koleżanki robiącej loda Adamowi – i ty miałaś to w dupie? – wskazała palcem na sterczącą już lachę.

    – Tak, miałam. I co? Jest różnica między nim, a kutasikiem Grześka?

    – Nie sądziłam, że jak urośnie, to jest taki gruby, w mojej dupci nie zmieści się, jestem pewna.

    – Tak sądzisz? Już Gwidon sprawi, że będziesz chciała więcej – Jola wróciła do lachy Adama.

    Cały czas głaskałem małą Nelę po głowie, teraz złapałem mocno za włosy i przyciągnąłem jej twarz do krocza, wpychając dzidę w rozchylone usta. Wcisnąłem się głęboko, zakrztusiła się, ale po chwili opanowała kaszel i wzorowo obrabiała mego przyjaciela. Nagle przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Odsunąłem od siebie zdziwioną dziewczynę, skinąłem na Adama. Popatrzył na mnie na mnie pytająco.

    – Mam pomysł. Może odpoczniemy sobie troszeczkę, wypijemy po drinku, a w tym czasie panie dadzą nam pokaz miłości lesbijskiej?

    – Dobre! Dziewczyny, bzykałyście się już z innymi dziewczynami? – Adam był zachwycony. – To mi coś przypomina…

    – Mi też, mam nadzieję, że będzie na co popatrzeć. No, dziewczynki, na co czekacie? do roboty! – oczywiście mieliśmy na myśli to, co wyczyniały pamiętnej nocy Dagmara z Klarą.

    – Nela, pocałuj Jolkę, a ty, Jolu połóż się na łóżku. Pomyślcie, że jesteście z mężczyzną. Obie zdezorientowane patrzyły to na siebie, to na nas, nie bardzo wiedziały, co i jak zacząć.

    – Ale…

    – Nie gadaj, jeśli nie chcesz pocałować Joli, to może ona wyliże ci pipkę.

    – To dobry pomysł – Nela rozłożyła szeroko nogi – No, laska, moja broszka czeka!

    Jolka trochę nieśmiało ułożyła się między nogami przyjaciółki, położyła dłonie na jej pipce, rozchyliła wargi i zaczęła ją pieścić. Z początku trochę nieśmiało, ale kiedy usłyszała jęki i westchnienia Neli – nabrała wigoru. Ssała łechtaczkę, lizała ją, wsuwała palce w różową szparkę, w pewnym momencie naśliniła mocniej palec i wsunęła go w pupę lizanej dziewczyny. Nela przeciągle westchnęła, nagle podniosła się, złapała Jolę w pasie, przyciągnęła do siebie i wpiła się w jej usta.

    Popijając smacznego drinka, patrzyliśmy z Adamem zachwyceni na rozwijającą się akcję, dziewczyny robiły się odważniejsze i śmielsze. Jola popchnęła Nelę, odwróciła się do niej tyłem i przesunęła tak, że klęczała nad nią, sama pochylona zaczęła lizać maleńka pipkę. Tutaj ciekawostka, bo jeśli cipka Joli przypominała bułeczkę, to pipka Neli była jak jakieś nacięcie w skórze między nogami – mała, wąziutka i wyjątkowo ciasna, ale o tym miałem przekonać się później. Teraz dziewczyny leżały w klasycznej pozycji 69 i dawały sobie rozkosz liżąc się, stymulując… W pewnej chwili Jola podniosła się, siadła na łóżku, klepnęła w tyłek Nelę.

    – Siadaj, i przysuń się do mnie – nakazała.

    – Ale co… – Nela była zdezorientowana.

    – Nie gadaj, tylko rób, co mówię.

    Dziewczyny siedziały patrząc na siebie, w końcu Jola przyciągnęła do siebie koleżankę i pocałowała ją w usta. Widziałem języczek poruszający się zwinnie w buzi Neli, Jolka rozchyliła nogi partnerki, sama zrobiła to samo i już siedziały tuż przed sobą, tak, że ich pipki stykały się. Jola zaczęła ruszać biodrami, Nela wreszcie zrozumiała, w czym rzecz i zaczęła powtarzać to, co widziała u Joli. Dziewczyny pocierały się cipkami w zawrotnym tempie, a my patrzyliśmy na to zauroczeni.

    – Wiesz co? Podoba mi się to, co widzę. Zawsze mówię, że nie ma to jak młodość – Adam uśmiechał się szeroko, popijając drinka.

    – Teraz tak, ale kiedyś dojdziesz do wniosku, ze jednak trzeba stawiać na doświadczenie. Teraz masz młodość, piękne ciała, namiętność i spontan. Za kilka lat sam stwierdzisz, że poza tym jest jeszcze inny rodzaj seksu – wyrafinowany, wysublimowany, z dojrzałą partnerką, doświadczoną kochanką i wierz mi, jest to coś zupełnie innego, niż teraz. – nie wiem dlaczego zacząłem uświadamiać chłopaka, co jeszcze go czeka…

    W tym czasie dziewczyny osiągnęły maksimum podniecenia i w kilkusekundowej różnicy przeżyły fantastyczny orgazm. Nie czekałem, złapałem Nelę, odciągnąłem od Joli, niemal rzuciłem na pościel i bez ceregieli załadowałem kutasa w tę niespotykaną pipkę. Naprawdę, nigdy wcześniej nie widziałem tak małej cipeczki, jak u Neli! Do tego tak ciasnej…

    Posuwałem jak automat, dziewczyna kwiliła i jęczała, myślałem, że ją boli, ale ona sięgnęła przed siebie i mocno przyciągała moje biodra. Czując, że zaraz dojdę wyskoczyłem z gościnnej, ciasnej szparki, odwróciłem laskę na brzuch, podniosłem trochę zgrabną dupkę i tym razem pomalutku zacząłem się w nią wpychać. Początkowo dziewczyna była spięta, jednak mokry i śliski od jej soczków kutas płynnie wjechał w kakaowe oczko. Kiedy tylko nabrzmiała głowica minęła zwieracze, popchnąłem trochę mocniej, wsuwałem cię centymetr po centymetrze. Patrzyłem na zgrabną dupkę laseczki, zauważyłem, że zaczyna współpracować, po chwili praktycznie przestałem się poruszać, obserwując, jak sama nabija się na sterczącą dzidę. Pochyliłem się, ująłem w dłonie jędrne, młode piersi, przyciągnąłem Nelę do siebie. Cały czas rytmicznie poruszała dupcią, po jej zachowaniu domyślałem się, że znowu jest na granicy orgazmu, ja zresztą też. Rzeczywiście, eksplodowaliśmy niemal w tej samej sekundzie, było to niesamowite! Kutas tkwiący w ciasnej dupci, wepchnięty w nią po same jaja, wyrzucał z siebie kolejne porcje spermy. Było to tak mocne przeżycie, że normalnie padłem na pościel, żeby nie przygnieść tego mikrusa, którego ruchałem. Wcisnąłem się gębą w poduchę; mój ryk mógł ściągnąć tutaj większość gości pensjonatu, a nie chcieliśmy tego. Nela wyglądała, jakby straciła świadomość, dość długo trwało, zanim wróciła do rzeczywistości.

    – Ja pierdolę, co to było? Co za… Kurwa, ale odleciałam…

    – Widziałam, widziałam, wyglądałaś, jakbyś była nieobecna. Gwidon zna się na rzeczy, co? – Jolka patrzyła z zazdrością na koleżankę.

    – Ostatni raz trochę podobnie przeżywałam, jak byłyśmy na gościnnych występach z Klarą, też było zajebiście – rozmarzyła się Nela.

    – Z Klarą? – zapaliła mi się lampka kontrolna – Z jaką Klarą?

    – No przecież nie z jej matką – wskazała na koleżankę – Klara to nasza kumpelka z klasy i z Galerii.

    – Przecież mówiłaś, że twoja mama nie żyje – zwróciłem się do Joli – więc jak to jest?

    – Bo mama nie żyje, a Klara jest moją macochą. Ojciec ożenił się z nią dwa lata po wypadku, zaopiekowała się mną, mówię do niej „mamo”, bo tak mi się podoba.

    – To bardzo ładnie – nie bardzo wiedziałem, czy Klara, żona Jeremiego, jest jej macochą.

    – Mówiłaś, że staruszkowie mają jakieś biznesy? – pytałem dalej, żeby mieć pewność.

    – Tak, matka robi kosmetyki, a ojciec czymś tam handluje, nie mam pojęcia, czym.

    Ale numer! Tydzień temu dymałem Klarę a dzisiaj jej pasierbicę! Nawet po zastanowieniu nie umiem powiedzieć, która z nich lepsza w łóżku, obie są doskonałe w niektórych dziedzinach. Adam patrzył na mnie i uśmiechał się pod nosem, przecież ciągle dymał Klarę, teraz przecież zerżnął pasierbicę swej przyszłej szefowej, a ją samą widział w akcji z mężczyzną i kobietą… Ja pierdolę, co to za świat, rucha się każdy z każdym, ale żadne nie wie nic o najbliższych… Czy to normalne? Ale mnie, kurwa przemyślenie ogarniają, a przecież nie za filozofa tu przyszedłem, tylko po to, żeby poruchać sobie młode dupeczki!

    – Koniec dyskusji, Jola kładzie się na plechach, Nela klęka nad nią, nie, nie tak, twarzą do mnie, ale tak, żeby mogła wylizać ci pipkę, o, tak dobrze. Adam rucha Nelę w dupę, a ja Jolkę. Też w dupę, więc połóż mi na ramionach te swoje zajebiste nogi, kochana, trochę wyżej, o tak dobrze.

    – Pochyl się lekko – to Adam do Neli, popychając ją delikatnie w moją stronę.

    Dziewczyna oparła ręce na podniesionych nogach Jolki, Adam ładował się już w rozciągniętą przez mojego kutasa dupkę, a ja posuwałem Jolkę. Szkoda, że nie miałem aparatu, były by zajebiste ujęcia, niektóre pornosy wysiadały przy tym, co myśmy wyprawiali. Dziewczyny stękały i jęczały, słyszałem niekiedy głośne plaśnięcie dłoni Adasia w tyłeczek Neli, wsłuchiwałem się w jej jęki, patrzyłem na Jolę liżącą pipkę koleżanki; raz po raz szukała jej językiem, ale tylko wtedy, kiedy Adam pchnął mocniej. Gęste soczki wypływające z drażnionej językiem cipki i spływający z pupy śluz z chuja ruchającej ją chłopaka natychmiast znikały w zachłannych ustach. Pochyliłem się w stronę Neli, zaczęliśmy się całować, dziewczyna lizała mi twarz, ja wsuwałem do ślicznej buzi palce, które zachłannie ssała… Miętosiłem zgrabny biuścik blondyneczki, niekiedy moja dłoń spotykała się z dłonią Adama… To było wspaniałe uczucie, kiedy sztywny, twardy penis rozpychał się w gorącej, ciasnej pupie tej młodej dziewczyny, której macochę ruchałem kilka dni wcześniej. Adam pompował Nelę jak tłok, miał dużo lepszą kondycję, niż ja, w końcu był dużo młodszy. Głębokie oddechy, postękiwanie, sapanie i jęki naszej czwórki mieszały się z sobą, tworzyły zajebistą muzykę seksu i namiętności… Złapałem za blond kudły i mocno pociągnąłem w dół. Nela pochyliła się, otworzyła usta, chcąc coś powiedzieć, zaprotestować, ale nie zdążyła, bo już wpychałem w nią kutasa, który jeszcze sekundę wcześniej tkwił w pupie Joli. Natychmiast podjęła akcję, zaczęła mnie ssać i brandzlować dłonią. Jolka nie pozwoliła jednak na zbyt długiego loda w wykonaniu koleżanki, wyrwała jej z buzi mego biednego przyjaciela, aż zabolało i wcisnęła go w ociekającą sokami pożądania i podniecenia cipkę. Adam już dochodził, zaczął jęczeć i wystrzeliwał w małą dupkę kolejne porcje spermy. Nela natychmiast odwróciła się i wyssała resztę wypływającego nasienia, część rozmazując sobie na biuście i brzuchu. Też nie mogłem dłużej powstrzymywać wytrysku, położyłem się na Joli, mocno ją do siebie przyciskając i spuściłem się w gościnną pipkę, wypompowując w nią tę całą resztę, która została mi w jajach…

    Leżeliśmy znowu obok siebie, nie ważne, kto przy kim, dziewczyny miały dość seksu na dzisiaj; przyznam, że ja też. Popatrzyłem na nie obie, przyglądałem się ich jeszcze niemal dziecinnym twarzom, patrzyłem na spływające po nich smugi tuszu do rzęs, na rozmazaną na pół twarzy szminkę… Przytuliłem do siebie Jolkę, położyła głowę na mej piersi, nogę zarzuciła mi na biodra.

    Nakryłem nas kołdrą i… usnąłem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Kamil – moja prawdziwa historia. Czesc 2

    Mam na imię Kamil. Chciałbym Wam opowiedzieć o moich doświadczeniach, które wydarzyły się na przestrzeni mojego życia.

    Poprzednio opisałem Wam końcówkę szkoły podstawowej. Teraz przeniosę się w czasie kilkanaście lat do przodu. Po studiach zacząłem swoją pierwszą pracę w dużej firmie jako informatyk. Bardzo lubiłem te pracę, czułem się doceniamy, rozwijałem się i łapałem doświadczenie. Pewnego dnia przyszedł mail, który wbił mnie w ziemię. Dziewczyna z HR rozesłała informacje o nowozatrudnionych osobach – robiła tak co miesiąc gdy przyjmowaliśmy kogoś. Zwykle przez taki mail przerzucało się oczami z ciekawości i wracało do swoich zajęć. Tym razem jednak nie mogłem oderwać oczu. W jednej z pozycji widniało “Anna Graczyk – office assistance”. Patrzyłem i nie wierzyłem, czy to może być ona? Moja prześladowczyni z podstawówki? Niestety brak większych informacji, kompozycja imienia i nazwiska zbyt częsta by móc jednoznacznie to ustalić. Zacznie pracę od przyszłego miesiąca. Pot przeleciał mi po całym ciele. W głębi duszy wierzyłem, że to jednak nie ona. Niestety od tego dnia moje myśli skupiały się już tylko wokół tego – co robić jeżeli to będzie jednak ona? Nie chciałem już nigdy więcej mieć z nią nic wspólnego. Zniszczyła mi końcówkę podstawówki. Wpędziła w kompleksy z których już nigdy nie mogłem tak naprawdę wyjść po dzień dzisiejszy. Niestety jak się okazało kilka dni później to była ona. Siedziałem za komputerem robiąc swoje zadanie gdy nagle usłyszałem dobiegające przede mną radosne “czeeeść” i zobaczyłem ją. Uśmiechnięta od ucha do ucha, wyglądała pięknie, rozłożyła ręce i kroczyła w moja stronę. Zmieszałem się strasznie nie spodziewając się zupełnie takiej sytuacji. Wstałem i nieśmiało ruszyłem jej na przywitanie. Przywitaliśmy się a właściwie krótko przytuliliśmy. Zaczęła pytać co u mnie, jak mi się tu pracuje, opowiedziała czym będzie się zajmować. W tamtym momencie pomyślałem, że jest zupełnie inna niż ją zapamiętałem. Dość powiedzieć, że był to mój pierwszy kontakt z jakąkolwiek kobietą jeżeli można to tak powiedzieć. Do tej pory byłem raczej przez nie ignorowany. Pomyślałem, że było minęło, fajnie ją zobaczyć.

    Co było później? Co jakiś czas wpadaliśmy na siebie w biurze wymieniając raczej krótkie zdania. Na jednej z imprez kiedy już trochę wypiłem i zostałem do końca ośmieliłem się do niej podejść i zagadać. Nie pamiętam za bardzo o czym gadaliśmy w każdym razie zaprosiła mnie do siebie. Nic takiego, zwykła koleżeńska pomoc. Ja akurat nie mieszkałem wtedy blisko miejsca imprezy i nie miałem za bardzo jak wrócić w nocy, ona zaś mieszkała sama więc użyczyła mi kanapy w salonie. Skłamałbym gdybym powiedział, że nie czułem się onieśmielony. Cały czas zachowywałem dystans chociaż z ręką na sercu muszę przyznać, że była dla mnie miła i całkowicie zmieniłem opinię o niej. Od tamtej pory co jakiś czas zamienialiśmy kilka zdań, zaczęliśmy się również spotykać u niej w mieszkaniu na pogawędki lub wspólne piwo. Chyba też musiała mnie polubić albo przynajmniej rozmowy ze mną były dla niej ciekawsze niż samotne wieczory.

    Jedno z takich spotkań u niej zmieniło jednak wszystko. Czasem się wygłupialiśmy a ja coraz bardziej pewnie czułem się w jej towarzystwie. Do tego alkohol ośmielał mnie. W czasie jednego takiego spotkania nagle przeszło mi przez myśl, że może to coś więcej. Akurat staliśmy naprzeciwko siebie śmiejąc się z czegoś a ja zebrałem się na odwagę i zbliżyłem usta do jej ust. Nie wiem co wtedy sobie myślałem, chyba chciałem po prostu odegrać scenę z jakiegoś romantycznego filmu licząc na odwzajemnienie pocałunku. Nic z tych rzeczy. Usłyszałem tylko “odbiło Ci?” i poczułem potężny ból w kroczu. Pisząc potężny mam naprawdę to na myśli. Pociemniało mi przed oczami i osunąłem się na ziemię układając w pozycji embrionalnej, zaciskając zęby i wyjąc z bólu. Jej kolano wymierzyło mi karę za te próbę pocałowania dziewczyny nie z mojej ligi. Nie wiem czy mogłaby to zrobić mocniej niż zrobiła w każdym razie kolano idealnie trafiło w moje jądro z całym impetem. To było nie do zniesienia. Leżałem tak kilka minut nie mogąc złapać tchu. Ona stała tak nade mną i tylko rzuciła “nie dramatyzuj, poboli, poboli i przestanie”. Tylko, że wcale nie przestawało. W końcu zapytała czy chcę lodu. Pokiwałem głową na tak choć sam nie wiedziałem w czym to ma pomóc. Byłem bezradny, ból nie ustępował. Z trudem ściągnąłem spodnie i majtki by przyłożyć worek z lodem. W tym momencie oczywiście Ania zobaczyła co mam między nogami. Nie powstrzymała się od komentarza “Boże, Tobie nic nie urósł od podstawówki?”. Chciałem umrzeć. Czułem się fizycznym i psychicznym wrakiem. Chciałem uciec stamtąd ale problem w tym, że ból nie ustępował. Z trudem wziąłem taksówkę bo już mnie wyrzuciła ze swojego mieszkania. Kolejne dwa dni spędziłem w domu biorąc urlop na żądanie i próbując dojść do siebie. Cały jednak czas mój penis był siny a ból dokuczliwy. Z trudem przełamałem się by udać się do lekarza. Dostałem silne leki przeciwbólowe i skierowanie na USG. Samo badanie było dla mnie bolesne jednak diagnoza jeszcze gorsza. Moje jądro zostało w dużej części zmiażdżone. Pociemniało mi przed oczami i zemdlałem.

    Nie byłem w stanie opuścić swojego mieszkania jeszcze kilka tygodni, pracowałem w tym czasie wyłącznie zdalnie całymi dniami zmagając się z bólem. Moje jądro zaczęło wyglądać jak siny zbity placek, nie byłem w stanie go dotknąć. Co gorsza miałem również problemy z erekcją, nie umiałem go postawić od tej pory. Po kolejnych wizytach u lekarza usłyszałem, że prawdopodobnie będę miał duże problemy ze współżyciem i z ewentualnym zapłodnieniem w przyszłości. Tego było za wiele, płacz towarzyszył mi cały dzień. Po jakimś czasie odważyłem się na wszystko na co mnie było stać i napisałem Ani na komunikatorze coś w stylu wyrzutów, że zniszczyła mi życie. Po dwóch dniach odpisała żebym nie panikował i następnym razem gdy zechcę kogoś pocałować to się o to zapytał. Być może miała rację. Nie byłem w tych sprawach zupełnie doświadczony jednak mimo wszystko kara jaka mnie spotkała była niewspółmierna do przewinienia. Po miesiącu wróciłem do biura, jak się okazało Ania już tam nie pracowała. Moje drogi się z nią rozeszły choć jeszcze kilka razy wyrzucałem na komunikatorze swoje żale w jej stronę będąc pod wpływem alkoholu. Tylko na tyle było mnie stać. Ignorowała mnie by w końcu któregoś razu odpisać “A co jeśli mnie to bawi i kręci?”. Zdębiałem. Zacząłem dopytywać co ma na myśli, co dokładnie chodzi jej po głowie. Prosiłem ją o spotkanie. Bez odpowiedzi. Jaki musiałem być wtedy żałosny. Od tamtej pory stała się moją obsesją. Próbowałem podniecać się do jej zdjęć które miała na profilach społecznościowych. Niestety nie było to łatwe z powodu problemów z erekcją jakie mi zapewniła. Mentalnie czułem się jak śmieć. Całe moje życie stało się gównem przez nią. Nigdy nic jej nie zrobiłem a cierpiałem katusze z jej powodu. Jednak to zdanie “A co jeśli mnie to kręci?” było wtedy moim drogowskazem, moją jedyną nadzieją choć nie wiem na co. Wszystkie moje erotyczne fantazje skierowały się w jej kierunku a ja zacząłem myśleć, że tylko będąc jej osobistym nieudacznikiem moje życie mogłoby mieć jakikolwiek jeszcze sens. Minęło jeszcze kilka miesięcy zanim odzyskałem względną sprawność fizyczną. Jednak Ania przez ten czas nie odezwała się do mnie. Musiałem być dla niej nikim. Dość powiedzieć, że mimo tych wszystkich krzywd jakie mi wyrządziła nigdy ale to nigdy nie zdobyła się na żadne przepraszam. Nigdy nawet nie zapytała jak się czuję. Pewnie sumienie nawet trochę ją nie ugryzło po tym wszystkim. Choć były to smutne i ciężkie przeżycia dla mnie to muszę przyznać, że mnie to podniecało. Zaczynałem chyba akceptować swoją bezużyteczną rolę w świecie. Moja samoocena była na dnie. Zainteresowałem się wtedy dominacją kobiet i oglądając setki filmów pornograficznych wyobrażałem sobie, że to ona i ja w nich występujemy. To wszystko pogłębiało coraz bardziej moje problemy psychiczne z którymi w końcu udałem się do psychologa seksuologa ale o tym w kolejnej części.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil
  • Prawie prawiczek cz. 1

    Wydarzyło się to, na krótko przed moim rozwodem, mniej więcej 4 lata temu. Wiedziałam już, że to koniec, że on kogoś ma. Nawet nie krył się z tym specjalnie. Owszem, ja też nie byłam wierną żoną, ale wszystkie moje skoki w bok były jednorazową przygodą, niczym trwałym, jak w przypadku mojego męża. Postanowiłam nie pozostawać mu dłużna i założyłam profil na znanym portalu do swingersów. Nie po to, żeby od razu umawiać się na seks, ale po to, żeby z kimś pogadać i poflirtować. Wstawiłam kilka swoich zdjęć, nic szczególnego, jedno w spódnicy, jedno z wycieczki rowerowej w stroju sportowym, jakieś foto z wakacji, w kostiumie kąpielowym i jedno adekwatne do tematyki portalu, w bieliźnie. Już następnego dnia, moja skrzynka profilowa była pełna wiadomości. Z wypiekami na twarzy zaczęłam czytać. Znakomita większość wiadomości lądowała od razu w koszu. Oprócz propozycji sponsoringu, szybkiego seksu i tekstów w stylu: fajna dupa, niezłe cycki i wylizałbym Cię Skarbie, nie wiele wiadomości zasługiwało na odpisanie. Niemniej jednak zaczęłam pisać z kilkoma facetami. Drogą selekcji ci, którzy gadali ze mną tylko po to, żebym wysłała im swoje zdjęcia albo spotkała się po dwóch dniach internetowej znajomości, lądowali z całą resztą w koszu. W rezultacie zostało trzech, z którymi mogłam normalnie porozmawiać i pożartować. Szczególnie polubiłam Damiana, kulturalny, inteligentny, oczytany a przy tym, bardzo normalny. Młodszy ode mnie kilka lat, co nie jest dla mnie problemem. Rozumieliśmy się świetnie, wymieniliśmy się telefonami i w końcu wysłaliśmy sobie zdjęcia z widoczną twarzą. Oboje byliśmy pozytywnie zaskoczeni, bo podobnie jak on, pisałam, że jestem bardzo przeciętna. Zaczęliśmy częściej wysyłać sobie foto, nasze rozmowy coraz bardziej schodziły na temat seksu. Rozmawialiśmy o naszych fantazjach, o tym, co nas podnieca i o naszych doświadczeniach. Damian przyznał się, że miał tylko dwie kobiety. Nie zraziło mnie to jednak i nawet pomyślałam, że fajnie byłoby spróbować z kimś mniej doświadczonym. Nie musiałam długo czekać, bo Damian nieśmiało zaproponował spotkanie. Pod wpływem chwili, zgodziłam się, w końcu, dlaczego nie. Damian nie mieszkał w moim mieście, ale codziennie dojeżdżał tu do pracy, ustaliliśmy więc, że oboje weźmiemy wolny dzień i wynajmiemy pokój w jakimś niedrogim hotelu. Wiedziałam, że Damian lubi, gdy kobieta wygląda wyzywająco, trochę wulgarnie. Podkreślał to zawsze, gdy wysłałam mu jakieś zdjęcie w bieliźnie. Twierdził, że jestem za grzeczna. Postanowiłam więc zrobić mu niespodziankę. Co mi tam, pomyślałam, zrobię się na dziwkę. Mój mąż nigdy nie okazywał entuzjazmu, gdy czasem do łóżka zakładałam coś bardziej wyzywającego. Tym bardziej więc, miałam ochotę na coś bardziej wyszukanego. Z szafy wygrzebałam, dawno nienoszony komplet czerwonej bielizny. Po przymiarce okazało się, że gdy go kupowałam, miałam parę kilogramów mniej. Stanik zrobił się trochę ciasny a stringi mocno wcinały się między pośladki. Przez prześwitujący materiał wyraźnie widać było aureole brodawek i wąski pasek zarostu nad cipką. Mimo moich niedoskonałości spodobało mi się to, co zobaczyłam w lustrze. Pozostało czekać na spotkanie.

    CDN… 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Magda z biura
  • Poprawka z chemii – cz.2

    Nie potrafiłem doczekać się do następnego tygodnia. W ciągu tego czasu jak tylko zauważyłem panią z chemii, moje myśli wędrowały ku ostatnim konsultacjom. Gdy ją mijałem, w majtkach czułem naprężenie i wyczuwałem jej zapach. Nie wiem, czy to perfum, czy feromony, a może jej ciąża na mnie tak wpływała? Przyszedł upragniony dzień i zjawiłem się pod jej salą. W momencie, gdy miałem zapukać otwarła drzwi ubrana do wyjścia. Trochę mnie to zbiło z tropu, ale oświadczyła, że popsuła się jej drukarka. Zaproponowałem, że jeśli mieszka blisko mogę pomóc naprawić. Uradowała się i w drodze do jej mieszkania przepytywała mnie z ostatniego materiału. Stwierdziła, że całkiem dobrze mi poszło i pomrukiem zastanawiała się na głos czy dzisiaj też pójdzie mi dobrze. Szybkim krokiem z powodu deszczu dotarliśmy pod blok. Po chwili byliśmy u niej. Włączyła komputer, a ja zacząłem klikać w systemie. Przyniosła sok i ciasteczka. Ja próbowałem drukować pierwszą stronę, ale coś się zacinało. Nie śpiesz się, idę się przebrać, oświadczyła. Po chwili wszystko już w komputerze działało. “Ooo, szybki jesteś. Zaraz Ci wydrukuję chemię” – powiedziała, wchodząc do pokoju. Odwróciłem się i spojrzałem na nią. Miała na sobie białą sukienkę i skąpe majtki. Usiadłem na kanapie, ona nachyliła się nad biurkiem, klikając myszką. Spojrzałem na jej śliczną pupę. Dostrzegłem zarys stringów. Co mnie jeszcze bardziej podnieciło. Odłożyła strony na stolik, mówiąc: “tutaj zadanie do domu, a teraz cotygodniowy sprawdzian, tylko się nie śpiesz”. Usiadła okrakiem na mnie. Naprzeciw ust miałem jej piersi. Były nieduże, ale jędrne. Rozchyliła ramiączko i pociągnęła w dół. Ukazał mi się jakby sportowy, lecz wygodny biustonosz. “Pomożesz mi przygotować się do ssania?” uśmiechnęła się. Wysunęła pierś, ukazując piękną brodawkę. Delikatnie dotknąłem ją ustami. Polizałem i zacząłem ssać. Mój penis próbował się wydostać ze spodenek. Odsłoniła druga pierś. Teraz na zmianę zajmowałem się jej twardniejącymi sutkami. Po paru chwilach wstała i zrzuciła sukienkę, została w samych majtkach. Jej sztywniejące sutki, piękny brzuszek ciążowy i… odwróciła się. Tak, miała stringi. Podeszła do mnie i szepnęła na ucho “pokaż mi się”. Nie trzeba było dwa razy powtarzać. Wstałem i zacząłem się rozbierać. Gdy byłem już przy majtkach, chwyciła je i mocno pociągnęła w dół. Mój penis wyskoczył w pół sztywny. Popchnęła mnie i położyłem się na kanapie. Mój penis już mocno stał. Usiadła na mnie, tuż za moim penisem. Delikatnie pocierała swoją cipką o spodnią część mojego przyrodzenia. Czułem jak lecą z niej soki. Wsunąłem rękę między jej nogi i masowałem jej łechtaczkę. Wyczułem, jak twardnieje i się powiększa. Nachyliła się nade mną i szepnęła “Nie przestawaj, rób tak dalej”. Masowałem ją, a ona mnie całowała. Przesunęła się do przodu, teraz ssałem jej pierś. Była jędrna, a sutek twardy. Przygryzłem lekko, chyba jej się spodobało. “Jeszcze, jeszcze” syczała. Położyła swoją rękę na łechtaczce i mocno kręciła. Jęczała. “Chciałbym dojść razem z Tobą” wyszeptałem. Uśmiechnęła się, zaczęła się mocniej masować, a ja ssałem jej piersi na zmianę. Gdy mocno jęczała, nagle jej paluszki zeszły niżej, rozsunęła wargi sromowe i sprawnym ruchem naskoczyła na mojego penisa. Byłem w siódmym niebie. Usiadła i posuwała biodrami, coraz mocniej. Jej piersi mocno podskakiwały. Przyśpieszała tak mocno, że mojej jądra mocno się ścisnęły. Nagle zastygła w miejscu. Czułem, jak pochwa mocno ściska mojego penisa. Przeszyła mnie mocna fala i kilka następnych z silnymi wytryskami. Patrzyliśmy na siebie, zasapani oboje. Pochyliła się i pocałowała. To był piękny pierwszy raz. Mój penis po czymś takim dalej mocno stał. Wzięła go do ręki i szybko doprowadziła do drugiego orgazmu. Teraz ona się położyła, a ja delikatnie masowałem jej piersi. Niestety czas za chwilę wracać do domu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia TV
  • Niespodzianka sasiadki

    Od pewnego czasu dość ciekawe stosunki połączyły nas z naszymi sąsiadami. Jesteśmy z Moniką małżeństwem od prawie 10 lat, a od dwóch mieszkamy w dużym domu graniczącym z posesją na której stoi dom Darka i Ani. Jesteśmy w zbliżonym wieku – trzydzieści kilka lat – i od razu złapaliśmy dobry kontakt, który po pewnej imprezie jakiś czas temu znacznie się pogłębił. Mówiąc wprost, organizujemy sobie wspólnie spotkania erotyczne w różnych konfiguracjach. Czasami wymieniamy się żonami, czasami spotykamy się w trójkątach, a czasami nasze panie spotykają się same na damskie zabawy. Moja Monia jest niewysoką, krągłą blondynką o dużych piersiach, natomiast Ania ma proste blond włosy, jest wyższa, szczupła, ze świetnym biustem i fajnym, sporym tyłkiem.

    Zbliżała się właśnie 10 rocznica naszego ślubu. Pewnego dnia Ania wpadła do nas oddać pożyczony sekator i przy kawie uśmiechnięta oznajmiła nam, że będzie miała dla nas niespodziankę rocznicową. Zaczęliśmy wypytywać, co takiego przygotowała, ale nieugięcie odmawiała odpowiedzi. Nadmieniła jedynie, żebyśmy nie zdziwili się jeśli w najbliższych dniach spotka nas coś nietypowego. Chwilę później rozmowa zeszła na inne tory i wspomniałem, że jutro musimy podjechać za miasto do sklepu meblowego obejrzeć materiały. Zauważyłem, że kiedy to powiedziałem Ania ponownie uśmiechnęła się lekko. Wieczorem dostałem od niej wiadomość na messengerze o treści „daj znać o której jutro wyjeżdżacie i nie mów nic Monice”. Domyśliłem się, że musi chodzić o jej niespodziankę, więc odpisałem że ruszamy o 11 i przemilczałem temat przed żoną.

    W trasie do sklepu zjechaliśmy na mniej uczęszczaną lokalną drogę, kiedy nagle w lusterku zauważyłem zbliżający się ze sporą prędkością samochód. „Idiota” – pomyślałem sobie, kiedy nagle na dachu nieoznakowanego pojazdu rozbłysnął niebieski sygnał, zawyła syrena i kierowca w policyjnej czapce dał znak, że mamy zjechać na pobocze. Spojrzałem zdumiony na prędkościomierz, ale w żadnym momencie nie przekroczył on dozwolonej prędkości, Monika lekko zestresowana powiedziała jednak żebym natychmiast zastosował się do polecenia.

    Po zatrzymaniu zobaczyliśmy zbliżającą się od strony policyjnego samochodu postać, była to kobieta ubrana oprócz czapki w krótką spódnicę i kurtkę skórzaną. U boku wisiała jej czarna policyjna pałka. Kiedy podeszła do okna od mojej strony rzuciła krótko:

    – Dokumenty!

    Ze zdumieniem po głosie poznaliśmy naszą sąsiadkę! Na końcu języka miałem pytanie „Ania, co jest grane?” – w końcu pracowała ona zupełnie w innej branży – ale przypomniałem sobie jej zapowiedź i posłusznie podałem prawo jazdy i dokumenty samochodu. Obejrzała je szybko i ostrym tonem powiedziała:

    – To takie fałszywe dokumenty teraz robią? Jedziecie za mną, muszę poddać was gruntownej kontroli i rewizji osobistej.

    Poszła, a my zdumieni, ale i podnieceni sytuacją nie wychodząc z roli pojechaliśmy posłusznie za jej samochodem. Zjechała w boczną przesiekę leśną i po kilku minutach dojechaliśmy na odludną polankę, oświetloną promieniami południowego słońca.

    Wysiedliśmy z samochodu. Ania wskazała nam końcem pałki żebyśmy ustawili się oboje przy masce samochodu i warknęła:

    – Ręce na klapę!

    Przeszła za nami, zdejmując przy okazji kurtkę. Pod nią miała jedynie czarny skórzany stanik eksponujący jej piękne piersi oraz krótkie czarne mini z policyjną odznaką uwieszoną u boku. Długie nogi miała gołe, obute jedynie w wysokie szpilki.

    – Rozbierać się! Oboje! – zakomenderowała.

    Podnieceni drżącymi rękami zdejmowaliśmy z siebie ubrania, aż zostaliśmy oboje nadzy, ja z kutasem stojącym już w częściowym wzwodzie, Monika z sutkami twardymi jak koraliki. Ania ponownie pałką dała nam znam abyśmy oparli się o maskę, po czym podeszła do Moniki. Długimi umalowanymi paznokciami przejechała po jej gołych piersiach i brzuchu.

    – Rozkracz się! Już! – padła komenda. Monika stanęła na drżących nogach szerzej, a Ania bez zapowiedzi wbiła jej końcówkę pałki w cipkę. Moja żona jęknęła z rozkoszy, a jej oczy poszerzyły się kiedy nasza seksowna koleżanka dopchnęła mocniej sprzęt, jednocześnie liżąc Monię po karku. Odwróciła jej głowę i kobiety pocałowały się namiętnie. Ruchała ją coraz szybciej i mocniej, aż Monika zaczęła głośno pojękiwać, doszła gwałtownie i osunęła się wyczerpana na maskę.

    Ania podeszła do mnie, przejechała powoli pałką po moim ciele, po czym lekkimi uderzeniami zasygnalizowała żebym stanął szerzej i nachylił się.

    – Pani oficer, ależ ja nic nie zrobiłem… – zaprotestowałem nieśmiało.

    – Zamknij się! Szerzej nogi! – krzyknęła, po czym płynnym ruchem zapakowała mi pałkę w tyłek, jednocześnie ręką łapiąc za mojego fiuta i pocierając go powoli. Wsuwała ją powoli, aż doszła do punktu w którym zatrzymała się i zaczęła mnie posuwać. Gwałtowne uczucie było tak silne, że aż gwiazdki zatańczyły mi przed oczami, kiedy je otworzyłem zobaczyłem moją żonę, jak przygryzając wargę masuje sobie cipkę patrząc na nasz perwersyjny stosunek. Kiedy byłem już bliski dojścia, Ania nagle puściła mojego fiuta i wysunęła sprzęt z tyłka.

    – Ty! Stawaj tutaj i nadstaw się! – wydała polecenie Monice, która posłusznie oparła się o samochód, wystawiając w moją stronę swoją kształtną pupę.

    – Teraz masz zerżnąć swoją żonę, tylko ostro, tak żeby to poczuła. – powiedziała Ania, jednocześnie zdejmując z siebie stanik i spódniczkę, pod którą nie miała nic.

    Z przyjemnością spełniłem prośbę naszej funkcjonariuszki, podszedłem do wypiętej Moniki i łapiąc ją za tyłek, wszedłem jednym ruchem w jej wilgotną cipkę. Oboje poczuliśmy dreszcz gwałtownej rozkoszy kiedy przycisnąłem się do niej i jedną ręką chwyciłem ją za biodro a drugą za pierś. Naga Ania podeszła do nas i wsunęła się pomiędzy Monię a samochód, tak że ciała kobiet zetknęły się momentalnie. Pocałowały się, a moja żona zaczęła dłonią pocierać cipkę koleżanki, która jęknęła z wstrzymywanego długo podniecenia. Chwilę później poczułem że nie wytrzymam już dłużej i przyspieszyłem ostro pchnięcia, jednocześnie dochodząc w cipce Moniki i słysząc jej przeciągły jęk orgazmu.

    Opadliśmy wyczerpani na ziemię, a Ania stanęła nad nami z rozsuniętymi nogami i powiedziała:

    – Teraz bierzcie się oboje za moje dziurki. –

    Monika złapała koleżankę za pośladki i przysunęła do swoich ust jej mokrą cipkę, momentalnie znajdując czułe punkty i liżąc je namiętnie. Ja chwilę później rozsunąłem jej pupę i wbiłem język w jej brązowe oczko. Po niedługim czasie oralnej zabawy Ania doszła prawie wyjąc z rozkoszy. Spojrzała na nas rozmarzonym wzrokiem i już normalnym głosem powiedziała wesoło:

    – Wszystkiego dobrego z okazji rocznicy! –

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Falco
  • Ja suka

    Umówiłem się z Panem Andrzejem na jednym z czatów, wymiana fotek, co kto lubi, gdzie kiedy i chwilę później byłem już w drodze na moje pierwsze homo tete-a-tete w wersji hard i kinky.

    Zadzwoniłem do drzwi, które otworzyły się dopiero po kilku minutach kiedy już odwróciłem się i chciałem odejść. Przywitało mnie krótkie zdanie
    -Gdzie idziesz kurwo?!
    -Myślałem, że to dow…
    -To nie myśl głupia cioto, bo ci to nie wychodzi, właź do środka.

    Drzwi za mną się zamknęły i usłyszałem przekręcenie klucza. Pan zwrócił się do mnie krótkim warknięciem
    -Wyskakuj z ciuchów, bo mój cenny czas ucieka.
    Niezbyt pewnie zacząłem rozbierać się, co stanowczo zirytowało mojego Pana, który już nie wytrzymał tylko strzelił mnie otwartą dłonią w pysk
    – szybciej suko!
    Taka zachęta faktycznie dodała moim ruchom tempa i szybko wyskoczyłem z ubrania i stanąłem nagi przed moim Panem.
    -Na kolana.
    Na moje ręce i nogi zostały założone skórzane opaski z wszytymi metalowymi kółkami, po czym ręce zostały przymocowane do skórzanego pasa zapinanego z tyłu, jaki służy do konwojowania więźniów, a opaski na nogach połączone nieco dłuższym łańcuszkiem.
    Pan, po pozbawieniu mnie możliwości oporu chwycił mnie za jądra i pociągając je lekko do góry kazał wstać. Następnie obracając mnie obejrzał dokładnie z każdej strony pomacał mięśnie, chwycił za twarz i obejrzał stan zębów, rozchylił pośladki oceniając towar który mu się trafił tego wieczoru.
    -Ty chyba ochujałeś, dlaczego masz włosy w dupie i na jajach?
    – Sądziłem, że nie trzeba.
    -Gdybym  uważał, że nie trzeba, to bym ci o tym powiedział pierdolony sierściuchu, w dodatku chyba zapomniałeś, że masz mi mówić “Panie”
    -Przepraszam Panie wyjęczałem po otrzymaniu dyscyplinującego klapsa w jaja
    -Nie dość że jesteś głupi, to przejawiasz żenujące braki w higienie, przynajmniej na to drugie jestem w stanie coś poradzić.
    Pan założył mi małą obrożę jaja i przypiął do niej smycz, po czym strzelił mnie jej drugim końcem w dupę, pociągnął lekko i polecił iść za sobą. Zaprowadził mnie za sobą do pustego garażu, co było dość męczące, gdyż mając skrępowane nogi musiałem nieźle nimi przebierać aby osiągnąć satysfakcjonujące tempo, a na dyscyplinujące szarpnięcia za smycz zdecydowanie nie miałem ochoty. Szczególnie mocno musiałem uważać na schodach. Garaż był pusty wyłożony kafelkami, w podłodze widziałem przykryte kratkami kanały do odprowadzania wody. Na ścianach i suficie były umieszczone haki do wieszania narzędzi i jak się domyśliłem, mających również inne zastosowania. Zostałem doprowadzony do ściany i na niej przypięty z rozciągniętymi rękoma i nogami. Pan bez słowa wyszedł i zostawił mnie ukrzyżowanego na ścianie. Minęła chwila na tyle długa, że ręce podniesione nad głowę zaczęły mi już ciążyć, gdy Pan przyszedł, trzymając w ręku skrzynkę narzędziową. Bez słowa postawił ją na stole warsztatowym i podszedł do wiszącego na ścianie węża ogrodniczego. Odkręcił zawór z wodą, rozwinął go i stanął 2 metry przede mną trzymając prądownicę. Nie potrzebowałem zbyt intensywnie używać wyobraźni, aby domyślić się co będzie następnym punktem programu. Trafił mnie cholernie silny i zimny strumień wody z pistoletu ogrodniczego. Woda trafiała w każdy odsłonięty kawałek ciała, szczególnie dokładnie strumień zajął się moimi genitaliami, co było jednocześnie podniecające i bolesne. Nastąpiła krótka przerwa na odwrócenie mnie twarzą do ściany i proces powtórzył się z moimi plecami, tym razem na szczególną uwagę zasłużyła sobie dupa, rowek i jaja. Pan przerwał na chwilę, ale poczułem ponownie silny strumień wody na swoim ciele, tym razem jednak miał całkiem przyjemną temperaturę. Usłyszałem, że Pan zbliżył się do mnie po czym poczułem znacznie mocniejszy strumień wody na moim odbycie. Zacząłem się wiercić, jednak po raz kolejny zostałem przywrócony do porządku szarpnięciem smyczy cały czas przypiętej do mojego fiuta. Krótki intensywny ból sprawił, że rozluźniłem na moment zwieracze i woda zaczęła wdzierać się do mojego wnętrza. Zostałem dość solidnie wypełniony, po czy w mojej dziurze znalazł się i został napompowany knebel analny. Zacząłem doświadczać  przedziwnego uczucia biegunki połączonej z zatwardzeniem, a mój Pan pozwalając wodzie pracować w moim wnętrzu, nie marnując czasu namydlił mnie i opłukał tym razem ciepłą wodą.
    – No jesteś już czystą kurwą, trzeba cię jeszcze wydepilować
    Ręce zostały przypięte do haka w suficie, a opaski na kostkach połączone metrowym sztywnym kijem. Pan pogrzebał w przyborniku z narzędziami i wyciągnął z niego maszynkę do strzyżenia, po czym zaczął metodycznie ścinać mi na jeża włosy na genitaliach i w rowku – nie powiem było to nawet całkiem przyjemne – delikatne wibracje, które czułem na fiucie. Szczęście jak wiadomo nie może trwać zbyt długo, więc gdy tylko zabawa zaczęła mi się naprawdę podobać było już po niej, Pan odniósł maszynkę do strzyżenia i przyniósł zestaw do depilacji woskiem. Z przerażeniem obserwowałem jak wosk do depilacji rozpuszcza się w tygielku, po czym pan nałożył mi go na resztki włosów na jądrach, przykleił plaster do depilacji i widząc przerażenie w moich oczach, przyniósł zamontował mi w ustach kulisty knebel. W tym czasie wosk zdążył już stężeć, więc nadszedł czas na zerwanie plastra, co zostało zrobione na całe szczęście jednym, szybkim ruchem. Tak czy inaczej miałem przez moment wrażenie, że odlecę z bólu i gdyby nie knebel, wrzeszczał bym jak głupi. po usunięciu reszty włosów z przodu, Pan usunął knebel z mojego odbytu, wydając krótkie polecenie -wypuść. Było mi cholernie głupio wypróżniać się, ale w jelitach miałem już niezłe nadciśnienie, więc rozluźniłem zwieracz i zawartość eksplodowała na podłogę. Pan ponownie użył węża opłukał dokładnie mnie i podłogę, po czym rozwiązał mi ręce, które bezwładnie opadły, następnie polecił mi uklęknąć. Gdy wykonałem rozkaz, ręce zostały przypięte do kostek, wymuszając porządne wypięcie dupy. Dzięki ustawieniu mnie w takiej pozycji Pan miał wygodny i nieskrępowany dostęp do odbytu, posmarował mi rowek woskiem, przykleił plaster by po chwili go zerwać. Zostałem do końca opłukany po czym Pan stwierdził – w końcu wyglądasz akceptowalnie – ale za tracenie mojego cennego czasu czeka cię chłosta. Dostałem 10 porządnych uderzeń rózgą na gołą i wypiętą dupę.
    – No, smętna pizdo, teraz możemy pomyśleć o zabawie…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Nobody
  • Prawie prawiczek cz. 2

    Nadszedł dzień spotkania. Strasznie się stresowałam i nie mogłam w nocy spać. Wstałam wcześnie, mąż jeszcze spał. Wzięłam prysznic, podgoliłam cipkę i starannie przystrzygłam swój paseczek. Założyłam wcześniej przygotowaną czerwoną bieliznę i samonośne, czarne pończochy. Szara spódnica przed kolano i kremowa rozpinana bluzka sprawiły, że wyglądałam zwyczajnie, jak co dzień. Mąż wstał z łóżka gdy dopijałam kawę. Tak jak się domyślałam, niczego nie zauważył. Ani mocniejszego makijażu, ani czerwonej szminki, nie wspominając o szpilkach. Wyszłam z domu, jak co dzień do pracy. Jadąc komunikacją miejską, w umówione miejsce, miałam wrażenie, że wszyscy się na mnie patrzą. To uczucie potęgował stres i przyciasne stringi, które mocno czułam, ale nie sprawiały dyskomfortu. Na dodatek, cały czas, zdawało mi się, że zsuwają mi się pończochy choć były na swoim miejscu. Po mniej więcej czterdziestu minutach byłam na miejscu. Damian już na mnie czekał. Ubrany był zwyczajnie, ale schludnie. W ręku trzymał wypchaną torbę na laptopa. Pocałował na powitanie w policzek. Widać było, że denerwuje się tak jak ja.

    – Pięknie wyglądasz – powiedział a w jego głosie słychać było stres.

    – Dziękuję, chociaż ledwo idę na tych obcasach – próbowałam rozładować napięcie – Nie jestem przyzwyczajona do takich obcasów.

    Do przejścia mieliśmy nie więcej niż sto metrów, a dystans ten pokonaliśmy wymieniając drętwe uprzejmości. Wreszcie stanęliśmy pod wejściem. Hotel znajdował się w dość zaniedbanym, starym budynku. Właściwie był to podrzędny motel, z pokojami na godziny. Damian odebrał klucz do pokoju i udaliśmy się na piętro. Pokój nie był duży, stół, dwa krzesła, coś na kształt aneksu kuchennego i podwójne łóżko. Było czysto, a pościel na łóżku była świeża. Damian pomógł mi zdjąć płaszcz. Uśmiechnęłam się i podziękowałam.

    – Kupiłem wino, masz ochotę? – Damian przerwał niezręczną ciszę – różowe, półwytrawne, takie jak lubisz.

    – O tak, chętnie – ucieszyłam się – poszukam kieliszków.

    – Chyba obojgu nam się przyda – zaśmiał się Damian

    – Też się stresujesz – spytałam

    – Co za pytanie, aż ręce mi się trzęsą – uśmiechnął się, stawiając butelkę na stół.

    – No ale pić będziemy że szklanek, kieliszków tu nie mają – zaśmiałam się, podchodząc do stołu.

    – Mogą być i szklanki – Damian nalał wino – wypijmy za spotkanie.

    Siedzieliśmy przy stole popijając wino, wraz z wypitym alkoholem atmosfera rozluźniła się. Na szczęście, Damian miał tak samo słabą głowę, jak ja. To mnie ośmieliło i zdecydowałam się wykonać pierwszy ruch. Wstałam od stołu, stanęłam na środku pokoju.

    – Nie powiedziałeś mi, czy ładnie wyglądam – powiedziałam zalotnie obracając się powoli, by mógł zobaczyć mnie również tyłu.

    – Przecież mówiłem, że pięknie – odpał bez namysłu

    – Ale byłam w płaszczu – zaśmiałam się

    – Bez płaszcza wyglądasz jeszcze piękniej – uśmiechnął się szeroko – nasz świetne nogi i zastanawiam się, czy masz pończochy, czy rajstopy.

    – A jak myślisz? – spytałam

    – No nie wiem, chłodno dziś – odparł

    – Miało być wyzywająco – uśmiechnęłam się

    – Więc pończochy? – spytał

    – Możesz sprawdzić – odpowiedziałam zachęcająco i oparłam się dłońmi o stół, wypinając lekko tyłek

    Damian wstał i stanął za mną, kładąc swoje dłonie na moich biodrach. Poczułam jak ociera się o moje pośladki a jego dłonie wędrują w dół. Palce chwyciły krawędź spódnicy. Powoli podciągnął ją, aż do pośladków.

    – Uwielbiam pończochy – szepnął i odwrócił przodem do siebie.

    Zaczęliśmy się całować. Rozpinała mu jednocześnie koszulę, a on mocował się z suwakiem mojej spódnicy.

    – Poczekaj, rozepnę – szepnęłam, przerywając pocałunek

    Damian cofnął się o krok. Rozpiełam suwak i spódnica spadła na podłogę. Po jego minie było widać, że pończochy i prześwitujące majtki zrobiły na nim wrażenie. Jego reakcja, wypity alkohol i cała atmosfera ośmieliły mnie jeszcze bardziej.

    – Ściągaj spodnie – powiedziałam, rozpinając guziki bluzki

    CDN…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Magda z biura
  • Lato w podrozy

    Opowiem wam, jak wyglądał jeden z najbardziej aktywnych okresów w moim życiu.
    Mając 22 lata miałem mnóstwo czasu,  3 miesiące wakacji zapowiadały się dość nudno, brak kasy oznaczał brak wyjazdów.
    Świętując zakończenie semestru, poszedłem razem z moją paczką na imprezę. Była to domówka u jednego z moich kolegów z roku. Mieszkał pod miastem, w ogromnym domu z basenem i innymi bajerami. O ile jego znałem całkiem dobrze, to jego części znajomych nie znałem wcale.
    Na imprezie działo się wiele, ale było to mało interesujące dla mnie, nie dostrzegłem żadnego chłopaka który na moje miłe słowo, zareagował by inaczej niż krótkim : spierdalaj pedale.
    Zaczynałem się nudzić i postanowiłem iść nad ten basen, popatrzeć jak się wszyscy dobrze bawią. W głowie ciągle była wizja trzech miesięcy spędzonych na jakiejś daremnej pracy, sprzedawaniu lodów w budce albo piwa w jakimś ogródku.

    Nad basenem zauważyłem kogoś, kto kompletnie nie pasował do nas – nastolatków. Ok 36 letni mężczyzna, wysoki, dobrze zbudowany. Miał długie włosy zaczesane za uczy, czarne jak skrzydła kruka, lekko oliwkowa cera i czarne oczy, uśmiechnięty szeroko, błyskał białymi zębami, pokazywał że jest zdrowy silny i bardzo pewny siebie. Trzymał szklankę z jak się okazało koniakiem. Podszedłem do niego ze swoim piwem.
    Wyglądałem dość słabo na jego tle. On czarne spodnie, biała koszula z podwiniętymi rękawami i rozpięta praktycznie do połowy klatki, na której były krótkie czarne kręcone włosy. Ja zwykle jeansy i czarny t-shirt, niższy i chudszy.
    Gdy podszedłem zapytałem kim jest, i co robi wśród nas nastolatków. Uśmiechnął się do mnie, mi kolana lekko zmiękły a co innego stwardniało. Zażartował, że nas pilnuje. Później przyznał że jest kuzynem organizatora i wpadł akurat na imprezę.
    Od słowa do słowa zaczęliśmy flirtować. Myślałem że jest po prostu uprzejmy i nie chce mnie spławić ale po kilku minutach zaprosił mnie na leżak obok basenu. Rozmawialiśmy bardzo długo, przy okazji śmiechu kładł mi dłoń na udzie albo ramieniu i śmiejąc się nachylał w moją stronę, każdy taki ruch był jak lekkie porażenie prądem.
    Godzina była już późna, alkoholu w żyłach coraz więcej. Wtedy wstał i powiedział że jedzie do siebie bo ma już dość. Zaproponował że możemy wrócić jedną taksówka i on stawia. Zgodziłem się.  W drodze do jego mieszkania które było bliżej niż moje, siedzieliśmy na tylnej kanapie. Było ciemno, leciała muzyka, wtedy poczułem jego silną dłoń na moim udzie. Spojrzałem na niego a on zapytał czy chcę wejść do niego na jeszcze jednego drinka. Zgodziłem się kiwając tylko głową. W moim brzuchu szalało podniecenie.

    Gdy tylko weszliśmy do jego mieszkania wiedziałem, że to będzie długa noc. Staliśmy chwilę na przeciw siebie, on zaczął rozpinać koszulę a ja czułem jak spływa na mnie fala ogromnego podniecenia. Rozpiął koszulę, miał kaloryfer i piękna klatkę, lekkie skosy na boku brzucha schodzące jak strzałka w dół. Spojrzał na mnie i powiedział tylko, że widział jak na niego patrzę i mam się nie krępować.
    Ukląkłem tam gdzie stałem, za daleko od niego ale on podszedł. Byłem na wysokości jego rozporka, chwyciłem zamek i rozpiąłem go, pod spodniami były czarne calviny, mocno wypełnione. Zsunąłem je w dół i moim oczom ukazał się widok który później stał się mi bardzo częsty. Był to spory penis, lekko wzwiedziony ale nadal nie w całości. Był wydepilowany, jądra były spore i wisiały luźno pod nim.
    Otworzyłem usta i od razu wziąłem całego, mimo że nie w pełnym wzwodzie sięgał mi aż do gardła. Trzymałem go cały czas i czułem jak się zaczyna robić coraz większy. Na włosach poczułem jego dłoń którą delikatnie dociskała moją głowę.

    Jego kutas stwardniał i był największy jaki dotychczas widziałem, wypełniał moje gardło i krztusiłem się nim, próbując brać go aż po jądra. Andrzej zaczął delikatnie jęczeć z rozkoszy, poruszał rytmicznie biodrami pieprząc moje usta. Czułem jego grube żyły pulsujące na kutasie, w rękach trzymałem jego pełne jądra. Wtedy jego kutas eksplodował spermą, kompletnie się tego nie spodziewałem ale dałem radę i utrzymałem go w ustach. Połykałem każda falę, czując jak ciepła, słona sperma spływa po moim gardle. Było jej sporo, miała intensywny smak i sprawiała że byłem w kompletnej ekstazie.
    Andrzej wyjął go z moich ust i opadł na kanapę za nim. Popatrzył na mnie, zapytał czy doszedłem czy jeszcze nie, odpowiedziałem że nie. kompletnie zajęty jego kutasem nawet nie wyjąłem swojego. Odrzekł że to dobrze i za chwilę wróci, a ja mam się rozgościć. Opadłem na kanapę a on wyszedł.
    Usłyszałem prysznic i kilka minut później przyszedł do mnie owinięty w ręcznik. Spojrzał na mnie i zapytał czy mam ochotę na więcej. Miałem.
    Rozebrałem się jak kazał i położyłem na łóżku już w sypialni, duże łóżko na środku pokoju z ogromnym lustrem nad nim. Poczułem się jak bohater pewnej książki o człowieku który miał wiele twarzy.
    Mój kutas stał i lekko pulsował. Nie był mały, ale mniejszy niż Andrzeja i nie tak żylasty. Andrzej wszedł na łóżko i zanim zdążyłem zastanowić się co zrobi, on wstał i w rozkroku stanął nad moją twarzą, potem usiadł i poczułem jego duże jądra na moim nosie, jego penisa na swoim czole a na ustach jego dziurkę. Zacząłem ją lizać jak opentany, wsadziłem swój język najgłębiej jak się dało. Trwało to kilka minut,  gdy wtedy Andrzej wstał i odwrócił się do mnie tyłem. Zrobił krok i kucnął nad moim kutasem. Kilkoma ruchami ust nawilżył go całego, bez problemu biorąc aż po jądra do ust. Wtedy chwycił go w dłoń i nakierował na swój jak się okazało ciasny tyłek. Wszedłem do końca po której chwili, a on ujeżdżał mnie jak najlepsza dziwka z pornola. Zacząłem krzyczeć że dochodzę a on wtedy usiadł na mnie całkowicie i czułem jak zaciska tyłek, spuściłem się wewnątrz niego głośno jęcząc…

    To był dopiero początek tego co miało nadejść w najbliższych miesiącach.
    Ciąg dalszy nastąpi.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tom7
  • Juliusz i macocha

    Cześć, jestem Juliusz, mam 19 lat. Opowiem wam prawdziwą historię, która odmieniła diametralnie moje życie.
    Prawdziwe są wszystkie wydarzenia i osoby, którym tylko zmieniłem imiona.
    Mieszkam w domu razem z ojcem Antonim i jego nową żoną, Igą. Ojciec ma 43 lata, raczej nie wygląda na swój wiek, a to dlatego, że lubi sport nie tylko w telewizji. Jest wysokim, przystojnym (tak jak ja!) mężczyzną, brunetem, ma gęste włosy, ciemne oczy i miły głos; wszystkie te cechy podobają się kobietom, zauważyłem to już kilkakrotnie. Trochę biega, z kuplami rżną w nogę, albo w siatkówkę, rusza się bardzo dużo. Niekiedy ma napady wściekłości, ale zwykle uzasadnione i szybko mu to mija
    Iga ma 32 lata, też jest dość wysoka. Nie jest pięknością, ale ma miłą buzię, a to, co mnie zawsze zachwycało od momentu, kiedy pierwszy raz ją zobaczyłem, to jej figura! Idealne proporcje, nie jest chuda, tylko szczupła z okrągłościami tam, gdzie powinny one być. Ładna, okrągła pupa, dość duży, ale nie jakiś wielki biust, niesamowite nogi i na szczęście nie za szerokie biodra to właśnie Iga. Długie, proste, niemal czarne włosy często upina w koński ogon, co odejmuje jej kilka lat. Są z ojcem już cztery lata razem, z czego rok po ślubie, na którym byłem świadkiem. Co tu dużo gadać, zaakceptowałem Igę, bo bardzo mi się podoba! Jesteśmy z racji małej różnicy wieku na „ty”, bo nie będę jej mówił „ciociu”, ani tym bardziej „mamo”, oczywiście sama to zaproponowała.
    Teraz trochę o mnie. Jak wspomniałem mam 19 lat, zacząłem w tym roku studia na AWF. Na uczelnię dostałem się bez najmniejszych problemów, miałem bardzo dobre wyniki nauki w liceum, do tego jestem bardzo sprawny fizycznie, od małego pływam i już trzy lata gram w piłkę ręczną. Mam 185 cm wzrostu, po ojcu ciemne włosy, po mamie jasne oczy, no i jest jeden szczegół, który mnie wyróżnia wśród rówieśników. To mój penis. Podsłuchałem kiedyś, jak babcia rozmawiała z mamą (mam nie żyje 7 lat) o dziadku, który miał największy sprzęt w okolicy, czego babci zazdrościły wszystkie koleżanki, sąsiadki i znajome. Nie miałem pojęcia, o czym rozmawiają, tym bardziej, że chichotały przy tym i rozglądały się, czy ktoś ich nie słyszy. Pytałem potem mamę, co to za sprzęt miał dziadek, ale zbyła mnie i wygoniła do lekcji. Teraz wiem.
    Przestałem byś prawiczkiem w wieku piętnastu lat, kiedy po treningu pływackim brałem prysznic. Do łaźni męskiej, gdzie byłem już sam, weszła Marzena, dziewczyna kilka lat starsza, była bardzo ładna, od dawna podobała mi się, ale uważałem, że nie mam startu do takiej laski; podeszła do mnie wystraszonego i zawstydzonego, uśmiechnęła się. Nie powiedziałem, że była całkowicie naga!
    – No, młody, widzę, że koleżanki nie przesadzały – złapała mnie za penisa.
    – Co ty robisz, przestań! – byłem autentycznie wystraszony.
    – Zaraz przestanę, tylko sprawdzę cię do końca – przesuwała ciągle dłonią po penisie, dokładnie tak samo, jak ja, kiedy trzepałem się w domu.
    – Ale… – przerwałem, bo Marzena klęczała już na podłodze i obejmowała sterczącego penisa ustami.
    Matko, jaki wstyd! Nigdy nie byłem blisko z żadną dziewczyną, zdarzyło się, że kilka razy całowałem się z którąś z koleżanek i to wszystko. Potem trzepanie w pokoju i koniec. A teraz… Teraz moje marzenie klęczało przede mną i robiło mi loda! Wydawało mi się, że zaraz wytrysnę, ale Marzena przestała obciągać teraz już twardego penisa, odwróciła się tyłem do mnie, pochyliła, opierając dłonie o ścianę kabiny, wypięła swój tyłeczek.
    – No młody, na co czekasz? – spytała, odwracając głowę.
    – Ja jeszcze… No wiesz… – wydukałem.
    – Jesteś jeszcze prawiczek, tak? No to masz okazję, bo mam niesamowitą chcicę na twego kumpla – nie czekając na nic złapała penisa, przyciągnęła do siebie i wsunęła w cipkę – no, jazda, działaj.
    Chwyciłem w dłonie wypiętą pupę i popchnąłem biodra do przodu. Wszedłem cały w mokrą cipkę Marzeny, zacząłem ją posuwać, aż syczała i stękała; nie wiem, czy z bólu, czy z rozkoszy. Nie trwało to długo, dziewczyna musiała być bardzo napalona, bo zaraz zaczęła szybko oddychać, jęczeć i drżeć, a ja nagle wystrzeliłem w nią swoją spermę. Co to było za uczucie! Owszem, miałem wytryski, kiedy onanizowałem się przed kompem, czy w łazience, ale to, co przeżyłem teraz, było bez porównania silniejsze i głębsze. Oboje niemal upadliśmy na podłogę kabiny, Marzena szybko wstała.
    – Fajnie było, ale jajka mógłbyś ogolić… – na pożegnanie rzuciła mi uśmiech i wybiegła do damskich pryszniców.
    Byłem tak zaskoczony, że nie przyjrzałem się nawet dziewczynie do której waliłem sobie konia wieczorami, ale jeszcze tego samego dnia bardzo ostrożnie wygoliłem sobie całe krocze i tak mam do tej pory, bardzo pilnuję, żeby nie mieć tam żadnych włosów.
    Była to tylko jednorazowa przygoda z Marzenką, następny raz miałem okazję kochać się dopiero dwa lata później z moją ówczesną sympatią Karoliną, potem były inne laski, choć z niektórymi był problem, bo bały się mego penisa.
    Kiedy mama zmarła mama ojciec rzucił się w wir pracy, chciał w ten sposób zagłuszyć ból po jej stracie. Potem poznał Igę i jakoś dogadali się, staruszek prawie pogodził się z tragedią, w czym kobieta bardzo pomogła. Nie ukrywam, że byłem jej za to bardzo wdzięczny, wyciągnęła ojca z dołka. No i jak wcześniej wspominałem – bardzo mi się spodobała jako kobieta. Kiedy tylko nadarzyła się możliwość podglądałem ją, czy to w łazience, czy w sypialni, kiedy nie domykała drzwi. Podoba mi się jej ciało, jest takie… podniecające, kobiece i jeśli można to tak określić, to jest pełne erotyzmu i seksapilu. Niekiedy w nocy słyszałem, jak jęczy i krzyczy z rozkoszy, kiedy kochała się z ojcem; jakże ja mu wtedy zazdrościłem! Wiele razy wyobrażałem sobie, jak biorę ją w objęcia, wkładam w gładką, wydepilowaną pipeczkę swego penisa i grzmocę jak najlepszy jebaka z pornola. Zwykle wtedy trzepię się i zawsze osiągam pełnię szczęścia… Tyle tytułem wstępu.
    Ta historia zdarzyła się raptem miesiąc temu, ale pamiętam każdy moment, jakby to było wczoraj. Sobota, wolny dzień, siedzę w swoim pokoju, coś tam czytam. Ojciec wyleciał w sprawach firmy na kilka dni do Włoch, Iga krzątała się po domu. Przejrzałem jakieś czasopismo, nie znalazłem nic ciekawego, rozebrałem się i wszedłem pod natrysk, po kąpieli założyłem na siebie jakiś t-shirt, na tyłek bermudy i zszedłem do salonu. Włączyłem telewizor, ale też nic ciekawego nie znalazłem, już chciałem iść do siebie, kiedy usłyszałem, że moja macocha wchodzi do łazienki. Może znowu uda mi się ją podejrzeć? Niestety, drzwi były zamknięte, słyszałem tylko szum wody pod prysznicem. Po chwili wyszła otulona szlafrokiem, włosy miała zawiązane na głowie, poszła do kuchni, gdzie ładował się jej telefon. Usłyszałem fragment rozmowy.
    – … jak to nie? – to Iga
    – …
    – Dlaczego?
    – …
    – A ja co mam zrobić?
    – …
    – Tak pani uważa? Nie, nie chcę nikogo innego, pani Ania jest niezastąpiona…
    – …
    – Nie, dziękuję. Do widzenia – ze złością rzuciła telefon na blat stołu.
    – Co się stało? – nalewałem sobie soku.
    – A, nic ciekawego.
    – Przecież widzę, że jesteś zła na coś.
    – Miała przyjść dzisiaj pani Ania, umówiłam się na masaż, ale coś jej wypadło i nici z relaksu – Iga stała naburmuszona oparta o lodówkę.
    – Nie może jej ktoś zastąpić? – zdziwiłem się.
    – Następny doradca! Nie, nie może.
    I poszła do swego pokoju. Patrzyłem na zgrabny tyłeczek, długie nogi i choć okrywał je płaszcz kąpielowy, to i tak widziałem to, co chciałem. Wtedy przyszedł mi do głowy super pomysł, poszedłem za Igą.
    – Dlaczego tak się złościsz? – otworzyłem uchylone drzwi – Nie szkoda nerwów?
    – Liczyłam na ten masaż, mam bóle barku, miało mi to pomóc – siedziała na skraju łóżka.
    – Może ja ci pomogę, wymasuję ten bark? – zaoferowałem swą pomoc, liczyłem, że będę mógł wreszcie dotknąć i poczuć pod dłonią gładkość jej skóry.
    – Ty? Przecież nie umiesz – ciągle była przeciwna mej ofercie.
    – Miałem na uczelni zajęcia, coś tam jednak wiem, po za tym masujemy się często po treningach, przecież nie każdy ma swego opiekuna od odnowy biologicznej.
    – No tak, chyba masz rację. Dałbyś radę? – zdawało mi się, że opór Igi malał z każdą chwilą.
    – No pewnie, połóż się na łóżku, przyniosę oliwkę – niemal nie podskoczyłem z radości.
    Sekundę później wyjmowałem z torby buteleczkę z oliwką, którą stosowałem do rozcierania bolących mięśni nóg i rąk, po drugiej sekundzie stałem przy łóżku kobiety. Przyznam, że to, co zobaczyłem zamurowało mnie na moment. Iga leżała na brzuchu, głowę opierała na rękach. Na sobie miała bikini, które nic nie okrywało. Staniczek bez naramek z zapięciem z tyłu i figi składające się z dwóch trójkącików materiału połączonych sznureczkami zawiązanymi na boku. Na szczęście oczy miała zamknięte, nie widziała powstającego nagle namiotu na przodzie moich bermudów. Cofnąłem się dwa kroki, wszedłem na łóżko, ukucnąłem nad Igą, mając ją między nogami, prawie siadłem na tych zajebistych udach. Przez chwilkę przyglądałem się temu ciału, patrzyłem na ciemne włosy związane w koński ogon, podziwiałem jej kształty…
    Nalałem troszkę oliwki na prawy bark kobiety, rozsmarowałem ją od karku po staniczek, zacząłem masaż. Rozcierałem, ugniatałem, naciskałem bolące miejsce, po chwili masowałem obie strony. Moje powolne ruchy chyba sprawiały przyjemność dziewczynie, bo pomrukiwała cichutko, w końcu odwróciła głowę.
    – Fajnie to robisz, wymasujesz mi całe plecy?
    – Oczywiście, nie widzę tego inaczej!
    Zsunąłem się niżej, rozpiąłem klamerkę zapięcia stanika.
    – Co robisz? – wymruczała Iga.
    – Rozpinam stanik, nie będę go brudził oliwką.
    – Acha!
    Znowu strumyczek gęstego płynu spływał na plecy, na których wyraźnie rysowały się mięśnie. Nie było to dziwne, moja macocha też dbała o siebie, bywała na siłowni, często przychodziła na basen i też lubiła biegać; ruch i sport nie były jej obce. Masowałem powoli plecy mej macochy rozkoszując się tą chwilą; raczej nie spodziewałem się, że będzie mi dane delektować się dotykiem ciała tej kobiety… Masowałem mocno, czułem pod palcami każdy twardszy odcinek mięśni, moje dłonie wędrowały coraz śmielej na boki i w dół. Momentami czułem już jędrność podstawy biustu, by za chwilę zatrzymać się tuż przed twardymi, szczupłymi pośladkami. W końcu zabrałem się za nie ochoczo, ugniatałem i pieściłem je pojedynczo, albo oba naraz. W czasie tego masażu penis stał mi cały czas, nabrzmiały i twardy, jak nie pamiętam kiedy! Dusiłem, rozcierałem, moje palce przesuwały się powoli, ale ciągle w stronę rowka między półdupkami, wreszcie kciuki niemal pocierały o ciemniejszą dziurkę. Rozchyliłem pośladki, trójkącik majteczek dałem na bok, przesunąłem dłonią po cipce. Dziewczyna znieruchomiała.
    – A ty co? – nie słyszałem w jej głosie gniewu.
    – Nic, to też należy do masażu – wsunąłem śmiało palec w bardzo mokrą pipkę, Iga drgnęła – mówiłem, że umiem dobrze wymasować.
    – Nie przesadzasz?
    – Nie, przekonasz się. Daj mi spokojnie pracować.
    Teraz już dwa palce tkwiły w pipce, zacząłem nimi poruszać, najpierw wolno, delikatnie, w końcu zwiększałem tempo, aż w końcu palcowałem ją najszybciej, jak umiałem. Starałem się być przy tym delikatny, nie chciałem zrobić jej krzywdy. Iga zaczęła głośno oddychać, oddech przyśpieszał, zaczęła cicho stękać. Wyciągnąłem dłoń z palcami mokrymi od soczków z pipki i wsadziłem jej do buzi. Wylizała dokładnie, possała palce. Rozwiązałem sznureczki od majtek, miałem przed sobą obiekt moich westchnień w całej okazałości. Cały czas palcowałem jęczącą macochę i chyba jej się to podobało, bo uniosła lekko biodra ułatwiając mi dostęp do szparki. Wykorzystałem to, wolną ręką uwolniłem swego przyjaciela z bermudów i szybkim ruchem wcisnąłem w rozpaloną pipkę. Iga zareagowała natychmiast.
    – Co mi tam wpychasz? Zwariowałeś?
    – Iguniu, to mój penis, zawsze o tym marzyłem – wyszeptałem, nie przestając pompować pipkę.
    – Chyba naprawdę zwariowałeś! Aaaaa… Tak…. Ale jesteś duży… Tak, nie przestawaj… Ojciec nas zabije… Nie przestawaj… Jesteś dużo większy od niego… Matko, jak mi dobrze, tak… Cudownie, jesteś nie… są… mo… wi…ty… Mocniej, jeszcze mocniej, tak, tak, tak…
    Teraz olałem masaż, wolałem zająć się kobietą, w której tkwiłem. Cały czas leżała na brzuchu, biodra podnosiła coraz wyżej, mogłem teraz pompować bez problemu. Ściągnąłem z końskiego ogona gumkę, która podtrzymywała włosy; rozsypały się wokół głowy. Przyśpieszyłem trochę, ale po chwili znieruchomiałem, patrząc, jak Iga sama nabija się na mego koguta. Twarz wcisnęła w poduszkę, coś w nią mówiła, jednak nie byłem w stanie zrozumieć żadnego słowa. Chwyciłem mocno dłońmi ponętne biodra i rżnąłem jak stary jebaka. Dziewczyna drżała, zaciskała dłonie na prześcieradle, cały czas coś mówiła. Popatrzyłem na ciemniejszą dziurkę pięknie wyeksponowaną przez wypiętą pupę. Jeszcze nigdy nie próbowałem seksu analnego, teraz była ku temu okazja. Zebrałem w buzi dużo śliny, pochyliłem się i całą zawartość ust wyplułem na odbyt. Błyskawicznie wyskoczyłem z pipki i wsunąłem penis w pupę, na tyle, że zniknęła w niej cała główka. Iga szarpnęła się, ale trzymałem mocno.
    – Co ty robisz? Nie pozwalasz sobie za wiele? – wysyczała odwracając w moją stronę głowę.
    – Nie! Chcę cię tylko zadowolić i udowodnić, że umiem masować – wsunąłem się cały w ciasną dupkę.
    – Julek, przestań, nie można tak!
    – Już się stało, nie mów nic… Ale… Matko, jak mi znowu dobrze! Ruchaj mnie, mocno, głęboko, tak, mocniej, jeszcze mocniej, muszę czuć kutasa w całej dupie… Julek, co ty robisz… Nie przestawaj… Nie możemy…. Matko!!!! – Usłyszałem głośny wrzask i Iga padła na pościel.
    Nie miałem jeszcze dość, choć byłem bardzo blisko wytrysku. Odwróciłem macochę na plecy, rozchyliłem te fantastyczne nogi i znowu władowałem się w pipkę. Po kilkunastu ruchach zmieniłem dziurkę, już byłem w dupci; i tak zmieniłem kilka razy. Czułem nadchodzący orgazm, ale z zadowoleniem dostrzegłem, że kobieta też zaczyna dochodzić. Zwolniłem ruchy, Iga znowu zatrzęsła się, targnęły nią jakieś skurcze brzucha, zaczęła stękać i jęczeć. Wykorzystałem na pół otwartą buzię i wjechałem w namiętne usteczka. Chyba czekała na to, bo natychmiast zaczęła mnie ssać i trzepać dłonią. Z rykiem eksplodowałem w buzię, przyjęła prawie wszystko, połykała łapczywie moją spermę. Nie mogłem dłużej, położyłem się obok żony mego ojca, przyglądając się, jak palcami zbiera to, co wyciekło jej z buzi na piersi, brodę, szyję i wylizuje ospermione palce.
    – Co myśmy zrobili – wyszeptała, kładąc głowę na podkurczone ramię.
    – Czyżbyś nie była zadowolona z mego masażu? A tak bardzo się starałem… – udałem zmartwionego.
    – Przestań żartować, zdradziłam męża z jego własnym synem – posmutniała trochę.
    – Daj spokój, przecież nie musi o tym wiedzieć. Ja mu nie powiem, ale i tak wszystko zostaje w rodzinie
    – Ja też nie, chyba musiała bym zwariować! Przecież jakby wpadł w te swoje nerwy, to nie wiem, jak by to się dla nas skończyło. Dla mnie na pewno tragicznie.
    – No to mamy swoją tajemnicę. – pogłaskałem spiętą twarz Igi – musimy milczeć.
    – A wiesz, co w tym wszystkim jest najgorsze?
    – Nie mam pojęcia, przecież robiłem…
    – Nie, nie, nie o tym myślę – przerwała mi w pół słowa – najgorsze jest to, że podobało mi się… Jesteś świetnym kochankiem…
    – O! Cieszę się! – naprawdę się ucieszyłem słysząc opinię dojrzałej kobiety – ty też jesteś niesamowita.
    Iga podniosła się, wstała, założyła na siebie płaszcz kąpielowy i skierowała do drzwi. W progu stanęła, po chwili odwróciła się z uśmiechem.
    – Mam nadzieję, że jeszcze nie raz mnie wymasujesz…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Poprawka z chemii – cz.3

    Mój pierwszy raz był boski. Od tego momentu znów pragnąłem spuścić się w niej. Nie mogłem doczekać się kolejnych konsultacji. Oto i nadszedł ten dzień. Już sama otworzyła mi drzwi. Zatrzaskując, rzekła: “Nie mamy dużo czasu, by nie wzbudzić podejrzeń”. Zapytałem, czego dziś mnie nauczy. Podciągnęła sukienkę i usiadła na brzegu krzesła. Jej szeroko rozstawione nogi ukazywały piękną, różową szparkę. “Trochę musisz się nagimnastykować przez mój brzuszek. Dziś zaliczenie ustne”. Usiadłem na podłodze i zbliżyłem nos do jej cipki. “Pięknie pachniesz” rzekłem i delikatnie językiem zająłem się jej łechtaczką. Po paru chwilach zaczęła nabrzmiewać i urosła. Wyglądała jak mikro-penis. Wystawała z jej warg sromowych. Miała może ze 2 cm długości i podobnie szerokości. Zacząłem ją ssać, aż nauczycielka pisnęła z podniecenia. Z jej reakcji wyczytałem, że bardzo jej się podoba. Jej dziurka robiła się wilgotna. Zostawiłem łechtaczkę, by się nią zająć. Najpierw polizałem, a potem włożyłem język, starając się dotrzeć coraz głębiej. Było mięciutko i ślisko w środku. Docisnęła moją głowę do swojego krocza. Poruszała lekko biodrami. Jednak nie dochodziła do szczytowania. Wolała, bym zajął się znów jej łechtaczką. Ponownie ją pobudziłem. Była taka smaczna i różowiutka. Ssałem i kręciłem po niej językiem. Nauczycielka dyszała coraz mocniej. Wiedziałem, że muszę doprowadzić ją do szczytowania. Mój język pracował coraz szybciej i szybciej. Ona chwyciła się za piersi i je ściskała. To dodawało mi animuszu. Już byłem tak blisko. Nagle zastygła i docisnęła moją głowę. Mocno zassałem jej łechtaczkę. Przez kilka sekund byliśmy bez ruchu. “Szybko, ściągaj gatki” rzekła. Wstała i wypięła tyłeczek. Włożyłem mojego penisa w jej słodką i wilgotną dziurkę. Oparła się o krzesło, szeroko rozstawiając nogi. Chwyciłem ją za pupę i posuwałem. Mój penis mocno się naprężył, a sperma zapulsowała kilka razy. Nie przerwałem, dalej poruszałem się w niej, aż opadłem z sił. Po wszystkim sięgnęła po chusteczkę, aby zebrać wyciekającą spermę. Z szufladki wyciągnęła przygotowane majtki z wkładką. Ubrała je, a ja dalej stałem ze ściągniętymi majtkami i lekko zgrubiałym penisem. Wyciągnęła drugie majtki. “Te są noszone, oddasz mi je za 2 tygodnie. Mają być całe żółte i stwardniałe. Chcę, abyś spuszczał się w nie codziennie.” i wytarła nimi mojego członka. Włożyła do plecaka razem z notatkami. “Za tydzień mnie nie ma, nie zapomnij o mnie” dodała na koniec. Oszołomiony ruszyłem do domu… To będą 2 długie tygodnie, ale bardzo przyjemne …

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia TV