Siostrzana Dominacja (8)

Julia wróciła dokładnie o 18:42.

Matylda usłyszała klucz w zamku i serce podskoczyło jej do gardła. Przez cały dzień siedziała przy biurku w szpilkach, szortach i bluzie – pracowała, ale co chwilę poprawiała perukę, sprawdzała makijaż w lusterku, które Julia kazała jej zostawić na biurku. Czuła się jednocześnie dziwnie spokojna i napięta jak struna. To nie była już zabawa. To było jej nowe życie.

Drzwi się otworzyły.

Matylda wstała natychmiast, poprawiła włosy i poszła do przedpokoju. Stanęła na środku, opuściła ręce wzdłuż ciała, tak jak Julia jej rano wytłumaczyła: “Nie klęczysz od razu. Czekasz, aż cię zobaczę. Potem klękasz.”

Julia weszła, zdjęła płaszcz, powiesiła go na wieszaku. Spojrzała na Matyldę – od stóp do głów. Uśmiechnęła się kącikiem ust.

– Dobry wieczór, siostrzyczko.

– Dobry wieczór, siostro… – głos Matyldy był cichy, ale pewny.

Julia zrobiła krok bliżej. Wyciągnęła prawą dłoń.

Matylda uklękła powoli, na oba kolana, na twardym parkiecie. Pochyliła głowę i delikatnie pocałowała dłoń Julii – raz, długo, z szacunkiem. Potem uniosła wzrok.

– Dobrze – szepnęła Julia. – Bardzo dobrze.

Pomogła jej wstać, trzymając za łokieć. Potem objęła ją w talii i przyciągnęła do siebie. Pocałowała w usta – powoli, głęboko, jakby sprawdzała, czy makijaż się trzyma.

– Pachniesz moją szminką – mruknęła z zadowoleniem. – I moimi perfumami. Idealnie.

Puściła ją i zdjęła buty. Usiadła na pufie w przedpokoju, wyciągnęła nogi.

– Kolana bolą po całym dniu w szpilkach?

– Trochę… siostro.

– To dobrze. Pamiętaj o tym uczuciu. Teraz zdejmij szpilki i zrób mi masaż stóp. Potem kolacja.

Matylda uklękła ponownie, zsunęła szpilki i założyła kapcie z pomponami. Julia miała na nogach cienkie, czarne pończochy, które założyła do pracy. Matylda wzięła jedną stopę w dłonie, zaczęła delikatnie masować – kciukami po podbiciu, palce stóp, powoli, rytmicznie.

Julia zamknęła oczy, oparła głowę o ścianę.

– Opowiadaj – powiedziała cicho. – Jak miną ci dzień, jako Matylda?

– Pracowałam… próbowałam się skupić, ale co chwilę myślałam o tobie. O tym, co powiesz wieczorem. O tym, że muszę być idealna. Makijaż trzymał się cały dzień… tylko raz poprawiłam szminkę po obiedzie. Szorty… trochę się wpijały, ale to mi przypominało, że jestem twoją dziewczyną. Nie wyszłam z domu. Czekałam.

Julia otworzyła oczy. Uśmiechnęła się.

– Dobra dziewczynka.

Po kilku minutach wstała.

– Kolacja. Co ugotowałaś?

– Risotto z kurczakiem i szparagami… tak jak lubisz.

Julia kiwnęła głową z aprobatą.

Usiadły przy stole. Julia jadła powoli, Matylda – naprzeciwko, z rękami na kolanach, czekając na pozwolenie.

– Jedz – powiedziała Julia po pierwszym kęsie. – Ale powoli. I patrz na mnie.

Jedząc rozmawiały – o pracy Julii, o projektach Matyldy, o tym, co będą robić w weekend. Julia mówiła o planach na sobotę: zakupy w galerii, nowa bielizna, może wizyta u kosmetyczki na paznokcie. Matylda słuchała, kiwała głową, czuła ciepło w brzuchu.

Po kolacji Julia wstała.

– Zmyjesz naczynia. Potem przyjdź do sypialni.

Matylda posprzątała kuchnię szybko, starannie. Kiedy weszła do sypialni, Julia leżała na łóżku w samej bieliźnie – czarny koronkowy komplet, włosy rozpuszczone.

– Zdejmij bluzę i szorty. Zostań w rajstopach i stringach.

Matylda posłuchała. Stanęła przy łóżku.

Julia wyciągnęła rękę.

– Chodź tu.

Matylda położyła się obok. Julia przyciągnęła ją do siebie, objęła od tyłu – jak łyżeczkę. Jedną ręką gładziła brzuch Matyldy przez rajstopy, drugą – piersi przez koronkę biustonosza.

– Nagroda za dzisiejszy dzień – szepnęła do ucha.

Palce Julii zsunęły się niżej, pod gumkę stringów. Znalazły kutasa – już twardego. Zaczęła masować powoli, leniwie.

– Nie spiesz się – powiedziała. – Chcę, żebyś poczuła każdy ruch.

Matylda zamknęła oczy, oddychała płytko. Julia drugą ręką wsunęła palec pod rajstopy z tyłu, drażniła pupę – delikatnie, okrężnie.

– Jutro kupimy ci mały korek – mruknęła. – Żebyś go nosiła w domu. Codziennie. Będziesz o mnie myśleć cały czas.

Matylda jęknęła cicho.

Julia przyspieszyła ruchy dłoni. Drugi palec dołączył – lekko penetrował.

– Dojdź dla mnie, siostrzyczko. Cicho. Tylko dla mnie.

Matylda zacisnęła zęby. Orgazm przyszedł falą – długą, głęboką, bez krzyku. Sperma spłynęła po dłoni Julii, po rajstopach.

Julia nie przestała od razu – przedłużała, aż Matylda zaczęła drżeć.

W końcu puściła. Przytuliła ją mocniej.

– Śpij – szepnęła. – Jutro kolejny dzień.

Wyłączyła lampkę.

Ciemność.

Ciepło ciała.

I cichy oddech Julii za plecami.

Matylda zamknęła oczy.

I po raz pierwszy nie bała się jutra.

 

CDN…

 

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Ari Lupsy

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *