Author: admin

  • Czy to cos zlego?

    Znowu tytuł myślę nakreślający moją przygodę. Trwała ona za długo abym mogła ją pominąć. Jak wszyscy wiedzą w moim domu nie było milionów, a ja będąc dobrą córką nie wymagałam nigdy od rodziców pieniędzy na swoje potrzeby. Byłam wdzięczna im za to że i tak pomagali mi jak tylko mogli. Pierwszy miesiąc studiów pomijając moją noc z Robertem to była istna harówka. Ćwiczenia seminaria wykłady a czasu dla siebie mało. Potrzebowałam pieniędzy na drobne kosmetyki i coś nowego do ubrania wszak szła zima a moje koleżanki co po niektóre przychodziły codziennie w nowej bluzce czy spodniach. Ja tez tak chciałam wtedy. Nie szata zdobi człowieka ale chłopak widząc ładną buzie jak popatrzy na ubranie to też stwierdzi czy dbam o siebie. Wychodząc w piątek szłam uczelnianym korytarzem z koleżanką. I tak jej opowiadałam że chciałabym gdzieś dostać pracę żeby parę groszy wpadło a także żebym nie miała zaległości w nauce. Koleżanka pamiętam dziwiła się mocno że na farmacji chcę pracować. No ale cóż… I wtedy zaczepiła mnie pani docent, przeprosiła że podsłuchała naszą rozmowę i że ona ceni ludzi którzy nie siedzą tylko i czekają aż im spadnie mamona z nieba. Zaprosiła mnie na katedrę do swojego pokoju. Zaproponowała mi pracę jako sprzątaczka. Co lepsze oferta była kusząca ponieważ sprzątać miałam raz w tygodniu w sobotę. Wahałam się, bo nie chciałam aby ktoś się o tym dowiedział i aby krążyły plotki.

    – Pani Aniu, oboje z mężem pracujemy, robimy różne badanie, jeździmy na sympozja i konferencje. Nie mamy czasu a dom duży i kurzem zarasta. – tłumaczyła mi

    Mąż pani docent był również docentem na innej katedrze. Tutaj pozwolę sobie napisać to że te osoby są zmienione postaciowo by nikt się nie domyślił o kogo mi chodzi jeśli chodzi o ich tytuły i prace. Obydwoje byli ludźmi po 40. Po chwili zastanowienia zgodziłam się. A że był to piątek to następnego dnia z rana stawiłam się pod ich domem. Faktycznie dom duży. Pani docent ochoczo wpuściła mnie do środka. Pokazała co mam roić jak i gdzie. Jednym słowem mam posprzątać i tyle. Zabrałam się do pracy. Po domu kręcili się obydwoje bacznie obserwując moją postawę. Nawet do tego stopnia gdy pojechali na zakupy, że zostawili pieniądze aby sprawdzić czy je ruszę. Było mi trochę przykro jednak rozumiałam ich zachowanie. Do domu jednak wrócił pan docent, wszedł do kuchni rozejrzał się i powiedział

    – No, no ładnie sobie poradziłaś – powiedział z lekkim uśmiechem bijąc brawo. Ja spojrzałam w jego stronę a on dopowiedział – Na dziś wystarczy. Pora na odpoczynek.

    – To pójdę się przebrać – odparłam

    Gdy się przebrałam podeszłam do docenta aby zapłaci mi tak jak się umawialiśmy z żoną. On spojrzał na mnie, zmierzył od dołu do góry i powiedział

    – Co rok to ładniejsze studentki przychodzą – zaczerwieniłam się a on dodał – zrobiłem dobrą kawę zapraszam do kuchni.

    – Ale ja się spieszę… – zaczęłam kłamać.

    – Jak kocha to poczeka…

    Nie wiem co wtedy strzeliło mi do głowy że poszłam, może to że byłam mało asertywna. Usiedliśmy w kuchni mężczyzna podał mi kawę i usiadł obok mnie.

    – Strasznie tu gorąco – i rozpiął trochę koszuli. Spojrzałam wtedy i pomimo tego że na głowie był ogolony na zero to pod koszulą skrywał futerko.

    – A gdzie pani docent, panie docencie? – spytałam aby odgonić myśli

    – Musiała jechać na wydział. Ona tak dużo pracuje – napił się łyka kawy i dodał – Możesz mi mówić Leszek. – to mnie zamurowało, do tego stopnia że zachłysnęłam się

    – Nie wypada mi tak mówić przecież – wykrztusiłam

    – Wypada wypada u mnie w domu wypada – powiedział i sięgnął do portfela, wyciągnął zapłatę i powiedział – Mam nadzieję że jeszcze Cię spotkam..

    Ja wstałam podziękowałam i szybko wyszłam. Gdy wracałam oddychałam nierównomiernie. Coś czułam w środku coś co czuję zawsze kiedy wiem co ma się wydarzyć. Będąc w domu wyciągnęłam pieniądze które mi dał Leszek, nie zauważyłam że dał mi trzy razy tyle na ile się umawiałam z jego żoną. Postanowiłam że w poniedziałek pójdę i mu oddam. I to był błąd.

    W poniedziałek miałam kolosa potem zajęcia na laboratorium i tak zapomniałam o tym. Przypomniałam sobie kiedy wychodziłam po południu z uczelni. Nawróciłam się z wyjścia i pobiegłam na katedrę Leszka. Dzwoniłam domofonem jednak nikt nie odbierał, myślałam – Kto jest w pracy o godzinie 17 ? – obdzwoniłam całą katedrę, do słuchawki nie zgłosił się nikt. Kiedy miałam odchodzić wpadłam na docenta.

    – O to ty? – powiedział mile zaskoczony – Stęskniłaś się za mną?

    – Nieee…. – odparłam lekko przerażona tymi słowami – przyszłam oddać pieniądze bo mi pan docent dał za dużo – on wtedy złapał mnie za ręce i powiedział

    – Schowaj to… bo ktoś pomyśli że łapówkę mi dajesz. – Chodź do mojego pokoju

    Otworzył drzwi na kod i weszliśmy na katedrę. Nikogo już nie było aż rzuciłam tekstem – To nikt tu nie pracuje? – i usłyszałam że wszyscy poszli do domów. Weszłam do pokoju a Leszek rzucił płaszcz. Ja wtedy dałam mu pieniądze a on spojrzał na mnie i powiedział

    – Nie potrzebujesz tych pieniędzy?

    – Może i potrzebuję jednak nie na tyle się umawiałam z pana żoną, a nie chcę być nieuczciwa. – odpowiedziałam – Bardzo przepraszam ale muszę już iść bo tramwaj a dużo mam nauki.

    – Czekaj, czekaj – powiedział mnie łapiąc za rękę – odwiozę Cię

    – Nie trzeba – odparłam stanowczo

    – Trzeba trzeba, dzisiaj tak uczciwych ludzi nie ma. Tylko musimy wyjść osobno.

    Faktycznie listopad nie jest przyjemnym miesiącem, do tego było już koło 18 więc stwierdziłam skorzystam z okazji. Wyszłam z uczelni, Leszek podjechał po mnie a ja wsiadłam. Jednak nie ujechaliśmy daleko, Leszek skręcił w boczną ulicę gdzie nie świeciła się żadna latarnia i się zatrzymał. Serce zaczęło mi bić czułam że tracę siłę.

    – Słuchaj … Aniu – i w tym momencie zaczął mnie smyrać po udzie. – Nie wiem czy ty to widzisz czy nie ale pociągasz mnie..

    – Ale

    – Daj mi dokończyć. Mógłbym Cię tutaj wziąć, na siłę ale czy to by było przyjemne? – i po chwili odpowiedział sobie – No nie – zaczął głaskać mnie po policzku, brodzie, szyi i dodał – Mam propozycję, moja zona jedzie do Białegostoku w ten weekend. Ty przyjedziesz posprzątasz a w nocy … spędzisz ze mną ją.

    – Błagam, ja nie chcę tego robić … – zaczęłam się plątać nie wiedziałam jak odpowiedzieć – Ja nie jestem dziwką

    – A kto tu Cię nazywa dziwką bo na pewno nie ja – odparł oburzony. – To propozycja która nie może mieć sprzeciwu – i wsunął wtedy rękę pod moją koszulkę, zaczął dotykać mojej piersi

    – Jak to?

    – No chyba chcesz studiować? – i ścisnął moją pierś. Popatrzyłam na niego chciało mi się płakać. Wiedziałam że ładna jestem ale nie myślałam że uroda może przeszkadzać we wszystkim. Nie miałam wyjścia. Zgodziłam się….

    Cały tydzień chodziłam smutna, najgorsze było to że pani docent sama zaoferowała abym przyszła nawet jak jej nie będzie. Czułam się z tym źle. Do tego wszystkie znaki na niebie wskazywały ze będę w ten weekend płodna. To był istny koszmar.

    W sobotę rano pojechałam, pani docent wyjeżdżała akurat, mąż dawał jej buziaka na pożegnanie. Uśmiechnęłam się przez łzy. Sprzątanie tak przeciągałam ale w końcu skończyłam. Leszek już czekał na to. Siedział na kanapie w salonie i gdy weszłam odrzekł – W końcu!. Kiedy zaczęłam się dobierać aby mieć to za sobą on odsunął mnie i powiedział – Spokojnie! Mamy całą noc – i za chwilę dodał – zamówiłem kolacje. Catering przyjechał a my usiedliśmy do stołu. Co prawda pora była za wczesna na kolacje ale jak kto woli. Ja nie zjadłam prawie nic. Leszek widział to i gdy skończyliśmy powiedział abym się rozebrała do naga. Popatrzyłam do niego spod byka i zrobiłam to. – Mrrr takie ciało to powinni malować – odrzekł, następnie kazał mi abym usiadła na stole przed nim i rozłożyła nogi. Weszłam na stół i zrobiłam co kazał, tak że moja cipka była naprzeciwko jego twarzy. Zaczął mnie całować po udzie jednym potem drugim by następnie zanurzyć się w mojej muszelce. Najpierw ją lizał i ssał a potem zaczął wkładać palce jeden po drugim. W końcu trysnęłam opryskując go. Zaczął się śmiać.

    – Ale masz wytrysk. Cały mokry jestem

    – Mhm – powiedziałam

    – Słuchaj zmień nastawienie bo daleko nie zajdziesz…. a teraz idź napuść wody do wanny.

    Poszłam i napuściłam, pomyślałam że jeśli będę stawać oporem to nie będzie to ani przyjemne dla mnie ani dla niego. Gdy to zrobiłam zawołałam – Leszku! Leszku! – on przybiegł. Był cały nagi a miedzy nogami dyndał mu całkiem długi penis.

    – Zapraszam – i kiwnęłam palcem na niego

    – Tego mi trzeba było – wskoczył do ogromnej wanny. Ja spojrzałam na niego jak się rozłożył w części i powiedziałam

    – A ja? – on się uśmiechnął zamrugał oczami i powiedział

    – Wskakuj kotku.

    Weszłam usiadłam naprzeciwko niego i wtedy przyszło mi do głowy że zrobię to w wannie. Podsunęłam się do niego zaczęłam dotykać jego kutasa który bardzo szybko stał się twardy, przygryzłam wargi i usiadłam na nim. Widziałam że Leszkowi się to spodobało, objął mnie w talii wtulił się w piersi i podnosił mnie do góry. Zapomniałam wtedy o wszystkim, dosłownie o WSZYSTKIM!!!. Woda wylewała się zalewając łazienkę, podczas gdy ja i on stawaliśmy się jednym. Było mi dobrze i Leszkowi też bo wydawaliśmy takie dźwięki że tylko nagrać i wkleić od pornosa. Niestety nie spostrzegłam kiedy skończył, a wtedy myślałam że przerwał. Bo po chwili powiedział tylko – To jeszcze nie koniec. Wyszliśmy z wanny, wytarliśmy się w ręczniki i udaliśmy się do sypialni. Po przekroczeniu progu sypialni usiadłam na krańcu łóżka wzięłam do ręki jego kutasa i zaczęłam ssać, bawić się jajkami, pieścić go. Następnie wstałam popatrzyłam mu w oczy i zaczęłam go całować. Moje dłonie wędrowały po jego ogolonej głowie, a on dociskał mnie do swojego włochatego torsu. – Widzę że zrozumiałaś – powiedział, a ja tylko kiwnęłam głową. Leszek rozpuścił moje włosy i zaczął je czochrać. Pchnął mnie w końcu na łóżko a ja się odwróciłam i mocno wypięłam. Leszek pomacał mi cipkę i wszedł. Ostro i do końca aż zasyczałam. Złapał mnie za ramiona i zdecydowanymi pchnięciami mnie ruchał. Klepał mnie w pośladki, łapał za piersi. Następnie położył się a ja weszłam na niego i podczas całowania mój tyłek bansował na jego rumaku. Cycki mi falowały a my sapaliśmy i co jakiś czas mówiliśmy jak nam dobrze. Następnie zeszłam z niego położyłam się przodem do niego a ona się odwrócił. Znów utonęliśmy w pocałunkach i Leszek wsunął kutasa do środka. Doszłam ja a kiedy czułam że Leszek zaraz skończy powiedziałam tylko nie do środka. Zobaczyłam w jego oczach zdziwienie ale nie myślałam żebym musiała się mu tłumaczyć. Krzyknął ,,Zaraz dojdę” wyciągnął penisa z pochwy podniósł się i trysnął mi na całe ciało. Ja wstałam i poszłam się wytrzeć. Zaczęłam się ubierać ale mnie zatrzymał. Położyłam się z nim do łóżka i wtulił mnie w swoje ramiona.

    – Powiedz było aż tak źle? – spytał

    – Było cudownie… ale twoja żona

    – Jej tu nie ma a ty jesteś cudowna. Czy to coś złego? – pocałował mnie czoło

    – Wiele studentek miałeś? – popatrzył na mnie i powiedział

    – Jesteś pierwsza, naprawdę pierwsza.

    Zasnęliśmy. Rano obudził nas dźwięk otwierającej się bramy. Leszek kicnął dopadł do okna i krzyknął – O cholera wróciła – ja szybko wstałam popatrzyłam na Leszka i powiedziałam

    – Co robić!

    – Wyjdziesz ogrodem – a ja szybko pobiegłam po ubrania i torebkę i wyszłam ogrodem.

    Następnie wróciłam do domu i myślałam nad tym wszystkim. Na moje nieszczęście jednak nie dostałam okresu ale nie przypuszczałam że wtedy w wannie Leszek spuścił się do środka. Za dwa tygodnie dostałam obfitych krwawień, bolał mnie brzuch aż wylądowałam na pogotowiu, a tam … powiedziano mi że byłam w ciąży …

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anna
  • Sasiedzkie love story

    Po akcji ze szpitalem zostały mi przepisane hormony i lekarz powiedział abym jak najszybciej zaszła w ciążę. W ciążę?! Przecież nawet o niej nie wiedziałam. Postanowiłam zrezygnować na jakiś czas z seksu i mężczyzn. Na uczelni omijałam szerokim łukiem docentów i skupiłam się na nauce. Mieszkałam sama, mój brat częściej bywał u dziewczyny, więc całe mieszkanie było na mojej głowie. Wujostwo już tak nie pomagało jak wcześniej, więc ze wszystkim musiałam sobie radzić sama. W tym ferworze nie zauważyłam, że obok wprowadziło się młode małżeństwo. Zorientowałam się, kiedy zetknęliśmy się na klatce schodowej. Kobieta smukła, wysoka brunetka, bardzo zgrabna a mężczyzna ciemny blondyn o czarnych oczach, lekkim zaroście, posturą przypominał bokserów szeroki w barach, ale nie wyglądał na jakiegoś mięśniaka. Ukłoniliśmy się sobie i tyle. Tak minął tydzień a ja coraz częściej spotykałam sąsiadów a raczej sąsiada, który co chwilę gdzieś kursował. Zbliżały się mikołajki, zostałam zaproszona na imprezę w akademiku jednak nie skorzystałam. Zajęłam się porządkami w domu, bo zaraz przecież były święta. Po porządkach miałam trochę rupieci do wyniesienia do piwnicy. Kiedy schodziłam wpadłam wręcz na sąsiada, który szedł do góry.

    – Dzień dobry sąsiadko! Przywitał się – Może pomogę to wynieść? Zaoferował pomoc

    – Nie spokojnie dam radę – zaczęłam mówić, ale mężczyzna chwycił siatkę i powiedział

    – Nie pozwolę kobiecie nieść takich ciężarów – i dodał – Gdzie sąsiadka to wynosi?

    – Do piwnicy

    Zeszliśmy do piwnicy a w międzyczasie narodziła się dyskusja. Dowiedziałam się, że mężczyzna trenował boks, ale przez kontuzję musiał dać sobie spokój i wtedy poznał swoją żonę. Byli wtedy razem 3 lata po ślubie. Na imię miał Adrian i miał 29 lat. Poczekał aż ułożę wszystko i gdy wchodziliśmy na górę po schodach zaproponowałam mu herbatkę. Przyjął zaproszenie. Rozmowa przebiegała w sposób taki, że non stop mówiło jak nie jedno to drugie. Nie mógł wyjść z podziwu, że sama daję rade studiować i zajmować się mieszkaniem bez pomocy rodziny. Trochę mi współczuł, że stałam się eurosierotą. Upłynęło może z 1,5 godziny jak Adrian wstał i podziękował mi za spędzony czas. Nie pracował przez kontuzję a żona była pielęgniarką, więc mało czasu spędzali razem. Kiedy wychodził przytulił się do mnie. Zaskoczyło mnie to zachowanie, ale nie przywiązywałam wagi wtedy do tego.

    Następnego dnia, kiedy wróciłam nadzwyczaj wcześnie z zajęć ktoś zapukał do drzwi. Otworzyłam i był to Adrian, który trzymał mała torebkę w ręku.

    – Cześć! Mam nadzieję, że nie przeszkadzam? Spytał

    – Nie skądże… Coś się stało? Zapytałam

    – Nie, nic, nic tylko…. – wyciągnął prezent przed siebie i powiedział – dzisiaj św. Mikołaj roznosi prezenty, więc dał mi go dla Ciebie – ja się wtedy zarumieniłam. Szybko się ocknęłam i odparłam

    – No milo z Twojej strony, ale nie powinnam przyjmować prezentów.

    – Powinnaś – i dodał – to coś dla wyjątkowe pięknej kobiety – wzięłam prezent do ręki i spytałam się Adriana

    – Może wejdziesz?

    – Nie, nie… a właśnie z żoną robimy dzisiaj imprezę i chcielibyśmy Ciebie zaprosić – oznajmił mi

    – Dziękuję, ale ja mam jutro zajęcia a po drugie nie mam ochoty na imprezy – grzecznie odmówiłam

    – No proszę nie daj się prosić, będzie dużo ludzi a ty i tak nie zaśniesz bo będziesz wszystko słyszała.

    – No to może wpadnę – powiedziałam, aby się już odczepił

    – Liczę na to. Do imprezy

    Szczerze nie myślałam, że pójdę, ale w końcu doszłam do wniosku, że nie ma się, co zamartwiać żyje się raz. Ubrałam się w ołówkową czarną spódnicę i koszulkę z bufkami i zapukałam do drzwi sąsiadów. Przyjęcie się już rozpoczęło było sporo osób. Adrian bardzo się ucieszył jak mnie zobaczył, od razu przedstawił mnie swojej żonie, która również była przemiła. Napiłam się kielicha na wejście a potem wszystko bacznie obserwowałam. Nie pijam alkoholu jedynie tylko na przywitanie. Ktoś zaraz mnie porwał do tańca i ktoś zrobił odbijany i znowu aż trafiłam na Adriana. Jedyne, co usłyszałam jak coś do mnie mówił to, że się bardzo cieszy, że jestem. Koło północy chciałam się zbierać jednak Adrian cofnął mnie z drzwi i poprosił abym jeszcze została. Na tamta chwilę denerwowała mnie ta jego nachalność. Jednak zgodziłam się zostać. Domówka nie potrwała długo towarzystwo było tak pijane, że grupami zaczęło wychodzić z mieszkania. Żona sąsiada tak się upiła, że Adrian z kolegą zanieśli ją do sypialni. Adrian zwrócił się do mnie i tego kolegi czy pomożemy mu posprzątać. Kolega oczywiście się wymigał mówiąc że musi już iść, a sąsiad zrobił maślane oczy i stwierdziłam że ,, korona mi z głowy nie spadnie” . Zostałam. Zaczęłam znosić talerze, szklanki a Adrian zamiatał. W kuchni wkładałam naczynia do zmywarki i schylając się wypiłam tyłek. Dodatkowo w ołówkowej spódnicy to musiało wtedy wyglądać. Adrian zaszedł mnie od tyłu złapał za biodra, ja odwróciłam się a mężczyzna zaczął na mnie napierać. Przyparł mnie do blatu kuchennego i kiedy chciał mnie pocałować strzeliłam mu w twarz i wyszłam. Szybko otworzyłam drzwi mieszkania i zaczęłam się zastanawiać, dlaczego znowu ktoś chce mnie wykorzystać.

    Minęło dwa dni po południu zapukał ktoś do drzwi, spojrzałam przez wizjer i zobaczyłam Adriana z bukietem róż. Zawahałam się czy otworzyć drzwi jednak je otworzyłam i od razu zaczęłam ostro

    – Czego chcesz? – Adrian klęknął przede mną i zaczął mówić

    – Przepraszam Cię Aniu – i podał mi kwiaty. Wzięłam bukiet pięknych róż i popatrzyłam na niego i zaczął mówić – Błagam wpuść mnie mam Ci coś ważnego do powiedzenia.

    – Nie! – i kiedy zaczęłam zamykać drzwi Adrian je przytrzymał i powiedział

    – Błagam 5 minut tylko i już się nie pokażę…

    Wzięłam głęboki oddech i kiwnęłam głową, aby wszedł. Stanęliśmy w przedpokoju i spytałam

    – To mów

    – Zakochałem się w Tobie – po tych słowach zaczęłam się śmiać i powiedziałam

    – Żarty się Ciebie trzymają

    – Serio kocham Cię – mężczyzna złapał mnie za ręce

    – Wyjdź !!!- krzyknęłam

    – Nie wyjdę, bo Cię kocham. – i mówił na jednym wydechu – Zachowałem się jak cham wtedy, bo kiedy Cię widzę to nie wiem coś się dzieje ze mną, nie da się tego opisać, bo nigdy tego nie czułem do żadnej kobiety.

    – Masz żonę i to ją kochaj a mi daj spokój. Ja nie jestem zabawką do ruchania.

    – W cale tak nie myślę – mówił Adrian – chcesz to Ci udowodnię to …

    – Jak? – spytałam

    – Przyjdź dzisiaj wieczorem do mnie, moja żona ma zmianę nocną.

    – Mówiłam… chcesz mnie tylko wyruchać – przerwałam

    – Nie… jeśli nie przyjdziesz to jak tylko żona wróci powiem jej, że odchodzę…

    – A jak przyjdę to odejdziesz? Spytałam patrząc mu w oczy, w których widziałam szczerość

    – Będę szczęśliwy, że będziesz ze mną.

    Kiedy wyszedł nie wiedziałam, co zrobić, nie chciałam niszczyć małżeństwa. Zdecydowałam, że pójdę. Koło godziny 20 zapukałam do drzwi. Otworzył mi Adrian w białej koszuli i pełen radości zaprosił mnie do środka. Usiadłam na kanapie w salonie a Adrian przyniósł w misce spaghetti i postał na ławie.

    – Cieszę się, że jesteś. Na prawdę się zakochałem w Tobie.

    – Dobra Adrian, już nie jeden obiecywał, że mnie kocha. Dzisiaj się ruchamy a jutro nie pamiętamy.

    – Ale ja serio coś do Ciebie czuję – oznajmił mężczyzna

    – Tak? To pokaż mi…

    Adrian przysunął się do mnie i zaczął mnie muskać ustami po szyi. Jego zarost mnie trochę drapał. Złapał mnie za brodę skierował twarz do siebie i zaczął całować. Uznałam, że nie będę jak kłoda i zaczęłam rozpinać jego koszulę. Adrian przerwał i zdjął ją a mi ukazał się tatuaż na lewej piersi i lewym ramieniu. Spojrzałam na jego lekko byczkowate ciało i zaczęliśmy się dalej całować. Adrian zdjął ze mnie bluzkę i rozpiął stanik, aby zaczął pieścić moje piersi. Po chwili pieszczot i gry wstępnej Adrian zsunął spodnie i ja również zdjęłam dół. Chwilę pobawiłam się jego kutasem i następnie wypięłam się. Adrian po chwili wszedł we mnie, odgarnął z pleców moje włosy i wtulił się w moje ciało. Jego usta były tuż z moimi uchem i słyszałam jak mu dobrze. Co chwilę powtarzał ,, kocham Cię”. Ja delikatnie jęczałam a on mocno sapał. Do tego słychać było plaskanie. Nie posuwał szybko raczej powoli. Następnie, kiedy przestał usiadłam na i rozłożyłam nogi. Adrian, kiedy wszedł znowu się wtulił we mnie i jednocześnie posuwał i całować. Kolejno on usiadł na kanapie a ja na nim przodem do jego twarzy. Nie musiałam nic robić, bo Adrian sam mnie podrzucał trzymając mnie w talii. Aż w końcu ja mocno się naprężyłam i dostałam orgazmu. Po chwili Adrian doszedł we mnie. Ja będąc nabita na jego kutasa nie zeszłam od razu tylko jeszcze zaczęliśmy się całować.

    – No dobrze to ja się zbieram… – oznajmiłam

    – Jak to? – spytał zaskoczony – chcę abyś została

    – To nie ma sensu masz żonę.- i dodałam – chciałeś mnie wyruchać to wyruchałeś

    – Ale ja Ciebie serio kocham

    Spojrzałam wtedy na niego i zauważyłam jego szczerość na twarzy. Chciał mnie złapać za rękę, lecz nie zdążył Szybko złapałam swoje ubrania i wybiegając wręcz z mieszkania powiedziałam – To nie ma sensu.

    Wbiegłam szybko do siebie, zamknęłam drzwi a wtedy zaczął padać śnieg…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anna
  • Namietna zdrada

    Wchodzę do klubu i już po kilku minutach i szybkich, ukradkowych spojrzeniach dostrzegam ciebie. Światło jest przytłumione, muzyka jeszcze nie rozbrzmiewa tak głośno jak zawsze. Widzę jak siedzisz przy barze, w ręku trzymasz kufel z piwem i akurat śmiejesz się z czegoś, co opowiada twój rozmówca. Nie widzisz mnie na razie, ale już zaraz przejdzie ciebie ten sam dreszcz, kiedy widzisz mnie zupełnie się tego nie spodziewając. Wiem to doskonale bo znamy to z autopsji oboje, nie raz o tym rozmawialiśmy, za czasów kiedy jeszcze rozmawialiśmy…Oddajemy kurtki z Sandrą do szatni, a do mojego nosa dolatuje jej niedawno kupiony zapach perfum. Ja też dziś nie żałowałam swojego, wiedząc, że może tu będziesz i, że jeszcze niedawno wariowałeś na jego punkcie, kiedy łączył się z zapachem mojego ciała. Sandra rozbawionym tonem opowiada mi o swoich  perypetiach z pracy, nie zauważając w najmniejszym stopniu, że ja już w połowie jestem gdzie indziej. Moje wszystkie zmysły są wyostrzone jak nigdy dotąd. Moje ciało napięte jak ciało tygrysa chwilę przed triumfalnym skokiem na swoją zdobycz. Jedno przypadkowe dotknięcie mnie wtedy i z moich ust uleciałby cichy, stłumiony krzyk. Udajemy się w głąb klubu. I wtedy następuje ten moment. Nasze oczy spotykają się i na tą krótką sekundę wszystko się zatrzymuje, jak w filmach. Jak wiele emocji, wspomnień, niespełnionych pragnień i niezrealizowanych planów dwie osoby mogą wymienić w tych kilku klatkach czasowych? Ile energii może przepłynąć pomiędzy dwoma ciałami, kiedyś tak bliskimi sobie? W końcu wyrywamy się z letargu, on delikatnym znakiem daje mi skinienie głową na powitanie, ja odpowiadam stremowanym uśmiechem. Sandra macha mu ręką, jednak niczego nie zauważa. To dobrze. Mam nieprzemożoną potrzebę szybkiego odcięcia się od rzeczywistości. Chce dać mojemu umysłowi i ciele ulgę, chcę znaleźć ukojenie i w końcu zrzucić z siebie to napięcie, które wytwarzało się we mnie od rana. Jednak ja przecież nie piję. Alkohol już długo nie gościł w moim organizmie, chociaż w takich momentach jak ten, odczuwam to najdotkliwiej. Jedyną osobą, która może dać mi teraz ukojenie, jestem ja sama. Sandra nalega na alkohol, wie, że ja z niepijących, ale chce kompanki przy barze. Idziemy tam, a moje ciało nawet przez chwilę nie wychodzi z trybu najwyższej gotowości do ataku. Dostrzegam go kątem oka i widzę jak mnie sponiewiera wzrokiem. Lustruje mnie od góry do dołu, a ja mam ochotę zrobić dokładnie to samo z nim. Moje resztki zdrowego umysłu szybko odrzucają tą myśl. Nie mogę sobie na to pozwolić. Nasze drogi już dawno się rozeszły, ja ułożyłam sobie życie z kimś innym, a on… nawet nie chcę o tym myśleć. Pogodziłam się przecież z tym wszystkim już dawno i od jakiegoś czasu, nawet życie bez niego wydaje się czymś niepozbawionym sensu a nawet i spokojniejszym, pełniejszym czymś. Tak uspokojona własnymi rozważaniami, tracę go z oczu i zamierzam poddać się niewymagającej paplaninie z Sandrą przy barze.

    ***
    Sandra musi pilnie siku. Jako, że nie wyznaję wspólnych przechadzek do damskiej toalety i jestem ich wielką przeciwniczką, przy barze zostaję sama. Zamawiam wodę z cytryną. Kelner podaje mi ją z politowaniem we wzroku. Nie muszę go widzieć, jednak już wiem, że jest za mną, kiedy jego zapach dotkliwie dociera do moich receptorów odpowiedzialnych za węch. Jego zapach… niezmienny i niezmiennie doprowadzający mnie do skraju szaleństwa, wymieszany z zapachem jego skóry i miejsc intymnych, działający na mnie przez cały okres naszego… okresu bycia razem jak najbardziej wyzywający wabik. Leniwie siada obok mnie, gdzie jeszcze przed chwilą siedziała S. i przez pierwszą chwilę wcale nie patrzy na mnie, tylko przed siebie, żeby po chwili zwrócić się do mnie z zawadiackim uśmiechem i przeszyć mnie od góry do dołu. Naprawdę jestem aż tak mało odporna, po całym tym czasie?- Spodziewałem się, że ciebie tutaj zobaczę. – I wszystkie moje domysły zbiegają się w jedną całość. Oboje o tym wiedzieliśmy i oboje do tego dążyliśmy, chociaż oboje nie powinniśmy. – I nie potrafiłem sobie przemówić do rozsądku, żeby tutaj nie przychodzić. Chciałem chociaż ciebie zobaczyć…Z niezdolności do wyartykułowania jakiegokolwiek dźwięku wybawia mnie S. Przybiega w podskokach i bez ceregieli zaczyna paplać o tym, jak zgrani byliśmy na studiach i jak tęskni za naszym wspólnym wykonywaniem projektów w ciasnym pokoju w akademiku. Ja zaczynam potakiwać i nawet wtrącam jakieś zupełnie pozbawione sensu zdania, jednak nie potrafię się zupełnie skupić na toku rozmowy. Wpatruję się w niego, kiedy on przenosi wzrok na S. Wędruje wzrokiem po jego ciele. Mój wzrok dotyka jego ust, muskularnego torsu, który umiejętnie opiął w zwykły, szary t-shirt, jego wytrenowanego brzucha, na którym kiedyś zostawiłam ślady zadrapań, będąc na górze, poruszając się rytmicznie i czując jak zbliżał się jeden z moich najbardziej intensywnych orgazmów. Jest mi gorąco, mam dreszcze i czuję jak pod brzuchem rozlewa mi się piorunujące ciepło. Czy jemu przychodzą te same rzeczy do głowy patrząc na mnie? Czy jego obecna kobieta lepiej zadowala go w łóżku? Co ja do cholery robię? Dlaczego wyobrażam sobie seks, nie z tym facetem z którym powinnam? To normalne, prawda? Wiele osób fantazjuje o swoich byłych, bo zakazane smakuje najbardziej. Z rozmyślań wyrywa mnie pisk S. i jej szarpanie za moją rękę ponieważ leci akurat jej ulubiona piosenka i w przypływie euforii koniecznie chce ze mną do niej zatańczyć. Nie oponuję ponieważ na dany moment, jest to jedyne racjonalne rozwiązanie. S. przeprasza go za to, że uciekamy. On z uśmiechem potakuje głową i wraca do swojego rozmówcy, w ostatniej chwili dotykając mojego biodra przelotem.
    ***
    Na parkiecie jest duszno. Chociaż nawet kropla alkoholu nie krąży w mojej krwi, otoczona tłumem ludźmi, który podryguje w takt muzyki, czuję irracjonalne upojenie alkoholowe, udziela mi się panująca w powietrzu beztroska, radość i zastanawiające poczucie wolności. Daję się ponieść muzyce. Zaczynam poruszać się rytmicznie, dając mojemu ciału płynąć w takt obecnie granej melodii. Moje biodra mocno zaznaczają każdy takt, a ręce ciągle wędrują z góry do dołu. Czuję się seksownie i zmysłowo, jak zawsze podczas tańca. Sandra naprzeciwko mnie również z uśmiechem na twarzy zatraca się w tańcu. Wcześniejsze napięcie w moim ciele delikatnie opada, chociaż wiem, że od początku mi się przyglądasz. Czasami szukam twojego wzroku tylko żeby się upewnić. Zawsze uwielbiałeś jak tańczę.  Mówiłeś, że cię to podnieca. Nie czekam długo. Zachodzisz mnie od tyłu i kładziesz swoje ciepłe dłonie na moich wyginających się w rytm muzyki biodrach. Pozwalam ci na to bez najmniejszego sprzeciwu. Czuję jak krew uderza mi do głowy. Dostrzegam lekkie zdziwienie w oczach Sandry, ale nie obchodzi mnie to teraz wcale. Ona sama, ku jej uciesze, po kilku minutach dostrzeżona zostaje przez nieznajomego bruneta, który błagalnym gestem zaprasza ją do tańca. Kiedy Sandra znika mi z oczu, przyciągasz mnie dłońmi do siebie. Ciągle czuję ciebie tylko od tyłu. Na początku nie mam odwagi się odwrócić, lecz po chwili w końcu to robię. Nasze twarze są teraz bardzo niebezpiecznie blisko siebie. On zaczyna co raz śmielej poruszać dłońmi po moim ciele, na początku wędruje nimi po plecach od góry do dołu, potem zaczyna schodzić do pośladków i zaczyna je ściskać przez moje opięte spodnie. Przez chwilę myślę, żeby zrzucić jego dłonie i dać mu do zrozumienia jak bardzo jest to niestosowne, ale podświadomie tylko na to czekałam i chcę żeby zrobił to jeszcze raz i kolejny i nie mam nic przeciwko żeby zrobił to jeszcze mocniej. On jak by czytał w moich myślach i to powtarza, wpijając swoje palce intensywnie w moją pupę. Na parkiecie panuje ogromny ścisk, już dawno straciłam Sandrę z oczu, nikt na nas nie zwraca uwagi, a ja zaczynam czuć się bezkarnie. Podczas tańca, przez moją głowę zaczynają przelatywać przeróżne scenariusze moich niespełnionych fantazji erotycznych, które zawsze chciałam z nim spełnić, nawet kiedy już nie byliśmy razem. Czuję jak wzmaga we mnie podniecenie. On chyba myśli o tym samym, bo raz po raz czuję jak napiera na mnie swoim twardym członkiem, a jego dłonie przekroczyły już barierę ciuchów i dotykają moich nagich pleców, czasami schodząc też za majtki. Nagle on obejmuje swoimi dłońmi moje skronie i moją twarz kieruje do siebie. Mija kilka sekund i zaczynamy się zapamiętale i intensywnie całować. Świat staje w miejscu. Mam wrażenie, że ten pocałunek trwa wiecznie. Jego oddech jest gorący, ślina lepka, a jego zapach i ciepłe ciało sprawiają, że mam ochotę tylko na jedno – poczuć go w sobie, bo od dawna jestem już jestem tam na to gotowa. Cały czas tańcząc, w przelocie muskam dłonią jego członka przez spodnie. Przecież oboje chcemy tego samego. Zaczynam wędrować dłońmi po jego nagim brzuchu i delikatnie schodząc w dół, przekraczam barierę jego bielizny, delikatnie zahaczając o jego rozpalonego do granic możliwości penisa. On nagle przerywa pocałunek. Przestaje tańczyć. Stoi i patrzy w moje oczy, a jego własne są na granicy szaleństwa. Nagle zbliża swoje usta do mojego ucha i mówi jedno, jedyne słowo, tonem nie znającym sprzeciwu:
    – Łazienka.
    Bierze mnie za rękę i prowadzi do klubowego WC. Wybiera męski. Szybko lokalizują wolną kabinę i delikatnie mnie tam popycha. Ja nawet w najmniejszym stopniu nie protestuje – wszystko to odbywa się bez słów. Zamyka za sobą drzwi, opiera się o nie plecami, a ruchem głowy pokazuje mi, że mam usiąść na ubikacji. Oczywiście to robię. Moja głowa jest teraz na wysokości jego rozporka. Odpina pasek, bezszelestnie zsuwa spodnie w dół i łapie mnie za głowę dwoma rękoma, kierując ją protekcjonalnie w stronę jego przepięknego, nabrzmiałego członka, którego z przyjemnością biorę do buzi. Trzymając wciąż swoje dłonie na mojej głowie, zaczyna ją poruszać rytmicznie, pokazując w jakim tempie życzy sobie abym to robiła. Jest bardzo spragniony i bardzo intensywny w swoich ruchach. Za drzwiami słychać gwar, muzykę i rozmowy innych osób, które co rusz wchodzą do łazienki. Jednak my jesteśmy zupełnie bezgłośni i bezszelestni, a on nie wydaje najmniejszego dźwięku. Nagle daje mi znać, że to koniec i chce czegoś innego. Brutalnie stawia mnie do pionu i odwraca tyłem do siebie. Zdziera ze mnie spodnie i pochyla w stronę ubikacji, dając mi do zrozumienia, że mam się wypiąć. Czuję, że przyjmę jego członka z największą przyjemnością i łatwością, bo jestem już zupełnie mokra i spragniona tego doznania. Nagle, nie wiedząc czy się ze mną droczy, czy próbuję znaleźć odpowiedni kąt przed wejściem, zaczyna nieporadnie dotykać mnie koniuszkiem penisa, oscylując na granicy wejścia do mojej muszelki, ale nie wchodząc do niej zupełnie. Jeśli na parkiecie to był skraj szaleństwa, to teraz już postradałam zmysły. Chcę krzyczeć, błagać, jęczeć w niebogłosy, zrobić cokolwiek, żeby mnie wypełnił i przeszył na wskroś. Wtedy to robi. Wchodzi z tak dużym impetem, że moje dłonie od razu lądują na płytkach przede mną w ramach asekuracji. Wypełnia mnie przecudowne uczucie ciepła i twardości, a po moim ciele przechodzi dreszcz. Nie zaczyna mnie mechanicznie rżnąć od razu. Na początku wchodzi we mnie powoli na całą długość i prawie zupełnie ze mnie wychodzi. Zaczyna ten ruch powtarzać. Wie, że coś takiego doprowadza mnie na skraj i jestem w stanie zrobić wtedy wszystko. Wie, że teraz nie mogę nawet jęknąć czy pisnąć słówka i że jestem na jego rozkazy. W końcu przyspiesza a jego ruch robi się rytmiczny. Powtarza to jeszcze kilka razy, a potem nagle przestaje. Wychodzi ze mnie, a ja zdziwiona powoli się odwracam. Nie zdążył dojść, ani nie czekał na mnie. Wtedy zbliża swoją twarz do mojego ucha i zaczyna cicho mówić:
    – Tyle razy wyobrażałem sobie ten moment. Tyle razy marzyłem o tym, że ciebie spotykam i w twoich oczach widzę, że chcesz tego samego co ja. Nawet nie wiesz jak zachłannie i zapamiętale kochałem się z tobą w myślach i doświadczałem twojego ciała. Pragnąłem żeby ten moment nadszedł, a teraz to się dzieje. Zobaczyłem jak Ciebie posuwam i doszedłem do wniosku, że nie tak chcę żeby to wyglądało. Możemy zacząć jeszcze raz, ale w bardziej dogodnych okolicznościach? Pojedźmy do mnie. – Moje podniecenie zamiast opadać, wzrasta jeszcze bardziej. Myślę, o tym, że chce go mieć tu i teraz, a przerwanie tego co zaczęliśmy, wydaje mi się być największą torturą, ale zgadzam się. On dzwoni po taksówkę i po 20 minutach jedziemy windą na 7 piętro do jego mieszkania. W windzie przestajemy się kontrolować. On przyciska mnie do lustra, napiera na mnie całym swoim ciałem i intensywnie całuje. Chcę zrobić to z nim windzie, ale kiedy winda staje, on delikatnie łapie mnie za rękę i wskazuje drzwi do mieszkania. Po przekroczeniu progu zamyka je i dopada do mnie. Zdziera ze mnie ciuchy, ja robię to samo z jego i prowadzi pod prysznic. Stoimy obok siebie nago, jego penis dramatycznie wypięty w moją stronę. Puszcza ciepłą wodę i zaczyna polewać moje ciało. Nakładamy na siebie płyn pod prysznic na bazie olejku, a faktura naszych ciał robi się bardzo ślizga. On łapie mnie za biodra i obraca do siebie tyłem. Zaczyna swoim penisem jeździć po moich pośladkach i ocierać się o nie. Wiem, że z ogromną łatwością mógłby teraz wejść we mnie. Pragnę tego i delikatnie się pochylam, dając mu do zrozumienia, że może we mnie wejść w każdej chwili. Zaczynam bardzo szybko oddychać i powoli błagalnie jęczeć. On jest na skraju wejścia do mojej pochwy i odbytu, ale nie przekracza ich progu. Stawia mnie dłońmi do pionu i zaczyna myć moją cipkę. Masuje bardzo delikatnie moją łechtaczkę, ale uważa, żeby nie doprowadzić do orgazmu. Mam tego dość. Proszę go żeby mnie zerżnął. W oczach ma rozbawienie. Zaczyna zmywać płyn z nas obu i mówi, że zaraz będzie koniec. Prowadzi mnie do sypialni i siada na rogu łóżka. Prosi żebym usiadła na niego okrakiem. Kiedy chcę się na niego bezkarnie nadziać, on powstrzymuje moje pośladki dłońmi. Droczy się jeszcze chwilę, a potem to następuje. Z impetem wsadza mnie na swojego penisa. Z moich ust wydobywa się krzyk. Po moim ciele rozchodzi się fala ciepła i czuję, że wystarczą dwa otarcia i będę dochodzić. On pokazuje mi w jaki rytm mam się ruszać, a ja lekko odchylam się do tyłu. Łóżko zaczyna zapamiętale obijać się o ścianę w takt rytmu naszych ciał. On zgarnia wszystkie moje włosy do tyłu, łapie je jedną dłonią i zaczyna ciągnąć. Wtedy dochodzę. Zaczynam jęczeć i krzyczeć. On do mnie dołącza. Wpijam swoje paznokcie w jego plecy i w mocnym uścisku dochodzimy razem.  

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia Basia
  • Pomylka cz. 5

    Obudziłam się, kiedy było już całkiem jasno. An zniknęła, szef kręcił się i wkrótce zszedł do biura. Poinformował nas, że śniadanie mamy w kuchni. Powiedział – „Nie spieszcie się. Pogadamy przy kawie.”

    Miałam obolałe mięśnie, cipka i dupa piekły mnie po wczorajszym ostrym rżnięciu. Potrzebowałam swoich kosmetyków do ciała. Te do makijażu miałam w torebce. Przeciągnęłam się i przeszedł mnie dreszcz rozkoszy na wspomnienie wczorajszych wydarzeń. Mąż spojrzał na mnie i uśmiechnął się, bo zamruczałam przy tym tak, że wiedział co mi chodzi po głowie. Ja jednak zlekceważyłam jego wzrok, poszłam szybko do łazienki i zajęłam się porannymi potrzebami.

    Niespiesznie ubraliśmy się, zjedliśmy śniadanie, rozmawialiśmy i zaczęliśmy się zbierać do hotelu. Szef przyszedł na górę akurat wtedy, kiedy mieliśmy schodzić. „Idziecie?” – zapytał i objął mnie w pasie – „Może jeszcze kawa?”

    „Dziękujemy. Zdzwonimy się. Potrzebuję odpocząć” – powiedziałam, ale mój mąż miał inne plany. Musieli coś uzgadniać wcześniej za moimi plecami, bo teraz zdecydował, że jeszcze zostaniemy na kawę i rozmowę.  Usiedliśmy na kanapie w pokoju, który bym nazwała salonem. Panowie posadzili mnie między sobą tak, że opierałam się częściowo plecami o męża, a zgięte w kolanach nogi opierałam na szefie. Dziwne było to, że szef prawie na równi z moim mężem martwił się moim samopoczuciem. Oceniałam go inaczej. Przytulałam swoją filiżankę z kawą, przysypiałam i nie słuchałam ich rozmowy. Jednak w pewnym momencie zaszokowało mnie zdanie powiedziane przez męża, więc próbowałam się do niego odwrócić i odezwałam się ostro – „Co? Nie! Nie chcę, żebyś brał w tym udział!”

    Rozmawiali o tej parze, za której długi zostałam zgwałcona. O sposobie „zdyscyplinowania” ich. Szef dotknął mojego kolana, ale odsunęłam się i spojrzałam na niego prawie płacząc. Westchnął i powiedział – „Przejąłem interes jakieś pół roku temu po wspólniku, który wcześniej prowadził nielegalne sprawki pod przykrywką firmy. Wróciłem do kraju i dowiedziałem się co się tu dzieje. Tamten nie żyje, a ja próbuję zacząć działać całkiem legalnie, ale mam jeszcze kilka lichwiarskich długów do ściągnięcia i trochę pracowników po tamtym. Ten, który zorganizował wasze uprowadzenie i gwałt na tobie już u mnie nie pracuje. Przepraszam cię za to, co się stało.”

    Akurat to uważałam za szczęśliwą pomyłkę, bo dzięki temu przeżyliśmy naprawdę ostry seks i poznaliśmy szefa, ale tego mu nie powiedziałam. Nie znałam go, nie wiedziałam co o nim myśleć, ale wierzyłam w mojego męża. Nie zrobiłby niczego złego innej kobiecie. Skoro się w to zaangażował, musiał być powód. Czułam, że się odprężam, a twarz mi łagodnieje. Szef mówił dalej – „Twój mąż obiecał mi pomóc, bo muszę utrzymać posłuch, a jednocześnie nie chcę być tak brutalny, jak mój wspólnik.”

    Spojrzałam bokiem na męża. Przecież wiedziałam, że on tak naprawdę nie umie być dominujący. A może tylko wobec mnie?

    Spytałam – „Jak masz pomóc?”

    Uśmiechnął się, widząc, że przestałam myśleć o tym tak wrogo. – „urządzimy piwnicę do BDSM.”

    Wciągnęłam zszokowana powietrze. Mąż mówił dalej – „Nie będzie fizycznego gwałtu, tylko postraszymy ich i zrobimy zdjęcia, ale musi to wyglądać realistycznie. Chodzi o efekt psychologiczny. Tak, żeby kolejni nie myśleli o unikaniu spłaty.”

    „Muszę tylko zamknąć tamte sprawy. Pomożesz mi?” – spytał szef dotykając ponownie mojego kolana. Tym razem się nie odsunęłam, ale nadal nie wiedziałam co o tym myśleć. Potrzebowałam czasu, odpoczynku i więcej kawy. – „Okej.” – mruknęłam na odczepnego, nie patrząc mu w oczy.

    Siedziałam zamyślona między nimi i nie zauważyłam, jak minął czas. Kawa się skończyła, uzgodnili to, co potrzebowali, więc zebraliśmy się i wróciliśmy do hotelu.

    Przez kilka następnych dni odpoczywałam prawie sama. Leżałam w leżaku na balkonie, chodziłam na masaż i jeździłam na basen. Kiedy mój mąż miał czas, chodziliśmy na spacery, ale zwykle go nie było. Zaczęłam się niecierpliwić. Odpoczęłam, cipka i dupa mnie już nie bolały, znowu miałam ochotę na seks. Pewnego dnia mąż nie wybierał się do „pracy”. Nie pytałam co zrobili, ale cieszyłam się, że mam go cały czas dla siebie. Pieściliśmy się i bawiliśmy w pokoju, a potem poszliśmy na spacer. Wieczorem kochaliśmy się namiętnie. Drugiego dnia to się powtórzyło i już prawie uwierzyłam, że do końca wyjazdu będziemy tylko we dwoje. Nie byłam pewna, czy tego pragnę, ale bałam się tego, co wymyślili.

    Kolejnego dnia przed południem mąż odebrał telefon. Zaniepokojona słuchałam, jak się umawia, a potem powiedział do mnie – „Dzisiaj wieczorem idziemy na imprezę. Załóż tę swoją małą czarną i kabaretki.” Wykąpałam się i ogoliłam, ułożyłam włosy. Umalowałam paznokcie czerwonym lakierem, bo pasował do tej czerni. Nie byłam jednak pewna, czy to mnie będą pieprzyć i czy ja tego chcę. Mimo woli w miarę upływu dnia i po kolejnych rozmowach z mężem, zaczęłam czuć narastające podniecenie.

    Mąż miał być „mistrzem ceremonii”, bo już korzystał z „zabawek” i wiedział jak stopniować napięcie i podniecenie kobiety, którą mieliśmy zdominować. Ja miałam ją podniecać, dotykając i pieszcząc ją na różne sposoby, założyć jej knebel rozwierający usta i przypiąć klamerki. Nie wiedziałam, czy będę potrafiła, bo tak nigdy nie dotykałam kobiety. Dyskutowaliśmy o tym, do czego możemy się posunąć. Wykąpana, umalowana, obrana w obcisłą i krótką, czarną sukienkę, samonośne pończochy kabaretki i wysokie szpilki, czekałam na wyjście. Mąż podszedł, ukląkł przede mną i sięgnął pod moją sukienkę. Mówiąc – „Nie będą ci potrzebne” – ściągnął mi majtki. Momentalnie zrobiłam się mokra. Wyprostował się, obciągnął mi sukienkę na biodrach, uśmiechnął się z zadowoleniem i mnie pocałował. Wzięłam płaszczyk, torebkę i pojechaliśmy na miejsce tym razem własnym samochodem.

    W hallu zdjęłam płaszczyk i razem z sukienką powiesiłam je na wieszaku koło sekretariatu. Spojrzałam na szefa i po błysku, jaki się pojawił w jego oczach, wiedziałam, że mu się podoba to, co widzi. Mimo woli ucieszyłam się i znowu podnieciłam. Podszedł i wręczył nam otwarte pudełko. Dla każdego z nas i dla niego były w nim proste, czarne, satynowe maski. Dopiero teraz zwróciłam uwagę na to, że obaj również byli ubrani na czarno. Mąż wyciągnął do mnie rękę, mówiąc – „Jeszcze tylko to” – na dłoni leżała moja jaskrawoczerwona szminka.  Umalowałam się korzystając z lustra, wiszącego w hallu, założyliśmy maski, a potem zeszliśmy schodami do piwnicy. Trzęsłam się ze strachu i podniecenia tak, że trzymałam się kurczowo ramienia męża. Szef popatrzył na mnie uważnie, a przy drzwiach na końcu korytarza powiedział – „Teraz musisz iść wyprostowana, zdecydowanie. Możesz trzymać się mnie, ale nie pokazuj strachu, czy wahania.”

    Przełknęłam ślinę i skinęłam głową. Wyprostowałam się, oblizałam wargi, poprawiłam sukienkę na biodrach i ruszyłam do drzwi jako pierwsza. Za progiem przystanęłam, a mąż przeszedł obok mnie i skierował się na środek pomieszczenia. Było duże, z surowymi ścianami i oświetlone wiszącymi pojedynczymi lampami. Pod jedną ścianą stał czarny, drewniany krzyż z kajdankami, jaki widziałam na filmach BDSM, na środku stał masywny stół, a przy nim na podłodze metalowa klatka. Była niezbyt duża, płaska, prostokątna, ale na wysokość, a nie długość. Nie wyczuwałam jej przeznaczenia. Stało tam kilka osób, ubranych tak, jak my, na czarno i w czarnych maskach. Był tam jeszcze rodzaj kozła gimnastycznego i metalowa poręcz na wysokości bioder. Na podłodze pół klęczała, a pół siedziała para – mężczyzna i kobieta. Byli przestraszeni i rozglądali się niepewnie. Na rozkaz szefa, wydany gestem, kilku facetów rzuciło się do rozbierania ich. Popłakiwali oboje. Gościu był średniego wzrostu, z brzuszkiem i mazał się bardziej niż jego partnerka. Szybko pozbawili go całej odzieży, włącznie z bielizną. Szef podszedł do niego z kneblem – kulką i mu ją założył. Ktoś inny spiął mu ręce z tyłu kajdankami. Potem wepchnęli go do klatki. Dowiedziałam się skąd ten kształt. Facet musiał siedzieć na swoich piętach z rozchylonymi kolanami. Kutas wisiał mu żałośnie.

    W tym czasie przyszła kolej na kobietę. Rozebrano ją do naga równie szybko i przypięto ją do krzyża z rozłożonymi rękoma i nogami. Kilku mężczyzn dotykało ją po całym ciele. Miała apetyczne ciało, bardzo duże cycki i tyłek, lekko zaokrąglany brzuszek i zarośniętą cipkę. Wtedy usłyszałam głos szefa. Wyjaśniał parze, że to za ucieczkę przed długiem, za ukrywanie się. – „Chyba nie sądziliście, że wam się uda uniknąć kary?” – Zaczęłam znowu lekko panikować, ale wtedy szef dodał, że dzisiejszy dzień jest tylko drobną nauczką, która będzie sfilmowana „aby pamiętali, że z nimi się nie pogrywa”. Och! Może nie będzie tak strasznie. Wszyscy milcząco się odsunęli. Ktoś wprowadził mały stolik na kółkach nakryty czarną satyną. Leżały na nim różne przedmioty. Rozpoznałam zatyczki, wibratory i dilda, pejcze, bicze i klapki, klamerki i łańcuszki, kneble, opaski …

    Mąż skinął dyskretnie na mnie, więc podeszłam do kobiety. Wyprostowałam się teraz jak struna, szłam zdecydowanie, głośno stukając obcasami po posadzce. Nie byłam w tym gronie jedyną kobietą, ale druga (An?) stała nieco z tyłu. Stanęłam naprzeciwko rozkrzyżowanej i spojrzałam jej prosto w oczy. Wydawała się pytać „dlaczego”, ale co miałam jej powiedzieć? „Bo się ukrywałaś, więc zgwałcili mnie zamiast ciebie tydzień temu.” Już się nie wahałam. Zaczęłam dotykać jej ciała dłońmi, poczynając od ramion do piersi, starając się to robić zmysłowo i kusząco. Kiedy jęknęła lekko uderzyłam ją w policzek. Mąż podał mi wtedy knebel. Nie miałam nigdy czegoś takiego w ręku. To było metalowe kółko na paskach. Zmusiłam ją do otwarcia ust, a następnie włożyłam jej w zęby kółko. Paski zapięłam za głową, opierając się o jej nagi biust. Przejechałam teraz otwartą dłonią po jej brzuchu i biodrach. Krążyłam palcami po skórze, zastanawiając się co dalej. Zdecydowałam się na pogłaskanie jej cipki. Usłyszałam ciche westchnienie męża i kogoś za moimi plecami. Chyba o to chodziło. Podniecona swoim sukcesem i dotykiem innej kobiety, zaczęłam muskać coraz odważniej jej zarośniętą pizdę. Przyjechałam środkowym palcem tak, aby wszedł do szparki. Kobieta się wyprężyła. Poczułam wilgoć na palcu, więc zrobiłam to jeszcze raz, ale tym razem do środka wsunęłam trzy palce. Środkowym wyczułam łechtaczkę. Torturowana jęknęła. Podniecała się coraz bardziej.

    Nadeszła pora na coś ostrzejszego. Nieoczekiwanie wsunęłam palce do pochwy kobiety, a ta wydała zduszony okrzyk. Ruszyłam dłonią kilka razy, symulując pieprzenie, a potem ją wyjęłam. Była cała w sokach podnieconej ukrzyżowanej. Podałam ją do jej ust, wsunęłam palce przez knebel i otarłam o jej język. Wilgoć śliny rozprowadziłam później na jej dużym biuście. Powtórzyłam to kilka razy, a potem zdecydowanie odwróciłam się do stolika i sięgnęłam po klamerki na sutki. To były takie połączone łańcuszkiem, z regulacją zacisku. Podejrzewałam, że nigdy czegoś takiego nie miała na sobie, więc najpierw podrażniłam jej cycki, żeby sutki stanęły, oceniłam je i zmniejszyłam zacisk. Kiedy założyłam pierwszą klamerkę, kobieta zawyła. Zamarłam ze strachu, że to za mocno, ale na szczęście nic nie zauważyła. Mąż dał mi znać, że wszystko w porządku. Podrażniłam drugi sutek, obejmując pierś dłonią i ujmując sutek między kciuk a palec wskazujący i ściskając mocno. Syknęła, ale potem, przy zakładaniu klamerki, już nie krzyczała. Podrażniłam je jeszcze otwartą dłonią.

    Dyszała głośno, a ja miałam dosyć. Spojrzałam bokiem na mojego męża, a on zrozumiał, o co pytam i nieznacznie skinął głową. Uderzyłam tylko jeszcze delikatnie dłonią w mokrą i stercząca łechtaczkę, a potem odeszłam. Poszukałam wzrokiem szefa, który stał prawie przy drzwiach i stanęłam koło niego. Oddychałam ciężko i cała drżałam, więc delikatnie oparłam się o niego plecami. Poczułam jego dłoń na biodrze. Wspierał mnie dyskretnie, nie pokazując innym, co się ze mną dzieje. W tym czasie mąż przysunął do krzyża stolik z akcesoriami. Rozejrzałam się po sali i zobaczyłam, że większość facetów poprawia sobie kutasy w spodniach. Zaczęły ich uwierać po moim występie. Partner torturowanej wgapiał się w nią wielkimi oczami i ślinił się przez knebel. Jeden z otaczających widowisko gości cały czas filmował małą kamerą, trzymaną w ręku wszystko, co się działo z nim i jego kobietą.

    Mój mąż wybrał teraz skórzaną packę. Zaczął oklepywać nią uda kobiety: najpierw pojedynczymi uderzeniami, a potem szybko, raz za razem. Wiedziałam, że ten przyrząd robi więcej hałasu niż powoduje bólu. Jednak kobieta jęczała i płakała przez knebel. Potem przyszła kolej na magiczną różdżkę. Wciągnęłam powietrze gwałtownie, kiedy usłyszałam znajome wibracje. Musiałam natychmiast wyjść. Obróciłam się do drzwi, i napotkałam wzrok szefa. Patrzył na mnie ze zmarszczonymi brwiami, ale odsunął się i wyszedł za mną. Tym razem drżałam z podniecenia. Zatrzymaliśmy się tuż za drzwiami, bo nie wiedziałam co robić. Patrzyłam na szefa otwartymi szeroko oczyma, z otwartymi ustami, ale nadal słyszałam te wibracje. Ruszyłam korytarzem, ale szef nie pozwolił mi pójść daleko. Złapał mnie za rękę i wciągnął do małego, brudnego pomieszczenia, w którym stał stół warsztatowy.

    Schwycił mnie jedną ręką za włosy na karku, odgiął moją głowę i pocałował. To nie był delikaty, czuły pocałunek. Poczułam w buzi jego język, zamknęłam oczy i oddałam mu się, wsuwając swój język do jego ust. Pierwszy raz od ponad 25 lat całowałam się z mężczyzną innym niż mój mąż. Zakręciło mi się w głowie, trzymałam się go kurczowo, pragnęłam rżnięcia tu i teraz. Jedną dłonią przesunęłam po wspaniałych mięśniach, wyczuwalnych pod koszulką na jego plecach. Drugą przeciągnęłam po prężącym się kutasie, wyczuwalnym przez spodnie. Podciągnął mi sukienkę i jęknął, kiedy dotknął nagiej skóry pośladków. Złapał mnie oburącz za nogi tuż koło tyłka, rozszerzył je, uniósł mnie lekko i posadził na zasypanym drobinami, szorstkim stole. Nic się nie liczyło, tylko nasze podniecenie. Poczułam jak rozpina i zsuwa spodnie, a zaraz po tym czubek kutasa dotknął mokrego wejścia do mojej pizdy. Tak bardzo tego chciałam! Wbił się we mnie gwałtownie patrząc mi w oczy, a ja odchyliłam głowę, jęknęłam „O, tak!” i przyciągnęłam jego biodra do siebie. Potem złapałam się kurczowo jego ramion i zaczęliśmy się rżnąć. Kolejny raz już pierdolił mnie mocno i ostro, a ja odlatywałam od tego. Trzymał mnie za biodra i nasuwał na siebie, a ja ruszałam się w rytm jego pchnięć, przyciągając go piętami zahaczonymi o jego tyłek. Jebał mnie jak maszyna, pieprzył jak nastolatek, który dorwał się wreszcie do upragnionej dupy. Wiłam się pod nim, ruszałam biodrami, ściskałam kutasa mięśniami pochwy. Oboje byliśmy tak podnieceni, że osiągnęliśmy orgazm dosyć szybko i prawie jednocześnie. Szczytowałam przez dłuższą chwilę. Spuścił się we mnie, kiedy ja ciągle jęczałam z rozkoszy i gryzłam jego koszulkę. Starałam się nie krzyczeć. Już zaczęłam się rozluźniać, ale czując drgania jego wielkiego, spuszczającego się kutasa, poczułam kolejną ekstazę. Moja cipa kurczyła się wyciskając z niego więcej spermy. Trwaliśmy potem tak przez chwilę przytuleni do siebie, oddychając ciężko jak po biegu.

    „Kurwa, jak ja lubię jebać twoją pizdę.” – stwierdził, kiedy nieco odetchnęliśmy. Nadal był we mnie.

    „A ja uwielbiam twojego kutasa.” – wymamrotałam, opierając się nadal policzkiem o jego fantastycznie umięśnioną klatkę piersiową.

    „Chyba musimy tam wrócić” – powiedział rzeczowym tonem – „Dasz radę ustać na nogach?”

    „Tak” – powiedziałam i zeszłam ze stołu. Podczas tego wysunął się ze mnie, a ja skrzywiłam się lekko, bo było to trochę nieprzyjemne. Miło było mieć go w środku. Zaczęłam się otrzepywać, a on mnie obrócił i powiedział – „Tego się nie spodziewałem.” – Gładził mi teraz pośladki niby czyszcząc je z drobin, ale czułam w tym pieszczotę. Faktycznie, ukucnął za mną i zaczął całować mój tyłek.

    „To był pomysł mojego męża.” – stwierdziłam – „Chyba spodziewał się czegoś takiego.”

    Obróciłam się przodem do niego, obciągnęłam sukienkę i uśmiechnęłam się. – „Teraz będzie mi płynęła po udach twoja sperma.”

    „Och. Nie pomyślałem o tym. Zaraz cię czymś wytrę.” – zatroszczył się.

    „Nie. Tak jest dobrze.” – westchnęłam z rozkoszą na samą myśl o tym, że pokażę to mężowi. Tak, taką fantazję też kiedyś mieliśmy. Wiedziałam, że to go podnieci. Nie wyjaśniałam tego szefowi, bo mógłby nie zrozumieć.

    „Wracajmy. Coś tam cicho.” – powiedziałam zamiast tego.

    Kiedy weszliśmy cicho do sali, wszyscy byli wpatrzeni w kobietę, ciągle jęczącą i wijącą się na krzyżu w orgazmie. W trakcie szczytowania się zlała, a jej partner spuścił się w klatce. Świadczyły o tym dobitnie dwie plamy na podłodze koło każdego z nich. Kamera była jeszcze włączona. Dopiero w tej chwili wyłączono kamerę i wszyscy oczekiwali na decyzję. Dobrze, że wróciliśmy. Mój mąż popatrzył na nas z półuśmiechem, który udowodnił mi, że wiedział ci się stało i oczekiwał tego. Może, gdyby mi coś wspomniał, nie wypadło by to w ten sposób, tak dobrze. O rany, jak ja go kocham za wspaniałą rozkosz, którą potrafi mi zapewnić na tyle sposobów. Szef podjął się wyjaśnienia parze co ich czeka, jeśli nie zaczną spłacać długu. Po ich minach było widać, że chcą jak najszybciej wyjść i raczej pożyczą u kogo innego, niż pozostaną dłużnikami szefa. Mąż zabrał kamerę, kilku facetów pomagało parze się ubrać, a my wyszliśmy na korytarz.

    „Idziemy do mnie, na górę.” – powiedział szef i ruszył przodem.

    Złapałam się ramienia męża i poszliśmy za nim. Po drodze zabrałam torebkę i płaszczyk. Na górze szef poszedł do kuchni, mówiąc – „Zrobię kawę.” Mąż podszedł do stolika z telewizorem i laptopem, wyjął kartę z kamery i zaczął szykować sprzęt. Podeszłam do fotela, ale wtedy wrócił do mnie szybko i złapał mnie za biodra. Pocałował mnie mocno, mokro i namiętnie. Schrypniętym głosem cicho zapytał – „Zerżnął cię?”

    Westchnęłam – „Tak.”

    „Spuścił się do środka?”

    „Tak.”

    Wtedy powiedział, dysząc – „Odwróć się, chcę to zobaczyć.”

    Obrócił mnie, nie czekając na moją reakcję i zadarł mi sukienkę do pasa. Pchnął mnie tak, że oparłam się rękoma o fotel, z dupą wypchniętą w jego stronę. Ukucnął za mną i wsunął mi palce do cipy.

    „O, tak. Sperma popłynęła ci po udach.” – powiedział z zadowoleniem, po czym usłyszałam odpinany ekspres i kutas dotknął mojej pizdy. – „Tutaj jest tak mokro…” – wymruczał wsuwając go lekko – „…Więc zerżnę ci dupę.” – przesunął kutasa wyżej i pchnął nie dając mi chwili na namysł i przygotowanie się. Jęknęłam z podniecenia i wypięłam się mocniej. Tak na to czekałam, że nawet nie poczułam oporu ze strony mojego odbytu. Ruszył się zaledwie kilka razy i spuścił się do środka. Aż tak to go podnieciło! Odsunął się, zapiął rozporek, poprawił mi sukienkę i obrócił mnie tyłem do fotela. Osunęłam się na niego oszołomiona rozkoszą.

     Szef wrócił z tacą, na której miał filiżanki z kawą, cukiernicę i talerzyki z ciastkami. Popatrzył na mnie zaskoczony, a ja wiedziałam jak wyglądam. Rozchylone usta, zamglone oczy, rumieniec i ogólnie nieprzytomny wyraz twarzy. Ręce mi drżały, kiedy sięgałam po filiżankę. W tej chwili mąż podszedł, usiadł na kanapie i wskazał miejsce obok siebie, mówiąc do mnie – „Usiądź tutaj.”

    Przeszłam tam, a szef usiadł obok mnie. Ciągle nie mogłam dojść do siebie, ale jakoś utrzymałam kawę i wypiłam trochę. Rozmawiali o ostatnich wydarzeniach.

    „O co chodzi z tym masażerem? Doprowadziłeś ją tym do takiego orgazmu?” – zapytał szef, a ja znowu poczułam przypływ podniecenia. Spojrzał na mnie z uniesionymi brwiami, bo odchyliłam głowę na oparcie, wypchnęłam biodra, rozchyliłam lekko kolana i nie powstrzymałam cichego jęku.

    „Nie tylko tym, używałem też wibratora, tego średniego. Wprowadziłem go do pochwy i włączyłem na maksa. Ale ta magiczna różdżka potrafi sama doprowadzić każdą kobietę do orgazmu w trzy minuty.” – mąż mówiąc, zaczął mnie głaskać po karku ręką przewieszoną przez oparcie kanapy – „Ty, kochanie, reagujesz już na jej dźwięk, prawda?” – spytał patrząc na mnie i nachylając się, aby mnie pocałować.

    Potem podniósł głowę i spojrzał na szefa. – „Podniecił ją już sam dźwięk wibracji tam na dole, co?”

    „Och” – powiedział tylko szef i spojrzał na moje usta. To było przecież takie oczywiste!

    „Teraz jest podniecona maksymalnie, gotowa do rżnięcia. Chcesz zobaczyć?” – Jakby musiał pytać! Zsunął się na podłogę i zadarł mi sukienkę, obnażając cipkę. Rozchylił płatki kciukami, pochylił się i polizał zalaną spermą, spuszczoną pizdę. Kiedy dotknął językiem do łechtaczki, krzyknęłam i wyprężyłam się jak rażona prądem. O, tak! Byłam tak bardzo gotowa. Mąż już mnie więcej nie lizał, tylko podniósł się, objął mnie w pasie ramieniem, podwinął mi sukienkę do pasa, usiadł i wciągnął mnie na swoje kolana, mówiąc – „Chodź tu.”

    Objęłam rękoma jego barki i wysunęłam biodra w jego stronę. Przyciągnął moją głowę do siebie i mocno pocałował, wsuwając język w moje usta. Jęczałam z podniecenia i tarłam cipką o jego sterczącego kutasa, którego wyczuwałam przez spodnie. Byłam już taka mokra. Odepchnął mnie, zsunął na podłogę i rozpiął spodnie. Zdjął je, kiedy klęczałam przed nim na podłodze i przyciągnął moją głowę do siebie, żebym wzięła kutasa do buzi. Objęłam go łapczywie wargami i zassałam, polizałam jądra i przygryzłam skórkę ma mosznie. Nie pozwolił mi na dłuższą zabawę. Szybko wciągnął mnie z powrotem na swoje kolana i ściągnął mi sukienkę przez głowę. Rozpiął mi stanik, uwalniając cycki. Zaraz po tym wsadził mnie na kutasa. O, tak! Wreszcie! Poczułam jak mnie wypełnia. Był twardy i śliski od mojej śliny, a cipka była bardzo mokra i otwarta z podniecenia. Zaczęłam go od razu ujeżdżać, ale mnie przyhamował. Całował mnie przez chwilę, ale potem odwrócił moją głowę w stronę szefa. Jego kutas był już na wolności. Prężył się przy mojej twarzy, gotowy do ssania.

    Oblizałam jego główkę, obejmując biodro szefa jedną ręką, a potem otworzyłam szeroko usta i pozwoliłam, aby wszedł głębiej. Spojrzałam w górę i zobaczyłam, że przygląda mi się z rozchylonymi ustami. Przytrzymywał mi głowę jedną ręką i wsuwał kutasa delikatnie do mojego gardła. Starałam się go wziąć jak najgłębiej, ale był taki wielki, że musiałam się poddać. Wysunął się i wsunął kilka razy, a ja poddałam się jego ruchaniu z zamkniętymi oczami. Pizda mi pulsowała oczekując z niecierpliwością na pieprzenie. Zadrżałam, jęknęłam i ruszyłam biodrami.

    Szef wysunął kutasa z mojej buzi i zszedł z kanapy. Mąż zdążył już zdjąć koszulkę, a teraz pochylił mnie do siebie i oburącz rozchylił mi pośladki. Poczułam kutasa szefa na odbycie i spanikowałam – „Nie! Jest za duży. Rozerwie mnie.” – krzyknęłam, ale wyszedł z tego jęk, bo byłam już bardzo podniecona.

    „Mała, jesteś mokra, podniecona i dopiero co zerżnąłem ci dupę, spuściłem się tam. Dasz radę.” – powiedział mój mąż i zachęcająco uniósł moją dupę w stronę szefa. Ten zaczął się powoli zagłębiać w rozjebany wcześniej odbyt. Faktycznie, to nie było takie straszne. Pierwszy ból i pieczenie szybko zamieniły się w przyjemne wypełnienie. Kiedy zaczęli się na przemian poruszać, podniecenie wzrosło we mnie do tego stopnia, że pragnęłam już tylko im się oddawać. Mocniej… bardziej… głębiej. Nie istniałam poza tym. Liczyło się tylko rżnięcie. Ruszałam biodrami w rytm ich ruchów, dzięki czemu pocierałam łechtaczką o brzuch męża. Wkrótce poczułam znajome drżenie i cipka zaczęła zalewać się strumieniami soków. W dupie zrobiło się gorąco. Szef powiedział „O kurwa” i jebał mnie teraz mocno i rytmicznie. Mąż ściskał moją pierś z jęczał z rozkoszy. Poczułam pierwsze spazmy, chwyciłam paznokciami oparcie kanapy, kręgosłup wygięłam tak, że głową opierałam się o pierś szefa i zaczęłam krzyczeć. Cipa tryskała sokami. Orgazm trwał i trwał. Straciłam świadomość i kontrolę nad reakcjami swojego ciała. Kiedy zaczął opadać, jebanie dwoma kutasami spowodowało jego powrót. Powtórzyło to się jeszcze raz czy dwa, a potem, ostatecznie osłabiona, opadłam twarzą na pierś męża. Przestali mnie rżnąć i szef wyjął kutasa z mojej dupy. Mąż zdjął mnie z siebie, położył na kanapie na wznak i ukucnął na podłodze – „Nie skończyliśmy. Jesteś naszą dziwką?”

    „Tak.” – westchnęłam.

    „Będziemy cię pierdolić aż się spuścimy.”

    „Tak.”

    „Uklęknij.”

    Podniosłam się na czworaka na kanapie, a mąż wsunął mi do ust kutasa. Zaczęłam go ssać. Najpierw delikatnie, a potem coraz mocniej brałam go do gardła. Łykałam go. Lubił to, a ja długo się broniłam. Teraz, kiedy zrobiłam to kilka razy z różnymi kutasami, będzie chciał, żebym to robiła częściej. Ale mi to już nie przeszkadzało, a nawet zaczęło mi się podobać. Otoczyłam go językiem, kiedy się trochę wysunął i nasunęłam gardło na niego, aby usłyszeć pełne rozkoszy westchnienie. Szef nie próżnował. Wbił mi kutasa do pizdy od tyłu i zaczął mnie jebać ostro i szybko. Jądrami obijał mi łechtaczkę, co mnie na nowo pobudziło, więc ruszałam dupą nabijając się na niego. Mąż trzymał mi teraz oburącz głowę, by regulować rytm jebania mojego gardła. Robiło mi się coraz lepiej i starałam się im to pokazać, jęcząc, kręcąc dupą i poddając się ich pierdoleniu. Obaj panowie byli podnieceni dzisiejszym dniem i moim orgazmem, więc dosyć szybko się spuścili. Mąż na moją twarz i włosy, a szef na plecy i dupę. Byłam zalana spermą jak prawdziwa dziwka.

    Leżeliśmy przez chwilę przytuleni do siebie we trójkę, a potem poszliśmy do łazienki. Pod prysznic. Usiadłam na sedesie, żeby zrobić siusiu, czym chyba znowu zaskoczyłam szefa. Nie spodziewał się takiej otwartości? Chyba dosyć mnie już widział! Potem się myliśmy wszyscy razem, namydlając i spłukując swoje ciała, co było okazją do kolejnych pieszczot. Byli tak pięknie umięśnieni. Kiedy szef odwrócił się do mnie plecami, z zachwytem przejechałam dłonią po jego barkach, a potem wzdłuż kręgosłupa i do pośladków. Odwrócił się przodem do mnie, a wtedy zaczęłam namydlać dłonie, aby objąć nimi kutasa i go starannie, delikatnie umyć we wszystkich zakamarkach. Sięgnęłam jeszcze po jądra, a wtedy poczułam dłonie męża na moich piersiach. Odchyliłam głowę i oparłam się na jego ramieniu. Potem odwróciłam się bokiem do niego i namydlałam również jego kutasa i jądra. Odwróciłam się całkiem przodem do niego i przejechałam mu dłońmi po ramionach, a potem sięgnęłam do pleców. Wie, że lubię jego mięśnie, więc mi to dał. Myłam jego plecy, głaszcząc go coraz niżej, aż do tyłka, a potem zaczęłam go całować po łopatkach. Szef w tym czasie pieścił moje piersi, biodra i dalej, do cipki. Włożył palce między wargi pizdy i dotykał łechtaczki. Podniecałam się coraz bardziej i obydwa kutasy też zaczęły wstawać, ponownie gotowe do pieprzenia. Znowu się odwróciłam i teraz byłam sprasowana między nimi, plecami opierałam się o męża, a cyckami o szefa. Dłońmi czułam mięśnie jego klatki piersiowej. Woda nadal nas obmywała od góry ciepłym deszczem. Sutki mi stały i dyszałam.

    Szef podniósł moje nogi w kolanach, a mąż trzymał mnie pod tyłek. Złapałam rękoma szefa za ramiona i podciągnęłam się. Poczułam kutasy na wejściach do cipki i dupy. Pchnęli. Byłam bardzo podniecona i bardzo mokra. Weszli obaj na raz we mnie bez problemów, nagle nadziewając mnie tak, że krzyknęłam z rozkoszy. Jebali mnie najpierw wolno, a ja pieściłam ich głowy i ramiona, jak tylko mogłam sięgnąć. Wysuwałam język do pieszczot ust na zmianę jednego i drugiego, cały czas przekręcając głowę. Przyspieszyli. Podskakiwałam, trzymana pod kolanami przez szefa i za dupę przez męża. Rżnęli mnie coraz intensywniej, mocniej, bardziej namiętnie. Wiłam się między nimi i wyginałam w ogarniającej mnie ekstazie. Ale nie dali mi dojść. Szef puścił moje nogi, postawił mnie na posadzce i wysunął kutasa. Mąż pochylił mnie tak, żeby złapała się ręką panelu na ścianie obok i jebał mnie dalej ostro w dupę. Szef podał mi kutasa do buzi. Zaczęłam do ssać i lizać, ale popychana przez ruchy męża nie mogłam się poddać rżnięciu w gardło. Złapałam go ręką i pieściłam przez chwilę w ten sposób. To go nie zadowalało.

    Wyprostował mnie i powiedział mężowi, żebyśmy przeszli do sypialni i tam dokończyli pieprzenie. Wzięliśmy ręczniki i poszliśmy zgodnie, obejmując się po drodze i całując. Panowie położyli się na boku, twarzami do siebie, zostawiając po środku miejsce dla mnie. Wysuszyłam jeszcze trochę włosy ręcznikiem i zaczęłam wchodzić między nich, starając się robić to zmysłowo, przeciągając się jak kotka. Pocałowałam jednego i drugiego w ramię, a potem w usta. Mąż złapał moje biodro i przewrócił mnie tyłem do siebie. Czułam jego twardego kutasa na dupie. Wsunął się między pośladki. Szef pieścił moje piersi i podniósł jedną z moich nóg, aby ją zarzucić sobie na biodro. Jego wielki kutas przymierzał się do mojej cipy. Pieścili mnie obaj, głaszcząc po całym ciele, a ja oddawałam im pieszczoty. Szef dosyć agresywnie zaczął pieprzyć mi cipę palcami, a potem pocierał przez chwilę łechtaczkę. Pierwszy włożył mi kutasa do dupy mój mąż. Tym razem wsunął się delikatnie i pomału. Wyginałam się tyłkiem w jego stronę, aby mu to ułatwić i poczuć na całej długości. Potem szef przysunął się biodrami między moje nogi, trzymając za udo tej nogi, która była w górze i zaczął wpychać kutasa do mojej cipy. Stopniowo przyspieszali ruchy, aż do ostrego rżnięcia, które ponownie mnie rozpaliło.

    Leżałam z głową na ramieniu męża, który dłonią obejmował moją pierś. Odgięłam się do niego, policzkiem i wargami muskałam jego policzek, teraz szorstki od zarostu. Kwiliłam i jęczałam z rozkoszy. Znowu czułam drżenie mięśni i napływ soków do pizdy. Szef wolną ręką pieścił mnie po drugiej piersi i brzuchu, a potem ścisnął udo tak mocno, że poczułam dodatkowe podniecenie uczuciem całkowitego oddania ich rżnięciu. Teraz już jechałam bardzo szybko w stronę nieba. Wiłam się i wyginałam. Zaczęłam krzyczeć, jęczeć i płakać. Czułam jak pizda tryska sokami i odleciałam. Trwałam w nieświadomości, we własnym świecie najwyższej ekstazy. Kiedy trochę się ocknęłam, poczułam, że jeszcze mnie pierdolą, tym razem szybko jak maszyny, jęcząc i drgając. Po czym prawie jednocześnie wypełnili mnie spermą. Ich wytryski spowodowały moją ekstazę. Tym razem spokojniejszą i bardziej świadomą. Byłam szczęśliwa, że mogłam im dostarczyć tyle przyjemności.

    Wysunęli się ze mnie stopniowo i pomału, w miarę opadania ich rozkoszy i kurczenia się kutasów. Nie zmieniając pozycji, naciągnęliśmy tylko przyszykowaną obok cienką kołdrę i zasnęliśmy.

    Obudziłam się, kiedy było już jasno. Leżałam bokiem i plecami oparta o bok i brzuch męża. Jedną nogę miałam przerzuconą przez jego nogę, którą trzymał zgiętą w kolanie. Rękę miałam na jego brzuchu, a w dłoni trzymałam kutasa. Często tak spaliśmy, więc nie poruszyłam się, tylko uśmiechnęłam do siebie, rozprostowałam i zgięłam palce. Zobaczyłam, że naprzeciwko mnie leży szef. Głowę miał opartą na łokciu i przyglądał się nam. Pogłaskał moją odsłoniętą pierś, a potem nachylił się i mnie pocałował. Poczułam, że kutas męża rośnie. Obudził się. Lubiłam jego świtańca, czyli „chwałę poranka”.

    Szef również zauważył, że mąż się obudził, ale nie widział co trzymam w dłoni, bo ciągle do pasa byliśmy przykryci. Powiedział – „Zazdroszczę wam.”

    „Czego?” – spytałam zdziwiona i usłyszałam, że mój mąż jednocześnie zadaje to samo pytanie. Odwróciłam się pocałowałam go w szorstką brodę i powiedziałam – „Dzień dobry, kochanie.”

    „Właśnie tego.” – powiedział szef – „Jestem żonaty od dziesięciu lat. Byłem za granicą, więc nasze drogi trochę się rozeszły. Żona była siostrą mojego wspólnika. Nie może zrozumieć, że braciszek nie był ideałem, a ja nie chcę jej wszystkiego mówić. Mamy dom. Duży. I ona tam mieszka, a ja zwykle zostaję tu w dzień i w nocy. Dużo pracuję. Kocham ją, ale ona nie lubi seksu. Dlatego urządziłem to mieszkanie. Nie chcemy separacji czy rozwodu, a z drugiej strony nie umiemy sobie z tym poradzić.”

    Nie wiedziałam ja zareagować. Czego od nas oczekiwał? Wysłuchania? Rady?

    „Chodźcie, zrobimy śniadanie i pogadamy.” – usłyszałam i westchnęłam. Obejrzałam się na męża i zaczęłam wstawać. Poszłam do łazienki, umyłam się, uczesałam i umalowałam, a potem wyszłam, żeby się ubrać. Założyłam majtki, które miałam w torebce i wtedy zawołali mnie do kuchni. Obaj byli tylko w spodniach, więc się nie przejmowałam. Szykowaliśmy i jedliśmy śniadanie, rozmawiając o planach na najbliższe dni. Jutro wyjeżdżaliśmy.

    Kiedy byliśmy już ubrani, naszykowani do wyjścia, szef zaproponował – „Zapraszam was, żebyście przyjechali do mnie. Zamieszkali w moim domu. Na dwa tygodnie lub dłużej. Przygotuję wam pokój blisko naszej sypialni. Może jak moja żona was posłucha i popatrzy jak się kochacie, zrozumie, że dotyk i seks są ważne.”

    Początkowo nie wiedzieliśmy, co powiedzieć, ale potem odezwałam się – „Dzisiaj sobota, nie musisz pracować. Pojedź do domu. Porozmawiaj z nią, zastanów się. Zadzwoń lub przyjedź wieczorem, to pogadamy. Dobrze?”

    „Okej.” – odpowiedział, widocznie nabierając nadziei. Pożegnaliśmy się i wróciliśmy do hotelu. Przebraliśmy się i zaczęliśmy pakować. Mieliśmy trochę czasu, więc wybraliśmy się na spacer. Po obiedzie wróciliśmy do pokoju. Mieliśmy się zdrzemnąć, ale najpierw kochaliśmy się niespiesznie, powoli, pieszcząc się długo i delikatnie. Kiedy wreszcie zasnęliśmy, obudziło nas dopiero pukanie do drzwi. Mąż podszedł w samych slipkach, wyjrzał przez wizjer i otworzył. Byłam naga pod kołdra, więc nieco mnie zdziwił. To był szef. Przywitał się, obrzucając męża wzrokiem od stóp do głowy, po czy wszedł głębiej. Spojrzał na mnie i uśmiech zrozumienia zagościł na jego twarzy. Podszedł do łóżka, usiadł i mnie pocałował.

    „Powiedziałem żonie, że zaprosiłem znajomych. Nie ma nic przeciwko temu, chociaż chyba planuje właśnie remont.” – roześmiałam się na te słowa i opadłam na poduszkę. Mąż położył się po mojej drugiej stronie i poczułam narastające, znajome napięcie. Między nimi aż iskrzyło. Znowu mieli ochotę mnie zerżnąć. Czując to, wiedziałam, że i ja mam ochotę na … hmmm … mały seksik na pożegnanie.

    No, cóż może to nie był „mały seksik”.

     

    Drugiego dnia wróciliśmy do domu.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    monia_be_be
  • Lesne igraszki

    To był sierpniowy gorący piątek, wróciłem do domu, a w domu cisza dzieci pojechały do babci. Miałem ochotę wziąć prysznic i dobrać się do żonki. Kasia miała inne plany chciała wyjść z domu iść na spacer pooddychać świeżym powietrzem. Powiedziałem jej to chodź pojedziemy do lasu tam gdzie byliśmy na pierwszej randce. Usłyszałem ok. Jechaliśmy około 40 kilometrów za miasto rozmawiając na różne tematy. Jadąc już około 30 minut żona zaczęła masować mnie po nodze, z góry w dół i z powrotem, wjeżdżając coraz bliżej już sterczącego kutasa. Aż w końcu włożyła rękę w majtki i zaczęła masować stojącego na baczność kutasa po chwili wyciągnęła go na wierzch. Zaczęła delikatnie go masować. Po paru minutach odpięła pas i położyła głowę na kolana. W takiej pozycji ciężko było prowadzić samochód, powiedziałem żeby zaczekała chwileczkę i zjechałem do lasu jadąc leśną drogą około 500 metrów od głównej drogi zjechaliśmy na jakąś polankę. Przesunęłam fotel do tyłu i zsunełem spodnie w dół, a żonka dobrała się do sterczącego falusa. Bawiła się nim delikatnie ssąc go i masując jądra, ja z kolei zacząłem masować jej cipkę. Po jakimś czasie przenieśliśmy się tył auta, a że to było kombi to miejsca było dużo. Zrzuciliśmy ciuchy nie zwracając uwagi na otoczenie. Kaśka usiadła w bagażniku i chwyciła mnie za kutasa i zaczęła go pieścić, ja zająłem się jej jędrnymi cycuszkami. Po chwili moje paluszki zjechały do jej cipeczki. Wiedziałem jak doprowadzić tę brzoskwinkę żeby wytrysnęła soczkami i po paru ruchach paluszkami cipeczka była mokra aż z niej ciekło. Pieściliśmy się tak jeszcze parę minut. Jak już czułem że powoli dochodzę, uklęknąłem przed nią i zaczęłam pieścić językiem jej mokrą soczystą różową cipkę. Uwielbiam to robić mógłbym to robić godzinami, a jak jeszcze tryska soczkami podczas orgazmu mniam mniam spijam je do ostatniej kropelki. Po chwili podniosłem się przysunął ją do przodu i wsadziłem kutasa w cipę, najpierw powoli delikatnie muskałem dzióreczkę, ale raz za razem głębiej i szybciej wchodziłem w nią. Rękoma bawiłem się piersiami, co jakiś czas dostawała klapsa w dupsko lub delikatnie w policzek wiem że to lubi. Teraz wzięła mojego palca i zaczęła go ssać jak penisa.
    Po chwili zmieniliśmy pozycję, postawiła nogę na zderzak i wziąłem ją od tyłu. W oddali było słychać muzykę ale w ogólę się tym nie przejmowaliśmy. Kasia pochyliła się do przodu opierając ręce o samochód, ja coraz szybszymi ruchami doprowadziłem ją do orgazmu, wspaniałe jęczała. W tej pozycji miałem wspaniały widok na jej ciasny i dziewiczy odbyt. Splunąłem na ciasną dupkę i zaczęłam delikatnie masować paluszkiem, otworek powoli się otwierał ale gdy już odrobinę wjechałem palcem to środka, chwyciła mnie za rękę i powiedziała nie. Pomyślałem no trudno nic na siłę. Dalej rżnąłem jej cipeczkę i często dawałem klapsy w pośladki. Masowałem kark i plecy, chwytałem za włosy a drugą ręką chwytam za cycki. W tej pozycji doszliśmy do finału, było wspaniale, położyliśmy się w samochodzie i tak na golasa przytuleni do siebie leżeliśmy jakąś chwilę. Zwróciłem uwagę że muzykę słychać coraz głośniej i może pójdziemy zobaczyć gdzie to gra. Kasia odpowiedziała że jeszcze chwilę bo dawno tak nie leżeliśmy.
    Na zewnątrz zaczęło robić się powoli ciemno, więc ubraliśmy się i pojechaliśmy za odgłosem muzyki. Po przejechaniu niecałego kilometra zauważyliśmy jakieś namioty i przyczepy kempingowe, ale to co przykuło naszą uwagę to to że chodzili tam ludzie kompletnie na golasa. Chcąc stamtąd odjechać ktoś zapukał w szybę, otworzyłem drzwi i usłyszałem czy to policja, odpowiedziałem że nie tylko przejeżdżaliśmy. Zapytał czy jesteśmy swingersami, nie nie odpowiedzieliśmy, ale on zaczął nas zapraszać mówiąc jest dobry alkohol super muzyka ludzie ogarnięci, a wszystko jest dla ludzi.
    Po krótkim namyśle postanowiliśmy zobaczyć jak tam jest, na sam wstęp dostaliśmy po drinku, kocyk i maseczkę dla chętnych ponieważ poinformowano nas że będą to filmować i trzeba podpisać zgodę. Na środku stał duży namiot, był tam DJ i puszczał muzykę techno, a dookoła biegali goli ludzie. Rozłożyliśmy koc przy drzewie i się rozebraliśmy, popijaliśmy drinki i się całowaliśmy. Po chwili podeszła do nas parka i zapytała czy chcemy się wspólnie pobawić, Kasia odpowiedziała że raczej nie bo jesteśmy pierwszy raz. Życzyli nam wspaniałej zabawy i w razie czego są chętni do wspólnej zabawy. Czuliśmy się trochę nieswojo, ale z każdą chwilą coraz mniej zwracaliśmy uwagę że są inni ludzie i zajmowaliśmy się sobą. Zaczęłam od pieszczenia cipki językiem. Po chwili położyłem się na plecach Kasia położyła się na mnie i wzięła penisa do ust a ja lizałem jej cipeczkę. Coraz więcej par zaczęło się zabawiać ze wszystkich stron było słychać jęki zadowolenia i podniecenia. Następnie oparłem żonę plecami o drzewo podniosłem prawą nogę i zaczęłam penetrować cipsko. Ta pozycja nie była zbyt wygodna więc zabrałem się do niej od tylca dając coraz silniejsze klapsy w pośladki. Chwilę później podszedł i przykucnął do nas jakiś gościu i zapytał czy może się przyłączyć odpowiedziałem ta cipka należy tylko do mnie, a on zapytał że może mogłabyś zrobić mi loda, Kasia się obejrzała na mnie, ja jej mówię jak chcesz zaszaleć to jak nie teraz to kiedy. Wzięła jego kutasa do ust i zaczęła się nim bawić, ja rżnąłem jej cipkę, widać było po niej że jej się to podoba. Nie trwało to długo gościu doszedł po paru minutach mówiąc że jeszcze nigdy nie miał tak zajebiście zrobionego lodzika .
    Mnie też to podnieciło i czułem że finał już się zbliża i wtedy moja Kasieńka powiedziała te słowa, spełniła się moja jedną z fantazji erotycznych i w nagrodę chcę żebyś wyruchał mi dupę dzisiaj i teraz łał czekałem na to. Zauważyłem że parka obok ma żel nawilżający Durex, więc zapytałem czy mogę pożyczyć, ależ bież odpowiedzieli. Nałożyłem żel na palec i delikatnie zacząłem masować jej otworek. Kasia była w pozycji na pieska, ale widziałem że zagryza zęby, robiłem to delikatnie bo nie chciałem żeby sprawiło to jej ból. Wtedy podeszła do nas dziewczyna od której pożyczyliśmy żel i powiedziała że jak na pierwszy raz niech żona położy się na plecach. Spojrzała na mnie i zapytała czy może pomóc, zgodziłem się, nałożyła żel na rękę i delikatnie zaczęła masować dupkę jednym paluszkiem po czym zaczęła całować i lizać jej cipkę, po chwili miała już włożone dwa, a zaraz trzy paluszki w tej ciasnej dupce. Ja na to tylko patrząc myślałem że zaraz mój kutas eksploduję. Dziewczyna wstała i powiedziała dupka jest gotowa miłej zabawy. Powoli się zbliżyłem chwyciłem ręką za cycka drugą ręką chwyciłem penisa i wsadziłem w dupkę. Kasia krzyknęła że jest moją suką i chcę żebyś mnie zerżną w tę dupę nie przerywaj. Jeszcze nigdy tak nie jęczała a wręcz się wydzierała, puściły nam wszystkie hamulce, pierdoliłem ją coraz mocniej i coraz głębiej kutas wchodził w jej ciasne dupsko. Miała ogromny orgazm z cipki trysnęły soczki, trzymałem ją za nogi i ruchałem i ruchałem, w końcu wystrzeliłem i zalałem to ciasne i teraz mokre dupsko. Byliśmy w takiej euforia jak nigdy dotąd. Po chwili przytulania doszliśmy do siebie nasze tętna zaczęły wracać do normy. Wtedy moja Kasieńka rzekła że było super rewelacja, żałuję tylko że wcześniej jej nie namówiłem na sex analny i od teraz chce się tak kochać często, mi też było wspaniale bo jesteś wspaniałą żoną, ale coś mi się przypomniało jak mówiłaś że spełniło ci się jedną z seksualnych fantazji, a jakie są inne. Oj są są, ale to może innym razem ci powiem….

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Vilkor09
  • Dagmara i Gwidon

     Jak dobrze być na wcześniejszej emeryturze! Taka myśl nachodzi mnie dzień w dzień, kiedy tylko otworzę rano oczy. Wstaję sobie z wyrka i wiem, że nic nie muszę, ale wiele mogę. Jestem dojrzałym mężczyzną, ale kobiety jeszcze oglądają się za mną! Fakt, dbam o siebie, dużo biegam, dwa razy w tygodniu siłownia, nie korzystam z tego całego śmieciowego żarcia; wszystko powoduje, że i kondycję mam niezłą, a na wygląd mógłbym startować z większością 40-latków. Mam 185 cm wzrostu, waga nie przekroczyła nigdy 85 kg, a mając po rodzicach doskonałe geny nie wyłysiałem i nie posiwiałem!

    Moja rodzina? Jest, ale bardzo daleko. Syn mieszka w Kanadzie, ma trójkę dzieci, o dziwo doskonale mówiących po polsku, bez śladu akcentu, chyba dlatego, że synowa to jego koleżanka jeszcze chyba z podstawówki. Córka dla odmiany z mężem Austriakiem i też trójką dzieciaków osiedliła się w Australii. Moja żona? Pewnie doi z kasy kolejnego męża, chyba już trzeciego po mnie; to bardzo atrakcyjna, ładna, niezwykle kochliwa, cyniczna i pozbawiona skrupułów kobieta. Na szczęście nie widziałem jej już kilka lat i nie tęsknię za takim spotkaniem. Ponieważ byłem jedynakiem nie mam rodzeństwa, a rodzice już dawno temu pomarli. Najbliższe kuzynostwo na drugim końcu kraju, więc mogę powiedzieć, że naprawdę jestem sam i samotny, choć nie osamotniony!

    Mieszkam sam w dość dużym domu, co miesiąc wpływają na konto poważne pieniążki, a do tego raz, dwa razy w miesiącu zrobię jakąś pracę zleconą i można żyć! Porządku w domu pilnuje pani Aniela, która przychodzi do mnie w poniedziałki i piątki i elegancko sprząta całą chałupę, niekiedy też coś ugotuje. Jest trochę gderliwa, ale mimo tej wady bardzo miła i sympatyczna. Kilka razy zdarzyło się, że przyszła trochę wcześniej, niż zwykle, a ja nie wiedząc o tym, goły maszerowałem do łazienki i prawie wchodziliśmy na siebie. Za każdym razem przepraszałem ją gorąco, ale zawsze kwitowała to stwierdzeniem, że już niejednego gołego chłopa widziała. Myśląc, że nie widzę tego, zawsze wtedy uśmiechała się pod nosem. Ciągle narzeka na swego męża (złota rączka, usuwa każdą awarię u mnie), na dzieciaki i wnuki, choć to bardzo fajni ludzie. Aniela taka ma naturę i już, a serducho ma większe chyba od słonia. To tyle tytułem wstępu i wprowadzenia „w temat”.Chcę opisać tutaj, co wydarzyło się wcale nie tak dawno w moim beztroskim, fajnym życiu. Więc do rzeczy!

    Jak zwykle w poniedziałek po południu Aniela dała mi listę rzeczy, które miałem kupić. Jakieś proszki, płyny, mopy i inne takie, potrzebne do utrzymania czystości i porządku. We wtorek rano nie miałem ochoty ruszyć się z domu, tym bardziej, że było zimno, pochmurno i wietrznie. W końcu jednak, żeby mieć problem z głowy i trochę się rozruszać wsiadłem do samochodu i podjechałem pod market. Ludzi była cała masa, miejsce znalazłem dość daleko od wejścia. Wiało jak jasna cholera, do tego zaczęła się lekka mżawka, więc ogólnie syf. W drzwiach sklepu uprzytomniłem sobie, że zostawiłem w aucie kartkę z listą zakupów, wkurzony wróciłem po nią. Idąc do samochodu zwróciłem uwagę na jakąś postać kręcącą się między zaparkowanymi pojazdami. Początkowo myślałem, że to złodziej, ale okazało się, że to ktoś żebrał, pewnie na piwo, albo innego Mamrota. Po prawie godzinie dopchałem do bagażnika wyładowany po brzegi wózek i załadowałem do niego całe zakupy. Zamykając pokrywę bagażnika usłyszałem ciepły, aksamitny, bardzo kobiecy głos.

    – Ma pan może jakieś zbędne drobne? Jestem głodna, nie mam ani grosza…

    Odwróciłem się. Przede mną stała ta sama postać którą obserwowałem wcześniej. To była kobieta. Nie widziałem dokładnie jej twarzy, bo raz, że było prawie ciemno, a najbliższa latarnia kiepsko oświetlała plac parkingu; po drugie kobieta opuściła głowę. Wsunąłem dłoń do kieszeni, wyciągnąłem jakieś drobniaki i podałem żebraczce.

    – Przykro mi, więcej nie mam, zwykle płacę kartą – w tym momencie mijający nas samochód oświetlił na chwilkę twarz zawstydzonej kobiety.

    Hmmmm…. Nie była to piękność, raczej średniej urody, ale miała piękne oczy i to tajemnicze „coś”, co kazało zatrzymać wzrok na dłużej. Z lekkim uśmiechem wyciągnęła rękę po drobne, a ja… A ja złapałem za tę rękę i sam nie wiem dlaczego przytrzymałem ją dłużej.

    – Przepraszam, mam propozycję. Jeśli naprawdę jesteś głodna, to zapraszam do mnie na kolację. Nie, nie musisz się mnie obawiać, nie mam żadnych złych zamiarów wobec ciebie, po prostu żal mi się zrobiło, że marzniesz tutaj i mokniesz. A w domu pewnie czekają głodne dzieci, co?

    – Ale… Nie, nie czekają, nie mam dzieci, nie mam domu… Trudno mi o tym mówić, bo… Nie, chyba podziękuję panu za zaproszenie. – znowu spuściła głowę.

    – Nie przyjmuję odmowy do wiadomości. Mogę się tobie wylegitymować, możesz mnie sprawdzić, ja naprawdę chcę, żebyś ogrzała się i zjadła porządny posiłek – mówiąc to przyglądałem się kobiecie.

    Była dość wysoka, miała pewnie koło trzydziestu lat, twarz opisałem, reszty nie mogłem dostrzec pod grubymi ciuchami, jakie miała włosy też nie widziałem, zakrywała je czapka. Stała trzęsąc się lekko z zimna, w końcu popatrzyła na mnie.

    – Stoimy koło auta, niepotrzebnie mokniemy. Wsiadaj, zaraz włączę mocniej ogrzewanie. Powtarzam, nie jestem dla ciebie żadnym zagrożeniem, tylko chcę się zachować jak dobry Samarytanin.

    – Ale nie zrobi mi pan krzywdy – upewniała się jeszcze.

    – Obiecuję.

    Pojechaliśmy. W czasie jazdy nie dowiedziałem się nawet, jak ma na imię. Kilka minut później podjechałem pod dom, zamknąłem bramę, weszliśmy do korytarza. Ogarnęła nas fala ciepła. Zdjąłem kurtkę, pomogłem dziewczynie

    – Proszę, wejdź dalej – wskazałem dłonią dokąd ma pójść – siadaj przy stole, zaraz wstawię wodę na herbatę, musisz się trochę rozgrzać. A tak w ogóle to jestem Gwidon – wyciągnąłem rękę.

    – Dagmara – uścisnęliśmy sobie dłonie, uśmiechnęła się lekko na dźwięk mego imienia.

    – Masz bardzo zimne ręce, zaraz je ogrzejesz o kubek z herbatą. A moje imię wymyśliła babcia, miała wielkie poczucie humoru – wyszedłem do kuchni

    Wyciągając kubki z szafy obserwowałem dyskretnie dziewczynę. Tak jak myślałem, miała około trzydziestki, uwolniła spod czapki długie, ciemne włosy, które lekko się kręciły. Figura chyba nie najgorsza, tyle widziałem pod rozciągniętym, bardzo długim swetrem. Rozglądała się z zainteresowaniem po pokoju, raz po raz kobiecym gestem poprawiając niesforne loki. Jak wspomniałem, nie była pięknością, ale jej interesująca twarz przykuwała wzrok. Siadłem przed Dagmarą.

    – Masz jakieś propozycje na kolację? Jakieś życzenia? Do dyspozycji mamy rybę, jajka, coś innego pewnie też bym znalazł.

    – No to może jajecznica? To szybkie danie i… nie jest drogie – znowu opuściła głowę. – nie chcę pana narażać na koszty, wystarczy, że mnie pan zabrał do siebie…

    – Przestań – przerwałem – po pierwsze nie pan, tylko Gwidon, po drugie czuj się jak u siebie w domu… – teraz ja przerwałem, przecież wspominała, że nie ma domu!

    Popatrzyła na mnie, w oczach miała łzy, jedna spłynęła po zarumienionym od temperatury policzku, drugą otarła wierzchem dłoni.

    – Przepraszam, nie chciałem cię urazić…

    – Nic się nie stało, to nie pana… nie twoja wina.

    – No to jak? Jajecznica może być za kilka minut na stole, co ty na to?

    – Ja naprawdę jestem głodna, ale cierpliwie poczekam. Może potrzebujesz pomocy?

    – No coś ty, w kuchni jestem królem! – roześmiałem się zadowolony, że dziewczyna pomału rozkręca się.

    Pokrojenie cebuli i boczku zajęło kilka chwil, po których zapach smażonego zaczął roznosić się po mieszkaniu. Dodałem jajka z odrobiną mąki i śmietany i wielką patelnię z pysznym omletem postawiłem na podstawce na stole. Dwa talerze i sztućce dopełniły zastawę, przyniosłem jeszcze masło i chleb. Patrzyłem na Dagmarę, ona naprawdę musiała być głodna, wręcz rzuciła się na jedzenie. Napychał sobie usta jajecznicą, dopychała kawałkami chleba, popijając herbatę. Dobrze, że dodałem więcej jaj, inaczej by brakowało! Kilkanaście minut później dziewczyna odsunęła od siebie pusty talerz.

    – Ale się najadłam, już nie pamiętam kiedy byłam tak syta – patrzyła na mnie rozradowana. – Odsapnę chwilkę po tym sytym posiłku i będę się zbierała Dziękuję ci za wszystko, naprawdę serdecznie dziękuję.

    – Nie ma mowy, nigdzie nie pójdziesz – mój ton był dość stanowczy, aż spojrzała na mnie z lekkim niepokojem w oczach.

    – Nie mogę dłużej siedzieć, robi się późno, muszę… – przerwała znowu w pół zdania.

    – Musisz znaleźć sobie jakiś kąt do spania? – domyśliłem się prawdy – Nie musisz, już znalazłaś.

    – Jak to? Co znalazłam? Chyba nie myślisz, że… O czym mówisz? – chyba miała chaos w głowie, bo miała problem z artykułowaniem zdań.

    – Dziewczyno, nigdzie nie pójdziesz, przynajmniej dzisiejszą noc spędzisz w tym domu. Nie, nie przerywaj! Na górze jest pusty pokój córki, tam będziesz spała. Drzwi mają zamek, możesz zamknąć się od środka, a do tego obiecałem, że będziesz u mnie bezpieczna.

    – Ale jak…

    – Nijak! Posłuchaj. Córka mieszka w Australii, więc pewnie nie wygoni cię dzisiaj ze swego pokoju. W szafie wiszą jej ciuchy, proponuję, żebyś przebrała się w coś wygodnego i suchego. Na piętrze jest łazienka, wykąp się, a rano zdecydujemy, co dalej. Jeszcze raz zapewniam cię, że nie masz powodu do żadnych obaw.

    Długo patrzyła mi w oczy, kręciła głową, w końcu wybuchnęła płaczem. Zasłoniła twarz dłońmi, szlochała. Uspokoiła się po dłuższej chwili, przetarła oczy, podałem czystą chusteczkę.

    – Nie wiem, co mam powiedzieć, nie wiem, co mam zrobić, to naprawdę dziwna sytuacja… – wyszeptała.

    – Ja wiem. Chodź za mną, pokażę ci ten pokój, rozgość się w nim. Masz tam radio i telewizor, a jeśli będziesz chciała, możesz zejść na dół do mnie i chętnie cię wysłucham. O, popatrz nawet kosmetyki Hania zostawiła, używaj je do woli. Teraz zostawiam cię, idę do siebie zrobić sobie drinka, bo nie zamierzam już wychodzić z domu.

    Kilka chwil później usłyszałem odgłos puszczanej wody. Sam też wskoczyłem pod natrysk, przebrałem się w luźne dresy, odświeżony czekałem na dziewczynę. Wtedy naszła mnie myśl, że nie mam pojęcia, kogo wpuściłem pod swój dach! Nie, żebym się bał o siebie, tylko mam w domu dużo wartościowych rzeczy i nie chciał bym obudzić się w okradzionym domu… W pokoju Hani leżały ciuchy Dagmary, wyczułem w spodniach zgrubienie. To był mały portfelik. Wyciągnąłem dowód osobisty i cyknąłem telefonem zdjęcie obu stron dokumentu. Wolę być ostrożny… Ułożyłem wszystko tak, jak było, wróciłem do salonu, siadłem we fotelu z drinkiem w ręce.

    Długo trwało, nim dziewczyna zeszła do mnie. Jak odmieniona! Dopiero teraz mogłem zobaczyć, jak ona wygląda. Założyła dość obcisłe legginsy, doskonale podkreślające jej szczupła sylwetkę. Wreszcie zobaczyłem bardzo zgrabne, niesamowicie długie nogi i coś, co lubię u kobiet (a szczególnie u młodych dziewczyn) najbardziej, czyli szczuplutką pupcię z pośladkami jak dwa ziarnka kawy! Na górę założyła bluzkę z niewielkim dekoltem, ale i tak rysował się pod nią dość dorodny biust. Włosy zaczesała do tyłu i spięła w luźny koński ogon. I taka laska żebrała o parę groszy na chleb? Coś tu nie pasowało, musiałem to wyjaśnić. Teraz patrzyłem na tę dupeczkę, choć na zewnątrz zachowałem pozorny spokój, nie dałem poznać po sobie, jakie zrobiła na mnie wrażenie.

    – Jeszcze raz chcę ci podziękować za gościnę i pyszną kolację. Prześpię się i raniutko znikam, nie chcę więcej przeszkadzać. – stała w drzwiach,

    – Po pierwsze to usiądź. Po drugie absolutnie mi nie przeszkadzasz, jak widzisz dom jest duży. Po trzecie, jutro nigdzie nie idziesz, bo czekam na rewanż, to znaczy rano ty robisz śniadanie, zwykle jadam około dziewiątej. Po czwarte, masz ochotę na lampkę wina, albo coś mocniejszego? Nie mam zamiaru cię upić, tylko chcę cię poczęstować.

    – Znowu nie wiem, co powiedzieć, Gwidonie, dobrze, rano robię śniadanie. Lampki wina też nie odmówię.

    – Proszę bardzo – nalałem, podałem kieliszek. – A teraz mów wszystko od początku, ale szczerze, niczego nie ukrywaj. Nie mogę zrozumieć, jak taka kobieta znalazła się na ulicy bez czegokolwiek.

    – To długa historia, ale jeśli chcesz… Postaram się streścić… Po studiach szybko wyszłam za mąż, ale mój kochany pół roku później zginął w wypadku, zostawiając mi dość spory majątek. Nie mogłam otrząsnąć się z tego przez dwa lata, ale potem, przyznam, że nie wiem, jak to się stało, ale znowu byłam mężatką, tworzyliśmy z nowym mężem pozornie bardzo zgrany duet. Nie mamy dzieci, zajęliśmy się sobą i pracą, doszliśmy do naprawdę dużych pieniędzy, mieliśmy dom, samochody… Wakacje w egzotycznych miejscach, w domu gosposia, trener personalny, stać nas było na wszystko, do pewnego dnia… Pojechałam załatwiać pewien bardzo korzystny kontrakt, miałam ze sobą dużą gotówkę, której nie zdążyłam wpłacić na konto no i okradziono mnie. Został mi tylko mały portfelik z dowodem osobistym i prawem jazdy, reszta wyparowała. Nie pamiętałam numeru do męża, był zapisany w komórce, która też zniknęła, więc stopem pojechałam do domu. Cały czas żałuję, że to zrobiłam… Przed domem stało auto męża i jakieś dwa inne, pewnie kolejni klienci; tak przynajmniej myślałam. Jedno auto wydawało mi się znajome, ale mało to takich jeździ? Weszłam do środka, a tam, jakbym dostała młotkiem w łeb… Mój małżonek był w towarzystwie moich najlepszych przyjaciółek! Może nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że cała trójka była nago i tarzała się po dywanie. Oni się nie kochali, ten skurwiel ruchał je jak suki. To był seks w czystej postaci, wyuzdany, wulgarny… Patrzyłam na nich kilka długich chwil, nim zauważyli mą obecność. Myślisz, że przestali? Nie, na dodatek usłyszałam propozycję dołączenia do tego trójkąta. Wpadłam we wściekłość, za kudły wyrzuciłam te dwa kurwiszony nago na dwór, ciuchy poleciały za nimi. Jazda zaczęła się, kiedy mój luby usłyszał o kradzieży. Straciłam majątek, nie podpisałam kontraktu, który miał cholernie wielkie znaczenie, a wszystko to z mojej winy. Dowiedziałam się, że jestem oziębłą suką, że on rucha te kurewki, moje byłe przyjaciółki od dawna i że mam wypierdalać z jego domu. Tak jak stałam, tak wyszłam, byłam w takim szoku, że trzy dni nie wiedziałam, co robię, nie mam do tej pory pojęcia, co robiłam w tym czasie, luka w pamięci… No i postanowiłam już do niego nie wracać…

    – Długo to trwa? To znaczy dawno tak się tułasz?

    – Od lipca. Latem było jeszcze ok, ale teraz… Sam widziałeś.

    – Smutna ta twoja historia… Nie wiem, jak cię pocieszyć, ale jestem przekonany, że skończy się dobrze – Uśmiechnąłem się – nasze zdrowie.

    Pogadaliśmy jeszcze chwilę, ale Dagmarze zamykały się oczy, więc wygoniłem ją na górę, a sam siadłem z nowym drinkiem przed telewizorem. Przed odejściem podeszła do mnie i z cichutkim „dziękuję” cmoknęła mnie w policzek. Siedząc już w swym ulubionym fotelu myślałem nad całą sytuacją tak intensywnie, że obudziłem się grubo po północy. Powlokłem się do wyrka, usnąłem natychmiast. Ranek jak zwykle napawał mnie optymizmem, radosny poszedłem goluteńki do łazienki, kiedy przypomniałem sobie, że chyba nie jestem sam w domu. Szybka kąpiel, toaleta poranna i już wkraczałem do kuchni. A tam…

    – Dobrze, że wstałeś, śniadanie prawie gotowe. Nie wiedziałam, co lubisz, ale pomyślałam, że naleśniki z truskawkami lubi każdy, więc kończą się już smażyć.

    – Wspaniale! Jak ci się spało?

    – Nie pamiętam już, kiedy tak się wyspałam, łóżko w pokoju twej córki jest nadzwyczaj wygodne. – uśmiechnęła się znad patelni.

    – Cieszę się. Zjemy te naleśniki i zastanowimy się, co dalej.

    – Nie ma nad czym myśleć, zjem i znikam z twego domu i z życia, to proste, prawda? Ty masz swoje sprawy, pracę, nie będę cię absorbować swymi problemami.

    – Nigdzie nie znikasz, do pracy nie chodzę, bo jestem na emeryturze i chętnie zajmę się twymi sprawami, bo nie mam nic innego do roboty. No i musimy pojechać do galerii, musisz kupić sobie jakieś ciuchy, nie będziesz donaszać ubrań po Hani.

    – Jakie zakupy, przecież ja nie mam na suchy chleb, a co tu mówić o ciuchach…

    – Wystarczy, że ja mam. Posłuchaj mnie uważnie, bo powiem to tylko raz. Zabrałem cię pod swój dach, to znaczy, że wziąłem na siebie odpowiedzialność za ciebie, czy to jasne? Nie chcę słyszeć słowa więcej, bo się wkurzę i nie zjem tych naleśników – roześmiałem się.

    Dagmara też się roześmiała, z wrażenia na moje słowa pojawiły się na twarzy rumieńce, znowu cmoknęła mnie w policzek.

    – Dziękuję, jesteś kochany, jednak nie będę nadużywała twej gościnności. Postaram się coś znaleźć i dam ci spokój, dobrze?

    – Zobaczymy.

    Po śniadaniu pojechaliśmy na zakupy. Muszę przyznać, że chyba naprawdę Dagmara dysponowała kiedyś dużą gotówką, bo wybierała rzeczy bardzo ładne, wysokiej jakości, a przy tym drogie. Nie, żebym skąpił, czy nie było mnie stać, absolutnie nie. To tylko było dowodem na jej prawdomówność. Obiad zjedliśmy w restauracji, później poszwędaliśmy się po mieście, pogoda poprawiła się na tyle, że taki spacer był przyjemnością. Cały czas obserwowałem dziewczynę i cały czas narastała we mnie chęć na zerżnięcie tej zajebistej dupeczki… Oczami wyobraźni widziałem, jak mój kutas znika między twardymi, jędrnymi pośladkami, a moje jaja odbijają się od mokrej pipki… Nie wiedziałem, co zrobić, żeby doszło do takiej sytuacji, wszak obiecałem jej nietykalność. Może tego wieczoru?Przed pójściem spać Dagmara jak zwykle podeszła do mnie, przytuliła się, podziękowała, pocałowała w policzek i… poszła na górę.

    Kolejny dzień. Zacząłem przyzwyczajać się do myśli, że mieszkam z fajną dupeczką, sprawiało mi przyjemność przyglądanie się, jak się krząta po domu. Byłem ciekaw, jak zareaguje na nią Aniela! Rano byłem umówiony z potencjalnym klientem, ustalanie warunków umowy zajęło nam czas aż do obiadu, który przygotowała moja nowa podopieczna. Po obfitym, pysznym posiłku i krótkiej sjeście postanowiliśmy pojechać do kina, akurat wchodził na ekrany jakiś amerykański, głośno reklamowany szlagier. Rzeczywiście, film był ciekawy, pełen akcji i efektów specjalnych, a Liam Neeson zagrał na swoim normalnym, wysokim poziomie. Wracaliśmy bez pośpiechu, spacer był bardzo miły, bo wiedząc, że w multipleksie jest fajna restauracja wstąpiliśmy tam na lampkę wina, dlatego jazda samochodem była niemożliwa. Trzymałem dziewczynę pod ramię, a ona tuliła się do mnie, choć wieczór był wyjątkowo ciepły, a ona ubrana w nowe, wygodne i dobrze izolujące ciuchy. W pewnym momencie, już niedaleko domu zatrzymała się.

    – Czy ja się tobie nie podobam? – patrzyła mi w oczy z nieśmiałym uśmiechem na ustach.

    – Co ci przyszło do głowy, jesteś bardzo atrakcyjną, młodą kobietą, każdy normalny mężczyzna byłby tobą zainteresowany – roześmiałem się.

    – To dlaczego nawet mnie nie pocałowałeś?

    – Pamiętasz? Dałem słowo, że nic ci z mojej strony nie grozi i po prostu dotrzymuję obietnicy.

    – Ale ja nie chcę tak – ujęła moją twarz w dłonie, stanęła na palcach i wpiła mi się w usta.

    Nie powiem, zaskoczyła mnie, ale zaskoczyła bardzo pozytywnie! Objąłem ją mocno i oddałem pocałunek. Staliśmy tak dłuższą chwilę, w końcu oderwała się ode mnie.

    – Wspaniale całujesz – wyszeptała – nie chcę dzisiaj spać sama…

    Nie jestem w stanie przypomnieć sobie, jak znaleźliśmy się w domu, a tam… Jeszcze w korytarzu byłem do połowy rozebrany, do salonu wchodziliśmy już nadzy. Oprzytomniałem wreszcie, zaciągnąłem Dagmarę pod prysznic. Wreszcie mogłem zobaczyć i dotknąć to ciało, które widziałem do tej pory tylko oczami wyobraźni. Rzeczywiście, biust dość duży w stosunku do szczupłej sylwetki był bardzo jędrny, sutki dumnie patrzyły na świat. Pupa… A pupa była w moich oczach ideałem. Szczuplutka, pozbawiona rozstępów, czy celulitu, twarda, zachęcająca. Myłem to piękne ciało, masowałem delikatnie, podziwiałem niebotycznie długie nogi, płaski brzuch i – o dziwo – wygoloną na gładko pipkę. Kobieta nie pozostała dłużna. Namydlała mnie, myła, masowała kutasa, ocierała się o mnie jak kotka. Po kąpieli wylądowaliśmy w moim łóżku. Ułożyłem to niesamowite ciało i zacząłem obsypywać pocałunkami. Zacząłem od oczu, potem przyszła kolej na małe uszka, karczek, szyję. Co chwilę nasze języki splatały się w obłędnym tańcu, dalej całowałem szyję, przyssałem się do biustu, nurkowałem językiem w zagłębieniu pępka. Dagmara wzdychała cały czas, głośno oddychała, podniecająco pojękiwała, starając się cały czas masować stojącego już na maksa kutasa. Lizałem krocze, pachwiny, rozchyliłem palcami różowe płatki pipki. Leżałem teraz między tymi zgrabnymi nogami, rozchyliłem je i zająłem się pofałdowanymi, delikatnymi wargami, naciskałem lekko palcem na łechtaczkę, wsuwałem jęzor w gorącą szparkę. Podniosłem szczupłe biodra, tak, że miałem przed oczami dziurkę pupy. Polizałem ją lekko, rozchyliłem pośladki, wsadziłem język najgłębiej, jak mogłem w ciemną dziurkę, wsłuchiwałem się w głośne jęki i westchnienia mej kochanki. Wróciłem do cipki, znowu lizałem ją, ssałem, wpychałem paluchy w szparkę i w dupkę, palcowałem obie dziurki. Nagłe drżenie całego ciała, głośny wrzask i wyginanie się w łuk świadczyły niezbicie o tym, że moja dupeczka przeżyła orgazm! Wiła się w pościeli, zaciskała palce na prześcieradle, przyciskała mocno moja głowę do pipki, wreszcie uspokoiła się i tylko przyspieszony oddech świadczył o tym, co przed chwilą przeżyła.

    – Gwidonku, jesteś mistrzem minety, jeszcze nikt mnie tak nie zadowolił językiem, jak ty teraz, wylizałeś mnie do orgazmu, co nie zdarzyło mi się jeszcze nigdy.

    – No cóż, starałem się – udawałem skromnisia – a ty masz wzorcową pupkę, taką, o jakiej mogłem tylko marzyć doi tej pory. Teraz przestałem już marzyć, teraz będę ją dosiadał i powiem ci, choć może to brzmieć wulgarnie, ale musisz wiedzieć, że cię najnormalniej w świecie w tę dupkę wyrucham. Będę to robił tak długo, aż się spuszczę, albo ty powiesz, że masz dość.

    – Przecież na to czekam, uwielbiam czuć w pupie twardego kutasa. – lizała mi chuja i ssała, a choć nie był ogromny, to jednak dość dużo przekraczający średnią krajową; pochłaniała go całego, po same jaja! Odepchnęła mnie, uklęknęła tyłem do mnie i wypięła dupkę.

    – Na co czekasz? Ale spuszczaj się tylko w pupę, od wielu dni nie biorę żadnych środków, a stres spowodował we mnie jakieś zmiany i nie wiem, kiedy mogę, a kiedy nie. – potrzęsła bioderkami, szeroko rozstawiając kolana.

    Opuściła się na łokciach, tak, że teraz głowę miała na poduszce a pupę wysoko w górze. Nie czekałem, tylko natarłem na brązową dziurę, przedtem obficie mocząc ją śliną. Nie patyczkowałem się, zacząłem ruchać jak automat, trzymając w dłoniach szczupłe biodra. Dziewczyna sama nabijała się na pałę, poruszała dupką bardzo szybko, jęczała znowu i stękała głośno. Nie zważając na nic pchałem chuja jak mogłem najgłębiej, sam też sapałem i jęczałem. Już miałem odpuścić, kiedy Dagmara znowu doszła. Tym razem wcisnęła twarz w poduchę i dygotała, ale dupki nie cofnęła. To było już za wiele. Wystrzeliłem kilkoma porcjami spermy wyjąc przy tym jak bawół i bez sił padłem obok niej. Objąłem dziewczynę i przytuliłem mocno. Położyła mi głowę na torsie, lewą nogę zarzuciła na me biodra, patrzyła mi w oczy.

    – Nie wyobrażasz sobie, jak bardzo na to czekałam – głaskała opadającego fiuta – jesteś taki męski, mądry, dobry… Jak tylko odezwałeś się do mnie tam, na parkingu, wiedziałam, że z twojej strony nie spotka mnie nic złego; pojechała bym wtedy na koniec świata, tym bardziej, że miałam dość tego żebrania, tej pogody; byłam zmarznięta na kość… Czułam od ciebie jakieś ciepło, dobroć, zaufałam tobie po pierwszych słowach, a wzbraniałam się, żeby nie sprawiać ci problemów. Nie żałujesz, że mnie zaprosiłeś?

    – Musiał bym być niespełna rozumu, żeby żałować spotkania takiej kobiety – poprawiłem się na łóżku, żeby miała łatwiejszy dostęp do kutasa, a ja do cipki, którą zacząłem znowu palcować – cieszę się, że stanęłaś na mej drodze, że mogłem ci w jakiś sposób pomóc.

    Podniosła głowę wpiła mi się w usta, szalała w nich językiem. Oddawałem pocałunek najżarliwiej, jak umiałem, ciągle pieściłem pipkę, drugą ręką zająłem się cycuszkami. Dagmara oderwała się od ust, zsunęła na dół i zaczęła pochłaniać podnoszącego głowę kutasa. Lizała go, całowała, ssała, lizała i ssała jaja, trzepała mi pałę chyba lepiej, niż sam bym to zrobił. Nie trwało długo, kiedy znowu wytrysnąłem, tym razem do ust dziewczyny. Połknęła wszystko, choć ładunek był znowu dość duży.

    – Lubię smak spermy, a to przecież samo białko i trochę wody, prawda?

    – Prawda, choć nigdy nie próbowałem, jak smakuję.

    – Byłeś lekko słonawy – roześmiała się.

    Nakryliśmy się kołdrą i wyczerpani naszymi miłosnymi zapasami szybko usnęliśmy. Obudziłem się pierwszy, wysunąłem się z łóżka ostrożnie, żeby nie obudzić dziewczyny i poszedłem do kuchni. Oczywiście, jak zwykle byłem nagi. W kuchni już rządziła Aniela, coś wkładała do garnka. Słysząc moje kroki nie odwróciła się, tylko stwierdziła

    – Jak tylko tutaj weszłam, domyśliłam się, że w domu jest kobieta!

    – Dzień dobry, pani Anielo, a skąd pani wiedziała?

    – Jak to, skąd? Wszystko w szafkach stoi inaczej, niż zwykle, a pan jeszcze nie wstał. Pewnie koszulę panu przydusiła i nie mógł pan się wygrzebać z pościeli, tak? Chociaż nie, przecież pan Gwidon śpi na golasa. Niech pan idzie do niej i bądźcie za kwadrans na śniadaniu.

    – Anielo, jest pani aniołem – i wyszedłem.

    Toaleta trwała trochę dłużej niż kwadrans, ale w końcu znaleźliśmy się w kuchni. Moja gospodyni przyglądała się uważnie Dagmarze, nie powiedziała ani słowa, żadnym gestem nie zdradziła wniosków, jakie wysnuła widząc obcą kobietę w jej prawie królestwie. Śniadanie było pyszne, a kiedy moja nowa kochanka wyszła do łazienki, Aniela przysiadła się do stołu.

    – Nie za młoda dla pana ta dziewuszka? Choć muszę przyznać, a znam się na ludziach, że w jej oczach widać, że sporo już przeszła w swym życiu

    – Jest pani jasnowidzką? Tak, Dagmara miała ciężkie życie… przerwaliśmy rozmowę na dźwięk otwieranych drzwi łazienki.

    – Chodź, dziewczyno, siadaj do stołu, Aniela zrobiła kawę, dobrze ci zrobi. – postawiła na stole kubek. A pan Gwidon jakiś taki zmarnowany dzisiaj, nie mógł pan spać? – uśmiechała się pod nosem, w głosie słychać było ironię.

    – A pani Aniela jakaś taka wścibska dzisiaj – odpaliłem.

    – Nie wścibska, tylko zatroskana, ma pan swoje lata, nie chcę, żeby się pan wykończył; obie tego chcemy, prawda, kochana – patrzyła na dziewczynę z przyjaźnią w oczach.

    – Prawda, prawda, ale proszę mi wierzyć, że to nie przeze mnie Gwidon taki… jak pani mówiła? Acha, zmarnowany.

    – Akurat, ja jestem stara baba i wiem o tych sprawach chyba wszystko, a młodość ma swoje prawa. No i do tego pan Gwidon długo jest bez kobiety…

    Dagmara zarumieniła się, nie wiedziała, co odpowiedzieć, ale gosposia wyszła już z kuchni.

    – Sympatyczna ta pani Aniela – dziewczyna kiwnęła głową w stronę drzwi – nie wyrzuciła mnie z domu.

    – To mój dom, nie pamiętasz? – objąłem ją i pocałowałem w usta. – teraz zbieraj się, musimy jechać.

    – Jechać? Dokąd?

    – Dowiesz się.

    Pojechaliśmy do apteki, gdzie kupiłem pigułki antykoncepcyjne i dużą paczkę prezerwatyw, do tego dwie tubki żelu i jakiś środek wzmagający doznanie przyjemności. Po powrocie nie zastaliśmy już na szczęście Anieli, za to na kuchni stał gotowy obiad. Nie miałem czasu na jedzenie, wolałem skonsumować ciasną pipkę Dagmary, teraz wreszcie mogłem. Kąpiel zajęła nam raptem kilka minut, spotkaliśmy się w łóżku. Tym razem nie śpieszyłem się tylko delektowałem się młodym ciałem, chłonąłem każdy jego zakamarek, całowałem, lizałem, pieściłem każdy centymetr kwadratowy aksamitnej skóry, pieściłem, lizałem, pipkę, dupkę, nasze pocałunki były pełne żaru i namiętności. Leżeliśmy obok siebie, dziewczyna zajmowała się mym kutasem, który osiągał nigdy dotąd niespotykane rozmiary, robiła mistrzowskiego loda, a ja wchodziłem na wyżyny umiejętności robienia minety. Wreszcie stało się to, na co czekałem. Dagmara ustami założyła mi prezerwatywę, nasmarowała tak odzianego kutasa żelem, położyła się na wznak i rozłożyła swe boskie nogi.

    – Chodź, czekam na ciebie, przeoraj mi pizdeczkę, chcę się zsikać z rozkoszy…

    Nie zwlekałem. Podniosłem się i załadowałem w cipę śliskiego chuja. Wszedł z cichutkim mlaśnięciem do końca, laska jęknęła, objęła biodrami me uda i jeszcze bardziej nadziewała się na kutasa, jęcząc i popiskując w rytm ruchów. Dobrze, że miałem gumkę na swym przyjacielu, bo pewnie w minutę bym skończył, a nie chciałem przecież tego. Pompowałem pipę najmocniej, jak mogłem, przyglądałem się twarzy Dagmary. Nagle puściła me biodra, zwinnie wysunęła spode mnie i przewracając mnie na pościel błyskawicznie nabiła się na pulsującego chuja. Oparła się dłońmi na mej piersi i zaczęła jazdę. Muszę przyznać, że amazonką była przednią. Falowała biodrami na kutasie, a głowa nawet nie drgnęła, nabijała się do oporu, poruszała się na boki, a ja myślałem, że zwariuję. Po chwili zatrzymała się (na szczęście, bo mało brakowało, a już bym się spuścił!), zakręciła na kutasie i już siedziała tyłem do mnie, ciągle kontynuując swój taniec biodrami. Czułem ciasne ścianki pizdy mojej Dagusi, wiedziałem, że dawno w niej nikt nie był; czułem, jak mocno obejmuje kutasa w kondomie. Podskakiwała na mnie jeszcze chwilę, potem sam przejąłem na moment inicjatywę i wreszcie stało się! Osiągnęliśmy orgazm w tym samym momencie, oboje jednocześnie wspięliśmy się na szczyt! Dagmara wyła ciągle podskakując na kutasie, a ja wyłem spuszczając się w prezerwatywę. Każdy strzał powodował skurcze, aż podnosiłem się na wyrze, a laska padła obok mnie, otwartymi ustami łapiąc powietrze. Doszliśmy do siebie po dłuższej chwili.

    – Na dzisiaj chyba dosyć, jeszcze jeden taki numer i odjadę na zawał – wyszeptałem, kładąc rękę na mokrej cipie.

    – Jeszcze bym chciała, ale wolę zostawić trochę na potem – zdjęła z opadającej fujary gumkę, przyjrzała się jej zawartości – ale tego wyprodukowałeś, pewnie następny raz byłby na sucho!

    – Oj, nie znasz moich możliwości produkcyjnych. Ale mam takie pytanie… Może trochę dziwne, ale… – przerwałem na moment, cały czas trzymając rękę na pipce.

    – Ale?

    – Długi czas jesteś poza domem, sypiałaś nie wiadomo gdzie, z higieną była na bakier… nie, żebym się czepiał, ale masz idealnie wydepilowaną cipeczkę, a powinna być w gęstwinie kłaczków.

    – No bo, wiesz, no… ogoliłam ją pierwszego wieczoru; wtedy, kiedy byłam w łazience świsnęłam twoją maszynkę i potem dyskretnie odniosłam na miejsce…

    – No tak, teraz wiem, dlaczego musiałem wziąć nową. Jutro kupimy te maszynki do depilacji, przecież nie będziesz podbierała moich

    – Kochany jesteś. Jutro musimy poszukać jakiegoś pokoju dla mnie, nie mam zamiaru wracać na ten parking, no i pora na jakąś robotę, nie będę żyła na twój koszt. Jakoś wejdę chyba do swego… hmmm… swego domu i wezmę dokumenty, przeciez już pracowałam, wystarczy to wykazać…

    – Nie musisz nigdzie chodzić, nic nie musisz szukać. Mało miejsca u mnie? Z głodu też nie pomrzemy, mam dosyć kasy.

    – Ale ja tak na dłuższą metę nie mogę, muszę się gdzieś zahaczyć, choćby po to, żeby znowu normalnie wejść między ludzi.

    – Zaczynam się domyślać, że masz pomału dość emeryta? – uśmiechnąłem się, poczochrałem gęstą grzywkę dziewczyny.

    – Zwariowałeś? Jesteś super facetem, no i wyciągnąłeś mnie z bagna… Ale chcę też sama o siebie zadbać.

    Wstała z łóżka, chciała gdzieś pójść, ale jak tylko zobaczyłem ten ideał pupy przed oczami złapałem ją i przyciągnąłem do siebie.

    – Nigdzie nie pójdziesz, chyba znowu wracają mi siły – cmoknąłem twardy pośladek.

    – Muszę, inaczej zaraz się zsikam! – wyrwała się i prawie pobiegła do łazienki.

    Wyszła za kilka chwil, słyszałem, że puszczała wodę z prysznica, podmyła się i odświeżona wróciła do łóżka, prawie wskoczyła na mnie. Kutas już mi stał, a po sekundzie nurkował w ciasnej dupce. Znowu zaczęła się jazda, jak na rodeo, a to, co wyprawiała Dagmara mogło przyprawić mężczyznę o palpitacje serca. Tym razem nie wytrzymałem zbyt długo i wyrzuciłem w nią resztę nasienia, znowu rycząc przy tym jak ranny bizon. Ledwo wyregulowałem oddech, a już miałem przed nosem kapiącą sokami pizdeczkę do której dobrałem się z ochotą i zwinnym językiem. Lizałem, ssałem, przygryzałem pipkę, w końcu dziewczyna wrzasnęła i opadła na pościeli obok mnie. Usnęliśmy prawie natychmiast.

    Ciąg dalszy może nastąpi, w zależności od Waszych opinii.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek

    Proszę komentować, każda uwaga cenna.

  • „Nad morzem”

    Mini opowiadanie – gwałt

    Wracałem z dziewczyną znad morza do pensjonatu. Zabawiliśmy trochę tego pierwszego dnia, bo pogoda była słoneczna, ale powietrze chłodne i położyliśmy się na wydmach. Byliśmy bez kostiumów, wiec się rozebraliśmy do naga. Podnieceni pierwszym dniem samotności kochaliśmy się namiętnie, a potem zasnęliśmy. Obudziliśmy się, kiedy słońce już zaszło. Szliśmy wzdłuż morza drogą przez las, całkiem pustą o tej porze. Było coraz chłodniej. Opatuliłem dziewczynę kocem, który szczęśliwie zabraliśmy, ale i tak trzęsła się z zimna. Powiedziałem, że skoczę biegiem po samochód, a ona niech idzie wolno w kierunku miasteczka. Zgodziła się, więc pobiegłem. To był błąd.

    Kiedy wróciłem, szukałem jej długo po drodze. Kiedy w końcu ją znalazłem, była roztrzęsiona i brudna. Pojechaliśmy do pensjonatu, umyłem ją, opatuliłem, naszykowałem kolację, ale nie chciała nic jeść. Dopiero kiedy leżeliśmy w łóżku, a ja trzymałem ją mocno w ramionach, opowiedziała mi co się stało. Kazała mi tylko wysłuchać wszystkiego do końca i nie komentować, bo straci odwagę.

    „Szłam powoli, jak się umawialiśmy. Dogoniło mnie kilku chłopaków. Starałam się nie reagować na zaczepki, ale też nie chciałam prowokować ich niegrzecznością, więc coś tam odpowiadałam. W pewnym momencie jeden złapał mnie w tali i koniecznie chciał mnie pocałować. Stanowczo powiedziałam mu NIE. Wtedy złapali mnie w kilku i zaczęli ciągnąć w las. Musieli znać tamten teren, bo szliśmy po ścieżce, której ja nie widziałam przed sobą. Doszliśmy do jakiejś szopy. Na ziemi leżał piasek i resztki siana. Zabrali mi koc i rozłożyli na tym. Jeden wyjął nóż. Drugi trzymał mnie od tyłu i zakrywał mi usta. Chcieli rozciąć moją sukienkę, ale udało mi się uwolnić na tyle, że powiedziałam im, że sama zdejmę. Nie chciałam potem wracać nago. Wiesz, że nie miałam bielizny. Kiedy zobaczyli, że nie mam nic pod spodem zaczęli mówić: „Kurwa szła na ruchanie. Dziwka szukała kutasa, żeby ją zerżnął.” I takie inne. Bałam się, że zrobią mi krzywdę, ale pamiętasz, jak kiedyś rozmawialiśmy, że ofiary gwałtu cierpią mniej, jak się mocno nie bronią. Poprosiłam więc tylko: „Nie róbcie mi krzywdy.”

    Położyli mnie na kocu i jeden położył się na mnie. Powiedział: „Mam dla ciebie kutasa, o jakim wiele kurewek marzy, żeby je wyruchał” Dwóch trzymało mi nogi szeroko, zaglądali mi do cipki, wkładali tam palce i wtedy wyczuli, że byłam spuszczona. Nie umyłam twojej spermy i jeszcze był tam mój śluz. To ich podnieciło tak bardzo, że teraz już byłam otoczona kutasami, które podrygiwały w świetle latarki, jak je trzepali. Jeden trzymał tę latarkę i mnie oślepiał, bo koniecznie chcieli wszystko widzieć.

    Ten na mnie wbił się gwałtownie i zaczął mnie ruchać, jakby chciał pobić rekord świata na tempo. Wbijał mnie w ziemię, aż jęczałam z bólu. To go utwierdziło w przekonaniu, że jest mi bardzo dobrze, ale szczęśliwie szybko się spuścił. Do środka. Wstał zadowolony i zapiął rozporek, a już kładł się na mnie drugi. Trzeci zawołał, że nie chce czekać i kazał mu mnie obrócić, żeby miał dostęp do dupy. Powiedział: „Druga dziura jej się zmarnuje, a ja się spuszczę na ziemię, jak będę musiał czekać”. Przestraszyłam się bólu, więc poprosiłam: „Weź krem”. Ten mówi, że nie ma i się pakuje na sucho. To ja mu, że ja mam, w torbie. Usłyszałam śmiech i teksty: „Jak się dziwka dobrze przygotowała, nawet krem do dupy ma.” Leżałam na tym, który pieprzył mi cipkę, a ten drugi był za mną. Nic więcej  nie mówiłam, bo szczęśliwie tamten nasmarował mi odbyt kremem, zanim zaczął wkładać kutasa. Wszedł pomału, co było dla mnie lepsze. Obyło się bez dużego bólu. Jebali mnie teraz we dwóch. Kiedy się spuścili i odeszli, okazało się, że zostało jeszcze dwóch, a reszta już poszła. Poczułam ulgę, że skończy się na ruchaniu i nie zrobią mi krzywdy. Tamci posadzili mnie jak poprzednio. Jeden był pode mną na wznak, a drugi ruchał mi dupę. Spuścili się bardzo szybko, prawie zaraz po włożeniu kutasów. Niestety, to oznaczało, że chcieli się jeszcze zabawić. Kazali mi uklęknąć i lizać ich kutasy na zmianę. Raz jednego, a raz drugiego. Robili mi przy tym zdjęcia i smarowali mi twarz i włosy spermą, którą wyjmowali z cipki palcami i moim śluzem. Uderzali mnie kutasami po czole, oczach i policzkach. Kazali wytykać język, brać kutasy do gardła i cały czas patrzeć i aparat. W trakcie tej zabawy znowu się podniecili i jeden położył się bokiem, a mnie kazał położyć się przed nim. Plecami do niego. Wsadził  i kutasa do dupy i dalej robili mi zdjęcia. Drugi wsadził mi kutasa do cipy, nogę podniósł bardzo wysoko i robili zdjęcia jak pieprzą mnie we dwóch. W końcu się tak podniecili, że zerżnęli mnie do spustu i sobie poszli. Zostawili mnie samą. Na szczęście mnie nie okradli. Miałam torebkę z chusteczkami, sukienkę i koc. Zaczęłam się zbierać, ale wtedy poczułam podniecenie. Wiesz, przepraszam cię, ale chyba trochę mi się to spodobało. Musiałam się zonanizować.”

    Milczałem z dwóch powodów. Po pierwsze prosiła mnie o to, a po drugie nie wiedziałem co powiedzieć. Tak po prawdzie – podnieciłem się. I to bardzo. Kutas uwierał mnie tak, że myślałem, że się spuszczę w spodnie. Ale też bałem się o nią. O jej stan psychiczny.

    Nagle usłyszałem: „Gniewasz się na mnie?”

    „Nie.” – powiedziałem szybko – „No coś ty. Kocham cię.”

    „Bo ja …. Ja … To nie była zdrada, prawda?”

    „Mała, no co ty. To oni cię zmusili. Zgwałcili cię. Powiedz mi tylko jak się czujesz? Co robimy?”

    „Nie chcę nic z tym robić.” – usłyszałem zdziwiony. Już miałem zaproponować telefon na policję.

    „Jeśli nie odrzuca ciebie ode mnie po tym, to lepiej ….”

    „Kochanie, coś co pokażę.” – powiedziałem i przesunąłem jej dłonią po moim kutasie. Myślałem, że pęknę. – „Pragnę cię tu i teraz. Bardziej martwię się, że ty nie będziesz mnie teraz chciała, ale jakoś poradzimy sobie z tym.”

    Zaśmiała się cicho, z wyraźną ulgą. – „Bo ja mam na ciebie taką straszną ochotę. Proszę, zerżnij mnie teraz.” I zaczęła mnie namiętnie całować.

    Przepłynęła przeze mnie fala ulgi i wręcz rzuciłem się na nią. O tamtych chłopakach mogliśmy, szczęśliwie zapomnieć, ale już nigdy nie zostawiłem jej nawet na najbardziej bezpiecznej drodze samej.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    monia_be_be
  • Trojkacik na wakacjach

    W te lato wybraliśmy się do Chorwacji w trójkę. Żona, jej koleżanka i ja. Zapakowaliśmy walizki i ruszyliśmy samochodem w urokliwe miejsce. Naszym celem była malutka miejscowość w północnej części kraju. Droga minęła spokojnie, dotarliśmy następnego dnia w okolicach południa. Po wniesieniu bagaży do apartamentu padliśmy na łóżko małżeńskie w sypialni. Droga mimo klimatyzacji w aucie dała się nam we znaki. Do tego taki skwar lejący się z nieba. Szybko ściągnąłem koszulkę i spodenki, zostając w samych bokserkach. O tak, teraz lepiej. Żona i koleżanka postąpiły podobnie. W mig leżały w samej bieliźnie. Żona w białym lekko koronkowym komplecie, koleżanka w sportowym staniku i figach. Byłem w środku, moje ręce powędrowały na ich uda, a potem w okolice krocza. Jest tak, jak postanowiliśmy, żeby zaraz po przyjeździe wykorzystywać czas i często baraszkować. Dwie, trzy minuty i dziewczyny były już nagie. Leżałem i masowałem jej łechtaczki, one zmieniały pozycję, czasem na boku, czasem na kolanach, czasem w poprzek. Żona położyła się na boku, lekko podpierając. Rozchyliła nogi. Miałem lepszy dostęp do jej dziurki. Podsunęła mi swoją pierś, bym zaczął ssać i lizać. Jej sutki stały się twarde. Po chwili koleżanka zrobiła to samo, tym razem sycząc Jestem diabełkiem, mnie musisz przygryzać”. Zająłem się jej piersią, ssałem i przygryzałem. Żona usiadła na mnie okrakiem i ocierała cipką o mojego kutasa. Czułem, jak soczki spływają po moim drągalu. Koleżanka nie chciała być gorsza i usiadła okrakiem, ale… na wysokości mojej twarzy. Liż i wkładaj języczek”. Byłem posłuszny. Merdałem języczkiem w jej dziurce jak młody psiak na widok pani. Wsuwałem głęboko, czyniąc jej ogromną przyjemność. Stękała mocno. Nosem zahaczałem o jej drugą dziurkę, robiła się wilgotna. Postanowiłem pokrążyć wokół niej paluszkiem. Tymczasem dziewczyny patrzyły na siebie, a potem delikatnie całowały. Czasem pieściły piersi. Mój paluszek naciskał na jej śliski odbyt. Włóż go! syknęła. Bardzo mnie to ucieszyło. Delikatnie wsuwałem paluszek, czując, jak zaciska się jej odbyt. Ruchy mięśni korelowały się z penetracją języczkiem. Tym razem to ja przejąłem inicjatywę i rzekłem diabełek za słabo ściska pupę, wejść głębiej w cipkę”. Koleżanka żony przesunęła się do przodu i od tyłu wszedłem w jej cipkę. Pochyliła się do przodu. Teraz nad moimi ustami była cipka żony. Lizałem ją delikatnie. Żona natomiast jeden paluszek włożyła w dupkę koleżanki. Im mocniej kutas wchodził w cipkę, tym bardziej zwieracz ściskał. Żona przytrzymywała podstawę mojego kutasa, abym dłużej wytrzymał i nie wtrysnął jeszcze. Koleżanka doszła do orgazmu, wtedy zastąpiła ją moja żona. Cipką nadziała się na kutasa, a łechtaczką ocierała o moje udo. Jej dupka też była mokra, lekko wkładałem jej paluszek. Jeszcze nie była to tego przekonana, więc tylko kciukiem napierałem i krążyłem wokół odbytu. Poruszała rytmicznie, coraz mocniej. Wyprostowała się, ja podniosłem i chwyciłem za jej piersi. Mocno ściskałem. Doszła do orgazmu. Za chwilkę mocno wytrysnąłem kilka razy. Po wszystkim położyliśmy się obok siebie. Koleżanka już spała. Obudziliśmy się wszyscy wieczorem…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia TV
  • Ciemne lochy

    Ciemne, zmurszałe lochy oświetlone jedynie słabym światłem pochodni. Drewniana prycza na stałe umocowana do ściany. Bardzo rzadko zmienia się na niej siano, a stare jest już tak wytarte i przesiąknięte potem, że przypomina ściółkę z końskim łajnem. Po przeciwnej stronie pomieszczenia, tuż za grubymi kratami z przerdzewiałym zamkiem, od czasu do czasu pojawiał się mężczyzna. Ciężkie podkute blachą buty stukały o kamienną posadzkę, a w miejscach zagłębień, gdzie spotykały się ścieki z okolicznych cel, słychać było plusk. Ubrany zawsze w ten sam sposób: brązową bluzę z dużym kapturem i ciemne spodnie intensywnie opinające mięśnie ud. Na brzuchu, na skórzanym pasie wisiał plik kluczy na dużym kole i nie odłączny, pleciony ze świńskiej skóry bicz. Teraz znowu pojawił się owy mężczyzna, zarośnięty i nie świeży. Wpatrywał się nachalnym wzrokiem w leżącą na pryczy kobietę. Przeszywał ją wzrokiem nie pozwalając zachować choć cień intymności. Oglądał jej ciało okryte podartą sukienką i czarne, potargane włosy, które niczym woal przysłaniały jej twarz, ramiona, aż do pasa. Zachwycał go ten widok. Zdjął dłoń z pasa i przykrył nią genitalia. Masował je czując jak napływa pragnienie. Leniwie wyjął bicz z za pasa i strzelił nim gniewnie o kraty. Kobieta gwałtownie skuliła się na posłaniu, gdy w zamku zazgrzytał klucz. Potężny mężczyzna przyglądał się nagim udom z sadystycznym uśmiechem. Bez ostrzeżenia, bez cienia delikatności, gwałtownie szarpnął czarne włosy, ściągając ciało dziewczyny na podłogę przed sobą. Ponownie zwinęła się ze strachu. Nie spodobało mu się to. Podniósł rękę do góry, po czym spuścił ją przecinając powietrze raz, drugi, trzeci. Zrozumiała. Wiła się u jego stóp Ponownie złapał za włosy i szarpnął do góry zmuszając do klęku. Końcem bicza wskazał swoje krocze. Drżącymi dłońmi wyjęła jeszcze zbyt ciężką męskość. Powoli wsuwała ją do ust, zwilżyła czubek, a potem centymetr po centymetrze. Robiła to delikatnie, rytmicznie przybierając na prędkości, aż z dziką furią zaczęła lizać jądra i nasycać się olbrzymem, którego jej dano. Widać „dość” pomyślał strażnik odpychając ją od siebie. A ona rwała się i próbowała siłą ponownie go dotknąć, Więc znowu ją uderzył i jeszcze raz. Wydawało się, że to ją uspokaja. Uwielbiał gdy wiła się na ziemi, wciskając dłonie między złączone uda, ale jeszcze bardziej lubił dziwki zniewolone. Uderzył jeszcze raz, wskazując biczem ścianę. Posłusznie stanęła przy niej. Nad głową, na dwóch łańcuchach wisiały metalowe okucia, dla więźniów skazanych na śmierć głodową. Przykuł unieruchamiając wysoko szczupłe nadgarstki. Nagle naga, nabrzmiała pierś przykuła jego wzrok. Dotknął ją lekko biczem i zapragnął wessać się w to blade ciało. Więc ssał je i gryzł czując, jak twarde sutki unoszą się i opadają w nie spokojnym oddechu. Widział jak jej biodra falują, jak rozsuwa nogi próbując go dotknąć i natrafia na gładki koniec bicza, który wciąż trzymał w dłoni. Zaczął ją drażnić, z początku leniwie muskając wargi sromowe. Sądził, że będzie się bała, ale ona tego chciała i jęczała wręcz wsuwając trzonek bicza głębiej. Zrobił to powoli, po czym wysunął z powrotem. „Dobra zabawa” pomyślał i zanurzył go ponownie, tym razem głębiej. Powtarzał tę czynność kilka krotnie i za każdym razem głębiej. Bicz wszedł prawie cały, gdy dziewczyna zacisnęła uda w spazmatycznych drgawkach. Strażnik  wyjął skórzany przedmiot cały mokry od kobiecego ciała.

                    – Zobacz co zrobiłaś dziwko! – krzyknął uderzając ją w twarz – teraz ci pokażę!

    Potężną dłonią odwrócił ją przodem do ściany. Odkrył plecy zrywając resztki ubrania. Zanim brudny materiał spadł na posadzkę, rzemienie śmigały w powietrzu, robiąc krwawe pręgi. Krzyczała, płakała i błagała o litość, gdy on z upodobaniem w oczach uderzał kolejny raz. Nagle wyrzucił bicz z dłoni i nie zwracając uwagi na kobiecy szloch, objął ją w pasie i wszedł w nią od tyłu. Zrobił to gwałtownie i brutalnie. Krew rozmazująca się na jego piersi podsycała zwierzęcą chuć. Aż przyszedł moment nasycenia, a ostatnia kropla życiodajnego soku wyciekała na zewnątrz. Teraz był zadowolony. Poprawił ubranie, odpiął ciężkie bransolety i wyszedł nie zauważając jak kobiece ciało upada, zwijając się w kłębek i próbując się okryć podartym materiałem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Podła Ala
  • Trauma

    To było jak koszmar, trauma, której do końca życia nie wymażę z
    pamięci….
    Sklep opustoszał, kraty zamknięte, światła przygaszone. Dwoje ludzi snuło się jeszcze po sklepie.  
    On liczył kasę, ona – szefowa poprawiała ostatnie pudełka. Mimo zmęczonej twarzy oczy błyszczały w nerwowych spojrzeniach.
    Niepewna, niezdecydowanie czaiła się na swoją ofiarę – młodego pracownika.
    Jak modliszka obchodziła ladę by sięgając kubek po kawie, obetrzeć obfitym biustem o szczupłe barki.
    Męskie plecy wyprostowały się gwałtownie. Osłupiały trwał w tej dziwnej pozycji dopóki nie położyła mu krótkich paluszków na ramieniu.
    Pulchnym kciukiem musnęła kark i mrużąc oczy czekała pożądaną reakcje.  
    Przez chwilę analizował sytuacje. Uległ atmosferze czy rozsądkowi, trudno powiedzieć, ponieważ jego twarz nie wyrażała żadnych emocji.  
    Lekko tylko przechylając głowę pocałował dłoń na swoim ramieniu.  
    Znak jak pozwolenie – zgoda niemo wypowiedziana wykwitła uśmiechem na jej twarzy.
    Odwrócił się do niej przodem. Drżącymi dłońmi próbował objąć talię, ale nie mógł jej znaleźć… wspięła się na palce oczekując pocałunku,
    na co on bełkocząc przeprosiny poszedł dogasić światła. Głębokie westchnienie poprzedziło jego powrót.  Czekała z wyciągniętymi ramionami.
    Wspięła się na palce by sięgnąć ust. W ciszy, w słabym blasku lamp z korytarza szukał rytmu jej zachłannych pocałunków.
    Dłońmi masował kobiece plecy. Jęknęła cicho z rozkoszy. Kładąc jego gesty na karby niedoświadczenia przejęła niecierpliwie inicjatywę.
    Kierując męską dłoń na obfity cycek domagała się pieszczot stwardniała łych brodawek.  
    Nie tracąc czasu rozpięła lniane spodnie by mogły swobodnie opaść na podłogę.  
    Chciał objąć dłońmi krągłe pośladki, ale były zbyt nisko.  Przyjemna woń drogich perfum unosiła się wokół jej włosów.  
    Przesuwając dłoń wzdłuż  biodra szukał brzegu jedwabnych majtek.
    – Będziesz delikatny?
    – A co, jesteś dziewicą? – nie dostrzegając w tych słowach ironii, zaśmiała się nerwowo.  
    Zmusił się do wsunięcia dłoni w damskie majtki.  Jęknęła jak by dostawała spazmów… to było takie proste, bez ikry.
    Może być coś gorszego?  Obrzydzenie urosło ponad miarę, nie mógł go już ignorować.  
    Wyswobodził dłoń jak by zaczęła go palić. Wytarł niewidzialny bród w koszulkę odchodząc od lady.  
    Zabrał plecak i wyszedł, zostawiając skamieniałą postać w cieniu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Podła Ala