Category: Uncategorized

  • Bez hamulcow 6

    Siedzieliśmy na podłodze w salonie Marty, nasze ciała wciąż rozgrzane po intensywnych chwilach, które właśnie przeżyliśmy. Powietrze było ciężkie od zapachu potu, kadzideł i seksu, a bordowe zasłony zdawały się zamykać nas w naszej własnej, mrocznej rzeczywistości. Kasia, wciąż lekko drżąca po wcześniejszych doznaniach, siedziała skulona obok mnie, jej jasne włosy opadały na ramiona, a cienka koszulka nocna ledwo zakrywała jej drobne ciało. Marta, nadal w rozpiętym gorsecie, oparła się o ścianę, jej oliwkowa skóra lśniła od potu, a na ustach błąkał się uśmiech pełen zadowolenia, ale i głodu na więcej.

    – Kurwa, to było dobre, ale jeszcze nie skończyłyśmy – rzuciła Marta, jej ciemne oczy przesunęły się po Kasi, a potem po mnie. – Widzę, że mała wciąż ma w sobie energię. Kasia, co ty na to, żebyśmy się tobą zajęły… tak, jak tylko my potrafimy?

    Kasia spojrzała na nią z mieszanką nieśmiałości i ciekawości, jej policzki zarumieniły się, ale nie odwróciła wzroku. – Co masz na myśli? – zapytała cicho, jej głos drżał, ale dało się wyczuć nutkę podniecenia.

    – Mam na myśli, że chcę zobaczyć, jak smakujesz – odparła Marta, przesuwając się bliżej Kasi na kolanach. Jej dłonie powędrowały na ramiona dziewczyny, a potem zsunęły się niżej, unosząc cienką koszulkę i odsłaniając jej blade, drobne piersi z twardymi sutkami. – Leż na plecach. Teraz. – Ton Marty nie pozostawiał miejsca na dyskusję, a Kasia posłusznie położyła się na podłodze, jej oddech przyspieszył, gdy Marta nachyliła się nad nią.

    Ja usiadłem z boku, oparty o kanapę, obserwując, jak Marta przejmuje kontrolę. Moje podniecenie znów narastało, patrząc na ich kontrastujące ciała – oliwkową, pewną siebie Martę i bladą, delikatną Kasię, której ręce drżały z oczekiwania. Marta chwyciła Kasię za nadgarstki, unosząc je nad jej głowę i przytrzymując mocno jedną ręką, podczas gdy druga zsunęła się na jej brzuch, a potem między nogi, gdzie zaczęła powoli masować jej cipkę przez cienką tkaninę majtek.

    – Kurwa, jesteś już mokra – mruknęła Marta, jej palce poruszały się w rytmicznym tempie, naciskając na łechtaczkę Kasi przez materiał. Kasia westchnęła, jej biodra uniosły się lekko, ale Marta przycisnęła ją z powrotem do podłogi. – Nie ruszaj się. Ja decyduję, co się dzieje.

    – Proszę… nie przerywaj – wyszeptała Kasia, jej głos był pełen błagania, a oczy zamknięte, gdy oddawała się dotykowi Marty. Marta uśmiechnęła się złośliwie, zsunęła majtki Kasi jednym szybkim ruchem, odsłaniając jej gładką, różową cipkę, lśniącą od wilgoci. Bez wahania pochyliła się, jej język przesunął się po wewnętrznej stronie ud Kasi, powoli zbliżając się do celu. Gdy w końcu dotknęła jej łechtaczki, Kasia krzyknęła cicho, jej nogi zadrgały, ale Marta trzymała je mocno, rozchylając szerzej, by mieć lepszy kąt.

    – Smakujesz jak pieprzony nektar – rzuciła Marta między jednym liźnięciem a drugim, jej język poruszał się w precyzyjnych, okrężnych ruchach, czasem ssąc łechtaczkę, czasem wślizgując się głębiej, między wargi sromowe. Kasia wiła się pod nią, jej stłumione jęki wypełniały pokój, a ręce próbowały się wyrwać, ale Marta nie puszczała, dominując ją całkowicie. Widok jej ciemnej głowy między bladymi udami Kasi był cholernie podniecający – kontrast ich skór, sposób, w jaki Marta kontrolowała każdy ruch, i bezradność Kasi, która mogła tylko przyjmować przyjemność.

    – Kurwa, Marta… zaraz dojdę – wydusiła Kasia, jej głos był wysoki, prawie piskliwy, a biodra zaczęły drgać niekontrolowanie. Marta nie przestała, tylko przyspieszyła, jej język pracował szybciej, a jedna ręka zsunęła się, by włożyć dwa palce w cipkę Kasi, poruszając nimi w rytm jej lizania. Kasia krzyknęła głośno, jej ciało wygięło się w łuk, a orgazm wstrząsnął nią tak mocno, że jej nogi zacisnęły się wokół głowy Marty. Marta nie odpuściła, liżąc ją dalej, aż Kasia zaczęła błagać: – Stop, proszę… za dużo, nie mogę…

    Marta w końcu podniosła głowę, jej usta błyszczały od soków Kasi, a na twarzy malował się triumf. – Kurwa, uwielbiam, jak dochodzisz – rzuciła, puszczając nadgarstki Kasi i siadając na piętach. – Ale to nie koniec. Teraz ty mi się odwdzięczysz. – Zaczęła rozpinać swój gorset, odsłaniając pełne piersi z ciemnymi sutkami, które były już twarde od podniecenia. Zsunęła resztę ubrań, ukazując swoje ciało – gładkie, oliwkowe, z wyraźnymi śladami po wcześniejszych klapsach na biodrach i udach.

    Kasia, wciąż dysząc po swoim orgazmie, usiadła powoli, jej wzrok powędrował na nagie ciało Marty. – Nie wiem, czy umiem… nigdy tego nie robiłam – przyznała cicho, jej ręce drżały, gdy dotknęła uda Marty.

    – Nauczysz się, maleńka – odparła Marta, chwytając dłoń Kasi i przyciągając ją bliżej. – Zacznij od moich cycków. Chcę poczuć twój język. – Pchnęła Kasię lekko w stronę swoich piersi, a ta, choć niepewnie, pochyliła się, jej usta zamknęły się wokół jednego z sutków Marty. Marta westchnęła, jej ręka powędrowała na tył głowy Kasi, przyciągając ją bliżej. – Tak, właśnie tak… ssij mocniej, nie wstydź się.

    Kasia zdobyła się na więcej odwagi, jej język zaczął poruszać się wokół sutka, czasem lekko gryząc, co wywoływało ciche jęki u Marty. Drugą ręką zaczęła masować drugą pierś, jej palce ściskały twardy sutek, podczas gdy Marta pochylała głowę do tyłu, oddając się chwili. – Kurwa, dobra z ciebie uczennica – mruknęła, jej biodra poruszyły się lekko, jakby domagały się uwagi. – Teraz niżej. Chcę, żebyś mnie lizała.

    Kasia zawahała się przez sekundę, ale Marta nie dała jej czasu na rozmyślania, pchnęła ją w dół, rozchylając nogi szeroko, by pokazać swoją cipkę – ciemnoróżową, lśniącą od wilgoci, z małą, zadbaną kępką ciemnych włosów nad łechtaczką. – Rób to, co ja robiłam tobie – rzuciła, jej ton był ostry, ale pełen oczekiwania. Kasia pochyliła się nieśmiało, jej język dotknął łechtaczki Marty, najpierw delikatnie, jakby testując, a potem śmielej, poruszając się w niepewnych, ale coraz bardziej zdecydowanych ruchach.

    – Tak, kurwa, właśnie tak – jęknęła Marta, jej ręka znów przycisnęła głowę Kasi, zmuszając ją do większego nacisku. – Wsuń język głębiej, chcę cię poczuć. – Kasia posłuchała, jej język wślizgnął się między wargi sromowe Marty, smakując jej wilgoć, podczas gdy jej drobne dłonie chwyciły uda Marty, by utrzymać równowagę. Marta zaczęła poruszać biodrami, ocierając się o twarz Kasi, jej jęki stawały się coraz głośniejsze, a ciało napięte od narastającej przyjemności.

    Oglądanie ich – Kasi, tak nieśmiałej, a jednocześnie poddanej, i Marty, dominującej, ale oddającej się chwili – sprawiło, że mój kutas znów był twardy jak skała. Nie mogłem dłużej tylko patrzeć. – Dobra, dziewczyny, teraz obie dostaniecie, czego chcecie – rzuciłem, wstając i zbliżając się do nich. Marta spojrzała na mnie przez ramię, jej usta wykrzywiły się w uśmiechu, podczas gdy Kasia nadal lizała ją z zapałem.

    – Kurwa, na co czekasz? – rzuciła Marta, jej głos był zadyszany. – Wejdź we mnie, podczas gdy ona mnie liże. Chcę poczuć was oboje. – Ustawiłem się za nią, chwytając jej biodra i unosząc je lekko, by mieć lepszy kąt. Kasia wciąż była między jej nogami, jej język nie przestawał pracować, a ja wszedłem w Martę jednym mocnym pchnięciem, rozciągając jej ciasną cipkę, która była już nieprawdopodobnie mokra. Marta krzyknęła, jej ciało zadrgało między nami, a ja zacząłem ruchać ją mocno, moje biodra uderzały o jej tyłek z głośnym plaśnięciem za każdym razem.

    – Tak, rżnij mnie, kurwa – warknęła Marta, jej ręka przycisnęła głowę Kasi jeszcze mocniej do swojej cipki, podczas gdy ja przyspieszałem, czując, jak jej wnętrze ściska mnie przy każdym ruchu. Kasia, mimo że była w trudnej pozycji, nie przestała, jej język poruszał się po łechtaczce Marty, czasem dotykając mojego kutasa, gdy wchodziłem i wychodziłem, co tylko podsycało moje podniecenie.

    – Kurwa, czuję was oboje… zaraz dojdę – jęknęła Marta, jej głos był pełen desperacji, a ciało zaczęło drgać niekontrolowanie. Jej cipka ścisnęła mnie jak imadło, a orgazm wstrząsnął nią tak mocno, że prawie straciła równowagę. Wyszedłem z niej w ostatniej chwili, czując, jak jej drżenie przechodzi na mnie, a Kasia podniosła głowę, jej twarz była mokra od soków Marty, a oczy zamglone od podniecenia.

    – Teraz ty – rzuciłem do Kasi, chwytając ją za biodra i ustawiając na czworakach obok Marty, która wciąż dyszała na podłodze. Kasia nie protestowała, jej tyłek uniósł się w górę, a ja wszedłem w nią bez ostrzeżenia, czując, jak ciasna i mokra jest po wcześniejszym orgazmie. Krzyknęła ostro, jej ciało zadrgało pod moimi pchnięciami, a ja ruchałem ją brutalnie, moje ręce ściskały jej biodra tak mocno, że zostawiały czerwone odciski.

    – Tak, mocno… proszę, nie przestawaj – błagała Kasia, jej głos był piskliwy, a czoło opierało się o podłogę, podczas gdy ja wchodziłem w nią coraz głębiej. Marta, która już doszła do siebie, usiadła obok nas, jej ręka powędrowała między nogi Kasi, masując jej łechtaczkę, podczas gdy ja kontynuowałem.

    – Dojdź dla nas, maleńka – mruknęła Marta, jej palce poruszały się szybko, a Kasia zawyła, jej drugi orgazm przyszedł szybciej, niż się spodziewałem, jej cipka ścisnęła mnie tak mocno, że sam doszedłem, wypełniając ją gorącym strumieniem. Wyszedłem powoli, patrząc, jak moje nasienie spływa po jej udach, a ona osunęła się na podłogę, dysząc i trzęsąc się.

    Leżeliśmy wszyscy troje przez chwilę, nasze ciała splecione na podłodze, spoceni i wykończeni, ale z poczuciem spełnienia. – Kurwa, to było… niewiarygodne – rzuciła Marta, jej ręka pogładziła włosy Kasi, która leżała z zamkniętymi oczami. – Następnym razem musimy spróbować czegoś jeszcze ostrzejszego. Mam pomysły.

    – Jakie? – zapytała Kasia słabo, ale z ciekawością w głosie, unosząc głowę.

    – Zobaczymy – odparła Marta z uśmiechem, który obiecywał więcej. – Ale najpierw odpocznijmy. Mamy całą noc przed sobą. – I wiedziałem, że to dopiero początek naszych eksploracji, a granice, które już przekroczyliśmy, były tylko zaproszeniem do pójścia jeszcze dalej.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    TysonMaximo343
  • Bez hamulcow 7

    Minęło kilka tygodni od naszego ostatniego spotkania, ale obrazy Kasi i Marty, ich poddanych ciał, wilgotnych cip i krzyków, wciąż krążyły w mojej głowie jak niekończący się film. Tęsknota za tym napięciem była nie do zniesienia, aż w końcu Marta napisała: „Piwnica jest gotowa. Mam nowe zabawki i pomysły. Przyjdź w piątek o 22:00. Powiedz Kasi, żeby była. Mam dla niej niespodziankę.” Wiadomość była krótka, ale jej ton obiecywał coś, co zapadnie nam w pamięć. Od razu zadzwoniłem do Kasi, która zgodziła się z lekkim wahaniem, ale i wyczuwalną ekscytacją. „Boję się, ale… chcę wiedzieć, co ona wymyśliła,” szepnęła przez telefon.

    W piątkowy wieczór stanąłem przed drzwiami kamienicy Marty, z torbą pełną gadżetów, które uznałem za niezbędne – kajdanki, sznur, wibrator i kilka nowych rzeczy, jak metalowe klamry na sutki. Marta otworzyła drzwi, ubrana w czarny, skórzany kombinezon z wycięciami na piersiach i kroczu, który odsłaniał tyle, ile trzeba. Jej ciemne włosy były związane w ciasny kucyk, a w oczach błyszczała dzika energia. „Wejdź. Kasia już jest na dole,” rzuciła, wskazując schody prowadzące do piwnicy. „Przygotowałam coś specjalnego.”

    Zszedłem za nią po stromych, kamiennych schodach. Piwnica była surowa, z gołymi ceglanymi ścianami, słabym oświetleniem z jednej żarówki zwisającej z sufitu i ciężkim zapachem wilgoci zmieszanym z czymś, co przypominało smar i skórę. W centrum stał duży, metalowy stelaż z hakami i łańcuchami przymocowanymi do belek, a obok drewniana ławka z otworami na ręce i nogi, wyglądająca jak narzędzie tortur. Na stole w rogu leżały nowe zabawki, o których wspominała Marta – elektryczny stymulator z regulacją napięcia, skórzany knebel z kulką, długi, gruby dildo z czarnego silikonu i kilka innych rzeczy, których przeznaczenia jeszcze nie rozumiałem.

    Kasia stała przy stelażu, ubrana w cienką, białą sukienkę, która ledwo zakrywała jej uda. Jej jasne włosy były rozpuszczone, a ręce splecione z przodu, jakby próbowała ukryć zdenerwowanie. „Cześć,” wyszeptała, jej oczy powędrowały na mnie, a potem na Martę. „Co to wszystko… co planujesz?”

    Marta uśmiechnęła się złowrogo, podchodząc do stołu i chwytając knebel. „Planuję cię złamać, maleńka. Ale najpierw cię przygotujemy. Zdejmij sukienkę. Teraz.” Kasia zawahała się, ale posłusznie zsunęła cienki materiał, odsłaniając swoje blade, drobne ciało – nagie piersi z małymi, twardymi sutkami i gładką cipkę, którą pamiętałem aż za dobrze. Marta podeszła do niej, zakładając knebel wokół jej ust, zaciskając rzemień tak, że kulka wcisnęła się głęboko, tłumiąc wszelkie dźwięki. „Ładnie wyglądasz, gdy nie możesz mówić,” rzuciła z kpiną, po czym odwróciła się do mnie. „Pomóż mi ją przypiąć do stelaża. Chcę, żeby była rozciągnięta jak struna.”

    Chwyciłem Kasię za ramiona, ustawiając ją pod stelażem. Marta przypięła jej nadgarstki do łańcuchów zwisających z góry, podciągając je tak, że musiała stanąć na czubkach palców, a jej ciało było napięte i bezbronne. Potem rozchyliła jej nogi, przypinając kostki do metalowych obręczy na dole, co sprawiło, że jej cipka była całkowicie odsłonięta, lśniąca już od lekkiej wilgoci. „Kurwa, patrz na nią. Już jest gotowa,” mruknęła Marta, przesuwając palec po wewnętrznej stronie uda Kasi, aż ta zadrgała, wydając stłumiony dźwięk przez knebel.

    „Daj jej coś na rozgrzewkę,” rzuciłem, sięgając po elektryczny stymulator ze stołu. Marta wzięła urządzenie, ustawiając je na niskie napięcie, i przyłożyła małą elektrodę do sutka Kasi. Jej ciało zadrgało gwałtownie, a stłumiony krzyk wydobył się zza knebla, gdy lekki prąd przeszedł przez jej skórę. „Podoba ci się to, co?” zapytała Marta, przesuwając elektrodę na drugi sutek, a potem w dół, zatrzymując się tuż nad łechtaczką. Kasia próbowała się szarpnąć, ale łańcuchy trzymały ją w miejscu, jej oczy były pełne mieszanki strachu i podniecenia.

    „Zwiększ napięcie,” powiedziałem, a Marta posłuchała, ustawiając urządzenie o jeden poziom wyżej i przykładając je prosto do łechtaczki Kasi. Tym razem jej krzyk był głośniejszy, nawet przez knebel, a biodra zadrgały niekontrolowanie, gdy prąd przeszedł przez jej najbardziej czułe miejsce. „Kurwa, patrz, jak się wije,” mruknęła Marta, jej ręka powędrowała między własne nogi przez wycięcie w kombinezonie, masując się powoli, podczas gdy drażniła Kasię dalej.

    Nie mogłem zostać obojętny, widząc, jak Kasia jest torturowana przyjemnością, a Marta podnieca się tym widokiem. Rozpiąłem spodnie, uwalniając swojego twardego kutasa, i podszedłem do Marty od tyłu. Bez ostrzeżenia chwyciłem jej biodra, wciskając się w nią jednym brutalnym pchnięciem przez otwór w kombinezonie. „Kurwa!” krzyknęła, ale jej cipka była już mokra, gotowa na mnie, więc zacząłem ruchać ją mocno, moje biodra uderzały o jej tyłek, podczas gdy ona nadal trzymała stymulator przy ciele Kasi.

    „Nie przerywaj, drażnij ją dalej,” warknąłem, przyspieszając ruchy, czując, jak jej ciasne wnętrze ściska mnie przy każdym pchnięciu. Marta westchnęła, jej ręka drżała lekko, ale nie przestawała, przesuwając elektrodę w górę i w dół po cipce Kasi, czasem dociskając mocniej, co wywoływało u niej stłumione jęki i konwulsje. Widok Kasi, bezradnej i drżącej, tylko podsycał moje ruchy – wchodziłem w Martę głębiej, moje palce wbijały się w jej biodra, zostawiając czerwone ślady.

    „Kurwa, zaraz dojdę, jak tak dalej pójdziesz,” jęknęła Marta, jej głos był zadyszany, a biodra poruszały się w rytm moich pchnięć, jakby chciała wziąć mnie jeszcze głębiej. Wyszedłem z niej nie chcąc jeszcze kończyć, i odwróciłem się do Kasi, której oczy były zamglone od mieszanki bólu i ekstazy. Wyjąłem knebel z jej ust, pozwalając jej złapać oddech, a potem, bez ostrzeżenia, uderzyłem ją lekko po twarzy swoim kutasem, rozmazując wilgoć z czubka na jej policzku. Zaskoczona sapnęła, ale nie odwróciła głowy, jej usta uchyliły się lekko, jakby zapraszały.

    „Otwórz szerzej,” rzuciłem, a gdy posłuchała, wcisnąłem się w jej usta, czując ciepło i wilgoć jej języka. Trzymałem jej głowę obiema rękami, ruchając ją w usta powoli, ale głęboko, aż jej gardło zacisnęło się wokół mnie, wywołując ciche krztuszenie. „Kurwa, dobra z ciebie dziwka,” mruknąłem, patrząc, jak jej ślina spływa po brodzie, podczas gdy łańcuchy nadal trzymały ją w miejscu.

    Marta, która obserwowała to z boku, chwyciła grube dildo ze stołu i podeszła do Kasi od tyłu. „Skoro on zajmuje twoje usta, ja wezmę resztę,” rzuciła, wylewając trochę lubrykantu na zabawkę i na cipkę Kasi, która była już nieprzyzwoicie mokra. Bez ostrzeżenia wepchnęła dildo w nią, rozciągając ją jednym mocnym ruchem. Kasia krzyknęła wokół mojego kutasa, jej ciało zadrgało w łańcuchach, a Marta zaczęła ruchać ją zabawką w szybkim, brutalnym tempie, każde pchnięcie wydobywało z niej stłumiony jęk.

    „Kurwa, czuję, jak się napinasz,” rzuciła Marta, jej ręka poruszała się jak tłok, wbijając dildo coraz głębiej, podczas gdy ja nadal ruchałem usta Kasi, czując, jak jej język desperacko próbuje nadążyć. Wyszedłem na chwilę, dając jej odetchnąć, tylko po to, by znowu uderzyć ją kutasem po twarzy, tym razem mocniej, zostawiając wilgotny ślad na drugim policzku. „Podoba ci się to, co?” zapytałem, a ona kiwnęła głową, jej oczy były pełne poddania.

    „Tak… róbcie ze mną, co chcecie,” wyszeptała, jej głos był słaby, ale pełen żądzy. Odpiąłem jej nadgarstki z łańcuchów, ale tylko po to, by pchnąć ją na ławkę, ustawiając na czworakach z rękami i nogami w otworach, które zablokowałem metalowymi zaciskami. Bez ostrzeżenia wszedłem w nią od tyłu, rozciągając jej ciasną cipkę, która była już rozgrzana i mokra od dildo. Krzyknęła ostro, jej ciało napięło się w więzach, a ja zacząłem ruchać ją bez litości, moje biodra uderzały o jej tyłek z głośnym plaśnięciem przy każdym ruchu.

    Marta usiadła przed Kasią, rozpinając kombinezon, by odsłonić swoją cipkę. „Liż mnie, podczas gdy on cię rżnie,” rozkazała, chwytając włosy Kasi i przyciągając jej twarz do siebie. Kasia posłusznie wysunęła język, liżąc łechtaczkę Marty, podczas gdy ja wchodziłem w nią coraz mocniej, czując, jak jej wnętrze ściska mnie przy każdym pchnięciu. Marta westchnęła, jej biodra poruszyły się, ocierając się o twarz Kasi, a ręka powędrowała do własnych piersi, ściskając sutki przez materiał.

    „Kurwa, jesteś taka dobra,” jęknęła Marta, jej głos drżał od przyjemności, podczas gdy Kasia lizała ją z zapałem, jej język poruszał się szybko, jakby chciała jej dogodzić mimo brutalnych pchnięć, które otrzymywała ode mnie. „Mocniej, rżnij ją mocniej,” rzuciła do mnie, jej oczy spotkały moje z dzikim błyskiem. Posłuchałem, przyspieszając, moje ręce ściskały biodra Kasi, a jej jęki były stłumione przez cipkę Marty, którą nadal lizała.

    Kasia doszła pierwsza, jej cipka ścisnęła mnie jak imadło, a krzyk przeszedł w wibrację na łechtaczce Marty, co wystarczyło, by i ona zadrgała w orgazmie, jej nogi zacisnęły się wokół głowy Kasi. Wyszedłem z Kasi w ostatniej chwili, spuszczając się na jej tyłek, gorące strumienie pokryły jej bladą skórę, spływając powoli po udach. Marta odsunęła się, dysząc, a Kasia opadła na ławkę, jej ciało drżało, wciąż zamknięte w zaciskach.

    „Kurwa, to dopiero początek,” rzuciła Marta, wstając i chwytając jeszcze jedną zabawkę ze stołu – coś, co wyglądało jak skórzany pas z przymocowanym wibratorem. „Chcę, żebyśmy spróbowali czegoś podwójnego na niej. Co ty na to?” Spojrzała na mnie z uśmiechem, który obiecywał więcej, a ja wiedziałem, że tej nocy nie będzie żadnych granic.

    „Zrób to. Rozciągnijmy ją do granic możliwości,” odpowiedziałem, gotów na wszystko, co miała w planach. Kasia, mimo zmęczenia, spojrzała na nas z mieszanką strachu i oczekiwania, a ja wiedziałem, że niezależnie od tego, co się stanie, nie odmówi. Piwnica Marty stała się naszym placem zabaw, a noc była jeszcze długa.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    TysonMaximo343
  • Bez hamulcow 8

    Leżeliśmy przez chwilę na zimnej, kamiennej podłodze piwnicy, nasze ciała wciąż drżały od intensywności ostatnich chwil. Powietrze było ciężkie od zapachu potu, lubrykantu i seksu, a słabe światło żarówki rzucało cienie na ceglane ściany, tworząc atmosferę niemal rytualną. Kasia, nadal zamknięta w zaciskach na ławce, dyszała ciężko, jej blade uda błyszczały od wilgoci i mojego nasienia, które wciąż spływało po jej skórze. Marta, oparta o metalowy stelaż, poprawiła swój skórzany kombinezon, jej oczy błyszczały od satysfakcji, ale i głodu na więcej. W ręku trzymała skórzany pas z przymocowanym wibratorem, który wcześniej wspomniała jako kolejną zabawkę do przetestowania.

    „Kurwa, to było dobre, ale jeszcze nie skończyliśmy,” powiedziała Marta, jej głos był ochrypły, ale pełen energii. „Chcę zobaczyć, jak Kasia zniesie podwójną penetrację. Ty wejdź w nią od tyłu, ja założę ten pas i wezmę ją z przodu.” Spojrzała na mnie z uśmieszkiem, zakładając pas i regulując wibrator, który wystawał z przodu jak twardy, czarny kutas.

    „Dobra, ale najpierw zmieńmy konfigurację,” odparłem, wstając i podchodząc do stołu z narzędziami. „Mam inny pomysł na ciebie.” Chwyciłem dodatkowe liny i metalowe klamry, a potem odwróciłem się do Marty, która uniosła brew z ciekawością, nie spodziewając się, że to ona stanie się celem. „Zdejmij ten kombinezon. Teraz,” rzuciłem ostro, mój ton nie pozostawiał miejsca na dyskusję. Marta, choć zaskoczona, posłuchała, rozpinając skórzany strój i zdejmując go powoli, odsłaniając swoje oliwkowe, lśniące od potu ciało – pełne piersi z ciemnymi sutkami, płaski brzuch i gładką cipkę z małą kępką ciemnych włosów.

    „Co planujesz?” zapytała, jej głos był pełen wyzywającej ciekawości, ale ja nie odpowiedziałem. Zamiast tego chwyciłem ją za ramiona i pchnąłem w stronę drewnianego stołu w rogu piwnicy, gdzie wcześniej leżały zabawki. „Kurwa, co ty robisz?!” warknęła, gdy przycisnąłem ją do stołu brzuchem w dół, ale nie stawiała większego oporu, bardziej zaskoczona niż buntująca się. Szybko przywiązałem jej nadgarstki do boków stołu za pomocą lin, ciągnąc mocno, aż jej ręce były rozciągnięte na boki, a potem zabezpieczyłem jej kostki do nóg stołu, rozchylając jej nogi szeroko, tak że jej cipka i tyłek były całkowicie odsłonięte.

    „Zamknij się. Teraz ja rządzę,” rzuciłem, stojąc nad nią i patrząc, jak jej oliwkowa skóra napina się pod więzami. Jej biodra były uniesione przez wysokość stołu, co sprawiało, że wyglądała jak ofiara złożona na ołtarzu. „Zobaczymy, jak zniesiesz to, co dla ciebie przygotowałem.” Chwyciłem skórzany knebel z kulką ze stołu obok i wcisnąłem go w jej usta, zapinając rzemień ciasno wokół jej głowy. Stłumiony protest wydobył się z jej gardła, ale jej oczy, choć pełne zaskoczenia, błyszczały podnieceniem.

    Odwróciłem się do Kasi, która nadal była na ławce, obserwując nas z mieszanką strachu i fascynacji. „Zdejmij jej zaciski. Przyda się nam,” powiedziałem, wskazując na metalowe zamki na jej rękach i nogach. Kasia, wciąż lekko osłabiona, kiwnęła głową i z mojej pomocą uwolniła się, wstając chwiejnie. „Weź stymulator elektryczny i to wielkie dildo. Pokażemy Marcie, jak to jest być na dole,” dodałem, wskazując na zabawki na stole.

    „Ja… dobra,” mruknęła Kasia, jej głos był cichy, ale w oczach pojawiła się iskra odwetu. Chwyciła stymulator, regulując napięcie na średni poziom, a potem wylała trochę lubrykantu na grube, czarne dildo, które wcześniej rozciągało ją samą. Podszedłem do Marty od przodu, rozpinając spodnie i uwalniając swojego kutasa, który znów był twardy jak skała na widok jej bezradności. Bez ostrzeżenia chwyciłem jej włosy, unosząc jej głowę, i wyjąłem knebel tylko po to, by wcisnąć się w jej usta jednym szybkim ruchem. „Kurwa, ssij,” warknąłem, poruszając biodrami, wbijając się głęboko, aż jej gardło zacisnęło się wokół mnie, wywołując ciche krztuszenie.

    Marta próbowała coś powiedzieć, ale moje pchnięcia stłumiły każdy dźwięk, jej ślina spływała po brodzie, a ja trzymałem jej głowę mocno, ruchając jej usta bez litości. W tym samym czasie Kasia ustawiła się za nią, przykładając elektrodę stymulatora do wewnętrznej strony uda Marty, tuż obok jej cipki. „Poczuj to,” szepnęła Kasia, jej głos był niepewny, ale pełen determinacji, gdy włączyła urządzenie. Marta zadrgała gwałtownie pod nami, jej stłumiony krzyk wibrował wokół mojego kutasa, gdy prąd przeszedł przez jej ciało, a Kasia powoli przesunęła elektrodę wyżej, zatrzymując się na łechtaczce.

    „Kurwa, drażnij ją mocniej,” rzuciłem, nie przerywając ruchów, czując, jak usta Marty zaciskają się wokół mnie za każdym impulsem prądu. Kasia kiwnęła głową, zwiększając napięcie o jeden poziom i przykładając elektrodę bezpośrednio do łechtaczki Marty, co wywołało u niej kolejne konwulsje. Jej biodra próbowały się szarpnąć, ale liny trzymały ją w miejscu, a ja nadal wchodziłem w jej usta, moje pchnięcia były brutalne, każde z nich wbijało ją głębiej w stół.

    „Teraz to,” dodała Kasia, odkładając na chwilę stymulator i chwytając dildo. Wylała więcej lubrykantu na zabawkę i na cipkę Marty, która była już mokra mimo – a może właśnie z powodu – tej brutalnej gry. Bez ostrzeżenia wcisnęła dildo w Martę, rozciągając ją jednym mocnym ruchem. Marta krzyknęła wokół mojego kutasa, jej ciało napięło się w więzach, a Kasia zaczęła ruchać ją zabawką, wbijając ją głęboko i wyciągając powoli, by za każdym razem wejść jeszcze mocniej. „Podoba ci się, co? Zawsze taka dominująca, a teraz patrz na siebie,” rzuciła Kasia, jej głos zyskał na pewności, gdy widziała reakcję Marty.

    „Kurwa, dobra robota, maleńka. Rżnij ją, aż będzie błagała o litość,” powiedziałem, wysuwając się z ust Marty na chwilę, tylko po to, by uderzyć ją kutasem po twarzy, rozmazując jej ślinę na policzkach. Jej oczy były zamglone, pełne mieszanki szoku i ekstazy, a stłumione jęki wydobywały się z jej gardła przy każdym pchnięciu dildo przez Kasię. Wcisnąłem się z powrotem w jej usta, ruchając ją jeszcze bardziej brutalnie, moje ręce ściskały jej włosy, zmuszając ją do przyjmowania mnie całego.

    Kasia, nie przerywając ruchów dildo, znów chwyciła stymulator, przykładając elektrodę do tyłka Marty, tuż obok miejsca, gdzie zabawka wchodziła i wychodziła. „Poczuj to z obu stron,” mruknęła, włączając prąd, a ciało Marty zadrgało tak mocno, że stół zatrząsł się pod nią. Jej cipka musiała ściskać dildo jak imadło, bo Kasia musiała użyć więcej siły, by kontynuować pchnięcia, a ja czułem, jak jej usta drżą wokół mnie, gdy orgazm zbliżał się nieubłaganie.

    „Kurwa, dojdź dla nas, ty dziwko,” warknąłem, przyspieszając ruchy, czując, jak moje własne podniecenie osiąga szczyt. Marta zadrgała jeszcze raz, jej stłumiony krzyk przeszedł w wibrację na moim kutasie, a jej ciało napięło się w potężnym orgazmie, który sprawił, że prawie straciła przytomność. Wyszedłem z jej ust w ostatniej chwili, spuszczając się na jej twarz, gorące strumienie pokryły jej policzki i usta, spływając powoli na brodę. Kasia odsunęła dildo i stymulator, dysząc z wysiłku, i spojrzała na mnie z lekkim uśmiechem.

    „Kurwa, nigdy nie myślałam, że zobaczę ją taką… bezradną,” rzuciła, jej ręka powędrowała między własne nogi, masując się lekko, jakby cała scena ją podnieciła. Odwiązałem Martę powoli, jej ciało osunęło się na stół, gdy liny puściły, a ona dyszała ciężko, próbując złapać oddech. Wyjąłem knebel z jej ust, a ona spojrzała na mnie z mieszanką złości i podziwu.

    „Ty skurwielu… nie spodziewałam się tego,” wyszeptała, jej głos był słaby, ale w kącikach ust pojawił się cień uśmiechu. „Ale… kurwa, to było dobre.”

    Popatrzyłem na Kasię, która wciąż masowała się powoli, jej oczy błyszczały od podniecenia. „Teraz ty dostaniesz swoją kolej z tym pasem, który Marta chciała użyć. Przygotuj się, bo nie będę delikatny.” Kasia kiwnęła głową, jej oddech przyspieszył

    „Kurwa, Kasia, przestań się tak wiercić,” warknąłem, stojąc przed nią z pasem w ręku – tym skórzanym, z twardym dildo przymocowanym z przodu. Mój kutas już pulsował, ledwo mieszcząc się w spodniach, które zsunąłem do połowy. „Chcesz tego, czy nie? Mów, bo nie będę czekał całą noc.”

    „Chcę, jasne, że chcę,” rzuciła szybko, jej głos był chrapliwy, pełen desperacji. „Weź mnie mocno, nie oszczędzaj. Chcę czuć, że mnie rozrywasz.”

    Jej słowa uderzyły mnie jak cios w brzuch, żądza eksplodowała w mojej głowie. Zerknąłem na Martę, która leżała na stole, jej nogi rozłożone szeroko, a cipka wciąż lśniąca od wcześniejszej zabawy. „Słyszysz to, Marta? Błaga o kutasa. Co o tym myślisz?” rzuciłem w jej stronę, uśmiechając się złośliwie.

    „Daj jej, na co zasługuje,” syknęła Marta, jej głos był napięty, ale pełen władzy, mimo że liny krępowały jej nadgarstki. „Niech wyje, niech się trzęsie. Chcę widzieć, jak pęka.”

    „Słyszysz?” powiedziałem do Kasi, chwytając ją za biodra i odwracając tyłem do siebie. Jej skóra była gorąca, lepka, a gdy klepnąłem ją mocno w tyłek, zostawiając czerwony ślad, zadrżała i westchnęła cicho. „Zdejmuj te majtki, bo inaczej sam je zerwę.”

    Kasia nie czekała – jej drżące dłonie szybko zsunęły materiał, odsłaniając nagą cipkę, nabrzmiałą i ociekającą sokami. Była gładko ogolona, z cienkim paseczkiem ciemnych włosów, które prowadziły do wilgotnych warg, gotowych na wszystko. Zapach jej podniecenia był ostry, słodkawy, pierwotny – aż ślina napłynęła mi do ust. Zapiąłem pas na biodrach, czując ciężar sztucznego kutasa, a mój własny ocierał się o skórę, tęskniąc za jej ciasnym wnętrzem.

    „Rozłóż nogi, dziwko,” rozkazałem, a ona posłusznie rozsunęła uda, opierając dłonie na krawędzi stołu, obok przywiązanej Marty. Jej tyłek uniósł się lekko, błagając o dotyk, a ja nie mogłem się powstrzymać – chwyciłem ją za kark, przyciskając jej głowę w dół, aż jej policzek znalazł się tuż obok twarzy Marty. „Patrz na nią, jak cię biorę. Niech widzi, jak pękasz.”

    „Kurwa, proszę, wejdź już,” jęknęła Kasia, jej głos drżał, a biodra poruszały się niespokojnie. Marta, leżąca obok, zaśmiała się cicho, jej oczy błyszczały złośliwie.

    „Bierz ją, nie daj jej odpocząć,” mruknęła Marta, szarpiąc lekko linami, jakby chciała się uwolnić, by się przyłączyć. „Niech mnie widzi, jak dojdę tylko od patrzenia.”

    Te słowa były jak wyzwanie. Przycisnąłem czubek dildo do wejścia Kasi, czując, jak jej ciało się napina, a potem powoli, centymetr po centymetrze, zacząłem w nią wchodzić. Była ciasna, ale mokra jak cholera, jej wnętrze obejmowało sztuczny kutas z żarliwością, która aż mnie zaskoczyła. Pchnąłem głębiej, a jej krzyk – ostry, pełen bólu i rozkoszy – rozniósł się po piwnicy.

    „Kurwa mać, za duży,” wysapała, ale jej biodra i tak uniosły się, biorąc więcej. Zacząłem się poruszać, najpierw powoli, delektując się każdym jej westchnieniem, każdym drżeniem jej ud, które trzęsły się pod moimi dłońmi.

    „Za duży? To dobrze, suko, bierz wszystko,” warknąłem, przyspieszając. Każde pchnięcie wywoływało mokry dźwięk, jej cipka zaciskała się wokół dildo, oblewając je sokami, które spływały po jej nogach na betonową podłogę. Jej ręce chwyciły krawędź stołu tak mocno, że knykcie zbielały, a piersi falowały pod koszulką, sutki tarły o materiał.

    Marta, przywiązana obok, zaczęła się wiercić, jej oddech przyspieszył, a oczy zamgliły się od podniecenia. „Mocniej, kurwa, daj jej popalić,” rzuciła, jej głos załamywał się, jakby sama była na krawędzi. „Chcę słyszeć, jak błaga.”

    „Słyszysz, Kasia? Marta chce więcej,” powiedziałem, chwytając ją za włosy i pociągając jej głowę do tyłu, aż spojrzała prosto w oczy Marty. Jednocześnie pchnąłem dildo tak głęboko, że aż krzyknęła, jej ciało zadrgało, a paznokcie wbiły się w drewno stołu.

    „Nie, za dużo, kurwa, dojdę!” wrzasnęła Kasia, jej głos był wysoki, łamliwy, a biodra zaczęły się trząść niekontrolowanie. „Proszę, nie przestawaj, rozwal mnie!”

    Nie przestałem – przyspieszyłem jeszcze bardziej, wbijając się w nią z brutalną siłą, podczas gdy jej cipka kurczyła się wokół dildo, gotowa eksplodować. Marta, widząc to, zaczęła jęczeć cicho, jej nogi szarpały liny, jakby chciała się dotknąć, ale nie mogła.

    „Dojdź, dziwko, niech Marta to widzi,” warknąłem, klepiąc Kasię mocno w tyłek, aż czerwony ślad rozlał się na jej skórze. Jej orgazm przyszedł jak tsunami – krzyknęła tak głośno, że echo odbiło się od ścian, a jej ciało zadrgało w konwulsjach, soki tryskały wokół dildo, oblewając wszystko wokoło. Opadła na stół, dysząc ciężko, jej twarz znalazła się tuż obok twarzy Marty, a ich oddechy mieszały się w gorącym chaosie.

    Nie dałem jej chwili na odpoczynek. Odpiąłem pas, rzucając go na podłogę z głośnym brzękiem, i wysunąłem swojego kutasa, który już ociekał preejakulatem. „Teraz wezmę cię naprawdę,” syknąłem, wślizgując się w nią jednym ostrym ruchem. Jej wnętrze było gorące, śliskie, wciąż drżące po orgazmie, i zacisnęło się wokół mnie jak imadło.

    „Kurwa, znowu, nie dam rady,” jęknęła Kasia, ale jej biodra i tak uniosły się, biorąc każdy mój ruch. Pchałem się w nią bezlitośnie, czując, jak napięcie rośnie w moich lędźwiach.

    Marta, wciąż przywiązana, patrzyła na nas z dzikim błyskiem w oczach. „Skończ w niej, niech poczuje, kto tu rządzi,” rzuciła, jej głos był zimny, ale pełen podniecenia. „A potem uwolnij mnie, bo chcę cię ujeździć, aż będziesz błagał o litość.”

    Jej słowa pchnęły mnie na skraj. Kilka ostatnich, brutalnych pchnięć, a eksplodowałem w Kasi, gorące strumienie wypełniały jej wnętrze, podczas gdy ona znów zadrżała, wysysając każdą kroplę. Opadłem na nią, dysząc, a ona leżała pode mną, roztrzęsiona, jej dłonie wciąż kurczowo trzymały krawędź stołu.

    Marta uśmiechnęła się złośliwie, szarpiąc linami. „No, na co czekasz? Rozwiąż mnie, bo ta noc jeszcze się nie kończy,” mruknęła, a ja wiedziałem, że to dopiero początek. Piwnica Marty była świadkiem naszej żądzy i miała widzieć jeszcze więcej, zanim świt nas zaskoczy.

    Ciężki oddech Kasi mieszał się z wilgotnym powietrzem piwnicy, a jej oliwkowa skóra lśniła od potu w słabym świetle gołej żarówki. Leżała na brzegu starego, drewnianego stołu, jej dłonie wciąż kurczowo ściskały krawędź, a spódniczka podciągnięta do pasa odsłaniała jej nagą, ociekającą cipkę, z której sączyły się moje soki wymieszane z jej własnymi. Jej czarne, kręcone włosy przykleiły się do policzków, a pełne piersi falowały pod ciasną koszulką przy każdym urywanym oddechu. Ja wciąż byłem w niej, mój kutas powoli miękł po wytrysku, ale żądza nie opadła – chciałem zobaczyć, jak obie dziewczyny dochodzą jeszcze raz, tym razem pod moją pełną kontrolą.

    Marta, przywiązana do stołu obok, szarpała linami krępującymi jej nadgarstki i kostki. Jej blada skóra była pokryta potem, jasne włosy w nieładzie przylegały do twarzy, a niebieskie oczy błyszczały dzikim pożądaniem. Jej nogi, rozłożone szeroko przez więzy, odsłaniały cipkę – nabrzmiałą, wilgotną, wciąż lśniącą po wcześniejszych zabawach. Ślady mojego wytrysku na jej policzkach zaschły, ale wciąż wyglądały jak trofeum jej poddania, mimo że jej ton wciąż był pełen władzy.

    „Kurwa, rozwiąż mnie już,” warknęła Marta, jej głos drżał, ale był ostry. „Chcę ją dotknąć, chcę poczuć, jak znowu dochodzi. Daj mi to.”

    „Cierpliwości, suko,” rzuciłem, wysuwając się z Kasi z mokrym mlaśnięciem. Moje spodnie wciąż wisiały na udach, a kutas, lepki od jej soków, drgnął na samą myśl o tym, co za chwilę zrobię. „Najpierw sprawię, że obie będziecie wyć. Kasia, dawaj, dotknij jej. Pokaż, jak bardzo chcesz, żeby doszła.”

    Kasia, wciąż dysząc po swoim orgazmie, spojrzała na mnie z lekkim wahaniem, ale jej dłonie, wolne od więzów, szybko przesunęły się w stronę Marty. „Chcesz tego, co?” mruknęła do niej, jej głos był chrapliwy, pełen zmęczenia i podniecenia. Jej palce, drżące, musnęły wewnętrzną stronę ud Marty, powoli zbliżając się do jej cipki. Marta zadrżała, jej biodra szarpnęły się w linach, próbując się zbliżyć do dotyku.

    „Tak, kurwa, dawaj, dotykaj mnie,” syknęła Marta, jej oczy przymknęły się na moment, gdy palce Kasi w końcu dotarły do jej nabrzmiałej łechtaczki. Kasia zaczęła ją pieścić, ??????? powoli, okrężnymi ruchami, ale szybko przyspieszyła, widząc, jak ciało Marty reaguje – napięte mięśnie, urywane oddechy, ciche jęki, które stawały się coraz głośniejsze.

    „Ja też chcę znowu,” wysapała Kasia, spoglądając na mnie przez ramię. Jej dłoń, która nie zajmowała się Martą, powędrowała między jej własne uda, drażniąc wilgotne wargi. „Pomóż mi, weź mnie jeszcze raz.”

    „Żarłoczna dziwka,” warknąłem, ale uśmiechnąłem się złośliwie. Chwyciłem mały wibrator leżący na stole obok, ten sam, którym wcześniej drażniliśmy Martę. Włączyłem go, słysząc ciche bzyczenie, i przycisnąłem go mocno do łechtaczki Kasi, jednocześnie wślizgując dwa palce w jej ciasne wnętrze. Była wciąż gorąca, śliska, a jej cipka zacisnęła się wokół moich palców, jakby nigdy nie miała dość.

    „Kurwa, tak, właśnie tak!” krzyknęła Kasia, jej biodra zaczęły się poruszać w rytm moich ruchów, a jej dłoń na Marcie przyspieszyła, drażniąc ją bezlitośnie. Marta zawyła, jej ciało napięło się w linach jak struna, a blada skóra zarumieniła się od wysiłku.

    „Nie przestawaj, suko, dojdę, kurwa, dojdę!” wrzasnęła Marta, jej głos załamał się, gdy orgazm zaczął narastać. Widziałem, jak jej brzuch drży, mięśnie nóg kurczą się, a cipka pulsuje pod palcami Kasi. Kiedy w końcu doszła, jej krzyk był pierwotny, zwierzęcy – głośny, przeszywający, odbijający się od wilgotnych ścian piwnicy. Jej biodra szarpały linami, próbując się zamknąć, ale więzy trzymały ją otwartą, bezbronną. Soki trysnęły z niej krótkimi falami, oblewając dłoń Kasi i spływając na stół, a jej ciało zadrgało w długich, konwulsyjnych spazmach. Gdy opadła, dysząc ciężko, jej oczy były zamglone, prawie nieprzytomne, ale wciąż błyszczały resztkami żądzy. „Kurwa… to było… dawaj więcej,” wyszeptała, ledwo zbierając oddech.

    Kasia, widząc to, sama zbliżała się do krawędzi. Wibrator na jej łechtaczce i moje palce w jej wnętrzu działały bezlitośnie, a jej dłoń, wciąż mokra od soków Marty, wróciła między jej własne uda, by pomóc. „Kurwa, ja też, zaraz znów dojdę,” jęknęła, jej głos był wysoki, łamliwy. Jej biodra trzęsły się, popychając się na moje palce, a cipka zaciskała się wokół nich coraz mocniej. Kiedy orgazm w końcu ją dopadł, krzyknęła ostro, jej ciało wygięło się w łuk, a głowa odchyliła się do tyłu, włosy przylepiły się do spoconej szyi. Ciepłe soki oblały moją dłoń, spływając po nadgarstku, a jej wnętrze kurczyło się rytmicznie, wysysając każdy ruch moich palców. Trzęsła się dłużej niż Marta, jej nogi ugięły się, aż musiała oprzeć się o stół, by nie upaść. „Nie dam… kurwa… rady więcej,” wysapała, ale jej biodra wciąż drgały w ostatnich echach rozkoszy.

    Wyłączyłem wibrator, rzucając go na stół, i spojrzałem na obie dziewczyny – Martę, przywiązaną i wyczerpaną, z cipką wciąż lśniącą od orgazmu, i Kasię, ledwo stojącą, z twarzą zarumienioną i oddechem jak po maratonie. Mój kutas znów drgnął, ale wiedziałem, że na razie wystarczy. Piwnica Marty widziała dość na tę noc.

    „Dobra, dziwki, wystarczy na dziś,” rzuciłem, chwytając nóż ze stołu, by rozciąć liny krępujące Martę. „Ale nie myślcie, że to koniec. Następnym razem zniszczę was obie jeszcze bardziej.”

    Marta, uwolniona, powoli usiadła, masując nadgarstki. „Kurwa, lepiej, żebyś dotrzymał słowa,” mruknęła, uśmiechając się słabo, ale złośliwie. Kasia tylko kiwnęła głową, wciąż dysząc, jej dłonie drżały, gdy poprawiała spódniczkę.

    Wilgotne ściany piwnicy wciąż odbijały echo naszych oddechów, a zapach seksu i dominacji wisiał w powietrzu jak gęsta mgła. Noc się kończyła, ale wiedziałem, że to miejsce jeszcze niejedno zobaczy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    TysonMaximo343
  • Siostrzana Dominacja (3)

    Mateusz obudził się z uczuciem, że ktoś wbił mu w odbyt rozżarzony pręt.

     

    Wibrator wciąż pracował na najniższym poziomie, przez całą noc. Ciągłe, leniwe buczenie drażniło prostatę tak długo, że jego jądra bolały, jakby ktoś je powoli miażdżył. Klatka na penisie była zimna i mokra od preejakulatu, który wyciekał małymi kroplami przez dziurki, ale nie pozwalał ma pełną erekcję. Każdy najmniejszy ruch powodował, że metal gryzł skórę.

    Leżał na boku na kanapie, ręce wciąż związane za plecami paskiem. Julia spała obok. Naga, spokojna, z jedną nogą przerzuconą przez jego biodro, jakby nawet przez sen chciała go przytrzymać.

    Nie śmiał się ruszyć. Czekał.

    O 7:12 otworzyła oczy. Przez chwilę patrzyła na niego bez słowa, jakby oceniała, ile wytrzymał.

    – Dzień dobry, moja mała suczko – powiedziała sennie, przeciągając się. Jej sutki otarły się o jego ramię.

    Wyciągnęła rękę i dotknęła klatki. Palcami sprawdziła, ile spermy wyciekło w nocy.

    – Całkiem nieźle – mruknęła z aprobatą. – Ale wciąż za mało, żeby zasłużyć na zdjęcie tej klatki.

    Wstała. Naga, bez cienia wstydu. Podeszła do kuchni, nalała sobie wody do szklanki. Wróciła, stanęła nad nim.

    – Na kolana. Na podłogę.

    Zsunął się z kanapy. Klęknął. Wibrator wciąż buczał w środku, każdy ruch powodował, że główka masowała prostatę mocniej.

    Julia napiła się wody. Potem pochyliła się i wylała resztę na jego twarz. Zimna struga spłynęła po czole, policzkach i brodzie.

    – Otwórz usta – rozkazała.

    Wlała mu resztkę do gardła. Potem odstawiła szklankę i złapała go za włosy.

    – Idziemy do łazienki. Masz mnie umyć. Językiem.

    Zaprowadziła go na czworakach do łazienki. Stanęła pod prysznicem, odkręciła letnią wodę. Strumień spływał po jej ciele. Po piersiach, brzuchu, cipce, udach.

    – Zacznij od stóp. Potem wyżej. Nie pomijaj niczego.

    Mateusz uklęknął pod prysznicem. Woda lała mu się na głowę. Zbliżył twarz do jej stóp i zaczął lizać. Powoli, dokładnie, zbierając krople wody z palców, śródstopia i kostek. Julia westchnęła cicho z zadowoleniem.

    – Wyżej.

    Przesunął się po łydkach, po kolanach, po udach. Kiedy dotarł do cipki, woda spływała strumieniami prosto do jego ust. Lizał ją, mieszając smak wody z jej naturalnym posmakiem. Julia oparła się plecami o kafelki, rozstawiła nogi szerzej.

    – Głębiej językiem. Chcę, żebyś mnie penetrował ustami.

    Wsadził język tak głęboko, jak potrafił. Woda lała mu się do nosa, uszu, ale nie przestawał. Juliza złapała go za włosy i zaczęła poruszać jego głową, używając jego twarzy jak zabawki.

    W pewnym momencie wyłączyła wodę. Nastała cisza, tylko kapanie kropel ze słuchawki.

    – Teraz tyłek – powiedziała spokojnie.

    Odwróciła się. Oparła dłonie o ścianę, wypięła biodra.

    Mateusz nie czekał na powtórzenie. Wsuwając język między pośladki, zaczął lizać jej odbyt – powoli, okrężnymi ruchami, potem głębiej. Julia jęknęła głośno – pierwszy raz tej niedzieli pozwoliła sobie na taki dźwięk.

    – Mocniej… tak… jesteś moją małą, brudną siostrzyczką… liż mnie tam, gdzie nikt inny nie śmie…

    Wibrator w jego wnętrzu nagle przeszedł na wyższy poziom. Julia miała ze sobą pilota, zabrała go ze sobą, żeby kontrolować wszystko, co się wokół niej dzieje. Drgania stały się mocniejsze, szybsze. Mateusz jęknął prosto w jej pupę.

    – Nie przestawaj – warknęła. – Jak przerwiesz, to włączę maksymalny poziom i zostawię cię tak na godzinę.

    Kontynuował. Język pracował coraz szybciej. Julia zaczęła się ocierać o jego twarz. Biodra poruszały się w przód i tył, wciskając jego nos między pośladki.

    W końcu zadrżała. Dostała orgazmu, cichy, ale głęboki. Jej uda zacisnęły się, a paznokcie wbiły się w kafelki. Puściła go. Odwróciła się. Spojrzała na niego z góry. Twarz miał całą mokrą, oczy czerwone od łez i wody, klatka na penisie napięta do granic.

    – Wstań.

    Wstał chwiejnie. Julia uklękła przed nim. Pierwszy raz po tej nocy i poranku. Ale nie po to, żeby go obsłużyć.

    Zbliżyła twarz do klatki. Wyciągnęła język i polizała metal, przez dziurki tam gdzie wyciekała sperma. Smakowała go, ale nie dawała ulgi.

    – Smakujesz desperacją – szepnęła. – To mi się podoba.

    Wstała. Wyjęła wibrator z jego odbytu. Powoli, centymetr po centymetrze. Mateusz syknął, kiedy główka wyszła.

    – Teraz klęknij i podziękuj mi.

    Uklęknął.

    – Dziękuję, siostro… dziękuję, że mnie dręczysz… dziękuję, że jestem twoją własnością…

    Julia uśmiechnęła się drapieżnie.

    – Klatka zostaje do wieczora. Wibrator wraca wieczorem. A ty… ty będziesz siedział w domu i czekał na moją wiadomość. Jeśli napiszę “zrób zdjęcie”, wyślesz mi dowód, że wciąż jesteś twardy w klatce.

    Pocałowała go w czoło. Delikatnie, prawie czule.

    – A teraz idź zrobić mi kawę. Nago. W klatce. I pamiętaj, jak rozlejesz, choć kroplę, to wieczorem dostaniesz pasek… a potem będę cię rżnęła, aż będziesz krzyczał moje imię.

    Odwróciła się i wyszła z łazienki, zostawiając go na kolanach pod prysznicem.

    Mateusz zamknął oczy. Czuł pustkę po wibratorze. Czuł ból w jądrach. Czuł smak jej na języku.

    I wiedział, że dokładnie tego pragnął. Czekał na wieczór. Czekał na nią

     

    CDN…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ari Lupsy
  • Siostrzana Dominacja (4)

    Julia wróciła do mieszkania o 19:32.

    Drzwi otworzyły się cicho, ale stukot jej szpilek na korytarzu brzmiał jak wyrok. Mateusz wciąż w klatce, nagi, siedzący na podłodze w salonie z kolanami pod brodą, drgnął na sam dźwięk. Cały dzień minął mu na czekaniu, drżeniu, pulsowaniu w jądrach, na myślach, które krążyły tylko wokół niej.

    Weszła do salonu z dużymi torbami z second-handu i małą czarną kosmetyczką. Postawiła ją na stole, zdjęła płaszcz, rzuciła go niedbale na kanapę. Miała na sobie tę samą czarną garsonkę co rano, ale teraz wyglądała na jeszcze bardziej władczą. Może to przez ten lekki rumieniec na policzkach, może przez błysk w oku.

    Spojrzała na niego z góry.

    – Wstań, braciszku.

    Wstał chwiejnie. Klatka bolała przy każdym ruchu.

    Julia podeszła blisko, złapała go za podbródek i uniosła twarz.

    – Mam dla ciebie niespodziankę – powiedziała cicho, prawie czule. – Od dzisiaj Mateusz znika. Zostaje tylko moja mała siostrzyczka. Na zawsze, kiedy jesteśmy w domu. Na zewnątrz… też będziesz moją siostrą. Nie wychodzisz sama z mieszkania. Nigdy. Tylko ze mną. Zrozumiałaś?

    Przełknął ślinę.

    – Tak… siostro.

    – Od tej pory nazywasz się Matylda. Powiedz to.

    – Jestem… Matylda.

    – Głośniej!

    – Jestem Matylda.

    Uśmiechnęła się drapieżnie, ale z dziwną dumą.

    – Dobra dziewczynka. A teraz idziemy do łazienki. Czas na przygotowanie.

    Zaprowadziła go na czworakach. W łazience już czekało wszystko: maszynka, pianka do golenia, krem depilacyjny z alosem, lusterko powiększające, nowa gąbka.

    – Siadaj na brzegu wanny. Nogi szeroko. Klatka zostaje, żebyś cały czas pamiętała, kto decyduje o twoim orgaźmie.

    Julia ogoliła mu klatkę piersiową, brzuch, pachy. Potem kazała mu wstać i rozstawić nogi maksymalnie. Nałożyła krem depilacyjny na uda, pośladki, krocze, jądra, pośladki. Czekali w ciszy osiem minut. Potem zmywała krem wilgotnym ręcznikiem, powoli i metodycznie. Skóra została gładka, różowa, piekła lekko przy każdym dotyku.

    – Moja siostrzyczka musi być idealnie gładka – szepnęła, przesuwając palcem po jego kroczu. – Żadnego włosa. Nigdy więcej.

    Następnie makijaż. Posadziła go na taborecie przed lustrem. Sama usiadła okrakiem na jego kolanach, twarzą do niego, żeby mieć pełną kontrolę. Najpierw baza i korektor. Potem podkład, jasny i matowy. Róż na policzki, konturowanie, żeby twarz wyglądała miękko i kobieco. Brwi – kredka, łuk idealny. Cienie – smoky eyes, ciemny brąz przechodzi w czerń. Eyeliner – ostra kreska. Rzęsy – tusz i doczepiane kępki na zewnętrznym kąciku. Usta – konturówka, potem matowa szminka w głębokim wiśniowym odcieniu, na koniec błyszczyk z drobinkami.

    Julia cofnęła się, spojrzała w lustro.

    – Patrz na siebie, Matyldo.

    Matylda spojrzała. Z odbicia patrzyła na nią dziewczyna – delikatna, z dużymi oczami podkreślonymi czernią, pełnymi ustami, rumieńcami. Bez peruki jeszcze, ale już nie był to on.

    – Piękna – powiedziała Julia. – Moja własna laleczka.

    Teraz ubrania. Z pierwszej torby wyciągnęła: czarne matowe rajstopy 15 den z koronkowym szerokim pasem, bordową mini-sukienkę z długim rękawem, głęboki dekolt, wszyty push-up, czerwone stringi z cekinami z przodu, czarny koronkowy pas do pończoch, czarne szpilki 9 cm, cienki czarny płaszczyk na wierzch.

    Ubierała ją powoli. Najpierw stringi, wsunęła je, poprawiła, żeby wrzynały się między pośladki i lekko uciskały klatkę. Potem rajstopy, naciągała je dłońmi po udach, gładząc skórę. Sukienka – zapięła suwak z tyłu, poprawiła dekolt, żeby “piersi” wyglądały idealnie. Pas – zapięła go na biodrach. Szpilki – pomogła jej włożyć, trzymając za kostki.

    Matylda stanęła przed dużym lustrem w przedpokoju. Nogi drżały na obcasach. Klatka uciskała przy każdym oddechu. Rajstopy szeleściły cicho.

    Julia stanęła za nią, przycisnęła się piersiami do jej pleców, objęła w talii.

    – Od dzisiaj wychodzisz tylko tak – szepnęła do ucha. – Albo w tym, co ja wybiorę. Żadnych spodni. Żadnych “ale jestem zmęczona”. Jesteś moją siostrą. Moją małą, posłuszną, seksowną siostrą.

    Na koniec peruka. Ciemny blond, miękkie fale do ramion. Julia poprawiła jej grzywkę.

    Jeszcze jeden detal. Wyjęła mały srebrny kolczyk z serduszkiem i krótki łańcuszkiem. Przekłuła lewe ucho, szybko bez uprzedzenia. Matylda syknęła, ale nie drgnęła.

    – To znak własności – powiedziała Julia, zapinając kolczyk. – Żeby każdy wiedział, że należysz do mnie.

    Wzięła ją za rękę.

    – Idziemy. Kolacja na mieście. Będziesz szła obok mnie, trzymając mnie pod rękę. Jak ktoś zapyta, powiesz: “To moja starsza siostra Julia”. I będziesz się uśmiechać. Grzecznie. Słodko. Jak dobra dziewczynka.

    Matylda przełknęła ślinę. Serce waliło jej jak oszalałe.

    – Tak, siostro…

    Julia otworzyła drzwi mieszkania. Na klatce schodowej panowała cisza. Matylda zrobiła pierwszy krok w obcasach, niepewny, ale prawdziwy.

    Julia ścisnęła jej dłoń mocniej.

    – Dobra siostrzyczka.

    I wyszły. Razem. Siostra i siostrzyczka.

     

    CDN…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ari Lupsy
  • Uległosc cz. 1

    Kolega zaproponował mi męski wyjazd w góry. Mają tam z żoną własny domek, położony na uboczu.

    Sam nie wiem, o co chodzi z tym znajomym. Jesteśmy przyjaciółmi, świetnie się rozumiemy, dobrze czuję się w jego towarzystwie, mogę z nim spędzać dowolną ilość czasu rozmawiając o wszystkim i niczym. Jednocześnie jest dla mnie bardzo ważne, co mówi, co myśli, także na mój temat. Postrzegam go, jako wspaniałą, inteligentną osobę, jego zdanie liczy się dla mnie na tyle, że chętnie ulegam jego namowom czy sugestiom. Kiedy mówi mi co mam zrobić jego ton nie jest nigdy rozkazujący. W łagodny sposób rozdziela zadania i zawsze jego decyzje okazują się właściwe.

     Dlatego nie zastanawiałem się ani chwili, kiedy zapytał, czy pojadę z nim na kilka dni w Tatry. Tylko my dwaj, jakieś wędrówki, przegadane wieczory.

    /…/

    Miałem jakąś dziwną przyjemność w spełnianiu jego poleceń. Kiedy powiedział “Kup coś do jedzenia i ugotuj obiad, a ja nagrzeję domek.”, bez protestów pobiegłem do sklepu, wybrałem składniki i przyrządziłem pyszne spaghetti frutti di mare.

    /…/

    – Pójdźmy dziś na wycieczkę w góry – zdecydował rano. Oczywiście nie sprzeciwiałem się. – Zrobisz coś dla mnie?

    – Jasne – odpowiedziałem natychmiast, chociaż nie spodziewałem się czego sobie zażyczy.

    – Załóż na wyprawę ciuchy mojej żony. Macie podobny rozmiar. Okej?

    Wow! Zaskoczył mnie, ale jeszcze bardziej zaskoczyła mnie moja reakcja. Tak bardzo było mi dobrze z uleganiem mu, że odruchowo odpowiedziałem “Dobrze, z chęcią.”. Słuchałem swojego własnego głosu że zdumieniem. Z jeszcze większym zaskoczeniem spostrzegłem, że się uśmiecham. Próbowałem ratować sytuację – Ale jak to? Jak pójdę w damskich ciuchach? To będzie trochę dziwnie…

    – Po prostu zrób to. Proszę. – odpowiedział i wystarczyło to, żeby mnie przekonać, ale dodał jeszcze – Pewnie spotkamy bardzo mało ludzi, albo nawet nikogo. Znam takie szlaki. Poza tym męskie ubrania do turystyki nie różnią się bardzo od damskich. Idź wybierz z szafy Justyny, co chcesz. No idź już, ruszamy za pół godziny.

    Posłusznie poszedłem do ich pokoju i zacząłem grzebać w szafie i komodzie. Właściwie Piotr miał rację, na zewnątrz nie było dużej różnicy w stroju – spodnie, kurtka softshell. Cóż z tego, że z różowymi aplikacjami, wytaliowana, a spodnie dość dopasowane.

    Nie wiem dlaczego, ale sam dopowiedziałem sobie, że zgodnie z wolą Piotra strój damski ma być kompletny, a zresztą i tak nie widać co jest pod wierzchnią warstwą. Znalazłem więc białe koronkowe figi i staniczek. Założyłem je na siebie. Poszukałem dalej i natknąłem się na różowe kryjące rajstopy. Nie pasują kolorem do bielizny, ale to przecież wyjście w góry, nie na basen. Pod kurtkę cienki sweterek z golfem i długim rękawem, też różowy. Okej… Pierwszy raz miałem na sobie damskie ciuszki, ale było miło… Bardzo miło.

    Założyłem spodnie, kurtkę. Wszystko uzupełniłem damską białą wełnianą czapką z pomponem oraz butami trekkingowymi, niestety swoimi, buty Justyny były o dwa numery za małe.

    Ucieszyła mnie akceptacja w spojrzeniu Piotra, kiedy mnie zobaczył.

    Rzeczywiście prawie nikogo nie spotkaliśmy. Nieliczni turyści patrzyli na mnie trochę zdziwieni, ale liczyło się dla mnie tylko zdanie Piotra, a on był zadowolony. Chyba nawet bardzo, bo kiedy szedł za mną po pnącej się w górę ścieżce powiedział – Świetnie wyglądasz w tym stroju.

    Podziękowałem i byłem z siebie naprawdę dumny.

    Zeszliśmy kilkaset metrów ze szlaku. Tu nie było ścieżki. Tylko mała łączka i widok na góry. Całkowity spokój i intymność, bo nikt nie mógł nas dojrzeć ze szlaku.

    Piotr dał mi koc i kazał rozłożyć na trawie. Sam wyjął prowiant i usiadł na rozłożonym kocyku. Usiadłem obok niego, zdjąłem kurtkę, bo było ciepło i zacisznie, odchyliłem się do tyłu opierając na łokciach, wystawiając twarz do słońca i wyciągając nogi. Piotr przyglądał mi się uważnie w milczeniu, a ja zerkałem na niego z uśmiechem.

    Moja potrzeba uległości sprawiła, że nie zaprotestowałem, kiedy nagle zaczął mnie gładzić dłonią po karku, a po chwili po brzuchu. Później zbliżył się do mnie. Byłem szczęśliwy, że ważny dla mnie człowiek okazuje mi czułość i zainteresowanie. Po chwili Piotr zbliżył swoją twarz do mojej i przywarł wargami do moich ust. To było takie wspaniałe uczucie. Nigdy wcześniej nie całowałem się z mężczyzną i pewnie nie spróbowałbym z nikim innym, ale kiedy Piotr tego chciał, to pragnąłem tylko spełnić jego życzenie. Rozpiął mi spodnie i zsunął je nieco. Uniosłem przy tym biodra, żeby mu to ułatwić. Zobaczył różowe rajstopy i prześwitujące białe majteczki.

    – No, ślicznie się ubrałeś. – zamruczał.

    Zaczął głaskać przez bieliznę mojego penisa, który niespodziewanie zesztywniał. To było coś niezwykłego, przyjemnego, ale najcudowniejsze było przekonanie, że robię to, czego Piotr ode mnie oczekuje.

    Położył się obok mnie, rozpiął spodnie, zsunął bokserki i wyjął swojego wielkiego stojącego kutasa.

    – Weź go do buzi. – rozkazał.

    Chciałem spełnić każde jego życzenie, ale jeszcze spytałem – A co na to powie twoja żona?

    – Głuptasie, jej tu nie ma. Nikogo tu nie ma, tylko my dwaj. Ja jej nie powiem, a ty? A może chciałbyś jej powiedzieć?

    Nie odpowiedziałem, bo zanim skończył pochyliłem się i z entuzjazmem wziąłem do ust jego członka.

    Najpierw objąłem ustami samą główkę. Wyczułem językiem miękki napletek i  otwór w nim. Zacząłem, więc pieścić go językiem i słyszałem, jak Piotr westchnął, a później zamruczał. Przesuwałem język po główce, aż w końcu podjąłem próby delikatnego napierania nim na otwór napletka. Piotr znowu westchnął, tym razem dużo głośniej. Zacząłem pieścić główkę otworem ust- wsuwałem ją i wysuwałem, aż napletek całkiem się zsunął i poczułem językiem gładką, śliską żołądź. Ponownie wziąłem ją do ust i prześlizgiwałem po niej językiem, stopniowo zwiększając nacisk. Piotr wyglądał na zadowolonego, kiedy patrzyłem mu w oczy nie przerywając pieszczot, ale ja chciałem więcej… Chciałem dać mu rozkosz jak z filmów porno.

    Dlatego spróbowałem włożyć go sobie głębiej… Był jednak duży i choć bardzo się starałem, to nie mogłem wziąć go do buzi tak głęboko, jak bym chciał. Mieściła mi się połowa i zaczynałem czuć go w tylnej części podniebienia. Piotr zobaczył moje wysiłki i postanowił mi pomóc. Okazało się, że to, czego chciałem jest możliwe, tylko nie starałem się dostatecznie mocno ??Piotr położył dłoń na mojej głowie i niespodziewanie nacisnął! Jego penis nagle wjechał do mojego przełyku rozpychając go bezlitośnie! Łzy napłynęły mi do oczu, odruch krztuszenia się wstrząsnął moim gardłem! Piotr puścił moją głowę i poderwałem ją w górę! Nie miałem odruchu wymiotnego, tylko wykrztusiłem niespodziewanie wielką ilość śliny czy śluzu! Spłynęła mi częściowo z ust, bo nie nadążałem jej połykać.

    – Nic ci nie jest? – spytał z uśmiechem Piotr.

    Potrząsnąłem głową mimowolnie się uśmiechając.

    – Nic! Chcę tak jeszcze!

    I Piotr zrobił ze mną to samo jeszcze kilka razy… Było jak w filmach porno!

    /…/

    – Usiądź na mnie, chcę cię przelecieć.

    Bez protestu zdjąłem spodnie, zsunąłem z pupy rajstopki i majtki i okrakiem usiadłem na biodrach Piotra. Nie wiedziałem, czego się spodziewać, ale wiedziałem, że chcę zadowolić Piotra i cokolwiek rozkaże, będzie mi się podobało. Przyłożyłem koniec jego penisa do swojej dziurki i zacząłem się opuszczać. Od początku poczułem cudowne rozpieranie w pupce. Trochę bolesne, ale rozkoszne nie do opisania, a widok podniecenia mojego kochanka był największą nagrodą. Obniżałem pośladki aż jego penis całkowicie zmieścił się w mojej dupci. Sam byłem zaskoczony jak łatwo udało się to zrobić. Zacząłem poruszać biodrami w przód u w tył a po minucie także unosić i opuszczać tyłeczek. Obaj pojękiwaliśmy głośno z rozkoszy. Właściwie to ja jęczałem głośniej. Było mi tak bosko! Nigdy wcześniej nie czułem takiego podniecenia, a świadomość, że to właśnie mój cudowny Piotr jest sprawcą mojej rozkoszy i obiektem moich pieszczot i starań, doprowadzała mnie do szaleństwa! Piotr to pieścił moje piersi przez sweterek, to chwytał mocno moje pośladki.

    /…/

    – Klęknij i wypnij tyłek- rozkazał.

    Ochoczo uklęknąłem rozstawiając kolana, dekolt i głowę przycisnąłem płasko do ziemi w ten sposób, że tylko moje pośladki sterczały wysoko w górze. Ramiona wyciągnąłem przed siebie i pod palcami poczułem miękką trawę. A po chwili poczułem coś jeszcze – wielkiego napalonego kutasa wchodzącego między moje pośladki. I jeszcze coś  – rozkosz bycia pożądanym. I jeszcze coś, z czym nie mogło się równać nic innego   – radość z dawania przyjemności Piotrowi.

    /…/

    Piotr rżnął mnie mocno, z całej siły. Czułem jego silne dłonie ściskające mnie w tali. Czułem jego kutasa w każdym zakamarku mojej dupci. Głośno jęczałem z rozkoszy. Piotr w końcu trysnął gorąca spermą i powoli zatrzymał się. Nie wychodził, że mnie, tylko polecił – popieść się teraz i też skończ.

    Nie musiał powtarzać. Ująłem swojego peniska w dłoń i zacząłem go trzepać. Czułem własną dłoń na moim członku i penisa Piotra w mojej dziurce. Doszedłem momentalnie tryskając sobie na uda w rajstopach i na kocyk. Dopiero wtedy Piotr wyjął, że mnie swojego członka i ubierając się rozkazał krótko – Posprzątaj. Grzecznie starłem spermę z kocyka i rajstop.

    /…/

    – Zadzwoń na wideo do mojej żony, pokaż się jej i powiedz, że mnie uwiodłeś. Chcę żebyś dokładnie opowiedział co robiliśmy na wycieczce w górach. Z detalami. Zaczniesz od tego, co miałeś na sobie. – Polecił mi nagle, kiedy już wróciliśmy z wycieczki i odpoczywaliśmy wczesnym wieczorem przy romantycznie migoczącym ogniu kominka i winie. Byłem już po prysznicu. Na polecenie Piotra znowu wybrałem i założyłem ubrania jego żony – białe bawełniane figi, różową oversizową bluzę dresową i luźne białe dresowe spodnie.

    – Ale… ja nie chcę rozbić twojego małżeństwa… – wyjąkałem.

    – Proszę. – powiedział z naciskiem i tajemniczym uśmiechem.

    Nie mogłem mu przecież odmówić… Nigdy nie byłem w stanie mu odmówić…

    Justyna była seksowną, szczupłą kobietą, miała długie rude kręcone włosy okalające niesforną burzą jej klasycznie piękną twarz. Miała na sobie sweter o swobodnym kroju ze złotej luźno tkanej lejącej się włóczki. Nie wydawała się zaskoczona widokiem mnie w jej ubraniach. Jąkając się z początku, opowiedziałem jej ze szczegółami dzisiejszą przygodę. Posłusznie nie pominąłem nawet opisu tego, jak penis Piotra penetrował głęboko moja chętna dupcię aż do obfitego wytrysku. Justyna słuchała z zainteresowaniem i łagodnym uśmiechem. Nie przerywała i wtedy zrozumiałem, że wiedziała. Utwierdziła mnie w tym kiedy skończyłem opowiadać.

    – Podobało ci się? – spytała.

    – Tak… Bardzo…

    – A Piotr ci się podoba?

    – Jejku… No tak… Bardzo…

    – Nie obawiaj się. Piotr powiedział mi co planuje. Oboje, ty i ja, mamy tę samą przypadłość – kochamy go i zrobimy dla niego wszystko.

    Piotr w tym momencie usiadł obok mnie i z uśmiechem objął mnie ramieniem. Justyna kontynuowała:

    – Piotr chciał się przekonać ile dla ciebie znaczy i na ile się dla niego zgodzisz. Miał też ochotę na związek z mężczyzną, a ja zgodziłam się, żebyś to był ty. Cieszę się, że się sobie spodobaliście.

    – Ale co teraz będzie? – spytałem.

    – Nie martw się, Piotr o nas zadba, będziemy razem i będzie nam wspaniale.

    – Ale ja mam dziewczynę… – broniłem się nieprzekonująco.

    – Zaraz do niej zadzwonię i jej wytłumaczę.

    – Nie, proszę, ona… mnie zostawi…

    Justyna roześmiała się.

    – A jest ci potrzebna, kiedy masz Piotra? Bawcie się dobrze chłopcy, macie cały tydzień. Zadzwońcie w piątek wieczorem na wideo, żebym mogła popatrzeć na wasze igraszki, okej?

    – Jasne kotku. – Odpowiedział jej Piotr. – Dobrej nocy.

    – A ty – zwróciła się do mnie – świetnie wyglądasz w moich ubraniach, nie krępuj się, możesz brać co zechcesz z mojej szafy.

    /…/

    – Nie bój się. Kocham cię i nie zostawię cię. – powiedział Piotr patrząc mi w oczy.

    /…/

    Następnego dnia Piotr znów mnie zaskoczył. Kazał mi założyć Czarne legginsy, szare kozaki na niedużym obcasie i czerwony obcisły damski sweter Justyny i pójść w tym stroju do pobliskiego sklepu spożywczego na zakupy. Oczywiście spełniłem jego polecenie z przyjemnością, choć czerwieniłem się za każdym razem, kiedy mijałem nieliczne osoby, a przed młodą sklepową myślałem, że spalę się ze wstydu. Poczułem jednak dziwną wolność, radość i lekkość w sercu.

    /…/

    Wróciłem do domku z duszą lekką i radosną. Chciałem opowiedzieć Piotrowi o  emocjach jakie towarzyszyły mi w eskapadzie do sklepu, ale jego nie było. Nie zauważyłem też jego samochodu. Kiedy po mniej więcej godzinie przyjechał, miał dla mnie prezent. Wręczył mi śliczne nieduże płaskie pudełeczko przewiązane złotą kokardą. Pocałowałem go w policzek i z niecierpliwością zabrałem się za otwieranie podarunku. W pudełeczku znalazłem aksamitny szeroki choker z piękną zawieszką – oprawionym w złoto kryształem swarovskiego w kształcie serca.

    – Jest przepiękny, dziękuję – jeszcze raz objąłem go za szyję całując, tym razem w usta.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Agata Trańska
  • Siostrzana Dominacja (5)

    Windą zjechały na parter w milczeniu.

    Matylda czuła każdy krok, obcasy stukały głośniej, niż się spodziewała, rajstopy szeleściły cicho przy każdym ruchu ud, a klatka na penisie przypominała o sobie przy każdym lekkim kołysaniu biodrami. Julia szła obok, wyprostowana, trzymając ją pod rękę – nie jak siostrę, tylko jak swoją własność na smyczy.

    Na ulicy było chłodno, lekki wiatr owiewał odsłonięte uda pod krótką sukienką. Matylda odruchowo chciała poprawić dekolt, ale Julia ścisnęła jej łokieć.

    – Ręce przy sobie. Nie dotykaj się bez pozwolenia.

    Restauracja była dwie przecznice dalej. Mała, elegancka włoska knajpka z przyciemnionymi światłami i stolikami w boksach. Julia zarezerwowała stolik w roku, z dala od wejścia.

    Kiedy weszły, kelner spojrzał na nie dwa razy. Najpierw na Julię z uznaniem. Potem na Matyldę. Dłużej, z lekkim zaskoczeniem, które szybko zamaskował profesjonalnym uśmiechem.

    – Dobry wieczór, stolik dla dwóch osób?

    – Tak – odpowiedziała Julia spokojnie. – Na nazwisko Nowak.

    Zaprowadził je do boksu. Matylda szła za nią, starając się stawiać kroki pewnie, ale biodra same kołysały się bardziej niż chciała. Czuła na sobie spojrzenia – dwóch facetów przy barze, starsza para przy oknie, kelnerka wychodząca z kuchni. Nikt nie gapił się ostentacyjnie, ale czuła te spojrzenia na skórze jak dotyk.

    Usiadły. Julia naprzeciwko, Matylda tyłem do sali. Było to jednocześnie ulgą i torturą, bo nie wiedziała, kto patrzy.

     

    Julia otworzyła menu, ale patrzyła na nią.

    – Zamówisz to, co ja. Będziesz jadła powoli. Łyżeczką do risotto, widelcem do makaranu. Żadnych noży, dużych kęsów. Jak dobra dziewczynka.

    Matylda kiwnęła głową.

    Kelner podszedł.

    – Co podać?

    Julia zamówiła dla siebie i Matyldy: sałatkę z rukolą i kozim serem na początek, potem risotto z truflami i białe wino. Kiedy kelner odszedł, pochyliła się nad stołem.

    – Pokaż mi ręce.

    Matylda położyła dłonie na blacie. Julia wzięła jej prawą rękę, pogładziła kciukiem wewnętrzną stronę nadgarstka – delikatnie, a jednocześnie agresywnie.

    – Paznokcie trzeba będzie jutro zrobić. Czerwone. Długie. Żebyś pamiętała, że nie jesteś już chłopakiem.

    Matylda poczuła, jak klatka zaciska się mocniej. Nie z podniecenia, tylko od upokorzenia pomieszanego z dziwnym ciepłem w brzuchu.

    Kelner przyniósł jedzenie. Julia jadła spokojnie, Matylda zaś powoli, małymi kęsami, czując na sobie jej wzrok. W pewnym momencie Julia wyciągnęła telefon pod stołem i zrobiła jej zdjęcie. Z bliska, twarz, dekolt i dłonie na widelcu.

    – Na pamiątkę pierwszego wieczoru Matyldy – szepnęła. – Może kiedyś pokażę ci galerię wszystkich twoich wersji.

    Po głównym daniu Julia wstała.

    – Idziemy do toalety. Razem.

    Matylda zbladła lekko.

    – Ale…

    – Razem – powtórzyła Julia twardo.

    Wstała. Matylda poszła za nią, starając się nie potknąć na obcasach. W toalecie była jedna kabina i umywalki. Julia weszła pierwsza, zamknęła drzwi na zamek.

    – Na kolana – powiedziała cicho.

    Matylda uklęknęła na kafelkach. Julia podwinęła sukienkę, odsunęła stringi na bok.

    – Wyliż mnie. Szybko i dokładnie.

    Matylda pochyliła się. Lizała delikatnie, smakując resztki wina i jej naturalną wilgoć. Julia westchnęła cicho, złapała ją za perukę i przycisnęła mocniej na kilka sekund.

    – Dobra siostrzyczka… właśnie tak… nikt nigdy nie będzie cię tak używał jak ja.

    Kiedy skończyła, poprawiła stringi i sukienkę. Spojrzała na Matyldę – szminka na ustach rozmazana, oczy szkliste.

    – Wstań. Popraw makijaż przy lustrze. I uśmiechnij się do siebie.

    Matylda wstała, podeszła do umywalki. Poprawiła szminkę palcem, wytarła policzki chusteczką. Kiedy spojrzała w lustro – zobaczyła dziewczynę. Nie chłopaka w przebraniu. Dziewczynę z kolczykiem – serduszkiem, z rumieńcami i błyszczącymi ustami.

    Julia stanęła za nią, objęła ją od tyłu, przycisnęła dłoń do brzucha.

    – Widzisz? To już ty. Moja Matylda.

    Wróciły do stolika. Zapłaciły. Wyszły.

    Na ulicy było już ciemno. Julia wzięła ją pod rękę, szły powoli.

    – W domu czeka nagroda – szepnęła Julia. Zdejmę cio klatkę. Pozwolę ci dojść. Ale tylko wtedy, kiedy będziesz błagała po imieniu… Matyldo.

    Matylda poczuła, jak nogi miękną jej z ulgi i podniecenia.

    – Dziękuję… siostro.

    Julia uśmiechnęła się.

    – Idziemy do domu, siostrzyczko. Noc dopiero się zaczyna.

     

    CDN…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ari Lupsy
  • Tajemnica fiolki

    Wracając z pracy późnym wieczorem, zahaczyłem o mały, zapomniany sklepik na rogu mojej ulicy. Wyglądał jak relikt przeszłości – zakurzone witryny, skrzypiące drzwi i zapach stęchlizny w środku. Właściciel, starszy facet z siwą brodą, siedział za ladą, jakby na mnie czekał. Przeglądałem półki bez większego celu, aż natrafiłem na małą, ciemną fiolkę z wyblakłą etykietą. Nie było na niej żadnego opisu, tylko złote zdobienia na szkle. Spytałem o cenę, a starzec spojrzał na mnie z dziwnym uśmiechem.

    – To nie jest zwykły zapach, chłopcze. Uważaj, co z nim zrobisz – powiedział, ale nie wyjaśnił nic więcej. Zapłaciłem grosze, włożyłem fiolkę do kieszeni i wyszedłem, myśląc, że to pewnie tania podróbka perfum.

    W domu otworzyłem fiolkę z czystej ciekawości. Zapach był ostry, ale jednocześnie przyciągający – połączenie piżma, drewna i czegoś, czego nie potrafiłem nazwać. Spryskałem nadgarstek, a woń szybko rozeszła się po pokoju. Poczułem lekkie mrowienie na skórze, ale nic poza tym. Pomyślałem, że to pewnie placebo i poszedłem spać.

    Następnego dnia rano wyszedłem na siłownię. Nie wiedziałem, co mnie czeka. W szatni spryskałem się znowu tym dziwnym zapachem, bardziej dla żartu niż z przekonania. Wszedłem na salę, gdzie trenowała grupka osób. Zauważyłem, że jedna z kobiet, wysoka brunetka o imieniu Marta, która zawsze trzymała się z boku, zerknęła na mnie przelotnie. Jej spojrzenie było inne niż zwykle – jakby coś przykuło jej uwagę, choć sama nie do końca wiedziała co.

    Podniosła głowę znad hantli i uśmiechnęła się lekko, co było nietypowe, bo rzadko nawiązywała kontakt. Podeszła do mnie powoli, jakby szukając pretekstu.

    – Hej, to ty zawsze trenujesz o tej porze? – zapytała, a jej ton był neutralny, ale oczy zdradzały ciekawość. – Nie zwracałam wcześniej uwagi, ale dziś… jakoś cię zauważyłam.

    Byłem nieco zaskoczony, ale odpowiedziałem krótko, że tak, bywam tu często. Marta kiwnęła głową, ale nie odeszła od razu. Stała chwilę, bawiąc się końcówką swojego warkocza, i dodała:

    – Masz fajny zapach. Taki… inny. Skąd to masz?

    Wzruszyłem ramionami, mówiąc, że to coś, co kupiłem niedawno. Nie chciałem rozwijać tematu, ale zauważyłem, że jej spojrzenie stało się bardziej intensywne, choć wciąż próbowała zachować dystans. W końcu wróciła na swoje miejsce, ale co chwilę zerkała w moją stronę przez resztę treningu.

    Wyszedłem z siłowni z lekkim niepokojem. Jej zachowanie było subtelne, ale coś w nim mnie zastanowiło. Czy to możliwe, że zapach z fiolki działał na nią w jakiś sposób? Postanowiłem, że na razie nie będę go więcej używał, choć czułem dziwną ciekawość, co jeszcze może się wydarzyć.

    Kilka godzin później, wracając do domu, zauważyłem Martę stojącą niedaleko mojego bloku. Miała na sobie sportową kurtkę i legginsy, jakby dopiero co skończyła trening. Kiedy mnie zobaczyła, podeszła bliżej, a jej uśmiech był nieco bardziej śmiały niż na siłowni.

    – Cześć, wpadłam przypadkiem w tę okolicę – powiedziała, choć jej ton sugerował, że to nie był przypadek. – Myślałam o tym zapachu z siłowni. Nie mogę przestać o nim myśleć. To dziwne, ale… czuję się jakoś inaczej, kiedy jesteś obok.

    Jej słowa były ostrożne, ale w oczach widziałem rosnącą fascynację. Próbowałem zbyć sytuację, mówiąc, że to pewnie nic takiego, ale ona przysunęła się odrobinę bliżej, jakby nie mogła się powstrzymać.

    – Może to głupie, ale chciałabym pogadać chwilę. Masz czas? – zapytała, a jej ręka musnęła moje ramię, jakby przypadkiem.

    Powiedziałem, że jestem zmęczony i potrzebuję odpocząć, ale Marta nie выгляdała na zniechęconą. Uśmiechnęła się tylko i rzuciła:

    – Rozumiem. Ale może innym razem? Nie daję tak łatwo za wygraną.

    W domu próbowałem zrozumieć, co się dzieje. Fiolka leżała na stole, a ja patrzyłem na nią z mieszaniną niepokoju i zainteresowania. Czy to naprawdę zapach sprawiał, że Marta zachowywała się inaczej? Postanowiłem to sprawdzić. Następnego dnia znów spryskałem się perfumami i wyszedłem na miasto.

    W sklepie spożywczym, gdzie robiłem zakupy, kasjerka – młoda blondynka o imieniu Kasia – uśmiechnęła się do mnie szerzej, niż zwykle. Kiedy podałem jej kartę, jej palce zatrzymały się na mojej dłoni odrobinę dłużej.

    – Fajny zapach – rzuciła cicho, pochylając się lekko nad ladą. – Nie często czuję coś takiego. Sprawia, że… no wiesz, człowiek się zastanawia.

    Jej słowa były niejasne, ale ton głosu i sposób, w jaki na mnie spojrzała, sugerowały coś więcej. Próbowałem żartem zbyć sytuację, ale ona dodała:

    – Mam przerwę za kilka minut. Jeśli chcesz, możemy pogadać. Chętnie dowiem się więcej… o tobie.

    Odmówiłem grzecznie, ale zauważyłem, że jej uśmiech stał się bardziej zadziorny, jakby moja odmowa była tylko chwilową przeszkodą. Wychodząc ze sklepu, czułem, że to nie był przypadek. Fiolka działała, a jej zapach powoli wpływał na kobiety wokół mnie, choć na razie ich reakcje były bardziej stonowane, pełne niepewności.

    Wieczorem w drzwiach mojego mieszkania stanęła Marta. Nie czekała na zaproszenie, po prostu weszła do środka, zamykając za sobą drzwi. Miała na sobie obcisłą bluzkę i krótką spódniczkę, a jej spojrzenie zdradzało, że subtelność zaczyna ustępować miejsca czemuś innemu.

    – Nie mogłam przestać o tobie myśleć – powiedziała, zbliżając się. – Ten zapach… on robi coś ze mną. Czuję, jak moje ciało reaguje, gdy jesteś blisko. Nie mogę tego ignorować.

    Jej dłonie powędrowały do mojej koszuli, a ja próbowałem ją powstrzymać, ale jej usta były już blisko moich. Pocałowała mnie z rosnącą pasją, a jej ręce zsunęły się niżej.

    – Chcę cię – wyszeptała, odrywając się na moment. – Czuję, jak bardzo cię potrzebuję. Nie każ mi czekać.

    Próbowałem się odsunąć, ale ona przycisnęła mnie do ściany, a jej biodra otarły się o moje. Poczułem, jak moje ciało reaguje, choć umysł wciąż protestował. W końcu powiedziałem, że to nie jest dobry moment, ale Marta tylko się uśmiechnęła.

    – Poczekam. Ale wiedz, że nie odpuszczę – rzuciła, a potem odeszła, zostawiając mnie z bijącym sercem i myślami, których nie mogłem ujarzmić.

    Wiedziałem, że to dopiero początek. Fiolka wciąż leżała na stole, a ja nie byłem pewien, czy chcę ją zniszczyć, czy dalej odkrywać jej moc. Jedno było pewne – moje życie już nigdy nie będzie takie samo.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    TysonMaximo343
  • Tajemnica fiolki 2

    W ciągu kolejnych dni próbowałem uporządkować swoje myśli. Fiolka leżała na półce w mojej sypialni, zamknięta w małym drewnianym pudełku, które znalazłem w szufladzie. Postanowiłem, że nie użyję jej więcej, przynajmniej dopóki nie zrozumiem, z czym mam do czynienia. Ale jednocześnie nie mogłem przestać myśleć o tym, co się wydarzyło z Martą. Jej zapach, jej dotyk, jej słowa – wszystko to wciąż krążyło w mojej głowie. Byłem rozdarty między strachem a dziwną fascynacją.

    Następnego ranka, wbrew swoim postanowieniom, spryskałem się odrobiną perfum. Nie wiedziałem, dlaczego to zrobiłem – może z czystej ciekawości, a może z powodu podświadomej potrzeby przetestowania ich raz jeszcze. Zapach był tak samo ostry i nieuchwytny jak wcześniej, a ja wyszedłem z domu, czując lekkie mrowienie na skórze.

    Pierwsze godziny minęły spokojnie. Poszedłem do pracy, gdzie jak zwykle spędziłem czas za biurkiem, analizując dokumenty i odpowiadając na maile. Moja koleżanka z zespołu, Ania, drobna dziewczyna o jasnych włosach i nieśmiałym uśmiechu, siedziała naprzeciwko mnie. Zazwyczaj ledwo się odzywała, ograniczając się do krótkich, służbowych uwag. Ale tego dnia zauważyłem, że co chwilę zerka na mnie znad swojego laptopa. Jej spojrzenia były krótkie, prawie niezauważalne, ale coś w nich było innego – jakby próbowała czegoś się dowiedzieć.

    – Wszystko w porządku? – zapytałem w końcu, podnosząc wzrok.

    Ania drgnęła, jakby przyłapana na czymś, i szybko odwróciła głowę. Jej policzki lekko się zarumieniły. – Tak, wszystko okay. Po prostu… nieważne – mruknęła, wracając do swoich papierów.

    Nie naciskałem, ale przez resztę dnia czułem na sobie jej spojrzenia. Były subtelne, jakby sama nie do końca wiedziała, dlaczego to robi. Kiedy przechodziłem obok jej biurka, żeby wziąć kawę z automatu, zauważyłem, że przysunęła się nieco bliżej, choć nie było to konieczne. Jej ramię otarło się o moje, a ona spojrzała na mnie przepraszająco.

    – Sorry, nie chciałam – powiedziała cicho, ale jej oczy na moment zatrzymały się na moich ustach. Szybko odwróciła wzrok, jakby zawstydzona.

    Pomyślałem, że to pewnie przypadek, ale coś w jej zachowaniu przypominało mi początek tego, co działo się z Martą. Nie chciałem wyciągać pochopnych wniosków, więc zignorowałem to i wróciłem do pracy. Jednak w głębi duszy czułem, że fiolka znów działa, choć w bardziej subtelny sposób.

    Po pracy postanowiłem wstąpić do kawiarni na rogu, żeby się zrelaksować. Zamówiłem latte i usiadłem przy stoliku w kącie, przeglądając telefon. Po chwili zauważyłem, że kelnerka, która przyjęła moje zamówienie – młoda kobieta o imieniu Paulina według plakietki na uniformie – zatrzymała się przy moim stoliku nieco dłużej, niż było to konieczne, kiedy przyniosła mi kawę.

    – Smacznego – powiedziała z lekkim uśmiechem, a jej ton był cieplejszy, niż się spodziewałem. Kiedy się odwracała, jej ręka przypadkowo musnęła moje ramię. – Oops, przepraszam – dodała, ale w jej oczach mignął błysk ciekawości.

    Nie odpowiedziałem nic poza krótkim „dzięki”, ale zauważyłem, że co chwilę wracała w okolice mojego stolika, udając, że sprząta inne miejsca lub sprawdza, czy wszystko w porządku. Za każdym razem, gdy przechodziła obok, zerkała na mnie, a jej uśmiech stawał się coraz bardziej widoczny. W końcu zatrzymała się na dłużej, opierając się ręką o krzesło obok.

    – Często tu bywasz? – zapytała, a jej głos miał w sobie nutę zainteresowania. – Nie pamiętam, żebym cię wcześniej widziała, a mam dobrą pamięć do twarzy.

    – Nie, raczej rzadko – odpowiedziałem, próbując zachować neutralny ton. – Po prostu dziś wpadłem.

    Paulina przytaknęła, ale nie odeszła. Zamiast tego usiadła na krześle obok, choć nie powinna tego robić w trakcie pracy. Jej postawa była luźna, ale oczy zdradzały coś więcej – jakby szukała pretekstu, by zostać.

    – Wiesz, jest coś w tobie… nie wiem, jak to określić – powiedziała, przechylając głowę. – Czuję się jakoś dziwnie przy tobie. W dobrym sensie, oczywiście. Jakbyśmy się znali od dawna.

    Byłem zaskoczony jej otwartością, choć na razie nie było w tym nic nachalnego. Czułem jednak, że to tylko początek, że zapach z fiolki powoli zaczyna działać. Postanowiłem zakończyć rozmowę, zanim sytuacja się rozwinie.

    – Miło się rozmawia, ale muszę lecieć – rzuciłem, wstając i zostawiając napiwek na stole. Paulina wyglądała na rozczarowaną, ale kiwnęła głową.

    – Jasne, rozumiem. Wpadnij znów niedługo, okay? – powiedziała, a jej ton sugerował, że naprawdę na to czeka.

    Wychodząc z kawiarni, czułem mieszankę ulgi i niepokoju. Ania i Paulina zachowywały się inaczej, ale ich reakcje były bardziej subtelne niż w przypadku Marty czy Kasi. Czy to możliwe, że zapach działał inaczej w zależności od osoby? A może po prostu potrzebował czasu, by w pełni ujawnić swoją moc?

    W domu znów spojrzałem na fiolkę. Postanowiłem, że przez kilka dni dam sobie spokój z jej używaniem, ale następnego ranka, kiedy się obudziłem, zapach wciąż unosił się na mojej skórze, choć nie spryskałem się nim ponownie. Czy to oznaczało, że jego działanie trwało dłużej, niż myślałem? Nie miałem czasu się nad tym zastanawiać, bo musiałem wyjść na spotkanie z klientem w centrum miasta.

    W biurze klienta, nowoczesnym budynku pełnym szklanych ścian i eleganckich mebli, spotkałem się z Moniką, menedżerką projektu, z którą współpracowałem od kilku miesięcy. Zawsze była profesjonalna, zdystansowana, ubrana w idealnie skrojone garsonki. Tego dnia jednak zauważyłem, że jej zachowanie było inne. Kiedy podaliśmy sobie ręce na powitanie, jej uścisk trwał odrobinę dłużej, a jej spojrzenie zatrzymało się na mnie w sposób, którego nie potrafiłem zignorować.

    – Dobrze cię widzieć – powiedziała, uśmiechając się w sposób, który wydawał się cieplejszy niż zwykle. – Miałam nadzieję, że to ty przyjdziesz na to spotkanie.

    Jej słowa były neutralne, ale ton głosu i sposób, w jaki na mnie patrzyła, sprawiły, że poczułem się nieswojo. Usiedliśmy przy stole konferencyjnym, a ona przysunęła swoje krzesło bliżej mojego, choć nie było to konieczne. Co chwilę dotykała mojego ramienia, gdy coś wyjaśniała, a jej śmiech był częstszy i bardziej melodyjny, niż pamiętałem.

    – Wiesz, czasem warto zrobić sobie przerwę od tych wszystkich spraw biznesowych – rzuciła w pewnym momencie, odchylając się na krześle i poprawiając włosy. – Może po tym spotkaniu moglibyśmy wyskoczyć na kawę? Tylko we dwoje.

    Zaskoczyła mnie ta propozycja, bo Monika nigdy wcześniej nie sugerowała niczego poza pracą. Odmówiłem grzecznie, tłumacząc, że mam napięty grafik, ale zauważyłem, że jej uśmiech stał się bardziej zadziorny.

    – Szkoda. Ale nie martw się, jestem cierpliwa – powiedziała, a jej głos miał w sobie nutę obietnicy. Kiedy spotkanie się skończyło, odprowadziła mnie do drzwi, a jej ręka ponownie musnęła moje ramię. – Do zobaczenia wkrótce. Mam przeczucie, że jeszcze się spotkamy w mniej formalnych okolicznościach.

    Wracając do domu, czułem, że sytuacja zaczyna się powtarzać, choć w bardziej subtelny sposób. Ania, Paulina, Monika – każda z nich zachowywała się inaczej, ale wszystkie miały w sobie ten sam błysk w oczach, tę samą niewytłumaczalną ciekawość. Zapach z fiolki najwyraźniej działał powoli, budując napięcie, zamiast od razu popychać do skrajnych zachowań, jak w przypadku Marty.

    Kilka dni później zacząłem zauważać, że ich zainteresowanie staje się coraz bardziej wyraźne. Ania w pracy zaczęła przynosić mi kawę bez pytania, za każdym razem zatrzymując się przy moim biurku na krótką pogawędkę. Jej dotyk stał się częstszy – a to musnęła moje ramię, a to położyła rękę na mojej dłoni, kiedy coś tłumaczyła. Pewnego dnia, kiedy zostaliśmy sami w pokoju, spojrzała na mnie z dziwną intensywnością.

    – Nie wiem, co się ze mną dzieje – przyznała cicho, bawiąc się końcówką długopisu. – Ciągle o tobie myślę. To dziwne, bo przecież prawie się nie znamy. Ale czuję… coś. Nie możesz tego czuć?

    Jej słowa były pełne niepewności, ale w jej oczach widziałem rosnące pragnienie. Odpowiedziałem, że to pewnie stres w pracy, próbując zbagatelizować sytuację, ale Ania tylko pokręciła głową.

    – Nie, to nie stres. To coś więcej. Chcę być bliżej ciebie. Nie wiem dlaczego, ale po prostu… muszę – powiedziała, a jej głos stał się bardziej natarczywy. Przysunęła się, a jej kolano otarło się o moje pod stołem. – Może moglibyśmy wyjść razem po pracy? Tylko na chwilę?

    Odmówiłem, ale widziałem, że nie przyjała tego dobrze. Jej spojrzenie stało się bardziej zdeterminowane, choć wciąż próbowała się uśmiechać. Wiedziałem, że to tylko kwestia czasu, zanim jej subtelność zamieni się w coś bardziej bezpośredniego.

    W międzyczasie Paulina z kawiarni zaczęła pisać do mnie wiadomości. Nie wiem, skąd miała mój numer – może podpatrzyła go, gdy płaciłem kartą – ale jej teksty były coraz śmielsze. Na początku pytała, czy wpadnę znów na kawę, ale z czasem zaczęła dodawać emotikony z serduszkami i pisać rzeczy w stylu: „Myślę o tobie więcej, niż powinnam. Co ze mną robisz?”. W końcu, pewnego wieczoru, napisała wprost: „Chcę cię zobaczyć. Teraz. Mogę przyjechać do ciebie. Powiedz tylko, gdzie mieszkasz.”

    Jej wiadomości były coraz trudniejsze do zignorowania, a ja czułem, że sytuacja wymyka mi się spod kontroli. Monika z kolei zaczęła dzwonić pod pretekstem spraw służbowych, ale jej rozmowy szybko schodziły na osobiste tematy. Pewnego dnia usłyszałem w słuchawce jej niski, ciepły głos:

    – Wiesz, czasem marzę o tym, żeby rzucić te wszystkie papiery i po prostu… być z tobą. Nie mogę się skupić na pracy, bo ciągle widzę twoją twarz. Co ty ze mną robisz? – zapytała, a jej śmiech był pełen podtekstów. – Może wpadniesz do mnie kiedyś wieczorem? Moglibyśmy porozmawiać o czymś innym niż projekty.

    Jej zaproszenie było jasne, a ton głosu zdradzał, że nie chodziło jej o rozmowę. Czułem, że zapach z fiolki powoli, ale nieubłaganie pchał wszystkie te kobiety w moją stronę. Ich początkowa subtelność znikała, zastąpiona coraz większym pragnieniem, które zaczynało przypominać to, co widziałem u Marty.

    Pewnego wieczoru, kiedy siedziałem w domu, rozległo się pukanie do drzwi. Otworzyłem i zobaczyłem Martę. Stała tam w krótkiej spódniczce i bluzce z głębokim dekoltem, a jej zapach – mieszanka jej perfum i olejku, który używała – był odurzający. Tym razem nie czekała na zaproszenie. Weszła do środka, zamykając drzwi za sobą.

    – Myślałeś, że o tobie zapomnę? – zapytała, a jej głos był pełen determinacji. – Nie mogę spać, nie mogę jeść, nie mogę myśleć o niczym innym. Moje ciało cię potrzebuje. Czuję, jak mokra jestem na samą myśl o tobie.

    Zbliżyła się, a jej dłonie od razu powędrowały do mojej koszuli, rozpinając guziki. Próbowałem ją powstrzymać, ale jej usta znalazły się na moich, a pocałunek był tak intensywny, że niemal straciłem oddech. Jej język wdarł się do moich ust, a ręce zsunęły się na moje spodnie.

    – Nie walcz z tym – szepnęła, klękając przede mną. – Wiem, że tego chcesz. Czuję, jak jesteś twardy. Daj mi to, czego pragnę.

    Rozpięła mi spodnie, a jej usta zamknęły się wokół mojego kutasa. Gorąco i wilgoć były nie do wytrzymania, a ona ssała mnie z taką pasją, że ledwo mogłem ustać. Jej ręce ściskały moje pośladki, popychając mnie głębiej, a spojrzenie, które mi rzucała, było pełne pożądania.

    – Spuść się we mnie – wysapała, na chwilę wypuszczając mnie z ust. – Chcę cię smakować. Chcę wszystkiego.

    Nie mogłem się oprzeć. Doszedłem z głośnym westchnieniem, a ona połknęła wszystko, nie odrywając ode mnie wzroku. Potem wstała, ocierając usta, a jej uśmiech był triumfujący.

    – To nie wystarczy – powiedziała, zdejmując bluzkę i odsłaniając piersi w koronkowym staniku. – Chcę cię w sobie. Teraz. Na kanapie, na podłodze, gdziekolwiek. Pieprz mnie, aż nie będę mogła myśleć.

    Pchnęła mnie na kanapę, siadając na mnie okrakiem. Jej spódniczka była już zadarta, a majtki zsunęła w mgnieniu oka. Poczułem, jak jej gorąca, mokra cipka ociera się o mnie, a ona westchnęła z rozkoszą, wsuwając mnie w siebie.

    – O tak, właśnie tego potrzebowałam – jęknęła, poruszając biodrami. – Jesteś taki twardy, taki idealny. Nie przestawaj, proszę.

    Jej ruchy były szybkie, desperackie, a ja czułem, jak tracę kontrolę. Jej piersi podskakiwały przed moimi oczami, a ona chwyciła moje ręce, kładąc je na swoich biodrach.

    – Mocniej – wyszeptała, pochylając się, by mnie pocałować.

    Doszliśmy niemal jednocześnie, a jej krzyk rozniósł się po pokoju. Padła na mnie, dysząc, a jej ciało drżało od rozkoszy. Ale wiedziałem, że to nie koniec. Marta spojrzała na mnie z uśmiechem, który obiecywał więcej.

    – Wrócę. I nie tylko ja – mruknęła, ubierając się powoli. – Inne też cię znajdą. Nie możesz się przed tym ukryć.

    Jej słowa mnie zmroziły. Wiedziałem, że miała rację. Ania, Paulina, Monika – wszystkie były coraz bliżej, a ich pragnienie rosło z każdym dniem. Fiolka wciąż leżała w moim pokoju, a ja nie byłem pewien, czy mam siłę, by ją zniszczyć. Część mnie chciała poznać granice jej mocy, nawet jeśli oznaczało to całkowitą utratę kontroli.

    Kilka dni później otrzymałem wiadomość od Ani. „Muszę z tobą porozmawiać. To ważne. Mogę przyjść do ciebie po pracy?” Wiedziałem, że to nie będzie zwykła rozmowa. W tym samym czasie Paulina zaczęła pojawiać się pod moim blokiem, udając, że „przypadkowo” przechodzi obok, a Monika zaprosiła mnie na „nieoficjalne spotkanie” w jej mieszkaniu. Czułem, że wszystkie nici prowadzą do jednego punktu – do fiolki i jej nieuchwytnej, niebezpiecznej mocy.

    Stałem przed wyborem. Mogłem zniszczyć fiolkę i spróbować zatrzymać ten chaos, ale coś we mnie chciało zobaczyć, dokąd to wszystko zmierza. Zapach wciąż unosił się na mojej skórze, a pokusa była silniejsza niż kiedykolwiek. W głębi duszy wiedziałem, że każda z tych kobiet może pojawić się w moich drzwiach w każdej chwili, gotowa przekroczyć wszelkie granice. I nie byłem pewien, czy chcę to powstrzymać.

    Paulina stała przede mną, jej ciało przyciśnięte do mojego, a sukienka ledwo zakrywała to, co chciała mi pokazać. Jej oddech był szybki, gorący na mojej szyi, a ręce nie przestawały wędrować po moim ciele.

    – Nie myśl za dużo – wyszeptała, jej usta dotykały mojego ucha. – Czuję, jak bardzo mnie chcesz. Nie udawaj, że jest inaczej. Dotknij mnie tam, gdzie chcę.

    Jej dłoń chwyciła moją i poprowadziła ją pod sukienkę, do miejsca, gdzie materiał jej majtek był już wilgotny. Westchnęła, gdy moje palce musnęły ją przez cienką tkaninę, a jej biodra poruszyły się instynktownie, szukając większego nacisku.

    – Tak, właśnie tak – jęknęła cicho. – Nie przestawaj. Chcę czuć twoje palce we mnie.

    Zdjąłem jej majtki jednym ruchem, a ona rozchyliła nogi, dając mi pełen dostęp. Była mokra, gotowa, a jej oczy błagały o więcej, gdy wsunąłem w nią dwa palce. Jej głowa odchyliła się do tyłu, a z ust wydobył się stłumiony krzyk.

    – Głębiej – wysapała, chwytając mnie za nadgarstek, by popchnąć moją rękę. – Pieprz mnie palcami, aż dojdę.

    Poruszałem nimi szybciej, czując, jak jej wnętrze zaciska się wokół mnie. Jej nogi drżały, a ona uczepiła się mojej szyi, dysząc mi w ucho.

    – Jestem blisko… o Boże, tak blisko – jęczała, aż w końcu jej ciało zadrgało w gwałtownym orgaźmie. Osunęła się na mnie, ale jej ręce szybko powędrowały do moich spodni.

    – Teraz twoja kolej – powiedziała, rozpinając mi pasek. – Chcę cię w ustach.

    Klęknęła przede mną, nie czekając na zgodę, i wzięła mnie do ust. Jej język pracował szybko, a ciepło i wilgoć były nie do zniesienia. Chwyciłem jej włosy, próbując nad sobą zapanować, ale ona spojrzała na mnie z dołu, jej oczy pełne żądzy.

    – Spuść się – mruknęła, nie wypuszczając mnie z ust. – Chcę wszystko. Każdą kroplę.

    Nie mogłem się dłużej powstrzymywać. Doszedłem a ona połknęła wszystko, oblizując usta z uśmiechem pełnym satysfakcji. Wstała, przyciągając mnie do siebie, i pocałowała mnie mocno, żebym mógł poczuć smak siebie na jej języku.

    – To nie koniec – wyszeptała, zdejmując sukienkę przez głowę. Stała przede mną naga, jej piersi pełne, sutki twarde, a ciało wciąż lekko drżące po wcześniejszym orgazmie. – Weź mnie na łóżku. Chcę, żebyś mnie pieprzył, aż nie będę mogła chodzić.

    Poprowadziła mnie do sypialni, pchnęła na łóżko i usiadła na mnie okrakiem. Jej cipka była wciąż mokra, a gdy w nią wszedłem, jęknęła głośno, opierając dłonie na mojej klatce piersiowej.

    – Tak, kurwa, tak – krzyknęła, ruszając biodrami w szybkim rytmie. – Czuję cię tak głęboko. Pieprz mnie mocniej!

    Chwyciłem jej biodra, pomagając jej poruszać się szybciej. Jej piersi podskakiwały przy każdym ruchu, a ja nie mogłem oderwać od nich wzroku. Pochyliłem się, by wziąć jeden sutek do ust, ssąc mocno, aż znowu zawyła z rozkoszy.

    – Gryź mnie – błagała, a gdy lekko przycisnąłem zęby, jej ciało zadrgało ponownie. – Dochodzę znowu, nie przestawaj!

    Doszliśmy razem, jej krzyk mieszał się z moim stęknięciem, a nasze ciała były mokre od potu. Padła na mnie, dysząc ciężko, ale po chwili uniosła głowę i spojrzała na mnie z zadziornym uśmiechem.

    – Wrócę po jeszcze – powiedziała, całując mnie leniwie. – Ale wiem, że nie jestem jedyna. Inne też cię chcą. Widziałam, jak Ania patrzy na ciebie w pracy. Nie ukryjesz tego.

    Jej słowa przypomniały mi o skali sytuacji. Paulina ubrała się powoli, rzucając mi jeszcze jedno spojrzenie pełne obietnicy, zanim wyszła. Zostałem sam, ale spokój trwał tylko chwilę. Mój telefon zabrzęczał – kolejna wiadomość od Ani.

    „Nie mogę przestać o tobie myśleć. Muszę się z tobą zobaczyć. Mogę przyjść teraz? Proszę, to ważne.”

    Nie zdążyłem odpowiedzieć, gdy usłyszałem delikatne pukanie do drzwi. Otworzyłem je i zobaczyłem Monikę. Stała tam w płaszczu, który szybko rozpięła, odsłaniając czarną bieliznę i pończochy. Jej uśmiech był pewny siebie, a oczy błyszczały z determinacji.

    – Nie mogłam dłużej czekać – powiedziała, wchodząc do środka. – Słyszałam plotki o tobie od innych dziewczyn. Muszę sama zobaczyć, co w tobie takiego jest. Rozbierz mnie.

    Zamknęła drzwi za sobą, a jej ręce powędrowały do mojego karku. Czułem zapach jej perfum, ale wiedziałem, że to nie one działały na mnie – to resztki mocy fiolki, która wciąż krążyła w moim ciele. Monika przycisnęła się do mnie, jej biodra otarły się o moje, a ja poczułem, jak znowu twardnieję.

    – Czujesz to? – szepnęła, chwytając moją rękę i kładąc ją na swoim udzie. – Jestem już mokra od samego myślenia o tobie. Dotknij mnie, chcę twoich rąk na sobie.

    Podciągnąłem jej spódnicę, a moje palce powędrowały do jej majtek, które były już wilgotne. Westchnęła, gdy je zdjąłem, a jej nogi rozchyliły się, zapraszając mnie.

    – Weź mnie tu i teraz – błagała, opierając się o ścianę. – Nie chcę łóżka, chcę cię na tej ścianie. Pieprz mnie mocno.

    Podniosłem jedną z jej nóg, opierając ją na swoim biodrze, i wszedłem w nią jednym szybkim ruchem. Jęknęła głośno, jej paznokcie wbiły się w moje ramiona.

    – Tak, właśnie tak – krzyczała, jej biodra poruszały się w rytm moich pchnięć. – Głębiej, chcę czuć cię całego!

    Ściana za nami drgała od siły naszych ruchów, a jej oddech stawał się coraz bardziej urywany. Czułem, jak jej wnętrze zaciska się wokół mnie, a ona doszła pierwsza, drżąc w moich ramionach. Nie przestawałem, chcąc przedłużyć tę chwilę, aż w końcu sam doszedłem z głośnym westchnieniem.

    Opadła na mnie, wciąż trzymając się mojej szyi, a jej oddech powoli się uspokajał. Spojrzała na mnie z uśmiechem pełnym triumfu.

    – To było lepsze, niż myślałam – przyznała, poprawiając bieliznę. – Ale to nie koniec. Będę wracać, aż nie będziesz mógł myśleć o nikim innym. I wiem, że inne też to zrobią.

    Wyszła, zostawiając mnie z chaosem w głowie. Telefon znowu zabrzęczał – tym razem wiadomość od Ani była jeszcze bardziej bezpośrednia: „Jestem pod twoim blokiem. Otwórz mi. Muszę być z tobą. Teraz.”

    Spojrzałem na fiolkę, która leżała na stole w sypialni. Jej ciemne szkło połyskiwało w słabym świetle, jakby kusiło mnie, by znów jej użyć. Wiedziałem, że jeśli to zrobię, sytuacja wymknie się spod kontroli jeszcze bardziej. Ale czy naprawdę chciałem to zatrzymać? Każde spotkanie z tymi kobietami pchało mnie głębiej w otchłań pragnienia, a ja zaczynałem się w niej zatracać.

    Usłyszałem kolejne pukanie, tym razem bardziej niecierpliwe. Wiedziałem, że to Ania. Otworzyłem drzwi, a ona stała tam, jej oczy pełne desperacji i żądzy. Miała na sobie cienką bluzkę, przez którą widziałem kształt jej piersi, a jej oddech był szybki, jakby przebiegła kilka pięter.

    – Nie mogłam dłużej czekać – wyznała, wchodząc do środka. – Myślę o tobie od dni. Nie mogę się skupić, nie mogę spać.

    Jej ręce chwyciły mnie za koszulę, a usta znalazły moje w gorącym pocałunku. Czułem, że tracę resztki kontroli, a fiolka w tle zdawała się pulsować własną energią.

    Jej ręce chwyciły mnie za koszulę, a usta znalazły moje w gorącym pocałunku. Czułem, jak jej język wsuwa się do moich ust, smakując mnie z taką intensywnością, jakby chciała zapamiętać każdy szczegół. Przycisnęła się do mnie całym ciałem, a ja poczułem twardość jej sutków przez materiał bluzki. Moje dłonie instynktownie powędrowały na jej biodra, ściskając je lekko, a ona westchnęła prosto w moje usta.

    – Czujesz, jak bardzo cię chcę? – szepnęła, odrywając się na moment. Jej ręka złapała moją i poprowadziła ją pod swoją krótką spódniczkę. Nie miała na sobie majtek, a jej skóra była gorąca i wilgotna.

    Nie czekałem na dalsze zaproszenie. Wsuwając w nią dwa palce, usłyszałem, jak głośno jęknęła, jej głowa opadła na moje ramię. Poruszałem nimi powoli, ale stanowczo, czując, jak jej wnętrze zaciska się wokół mnie z każdym ruchem. Jej biodra zaczęły się poruszać, próbując przyspieszyć moje ruchy, a jej oddech stał się urywany.

    – Szybciej – błagała, gryząc moje ucho. – Pieprz mnie palcami, aż dojdę.

    Przyspieszyłem, dodając trzeci palec, a ona krzyknęła, jej nogi niemal ugięły się pod nią. Chwyciła mnie mocniej, wbijając paznokcie w moje ramiona, a jej ciało zaczęło drżeć. Czułem, jak jej soki spływają po mojej dłoni, gdy doszła z długim, przeciągłym jękiem, który rozniósł się po mieszkaniu. Osunęła się na mnie, wciąż dysząc, ale szybko uniosła głowę, jej oczy nadal płonęły pragnieniem.

    – Teraz ja – powiedziała, klękając przede mną. Jej ręce rozpięły mi spodnie w kilka sekund, a ona wyciągnęła mojego już twardego kutasa. – Cholera, jesteś taki duży – mruknęła z uznaniem, przed tym jak wzięła mnie do ust.

    Jej usta były ciepłe i ciasne, a język poruszał się wzdłuż mojego trzonu z wprawą, której się nie spodziewałem. Ssała mocno, biorąc mnie głębiej, aż poczułem, jak dotyka tyłu jej gardła. Jej ręce ściskały moje pośladki, popychając mnie, jakby chciała, żebym pieprzył jej usta. Spojrzałem w dół – jej oczy były zamknięte, a na twarzy malowała się czysta rozkosz, jakby to była dla niej największa przyjemność.

    – Spuść się we mnie – wysapała, na chwilę wypuszczając mnie z ust, jej ślina połyskiwała na wargach. – Chcę to przełknąć. Daj mi wszystko.

    Nie mogłem się dłużej powstrzymywać. Eksplodowałem w jej ustach, a ona połknęła każdy skrawek, nie odrywając ode mnie wzroku. Wstała powoli, oblizując usta, a potem zrzuciła bluzkę przez głowę, odsłaniając pełne piersi z ciemnymi, sterczącymi sutkami. Spódniczka poszła w ślady, a ona stała przede mną naga, jej ciało lśniło od potu.

    – Weź mnie na podłodze – zażądała, kładąc się na dywanie i rozchylając nogi. – Nie chcę łóżka. Chcę, żebyś mnie pieprzył tutaj, mocno i brutalnie.

    Uklęknąłem między jej nogami, unosząc jej biodra, by lepiej się ustawić. Wszedłem w nią jednym szybkim pchnięciem, a ona krzyknęła, jej plecy wygięły się w łuk. Była ciasna, ale tak mokra, że każdy ruch był płynny i głęboki. Chwyciłem jej nadgarstki, przygważdżając je do podłogi nad jej głową, a moje pchnięcia stały się szybsze, bardziej zwierzęce.

    – Tak, kurwa, właśnie tak! – wrzeszczała, jej nogi owinęły się wokół mojej talii, przyciągając mnie głębiej. – Walnij mnie jeszcze mocniej. Chcę czuć cię w brzuchu!

    Puściłem jej ręce, chwytając zamiast tego jej uda, i pchałem jeszcze mocniej, aż jej krzyki zamieniły się w urywane, desperackie sapnięcia. Przekręciłem ją na brzuch, podciągając jej biodra do góry, i wszedłem w nią od tyłu, trzymając ją za włosy. Jej tyłek falował przy każdym uderzeniu, a ja klepnąłem go mocno, zostawiając czerwony ślad.

    – Jeszcze! – błagała, odwracając głowę, by na mnie spojrzeć. – Uderz mnie znowu. Chcę, żebyś mnie naznaczył!

    Spełniłem jej prośbę, klepiąc ją raz za razem, a jej ciało drgało z każdym uderzeniem. Czułem, jak zbliża się kolejny orgazm – jej wnętrze zacisnęło się wokół mnie jak imadło, a ona doszła z krzykiem, który musiał usłyszeć sąsiad. Ja poszedłem zaraz po niej, wypełniając ją gorącym nasieniem, aż poczułem, jak spływa po jej udach.

    Padliśmy na dywan, oboje dysząc, jej ciało wciąż drżało pod moim ciężarem. Po chwili przewróciła się na plecy, uśmiechając się zaspokojona, ale z nutą czegoś więcej w oczach.

    – To było niesamowite – wyszeptała, głaszcząc moją twarz. – Ale musisz wiedzieć, że nie jestem ostatnia. Paulina i Monika mówiły o tobie dzisiaj. One też przyjdą. Nie uciekniesz przed nami.

    Jej słowa sprawiły, że serce zabiło mi szybciej – nie z podniecenia, a z lekkiego niepokoju. Wstała, ubierając się powoli, rzucając mi jeszcze jedno spojrzenie pełne obietnicy.

    – Do zobaczenia wkrótce – rzuciła, wychodząc i zamykając za sobą drzwi.

    Zostałem sam, ale spokój nie trwał długo. Telefon znowu zabrzęczał – tym razem był to grupowy czat, na którym Paulina, Monika i Marta pisały między sobą. Widziałem fragmenty wiadomości, zanim otworzyłem rozmowę: „Widziałyście, jaki był dzisiaj?”, „Muszę go znowu mieć”, „Zróbmy to razem, co wy na to?”. Kiedy kliknąłem, by przeczytać całość, serce mi zamarło – planowały przyjść do mnie wszystkie naraz, już następnego wieczoru. Pisały otwarcie o swoich fantazjach, o tym, co chcą ze mną robić, jak podzielą się mną między sobą.

    Usiadłem na kanapie, patrząc na fiolkę, która wciąż leżała na stole w sypialni. Jej ciemne szkło zdawało się kusić mnie, by znowu jej użyć, by pozwolić temu szaleństwu rozwinąć się jeszcze bardziej. Wiedziałem, że jeśli to zrobię, nie będzie już odwrotu – zapach przyciągnie je wszystkie, a ich pragnienie stanie się nie do opanowania. Ale czy chciałem to zatrzymać?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    TysonMaximo343
  • Tajemnica fiolki 3

    Obudziwszy się rano nie wiedziałem czy to wszystko było jawą czy snem, gdyż wydawało się to być zbyt zakręcone by mogło być prawdziwe. Wstałem, wziąłem prysznic i zrobiłem sobie kawę, gdy usłuyszałem dzwonek do drzwi.

    Otworzyłem i zobaczyłem Martę, ale nie była sama. Obok niej stała Paulina, obie w obcisłych sukienkach, ich uśmiechy pełne oczekiwania. Za nimi pojawiła się Monika, ubrana w płaszcz, który ledwo skrywał coś, co wyglądało na koronkowy komplet bielizny.

    – Nie mogłyśmy czekać – powiedziała Marta, wchodząc pierwsza. – Wiemy, że Ania tu była. Teraz nasza kolej. Wszystkie chcemy ciebie. Razem.

    Paulina podeszła bliżej, jej ręka powędrowała na moją klatkę piersiową, podczas gdy Monika zamknęła drzwi za sobą, zdejmując płaszcz i odsłaniając swoje ciało niemal w całości.

    – Nie walcz z tym – szepnęła Paulina, jej usta blisko moich. – Chcemy cię podzielić. Każda z nas chce poczuć cię w inny sposób. Dasz nam to, prawda?

    Marta chwyciła mnie za rękę, ciągnąc w stronę sypialni, podczas gdy Monika zaczęła rozbierać się w salonie, jej oczy nie odrywały się ode mnie.

    – Zaczniemy od łóżka – powiedziała Marta, popychając mnie na materac. – Leż i pozwól nam się tobą zająć. Najpierw usta, potem ręce, a na końcu… wszystko inne.

    Leżałem, gdy trzy kobiety otoczyły mnie, ich dłonie i usta były wszędzie. Paulina klęknęła między moimi nogami, biorąc mnie do ust, jej język pracował szybko i mocno, podczas gdy Marta całowała moją szyję, gryząc skórę i zostawiając ślady. Monika usiadła na mojej klatce piersiowej, jej uda otoczyły moje biodra, a ona powoli zsunęła majtki, pokazując mi, jak bardzo była gotowa.

    – Spójrz na mnie – zamruczała Monika, przesuwając palce po sobie. – Widzisz, jak jestem mokra? To dla ciebie. Weź mnie pierwszą, jeśli chcesz.

    Nie wiedziałem, gdzie patrzeć, co czuć – ich dłonie, usta, ciała były wszędzie. Paulina ssała mnie coraz głębiej, jej gardło ciasno obejmowało mnie, a Marta szepnęła do mojego ucha:

    – Wybierz jedną z nas, albo weźmiemy cię wszystkie naraz. Decyduj szybko, bo nie możemy się doczekać.

    Monika zsunęła się niżej, ustawiając się nad moją twarzą, jej zapach był odurzający, gdy opuściła biodra, dając mi dostęp do siebie.

    – Lizać mnie – zażądała, jej głos był pełen władzy. – Chcę twojego języka we mnie, aż dojdę na twojej twarzy.

    Posłuchałem, mój język wślizgnął się w nią, smakując jej słodycz, podczas gdy ona jęczała, jej ręce chwyciły zagłówek łóżka dla wsparcia. Paulina wciąż pracowała na dole, jej usta nie przestawały, a Marta masowała moje ramiona, jej paznokcie drażniły skórę.

    – Jesteś nasz – wyszeptała Marta. – Nie ma ucieczki. Możemy robić to cały dzień i całą noc, a ty nie powiesz nie.

    Monika doszła pierwsza, jej ciało zadrgało nad moją twarzą, a jej soki spłynęły po moim podbródku. Zsuwając się, pocałowała mnie mocno, smakując siebie na moich ustach, zanim ustąpiła miejsca Marcie.

    – Moja kolej – powiedziała Marta, układając się na mnie, jej cipka była gorąca i ciasna, gdy w nią wszedłem. – Pieprz mnie powoli na początku. Chcę czuć każdy centymetr.

    Poruszała się leniwie, jej biodra kołysały się w rytm, który niemal mnie doprowadzał do szaleństwa. Paulina i Monika patrzyły, ich ręce wędrowały po własnych ciałach, czekając na swoją kolej. Marta przyspieszyła, jej paznokcie wbijały się w moją klatkę piersiową, a oczy zamknęły się z rozkoszy.

    – Teraz mocniej – wysapała. – wejdź we mnie, jakbyś chciał mnie złamać.

    Zrobiłem to, chwytając jej biodra i pchać z całej siły, aż łóżko skrzypiało pod nami. Doszła z krzykiem, jej ciało zadrgało, a ja poczułem, jak jej wnętrze zaciska się wokół mnie. Ale nie było czasu na odpoczynek – Paulina pchnęła Martę na bok, zajmując jej miejsce.

    – Moja kolej – powiedziała, siadając na mnie tyłem, jej tyłek był idealny, gdy zaczęła się poruszać. – Chcę, żebyś patrzył, jak jeżdżę na tobie. Klep mnie, jeśli chcesz.

    Uderzyłem jej pośladki, a ona jęknęła, przyspieszając ruchy. Monika dołączyła, całując Paulinę i dotykając jej piersi, podczas gdy ja byłem uwięziony pod ichCombined rytmem. Nie wiedziałem, jak długo to potrwa, ale jedno było pewne – fiolka zmieniła moje życie na zawsze, a ja nie byłem pewien, czy kiedykolwiek będę chciał to cofnąć.

    Noc ciągnęła się w nieskończoność, każda z nich brała mnie na swój sposób, zmieniając pozycje, eksperymentując z każdym skrawkiem mojego ciała. Były nienasycone, a ich głosy mieszały się w kakofonii jęków i krzyków. Paulina w końcu pochyliła się nad łóżkiem, prosząc, bym wszedł w nią od tyłu, podczas gdy Monika lizała jej piersi, a Marta masowała mnie od tyłu, jej palce wędrowały w miejsca, których nigdy wcześniej nie doświadczyłem w taki sposób.

    – Chcemy wszystkiego – wyszeptała Marta, jej głos był chrapliwy od wysiłku. – Każdy kawałek ciebie należy do nas. Gotowy na więcej?

    Byłem wyczerpany, ale one nie dawały mi wyboru. Wiedziałem, że to się nie skończy, dopóki nie zużyją każdej kropli mojej energii, a nawet wtedy mogłyby chcieć więcej. Fiolka leżała w ciszy na stole, a jej moc wciąż działała, przyciągając je do mnie jak magnes. I choć gdzieś w głębi umysłu czułem, że to niebezpieczne, w tej chwili nie mogłem myśleć o niczym innym, jak o ich ciałach, ich pragnieniach i tej niekończącej się przygodzie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    TysonMaximo343