Category: Uncategorized

  • Tajemnica fiolki 4

    Nasza orgia wydawała się nie mieć końca, a ja, choć wyczerpany, wciąż byłem wciągnięty w wir ich pragnień. Paulina leżała obok mnie, jej oddech powoli się uspokajał po ostatnim, intensywnym doświadczeniu. Monika i Marta siedziały na skraju łóżka, ich ciała lśniły od potu, a oczy wciąż płonęły nieugaszoną żądzą. Zapach fiolki unosił się w powietrzu, ciężki i odurzający, wzmacniając każdy dotyk, każdy szept.

    – Potrzebuję chwili – powiedziałem, opadając na poduszki. Moje serce waliło jak młot, a mięśnie paliły od wysiłku. – Dajcie mi pięć minut, dobra? Nie jestem maszyną.

    Monika zaśmiała się cicho, przeczesując wilgotne włosy palcami. – Jasne, kochanie. Ale nie myśl, że cię puścimy. Mamy jeszcze tyle pomysłów.

    Paulina przewróciła się na bok, kładąc rękę na mojej klatce piersiowej. – Możemy się zrelaksować… na razie. Ale powiedz, co czujesz? Ten zapach nadal działa na ciebie?

    – Czuję się, jakbym nie miał wyboru – przyznałem, patrząc w sufit. – To jak magnes. Przyciągacie mnie, nawet jak chcę odetchnąć.

    Marta wstała, podchodząc do małego stolika, gdzie stała fiolka. Obracała ją w dłoniach, jakby zastanawiała się, co z nią zrobić. – Może na chwilę odstawimy to cacko? – zaproponowała. – Nie potrzebujemy tego, żeby się dobrze bawić. Mam inny pomysł.

    – Jaki? – zapytałem, unosząc brew. Czułem, że potrzebuję przerwy, ale ciekawość wzięła górę.

    Uśmiechnęła się zadziornie, sięgając do szuflady przy łóżku. Wyjęła mały wibrator i kawałek jedwabnej chusty. – Co powiesz na małą grę? Zwiążemy ci oczy, a ty zgadniesz, która z nas cię dotyka. Bez pośpiechu, tylko zabawa.

    – Brzmi… interesująco – odpowiedziałem, siadając. Czułem, że to może być sposób na złapanie oddechu, a jednocześnie podtrzymanie tej dziwnej, napiętej atmosfery. – Dawaj.

    Marta zawiązała mi chustę na oczach, a świat zniknął w ciemności. Usłyszałem szelest ubrań i ciche chichoty, gdy się ustawiały. Nagle poczułem delikatny dotyk na ramieniu – ciepły, ale niepewny.

    – Zgaduj – szepnęła Paulina, jej głos był blisko mojego ucha.

    – Paulina? – zapytałem, czując, jak jej palce przesuwają się po mojej szyi.

    – Pudło – zaśmiała się Monika. – To ja. Ale masz jeszcze szansę.

    Dotyk zmienił się, ktoś musnął moje udo, a potem ciepły język przesunął się po mojej skórze, wspinając się wyżej. Moje ciało zareagowało natychmiast, choć nadal czułem zmęczenie.

    – Marta? – rzuciłem niepewnie.

    – Brawo – odpowiedziała, jej głos był pełen uznania. – Ale teraz się skup. Mamy dla ciebie coś więcej.

    Usłyszałem cichy brzęk wibratora, a potem poczułem go na mojej skórze, najpierw na klatce piersiowej, potem niżej, aż dotarł do mojego członka. Westchnąłem, gdy wibracje zaczęły działać, lekkie, ale wystarczające, by mnie podniecić.

    – Nie ruszaj się – powiedziała Paulina. – Chcemy, żebyś się zrelaksował. Teraz tylko my działamy.

    Czułem, jak ich dłonie i usta dołączały do zabawki – jedna z nich całowała mnie po brzuchu, druga masowała moje uda, a trzecia szeptała mi do ucha sprośne rzeczy. To było inne, mniej intensywne niż wcześniejsze szaleństwo, ale równie podniecające. Moje zmysły były wyostrzone przez ciemność, każdy dotyk wydawał się mocniejszy.

    – Chcesz, żebym to zdjęła? – zapytała Marta po chwili, jej ręka powędrowała do chusty.

    – Jeszcze nie – odpowiedziałem, zaskakując samego siebie. – To mi się podoba. Róbcie, co chcecie.

    Usłyszałem ich śmiechy, a potem wibrator został przesunięty niżej, drażniąc mnie w nowych miejscach. Jedna z nich – chyba Monika – pochyliła się, by wziąć mnie do ust, ale robiła to powoli, niemal leniwie, smakując każdy ruch. Druga ręka, może Pauliny, masowała mnie delikatnie, rozprowadzając coś chłodnego – pewnie olejek – po mojej skórze.

    Po kilku minutach zdjęli mi opaskę. Światło raziło przez chwilę, ale widok trzech nagich kobiet wokół mnie szybko przywrócił mi energię. Marta trzymała wibrator, wciąż włączony, i patrzyła na mnie z uśmiechem.

    – Teraz coś innego – powiedziała. – Chcę, żebyś patrzył, jak się bawimy… między sobą. A ty możesz dołączyć, kiedy będziesz gotowy.

    Usiadłem wygodniej, oparty o zagłówek łóżka, a one zaczęły swoje przedstawienie. Paulina i Monika zaczęły się całować, ich ręce wędrowały po swoich ciałach, ściskając piersi i przesuwając palce między udami. Marta włączyła wibrator, przykładając go do siebie, jej oczy były zamknięte, a usta lekko rozchylone w cichym jęku.

    – Patrz na nas – szepnęła Paulina, odrywając się od Moniki na moment. – Lubisz to, co widzisz?

    – Cholernie – odpowiedziałem, czując, jak moje ciało znowu się budzi. – Róbcie dalej.

    Monika pochyliła się, by lizać piersi Pauliny, jej język krążył wokół sutków, a Paulina westchnęła głośno, jej ręka pchała głowę Moniki niżej. Marta w tym czasie przesunęła wibrator do Pauliny, drażniąc ją, aż ta zaczęła się trząść.

    – Dochodzę, kurwa – sapnęła Paulina, jej ciało napięło się, a potem opadła na łóżko, dysząc. – Twoja kolej, Monika.

    Monika zajęła jej miejsce, a Marta i Paulina zaczęły ją pieścić – jedna ustami, druga palcami i zabawką. Widok był hipnotyzujący, ich ciała splatały się w rytmie, który sprawiał, że ledwo mogłem oddychać. Po chwili Monika doszła z krzykiem, jej nogi drgały, a ja wiedziałem, że dłużej nie wytrzymam na uboczu.

    – Jestem gotowy – powiedziałem, wstając na kolana. – Co teraz?

    Marta spojrzała na mnie z błyskiem w oku. – Chcę czegoś innego. Usiądź na krawędzi łóżka. Chcę usiąść na tobie… ale nie tak, jak myślisz.

    Zrobiłem, co kazała, a ona ustawiła się plecami do mnie, powoli opuszczając się na mnie, ale nie w sposób, którego się spodziewałem. Skierowała mnie do tyłu, w miejsce, które wcześniej tylko Paulina chciała eksplorować. Była ciasna, ale przygotowana, jej ruchy były powolne i ostrożne.

    – Kurwa, to boli… ale dobrze – wyszeptała, jej głos drżał. – Ruszaj się ze mną. Powoli.

    Trzymałem jej biodra, prowadząc ją, a każde pchnięcie sprawiało, że jęczała głośniej. Paulina i Monika patrzyły, ich ręce znowu zaczęły wędrować po sobie, podniecone widokiem.

    – Chcę spróbować czegoś innego – powiedziała Paulina po chwili. – Leż na plecach. Chcę, żebyś mnie lizał, podczas gdy Monika na tobie siedzi.

    Ułożyłem się, a Paulina usiadła na mojej twarzy, jej cipka była mokra i gorąca, gdy mój język w nią wszedł. Monika usiadła na mnie normalnie, jej ruchy były szybkie i gwałtowne, w przeciwieństwie do ostrożności Marty. Czułem, jak Paulina trzęsie się nad moją twarzą, jej soki spływały po mnie, gdy dochodziła z głośnym krzykiem.

    – Jestem blisko – sapnęła Monika, jej biodra poruszały się coraz szybciej. – Spuść się ze mną. Teraz!

    Eksplodowałem w niej, a ona krzyknęła, jej ciało zadrgało, zanim opadła na mnie. Paulina zsunęła się z mojej twarzy, całując mnie mocno, smakując siebie na moich ustach.

    – Potrzebuję kolejnej przerwy – powiedziałem, ledwo łapiąc oddech. – Serio, dajcie mi chociaż kwadrans.

    – Dobrze – zgodziła się Marta, kładąc się obok mnie. – Ale nie myśl, że to koniec. Mamy jeszcze tyle do zrobienia. Może prysznic razem? Możemy się nawzajem umyć… i zobaczyć, co się wydarzy.

    Uśmiechnąłem się, choć czułem, że moje ciało błaga o odpoczynek. – Brzmi jak plan. Ale najpierw woda. I może coś do jedzenia.

    One zaśmiały się, a Paulina wstała, by przynieść butelkę wody z kuchni. Siedzieliśmy przez chwilę w milczeniu, pijąc i łapiąc oddech, ale wiedziałem, że to tylko chwilowa cisza przed burzą. Fiolka wciąż leżała na stole, a jej zapach unosił się w powietrzu, subtelnie przypominając, że jeszcze wiele przed nami.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    TysonMaximo343
  • Ruda Nimfetka – Okienko w Liceum (VI)

    Minęły dwa tygodnie od naszych szaleństw z Kamilem. No, dwa tygodnie i parę dni, ale to mniej istotne. To był zabawny okres. Masz tak czasem, że jesteś z czegoś mega zadowolony, trochę żal, że się skończyło, ale przy tym dobrze jest odpocząć? Jak na przykład po intensywnym zwiedzaniu na wakacjach?

    Tak mniej więcej się czułam, wchodząc pod prysznic. W szkole wszystko ogarnęłam, festiwal podsumowałam i nawet

    Weszłam do kabiny prysznicowej i odkręciłam kran niemal na maksimum. Gorące strumienie uderzyły w mój kark i plecy, zmywając pot, zmęczenie i ten specyficzny, duszny zapach szkolnego tłumu. Oparłam czoło o chłodne kafelki i zamknęłam oczy, wypuszczając z ust długie, ciężkie westchnięcie.

    Woda spływała po moich piersiach i brzuchu, a ja, zamiast po prostu umyć się i wyjść, zaczęłam myśleć. O tym, co wydarzyło się po festiwalu.

    ***

    Wracaliśmy razem po imprezie u Anki z Kamilem. Ot, takie podsumowanie całości, a przy okazji świętowanie. Było sympatycznie i milutko, a nawet alkoholu nie było, co akurat mnie bardzo cieszyło.

    Szliśmy przez park ścieżką oświetloną latarniami, których chyba jedna trzecia nie działała. Jak to zazwyczaj w tym miejscu. Było późno, koło pierwszej w nocy, więc wokół panowała cisza, przerywana tylko szelestem naszych kroków i odległym szumem samochodów. Kamil co chwilę mnie dotykał: raz musnął dłonią po ramieniu, raz złapał za biodro i przyciągnął bliżej, raz wsunął dłoń pod spódniczkę i ścisnął pośladek mocno, aż poczułam gorąco w dole brzucha.

    – Kamil, ludzie mogą zobaczyć – mruknęłam, choć głos mi drżał bardziej od podniecenia niż od oburzenia.

    – Jacy ludzie? – odparł z tym swoim krzywym uśmieszkiem, rozglądając się teatralnie. – A poza tym… niech patrzą. Niech zazdroszczą.

    Złapał mnie znowu za tyłek i przyciągnął tak blisko, że szliśmy przytuleni biodrami. Nie przeszkadzało mi to, że mnie co chwila obmacywał, ale fakt faktem myślałam, że akurat dzisiaj uda mi się wrócić do domu i się wyspać.

    Myliłam się i to bardzo. Nie doceniłam tego, jak mocno Kamil jest napalony.

    Ni z tego, ni z owego zaciągnął mnie kawałek od ścieżki pod stary, olbrzymi dąb. Obrócił mnie plecami do pnia, jedną ręką złapał za kark, drugą ot tak ścisnął za pierś. Jęknęłam cicho zaskoczona i spojrzałam w górę na niego. On tylko się pochylił i złączył nasze usta w pocałunku.

    Wplotłam palce w jego włosy, przyciągnęłam bliżej. Ugryzłam w wargę. On złapał mnie mocniej za pierś, zsunął dłoń z karku na pośladki. Trudno mi było ocenić, jak długo to trwało, ale na pewno za długo.

    – Szybki numerek? – zapytał w końcu z uśmiechem, kiedy oderwaliśmy się od siebie.

    – Tutaj? Zapomnij.

    – To możesz wpaść do mnie.

    – Kamil, daj spokój. Idę do domu i idę spać.

    Nie słuchał mnie specjalnie. Złapał mnie za dłoń i położył sobie na kroczu. Był twardy jak cholera, czułam to nawet przez spodnie. Westchnęłam lekko i spojrzałam w dół.

    – Widzisz? – spytał wesołym tonem. – Też tego chcesz. A ja nie mogę z takim namiotem po mieście łazić.

    – Nie ma opcji. Serio zmęczona jestem.

    – To klęknij i mi obciągnij chociaż.

    Jakby skończyło się na samym poleceniu, to może i bym się przeciwstawiła, ale jak zaczął mnie ściągać na dół stanowczo… ugh, nie mogłam odmówić. Szybko znalazłam się z “twarzą w twarz” z jego kroczem. Jednak kucnęłam, nie uklęknęłam. Nie chciałam sobie pokaleczyć kolan.

    Kamil nie zwlekał zbędnie. Rozpiął pasek i rozporek, po czym zsunął częściowo spodnie, a z nimi bokserki. Kutas wyskoczył od razu, twardy, ciężki, z głową już mokrą od preejakulatu. Jak zawsze byłam zdumiona jego rozmiarem – gruby, pulsujący, taki, że ledwo obejmowałam go dłonią.

    Złapałam go obiema rękami, jedną u nasady, drugą tuż pod główką. Przesunęłam powoli w górę i w dół, czując, jak żyła nabrzmiewa pod palcami, jak cały drży od mojego dotyku. Potem nachyliłam się i liznęłam czubek. Specjalnie powoli, leciutko, ot, żeby pokazać, że też mam jakąś władzę w tym wszystkim.

    Kamil westchnął głęboko, złapał mnie za włosy z tyłu, ale nie ciągnął, tylko trzymał. Podobało mi się to. Nie byłam fanką bólu w czasie seksu, ale lubiłam czuć, że facet wie, czego chce. Cmoknęłam parę razy twardą główkę, po czym wsunęłam ją do ust i zassałam delikatnie. Językiem zakręciłam parę leniwych kółeczek. Raz w jedną, raz w drugą stronę.

    Poczułam, jak drży i uśmiechnęłam się kącikami ust. Ślina zaczęła mi się zbierać, spływać po trzonie, po moich palcach. Wysunęłam kutasa z ust, oblizałam parę razy, po czym objęłam ponownie ustami i wsunęłam nieco głębiej. I tak raz po razie, centymetr po centymetrze, wsuwałam go dalej, pracując przy tym powoli rączką na reszcie. Czułam, jak wypełnia mi usta, jak gardło lekko mi się zaciska w odruchu. Jednak nie forsowałam się, a Kamil również wydawał się rozkoszować każdą sekundą.

    Kontynuowałam rytmicznie, wciągając go coraz głębiej, aż poczułam, jak główka niemal dotyka tylnej ścianki gardła. Pracowałam językiem o tyle, o ile było to możliwie po spodzie, ssąc mocniej, a ręką masowałam nasadę. Kamil oddychał ciężko, jego dłoń w moich włosach zacisnęła się lekko, ale nie boleśnie. To było bardziej jak zachęta, delikatne kierowanie moim tempem

    .– Uwielbiam, jak mi obciągasz – wymruczał niskim, chropowatym głosem, patrząc na mnie z góry. – Jesteś w tym taka cholernie dobra, Nadia. Mógłbym pieprzyć te twoje usta codziennie.

    Poczułam falę ciepła między nogami. Jego słowa zadziałały na mnie jak afrodyzjak. Wsunęłam go głębiej, na chwilę wstrzymując oddech, a potem wysunęłam powoli, liżąc po całej długości od nasady aż po czubek, smakując słony, męski smak.

    – A ty zawsze taki twardy – odparłam cicho, oblizując wargi, które były już opuchnięte i śliskie. – Lubię to czuć, jak pulsujesz w moich ustach.

    Kamil zaśmiał się krótko, ale jego głos drżał od napięcia.

    – Zdejmij górę. Chcę zobaczyć te twoje cudeńka.

    Zawahałam się przez sekundę, masując go dalej dłonią. W parku? On zawsze mógł podciągnąć spodnie, ale założenie stanika i bluzki było bardziej problematyczne.

    Jednak podniecenie wygrało z rozsądkiem. Puściłam jego kutasa na chwilę, podciągnęłam top przez głowę i rzuciłam go na ziemię obok. Stanik poszedł w ślad, odsłaniając piersi, które już od dłuższego czasu domagały się dotyku.

    Kamil westchnął zadowolony, pochylił się, sięgając w dół i ścisnął jeden sutek, kręcąc między kciukiem a palcem wskazującym, aż jęknęłam z mieszanki bólu i przyjemności. Drugą dłonią pogładził drugą pierś, masując ją delikatnie, kontrastując z tym ostrym szczypaniem. Jęknęłam cicho i wróciłam do roboty, biorąc go z powrotem do ust, ssąc z nową energią.

    – Ale z ciebie sunia – powiedział gardłowym, drżącym tonem.

    – Dokładnie tak, jak lubisz? – odpowiedziałam pytaniem, wyjmując go z ust.

    – Zdecydowanie. Połóż dłonie na piersiach. Chcę ci zerżnąć pyszczek.

    Miałam zaprotestować? Jasne, że nie. Złapałam się posłusznie za piersi i spojrzałam w górę.

    Teraz to on przejął inicjatywę. Złapał mnie za włosy mocniej, splatając palce w moich kosmykach, i zaczął poruszać biodrami, pieprząc moje usta w wolnym, ale stanowczym rytmie. Nie był brutalny, ale zdecydowany – wsuwał się głęboko, aż czułam, jak jego główka naciska na gardło, wywołując lekki odruch wymiotny, który szybko opanowywałam. Trzymał mnie chwilę w tej pozycji, a ja czułąm, jak gardło zaciska się wokół niego, pulsując, a potem wysuwał powoli, pozwalając mi złapać oddech.

    Ślina ściekała mi po brodzie, kapała na dekolt, na spódniczkę, ziemię, mieszając się z ziemią pod drzewem. Jego ruchy przyspieszyły stopniowo – biodra pracowały rytmicznie, jak tłok, wchodząc i wychodząc z mokrym, plaśnięciem za każdym razem. Czułam, jak jego kutas wypełnia mnie całkowicie, rozciągając wargi, a żyły na nim nabrzmiały pod moim językiem. Łzy zebrały mi się w kącikach oczu od wysiłku, spływając po policzkach, ale to tylko go nakręcało.

    – Jeszcze chwilę… – mruknął, jego głos stał się urywany, gardłowy, pełen napięcia.

    Przyspieszył. Jego pchnięcia stały się krótsze, ale głębsze, chociaż i tak nie brałam oczywiście całego do gardła. Czułam, jak drży cały, mięśnie brzucha napięte jak struna, oddech szybki i płytki. Nagle wysunął się z moich ust z głośnym, mokrym plaśnięciem, złapał kutasa ręką i zaczął szybko się masturbować.

    – Wystaw języczek, Nadia.

    Zrobiłam, jak prosił. Byłam przekonana, że dojdzie mi w ustach, co pewnie skończyłoby się moim dławieniem, ale jednocześnie byłoby nieco… wygodniejsze, niż to, co sam wymyślił.

    Poruszał dłonią jeszcze chwilę, po czym nagle wycelował kutasa na moje piersi. Nie zdążyłam nawet zaprotestować. Jeszcze parę ruchów i wystrzelił prosto na cycki.

    Pierwszy strumień gorącej, gęstej spermy trafił prosto na moją lewą pierś, rozlewając się po skórze, spływając powoli. Drugi strzał był równie silny, lądując na prawej piersi, tworząc kolejny lepki, biały ślad, który mieszał się z potem na mojej skórze. I jeszcze trzeci, który również ozdobił prawą pierś.

    Następne wytryski były słabsze, ale wciąż obfite – jak zawsze ku mojemu zdziwieniu. Sperma spływała między piersi, tworząc ciepłe, kleiste strumyki, które jednocześnie łaskotały mnie i lekko piekły. Kamil jęknął głośno, drżąc na całym ciele. Pieścił się sam jeszcze przez chwilę, aż w końcu odetchnął głęboko.

    Patrzyłam na to wszystko z dołu, czując mieszankę satysfakcji, własnego podniecenia i lekkiego zmęczenia – moje usta bolały od rozciągania, gardło było podrażnione, ale to było warte tego widoku. Podsunął kutasa pod moje usta i rzucił krótko:

    – Wyssij mnie do końca.

    Co miałam zrobić? Wzięłam go do ust i grzecznie zassałam, głaszcząc go jedną dłonią po jądrach.

    ***

    Gorąca woda wciąż lała się na moje ramiona, ale nagle zrobiło mi się jakby jeszcze goręcej. Otworzyłam oczy, ciężko dysząc. Wyobraźnia działała na najwyższych obrotach. Sięgnęłam po żel pod prysznic i roztarłam go w dłoniach, aż powstała gęsta, pachnąca piana.

    Zaczęłam powoli masować swoje ciało. Rozprowadzałam pianę po szyi i ramionach, po czym zjechałam niżej, na piersi. Moje sutki od razu stwardniały pod wpływem dotyku, stając się nabrzmiałe i wrażliwe, niemal domagające się twardszego traktowania. Złapałam je lekko opuszkami palców, wyobrażając sobie, że to nie moje dłonie, tylko jego.

    Kamil potrafił być taki łapczywy i bezpośredni. Odchyliłam głowę do tyłu, pozwalając, by woda zmyła pianę z mojego dekoltu. Moje uda mimowolnie zacisnęły się na sobie. Byłam już cholernie mokra, i to bynajmniej nie od prysznica. Podniecenie pulsowało mi głęboko w podbrzuszu, a do głowy wracały kolejne obrazy.

    Półmrok. Pokój samorządu. Wczesny ranek, jeszcze na długo przed dzwonkiem na pierwszą lekcję. To ryzyko, że jakaś sprzątaczka albo nauczyciel zaraz naciśnie klamkę, tylko potęgowało to dzikie, perwersyjne uczucie…

    ***

    Nawet nie wiem, kiedy znalazłam się na czworaka na kanapie w pokoju samorządu. Miałam tylko załatwić parę rzeczy z rana. Kamil mi na to nie pozwolił.

    Pieprzył mnie od tyłu szybkimi, mocnymi ruchami. Jego biodra uderzały o moje pośladki z głośnym, rytmicznym plaśnięciem za każdym pchnięciem, wysyłając fale drgań przez całe moje ciało, aż do czubków palców u stóp. Zagryzłam mocno wargę, żeby nie jęczeć zbyt głośno. W końcu byliśmy w szkole. Nawet jeśli rano było pusto, ale ryzyko tylko podkręcało podniecenie.

    Przy którymś mocniejszym pchnięciu jęknęłam. Wbiłam dłonie w kanapę, zaciskając palce na materiale. Ból mieszał się z przyjemnością. Każde pchnięcie doprowadzało do zawrotów głowy. Cipka pulsowała mi rozkosznie, a mokra byłam na tyle, że śluz ściekał mi po udach.

    – Kurwa, Nadia, jesteś taka ciasna – mruknął Kamil przez zaciśnięte zęby, jego dłonie ściskały moje biodra.

    – To ty jesteś taki duży – ledwo z siebie wyrzuciłam, patrząc na niego przez ramię.

    – Nie będę się z tym kłócił!

    Zaśmialiśmy się oboje, ale zaraz musiałam oprzeć się mocniej o kanapę i zagryzłam materiał. Czułam, jak wielki kutas wypełnia mnie całkowicie, rozciągając ścianki do granic, pulsując gorąco w środku. Każde pchnięcie było głębokie, docierające do samego końca, aż czułam ostre ukłucia przyjemności pomieszanej z lekkim bólem.

    Jego jądra uderzały o mnie przy każdym pchnięciu. Charakterystyczny dźwięk roznosił się po pokoju, dodając pikanterii całej sytuacji. Jęknęłam w kanapę i przymknęłam oczy. Z każdym pchnięciem odpływałam coraz dalej.

    – Kamil… ja zaraz… – wyrzuciłam z siebie, spoglądając na niego i drżąc jak listek na wietrze.

    On uśmiechnął się szeroko i złapał mnie za pośladek. Przyspieszył ruchy bioder. Prawie zawyłam, na szczęście kanapa ponownie okazała się naszym wybawieniem.

    – Dojdź, maleńka – rzucił z uśmiechem satysfakcji. – Uwielbiam patrzeć, jak dochodzisz.

    Utrzymywał pchnięcia w idealnym tempie. Ból i przyjemność mieszały się w tej przedziwnej mieszance, której nie dało się wyjaśnić słowami. Jego biodra pracowały rytmicznie, wstrząsając całym moim ciałem. Pot spływał mi po plecach, śluz lał się po udach już chyba na kanapę.

    Nie wytrzymałam długo. Orgazm nadszedł nagle. Najpierw poczułam napięcie w dole brzucha, które nagle eksplodowało. Wydarłam się prosto w kanapę, wbijając paznokcie w materiał. Drżała na całym ciele, nie mogąc się powstrzymać. Moja cipka pulsowała rytmicznie, ściskając raz po raz twardego kutasa. W tej chwili, w tym momencie, wydawało mi się, że to się nigdy nie skończy. Jęczałam, czy raczej krzyczałam w poduszkę, mając nadzieję, iż tylko dla mnie jest to wszystko takie głośne.

    Fale ekstazy przetaczały się przeze mnie jedna po drugiej, od podbrzusza po czubek głowy, powodując, że nogi mi drżały, a oczy zaszły się łzami od intensywności. Czułam, jak sok spływa obficie po udach, jak całe ciało napięło się do granic, a potem rozluźniło w pulsujących skurczach, zostawiając mnie bez tchu, drżącą, z sercem walącym jak bęben.

    Kamil nie przestał. Kiedy nieco się “uspokoiłam” zwolnił na chwilę i pogłaskał mnie po tyłku, jakby mnie chwalił za orgazm. Zaraz jednak znowu przyspieszył. Jego ruchy stały się bardziej chaotyczne, aż nieco za mocne, zbyt głębokie. Jednak nie mogłam go przecież teraz tak zostawić, prawda?

     – Kurwa, Nadia… zaraz dojdę… gdzie chcesz?

    – W środku – powiedziałam, patrząc znowu na niego. – Zalej mi cipkę.

    Nie potrzeba mu było wiele. Zresztą wiedziałam, że go to nakręci. Ścisnął mnie za biodra, a oczy aż mu błysnęły. Wbijał się we mnie wolniejszymi, mocnymi i trochę zbyt głębokimi ruchami. Bolało, chociaż na swój sposób było przyjemne.

    Wystrzelił po chwili. Gorące strumienie spermy wypełniły mnie od środka, pulsując w rytm jego drgań, spływając po ściankach, mieszając się z moją wilgocią. Kamil jęknął głośno, drżąc na całym ciele. Jego biodra przywarły do moich pośladków. Pchnął jeszcze kilka razy, zalewając mnie calutką. Przez chwilę się nie ruszał, a jego olbrzym tylko pulsował we mnie – niesamowite uczucie.

    W końcu Kamil cofnął się z głośnym westchnieniem, po czym pochylił się i pocałował mój pośladek. Usiadł obok mnie, a ja opadłam na kanapę. Czułam, jak ciepła ciecz wycieka powoli, spływając po udach, lepka i obfita

     – Jesteś nie do zniesienia – mruknęłam z uśmiechem, patrząc na niego.– Miałam tylko parę rzeczy zanieść.

    – A ja chciałem tylko pomóc – odparł, śmiejąc się. – Ale nie żałujesz, co?

    Pokręciłam głową. Sięgnęłam do wciąż twardego kutasa, a Kamil jęknął cichutko.

    – Nie. Ale następnym razem zamknij drzwi na klucz wcześniej.

    ***

    Jęknęłam cicho, a dźwięk ten odbił się echem od zaparowanych ścian kabiny. Moje dłonie zjechały niżej, po śliskim od mydła brzuchu. Nie potrafiłam i nie chciałam się już powstrzymywać. Zsunęłam palce między uda, trafiając bezbłędnie w to najbardziej wrażliwe, nabrzmiałe miejsce.

    Zaczęłam się pieścić. Szybkie, śliskie ruchy na łechtaczce sprawiały, że z każdym oddechem traciłam kontakt z rzeczywistością. Szum wody idealnie zagłuszał mój przyspieszony oddech, a nogi lekko drżały, gdy opierałam się biodrem o ściankę prysznica.

    Byłam w amoku. Moja cipka pulsowała, zaciskając się rytmicznie, domagając się wypełnienia, domagając się tego jego wielkiego, ciężkiego kutasa, o którym nie mogłam przestać myśleć. Przymknęłam mocno powieki, przyspieszając ruchy palców. Ale…

    Przerwałam nagle. Umyłam się szybko i wysuszyłam, po czym założyłam same koronkowe majtki. Rozwiesiłam ręcznik, wrzuciłam brudne ubrania do kosza. Weszłam do sypialni, uśmiechając się szeroko. Na łóżku leżał najprzystojniejszy facet, jakiego znałam.

    – Całkiem szybko poszło, jak na ciebie – powiedział Bartek, uśmiechając się do mnie szeroko.

    – Po prostu nie mogłam się doczekać – odpowiedziałam, od razu wsuwając całego jego kutasa do ust.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Nadia

    Kolejna część! Mam nadzieję, że tym razem doda się w całości!

  • Z pamietnika Bekarta.

                                              Z pamiętnika Bękarta                                                                                          Internat Huty  Szkła Gospodarczego „Ostrowiec świętokrzyski, w pokoju trzy dziewczyny raczyły się winem, jedna z nich Dominika obchodziła 16 urodziny, były coraz głośniejsze dwie puste butelki po winie słodkim Polonus ,zwykły jabol leżały po stołem, dokończyły trzecią – Idę rzygać – powiedziała Dominika i pobiegła do toalety ,uklękła pochyliła się nad muszlą, zbierało się jej na wymioty ,poleciało trochę, czuła się źle, bolał ja brzuch, piekło w gardle, wtedy poczuła że ktoś zadarł jej spódnice do góry, ściągnął majtki do kolan , podniosła głowę , jakaś silną ręką przycisnęła jej głowę do muszli – Cicho bądź, będziesz się darła to dostaniesz w łeb – odezwał się obcy ,nie znany głos, poczuła ciepły przedmiot na cipce, szukał dziurki ,znalazł ,gorący ,twardy przedmiot wbił się w jej łono, poczuła piekący ból i czuła że ten wszedł do końca – Uuuuuuh- wyrwało się za gardła – Cicho dziwko bo dostaniesz po łbie, zaraz kończę-przedmiot gorący ,twardy cofał się i wracał do końca ,czuła ból i wstyd, przedmiot w jej wnętrzu ruszał się coraz szybciej ,słyszała coraz głośniejsze sapanie z tyłu, czuła że to coś robi się coraz grubsze i zaczęło drgać, poczuła gorący płyn który wypełniał jej wnętrze, ostatnie ruchy i poczuła że wysunął się z jej wnętrza, słyszała szybkie kroki i nastała cisza, nie liczyć jęku jak wydobywał się z jej gardła, trwała w tej pozycji czuła ból z tyłu , płakała ,- Domi co Ci się stało ? – usłyszała głos Zosi koleżanki z pokoju – Ktoś mi coś wsadził , bardzo mnie boli – Domi , ktoś Cię wyruchał. Pomogła jej się podnieść, z cipki na posadzkę wyleciała reszta spermy ,Zosia dotknęła palcem, powąchała – No , ktoś Cię wyruchał, zgwałcił Cię, zaprowadziła ją do pokoju ,- Czekaj ,trzeba to umyć, Poszła do łazienki, przyniosła wodę w misce, zamoczyła ręcznik ,zaczęła wycierać cipkę Dominice, na ręczniku była krew, myła, zimną wodą spowodowała że ból zelżał,- Będzie dobrze – uspokajała ja Zosia – ja się ruchałam z moim chłopakiem i też bolało ale za pierwszym razem, potem już było przyjemnie, nie martw się do rana przestanie boleć, dużego miał?- Chyba tak bo go czułam głęboko w sobie,- Mój chłopak ma małego ,jak chcesz to będę spala dziś z tobą,- Nie , dziękuję Ci Zosiu tylko nikomu nic nie mów,- No coś Ty , pewnie że nie powiem, to będzie nasz sekret, dobrze że jutro niedziela, możemy pospać dłużej, spróbuj usunąć-Zosia położyła się na swoim tapczanie, Dominika leżała ,ból był coraz słabszy ,zaczęła się zastanawiać co to było ,nigdy nie widziała męskiego penisa ,nikt nigdy jej tam nie dotykał, matka jej mówiła że to ciężki grzech i może to zrobić dopiero po ślubie kościelnym jak Bóg pobłogosławi ją i jej męża,- Zosiu spisz- szepnęła cicho- Nie śpię ,- Chodź do mnie, Zosia położyła się przy niej, tapczan był wąski  przytuliła się – Boli jeszcze?- Trochę ale już mniej.- No to już nie jesteś dziewicą, teraz możesz się ruchać i nic nie będzie boleć a będzie Ci przyjemnie,- No co Ty , przecież to grzech – Domi co ty mówisz, ją do kościoła nie chodzę i mam to gdzieś, moi rodzice też nie chodzą i ruchają się kiedy mają ochotę, to jest przyjemne, jak pojadę do domu to zaraz Waldek mój chłopak przyleci i będziemy się ruchać ,moi rodzice nic mi nie mówią, że to złe,- Ja nie wiem, mama mówiła że mogę dopiero po ślubie.- Twoja mama jest zacofana i tak nic z tego bo Cię ktoś wyruchał dziś, to możesz teraz śmiało to robić – Tak myślisz ? – No pewnie ,już nie jesteś dziewicą, to nie ma znaczenia czy zrobiłaś to raz czy dziesięć,- A jak to się robi  żeby było przyjemnie? – Chcesz to Ci pokażę, co robić by było przyjemne, daj rękę, Zosia wzięła ręką Dominiki i położyła sobie na cipkę,- Czujesz jaka jest mokra ?- No .- Teraz włóż mi palec do środka. Dominika włożyła, poczuła przyjemne ciepło i było ślisko,- Czujesz jak fajnie?  -pytała Zosia – wzięła jej rękę – Teraz dotykaj tu – przesunęła mokry palec na łechtaczkę – ruszaj palcem delikatnie. Dominika ruszała ,czuła że jej ból minął a czuła przyjemne ciepło które szło z cipki przez brzuch do piersi,-Och ale mi cudownie – szeptała Zosia – zaraz coś Ci pokażę, nic się nie bój, będzie Ci dobrze, Podniosła się ,zsunęła się niżej ,- Dobrze że Karolina śpi pijana ,rozchyl nogi i podciąg do góry- Co chcesz zrobić ? – pytała Dominika – Nie bój się zaraz przestanie Ciebie boleć i zapomnisz o tym co Ci zrobił, Dominika podciągnęła nogi , drżała że strachu i wstydu, Zosia zbliżyła się do łona Dominiki ,czuła zapach młodej dziewczyny, językiem dotknęła łechtaczki, Dominika drgnęła,- Zosiu .. szepnęła – Nie bój się zaraz będzie Ci dobrze. Lizała delikatnie ,czuła że Dominika się rozluźnia, z dziurki zaczął płynąć sok, nie dotykała dziurki lizała łechtaczkę, Dominika zaczęła szybciej oddychać, Zosia włożyła rękę pod bluzkę piżamy i zaczęła pieścić piersi koleżanki miała dość duże jak na 16 lat, bawiła się piersią, dotykała malutkiej brodawki. Dominika czuła coś dziwnego, jakąś błogość ogarniała ,nigdy nie czuła nic bardziej przyjemnego ,przypomniała sobie jak to twarde siedziało w niej i poczuła że to nie było takie straszne i na samą myśl o tym czuła dziwna przyjemność, żałowała że Zosia nie ma takiego czegoś, Zosia nazwała to penisem, a w domu we wsi koleżanki mówiły że to siusiak ,ale nikt jej nie mówił do czego po za sikaniem służy. Błogość rozlała się na całe ciało,Zosia z zapałem lizała , palcem pieściła jej drugą dziurkę i było bardzo przyjemne ,Zosia naciskała na drugą dziurkę i palec wszedł odrobinę , Dominika zaczęła drżeć, nigdy nie było jej tak dobrze ,miała pragnienie by ten palec wszedł głębiej, Zosia ruszała palcem i Dominika czuła że coś bardzo przyjemnego ,szarpnęło nią, raz, drugi trzeci ,sapała głośno, nie wiedziała co się z nią dzieje, Zosia położyła się na niej i zaczęła całować, pierwszy raz czuła czyjeś usta na swoich, było bardzo przyjemne ,Zosia pchała język do jej buzi , otworzyła usta ,przyjemne mrowienie szło od ust, przez piersi do cipki ,czuła się dziwnie ale bardzo przyjemnie ,nigdy nic takiego nie przeżyła, było to coś niesamowitego,- Jak Ci było – zapytała Zosia – Było coś fajnego ,co to było ? – Domi miałaś orgazm ,po to facet wkłada penisa kobiecie do cipki ,wtedy kobieta i mężczyzna mają orgazm, kobiecie ciekną soki a facet się spuszcza do cipki ,po to się ruchają,- Skąd to wszystko wiesz? – Moja matka jest salową w szpitalu ,jej powiedziały pielęgniarki – Jesteś taka mądra, mi matka zabroniła się tam dotykać i nie wolno mi pozwalać by chłopaki też to robili .- Mówiłam Ci Twoją matka jest zacofana ,chodzi do kościoła? – No , codziennie chodzi na mszę ,mamy blisko do kościoła.- No właśnie ,mój tata mówi że księża to oszuści ,że Boga nie ma, tylko księża tak mówią by im za wszystko dawać pieniądze.- Nie wiem, mam mi każe chodzić do kościoła i często do spowiedzi i komunii,- Jak chcesz ,ja nie chodzę i dobrze ,poliżesz mnie? – Trochę się brzydzę,- Czego ? Zosia włożyła sobie palec i dała Dominice – Spróbuj –  włożyła jej do buzi,- To dobre , smakuję mi – Mówiłam Ci ,- To gdzie mam lizać? – Cipkę i do dziurki włóż palec, Dominika zsunęła się i zaczęła lizać,- Delikatnie ,tak jak ja Tobie lizałam ,- Zaczęła lizać delikatnie, włożyła place do cipki ,czuła ciepło i dużo gęstej wilgoci,- Włóż dwa palce ,Włożyła i lizała ,- Ruszaj palcami ,wkładaj i wyjmuj, ruchaj mnie palcami ,Dominika robiła tak jak instruowała ja Zosia, czuła jak koleżanka drży i rusza biodrami ,- Włóż mi trzeci palec do tyłka tylko pierwsze zamocz palec w cipce, zamoczyła , dotknęła drugiej dziurki, była mokra ,soki ciekły  z cipki po odbycie ,wsadziła ,czuła gorąco ,Zosia coraz mocniej ruszała biodrami ,Dominika poczuła że to dziwne ciepło płynie z jej  cipki do góry ,łaskotało w brzuchu ,rozpalało piersi, Zosia sapała głośno ,ruszała mocno biodrami, jęknęła cicho, raz drugi ,drżała całym ciałem,- Już, chodź do mnie ,połóż się na mnie ,zaczęła całować Dominikę ,przycisnęła swoją cipkę do cipki koleżanki i ruszała biodrami ,czuła że Dominika znów jest podniecona .- Dobrze Ci  ? zapytała- Tak ,chce jeszcze raz byś mi polizała- odpowiedziała Dominika,- Dobrze , spróbuję wsadzić Ci palce do Cipki ,jakby zabolało to mi powiedz, dobrze ? – Dobrze Zosia zsunęła się między nogi ,cipka Dominiki była oblepiona gęstym sokami ,zlizywała ,kiedy poczułam że koleżanka coraz szybciej oddycha włożyła jeden palec i nic ,lizała i delikatnie ruszała palcem, Dominika nic nie mówiła że ją boli ,włożyła drugi ,Dominika poczuła lekki ból ale przyjemność była mocniejsza ,Zosia ruszała palcami , Dominika sapała , włożyła trzeci palec do dziurki niżej , Dominika ruszała biodrami ,czuła znów to dziwna słodycz która narastała w jej ciele, było jej błogo, chciała czegoś więcej, ktoś jej  wbił grubego penisa w jej dziewiczą cipkę i wyzwolił w niej kobietę, która w tej chwili pragnęła znów poczuć tego grubego penisa w sobie ,palce i język koleżanki już nie wystarczały, chciała czegoś grubego , zaczęła żałować że to Zosia jej sprawia przyjemność a nie ten ktoś z łazienki ,pamiętała okropny ból i jak w nią wchodził, gruby ,długi penis wchodził do końca , pieszcząc jej ściany pochwy ,czuła ciało tego na swoich pośladkach ,była wtedy zbyt przestraszona by czerpać przyjemność ale im więcej o tym myślała tym bardziej go pragnęła i wtedy poczuła ogromną ekstazę poderwała do góry biodra i jęknęła głośno, Zosia położyła dłoń na jej ustach  i zaczęła szybko ruszać palcami ,Dominika jęczała głośno, Zosia zatkała jej usta swoimi ,- Ciszej ,obudzimy Karolinę. Uspokoiła się ,- Podobało Ci się? – Bardzo,- To powiedz mi co czułaś,Dominika w opowiedziała jak umiała że było jej dobrze i chciała czegoś więcej,- Czego więcej? – Chciałam czuć takiego grubego penisa w sobie.- To podobało Ci się jak Ciebie ruchał w łazience?- Nie bo bardzo mnie bolało ale jak mnie lizałaś to chciałam by mnie znów ruchał,- Oj Domi, podoba Ci się , na praktykach jest dużo chłopaków, poderwij jakiegoś i będziesz miała kiedy zechcesz ,wybierz takiego który ma dużego, od poniedziałku zaczniemy szukać dla Ciebie i dla mnie ,szkoda że mieszka z nami Karolina , gdybyśmy mieszkały obie to moglibyśmy sobie chłopaków przyprowadzać i ruchać się razem .- Ty często się ze swoim chłopakiem ruchasz ?- Często, kiedy tylko mamy gdzie ,wiesz mam pomysł, pójdziemy do kierownika internatu i poprosimy by nam dał pokój dwuosobowy, może się uda .Udało się ale z innego powodu. Minęło cztery tygodnie ,Dominika od jakiegoś czasu źle się czuła, bolał ja brzuch, czuła mdłości ,często wymiotowała, czuła że piersi zrobiły się jakby większe i były bardzo wrażliwe na dotyk ,była przekonana że coś jej zaszkodziło ,że jedzenie na stołówce było nie świeże ,każdy narzekał że jedzenie jest do niczego. Któregoś dnia poczuła że zbiera ja na wymioty i biegiem poleciała do toalety, Pani Kazimiera instruktorka poszła za nią, Dominika akurat wymiotowała do sedesu,-Źle się czujesz – zapytała.- Coś mi zaszkodziło – odparła Dominika – Chodź do mnie do kantorku, porozmawiamy .Poszły ,-Usiądź sobie, chcesz herbaty? Nastawiła czajnik,- Długo masz te dolegliwości?- Chyba że dwa tygodnie,- Kiedy to się tobie objawia ,po jedzeniu,- Nie tylko ,nie raz w nocy muszę lecieć do ubikacji.- Wypijesz herbatę i pójdziemy do doktora, może być to coś błahego ,coś Ci przepisze i wszystko przejdzie, pij herbatę ja zaraz wrócę, Dominika piła herbatę pani Kazia rozmawiała w tym czasie z kierownikiem warsztatów.- Władek, podejrzewam, że Dominika jest w ciąży,- Kazia ty wiesz co Ty mówisz, ile ona ma lat 15 ? – Skończyła  16,- Co to kurwa ma za znaczenie, jest dzieckiem i to pod naszą opiekę, wiesz co będzie jak się rozniesie, polecimy oboje, jeszcze jak wejdzie milicja i prokuratur to będziemy siedzieć,- Uspokój, może faktycznie się czymś struła, wiesz jakie żarcie i nas na stołówce,- Co zrobisz ? – Miałam zaprowadzić ją do lekarza.- Zgłupiałaś ? Pójdziesz do lekarza i od razu wyślę ją do ginekologa  i po nas ,- To ja mam kark nastawiać, bo jakiejś gówniarze zaswędziała pizda , puściła i dziecko będzie miało dziecko.- Dobra, ja mam znajomego lekarza ,pogadam z nim ,jak jest w ciąży to zrobi skrobankę i potem poszukamy pretekstu by się jej pozbyć ,niech wraca skąd przyjechała.- Wiesz Władek , jesteś wielkim chujem, chcesz zniszczyć dziecku życie bo boisz się o swój stołek, jesteś kierownikiem ,Ty tu rządzisz ale w Twoich planach nie wezmę udziału, dziś Dominika, za miesiąc, pół roku będzie następna i też tak skończy ,może trzeba zapytać z kim się puściła i zwalić wszystko na tego chłopaka, ona będzie biedną ofiarą a gówniarz pójdzie do poprawczaka albo rodzice będą płacić alimenty, my będziemy kryci,- Masz rację Kazia, daj jej coś by nie rzygała i obserwuj jak zacznie jej rosnąć brzuch wtedy ja zapytamy .- Dominika kończyła herbatę, weszła Pani Kazia .- Jak się czujesz? – Dobrze ,- Masz tu krople miętowe, ,jak będzie Ci nie dobrze to weź dwadzieścia kropel,- To idziemy do doktora? – Nie ma potrzeby ,dojrzewasz i zachodzą pewne zmiany w organizmie  i stąd te wymioty ,wiesz  idź do internatu, połóż się odpocznij, jutro i piątek masz szkołę, zobaczymy się w poniedziałek. Minęły następne dwa miesiące, brzuch i Dominiki zrobił się odrobinę większy ,piersi też trochę się powiększyły ,nudności  zdarzały się rzadziej, tylko czasem z piersi ciekło biały płyn ,jakby mleczna woda ,Pewnie to przez te dojrzewanie – myślała Dominika, Dwa tygodnie później Karolina pojechała do domu, Dominika została sama z Zosią,- Domi jesteśmy same ,chcesz się pokochać? – Jak ty chcesz to ja też – Chcesz to przyprowadzę Jacka ,podrywa mnie ,to może wyrucha nas obie, jest dwa lata starszy,- Dobrze przyprowadź go,- Kupimy wino? – Tak ,na trzeźwo trochę bym się wstydziła,- Która pierwsza mu da ja czy Ty ? – Ty go przyprowadzisz to Ty pierwsza mu dasz, ja popatrzę .- Domi mam lepszy pomysł, rozbierzemy się obie i raz mnie raz Ciebie będzie ruchał , będzie fajnie .Chodz kupimy wino i ja pójdę po Jacka ,jest po czwartej  będzie mógł być tylko do dziesiątej.Poszły do samu kupiły dwa wina, paczkę ekstra mocnych ,kupiły dwie czekolady, ciastka Petit Berry, wyszły wracały do internatu, po drodze spotkały Jacka – O Zosia ,kiedy się umówisz ze mną ? – Bardzo chcesz? – Tak ,podobasz mi się .- A moja koleżanka nie podoba się Tobie?- No też ,fajna jest .- Dobra to umów się z nami obiema, nawet teraz,- Mówisz poważnie? – No jasne, zobacz- pokazała mu torbę – robimy imprezę,- No nie wiem, z dwiema, myślałem że pójdę z Tobą do kina .- Jak chcesz ,przyjdziesz do nas to będziesz miał lepsze niż w kinie.- Co będzie? – Przyjdziesz to zobaczysz .- A dasz się pocałować? – Jak przyjdziesz to damy Ci po ruchać- szepnęła mu do ucha – Obie ?- Tak ,prawda Domi? – Co? – Jak przyjdzie to damy mu obie – No .- O której mam przyjść ?- O piątej,- Dobrze , przyjdę Poszły zadowolone,- Ciekawe czy ma dużego -zapytała Dominika – Oby jak największego. Wróciły do pokoju , – Jak się ubierzemy – zapytała Zosia  – Chyba tak jak teraz jesteśmy , – Wiesz już jestem podniecona, już mam mokre majtki  – Naprawdę?  – No sprawdź sama Dominika wsadziła rękę do majtek Zosi ,- Masz mokra bardzo, tak ci się chcę ruchać? – Bardzo, to co my się liżemy to nic w tym co da jeden dobry chłopak, zobaczysz sama ,jak ma dużego to to my obie będziemy dobrze wyruchane, wreszcie spełnisz swoje marzenie poczujesz w sobie kutasa, oby miał dużego.- Trochę się wstydzę.- Domi, zostaw to mnie ,ja zacznę Ty będziesz patrzeć, na początek zrobię mu loda – Jak loda, jak mu zrobisz?- Domi jeszcze musisz dużo się uczyć, jesteś moją przyjaciółką, wszystkiego Ciebie nauczę, loda robić to wziąć kutasa do buzi .- Tak można? – Pewnie ,jak sobie cipki liżemy to też można penisa wziąć do buzi, weźmiesz i będzie Ci się podobać,- Ja też? – wystraszyła się Dominika – Ja wezmę pierwsza jak będziesz chciała to też. Dochodziła piąta ,otworzyły wino, postawiły szklanki na stole, wypakowały ciastka na talerz,- Mógłby już przyjść – niecierpliwiła się Zosia- Jeszcze ma pięć minut, Wreszcie Jacek zastukał do drzwi ,Zosia pobiegła do drzwi ,- Ale jesteś punktualny – Zosia zamknęła drzwi na klucz- Proszę dziewczyny to dla was,- podał po czekoladzie.- A dzięki Jacek, siadaj – Będzie to co obiecaliście?- Jacek , obiecaliśmy to damy obie ,prawda Domi? – Pewnie – Jacek polej ,a dużego masz – Chcecie zobaczyć? – Jasne ,rozbierz się ,jest ciepło ,- A wy? – My też ,ty zostajesz w majtkach a my w majtkach i biustonoszu.- Dobrze – zgodził się Jacek Zosia i Dominika rozebrały się pierwsze ,Jacek patrzył na nie i powoli się rozbierał, został w majtkach, miał wzwód, penis wypychał materiał spodenek.- Pokaż – niecierpliwiła się Zosia.- Najpierw się napijemy ,Wypili po pół szklanki ,Jacek polał ,- Pokaż, Jacek zsunął spodenki na dół, wyskoczył duży ,twardy penis,- Ale fajny – powiedziała Zosia z zachwytem – widzisz Domi? Dominika stała z otwartą buzia ,pół metra od niej miała dużego penisa, pierwszy raz w życiu widziała prawdziwego kutasa, od razu przypomniała sobie jak wtedy w łazience miała coś takiego w sobie .Zosia uklękła ,wzięła do rąk był duży ,twardy i gorący,- Mogę ? – Jacek skinął głową. Zosia ostrożnie polizała językiem, ostrożnie wzięła do buzi ,lizała językiem, włożyła głęboko aż się zakrztusiła,- Super, Domi spróbuj Dominika bała się ale nie chciała wyjść na tchórza, uklękła i ostrożnie wzięła do buzi, był twardy ,ciepły ,podobało się jej ,miał specyficzny smak, z penisa ciekł przeźroczysty gęstawy śliski płyn, czuła go na języku ,smakował jej ,- Dobrze wystarczy – powiedział Jacek – jeszcze trochę i się spuszczę, a obiecaliście mi ruchanie .- Jacek, będziesz nas miał ,kiedy tylko zechcesz , którą chcesz pierwszą ? – No nie wiem.- Dominika marzy o takim dużym w cipce ,będzie pierwsza, potem ją ale napijemy się ,wypili, Zosia polała,- Może zapalimy ? – Dawaj. Zosia otworzyła paczkę, zapalili, Dominice zrobiło się nie dobrze ,zgasiła ,- Co jest Domi? – Nie dobrze mi ,nigdy nie paliłam, to pierwszy .- Nie pal – powiedziała Zosia – my palimy a Ty się rozbieraj ,zaraz będziecie się ruchać, Dominika zdjęła majtki, rozpięła biustonosz, Jacek nie patrzył oczarowany, na czubku penisa pokazała się bezbarwna kropelka ,powiększała się i zaczęła ściekać na dół,- I co Jacek, podoba Ci się moja przyjaciółka? – Jest piękna,- Kończ palenie ,wypijemy i bierz się do niej ,widzisz że nie może się doczekać, tylko bądź delikatny ,Domi to prawie dziewica .Jacek zgasił pół papierosa, wypili po pół szklanki, Jacek podszedł do Dominiki, penis sterczał przed jej  twarzą, delikatnie wzięła do ręki , główka błyszczała od cieczy która cienką nitka ciekła na dół, ostrożnie wzięła do ust, zlizała do czysta ,- Domi połóż się – – powiedziała Zosia, Położyła się ,Jacek wszedł na łóżko, rozchylił jej nogi ,cipka się otworzyła ,była cała w sokach, Jacek położył się na niej, Zosia podeszła bliżej, patrzała jak Jacek ręką przykłada penisa do cipki Dominiki, która drżała z podniecenia i strachu, Jacek lekko przycisnął lekko , główka weszła , Dominika syknęła – Co jest  ? – zapytała Zosia,- Przestraszyłam się ,nic mnie nie boli. Jacek przycisnął jego penis znikał w grocie dziewczyny ,Dominika czuła jak penis wchodzi, rozpycha się i sumie po ścianach jej pochwy ,czuła słodycz która pełzła z wnętrza cipki ,minęła brzuch i dotarła do piersi, zaróżowiła cycki i poszła dalej do twarzy i wyżej sekundzie twarz zrobiła się różowa. Jacek wsadził do końca ,objął i zaczął całować, Dominika przycisnęła jego głowę, czuła język chłopca i siebie głęboko w buzi, to spowodowało że rozkosz w cipce narastała gwałtownie, Jacek delikatnie wyciągał i wsadzał do końca, Dominika drżała na całym ciele, wreszcie czuła grubego penisa który dawał jej niesamowitą rozkosz a nie ból, czuła że zaraz eksploduje, jakby mogła to by krzyczała radości- Jakie to to cudowne uczucie, nie da się z niczym porównać – myślała, czuła że zaraz nadejdzie to co doznała jak lizała ja Zosia, rozkosz narastała ,Jacek podniósł się na rękach i szybko ją posuwał, Dominika czuła jak rośnie w niej rozkosz, patrzyła na skupionego Jacka ,jego gruby penis dawał jej  niesamowitą rozkosz ,Zosia patrzyła zauroczona, jej przyjaciółka dochodziła ,krzyknęła orgazm targał jej ciałem, trzęsła się cała i wtedy poczuła jak penis Jacka zrobił się grubszy i poczuła jak tryska gorącą cieczą w jej wnętrze ,zamknęła z rozkoszy oczy ,Zosia patrzyła na twarz Dominiki i Jacka , spojrzała na różowe ,duże piersi i wtedy z brodawek wytrysnęła żółta ciecz, ciekła po piersiach dotknęła palcem, wzięła do buzi ,była słodka ,przyssała si do sutka ,ssała ,jej buzia wypełniła się słodkim kobiecym mlekiem, połknęła – Domi ty masz mleko w piersiach – prawie krzyknęła .Jacek zszedł ,Dominika usiadła ,- Co ty mówisz ,skąd u mnie mleko?- Zobacz- wzięła sutek do buzi ssała chwilę ,wypluła na rękę, w dłoni było dużo mleka,- Domi ty będziesz miała dziecko, jesteś w ciąży. Jacek był przerażony ,- To tak szybko ,dopiero się w niej spuściłem .- Jacek no co Ty, ona musi być już długo w ciąży, Jednej i drugiej przed oczami stanęła sytuacja z urodzin Dominiki, gdzie ktoś ją zgwałcił,- Tak to wtedy jak ktoś Cię zgwałcił i zapłodnił.- Mama mnie zabije – płakała – wyrzuci z domu ,ja się zabije .- Uspokój się ,coś musimy zrobić, Jacek ,pomóż nam ,powiedz coś,- Co ja mogę, wynoszę się stąd , jeszcze mnie wrobicie w dziecko .- Jacek, nikt Cię w nic nie wrobi ,tylko jesteś najstarszy ,wymyśl coś, Jacek usiadł,- Trzeba z kimś pogadać, komuś powiedzieć – No tak tylko komu? Dominika płakała, Zosia przytuliła ją,- Domi nie płacz, coś wymyślimy, Jacek nam pomoże,- Można by pogadać z nauczycielką albo z instruktorką na warsztatach ,wygląda na dobrą kobiety- mówiła Zosia,- Najlepiej niech idzie w poniedziałek rano do lekarza, może to jest co innego niż ciąża, widzisz że nie ma dużego brzucha,- Tak zrobimy ,Domi pójdę z Tobą, tam jest fajna pani doktor, może nie jesteś w ciąży, może to co innego.- Pójdziesz ze mną? – Pewnie, w razie czego mogę pogadać z mamą, pracuje w szpitalu, zna wszystkich, może ona coś pomoże ,- Jak będę miała dziecko to matka mnie z domu wyrzuci, skończę na ulicy ,mama mnie przestrzegała  bym nie robiła tego,- Uspokój się ,może to jeszcze nic takiego. W poniedziałek rano obie poszły do przychodni ,po pół godzinie weszły do gabinetu lekarza ogólnego .- Co się dzieje dziewczynki? – Pani doktor, Dominice cieknie coś z piersi .- Co Ty dziecko mówisz?- Naprawdę.- Rozbierz się ,Dominika rozebrała się do pasa ,została w biustonoszu,- Idź za parawan i zdejmij biustonosz, Lekarka podeszła, popatrzyła na piersi Dominiki, były obrzęknięte, lekarka dotknęła, twarde ,delikatnie nacisnęła nad brodawką, na sutku pokazał się biały płyn,- Ubierz się dziecko, musi Cię zbadać ginekolog, Tu jesteś w zaawansowanej ciąży, kto Ci to zrobił – Dziewczyny były przerażone, Dominika płakała,- Pani doktor ,w październiku ktoś ją zgwałcił w łazience,- Pamiętajcie musicie mówić prawdę ,to jest przestępstwo ,milicja będzie szukać kto to był,- Mówię prawdę, Dominika wymiotowała ,ktoś jej głowę przycisnął do sedesu i od tyłu zgwałcił.- Pani Krysiu- zwróciła się do pielęgniarki – pójdzie Pani do pani doktor Jerszyńskiej i poprosi na Pani by tu przyszła,- Minęło kilka minut i weszła starsza lekarka,- Chodź dziecko do mnie ,zbadam Cię i zobaczymy co się dzieje. Po dwudziestu minutach lekarka wyszła z Dominiką weszły do gabinetu lekarza ogólnego.- Jest w dwudziestym piątym tygodniu ciąży, w lipcu urodzi ,ciąża rozwija się prawidłowo.- Co z tym zrobimy ? – zapytała lekarka – Trzeba porozmawiać z dyrektorem, to jest ciąża z gwałtu , powinnam zawiadomić milicję .- Zobaczymy co powie dyrektor, dziewczynki poczekajcie na korytarzu, Wyszły ,- Nie martw się Domi ,te panie nam pomogą,- Ja nie wiem co zrobię, ale matka mnie zabije,- Może nie będziesz musiała wracać do domu, może tu zostaniesz, jestem twoją przyjaciółką, pomogę Ci. Minęło pół godziny, wyszła Pani Jerszyńska- Chodźcie ze mną , idziemy do dyrektora, pomoże znaleźć wyjście z sytuacji, Po kilku minutach doszły do biurowca, weszły na pierwsze piętro, weszły do sekretariatu.- Dzień dobry Pani doktor, pan dyrektor czeka na panią,- Usiądźcie dziewczynki, zawołam Was .Weszła do gabinetu.- Dzień dobry Pani Doktor ,proszę usiąść.- Żarty sobie robicie? W tym kolektywie chcecie rozmawiać z dzieckiem? Rozmawiam tylko z Panem – Proszę grzeczniej – odezwał się mężczyzna siedzący przy stole – rozmawia Pani z dyrektorem.- Młody człowieku, niech się pan zamknie ,albo będę rozmawiać z dyrektorem w cztery oczy albo idę robić to co należy do moich obowiązków, to co mi każe prawo w takim przypadku .- Czyli co? – Zgłaszam na milicję, zaistniało przestępstwo i moim obowiązkiem jest to zgłosić gdzie trzeba ,- Dość tej pyskówki ,Pani doktor ma rację, panowie proszę do swoich zajęć, będę was potrzebował to poproszę. Wyszli – Czy ta dziewczynka tu jest? – Tak czeka w sekretariacie.- Czy wierzy jej Pani że to co mówi to prawda,- Nie mam powodu by jej nie wierzyć, w urodziny wypiły trochę wina ,poszła do toalety nachyliła się do muszli i wtedy od tyłu ktoś to zrobił ,to się trzyma kupy.- Tak zwyrodnialców nie brakuje, co możemy zrobić? – Ja swoje zrobiłam, teraz Pan musi coś zrobić- Mam taką myśl, zakład będzie płacił temu dziecku alimenty do 18 roku życia ,kupimy wyprawkę, wózek , łóżeczko, tą dziewczynkę przetrzyma Pani na zwolnieniu chorobowym do końca czerwca , dostanie dobre świadectwo ukończenia pierwszej klasy ,trzeba zawiadomić rodziców, jak będzie trzeba wyślemy samochód,- Myślę że dobrze Pan to wymyślił.- Ale jest jeden warunek. Te dziecko musi  stąd zniknąć,- Pan żartuje- Pani się troszczy o zdrowie naszych pracownic ,ja muszę myśleć o całej reszcie, jak to się rozniesie kto do nas przyjdzie do szkoły? Która matka wyśle dziecko tam gdzie może coś złego się stać? Pójdzie fama i będą nas mijać szerokim łukiem, zakład się rozbudowuje ,potrzebujemy pracowników, skąd weźmiemy ? Nasza szkoła jest naszą przyszłością, dziewczynka jest nie pełnoletnia, muszą nią zaopiekować rodzice, tak czy inaczej z dzieckiem sobie nie poradzi ,musi  pojechać do rodziców, wtedy pomożemy ,w innym wypadku nie ma mowy o czymkolwiek, może pani zgłosić na milicję będzie przechodzić przez to wszystko nie jeden raz, będzie opowiadać jak to się stało ,chce pani tego?- Przepraszam panie dyrektorze, ma pan rację, najlepsze wyjście, ja zajmę się tym dzieckiem do puki tu będzie, pan resztą.- Właśnie tak zrobimy ,uruchomię kadry by ściągnęli tu kogoś z rodziny, ile osób o tym wie ? – Na pewno koleżanka z pokoju ,jest tu z Dominiką,- Poprosi Pani tą dziewczynkę, porozmawiam chwilę.- Dobrze, dziękuję panie dyrektorze. Weszła do gabinetu Dominika,- Usiądź dziecko, bardzo mi przykro z powodu tego co Ci się stało ,będziemy szukać sprawcy ale Tobie pomożemy, masz 16 lat i Twoim opiekunem prawnym są rodzice i musimy się do tego dostosować, my co miesiąc będziemy Ci płacić, pojedziesz do domu, tam Ci rodzice pomogą, szkołę możesz dokończyć po urodzeniu, będziesz pod opieką pani doktor. Na razie będziesz zwolniona z praktyk, Dominika wyszła jeszcze bardziej przybita niż weszła, Weszła Zosia,- Byłaś świadkiem tego co się wydarzyło? – Nie ,jak weszłam to Dominika była rozebrana ,na podłodze była czyjąś sperma z krwią.- Słuchaj mnie uważnie, nikomu o tym nie mów, zostaje to między nami, koleżanka pojedzie do domu, rodzice się nią zaopiekują, Ty będziesz z nią do czasu wyjazdu ,nie będziesz chodzić do szkoły i praktyki ,dostaniecie oddzielny pokój, masz się nią opiekować, by nic złego się jej nie stało, zrozumiałaś? – Tak panie dyrektorze.- Nie potrzebny rozgłos ,po co mają dziewczynę wziąć na języki i doszukiwać się czy została zgwałcona czy sama tego chciała, my wiemy jak było a ludzie zaczną gadać głupoty.- Tak .- Teraz idźcie z panią doktor, wypisze zwolnienia dla Dominiki i idźcie do internatu, tam czeka na was dwuosobowy pokój .Dotarły do pokoju, dwa tapczany, szafa stolik ,przytulny pokoik, Zosia przeniosła wszystkie rzeczy swoje i Dominiki,- Widzisz teraz jesteśmy tylko my dwie, będzie nam fajnie ,Dominika siedziała i patrzyła w podłogę,- Domi, będzie dobrze ,matka się po wścieka i jej przejdzie, jesteś jej córką, nie zrobiłaś nic złego – przytuliła ją do siebie – rozbierz się i połóż, zrobię Ci herbaty. Rozebrała się i naga weszła pod kołdrę, Zosia zrobiła herbatę, usiadła przy niej na łóżku,- I piętnastej pójdziemy na obiad, chcesz to śpij , obudzę Cię .- Nie chce spać, połóż się przy mnie , chcę się przytulić,- W ubraniu czy się rozebrać? – Rozbierz się. Zosia nago wskoczyła pod kołdrę, przytuliła się do Dominiki, czuła jej  twarde piersi ,pocałowała ją, głaskała ja po plecach ,po pośladkach ,Dominika uspokajała się .- Mogę ci possać piersi? – zapytała Dominiki,- Tak .Przyssała się do sutka, czuła słodkie ,ciepłe mleko, ciągnęła raz jedna, raz drugą pierś, była zachwycona i coraz bardziej podniecona, z każdą kroplą mleka rosło podniecenie ,dotknęła cipki Dominiki, była przeraźliwie mokra,- Chcesz bym Ci wylizała? – Tak – Położę się tak i będziemy się lizać wzajemnie, Lizały do długo, doszły po dwa razy ,Zosia była zaspokojona ale Dominice było mało – Jak się czujesz Domi? – Ciągle mi mało, nie mogę się zaspokoić,- Co byś chciała? Przyprowadzić Jacka ? – Zrobisz to?- Jak chcesz to go tu siłą przyprowadzę, kończy o czternastej za dwie godziny, będzie. Poszły na obiad, jadły bardzo powoli ,czekały na Jacka ,przyszedł z trzema kolegami, zobaczył dziewczyny , podszedł – Co tam byłyście u lekarza?- Cicho, byłyśmy i dyrektora, zrobiła się afera, tu nie możemy rozmawiać, przyjdź po obiedzie ,teraz mieszkamy w pokoju 18.- U to faktycznie jak zmienili wam  pokój, dobrze przyjdę .Po pół godzinie przyszedł Jacek,- Mówcie – Zosia opowiedziała wszystko od początku do końca.- Gadałem z chłopakami ,znajdziemy  gnoja ,- Jacek masz jeszcze coś do zrobienia,- Co ? – Musisz pokochać się z Dominiką,- Zwariowaliście, ona jest w ciąży.- Jacek , drugiej ciąży jej nie zrobisz , chodź na chwilę na korytarz, Wyszli ,- Jacek, ma straszną ochotę, po za tym to będzie ostatnia jej przyjemność, za kilka dni przyjedzie po nią matka i od tego dnia Domi będzie miała przerąbane ,wyobrażasz sobie dziewczyna z dzieckiem na takiej małej wsi ,jej matka to jej nie daruję, zrób to dla niej ,ja Ci nie dam, bo nie chcę skończyć tak jak Dominika ,ją możesz ruchać ile tylko chcesz.- Za duża afera , wolę się trzymać z daleka.- Jacek proszę ,nikt się nie dowie, jesteśmy w pokoju we dwie,- A jak się coś stanie?- Nic się nie stanie, wiesz jak mówią, że im więcej razy się kobietą rucha w ciąży to będzie lżejszy poród.- Skąd ty to wszystko wiesz?- Mama pracuje w szpitalu, to mi wszystko powiedziała.- Zosiu nie chcę kłopotów.- Jacek kłopoty to ma Dominika ,teraz ma taką ochotę, zrób to dla niej,- Dobrze ,Wrócili do pokoju, Dominika siedziała ,była smutna, Jacek usiadł przy niej przytulił ją do siebie,- Nie martw się , za kilka miesięcy będzie po wszystkim, wrócisz do nas, a my z chłopakami dorwiemy gnoja- zaczął delikatnie całować, rękę włożył pod bluzkę, pieścił pierś przez biustonosz ,Zosia od tyłu zdjęła bluzkę i biustonosz Dominiki, przewróciła ją na plecy, przyssała się do piersi ,czuła słodycz, nie wielką ilość mleka, Jacek  rozebrał się ,stał nagi ze stojącym penisem, rozpiął spodnie Dominiki i ściągnął razem z majtkami , położył się na Dominikę, dotknął penisem cipkę ,była mokra, zdecydowanym ruchem wsadził do końca,- Aaaaaaa- wyrwało się z gardła Dominiki, przycisnęła tyłek nogami ,- Mocniej ,mocniej – szeptała do ucha Jackowi, Jacek przyspieszył ,penis wchodził do końca, z cipki płynęły soki , Dominika jęczała, Jacek ruchał coraz  szybciej, Dominika doszła ,po chwili i Jacek. Bardzo szybko się ubrał i wyszedł, obiecał że jutro przyjedzie. W czwartek przyjechała  matka ,na powitanie uderzyła Dominikę w twarz .- Przyniosłaś hańbę  nazwisku które nosisz,- Niech jej pani nie bije ,- Zamknij się smarkulo, Dominika spakowała wszystkie swoje rzeczy, pożegnała się z Zosią i zakładowa Nyska odwiozła Dominikę z matką do ich domu na skraju puszczy Solskiej. Zosia usiadła na łóżku i rozpłakała się. Dominika po powrocie z matką pierwsze to została pobita przez matkę,- Jesteś dziwką i będziesz traktowana jak dziwka, zobaczyłaś wielki świat i od razu rozłożyłaś nogi, nadstawiłaś pizdę i zrobili Ci bękarta, przyniosłaś wstyd mnie i ojcu, muszę ciebie przetrzymać do pełnoletności, skończysz osiemnaście lat i wypierdolę Cię z domu razem z Twoim bękartem, krzyczała i biła o jej wpadło w ręce, zabiła by chyba w furii gdyby nie wleciał ojciec do domu i złapał za ręce , wyrwał pogrzebacz, uderzył w twarz,- Jeszcze raz ją uderz to Cię zabiję, to Twoja córka ,- To dziwka – Zamknij ryj wariatko i zejdź mi kurwa z oczu.- Poszedł do Dominiki krew leciała z głowy ,z nosa, z ręki . ojciec zamoczył ręcznik – Przyłóż ,ja pójdę do Denisowej, już Cię nie uderzy ,- Tato mnie  naprawdę ktoś zgwałcił- płakała – Ja Ci wierzę, są papiery z huty, matka  też to wie, tylko jej duma jest większa niż rozum , wyszedł i kilkunastu minutach wrócił z starą kobietą, ta zajęła się Dominiką, na rany przyłożyła brunatną maść z ziół – To Ci pomoże, uśmierzy ból, i szybko się zagoi, będę tu przychodzić rano i wieczorem, będę zmieniać opatrunki ,Jan zagotuj wodę i zaparz jej te zioła, będzie po tym spać – wyszła z domu – Antośka, jeszcze raz to dziecko dotknij – popatrzyła na zimnym wzrokiem i poszła. Matka poczuła zimno które przeleciało po jej plecach, poczuła zimno od głowy do stóp. Ojciec siedział przy Dominice,-Nie możesz tu zostać ,matka jest tak zapiekła w swojej nienawiści do Ciebie że kiedyś coś złego Co zrobi, zawiozę Cię do mojej siostry do Krasnobrodu, do rozwiązania zostaniesz i niej ,ja w tym czasie wyremontuje Ci dom po babci ,będziesz daleko od matki ,będę Ci pomagał, Huta będzie ci płacić, te pieniądze dostaniesz. Minęło kilka dni kiedy ojciec odwiózł Dominikę do Joanny ,swojej starszej siostry, dostała mały pokój, Joanna mieszkała w małym domu z mężem i 13 letnim synem, mąż pracował w jednostce wojskowej w Zamościu, Joanna była kierowniczka w spółdzielni Społem, tam Joanna miała spokój, zaprzyjaźniła się z ich synem Adrianem, przebywał z Dominiką każdą wolną chwilę, któregoś dnia na początku maja , Dominika poszła do łazienki ,męczyła ja biegunka, wskoczyła do wanny, wyszła z wanny bez pośpiechu wycierała się ,przed lustrem patrzyła jak przez miesiąc powiększył się brzuch ,czuła czyjś wzrok na sobie zerknęła na drzwi, były uchylone, była pewna że zamknęła, naga podeszła do drzwi, za drzwiami stał Adrian, odruchowo zasłoniła piersi,- Co tu robisz, czemu nie w szkole?- Pani zachorowała i puścili nas do domu,- Podglądasz mnie ? – Chciałem sikać, ładna jesteś,- Uciekaj ,muszę się ubrać.- Pokaż mi cycki ,- Już i tak za dużo widziałeś, ciotka mnie zabije jak by się dowiedziała .- Na nie powiem,- Uciekaj , potem przyjdź do mojego pokoju.Dominika ubrała się ,poszła do pokoju ,przyszedł Adrian,- Zrobić Ci herbatę ?- Zrób, Przyniósł herbatę i kawałek ciasta.-Dzięki ,- Pokażesz mi ? – Co chcesz zobaczyć? – No to co masz na dole.- Zgoda ale ty mi też pokażesz? – Dobrze .- Tylko pamiętaj nigdy nikomu nie powiesz ?- Przysięgam Dominika usiadła na łóżku, podciągnęła nogi ,- Patrz ,możesz oglądać -Młody patrzył wielkimi oczami, jego penis wypychał spodnie – Mogę dotknąć? – Nie za dużo chcesz?- Tylko chwilę,- Dobrze ,Adrian pochylił się , zaczął rozchylać wargi , palcem dotknął łechtaczki ,Dominika drgnęła, wystraszył się – Zabolało Cię ,- Nie ,masz zimny palec- skłamała, Dotykał , włożył palec , Dominika poczuła że robi się podniecona, odkąd jest w ciąży to ciągle jest podniecona, kilkanaście razy dziennie się masturbowała i to wystarczyło na chwilę, teraz młody ją dotyka i czuję że płonie w środku ,- Wystarczy, teraz pokaż ty Rozpiął spodnie , wyskoczył twardy penis ,nie był długi może 13- 14 cm. Dominika wzięła do ręki, był miły w dotyku, twardy i ciepły ,- Chciałbyś mi wsadzić? – Mógłbym? – Ale następnym razem, teraz zrobię Ci inaczej dobrze? – Co tylko chcesz, Usiadła na brzegu łóżka, przed twarzą miała stojącego penisa, wzięła do buzi ,rękami złapała za pośladki i przycisnęła do siebie penis sięgnął do gardła, przycisnęła językiem do podniebienia, młody sapał, wiedziała że że za chwilę się spuści, ssała mocniej i przyspieszyła ruchy głową poczuła jak sperma uderza ja w gardło, połykała wszystko, była dużo, młody sapał ,trzymała w buzi penis robił się miękki ale dalej pieściła językiem, przyciskała pośladki ,po chwili poczuła że twardnieje ,przyspieszyła ruchy głową ,po chwili był znowu twardy ,- Podobało Ci się ? – Tak , bardzo,- Chcesz mi wsadzić? – Tak.- To pierwsze musisz mnie tam polizać, Młody z ochotą zaczął językiem pieścić cipkę, instruowała go gdzie ma lizać, była bardzo podniecona ,- Chodź, połóż się na mnie, sama sobie włożyła,- Teraz ruszaj się ,tylko mocno ,młody wziął sobie do serca ,posuwał jak tylko potrafił, a potrafił ,bo Dominika jęczała coraz głośniej, ręką sięgnęła i pieściła łechtaczkę, doszła bardzo mocno, Adrian dalej  ruchał , doszedł, opadł na nią spocony, oddychał ciężko,- Ubieramy się bo jeszcze ktoś wejdzie, ubrali się ,- Pamiętaj nikomu ani słowa. Młody wyszedł, położyła się,- Co się ze mną dzieje, może jestem dziwką, może  matka ma rację, co się ze mną dzieje, muszę urodzić to może to się skończy, albo najgorsze się zacznie.1979rok.Dominika urodziła 25 lipca 1970 zdrowego synka ,zamieszkała w wyremontowanym przez ojca starym domu po swojej matce. Z pieniędzy otrzymywanych z Huty starczało na bardzo skromne utrzymanie, miała parę kur, ogród, kilka starych drzew owocowych, ojciec pomagał jak tylko mógł, dwa lata po urodzeniu ochrzciła syna , dostał na imię Jacek, nikt ze wsi nie chciał być chrzestnym dla Jacka, w końcu został nim Adrian i jego koleżanka z klasy, chrztu udzielił młody ksiądz ,przez dwa lata stary proboszcz odmawiał, odszedł na emeryturę i jego miejsce zajął były wikary ,ten sam nakłonił by dziecko ochrzcić, Dominika nienawidziła dziecka, robiła przy nim tyle ile musiała ,kiedy poszedł do szkoły nie pomagała mu w niczym ,dbała by miał czyste ubranie  i nie był głodny ,ale do piątej klasy Jacek jakoś sobie radził ,mimo że był odtrącony przez rówieśników w klasie, był bękartem i tak w klasie był traktowany, po przyjściu ze szkoły ,rzucał tornister w kąt i zjadał co mu matka postawiła na stole i wychodził z domu, włóczył się z psem po lesie, do wieczora, pies zawsze go przyprowadził do domu , między Jackiem a psem wywiązała się szczególna więź, jak Dominika krzyczała na niego to pies stawał między nimi i warczał na nią. Dominika miała cichą nadzieję że kiedyś nie wróci, utopi się w rzece .Dominika była wrakiem ,miała 29 lat a wyglądała na dużo więcej, chodziła brudna, zmierzwione włosy ,do nikogo nie chodziła ,nikt poza ojcem i starą Denisową do niej nie zachodził, Denisowa jak na nią mówili  zielarka, szeptunka ,często przychodziła do Dominiki dużo jej tłumaczyła ,ale do niej nic nie docierało ,przyczyną jej nieszczęść było to dziecko i żadne argumenty nie trafiały do niej ,nie znała sprawcy ,więc nienawidziła owoc gwałtu. We wrześniu 1982 Jacek poszedł do 6 klasy wyszły wszystkie zaległości z poprzednich lat ,na półrocze miał 6 niedostatecznych ,na próżno nauczyciele wzywali matkę do szkoły ,nigdy nie przychodziła, groziło zostanie na przyszły rok. Po świętach przyjęła po kolędzie księdza, po modlitwie i poświęceniu domu ksiądz poprosił o herbatę.- Słuchaj Dominika, co się dzieje z Tobą, Jacek nie zda do następnej klasy, jak mu nie pomożesz .- A czort z nim , będzie co będzie, skończy 18 lat i niech idzie by go moje oczy nie oglądały.- Do kościoła nie chodzisz to i Boga się nie boisz , Bogiem Cię nie będę straszył , Ciebie ktoś skrzywdził ,ale co to dziecko jest winne ? Co ono komu złego zrobiło ? Nosiłaś pod sercem i traktujesz gorzej jak obcego,- Przez niego te moje nieszczęścia,-  Dominika, na miłość boską, co Ty pleciesz, chcesz być jak Twoja matka ? Ona co tydzień jest w kościele, dopóki jestem proboszczem nigdy nie dostanie rozgrzeszenia.- Mam gdzieś matkę i wszystkich ,- Masz ojca i syna czy chcesz czy nie ,ojciec to porządny człowiek, syn może być taki sam ,jest zdolny tylko trzeba mu pomóc, posiedzieć przy lekcjach .- Proszę księdza mi nie dali skończyć szkoły ,ja mu nie pomogę.- Dominika myślałaś kiedyś co z tobą masz 30 lat ,kto się Tobą zajmie? Kto Ci pomoże na starość, masz syna, daj mu miłość, odpłaci Tobie tym samym,- Ja nie dam rady ,ja mu nic nie pomogę ,ja nic nie umiem.- Dobrze będę przychodził tu i będę go uczył, jeszcze nie jest za późno.- Dziękuję księdzu ,nie wiem co mi porobiło ale z tego co Jacek przynosi zadane do domu nic z tego nie rozumiem, przepraszam księdza. Jacek będzie chodził do księdza, po lekcjach, nie będzie się ksiądz fatygował.- Dobrze ,proszę więcej czasu poświęcić Jackowi, ja się zajmę jego edukacją, zaczniemy po nowym roku. Jacek chodził codziennie na plebanię, w ciągu dwóch miesięcy wszystkie dwóje miał poprawione ,ksiądz uczył wszystkich przedmiotów z którymi miał problemy, nauczył Jacka jak ma się uczyć by wszystko rozumiał. Dzięki księdzu zaczął się wybijać jako jeden z najlepszych uczniów, Na religii ksiądz zagroził że każdy kto powie na Jacka bękart, na koniec roku będzie miał dwóje na świadectwie i nie będzie dopuszczony do bierzmowania, Jacek traktował księdza jak ojca ,był dla niego autorytetem ,matka była jak zawsze ,ubierała go i dawała jeść, nic więcej na nie interesowało, była zamknięta, nadszedł maj , Jacek przyszedł do księdza trochę później, pomagał matce w ogrodzie, ksiądz zadał mu zadania do rozwiązania i poszedł odprawić mszę o 17,po mszy poszedł pod prysznic i w slipkach przyszedł do Jacka. Jacek patrzył na kroczę księdza ,pod majtkami rysował się duży penis. Ksiądz to zauważył, ale tylko się uśmiechnął.- Podoba Ci się? – zapytał Jacka- Tak chyba jest duży..- Chcesz go zobaczyć bez majtek? – E nie,- Nie musisz się wstydzić, ty też masz takiego jak ja, jesteśmy facetami, nie musimy się siebie wstydzić. Ty mi pokażesz swojego a ja tobie swojego dobrze ? – A to nie grzech? – Przecież jak urodziłeś też byłeś nagi i kilka osób ciebie oglądało, no to ty pierwszy pokażesz a potem ją zgoda?- Dobrze – Jacek rozpiął spodnie , zsunął majtki ,na zewnątrz wyskoczył spory penis ,w pół wzwodzie,- No Jacek też masz fajnego, mogę dotknąć? Nie czekał na odpowiedź tylko delikatnie chwycił ręką, czuł jak robi się twardy, osiągnął pełny wzwód ,był duży . Ksiądz zsunął spodenki, wyskoczył penis twardy, większy od Jackowego,- Dotknij jak chcesz ,Jacek wziął do ręki ,na główce penisa pokazała się kropelka bezbarwnego ,gęstego płynu.- O coś tu leci z niego- zauważył Jacek,- To normalne ,jak mężczyzna jest podniecony ,kończymy czy chcesz się jeszcze pobawić ze mną?- A jak ksiądz chce,- Nie Jacek ,ty musisz też musisz chcieć, ja wiem że ty jeszcze nigdy ale obiecuję Ci że będzie Tobie bardzo przyjemnie, wiesz co pobawimy się dziś trochę ,jak ci się nie spodoba to nie będziemy już więcej się tak bawić, dobrze ? Jak Ci się spodoba to możemy jeszcze kiedyś się pobawić, pokaże Ci jeszcze inne zabawy ,dużo przyjemniejsze, niż dotykanie, ale tym musisz sam tego chcieć .- Dobrze a czy to grzech ?- Tak .- To czemu mamy to robić? – Bo to jest bardzo przyjemne, po co ludzie palą papierosy, piją wódkę? To też jest grzech a robią, to bo to dla nich przyjemne .A do kogo chodzisz do spowiedzi? – No do księdza.- No właśnie to mały grzech i z tego nie musisz mi się spowiadać, na zawsze dam Ci rozgrzeszenie i nie naznaczę pokuty. Zgadzasz się ?- Tak.- Jak będziesz chciał się kiedyś jeszcze pobawić to mi powiesz i obiecaj mi coś. Dwie rzeczy – Co ? – Że nie będziesz się wstydził mi powiedzieć jak będziesz chciał się pobawić ,choćbyś miał ochotę codziennie.- I drugie że nigdy nikomu nie powiesz o tym ,przysięgasz ?- Tak, przysięgam, a czemu ? – Widzisz jak Cię traktują, będę ciebie mieli, za oszusta, nie dadzą Ci żyć, skończysz szkołę ,załatwię Ci szkołę średnia liceum albo technikum, skończysz ,może pójdziesz na studia, będziesz żył jak człowiek, będziesz miał dobrą pracę ,dużo pieniędzy, kupisz sobie samochód, pomożesz mamie ,co tu ciebie czeka nic ,będziesz mieszkał z matką w tym rozpadającym się domu ,masz szansę żyć dobrze ,wtedy pomożesz matce .- Dobrze nigdy  nic nikomu ,- Dobrze , -Chcesz się dziś pobawić? -Tak .- Usiądź w fotelu, Jacek usiadł, ksiądz ukląkł przed nim, wziął do ręki penisa Jacka, patrzył mu w oczy , pochylił się i wziął penisa do buzi ,Jacek wyprężył się ,lekko pieścił językiem, Jacek czuł niesamowitą przyjemność, chciał też  brać do buzi penisa księdza.-  Podoba Ci się ? – zapytał Jacka –  Bardzo, to takie przyjemne,-  Będzie jeszcze przyjemniej ,ale to następnym razem, dziś dokończymy ,pokaże Ci coś co możemy robić kiedy będziesz miał ochotę ,tylko musimy przejść na łóżko, Na łóżku ksiądz położył się na plecach,- Połóż się na mnie, Jacek położył, ksiądz zadarł nogi do góry, wziął w rękę penisa i przyłożył sobie do odbytu ,nogą przycisnął tyłek Jacka ,penis wchodził do do tyłka księdza,- Teraz wsadź go do końca. Jacek przycisnął biodra i penis wszedł do końca, Jacek czuł przyjemne ciepło, nie rozumiał co się dzieje w jego ciele, czuł coś bardzo przyjemnego, czuł że ta przyjemność robi się coraz silniejsza, chciał ruszać tyłkiem ale ksiądz go powstrzymał, -Przytul się do mnie ,przytulił się do nagiego ciała mężczyzny, chłopiec który nigdy nie był przytulamy przez matkę, babcie poczuł coś nowego, bardzo przyjemnego, poczuł się bezpiecznie, wtulił się w ciało księdza, penis siedział w gorącym miejscu ,ksiądz gładził go po plecach ,pośladkach ,dawało mu dodatkową przyjemność,- Chcesz kończyć czy nie – zapytał ksiądz,- Jeszcze nie. – Przyjemnie Ci? – Bardzo, Ksiądz przycisnął głowę Jacka do dołu, poszukał jego ust, delikatnie przejechał językiem po ustach chłopca, Jacek doznał dodatkowej przyjemności, poczuł jak język księdza wciska się jego buzi, otworzył usta ,czuł jak język księdza napiera na jego język, czuł usta na swoich ustach ,czuł że jego penis robi się coraz twardszy i zaczyna pulsować, przyjemność zaczęła narastać i w końcu eksplodowała , Jacek aż jęknął, czuł że  coś wylatuje z jego penisa ,szarpało jeszcze chwilę i poczuł spokój, uspokoił się ,- Zejdź ze mnie  Jacek zsunął się ,- Idziemy się umyć, poszli pod prysznic razem,- Powiedz czy ci się podobało? – Bardzo,- Będziesz chciał jeszcze? – O tak, to było bardzo przyjemne,- To się nazywa orgazm ,ty miałeś ja nie i teraz Ci pokażę jak się robi orgazm komu innemu, uklęknij i otwórz buzię ,włożył swojego penisa do buzi Jacka,- Liż go językiem-Jacek lizał ,penis księdza był większy jak Jacka bardziej twardy ale Jackowi bardzo się podobało ,jego penis zaczął się podnosić i twardnieć, ksiądz wyjął penisa z buzi Jacka i zaczął ręką sobie walić,- Otwórz buzię ,zaraz skończę u ciebie w buzi , wytrysnę Co do buzi ,możesz to połykać albo jak nie będzie Ci smakować to wypluj, przyspieszył ruch ręki , włożył do buzi Jacka przycisnął obiema rękami głowę  Jacka, ruszał penisem szybko ,penis ślizgał się po języku i podniebieniu dobijał głębiej ,Jacek się krztusił wtedy wycofywał ruszał jeszcze chwilę i doszedł, tryskał spermą, Jacek próbował łykać ale tego było za dużo, wylewało się z buzi jeszcze reszta spermy wyleciała z penisa, wyjął z buzi ,- Podobało się ? – Tak ,było bardzo fajnie .- Widzę że znów Ci stoi,- No, Ksiądz nachylił się – Włóż mi do tyłka Jacek wsadził, znów poczuł przyjemnie mrowienie w całym ciele,-Ruszaj szybko ale nie wyciągaj -Jacek ruszał szybko czuł znowu jak przyjemność narasta aż eksplodował w tyłku księdza ,orgazm targał Jackiem jeszcze chwilę, wyjął penisa ,umyli się ,zjedli kolację ,- Podobało się ?- Tak , bardzo,- Jeszcze Ci pokażę jak czeka Ciebie rozkosz jak ja Tobie włożę, to jest o wiele przyjemniejsze niż to co robiliśmy ,a teraz leć do domu  pamiętaj o naszej tajemnicy.Skończył się rok szkolny, gdyby nie dwoje na półrocze to Jacek miał by świadectwo z paskiem,Jacek chodził do księdza co dziennie, czekał na to to kiedy ksiądz mu wsadzi ale ksiądz tą chwilę odsuwał, uprawiali seks prawie co dzień, Jacek ruchał księdza kiedy tylko ten chciał, doszedł do wprawy i ruchał księdza długo i bywało że doprowadzał go do orgazmu .W szkole również ich zmieniali stosunek do Jacka ,często zwracali się do niego i pomoc w nauce ,był jednym z najlepszych uczniów w szkole, tylko matka się nie zmieniała, dalej zamknięta w sobie, nie utrzymywała z nikim kontaktów, obojętna wobec Jacka, tylko cieszyła się jak ojciec przychodził, jak spotkał Jacka to zawsze chwilę z nim rozmawiał, często dawał mu jakieś pieniądze na słodycze, babka codziennie widziała jak Jacek wracał ze szkoły, nigdy nie wyszła ,nigdy nie zawołała go do siebie, Dominika robiła w domu i koło domu, robiła w ogrodzie, miała dużo warzyw ale tylko ojciec przychodził to mu dawała ,reszta którą nie zjadła ,wyrzucała, nikt od niej nic nie chciał ,matka się zaparła Dominiki ,wieś zaparła się Dominiki i jej matki , Dominika zaparła się wszystkich ,odkąd zmarła Denisowa, nikt do nie zaglądał.I tak przeleciało kolejne dwa lata, Jacek ukończył szkołę podstawową z wyróżnieniem , wszystko zawdzięczał księdzu, na początku wakacji ,ksiądz z Jackiem wyjechał do Giżycka, tam miał dom po rodzicach i tam załatwiał Jackowi technikum budowlane, Dominika zgodziła się na ten wyjazd ,W Giżycku załatwili tą szkołę bez problemu, Jacek miał bardzo dobre świadectwo, więc został przyjęty bez żadnych problemów, załatwili internat, i po dwóch dniach mieli prawie dwa tygodnie dla siebie, zamieszkali w rodzinnym domu księdza, od rana byli na jeziorem, jedli w knajpkach, świeżą rybę, za wszystko płacił ksiądz. wrócili do domu trzeciego dnia pobytu ,po całodziennym pobycie nad jeziorem, ksiądz przygotował kolację , wyjął butelkę wódki ,- Piłeś kiedy wódkę? – Nie , nigdy – Dzisiaj będziesz pił pierwszy raz i dzisiaj pierwszy raz Tobie włożę, chcesz tego? – Tak ,bardzo .- Ale musisz się tam umyć dokładnie, ja ci powiem jak to zrobić, ale najpierw wypijemy ,od dziś mów mi Janusz, Wypili , Jacek wypił ,zakrztusił się , poczuł się dziwnie, zakręciło mu się w głowie,- Masz to za sobą, teraz chodź pokażę Ci jak się tam umyć, poszli do wanny ,po chwili Janusz wrócił, polał sobie wypił, poszedł do szafki , wyjął słoiczek z bezbarwnym kremem ,rozebrał się do naga, rozścielił wersalkę, po kilkunastu minutach przyszedł Jacek – I jak  ? – Jestem czysty – Chodź tu do mnie, Położyli się Janusz zaczął całować Jacka, całował usta, sięgnął sutka, potem drugiego , zsunął się niżej , całował brzuch, zjechał do penisa który sterczał, Jacek by podniecony , penis był mokry ,ciekło z dziurki ,Janusz to wszystko zlizał , wkładał sobie głęboko do gardła,- Teraz Ci włożę palec,- Aha Sięgnął do słoika, włożył palec , wyjął oblepiony tłustym kremem, dotknął odbytu Jacka ,pieścił okolice dziurki ,Jacek się rozluźnił, wtedy delikatnie wsunął palec, czuł jak odruchowo Jacek zaciska odbyt, Janusz delikatnie ssał penisa ,nie za szybko, chciał bardzo podniecić chłopca, palec wsadzał palec i cofał z każdą chwilą było coraz luźniej ,Janusz wkładał dwa palce ,weszły bez problemu, Janusz wysmarował swojego penisa kremem, resztę z palców wsunął do odbytu chłopca, dwa palce wchodziły bez oporu ,Przesunął się wyżej ,- Teraz Ci włożę, może trochę zaboleć ale tylko chwilę, Podłożył pod tyłek Jacka twardą poduszkę, tyłek był dużo wyżej niż reszta ciała, Janusz położył się na Jacku,- Teraz będę Ci wsuwał, całuj się zemną i mocno mnie obejmij ,Janusz przystawił penisa do odbytu delikatnie przyciskał – Teraz rozchyl mocno pośladki Jacek rozciągnął i penis wsunął się do lekko , Jacek jęknął,- Zabolało? – Nie, tylko mi rozciągnął w środku – Tak ma być ,będzie Ci dobrze, nigdy tego.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej Kamienski
  • Z pamietnika bekarta. II

    Penis siedział w jednej trzeciej w tyłku Jacka, podłożył rękę pod plecy chłopca przycisnął mocno od siebie,- Obejmij mnie i mnie przytul i nie puszczaj, zaraz zaznasz najpiękniejszej rozkoszy jakiej jeden człowiek może dać drugiemu -.zaczął ruszać powoli i do przodu i do tyłu po kilka centymetrów, czuł coraz większy luz wtedy delikatnie ,bez przerwy  wchodził w Jacka , Jacek miał zamknięte oczy, twarz różowa, z penisa ciekł przezroczysty płyn, Janusz powoli wchodził doszedł do końca, pocałował, Jacek  otworzył oczy ,- Co czujesz ?  – Nie wiem ,ale to bardzo przyjemne,- Teraz będę ruszał ,byśmy mieli obaj większą rozkosz, Janusz bardzo wolno wycofywał penisa i powoli wkładał do końca, Jacek czuł jak penis pięści go od środka, było to uczucie dotąd nie znane, czuł że rozkosz narasta coraz mocniej, miał całego gorącego penisa w sobie  a jego penis przyciśnięty przez brzuch księdza dawał dodatkową przyjemność, coraz więcej śluzu ciekło z penisa i wtedy Jacek wystrzelił, sapał, czuł na brzuchu gorącą spermę ,Janusz patrzył na jego twarz,- Jak się czujesz?  Jacek łapał oddech,- Dobrze , miałeś rację nigdy  nie było mi tak dobrze ,- Chcesz się napić wódki czy wolisz tak zostać?- Tak zostać,- Zaraz Ci stanie znowu,- Będę mógł tobie wsadzić?  – Dziś nie ,dziś ja Tobie będę wsadzał ,muszę się nacieszyć twoja ciasną dupką, dwa lata na to czekałem,- Czemu nie wsadziłeś mi u nas na plebanii?  – Dlatego że tu mamy warunki by kochać się całą noc ,tam zawsze mogła wejść gospodyni, nie lubię się spieszyć, jutro w tym mi będziesz wsadzał, mamy jeszcze 10 nocy przed sobą, Janusz czuł że penis Jacka zaczyna twardnieć, powoli ruszał, słodycz rozchodziła się z brzucha do penisa, do twarzy Jacek aż się uśmiechnął, tak mu było dobrze .Janusz delikatnie posuwał ,czuł że zaraz się spuści, lekko przyspieszył, oddech Jacka był też coraz szybszy przywarł do jego ust, penis chłopca by twardy ,przyspieszył bardziej ale starał się być jak najdelikatniejszy ,nagle penis Jacka eksplodował, tryskał spermą wtedy Janusz poczuł ucisk w jajach i strzelił sperma ,orgazm trwał i trwał ,nie pamiętał kiedy przeżył coś tak wspaniałego, ocknął się ,- Całował Jacka językiem szukał języka chłopca ,- Zrobimy sobie małą przerwę, umyjemy się ,potem będziemy się kochać dalej, nie masz dość?  – Nie ,to bardzo mi się podoba, Wykąpali się razem w wannie, myli się wzajemnie, usiedli przy stole- Zjemy teraz -Jedli ,Janusz zrobił herbatę,- Janusz powiedz mi dlaczego mama mnie nie lubi ?- Jacek ,mama ciebie kocha tylko nie umie tego pokazać, dba o Ciebie, nie chodzisz głodny ,- Czemu mnie nie przytula, czemu nie mam ojca jak wszystkie inne dzieci, czemu mówią na mnie że jestem bękartem, nawet ta pani co mieszka z dziadkiem też tak mówi na mnie .Janusza zaskoczyło pytanie Jacka, nie wiedział co mu odpowiedzieć,- Ta pani to Twoja babcia ,ona nie rozumie co się stało twojej mamie, Twojej mamie ktoś kiedyś zrobił wielką krzywdę ,przez to Twoja mama jest taka ,to nie jej wina, też by chciała żyć jak inni, śmiać się cieszyć, ale to co kiedyś ktoś mamie zrobił to w niej siedzi i nie chce wyjść,- A co się mamie stało?- Wiesz Jacek, oto musisz sam mamę zapytać, mi jak ktoś coś powie przy spowiedzi, mi tego nie wolno nikomu powiedzieć, i to co wiem o twojej mamie dowiedziałem się jak mama była u mnie u spowiedzi, ma w sobie ogromny ból i wiesz kto może ten ból usunąć? Ty.- Jak ?  – Musisz wyrosnąć na dobrego człowieka, musisz się dużo uczyć, skończysz tą szkołę którą załatwiliśmy ,pójdziesz do dobrej pracy ja Ci pomogę znaleźć taką pracę ,wtedy pojedziesz do mamy i zabierzesz ją do siebie, wtedy jej to wszystko minie, jesteś dla niej jedynym lekarstwem, ale  jeszcze trochę mama musi poczekać,- Czemu mi pomagasz?  – Ty też komuś kiedyś pomożesz ,pomaganie to obowiązek każdego człowieka, ja tu się urodziłem mam tu dużo przyjaciół, poproszę ich by tobie pomogli ,mama Ciebie urodziła, opiekowała się Tobą i potem Ty musisz się mamą zająć, wtedy będziecie oboje szczęśliwi.- Dobrze ,Tobie wierzę, zrobię jak mi mówisz,- Wypijemy ?  – Tak ,Wypili ,Janusz schylił się i wziął miękkiego penisa Jacka do buzi ,ssał, lizał, penis Jacka robił się twardy,- Weźmiesz mojego do buzi?  Jacek włożył sobie do buzi, lizał, ssał, penis rósł szybko, był twardy, Jacek pieścił językiem, podobało mu się to ,pieścił penisa Januszowi a jego penis też był przez to twardy ,- Połóż się – powiedział Janusz, posmarował odbyt i swojego penisa kremem, rozchylił pośladki Jacka i powoli wkładał ,penis gładko wsuwał się w Jacka ,który aż zamknął oczy z rozkoszy ,Janusz doszedł do końca, przytulił mocno do siebie, całował zachłannie ,ruszał penisem szybko, czuł że z penisa Jacka cieknie ciepły płyn, czuł jak ciasny jest ten chłopak, chciał się spuścić ale największą przyjemność dawało mi samo posuwanie młodej dupki, zwalniał kiedy podniecenie rosło, kochał go tak długo, Jacek miał dwa orgazmy , wiedział że zaraz dojdzie, wyciągnął, poszedł do łazienki, dokładnie umył,- Chce skończyć u ciebie w buzi, włożył Jackowi Jacek ssał, Janusz przyciskał jego głowę, Jacek wiedział o co mu chodzi, starał wsunąć jak najgłębiej do gardła ,pokonał odruch wymiotny ale jak penis wchodził głęboko do gardła to nie mógł oddychać ,Janusz przyspieszył, Jacek czuł kleista ciecz w ustach ,wtedy Janusz eksplodował Jackowi do gardła ,Jacek połykał, z penisa wylewało się coraz mniej spermy i bez problemu połykał wszystko, trzymał jeszcze penisa w buzi aż Janusz wyciągnął i zaczął całować, całowali się chwilę,- Idziemy spać, jeszcze mamy dużo nocy przed sobą, posprzątali ,położyli się Jacek przytulił się do pleców Janusza ,było mu dobrze ,nigdy się do nikogo nie przytulił, spał zawsze sam , usnął. Dwa tygodnie szybko przeleciały ,wrócił do domu ,jedynym stworzeniem który okazał radość z jego powrotu był stary pies ,matka wiele nie pytała, powiedział że został przyjęty do szkoły na drugim końcu Polski i na koniec sierpnia wyjeżdża, powiedziała tylko- dobrze. W sierpniu Jacek wyjechał do szkoły, wszystkie potrzeby finansował Janusz ,praktyki odbywał w firmie remontowej, 5 lat przeleciało, Jacek miał w wakacje miesiąc praktyki i drugi miesiąc pracował za normalne pieniądze ,dał się poznać jako ambitny i solidny fachowiec, przygarnął go kierownik zakładu ,zapoznał Jacka z sposobem zarządzania firmą, w 1990 roku Jacek zdał maturę i firma remontowo budowlana się sprywatyzowała, głównym udziałowcem był były kierownik, a drugim udziałowcem by Jacek, podzielili po 50 %. Firma dobrze funkcjonowała ,miała 30 pracowników ,przez następny rok Jacek odkupił od Janusza dom ,z pracownikami zrobił remont, przygotował na dole 3 pokoje ,w tym jeden dla matki ,kupił nowego poloneza, W domu u matki nie był 6 lat ,pisał listy ale nigdy nie dostał żadnej odpowiedzi ,Janusz pisał do niego mówił co się z matką dzieję. Po dwóch tygodniach spędzonych  z Januszem, już nigdy do niczego między nimi nie doszło, wytłumaczył Jackowi że powinien się związać z kobietą, miał ich kilka ,ale jak się dziewczyny zorientowały że w dowodzie osobistym Jacka w miejscu imię ojca była tylko długa kreska ,kończyły z nim szybko ,żadnej nie potrafił wyjaśnić dlaczego nie ma ojca .Czekał go najważniejszy egzamin z życia ,musiał przekonać matkę by z nim  zamieszkała, za tydzień miał urlop i właśnie się tam wybierał, bał się tego spotkania, nigdy nie miał dobrego kontaktu z matką a teraz po 6 latach nieobecności nie wiedział czego się spodziewać. Wyjechał o 4 nad ranem, miał do przejechania ponad 500 km. Kiedy dojeżdżał do rodzinnej wsi czuł przyspieszone bicie serca. Jechał powoli ,widział ludzi na podwórku których znał, widział babcie która robiła coś na podwórku, popatrzyła w jego stronę, zajechał na podwórko do matki, nic się nie zmieniło, nie przyleciał jego pies, musiałby mieć ponad 20 lat , wysiadł ,wziął torbę z samochodu ,miał dla matki czekolady, słodycze, z drżącym sercem otworzył drzwi do kuchni  – Dzień dobry mamo- Teraz mamo, tyle lat nie dałeś znaku życia, taki z Ciebie syn ,- Mamo co ty mówisz ,wiesz gdzie i po co byłem.- I nie miałeś czasu przyjechać, mogłabym tu zdechnąć i nie miał by mnie kto pochować.- Widzę że moja wizyta tylko Cię zdenerwowała, chyba nie potrzebnie przyjechałem pół Polski, przyjechałem do Ciebie, a Ty nawet mnie nie przywitałaś .- Jakby przyjechał syn to bym go przywitała.- A kto przyjechał jak nie syn ? Może przyjechał bękart? Matka milczała  – Dobra ,nic tu po mnie, wiedz że jak wyjdę to już mnie nigdy więcej nie zobaczysz , wstał, otworzył torbę wyłożył na stół słodycze ,była tego spora kupka, skierował się do wyjścia  – Usiądź, zrobię Ci herbatę ,Poczuł ulgę, usiadł na krześle, oparciem do stołu, patrzył na matkę, rozpalała ogień w kuchni, zmierzwione włosy, chyba miesiąc nie widziały grzebienia, brudna znoszona bluzka ,brakowało połowę guzików, widać z pod bluzki nagie ciało, brudna spódnica, nachyliła się do kuchni ,widać było że nie ma majtek. wstawiła czajnik ,nasypała do imbryka herbaty, nie odzywała się ,Jacek rozglądał się po kuchni, wszędzie brud, okopcone ściany,- Matka tu pasuje – przeszło mi przez myśl – od pół roku miał swój dom , wszędzie czysto ,białe równe ściany,  meble, zastanawiał się czy matka się odnajdzie w takim domu ,czy potrafi utrzymać w czystości swój pokój, z resztą sobie poradzi, nie wiedział jak zacząć rozmowę ,Matka zrobiła dwie herbaty postawiła na stole,- Nie mam cukru –  – Nie szkodzi, wypije bez.  Matka stała przy stole , Jacek złapał ją za przed ramie pociągnął do siebie, jeden z guzików przy bluzce odpadł, przytulił matkę do siebie, siedział a matka stała między jego nogami ,ręce opuszczone wzdłuż ciała, czuł jej ciepło, jedną ręką miał na plecach, prawa na tyłku matki ,trwał tak długą chwilę, matka nie reagowała ,- Mamo – patrzył od dołu na jej twarz- dlaczego mnie tak nienawidzisz ,co ja Ci złego zrobiłem – zapytał ,matka zaczęła szlochać, czuł jak spazmy targały jej ciałem.- Mamuś kocham Cię – czuł pod ustami nagie ciało, zaczął całować , całował ciało między piersiami, sięgnął wyżej ,całował po ciało nad piersiami , pociągnął bluzkę ,ostatnie dwa guziki upadły na podłogę ,miał przed oczami jej obwisłe ale jeszcze pełne piersi , zaczął całować pierś od góry, czuł że jego penis zrobił się twardy , całował pierś kobiety ,schodził niżej poczuł twardy sutek, wziął go do ust, lizał językiem, matka przycisnęła jego głowę do piersi ,odruchowo sięgnął pod spódnicę, położył rękę na gołych pośladkach, gładził ,pieścił, matka nic nie mówiła , położyła głowę na jego głowie, czuł że lecą z jej oczu łzy i spadają na jego włosy, ręką zjechał niżej pośladków, delikatnie puścił uda, matka szerzej rozstawiła nogi ,wsunął rękę między uda , gładził od wewnętrznej strony , dotknął ręką jej cipki , aż się wystraszył, matka tylko westchnęła, poczuł że matka wzięła jego głowę w dwie ręce odchyliła do tyłu ,patrzył w jej zapłakane oczy ,przywarła ustami do jego ust ,czuł jak próbuję wsadzić język do jego buzi, ułatwił jej lekko rozchylając usta, matka całowała zachłannie ,cos się w niej obudziło, przyciskała swoje łono do brzucha Jacka , położył rękę na cipce, delikatnie palcami pieścił po włosach na łonie, palcem przejechał wewnątrz cipki, była mokra ,matka zadrżała, ale nie protestowała ,teraz śmiało pieścił jej cipkę, czuł jak mocno  cieknie z jej cipki  – Mój synku ,mój synku kochany szeptała, Jacek wstał wziął matkę na ręce, objęła go za szyję ,przywarł do jej ust, zaniósł do drugiego pokoju , położył na łóżku, nie puszczała jego szyi i nie przestawała całować, położył się na niej , rozpiął pasek, spodnie , zsunął razem z majtkami, nabrzmiały penis dotknął wzgórka łonowego ,Jacek zrzucił spodnie na podłogę, podniósł do góry biodra ,matka rozchyliła szeroko nogi ,podciągnęła kolana, penis oparł się na cipce, Jacek powoli wchodził w matkę ,czuł jak mocno go przyciska ,poczuł że wsadził do końca, nie ruszał się patrzył na twarz Dominiki, z szarej zrobiła się różowa patrzyła na niego  – Kocham Cię mamo,- Jacuś, synku co my robimy ?  Jestem Twoją matką, kochaj mnie , mocno, nie będę miała więcej dzieci, coś mi usunęli przy porodzie ,możesz mnie mocno kochać i skończyć we mnie ,mój kochany  Jacek delikatnie kochał , wyciągał prawie całego i pchał do końca ,Dominika traciła świadomość, od dwudziestu dwóch lat pierwszy raz czuła w sobie penisa, czuła że ogarnia ja szaleństwo, ruszała biodrami ,przyciskała głowę do swoich ust ,orgazm szepnął jej szczupłym ciałem ,trwało to bardzo długo, nic nie widziała ,czuła tylko ciepłe ciało syna i dużego penisa w sobie, szalała językiem w buzi syna, powoli wracała do niej świadomość ,patrzyła na skupioną twarz Jacka , uśmiechnęła się pierwszy raz od dnia gwałtu, jej syn ,jej bękart był teraz najmilszym człowiekiem jakiego miała,- Kocham Cię mamo,- Jacuś mój słodki chłopcze ,czy Ty mi kiedyś wybaczysz ?  – Dawno Ci wybaczyłem kiedy zrozumiałem, jaki w sobie nosisz ból.- Wiesz po co przyjechałem ? Żeby Ciebie zabrać do mojego domu , będzie to też Twój dom i obiecuje że w tym domu nigdy nie będziesz smutna, będę się Tobą opiekował, będę się troszczył, by nigdy niczego Tobie nie zabrakło, będziesz tam panią domu .- A jak kiedyś się ożenisz, to znów pójdę w odstawkę.- Mamuniu ,Ty będziesz moją żoną, moja matką, będziesz czekać na mnie kiedy wrócę z pracy ,będę Ciebie całował jako żonę, będziesz spała ze mną  jak żona ,będę Ci kupował najpiękniejsze ubrania jak każdy mąż swojej żonie, będę kupował Ci kwiaty, będę kochał Cię do końca życia ,będziemy kochać się jak mąż i żona. Dominika rozpłakała się ,- Jacuś kochany naprawdę tak będzie?  – Tak będzie, kupię Ci pierścionek i kupię obrączki ślubne, uklęknę przed Tobą i będę Ci ślubował jak w kościele, będę twoim mężem a Ty moja żoną, koniec z ponurym życiem ,mam dom nad jeziorem, będę Ciebie woził łódką,- Jacuś, mój kochany a co z tym domem?  – Możemy go nawet spalić ,by w ogniu spaliły się złe wspomnienia,- Kochaj mnie i chce poczuć jak we mnie dochodzisz  – Jacek zaczął ruszać biodrami,- Mocno możesz mnie ruchać, chce ciebie mocno czuć  Jacek przyspieszył i dobijał do końca, Dominika jęczała coraz głośniej ,- Kocham Cię mój skarbie, kocham , Dominika dochodziła, Jacek ruszał biodrami ,doszli jednocześnie, leżeli tak mocna się obejmując,- Kocham Cię mamo.- Jacuś jak mam być twoją żona mówi mi po imieniu,- Jesteś najpiękniejszą kobietą na świecie, Dominiko, będziesz szczęśliwa  ze mną, Wstali ,- Jacek pewnie jesteś głodny?  – Wiesz mamo ,pojedziemy do Zamościa, zapraszam Ciebie na obiad,- To muszę się jakoś ogarnąć ,muszę się umyć i umyć głowę,- Dominika wstawiła na kuchni dwa duże garnki z wodą, wlała do dużej wanny, rozebrała się weszła do wanny, Jacek mył ją dokładnie, spłukał włosy ,wycierał i patrzył na swoją nagą matkę ,wiedział że ona nie spojrzy w jego dowód osobisty i nie zapyta dlaczego tu jest kreska a nie imię ojca, tylko będzie kochać go bez zadawania pytań, Jacek uczesał matkę jak umiał ,ubrała czystą bieliznę, wyjęła z szafy najlepsze ubranie jakie miała,- Jak wyglądam ? – zapytała  – Mamciu jesteś piękna ,- Pojechali po pół godzinie byli w Zamościu, weszli do sklepu, Jacek kupił dla Dominiki, kilka par bielizny ,kilka bluzek ,spodni sukienek ,potem poszli do restauracji na obiad, potem wrócili do domu ,- Wiesz mamo , pójdziemy do dziadka, musimy mu powiedzieć że wyjeżdżasz stąd na zawsze. Dominika ubrała nową bieliznę, spodnie, bluzkę , umalowała oczy , czerwoną szminką pomalowała usta, ubrała nowe buty na wysokim obcasie, Jacek patrzył na matkę, jak nie wiele trzeba było by z brzydkiej gąsienicy zrobił się piękny motyl,- Pójdziemy na piechotę, mamo niech wszyscy Ciebie zobaczą jaką jesteś piękną kobietą. Wyszli z domu, szli polną drogą ,Dominika wzięła Jacka pod rękę, byli piękną parą, szli wolno, jakby prowokowali mieszkańców tej wioski, nie każdy kto ich widział poznał co to za para idzie drogą, wszyscy zapomnieli o bękarcie Dominiki ,wyjechał 6 lat temu i przepadł, raz na jakiś czas widzieli zaniedbaną Dominikę na szła zgarbiona do sklepu, patrzyli z naturalną ciekawością kim są ci ludzie którzy otworzyli bramkę do ich sąsiadów Antoniny i Jana. Dominika zastukała do drzwi ,czuła niepokój, była tu ostatni raz 23 lat temu ,- Proszę – rozległo z głębi domu Jacek otworzył drzwi ,weszli matka Dominiki stała przy kuchni , ojciec siedział przy stole, przez chwilę przypatrywał się gościom,- Dzień dobry- powiedziała Dominika podeszła do ojca ,przytuliła się ,- Jacek ale wyrosłeś, chodź tu chłopaku – przytulił Jacka, patrzył na Dominikę i wzrokiem wskazał matkę, która stała tyłem i mieszała coś w garnku ,jakby nie interesowało ja co się dzieje za jej plecami, tylko drgawki na plecach pokazywały że nie było jej obojętne. Dominika podeszła do matki,- Dzień dobry mamo – matka odwróciła się do niej ,miała oczy pełne łez, przytuliła Dominikę i płakała głośno, trwały tak przytulone długa chwilę,- Przepraszam Cię córeczko, ktoś Cię skrzywdził ale najbardziej to ja ,jeśli możesz to mi wybacz,- Mamuś wszystko dobrze ,przywitaj się z Jackiem, to Twój wnuk, skończył szkołę i przyjechał po mnie ,Jacek podszedł do babci  – Dzień dobry babciu ,- I Ty Jacek wybacz starej głupiej kobiecie ,- Babciu nie mam Co, co wybaczać, ważne że jesteśmy z mamą  u ciebie w domu .- Usiądźcie, zrobię kolację,- Opowiadaj Jacek jak Ci tam jest w świecie -powiedział Jan- Skończyłem technikum budowlane ,mam rok studiów wieczorowych za sobą, jeszcze dwa lata i będę inżynierem, mam z wspólnikiem firmę budowlaną, on za dwa lata przechodzi na emeryturę, spłacę go i firma będzie moja , kupiłem pół roku temu dom  nad jeziorem, zrobiłem remont ,teraz zabiorę mamę ,- No to gratulacje, jestem z Ciebie dumy ,dokładnie gdzie masz ten dom- Siedem kilometrów od Giżycka, nad jeziorem Okrągłe, fajne ciche miejsce ,mamie się  podoba. Matka podała kolację, Jacek wyjął z torby bombonierkę, duża paczkę kawy dał babci ,dla dziadka koniak.- O Jacek, taka butelka, dobre to jest ? – zapytał dziadek  – Nie wiem nigdy tego nie piłem, w ogóle prawie nie piję.- Ale ze mną się napijesz ?  – Tak napiję się  – Matka wstała postawiła na stole cztery kieliszki, ojciec otworzył , rozlał do kieliszków, wypili ,- To nawet dobre- powiedział ojciec. Siedzieli , Jacek wypił dwa zaszumiało mu w głowie, Dominika też była wystawiona, zbierali się do domu ,- Możecie tu spać  – Nie mamo ,pójdziemy do siebie, jutro wpadniemy  – Kiedy wyjeżdżacie ?  – Nie wiem dziadku ,mam do końca tygodnia wolne, potem wspólnik jedzie na urlop nad morze.- Morze, jeszcze przed śmiercią chciałabym zobaczyć , nigdzie nie ruszałam się z tej wioski,- Babciu przyjedziecie do nas to obiecuje że Was zawiozę ,- Dziękuję, może w przyszłym roku , jeszcze mamy gospodarkę, do końca roku i zdajemy to na emeryturę,- To jeszcze wypijemy po jednym .Wypili, pożegnali się cieplutko i poszli , Dominika szła przytulona do Jacka, czuła się wypita od dwudziestu paru lat nie miała alkoholu w ustach,- Jacek jestem szczęśliwa, wiesz o Tym to sprawiłeś  – Mamo kocham Cię zrobię wszystko byś była szczęśliwa jak jesteś dzisiaj ,za dużo oboje wycierpieliśmy by nie docenić każdego dnia. Doszli do domu, Dominika rozebrała się delikatnie odwiesiła ubranie do szafy ,była w majtkach i biustonoszu ,podeszła do Jacka  – Chcesz się kochać ze swoją żoną?- Bardzo, Dominika wzięła Jacka że rękę, zaprowadziła do pokoju ,rozpinała mu koszulę ,zdjęła spodnie , Jacek stał w majtkach, pod materiałem spodenek rysował się penis w pełnym zwodzie ,Dominika pogłaskała delikatnie ,kucnęła delikatnie ściągnęła majtki, penis sterczał twardy, delikatnie wzięła do ust rękami głaskała pośladki Jacka, Jacek delikatnie podniósł matkę, przywarł do jej ust, rozpiął biustonosz, czuł piersi na sobie, położył Dominikę na łóżku, ściągnął majtki ,poczuł zapach cipki ,przywarł do cipki , lizał ,było dużo soków ,- Jacuś, kochany oszaleje,- Oszalej mamo ,oszalej że szczęścia. Lizał cipkę lizał łechtaczkę ,tu najbardziej działało na Dominikę, przycisnęła rękami głowę, doszła podrzucała biodrami, Jacek spijał soki które płynęły obficie,- Chodź tu kochany ,położył się na niej sama chwyciła penisa i włożyła sobie do pochwy ,Jacek dopchnął do końca , Dominika się wyprężyła, objęła go.- Kochaj mnie mocno  Jacek powoli ale mocno dobijał do końca , Dominika krzyczała ,a Jacek nie przestawał ,czuł się dumny że dawał matce rozkosz, Dominika krzyczała za każdym razem jak Jacek dobijał do końca ,dochodziła ,całowała Jacka jak szalona .- Jacuś, kochany mój ,kochasz swoją mamę ,tak mi dobrze jesteś wspaniały ,Uspokajała się  – Jacuś kochany chciała bym byś skończył w mojej buzi, chcę pić Twoją spermę,- Jacek wyjął, położył się na plecach . Dominika usiadła cipką na ustach Jacka, przechyliła się i wsunęła penisa do buzi, zaczęła ssać, pieściła językiem, Jacek lizał cipkę, lizał odbyt, przycisnęła do jego ust ,wkładał język ,Dominika wkładała penisa do gardła, ślina ciekła po penisie na jądra z jąder między pośladki, czuła że za chwilę dojdzie, palcami zaczęła pieścić odbyt Jacka , drgnął, penis zareagował ,drgnął powoli wkładała palec, oddech Jacka zrobił się szybszy, Dominika czuła jak coraz bardziej Jacek przyciska penisa do gardła, wtedy wystrzelił spermą, z trudem połykała taka ilość wtedy doszła sama ,jęczała ale miała penisa w buzi z którego leciały ostatnie krople spermy ,po chwili Jacek przytuli się i zaczął całować jej usta ,czuł zapach i smak spermy  – Kocham Cię mamo ,kocham Cię Dominiko, przytuliła mocno do siebie, nie marzyła o takim szczęściu jakie dostawała od swojego kochanka, swojego syna, Leżała z wtulonym w nią synem, to co się wydarzyło było nie dopuszczalne we współczesnym świecie, tylko to dało jej szczęście, powróciła do świata ludzi ,wyszła z ciemności, wiedziała że nikomu się nie pochwali swoim kochankiem, swoim mężem, ich miłość zawsze będzie w mroku , będzie z nim chodzić, spacerować, żyć jako matka, ale  ich tajemnicy nikt nie może poznać, wie co przeszła ,nikt nie pochylił się i jej nie współczuł, była winna temu, że do wsi przywiozła bękarta, to ja wyrzuciło poza nawias społeczeństwa, jedynie ojciec, młody ksiądz i Denisowa zaakceptowali ja i jej syna. Reszta mieszkańców traktowali ich jak trędowatych, gdyby matka to przyjęła normalnie to i wieś inaczej  Patrzyła na Jacka jak śpi , przecież ja też poddałam się presji wsi ,ja pierwsza go nienawidziłam jak był pod sercem ,jak nie trzeba dużo by wszystko się zmieniło, pocałowała go czoło,, ruszył się , jeszcze rano był dla niej nikim ,nie było go sześć lat ,na przemian tęskniła i cieszyła się że pojechał i nie wraca, wystarczyło że przyjechał , przytulił, wsadził swojego penisa w miejsce z którego wyszedł i nienawiść odeszła a przyszła ogromną miłość ,tylko tyle było trzeba ? Mogła go mieć co dzień od niemowlęcia do tego czasu jak wyjechał, wystarczyło odłożyć nienawiść na bok. Przyjechał, zmienił mnie ,zmienił matkę , ojciec jest z niego dumny .Jak mi tam będzie, nawet nie wiedziała gdzie jest to Giżycko, gdzieś na drugim końcu Polski, tu nie umiał się odnaleźć to wyjechał i tam jest kimś, ma dom ,samochód , swoją firmę, tu by chodził opłotkami ,dziś chodzi po wsi z podniesioną głową ,nie wstydzi się iść z matką pod rękę. Po cichu wysunęła się z łóżka po cichu, wyszła na dwór, usiadła na schodach, patrzyła na podwórko,23 lata ,udręki i ten stary dom to jej azyl ,tu miała względny spokój i teraz to zostawi  bez żalu ,pojedzie w nieznane, będzie jej lepiej ma 39 lat i resztę życia spędzi z synem który będzie jej mężem, to nie jest normalne ale wcześniejsze życie było normalne?- Czemu tu siedzisz mamo?  – Nie mogłam zasnąć, taka fajna , ciepła noc ,- O czym myślisz ?  – Myślę co będzie dalej ze mną ,- Mamuś, będziesz ze mną ,- Wiem ,ale dla każdego człowieka taka zmiana budzi obawę,- Wiem mamo ,sam to przechodziłem ale Ty jedziesz do swojego prawdziwego domu ,tu nie był dom ,nie było w nim miłości, w naszym domu będzie miłość i szacunek,- Wiem synku, zostawię złe wspomnienia i z Tobą będę pisać nowe.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej Kamienski
  • Nowy Etap II

    Wakacje u babci zawsze były jak powrót do bezpiecznej przystani. Znane zapachy, znajome dźwięki, ciepło jej domu. Tym razem jednak nudziłem się bardziej niż zwykle. Ojciec nie pytał mnie czy zabrałem ze sobą to, czego potrzebuję i tego mi zabrakło. Babcia widząc moje zamyślenie pewnego popołudnia wyciągnęła swoją starą maszynę do szycia. Ze starych zasłon uszyła mi lekką falbaniastą spódniczkę a do starego pasa do pończoch  doszyła nowe podwiązki z regulowaną długością. Miałem wreszcie profesjonalny pas do pończoch po trzy podwiązki na nogę. Dobrze obciągał pończochę na nodze. Użyczyła mi też swoje pończochy. Wieczorami, gdy zapadał zmrok mogłem wreszcie oddać się swojej pasji. W przebraniu w ruchu materiału w odbiciu w lustrze stawałem się kimś innym. Babcia obserwowała mnie z zachwytem z aprobatą kiwała głową poprawiając fałdy spódnicy. Podpowiadała mi jak się wciąga poprawnie pończochy i jak należy poprawiać, aby się nie marszczyły. Tylko, że te marszczenia bardzo mi się podobały. Było przez to widać, że na nodze jest pończocha  zwłaszcza, gdy była jasno beżowa prawie przezroczysta  no porostu cudo  tak mnie to kiedyś zafascynowało. I dbałem o to. Lubiłem te momenty, kiedy już po kolacji siadaliśmy przed telewizorem w fotelach  przynosiłem herbatę nogi kładłem przed sobą na pufie  stylon pończoch połyskiwał w bladym świetle telewizora boskie to. Czasami kładłem się nawet spać w pończochach lubiłem pocierać nogami ten szelest stylonów przyprawiał o zawrót głowy. Piękne to. Pod koniec lata przyjechał ojciec. Tęskniłem za nim ogromnie miałem mu tyle do opowiedzenia. Wieczorem po kolacji usłyszałem jak z babcią długo rozmawiają w kuchni. Przywarłem do drzwi. Babcia mówiła cicho, ale wyraźnie o mojej pasji o tym jak to dobrze na mnie wpływa, jaki jestem spokojny i skupiony. Potem już szeptem usłyszałem szelest papieru. Weź mówiła babcia. Kupiłam mu dwie pary. Daj od siebie. Niech wie, że akceptujesz. Przed śniadaniem następnego dnia ojciec podszedł do mnie z poważną miną i wręczył dwa szeleszczące  pakieciki. Dla ciebie powiedział krótko. Rozpakowałem je drżącymi dłońmi. Dwie pary nowych  jasnobeżowych i czarnych pończoch stylonowych. Radość była tak wielka, że aż się zakrztusiłem. Pobiegłem się przebrać. Do śniadania stanąłem w mojej nowej spódniczce i lśniących pończochach. Babcia uśmiechała się szeroko.  Na  twarzy ojca malowało się coś więcej niż zwykła czułość. Był zauroczony. Jego wzrok śledził każdy mój ruch każdy połysk pończoch na moich nogach. Podświadomie wiedziałem, jaki efekt wywieram. Podczas śniadania siedząc obok niego delikatnie wysunąłem nogę ocierając ją o jego nogawki. On najpierw zastygł potem jego dłoń spoczęła na moim kolanie. To był tylko dotyk, ale cały świat się zawęził do tego punktu. Jego palce powędrowały wyżej po łydce po udzie gładząc jedwabisty nylon. Czułem jak pod materiałem rośnie we mnie podniecenie twardnieje napina. Jego dłoń wyczuwając napięcie przez cienką tkaninę zatrzymała się na chwilę a potem objęła mnie mocniej pewniej. To nie było już głaskanie to był masaż afirmacja ciche pozwolenie. Tak trwałem w tej ekstazie cały dzień. Pomagałem babci w kuchni szykować obiad a ojciec majstrował coś przy aucie wychodziłem do niego auto stało na posesji w załomie budynku. Bezpiecznie nikt mnie nie mógł zauważyć, chociaż miałbym ochotę, aby się ktoś mną pozachwycał. Ojciec obserwował mnie jak podchodziłem objąłem jego ramię a on powiedział, że cudownie wyglądam. Podziękowałem to było miłe. Ojciec powiedział, że musimy gdzieś się przejść na spacer. Może po obiedzie, zobaczymy. Krzątanina przy szykowaniu do obiadu ojciec zerkał na mnie. Obserwował. Potem obiad i znowu dyskretne dotyki pod stołem. Ojciec oznajmił, że my sprzątamy a babcia niech się szykuje do spaceru. Ojciec zmywał naczynia a ja wycierałem i sprzątałem  podchodziłem do niego tuliłem się. Na spacer ubrałem spodnie, po co prowokować. Do kolacji zmiana garderoby, aby tata miał kobietę pod ręką. Po kolacji telewizja babcia miała swój serial. Potem babcia poszła wcześniej do swojej sypialni. Zostaliśmy sami oglądając jeszcze telewizję. Ojciec siedział na sofie, w szlafroku, ja w moim ubraniu. Koszulka i spódniczka. Cisza była gęsta i napięta. Wstałem i podszedłem do niego. Bez słowa wsunąłem się na jego kolana, jakbym znów miał pięć lat, choć nasze ciała mówiły coś zupełnie innego. Przytuliłem się, wtulając twarz w jego szyję. Tęskniłem wyszeptałem.– Ja też – odparł a jego ramię otoczyło mnie mocnym  pewnym uściskiem. Pocałowałem go w policzek. On odwrócił głowę i nasze usta się spotkały. To nie był ojcowski pocałunek w czoło. Był głęboki, pełny, gorący. Jego dłoń znów rozpoczęła wędrówkę po mojej nodze, a ja poczułem pod jego szlafrokiem jego odpowiedź na moją pobudkę. Bez słów prowadzony instynktem i tą nową elektryzującą bliskością sięgnąłem pod materiał. Jego członek był duży  twardy i gorący. Obejmowałem go oburącz. Zacząłem poruszać dłońmi wpatrzony w jego przymknięte powieki w zaciśnięte usta. Podciągnąłem koszulkę, aby żołądź jego członka dotykała mój brzuch jego żar pobudzał. Jego oddech stał się ciężki urywany. W końcu szarpnął się stłumił jęk w mojej szyi a między nami rozlał się ciepły lepki sekret. Eksplodował spermą czułem jak gorąca lawa uderzyła w skórę mojego brzucha i spływa mi po dłoniach zaległ w bezdusznym milczeniu i gdy oprzytomniał znów stał się słyszalny szepnął a w jego głosie brzmiał czysty lęk. Nie czujesz do mnie odrazy? To rozbroiło mnie bardziej niż cokolwiek. Nie tatusiu. Przecież cię kocham odparłem a te słowa wydały mi się teraz mieć nowe głębsze znaczenie. Gdy wyszedłem z łazienki i szedłem do pokoju ojciec do mnie podszedł nie wiem jak mam to powiedzieć. Położyłem palce na jego ustach. Wyszeptał bardzo dziękuje. Następnego dnia babcia ogłosiła, że jedzie na targ. Jedziemy wszyscy.  Moje serce zabiło jak młot. Parę godzin straty. Brzuch bardzo mnie boli. Wyszeptałem przyciskając dłoń do podbrzusza z największą możliwą dramaturgią. Babcia pokiwała z troską głową. Ojciec milczał, ale jego wzrok ciężki i wiedzący mówił wszystko. Zostanę z nim jedź sama. Potem nastała tylko cisza i on. Stał przy oknie patrząc jak pył po autobusie opada na pustą szosę. Potem odwrócił się. Jego oczy były jak otwarte bramy.– Pokaż – powiedział cicho głębokim  niskim głosem. Co. Zapytałem udając niewiedzę, choć krew pulsowała mi w skroniach. Pończochy. Te, które babcia tobie kupiła. Poszedłem do pokoju i przyniosłem paczkę. Rozłożył ją na stole. Były tam zwykłe codzienne pończochy w kolorze cielistym i jedna para czarnych ze wzmocnionymi palcami i piętą. Wziął je do ręki  rozciągając delikatny mroczny materiał między palcami. Dotykał go z namysłem jakby badał święty relikwiarz. Ubierz te czarne poprosił w końcu. Te ze wzmocnieniami. Usiadł na podłodze w salonie opierając plecy o kanapę. Jego postawa była otwarta oczekująca. Stanąłem przed nim. Powoli z przesadną gracją uniosłem nogę i zacząłem naciągać chłodny czarny stylon na nogę. Materiał ślizgał się po łydce idealnie dopasowując się do każdego mięśnia, każdego ścięgna. Gdy sięgałem wyżej by zaczepić podwiązkę jego oddech stał się wyraźnie szybszy. Wciągnął powietrze, gdy materiał sięgnął najwyższego punktu na moim udzie. Teraz druga wyszeptał. Powtórzyłem rytuał. Gdy stanąłem przed nim w pełnej czarnej glorii jego oczy płonęły. Pociągnął mnie delikatnie za rękę aż usiadłem okrakiem na jego kolanach twarzą w twarz. Jesteś taki piękny szepnął a jego dłonie objęły moje uda gładząc stylon. Tak inny. Tak… mój. Jego pocałunek był już teraz pozbawiony wszelkich wątpliwości był żądzą czystą i nieposkromioną. Jego ręce już pewne w swoim pragnieniu badały każdy centymetr mojego ciała przez cienki materiał aż dotarły do miejsca gdzie jedwab napinał się nad moim podnieceniem. Tym razem nie było niepewności. Jego dłoń objęła mnie przez tkaninę mocno stanowczo a ja tracąc równowagę oparłem się o niego pozwalając by fala rozkoszy mnie pochłonęła. Piękne szepnął a jego dłonie natychmiast zaczęły wędrować po moich łydkach. Dotyk był delikatny pełny czułości. Jego palce gładziły stylon sunąc od kostek w górę aż do ud. Pochylił się i przycisnął usta do materiału na mojej łydce całując ją przez cienką warstwę stylonu. Czułem ciepło jego oddechu przez tkaninę. Jedną ręką nie przestawał głaskać moich nóg podczas, gdy drugą sięgnął między swoje uda. Odsłonił swojego członka i zaczął masować go powolnymi stanowczymi ruchami. Siedziałem przed nim oparty na łokciach obserwując go. Jego wzrok wędrował od moich nóg w czarnych pończochach przez mój brzuch  aż do mojej twarzy. W jego oczach malowała się mieszanka pożądania i czułości, która sprawiała, że czułem się wyjątkowo. Chodź bliżej poprosił głosem stłumionym przez emocje. Przesunąłem się nieco do przodu tak, że byłem tuż nad nim. Jego dłoń pracowała szybciejna oddech stał się urywany. Drugą ręką objął moją nogę w pończosze i przyciągnął ją do ust całując wewnętrzną stronę uda. Czułem jak materiał wilgotnieje od jego pocałunków. Chcę żebyś… – zaczął, ale słowa utknęły mu w gardle. Zamiast nich jego ciało zaczęło mówić za niego. Ruchy dłoni przyspieszyły stały się bardziej intensywne. Jego oczy utkwiły we mnie błagalne i pełne skupienia. Szybko podciągnąłem koszulkę odsłaniając brzuch. Pierwszy strumień gorącej cieczy uderzył w moje krocze i rozbryzgując się na skórze. Drugi sięgnął wyżej muskając moje piersi przez cienką koszulkę. Trzeci najsilniejszy sięgnął mojej szyi i brody. Siedziałem nieruchomo pozwalając by każda kropla spływała po moim ciele czując jej ciepło i lepkość. To był nasz rytuał nasza tajemnica zamknięta w tym czasie. Ojciec opadł ciężko na podłogę a jego oddech powoli wracał do normy. Jego dłonie wciąż gładziły moje nogi w pończochach teraz już wolniej  z czułością po spełnieniu. Tego dnia w ciszy babcinego domu parę godzin minęło jak sześć minut. Uczyliśmy się na nowo swoich ciał  swoich pragnień swojej miłości, cichej, palącej i ukrytej w szeleście jedwabiu. Po wszystkim w łazience starannie zmywałem ślady z brzucha. Pończochy uprałem osobno w ciepłej wodzie i powiesiłem je w ukrytym miejscu by wyschły zanim babcia wróci. Gdy tylko klucz zgrzytnął w zamku atmosfera w domu natychmiast wróciła do zwykłej codziennej normy. Babcia weszła niosąc torby z zakupami. Jak brzuch? Już lepiej?  zapytała odnosząc się do wymówki o bólu, która dała nam te parę intymnych godzin. Tak babciu. Już dobrze odparłem starając się by mój głos brzmiał naturalnie. Ojciec siedząc w fotelu z gazetą uniósł wzrok. Nasze spojrzenia spotkały się na ułamek sekundy. W jego oczach nie było już namiętności z przed chwili, ale coś innego. Głębokie ciche porozumienie. Szept, który nikt inny nie mógł usłyszeć. Obietnica, że ta cisza po odjeździe ta nasza wyjątkowa przestrzeń nie była jednorazowa. Że ten czas namiętności kiedyś znów będzie nasz.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Kowalski
  • Matka kupila niewolnice swoim synom. I sama stala sie niewolnica (cz. IV)

    Ciąg dalszy przygód matki, która kupila niewolnicę swoim synom do zabawy, po czym sama stała się ich niewolnicą. Jeśli nie lubisz kazirodztwa, nie czytaj. Jeśli lubisz – myślę że ci się spodoba.

    *

    – Szyja ! – Usłyszałam głos młodszego syna, trzymającego stalową obrożę . Wyciągnęłam posłusznie, podniosłam rude włosy. Usłyszałam kliknięcie zapięcia i poczułam zimną stal na szyi.

    Klęczałam nadal oszołomiona, ociekająca spermą mojego  – do niedawna – męża, ubrana tylko w siatkowe body na nagie ciało. Sutki mi sterczały, a wargi sromowe wystawały przez rozcięcie w kroku. Czułam na sobie kpiące spojrzenie Tary – wrednej suki, którą kiedyś kupiłam na targu, żeby synkowie mieli kobietę do pieprzenia. Nie spodziewałam się tylko, że Tara okaże się sprytniejsza i zawróci w głowie mojemu mężowi, zajmując moje miejsce.

    No i właśnie zostałam niewolnicą własnych synów i męża; zamierzali mnie sprzedać, bo podobno narobiłam długów, a moja rozrzutność doprowadziła ich do ruiny. Ale zanim to miało nastąpić, wszyscy mieli ochotę się mną pobawić. W końcu, jak przed chwilą usłyszałam od starszego syna: matek raczej się nie rucha, ale niewolnice już można. A ja byłam niewolnicą i podobałam im się. Nazwali mnie „Zdzira”. W sumie – musiałam przyznać – dość trafnie. Byłam zdzirą. Dobrze zbudowaną, cycatą, długonogą zdzirą.

    Gdyby to kogoś interesowało: miałam 43 lata, 170 cm wzrostu, za sobą dwa porody i 67 kg wagi. Biust miałam w rozmiarze 75 D a numer buta 38. Farbowałam się na kasztanowo a karnację miałam raczej śniadą. Oczy szare.

    – – Śmiało – zachęcał mąż – jest wasza, chłopaki. Bawcie się dobrze. Róbcie z nią co chcecie.

    Starszy syn podszedł do mnie, wyjął kutasa i zbliżył do twarzy. „O Boże” – pomyślałam spanikowana – „zaraz będę obciągać własnemu dziecku !”. Do dzisiaj nie rozumiem jak to się stało, ale kiedy zobaczyłam jego sterczącą pałkę, otworzyłam usta i wzięłam. Jego kutas był duży, gruby, żylasty. Ciepły. Objęłam go ustami i zaczęłam ruszać głową, patrząc synowi w oczy. W głowie kłębiły mi się tysiące myśli, ale im bardziej czułam się upodlona tym bardziej mokra robiła mi się cipka. Powinnam była czuć blokadę przed łamaniem tabu. Nic z tego. Miałam w ustach młodego kutasa. Mąż patrzył, jak liżę po fiucie swojego syna. Starałam się wyciągać język jak najmocniej, żeby poczuł zazdrość, żeby i on chciał mi wsadzić. Pomyślałam sobie, że zanim mnie sprzedadzą, zapamiętają mnie jako największą sukę i szmatę jaką znali. Żeby żałowali. Niech sobie mnie ruchają, na zdrowie. Ale potem się na nich zemszczę. Nie wiem na razie jak, ale będzie to zemsta na zimno i wyrachowana.

    Tymczasem naplułam śliny na kutasa syna i ciągnęłam, dusząc się, tłumiąc odruch wymiotny, starając się brać go po same jaja. Jego ręka złapała mnie za włosy. Bolało. Pociągnął mnie i zaczął mi ruszać głową. Robił to szybko i poczułam, że puchną mi usta a ślina i śluz skapuje na moją brodę i piersi.

    Syn zaczął jęczeć.

    – Dobrze ci się jebie matkę, zwyrodnialcu ? – wysapałam w końcu gdy na chwilę jego kutas wypadł mi z ust.  W odpowiedzi dostałam po pysku. Dwa razy. A kutas wrócił do moich ust. Niespodziewanie moje usta wypełniły się spermą. Miała zupełnie inny smak niż sperma męża. Była bardziej orzechowa i kleista. Zakrztusiłam się i o mało co nie zwymiotowałam, ale w końcu połknęłam.

    Nie był to koniec udręki.

    Inicjatywę przejął młodszy. Szarpnął za smycz przyczepioną do obroży. Powoli i niechętnie wstałam. Stałam prosto, patrząc mu w oczy. Wziął w dłonie moje piersi. Nadal byłam w body. Body było mokre, brudne, lepiło się od płynów ustrojowych, ale nikt nie kazał mi go zdejmować. Dłonie młodszego syna były mocne, pewne. Trzymały mocno moje piersi. Pochylił się i poczułam, że jego usta obejmują moje sutki i zaczynają je silnie ssać. Nie było to przyjemne, robił to mocno, gryzł. Jęknęłam. Starałam się jednak nie dać satysfakcji nikomu. Ani Tarze, tej dziwce, której osobiście odetnę cycki jak nadejdzie czas ani swojemu staremu, który właśnie się z nią lizał.

    Młody najwyraźniej miał ochotę na to samo, bo nagle wsadził mi język w usta. Chcąc nie chcąc oddałam pocałunek. Spodobało mu się. Czułam jak jego język przesuwa mi się po zębach, jak usta wypełnia mi ślina, aż musiałam wypluć. Nie chcąc pokazać, że mam opory, wsunęłam dla odmiany język w usta syna. Całowałam go namiętnie. Pałka mu stanęła i nie mógł już wytrzymać. Chwycił smycz, zaciągnął mnie do pokoju. Nie czekając uklęknęłam przed łóżkiem, opierając dłonie i głowę na jego krawędzi. Nogi rozsunęłam, tyłek wypięłam, odwróciłam się

    – Wejdziesz w mamusię ? Tylko gumkę załóż, nie mam spirali – nie sądziłam, żeby to cokolwiek dało, ale jednak podziałało. Młody założył prezerwatywę, klęknął za mną, chwycił mnie za biodra i poczułam, jak w moje ciało wsuwa się twardy penis młodego chłopaka. Nie jestem wąska, cipę mam głęboką, wyrobioną od porodów, ale poczułam się jakby mnie nadziewano na pal. Jego kutas był tak gruby, że aż prawie bolało, ale to był przyjemny ból. Ruchał mnie bardzo krótko. Byłam podniecona, rozruchana, poniżona, brudna. Poczułam skurcze pochwy i nadchodzący, mały ale jednak orgazm.

    – Mamo.. – wyrwało mu się, gdy eksplodował we mnie.

    – Synku – wyjęczałam i opadłam na łóżko.

    *

    Moje nowe życie jako niewolnicy było trudne. Dano mi miejsce do spania na materacu pod schodami. Miałam tylko koc. Przez większość czasu byłam naga. Moje body się do niczego nie nadawało. Miałam na sobie tylko obrożę. Ponieważ chodziłam boso, miałam zwykle brudne nogi. Do jedzenia nie dostawałam wiele. Ponadto nie dawano mi sztućców i nie dopuszczano do stołu. Nauczyłam się jeść siedząc na podłodze i wybierając jedzenie z miski. Myłam się raz dziennie. Zwykle przed, a nie po stosunku. Często byłam pokryta zaschniętą spermą. A ponieważ wytryski moich synów i męża były obfite, zwykle miałam oblaną twarz, włosy, piersi.

    Często mnie ruchali. Mąż lubił, jak chodzę za nim na smyczy na czworakach. Ciągle miałam czerwone, poobcierane kolana. Z upodobaniem brał mnie analnie i pakował mi kutasa w tyłek, po same jaja i tam się spuszczał. Najpierw mnie to przede wszystkim bolało, po krótkim czasie zauważyłam, że ten ból jest na swój sposób przyjemny. Synowie dla odmiany brali mnie tradycyjnie, ale za to po dwa razy dziennie. Byłam cała poobcierana w kroczu, usta miałam spuchnięte od obciągania. Bałam się, że mnie zapłodnią i urodzę jakiegoś debila. Czekałam, aż mnie sprzedadzą. Liczyłam, że uda mi się polepszyć swój los u nowego właściciela. Sprzedaż się jednak odwlekała. Najwyraźniej podobałam im się. Pierwsze oznaki, że nadchodzi jakaś zmiana pojawiły się po tygodniu. Tara, nowa kochanka męża rzuciła mi jakieś stare japonki i płaszcz, kazała wziąć prysznic, ubrać się w to i zabrała ze sobą do miasta. Strasznie wstydziłam się swojego wyglądu, wszyscy się na mnie gapili. Poniżona, dreptałam za swoją panią prowadzona na smyczy jak suka. Okazało się, że zafundowała mi wizytę u paznokciary. Dostałam tipsy w kolorze którego nie znosiłam (nikt mnie nie pytał, jaki lubię), zrobiono mi paznokcie u nóg. Potem zostałam zabrana do tatuażysty. Nie cierpię tatuaży, ale znowu – nikt nie pytał. Dostałam kolorowy tatuaż na stopie według wzoru wybranego przez Tarę. Tatuował mnie obleśny typ, gruby, brodaty i spocony. Na koniec zaproponował że może mnie zakolczykować. Prosiłam, błagałam… na próżno. Przebił mi sutki i założył w nie srebrne sztangi. Próbowałam się wyrywać, ale skrępowali mnie mocno i przywiązali do stołu, nie mogłam się ruszyć. Po wszystkim, musiałam dać dupy tatutażyście, bo tak zarządziła moja pani. Uznała, że warta jestem wyruchania bez gumy przez spoconego typa dla 5% zniżki. Facet oparł mnie o łóżko, kazał rozstawić nogi, wypiąć tyłek i położyć twarz na łóżku. Wielkim łapskiem złapał mnie za kark i docisnął mocno, jednocześnie wsadzając we mnie swojego kutasa bez żadnej gry wstępnej. Byłam sucha, nierozbudzona, przekłute sutki bolały, rana po tatuażu piekła… Czułam jak porusza się w nie jego kutas. Posapywałam tylko i pojękiwałam cicho. Trwało to całą wieczność. W pewnym momencie odleciałam myślami zupełnie gdzie indziej. Zajęłam się obmyślaniem zemsty i kompletnie przestałam zwracać uwagę na posuwającego mnie kutasa, do momentu w którym nie poczułam w sobie, że doszedł „Kurwa, znowu bez gumy. Jak tak dalej pójdzie muszę zajść…” Po wszystkim dostałam mokrą gąbkę, żeby się wytrzeć i wróciliśmy do domu. Tara wprowadziła mnie do pokoju, gdzie siedziała cała trójka. Obejrzeli moje czerwone paznokcie u rąk i nóg, przekłute sutki, pochwalili tatuaż.

    – Z każdym dniem coraz lepsza z niej szmata – powiedział młodszy syn.

    – Użyjemy jej na moich urodzinach – odparł starszy, podchodząc do mnie i bawiąc się moimi piersiami – chłopaki będą mieli zabawę.

    – OK, ale nie wymęczcie jej za bardzo. Dzień po imprezie przyjadą po nią z domu aukcyjnego – odezwał się mąż – już się z nimi umówiłem. Sprzedamy ją na licytacji, nawet z prowizją możemy dostać za taką kobietę sporą kasę.

    Rozmawiali tak, jakby mnie tu nie było.

    *

    – Wstawaj ! – Głos Tary był szorstki. Usiadłam na swoim barłogu, ziewając i drapiąc się po niemytych od kilku dni włosach. Tara patrzyła na mnie z pogardą. – Masz ! – Położyła obok materaca miskę z jakąś breją i rzuciła na materac jakieś zawiniątko. Sprawdziłam zawartość: para czarnych pończoch samonośnych, krótki czerwony szlafroczek z satyny, para szpilek wiązanych nad kostką. Znałam je, były kiedyś moje.

    – – Na razie będziesz przygotowywać imprezę urodzinową dla chłopaków. Jak skończysz, pójdziesz do łazienki, wymyjesz się, ogolisz nogi, pachy, cipę, uczeszesz, zrobisz sobie makijaż i ubierzesz w to – wskazała palcem ciuchy. – Do roboty !

    Naga i bosa poczłapałam do kuchni. Pół dnia spędziłam na sprzątaniu pokoju, przygotowywaniu jedzenia, alkoholi. W kuchni co rusz byłam klepana po tyłku, a mąż nawet raz oparł mnie o blat i mi zapakował swojego kutasa. Robili ze mną, co chcieli. W łazience długo doprowadzałam do porządku. Byłam niestety bardzo zaniedbana. Nałożyłam makijaż, ubrałam pończochy, szpile, szlafrok. Oczywiście nie dali mi majtek ani biustonosza, a szlafrok był półprzezroczysty. Efekt końcowy był zadowalający. Z lustra patrzyła wyzywająco wyuzdana milfa w obroży, z krwistoczerwonymi ustami. Zdążyłam akurat w ostatnim momencie. Rozległ się dzwonek do drzwi.

    – Zdzira ! Otwórz ! – Wydarł się starszy syn.

    Otworzyłam. W drzwiach stał Maciek, kolega syna razem z ojcem. Znaliśmy się ze szkoły. Obaj wybałuszyli na mnie oczy i wgapiali się w moje nogi i biust.

    – To ty ? Wyjąkał w końcu ojciec Maćka. Słyszałem, że zostałaś niewolnicą, ale nie chciałem wierzyć. I jak ci z tym ?

    – Chcesz to możesz mnie kupić – Ucięłam –  Zapraszam do środka.

    Ojciec Maćka wyszczerzył zęby w nieszczerym uśmiechu i wyjął cos z kieszeni.

    – Maciek, masz tu gumki. Jakby doszło do ruchania, higiena przede wszystkim.

    – Dobrze tato – Maciek nawet nie odwrócił wzroku ode mnie. Jestem pewna, że pałka mu już sterczała.

    Goście się schodzili, ubrana skąpo rozdawałam ciasteczka podawałam kawę i herbatę. Głównie koledzy synów. Ale było też parę koleżanek. Co chwila wyskakiwały mi cycki zza szlafroka, albo przy pochylaniu się odsłaniała mi się dupa. Wszyscy mnie znali z widzenia, z czasów gdy byłam jeszcze matką swoich chłopaków a nie ich niewolnicą i popychadłem do ruchania.

    – Naprawdę, możemy ją posuwać ? – usłyszałam fragment rozmowy.

    – Jasne, proszę, częstujcie się – szerokim gestem zaprosił starszy syn, wskazując na mnie.

    Stanęłam na środku pokoju, wypięłam biodro i uśmiechnęłam się zachęcająco. Nikt się nie kwapił, więc solenizant postanowił dać przykład.

    – To nic trudnego. Jeśli tylko staje wam pała, po prostu wsadzacie jej. Odkąd została niewolnicą, nie myślę o niej jako o matce – mówiąc to wsadził mi rękę za dekolt i ścisnął pierś – Zresztą to ostatnia szansa, jutro ją sprzedajemy.

    Zrobiłam się czerwona na twarzy. Nie mogłam nic poradzić na to, że wilgotnieję w kroku. Sytuacja mnie podniecała. Widocznie była zboczona. Postanowiłam dać pokaz. Odwróciłam się do syna, objęłam go za szyję i wpiłam w niego swoje usta, wsuwając w niego swój język. Chwycił mnie za biodra, przyciągnął. Podniosłam nogę w czarnej pończosze. Chłopak całował mnie namiętnie, zrzucił ze mnie szlafrok. Rozległo się zbiorowe westchnienie. Mieli widok na mój tyłek, plecy, nogi w czarnych pończochach i czerwone szpilki. Syn zmusił mnie do uklęknięcia. Zrozumiałam swoją powinność. Podniosłam głowę, otworzyłam usta, wyciągnęłam język i jak suka patrzyłam mu w oczy. Ręce splotłam za plecami. Piersi mi sterczały. Wkrótce obciągałam na oczach wszystkich chłopaków.

    – O kurwa, ależeście zrobili z matki dziwkę do szmacenia ! – któryś jęknął z podziwem i zazdrością. Zerknęłam na niego spod rzęs. Młody, nastoletni blondynek.

    – Oj przepraszam – powiedział syn – gdzie moje maniery. Jesteś gościem. Idź do niego – rozkazał mi i schował pałkę.

    Wstałam, podeszłam do siedzącego kręcąc biodrami. Usiadłam na nim okrakiem, rozkładając nogi na boki i obejmując go za szyję. Złożyłam mu na ustach ciepły ,mokry pocałunek. Czułam przez jego spodnie sterczącego penisa. Chłopak zaniemówił. Drżącymi rękami rozpiął spodnie, wyjął pałkę i chciał mi wsadzić.

    – Gumkę masz ? – Zapytałam

    Kiwnął głową , wyjął z kieszeni paczkę. Ręce mu się trzęsły. Musiałam przejąć inicjatywę. Zeszłam z niego, wzięłam prezerwatywę, chwyciłam w zęby i otwarłam. Wsadziłam sobie zwiniętego kondoma do ust i uklęknęłam przed chłopcem. Pochyliłam głowę i nasunęłam ustami kondoma na jego pałkę. Byłam gotowa się z nim pieprzyć. Ale chłopak jak poczuł moje wargi na swoim fiucie docisnął mi głowę i zaczął mnie ruchać w usta tak szybko i głęboko, że zabulgotałam. Trwało to z minutę jak doszedł. Poczułam jak kondom wypełnia ciepła sperma. Podniosłam głowę i wstałam z klęczek

    – Kto następny ? Zapytałam

    Patrzyli jak zaczarowani. Kolejny był lepiej przygotowany. Siedział w fotelu ale gumę miał już założoną na pałkę. Pstryknął na mnie palcami. Podeszłam powoli i zrobiłam to samo, co poprzednio: usiadłam na chłopaku, obejmując go za szyję. Moja cipa była już mokra, więc wszedł we mnie bez problemu. Jęknęłam, odrzuciłam głowę i zamknęłam oczy. Zaczęłam lekko unosić się na nogach, poruszać biodrami. Poczułam jego mokre, spocone dłonie na swoim tyłku. Mógł być ode mnie młodszy o dobre 25 lat, ale natychmiast przejął nade mną kontrolę. Wymierzył mi silnego klapsa w pośladek, potem w drugi. Pochyliłam się ku niemu, wsadziłam mu do ust sutek; zaczął go ssać, sutek był przebity, rana jeszcze była świeża, sztangi nie wyjęłam – ból drażnił mnie i podniecał. Wkrótce doszedł. Uniosłam się ostrożnie, żeby pełna prezerwatywa nie została we mnie. Rozejrzałam się. Większość już bez skrępowania waliła konie patrząc na mnie. Podeszłam do stołu, oparłam się, pochyliłam, rozstawiłam nogi, wypięłam tyłek. Zarzuciłam włosami, zakręciłam dupą.

    – No co ? – Spytałam – Długo mam czekać ? – Sięgnęłam po szklankę whisky i wypiłam duszkiem. Rozkręcałam się. Puszczały mi hamulce. Ustawiła się do mnie kolejka. Brali mnie szybko, jeden po drugim. Ponieważ zakładali gumy, nie byłam ospermiona. Kilka razy dostałam orgazmu. Dochodziłam do wniosku, że bycie niewolnicą ma też przyjemne strony.

    Kiedy wszyscy już się we mnie spuścili poprosiłam o przerwę. Usiadłam rozkraczona demonstrując czerwoną od ruchania cipę, zapaliłam papierosa, zaciągnęłam się.

    – Fajni z was ruchacze, chłopaki – pochwaliłam ich – mój stary nawet w połowie nie był tak dobry – Moi synowie może odziedziczyli po mnie jakieś geny, ale nawet oni nie są w stanie dobrze mnie wyruchać – kontynuowałam – Jutro mają mnie zabrać do domu aukcyjnego. Mam nadzieję, że trafię do jakiegoś burdelu albo że częściej będę brała udział w orgiach. Powiedzcie tatusiom. Jestem do kupienia, gdyby któryś był zainteresowany – Strzepnęłam popiół z peta na dywan.

    Mój młodszy syn słuchał tego i nie wytrzymał.

    – Ty wredna suko ! – Głos mu się trząsł – humorzasta, rozwydrzona dziwko ! Puszczałaś się na prawo i lewo, stary wypruwał sobie żyły w robocie a ty przepuszczałaś jego kasę ! W życiu nie skalałaś się robotą. Byłaś wredna, złośliwa, chamska. Zasłużyłaś na swój los ! Z przyjemnością patrzę jak się upadlasz. A teraz chodź tu ! Wyrucham cię w dupę przy wszystkich. Patrzcie – zwrócił się do oniemiałego towarzystwa – jak matka bierze kutasa od syna !

    Chwycił mnie za rękę, pociągnął, rzucił na stół. Oniemiała jego wybuchem nie stawiałam oporu. Kopniakami rozstawił mi nogi. Wypięłam dupę. Rozchylił mi pośladki, nacisnął odbyt kciukiem – brutalnie, mocno, aż pisnęłam. Potem poczułam jak wbija we mnie swojego kutasa. Dupkę mam ciasną, czułam piekący ból i rozkosz. Krzyczałam, czując jak jego członek rozpiera cienkie ściany mojego tyłka. Walił mnie mocno, szybko, bez żadnego nawilżenia.  Darłam się. Zasłonił mi usta dłonią. Drugą trzymał za biodro. Jebał mnie w tyłek, czułam jak wchodzi po same jaja. Chłopcy kibicowali, bili brawo do rytmu. Czułam jak uginają się pode mną nogi.

    – Dziwko, szmato, kurwo !  – Wyzywał mnie, a po chwili poczułam raz uderzeń na pośladkach – A masz ! – Trzaskał mnie po tyłku z wściekłością – Mój krzyk przeszedł w skowyt. Dostałam orgazmu dokładnie wtedy, gdy spuścił mi się w dupie. Upadłam. Słyszałam śmiechy, krzyki …

    Potem byłam jeszcze wielokrotnie kryta na podłodze przez podniecone stado chłopaków. Niewiele pamiętam. Nie zakładali już gumy. Leżałam na posadzce, twarzą do ziemi, brana raz po raz…czasem dostawała orgazmu, czasem nie. Czasami czułam, jak tryskają na moje plecy , włosy, tyłek. Jęczałam cicho.

    Kiedy impreza się kończyła, po prostu zostawili mnie na podłodze, ledwo przytomną, z rozrzuconymi nogami, ociekającą spermą.

    A następnego dnia sprzedali mnie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej Nowak
  • Ruda Nimfetka – Okienko w Liceum (VII)

    Impreza u Jacka rozkręciła się na dobre koło dwudziestej drugiej. Uwielbiałam domówki u niego z prostego powodu: zawsze była dobra muzyka i nagłośnienie. Nawet trzech kolegów bawiło się na zmianę na DJ-ce, przeskakując między elektroniką i electrofolk.

    Czyli idealnie moje klimaty!

    Muzyka dudniła tak głośno, że basy czułam w klatce piersiowej. Usiadłam zmęczona na kanapie, schodząc z parkietu z Bartkiem. Cmoknął mnie lekko w usta, po czym przesunął dłonią mi po policzku.

    – Drineczek? – zapytał wesołym tonem.

    – Jak chcesz, to bierz. Mi zrób coś trzeźwego.

    Uśmiechnął się szerzej i cmoknął mnie raz jeszcze, po czym ruszył w stronę kuchni. Odetchnęłam głęboko i oparłam się o podłokietnik. Ubrana byłam w kremoworóżową sukienkę z lekkim dekoltem, ładnie opinającą pośladki. Myślałam wcześniej, czy dorzucić do tego rajstopy, ale potem stwierdziłam, że pewnie się w nich zgrzeję. I miałam rację, bo nawet bez nich było mi gorąco.

    Uciekłam wzrokiem na środek parkietu. Jacek miał naprawdę spory salon, do tego o wysokości niemal dwóch pięter. Imprezowało się więc świetnie. Głównie byli nasi znajomi z liceum i również kilku kumpli Jacka z okolicy. Jeden z nich prezentował się zresztą naprawdę apetycznie: wysoki, ale nie za wysoki, brunet z nieco dłuższymi włosami, przyjemną dla oka karnacją i sylwetką idealnie taką, żeby się przytulić.

    Miał jednak jedną wadę: zarost. Niby dobrze przycięty, niby dobrze wyglądał, ale wiedziałam, że drapałby mnie tym przy każdym pocałunku.

    Tym razem jednak kto inny przyciągał mój wzrok. A mianowicie Ania. Ciekawie było ją zobaczyć tak wyluzowaną. Miała na sobie czarny, obcisły top, luźne ponczo oraz szarawary tak zwężone, aby jej podkreślały biodra. Włosy, zazwyczaj spięte, teraz miała rozpuszczone. Wyglądała niesamowicie dobrze. Trudno było oderwać od niej wzrok tego wieczoru.

    – Ania chyba tego potrzebowała, co? – zapytał Bartek, siadając obok mnie i podając mi drinka, po czym upił sam parę łyków swojego. – Dawno jej takiej nie widziałem.

    – No, ja też. Nawet na ostatniej imprezce była jakaś spięta, a dzisiaj?

    – Ładniutka jest – stwierdził lekkim tonem, kładąc mi dłoń na udzie.

    – Prawda? Może w szkole tego często nie widać, ale Ania jest śliczniutka.

    Zaraz zmieniliśmy temat i przez chwilę siedzieliśmy we dwójkę, popijając drinki i plotkując o wszystkim i o niczym. Rozmowę przerwał nam nie kto inny, a właśnie Ania. Podeszła do nas zziajana, z uroczym uśmieszkiem na ustach i stanęła przed nami, zagryzając lekko wargę.

    – Wy już wytańczeni, jak widzę? – zapytała, po czym ruchem głowy wskazała na drinki w naszych dłoniach. – Kto ma co?

    – Rum sour – odpowiedział Bartek. – Chcesz łyczka?

    – Z alko? To nie, dzięki. A ty Nadia?

    – W sumie to nie wiem – stwierdziłam zgodnie z prawdą. – Misiek, co mi zrobiłeś?

    – Virgin rum sour. – Bartek uśmiechnął się szeroko.

    – Ma to sens. Chcesz łyczka?

    – Jasne – odpowiedziała Ania i złapała szklankę, po czym upiła parę łyków.

    Obróciła się do nas bokiem, patrząc na kogoś, albo też próbując kogoś znaleźć. Bartek oczywiście skorzystał. Od razu zauważyłam, jak przylepił wzrok do tyłka Ani. Nie dziwiłam mu się zresztą, bo wyglądała naprawdę apetycznie tego wieczoru.

    Lekko szturchnęłam go łokciem w żebra, nie przestając się uśmiechać. Spojrzał na mnie z udawanym oburzeniem, ale iskierki w jego oczach zdradzały, że doskonale wie, o co mi chodzi.

    – Oczy wyżej, misiek – szepnęłam mu do ucha tak, żeby Ania nie usłyszała.

    – Tylko podziwiam widoki – odparł równie cicho, łapiąc mnie mocniej za udo. – Ale najpiękniejszy mam i tak tuż obok.

    Ania w końcu odwróciła się z powrotem w naszą stronę, oddając mi szklankę z drinkiem. Jej policzki były już zarumienione, a oczy błyszczały od świateł w salonie.

    – Pyszniutki. Brawo, Bartek, zazwyczaj drinki bez alko są beznadziejne – stwierdziła, przeczesując dłonią rozpuszczone włosy.

    – Polecam się na przyszłość! – odpowiedział mój chłopak wesoło i sam upił drinka.

    W tym momencie z głośników poleciał nowy set. Nie miałam pojęcia, co to było, ale głęboki, pulsujący bas poczułam aż w kościach, a zaraz popieściły mnie dźwięki fletów. Aż zadrżałam na całym ciele.

    – Leć, potańcz sobie. Ja idę chwilę z chłopakami pogadać – rzucił Bartek, widząc, w jaki jestem stanie.

    – Oki doki, baw się dobrze! – odpowiedziałam i cmoknęłam go w policzek.

    Oboje wstaliśmy niemal równocześnie. Ania uśmiechnęła się do mnie i zaraz obie znalazłyśmy się na dywanowym parkiecie.

    Na początku to była czysta, nieskrępowana zabawa. Skakałyśmy w rytm folkowego bitu, po prostu się bawiąc i wygłupiając. Czy było to seksowne i zmysłowe? Zupełnie nie. Czy bawiłyśmy się świetnie? Zdecydowanie!

    Ania świetnie czuła muzykę – jej szerokie spodnie i luźne ponczo falowały przy każdym ruchu, włosy latały dookoła. Coraz więcej osób tańczyło z nami, dookoła nas, przed nami i za nami.

    Secik muzyczny co chwila nas przy tym zaskakiwał. Raz wolniejszy, raz szybszy, potem jakieś zabawne przejścia. Nie było jak się nudzić. Nawet nie wiem, kiedy tempo zwolniło na dłużej, a melodia zyskała ten taki dziwny, zmysłowy, nieco uduchowiony vibe. Na parkiecie zrobił się “mały tłum”, więc siłą rzeczy musiałyśmy przysunąć się trochę bliżej siebie.

    Ania przymknęła na chwilę oczy i zaczęła kołysać biodrami w znacznie spokojniejszym, ale bardziej hipnotyzującym tempie. Tańczyła przy tym podobnie do mnie. Zaraz otworzyła oczy i uśmiechnęła się do mnie lekko. Chwilę wcześniej się wygłupiałyśmy, a teraz tańczyłyśmy powoli, patrząc na siebie nawzajem, naśladując swoje ruchy, bujając się w ten sam sposób.

    Obróciła się lekko, stając niemal ramię w ramię ze mną. Nasze ramiona tylko delikatnie się muskały przy mocniejszych akcentach basu. Było w tym coś naturalnego i dziwnie zmysłowego. Złapała mnie luźno za dłoń na chwilę, a kiedy spojrzałam na nią, zagryzła wargę.

    Fala gorąca przeszła mi po ciele. Czy…

    Nie miałam czasu się zastanawiać, bo muzyka przyspieszyła, nie tracąc nic ze swojego spirytualistycznego vibe’u. Stanęłyśmy ponownie przodem do siebie. Blisko. Za blisko, żeby to było bezpieczne dla moich zmysłów.

    Tłum dookoła nas falował, a my zamknęłyśmy się w swojej własnej, dusznej bańce. Ania wpatrywała się we mnie tymi swoimi szarymi oczami, w których nie było już ani grama szkolnej, poukładanej przewodniczącej. Była w nich czysta, drapieżna zmysłowość, która niesamowicie mnie kręciła.

    Nasze biodra zaczęły poruszać się w idealnej synchronizacji. Ktoś z tańczących z tyłu potrącił mnie w ramię, przez co zrobiłam pół kroku do przodu, wpadając prosto w jej strefę osobistą. Zamiast się odsunąć, Ania po prostu podniosła dłonie i położyła je na mojej talii.

    Aż wciągnęłam głośniej powietrze. Jej palce były ciepłe, a dotyk – choć delikatny – zaskakująco pewny siebie. W odpowiedzi ułożyłam swoje dłonie na jej ramionach, zsuwając je powoli po materiale poncza, aż poczułam gładką skórę. Zadrżała leciutko, kiedy opuszkami palców pogładziłam jej kark.

    Kołysałyśmy się w rytm tego transowego, folkowego bitu. Moja sukienka ocierała się o jej spodnie, a z każdym ruchem czułam, jak robi mi się coraz bardziej gorąco. Zapach jej słodkich perfum uderzał mi do głowy mocniej, niż zrobiłby to jakikolwiek rum.

    Ania przygryzła wargę, a jej wzrok zjechał celowo na moje usta. Nie mogłam oderwać od niej oczu. Była tak blisko, że czułam jej przyspieszony oddech na swoim policzku. Muzyka pulsowała, światła migotały w rytm basu, a ja czułam się tak, jakby wszystko dookoła nas nagle zwolniło.

    Przesunęłam dłonie wyżej, wplatając palce w jej rozpuszczone, kasztanowe włosy na potylicy. Ania westchnęła cicho, przymknęła oczy i prowokująco uniosła podbródek.
    Wyszłam jej naprzeciw. Nasze nosy delikatnie się otarły. Dałam nam ułamek sekundy na odwrót, ale żadna z nas tego nie chciała. Kiedy nasze wargi w końcu się spotkały, poczułam, jak przez całe moje ciało przechodzi przyjemny prąd. To był miękki, kobiecy, cholernie zmysłowy pocałunek. Z początku nieśmiały, jakbyśmy obie badały grunt, ale gdy tylko lekko rozchyliłam usta, Ania zsunęła dłonie z mojej talii na dolną część pleców.

    Przyciągnęła mnie mocniej do siebie, a nasz taniec stał się tłem dla czegoś o wiele bardziej intensywnego, kiedy całkowicie puściła swoje hamulce i wpiła się w moje wargi.

    Nie do końca nawet pamiętam, jak znalazłyśmy się na górze w jednej z sypialni. Wpadłyśmy do pokoju, oświetlonego jedynie paskiem ledowych lampek wzdłuż skosu.

    Bas z dołu wciąż wibrował w podłodze, ale w sypialni słychać było przede wszystkim nasze ciężkie, urywane oddechy. Oparłam się plecami o chłodne drewno drzwi, a Ania od razu do mnie doskoczyła.

    Jej usta znowu odnalazły moje. Całowała mnie z taką zachłannością i pasją, że aż zakręciło mi się w głowie. Smakowała słodko. Moje dłonie powędrowały pod jej luźne ponczo, przesuwając się po gorącej skórze pleców. Zadrżała, gdy musnęłam opuszkami palców linię jej kręgosłupa.

    Ania jęknęła cicho w moje usta i naparła na mnie biodrami. Była tak niesamowicie miękka, gładka i pachnąca. Zrzuciła ponczo i rzuciła je gdzieś w kąt. Ja z kolei złapałam za materiał jej bluzki i zsunęłam na jej brzuch. Znalazłyśmy się zaraz na łóżku. Ania usiadła na materacu, a ja znalazłam się na jej kolanach. Złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku. Palcami błądziłam po jej szyi, ramionach, dekolcie. Czułam, jak pieści moje plecy, rozpina mi sukienkę…

    – Jesteś niemożliwa – rzuciłam z uśmiechem, odrywając się od niej na chwilę.

    – To ty nie tu zaciągnęłaś – odpowiedziała z rumieńcami na twarzy, jakich jeszcze nigdy u niej nie widziałam.

    – Jasne jasne. – Wbiłam usta w jej, całując ją kolejny raz. Krótko, mocno, głodnie. – Dam tylko znać Bartkowi, gdzie jesteśmy, ok?

    – Mhm – wymruczała tylko, ustami wędrując po mojej szyi.

    Nie wiedziałam, czy to aprobata, czy już mnie po prostu nie słuchała. Skrobnęłam szybko sms-a do Bartka i rzuciłam telefon na podłogę. Odchyliłam głowę do tyłu, przyjmując z radością pieszczoty Ani. Skubała mnie tak cudownie dobrze. Lekko przez większość czasu, aby nagle mnie ugryźć albo złapać za biodra czy pośladki.

    Dreszczyki rozkoszy rozchodziły się po całym moim ciele. Odpływałam, zapominając, gdzie jestem.

    Oparłam się mocniej o jej uda, czując, jak jej ciepłe dłonie powoli suną wzdłuż moich pleców i z wprawą rozpinają zamek sukienki. Każdy kolejny haczyk ustępował z cichym, delikatnym dźwiękiem, a materiał coraz luźniej zsuwał się z ramion, odsłaniając skórę, która natychmiast pokryła się gęsią skórką od lekkiego powiewu powietrza w sypialni. Ania oderwała usta od mojej szyi tylko na moment, żeby spojrzeć mi głęboko w oczy tym samym głodnym spojrzeniem, po czym pociągnęła zamek do końca w dół. Uśmiechnęła się, po czym “dziabnęła” mnie w szyję.

    Aż jęknęłam. Pewnie za głośno.

    – Zdejmij to – mruknęła, szarpiąc lekko za sukienkę.

    – A magiczne słowo? – zapytałam z uśmieszkiem.

    – Bardzo ładnie proszę, zdejmij tę sukienkę – odpowiedziała, odwzajemniając mój uśmiech.

    Odsunęłam się na chwilę i stanęłam przed nią. Zagryzłam wargę, patrząc na jej rumieńce, błyszczące oczy i cudne piersi. Powoli zsunęłam z siebie sukienkę, nie spuszczając Ani z oczu. Zaraz zostałam tylko w koronkowych, białych majtkach.

    – Cudna jesteś – rzuciła Ania, lustrując mnie spojrzeniem.

    – Dziękuję – odpowiedziałam i znowu usiadłam na jej kolanach. – Ty też jesteś śliczna.

    Jej dłonie znów mnie otoczyły, gładząc po bokach, po brzuchu, po pośladkach, jakby chciała zapamiętać każdy fragment mojego ciała. Zsunęłam się nieco niżej na jej kolanach, żeby mieć lepszy dostęp, i pocałowałam ją głębiej, wsuwając język między jej wargi. Smakowała słodko, mieszanką drinka i czegoś czysto jej własnego, co sprawiało, że kręciło mi się w głowie.

    Nasze palce eksplorowały nawzajem nasze ciała. Miała cudowne ciałko w dotyku, a i sama dotykała mnie tak, że dreszcze rozchodziły się po całym moim ciele. To było zupełnie coś innego niż pieszczoty Bartka. Niekoniecznie bardziej delikatnego, po prostu… innego.

    Moje palce w końcu zsunęły się na jej jędrne piersi. Nie spieszyłam się, nie chciałam. Odchyliłam się lekko, zagryzłam wargę i spojrzałam na nią. Widząc przyzwalające, a wręcz zachęcające spojrzenie, zaczęłam powoli pieścić jej piersi. Powolutku. Jej sutki już prosiły się o dotyk. Drażniłam się z nią lekko, widząc, jak twardnieją pod wpływem mojego dotyku.

    To był najlepszy komplement, jaki mogłam dostać.

    Ania westchnęła głośniej, wyginając się lekko w łuk do tyłu. Jedną dłonią oparła się z tyłu o materac, drugą ścisnęłam na moim pośladku. Jej biodra poruszyły się pod moimi, ocierając się o mnie przez resztki materiału, a ja czułam, jak robi mi się coraz bardziej wilgotno między nogami od tego powolnego, rytmicznego tarcia. Poruszała się tak… zmysłowo…

    Moje palce nie przestawały krążyć wokół jej sutków. Powoli, leniwie, jakbym miała cały czas świata. W końcu kciukiem musnęłam lewy, po czym prawdy podrażniłam paznokciem. Ania jęknęła i mocniej wbiła palce w mój pośladek.

    – Oszaleję przez ciebie, Nadia – wyszeptała, patrząc na mnie i zagryzła wargę.

    Uśmiechnęłam się sama do siebie i pochyliłam się niżej. Najpierw musnęłam ustami jej łabędzią. Pachniała obłędnie! Pocałunek był lekki, wilgotny. Potem drugi, dłuższy. Ssąc delikatnie skórę, zostawiłam na niej mały, ciepły ślad. Ania przechyliła głowę, odsłaniając więcej. Jej oddech przyspieszył.

    – Jeszcze… – mruknęła cicho, prawie błagalnie

    Zsunęłam się niżej językiem. Wpierw po obojczyku, potem po ramieniu. Całowałam jej gładką skórę, raz po raz zagryzłam tu i ówdzie. Dłońmi pieściłam jej zgrabne piersi.

    W końcu zsunęłam się z jej kolan na podłogę. Złapałam ją za gumkę od spodni. Na szczęście Ania od razu wiedziała, o co mi chodzi. Przysunęła się bliżej i podniosła biodra. Jej kolorowe szarawary zniknęły wraz z resztą ciuchów.

    – Uwielbiam twoje nóżki – powiedziałam z uśmiechem i pocałowałam ją lekko w udo.

    – Są całe dla ciebie – odpowiedziała i przesunęła dłonią po mojej szyi.

    Podniosłam się i złączyłam usta w kolejnym mokrym, namiętnym pocałunku. Jej dłonie szybko znalazły się na moich piersiach. Aż jęknęłam w jej usta, kiedy złapała mnie za oba sutki na raz. Zrobiła to jednocześnie lekko i stanowczo – nie do końca wiedziałam, jak, bo w tym momencie już nie byłam w stanie myśleć.

    Dziabnęłam ją w szyję i złapałam mocniej za tyłek. Przysunęłam ją do siebie, po czym pocałowałam ją niecierpliwie po dekolcie. Kiedy w końcu zamknęłam usta na jej lewym sutku, Ania jęknęła głośniej. Objęłam go wargami, powoli ssąc, wirując językiem wokół twardego sutka. Drugą piersią zajęła się moja dłoń: ugniatałam ją delikatnie, gładziłam okrężnymi ruchami, drażniłam kciukiem.

    Jej biodra znowu falowały pode mną. Czułam, jaka jest już gorąca, jaka podniecona. A to mnie nakręcało tylko jeszcze bardziej.

    – Kurwa… tak… dobrze… – wydyszała, a jej palce wplotły się w moje włosy, nie ciągnąc, tylko trzymając mnie blisko.

    Przeniosłam usta na drugą pierś. Teraz ssałam mocniej, ale wciąż powoli. Zębami ledwo musnęłam sutek. Ot, tylko na tyle, żeby Ania się wzdrygnęła i cicho pisnęła. Jej ciało falowało pod moim. Dłonie Ani zsunęły się niżej, na moje biodra, przyciągając mnie bliżej, jakby chciała mnie w siebie wtopić. W końcu uniosłam głowę. Spojrzałam jej w oczy. Były ciemne, zamglone, pełne tego samego głodu, który czułam między swoimi nogami. Uśmiechnęłam się leniwie.

    – Chcę cię posmakować… – powiedziałam cicho, prawie szeptem.

    Jej wargi rozchyliły się delikatnie. Nie odpowiedziała słowami, tylko skinęła głową i uniosła biodra, pomagając mi. Ściągnęłam jej majtki i pocałowałam ją parę razy po udzie. Raz jednym, raz drugim. Znowu złapałam ją za pośladki, ustami zbliżając się do jej cipki. Była gładka, wilgotna, już błyszcząca.

    Nogi Ani drżały lekko. Pocałowałam wnętrze jej lewego uda. Powoli sunęłam ustami w górę. Każdy pocałunek był dłuższy, bardziej mokry. Kiedy dotarłam do jej wzgórka, Ania jęknęła głośniej i wypchnęła biodra do przodu, opierając się rękoma o materac z tyłu. Jednocześnie rozłożyła szerzej nogi, ułatwiając mi pieszczoty.

    Większej zachęty nie potrzebowałam.

    Musnęłam językiem jej łechtaczkę. Samym czubeczkiem, delikatnie. Ania ni to syknęła, ni to jęknęła. Smakowała obłędnie: słodko, trochę słono, cała rozgrzana i mokra, jakby całe jej ciało czekało tylko na ten jeden moment. Zrobiłam to jeszcze raz, wolniej, dłuższą linią – od samego dołu, przez całą jej cipkę, aż po sam czubek, zbierając każdy kropek jej podniecenia.

    – Kurwa… Nadia… – wyszeptała, a jej jedna dłoń znalazła się na moich włosach. Ścisnęła mnie, ale nie ciągnęła, tylko trzymała lekko.

    Uśmiechnęłam się kącikami ust i objęłam jej łechtaczkę ustami. Zaczęłam ssać bardzo powoli, co chwila zmieniając tempo, drażniąc języczkiem. Zataczałam małe, leniwe kółeczka, raz w lewo, raz w prawo, raz wolniej, raz odrobinę szybciej. , jakbym chciała wyciągnąć z niej każdy najmniejszy dreszcz. Czułam, jak jej biodra unoszą się lekko, jakby prosiły o więcej, ale przytrzymałam ją dłońmi. Nie pozwoliłam jej się cofnąć nawet o milimetr.

    Ania pojękiwała cichutko, a jej oddech stał się płytki, urywany. Jej piersi unosiły się szybko, sutki wciąż twarde i błyszczące od moich wcześniejszych pocałunków. Słyszałam, jak za plecami zaciska dłonie na pościeli, pewnie nie do końca świadomie poruszając nią na wszystkie strony świata.

    – Fuck, tak… ta… – mruknęła nieco niewyraźnie, a przy tym seksownie jak nigdy.

    Wsunęłam jeden palec, bardzo powoli, centymetr po centymetrze, i poczułam, jak jest ciasna, gorąca i niesamowicie mokra. Ania aż wygięła się w łuk, wypychając biodra prosto w moją twarz. Zatrzymałam się na chwilę, pozwalając jej przyzwyczaić się do tego uczucia, a potem zaczęłam poruszać nim w powolnym, głębokim rytmie. Wsuwałam i wysuwałam, kręcąc delikatnie przy każdym wyjściu. Językiem wciąż pieściłam jej łechtaczkę, nie dając jej odpocząć ani przyzwyczaić się do jednego rodzaju pieszczot.

    Przy którymś ruchu jęknęła głośniej i złapała mnie mocniej, a jej ciałem wstrząsnął dreszcz. Sama zadrżałam zresztą, słysząc jej uroczy głosik. Zassałam jej łechtaczkę mocniej, a palec coraz mocniej zaczęłam dociskać do górnej ścianki.

    Jej nogi drgnęły mocniej. Drugi palec dołączył chwilę później. Wsunęłam go równie powoli, rozciągając ją delikatnie, i poczułam, jak jej ścianki zaciskają się wokół mnie, jakby nie chciały mnie puścić. Teraz poruszałam oboma palcami w równym, głębokim tempie – wsuwałam je do samego końca, potem wysuwałam prawie całkowicie, tylko po to, żeby znowu wejść.

    Mój język wirował szybciej, ale wciąż miękko, ssąc ją, jakby chciałam ją całą wessać w siebie. Czułam, jak jej wilgoć spływa mi po brodzie, po palcach, po nadgarstku. Ania chyba powoli traciła kontakt z rzeczywistością. Jej biodra zaczęły falować same. Raz lżej, raz mocniej, raz zdawałoby się, że w jakimś rytmie, po czym zamierała i nagle poruszała się inaczej. Pojękiwała przy tym tak słodziutko! Wolną ręką trzymałam ją mocno za pośladki, nie pozwalając się oddalić.

    Ania nie kontrolowała już swojego głosu ani oddechu. To wzdychała, to jęczała, to mamrotała coś pod nosem.

    – Nie przestawaj… proszę… o tak… właśnie tam… – błagała urywanie, a jej głos drżał.

    Przyspieszyłam rytm tylko odrobinę – palcami pieściłam ją głębiej, mocniej, rytmicznie, dociskając od środka dokładnie w tym miejscu, gdzie czułam, że jej ciało reaguje najsilniej. Językiem wirowałam dookoła łechtaczki, co jakiś czas odrywając się po to, aby przycisnąć go mocno i przesunąć po niej.

    Uda Ani zaczęły drżeć mocno. Poczułam, jak jej całe ciało stopniowo się napina. Na chwilę uniosłam spojrzenie i uśmiechnęłam się do niej.

    – Smakujesz obłędnie, kochana – powiedziałam cichym, rozpalony głosem.

    – To nie przestawaj, nie przestawaj – wyrzuciła z siebie rozgorączkowana. – Nie przestawaj, Nad…

    Jak mogłam odmówić takiej prośbie? Przycisnęłam usta ponownie do jej łechtaczki, tym razem łapiąc konkretny rytm. Palcami posuwałam jej słodką cipkę, koncentrując się zwłaszcza na ruchach góra-dół. Jej biodra ocierały się o moją twarz, o mój język, o moje palce – już nie prosiły, tylko brał.

    Oddech Ani zamienił się w ciągłe, głośne jęki. Jej cudowne ciałko napięło się jak struna. Nie musiałam długo czekać.

    Ania wygięła się nagle w tył. Głową opadła na materac, a gardła wydobył się długi, drżący jęk. Cudowny, kobiecy, niekontrolowany, a przez to: tym bardziej piękny. Jej uda zacisnęły się wokół mojej głowy, całe ciało zadrżało w potężnych falach. Czułam, jak dochodzi – mocno, długo, głęboko. Jej cipka pulsowała wokół moich palców, zaciskała się rytmicznie, zalewając mi usta gorącą, słodką wilgocią.

    Nie przestałam nawet na moment – ssałam ją delikatnie przez całą falę, przedłużając każdy dreszcz, każdy skurcz, każdy jęk. Palcami wciąż poruszałam w tym samym tempie, chcąc wydłużyć jej rozkosz tak bardzo, jak to tylko możliwe.

    Druga fala przyszła zaraz po pierwszej: krótsza, ale jeszcze intensywniejsza. Ania krzyknęła cicho i na chwilę się podniosła, patrząc na mnie. Po chwili jednak opadła ponownie bezwładnie na łóżko, oddychając ciężko, z zamkniętymi oczami i wciąż drżącymi nogami.

    Przez chwilę pieściłam ją jeszcze, stopniowo zwalniając. Parę dreszczy przeszło jej po ciele, co sprawiło, że uśmiechnęłam się szerzej. W końcu pocałowałam ją lekko, wyciągnęłam z niej palce, a następnie złożyłam ostatni, miękki, wilgotny pocałunek na wciąż pulsującej łechtaczce.

    Ania westchnęła długo, drżąc resztkami orgazmu, a jej dłoń leniwie, czule pogłaskała mnie po włosach.

    – Jezu… Nadia… – powiedziała drżącym głosem i zaśmiała się nagle. – Kurwa, to było świetne.

    – Polecam się na przyszłość – mruknęłam i uśmiechnęłam się, po czym pocałowałam ją po udzie parę razy.

    Podniosłam się w końcu i położyłam na boku. Zaczęłyśmy się całować – powoli, ale namiętnie. Nawzajem pieściłyśmy swoje ciała, kleiłyśmy się do siebie nawzajem. Ugryzłam ją lekko w wargę, po czym na chwilę spojrzałyśmy na siebie z pożądaniem.

    – No no, Nadia, lubisz mnie zaskakiwać, co? – rozległ się nagle męski głos.

    Nawet nie usłyszałam, kiedy drzwi się otworzyły…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Nadia

    Zapraszam na kolejną część Rudej Nimfetki!

  • Siostrzana Dominacja (6)

    Drzwi mieszkania zamknęły się za nimi z cichym kliknięciem. Matylda stała w przedpokoju w wysokich obcasach, nogi drżały jej lekko po całym wieczorze – od chodzenia, spojrzeń, ciągłego napięcia w kroku. Klatka bolała już tak mocno, że każdy krok był małym przypomnieniem o tym, kto tu rządzi.

    Julia zdjęła swój płaszcz, powiesiła go starannie. Potem podeszła do Matyldy, stanęła bardzo blisko, aż poczuła zapach jej perfum i wina z kolacji.

    – Zdejmij szpilki – powiedziała cicho.

    Matylda schyliła się, zsunęła buty jeden po drugim. Stopy bolały, ale ulga była większa niż ból.

    Julia wzięła ją za rękę i poprowadziła do sypialni. Światło było przygaszone, tylko lampka nocna rzucała ciepłe, bursztynowe światło na łóżko.

    – Stań przy łóżku. Ręce za plecami.

    Matylda posłuchała. Julia obeszła ją powoli, jak drapieżnik. Palcami przesunęła po ramiączku sukienki, po biodrach, po rajstopach.

    Cały wieczór byłaś idealna – szepnęła. – Uśmiechałaś się, odpowiadałaś grzecznie, nie drgnęłaś, kiedy ten facet przy barze gapił się na twój dekolt. Moja dobra siostrzyczka.

    Zatrzymała się za jej plecami. Zsunęła suwak sukienki – powoli, centymetr po centymetrze. Materiał opadł na podłogę. Matylda została w rajstopach, stringach, push-upi i peruce.

    Julia rozpięła pas do pończoch, potem stanik. Piersi opadły lekko. Zostały tylko rajstopy i stringi oraz klatka, która wciąż uciskała.

    – Na łóżko. Na plecy. Nogi szeroko.

    Matylda położyła się. Julia usiadła okrakiem na jej brzuchu, plecami do jej twarzy. Pochyliła się, wyjęła mały kluczyk ze stanika. Trzymała go tam cały wieczór.

    – Zasłużyłaś – powiedziała.

    Wsunęła klucz w kłódkę. Klik. Metal rozchylił się. Klatka opadła na bok. Penis Matyldy, uwolniony po tylu godzinach, natychmiast zaczął twardnieć – boleśnie, gwałtownie.

    Julia obróciła się przodem do niej. Zdjęła stringi, usiadła wyżej. Cipka dokładnie nad twarzą Matyldy.

    – Najpierw ja – rozkazała. – Pogtem ty.

    Matylda wsunęła język od razu głęboko i łapczywie. Julia poruszała biodrami powoli, kontrolując tempo. Jedną ręką złapała kutasa Matyldy – mocno, u nasady – i zaczęła powoli, bardzo powoli masować.

    – Błagaj – szepnęła.

    – Proszę… siostro.. pozwól mi dojść… błagam… byłam grzeczna… cały wieczór byłam twoją dobrą siostrzyczką…

    Julia przyspieszyła ruchy dłoni. Drugą ręką złapała ją za sutki i skręciła lekko.

    – Dojdziesz, kiedy ja dojdę. Razem.

    Matylda lizała szybciej, głębiej. Julia jęknęła – głośno, bez skrępowania. Jej uda zacisnęły się na głowie Matyldy. Doszła pierwsza – gwałtownie, biodra drżały, soki płynęły po brodzie i szyi Matyldy.

    Wtedy Julia ścisnęła mocniej.

    – Teraz. Dojdź dla siostry.

    Matylda wygięła się w łuk. Orgazm przyszedł falą – długą, bolesną, intensywną. Sperma trysnęła na jej brzuch, na rajstopy, na dłoń Julii. Krzyknęła cicho, wypowiadając imię siostry.

    Julia nie puściła od razu. Przedłużała, masując powoli, aż Matylda zaczęła błagać o litość.

    W końcu puściła. Położyła się obok, przyciągnęła ją do siebie. Głowa Matyldy leżała na jej piersiach.

    Przez chwilę było cicho. Tylko oddechy.

    Potem Julia pogładziła ją po peruce.

    – Nowa zasada – powiedziała spokojnie. – Od jutra rano budzisz się, jako Matylda. Żadnych spodni w domu. Żadnych męskich ubrań, kiedy jesteśmy same. Makijaż codziennie rano. Depilacja co trzy dni. I wychodzisz z mieszkania tylko ze mną, w tym, co wybiorę. Jeśli będziesz grzeczna… będą nagrody. Jeśli nie… klatka wróci. Na dłużej.

    Matylda kiwnęła głową, wtulona w jej pierś.

    – Tak, siostro…

    Julia pocałowała ją w czoło – delikatnie, prawie czule.

    – Spij, moja mała siostrzyczko. Jutro zaczynamy nowy dzień.

    Wyłączyła lampkę.

    Ciemność.

    Ciepło ciała Julii.

    Zapach jej skóry – zapach domu.

    Matylda zamknęła oczy.

    Po raz pierwszy od bardzo dawna – bez strachu.

    Tylko z poddaniem.

    I dziwnym, głębokim spokojem.

     

    CDN…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ari Lupsy
  • Przygoda Kamili

         Okres Bożego Narodzenia i Sylwestra to szczególny czas w roku. Zawsze inaczej patrzy się na innych. Jest milej, weselej i serdeczniej. Czerpiemy radość nie tyle z dostawania ile z dawania i obserwowania, jak nasze podarunki sprawiają przyjemność innym. Ulice miast lśnią od tysięcy małych lampek i migoczących ozdób. Z każdej kawiarni czy restauracji da się wyczuć aromat pomarańczy, goździków i cynamonu.
         Podobnie jest w naszych domach. U większości z nas centralne miejsce zajmuje choinka. Nie ważne czy żywa, czy sztuczna, ale zawsze przystrojona, piękna i wyjątkowa. W oknach pojawiają się świąteczne światełka, a panująca atmosfera, pomimo że pełna ciężkiej pracy, to jednak jest inna – magiczna, bardziej intymna.
         Uwielbiam ten czas. Czuję się wtedy spełniona. Zwłaszcza gdy po wigilijnej kolacji, mogę na chwilę usiąść w fotelu i spokojnie otworzyć swój prezent.
    – A co to jest?
    – Karta do SPA na masaż. – Oznajmił mąż. – Należy ci się odrobina relaksu w fachowych rękach.
    – Dziękuję kochanie! – rzuciłam się mężowi na szyję.
    – Nie ma za co… – uśmiechnął się ciepło. – Masz miesiąc na wykorzystanie, ale ze sprawdzonego źródła wiem, że mają odrobinę mniej pracy i więcej czasu dla klientów pomiędzy Świętami a Sylwestrem.
    – Rozumiem. – przytaknęłam. – To zaraz po Świętach do nich dzwonię.
         I właśnie tak umówiłam się na mój pierwszy w życiu profesjonalny masaż w salonie SPA. Udało mi się zapisać na piątkowy wieczór, co wróżyło bardzo przyjemny początek weekendu. Miałam cichą nadzieję, że dzień i późna pora nie wpłyną negatywnie na jakość wykonanego masażu. Na dodatek pani przez telefon poinformowała mnie, że będę ostatnią klientką tego dnia. Musiałam im zaufać, tym bardziej że nie chciałam przekładać wizyty na kolejny tydzień.  
         Przed wyjściem wzięłam prysznic i dokładnie ogoliłam całe ciało. Ostatnie, czego bym chciała, to świadomość, że dłonie masażysty wyczuwają włoski na moich nogach lub pod pachami. Z rozpędu, nie wiedzieć czemu, ogoliłam też dokładnie okolice intymne. Nasmarowałam delikatnie ciało balsamem o moim ulubionym, cynamonowym zapachu, który tak cudownie koił mój umysł i pozwolił jeszcze bardziej się rozluźnić. Założyłam bieliznę, czerwony, swobodny sweter oraz dopasowane jeansowe spodnie. Całości dopełniły wysokie, czarne kozaki na obcasie i zimowy, szary płaszcz. Wyszłam, zabierając ze sobą niewielką, czarną torebkę, do której schowałam telefon, portfel, bon do SPA i klucze do mieszkania.
         Niewątpliwym plusem było to, że miejsce, do którego zmierzałam, było oddalone od naszego mieszkania raptem o pięć minut drogi piechotą. Idąc wolno, wsłuchiwałam się w stukanie obcasów o bruk Starówki. Po drodze mijałam roześmianych ludzi, spacerujących wąskimi uliczkami miasta. Pary trzymały się za ręce lub tuliły do siebie, kilka większych grup stało w ciasnych kołach i żywo dyskutowało na jakieś tematy. Zwłaszcza na rynku było wesoło i tłoczno.
         Przyspieszyłam kroku. Nade wszystko nie znoszę się spóźniać. Lekko zziajana otworzyłam przeszklone drzwi SPA i weszłam do środka. To miejsce niemal od razu zawładnęło moimi zmysłami. Ciepło, przytulnie i bardzo elegancko urządzone wnętrze zachęcało do dłuższego pobytu i relaksu. Unoszący się, wszechobecny zapach jaśminowych kadzidełek i drzewa sandałowego praktycznie odbierał mowę i od progu wprowadzał w cudownie przyjemny nastrój.
    – Dobry wieczór! – przywitała mnie stojąca za ladą szczupła blondynka z luźno opadającymi na ramiona włosami. – Witam serdecznie w naszym SPA. Proszę zdjąć płaszcz i się rozgościć. Pani Kamila, tak?
    – Tak… – odpowiedziałam nieśmiało. – Byłam umówiona na…
    – Masaż! I wszystko już opłacone… – przerwała mi z uśmiechem dziewczyna – Tak, wiem. Proszę usiąść i chwilkę poczekać. Pani masażystka kończy właśnie przygotowywać pokój i łóżko.
         Nie powiem, ale mój umysł zaczął płatać mi figle i nieco dwuznacznie zrozumiałam jej słowa. Na moich ustach pojawił się delikatny uśmiech i miałam wrażenie, że lekko się zarumieniłam. Zdjęłam płaszcz i usiadłam przy niewielkim, okrągłym stoliku na nadzwyczaj wygodnym fotelu. Czułam na sobie wzrok blondynki, która nagle wyszła zza kontuaru. Mogłam się jej teraz nieco lepiej przyjrzeć. Miała na sobie biały, obcisły T-shirt i równie białe, ale luźne spodnie. Na stopach – wygodne, czarne balerinki. Podeszła do drzwi wejściowych i przekręciła zamek.
    – Ja zaraz wychodzę i nie chcę, żeby jeszcze dzisiaj ktoś wszedł… – wyjaśniła spokojnie, po czym wróciła na swoje miejsce i zaczęła coś liczyć i sprawdzać na komputerze.
         Pozostało mi czekanie. Żeby je umilić – wzięłam do ręki jedno z czasopism leżących na stoliku i zaczęłam je przeglądać. Nagle blondynka wstała i ruszyła w głąb korytarza, po czym zniknęła za jakimiś drzwiami. Wróciłam do przeglądania kolejnych stron kolorowego pisemka i wczytałam w jeden z artykułów, gdy nagle usłyszałam czyjeś kroki.
    – Dobry wieczór pani Kamilo! – usłyszałam przyjemny, dźwięczny głos. – Mam na imię Martyna i będę dzisiaj panią masowała.  
    Dopiero teraz podniosłam głowę. Stała przede mną niska, pełna energii brunetka z przerzuconymi do przodu dwoma grubymi warkoczami, sięgającymi jej prawie za piersi. Brązowe oczy wpatrywały się we mnie z uwagą, ciekawością i odrobiną czegoś jeszcze, czego nie potrafiłam rozpoznać. Usta bez śladu szminki uśmiechały się, prezentując rząd jasnych, równych zębów. Ubrana była podobnie jak jej koleżanka z recepcji: biały, obcisły T-shirt i białe luźne spodnie. Jedynie na stopach zamiast balerinek miała japonki. Wstałam i podałam jej rękę na przywitanie:  
    – Proszę, mów mi Kamila. – zaproponowałam. – Pani brzmi zbyt oficjalnie.
    – Wspaniale! – wyraźnie ucieszyły ją moje słowa. – Choć ze mną. Pokój i łóżko już czekają.
    Ścisnęła mocniej moją dłoń i pociągnęła za sobą w głąb korytarza.  
         Weszłam za Martyną do niewielkiego pomieszczenia. Na środku stało duże łóżko do masażu. Po bokach rozstawione były drewniane i ratanowe szafki, a na ścianach wisiały przeróżne plakaty. Jedne pokazywały punkty ucisku, inne czakry, a jeszcze inne jakieś azjatyckie symbole. Nie brakowało też zdjęć z Azji, na których szybko rozpoznałam swoją masażystkę. Na jednej z szafek paliły się leniwie kadzidełka, a obok nich stały różnych rozmiarów butelki z podpisanymi olejkami zapachowymi. Odruchowo podeszłam do tej szafki i już miałam czytać, gdy Martyna powiedziała:  
    – Rozbierz się za parawanem. Tam masz ręcznik, żeby się nim owinąć i zapraszam z powrotem do mnie. – posłała mi radosny uśmiech.
    – Bieliznę też?
    – Jeśli będziesz się czuła bardziej komfortowo w bieliźnie, to ją zostaw, ale mnie będzie wygodniej masować cię bez niej. Nie chciałabym pobrudzić jej olejkiem. – wyjaśniła.
    – Jasne, już idę… – odpowiedziałam lekko zmieszana i wybita ze skupienia na podziwianiu pokoju i jego wystroju.  
         Schowałam się za parawanem i sprawnie zdjęłam swoje ubranie, składając je skrupulatnie i układając na półkach przygotowanej szafeczki. Rozumiejąc argumentację Martyny, postanowiłam jednak zdjąć wszystko. Owinęłam nagie ciało ręcznikiem i wyszłam boso, stając przed moją masażystką.
    – Wolisz najpierw od przodu czy od tyłu? – spytała niby zwyczajnie, ale gdzieś w jej głosie wyczułam lekką dwuznaczność.
    Odniosłam wrażenie, że sprawdzała, na jak wiele może sobie pozwolić. Z natury jestem dosyć otwartą osobą. Dwuznaczne, czy nawet wprost erotyczne żarty wcale mi nie przeszkadzają, ale zaskoczyło mnie, że słyszę je od kobiety.
    – Może na początek tył? – odpowiedziałam niepewnie pytaniem.
    – Jak sobie życzysz… – uśmiechnęła się. – Wskakuj. – poklepała białe łóżko. – Głowa tutaj. – wskazała otwór na twarz.
         Musiałam wyglądać przekomicznie, starając się wejść na wysokie łóżko szczelnie owinięta białym, grubym ręcznikiem. Jedyny cel, jaki osiągnęłam, to podwinięcie się ręcznika, przez co wyeksponowałam zupełnie nagą pupę dokładnie w stronę Martyny. Zrobiłam się czerwona jak burak, ale moja masażystka nawet słowem się nie odezwała. Patrzyła na mnie z delikatnym uśmiechem i intrygującym błyskiem w oku, zachowując pełen profesjonalizm.
    – Byłoby ci o wiele łatwiej, gdybyś zdjęła ręcznik, zanim wejdziesz na łóżko. – poinstruowała spokojnie.
    Spojrzałam na nią, starając się ukryć zakłopotanie. Stojąc przed łóżkiem do masażu, niepewnie rozwinęłam ręcznik i odsłoniłam przed Martyną nagie ciało. Starałam się nie dać po sobie poznać, że to dla mnie niecodzienna sytuacja, jednak ciężko było mi ukryć drżenie oraz sterczące wyraźnie sutki. Masażystka zrobiła kilka kroków i stanęła tuż przede mną. Złapała mnie za lekko drżące dłonie.
    – Nie wstydź się… – powiedziała ciepło. – Jesteś piękna, a mnie nie musisz się wstydzić. – posłała mi promienny uśmiech. – Chciałabym, żebyś się całkowicie rozluźniła, odprężyła i mi zaufała.
    Pomogła mi się położyć. Zwróciłam twarz w jej stronę.
    – Dziękuję… – powiedziałam. – Oddaję się w twoje dłonie…
    – Miło mi to słyszeć. – uśmiechnęła się do mnie znowu i sięgnęła po jeden z olejków stojących na szafce, obok kadzidełek.
         Nabrała sporą porcję na dłonie i chwilę rozgrzewała, zanim po raz pierwszy mnie dotknęła. Jej palce były delikatne i czułe. Doskonale wiedziały, jak masować. Zaczęła od barków i od razu poczuła, jaka byłam spięta.
    – Rozluźnij się. – poprosiła. – Możesz mi zaufać…
    W sumie nie wiem, czym się tak stresowałam. Chyba najbardziej tym, że byłam naga przy obcej, atrakcyjnej dziewczynie, której dłonie dotykały mojej skóry z tak nadzwyczajną wprawą. Przymknęłam oczy, wciągnęłam mocniej w nozdrza zapach kadzidełek i pod wpływem dotyku Martyny zaczęłam odpływać do zupełnie innego świata. Z rzeczywistością łączyła mnie tylko spokojna rozmowa z masażystką.
    – Co cię do mnie sprowadziło?
    – Mąż kupił mi karnet na Gwiazdkę i pomyślałam, że czas między Świętami a Nowym Rokiem będzie idealny, żeby go wykorzystać. – odpowiedziałam spokojnie, coraz bardziej rozluźniona.
    – Cieszę się, że do mnie trafiłaś, bo jest co rozmasowywać. – wyraźnie czuła napięcie w mięśniach. – Długo jesteście małżeństwem?
    – Dziewięć lat…
    – To pewnie stąd tyle spiętych miejsc… – powiedziała, uciskając mocniej jeden punkt. – Macie dzieci?
    – Dwóch synów…
    – No to jednak raczej oni też są odpowiedzialni za takie spięcie tutaj? – spytała, masując miejsce pomiędzy łopatkami.
    – Możliwe… – szepnęłam z uśmiechem, czując coraz większą ulgę.
    – Masz piękne ciało, jak na dwie ciąże… – skomplementowała szczerze. – Aż trudno w to uwierzyć.
    – Dlaczego?
    – Po prostu widać, że dbasz o siebie, o skórę, włosy i całe ciało. Nie dałabym ci więcej niż dwadzieścia pięć lat.
    – Mam trzydzieści sześć.
    – Kompletnie tego nie widać. – usłyszałam w tonie jej głosu coś innego, jakby podziw, a może nawet zachwyt.
         Leżałam spokojnie i z każdą mijającą chwilą, oddawałam się bardziej w zwinne i wprawne ręce Martyny. Ogarniało mnie błogie uczucie rozluźnienia, relaksu i spokoju. Nieświadoma rozsunęłam nawet lekko nogi, żeby dać im odpocząć i umożliwić masażystce jej pracę. Nic nie było w stanie zmącić tego cudownego uczucia. Nawet to, że po kilku minutach uchyliły się drzwi, w których stanęła dziewczyna z recepcji. Czułam na sobie jej wzrok. Wyraźnie mi się przyglądała, taksując moje ciało na czele z pośladkami i lekko widocznym kroczem. Kompletnie mi to jednak nie przeszkadzało.
    – Martyna, masz klucze? – spytała po chwili, jakby szukając pretekstu, pod którym weszła.
    – Tak, mam.
    – To ja już lecę.
    – Spoko, wszystko pozamykam, ale przekręć drzwi, żeby nikt nie wchodził.
    – Jasne, że zamknę i nawet zgaszę światło, żeby nikt się nie dobijał i wam nie przeszkadzał.
    To ostatnie zdanie zabrzmiało nieco dwuznacznie, ale skwitowałam je tylko lekkim uśmiechem.
    – Przekręcisz się na plecy? – spytała Martyna, gdy usłyszałyśmy trzaśnięcie drzwi zewnętrznych.
    – Jasne! – odpowiedziałam i momentalnie zaczęłam zmieniać pozycję.
         Nie czułam już wstydu ani skrępowania. Było mi po prostu dobrze i chciałam, żeby to uczucie trwało jak najdłużej. Oparłam ciężar ciała na łokciach, patrząc na twarz Martyny. Wyraźnie zauważyłam lekkie rumieńce. Zaczęłam myśleć, że jej słowa zachwytu były jak najbardziej szczere i chyba jej się podobałam. Starałam się to jednak ignorować, zwalając winę na moją wybujałą wyobraźnię.
    – Mam wymasować całe ciało? – spytała z dziwną ekscytacją w głosie.
    – No tak. Po to tu jestem. – odpowiedziałam niemal natychmiast, nie widząc w tym niczego niestosownego.
    Na twarzy dziewczyny pojawił się serdeczny uśmiech, a jej oczy nie umiały skupić się na jednym miejscu. Patrzyła na mnie z coraz większą zachłannością, ale starała się zachować pełen profesjonalizm. Ujęła moją dłoń i lekko pociągnęła. Zmusiła mnie tym samym do położenia się, dzięki czemu znowu mogłam się rozluźnić. Jej delikatne dłonie masowały moje palce, śródręcze i nadgarstek, kierując się w stronę ramienia. Gdy skończyła jedną rękę, to samo zrobiła z drugą. Później w tak samo przyjemny sposób zajęła się moimi stopami i łydkami.
         Gdy minęła kolana i doszła do masowania ud, zaczęłam odczuwać dziwne ciepło, a nawet gorąco rozlewające się moim ciele. Oddech mimowolnie przyspieszył i stał się płytszy. Nie mogłam uwierzyć, ale zaczynałam odczuwać coraz większą przyjemność z tego masażu. Z całych sił starałam się panować nad sobą, pozwalając masować się wyżej i wyżej. Nie chciałam wyjść na panikarę. Nie wytrzymałam, gdy Martyna podczas masażu uda, rozchyliła mocniej moje nogi. Cicho jęknęłam i karcąc się w myślach, miałam nadzieję, że ona niczego nie usłyszała. Widziałam, jak starała się zachować powagę i nie dawała nic po sobie poznać.
         Najgorsze jest to, że tak samo zareagowałam podczas masażu drugiej nogi. Teraz już nie dało się ukryć mojej reakcji, ale pomimo tego dziewczyna dzielnie wykonywała swoją pracę. Zaskoczyło mnie odczuwane tak silne podniecenie. Nie byłam w stanie jednak ukryć sterczących mocno sutków z ciemnymi obwódkami oraz tego, że po rozchyleniu ud moja cipka otwierała się, błyszcząc nie od olejku do masażu, ale od wypływających z niej soczków. W myślach niemal jak mantrę powtarzałam sobie: „Nie panikuj, to tylko masaż. Nie panikuj! Nie panikuj!”. Jednak z każdą chwilą serce biło mi coraz mocniej.  
         Westchnęłam głośno i syknęłam, gdy zwinne dłonie Martyny przeniosły się niespodziewanie na obie moje piersi i zaczęły je masować okrężnymi ruchami i ugniatać. Dziewczyna ściskała je, rozsuwała i zsuwała ze sobą. W końcu zaczęła jeździć opuszkami palców po nabrzmiałych, stojących dumnie na baczność sutkach. Czułam, jak kręci mi się w głowie. Było mi gorąco, a przyspieszony oddech, zdradzał niepewność, ale i coraz większe podniecenie. Z każdą chwilą z moich ust wydobywały się coraz głośniejsze westchnięcia i jęki. Czytałam kiedyś o orgazmie sutkowym, ale nie podejrzewałam, że kiedykolwiek choćby zbliżę się do takiego przeżycia.
         Martyna, z coraz większą satysfakcją na twarzy, patrzyła na moje wijące się ciało. Na pewno sama też czuła podniecenie. Ciekawiło mnie, ile klientek mogło doświadczyć takiego intensywnego masażu. Chciałam być tą jedyną, ale liczyłam się z tym, że przede mną mogło tu leżeć i zbliżać się do orgazmu wiele innych, dużo piękniejszych kobiet. Musiała mieć świadomość, że każdy dotyk jej dłoni sprawiały nieziemską przyjemność.
         Nagle wydarzyło się coś, czego kompletnie się nie spodziewałam. Poczułam, jak jedna dłoń mojej masażystki sięga pomiędzy moje wilgotne od olejku i moich własnych soczków uda. Zadrżałam i jęknęłam, nie starając się nawet być cicho. Odruchowo złapałam mocniej za tył nogi dziewczyny, tuż pod pośladkiem. Zobaczyłam wielkie, piękne oczy wpatrujące się we mnie z intensywnym żarem, ale i delikatnością:
    – Wystarczy jedno twoje słowo i przestanę…
    Przełknęłam głośno ślinę i oblizałam wyschnięte z podniecenia wargi.
    – Ale jeśli mam kontynuować, to będzie mi niezmiernie miło, jeśli się rozluźnisz i rozchylisz nogi.
         Totalnie odpłynęłam, słysząc jej słowa i czując delikatny dotyk na cipce. Bez sekundy wahania rozsunęłam uda, oddając się pieszczącej mnie dziewczynie. Martyna uśmiechnęła się ciepło, dotknęła mojej dłoni i przesunęła na swój pośladek. Ścisnęłam go mocniej. Był jędrny i okrągły. Zaczęłam go ugniatać, czując, jak zwinne palce masażystki coraz zachłanniej masowały moją cipkę. Jeden z nich przejechał pomiędzy wilgotnymi wargami, co wywołało mój głośniejszy jęk. Zwinny gość, prześlizgiwał się coraz śmielej od wejścia do cipki aż po łechtaczkę. Nie panowałam już nas sobą. Wiłam się na łóżku pod wpływem dotyku tej cudownej dziewczyny. Jedna jej dłoń bawiła się pomiędzy moimi udami, a druga nieustannie masowała mi piersi, starając się jak najwięcej uwagi poświęcać moim sutkom.
         W końcu moje ciche modlitwy zostały wysłuchane i dwa palce Martyny wsunęły się do mojego ociekającego wilgocią wnętrza. Zaczęły rytmicznie mnie posuwać, za każdym razem wnikając odrobinę głębiej. Każdemu pchnięciu towarzyszył mój jęk lub pisk. Widziałam zachwyt w oczach dziewczyny. Wręcz pożerała mnie wzrokiem, nie mogąc przestać patrzeć na moje wijącego się pod wpływem jej pieszczot, nagie ciało. Już wiedziałam, że nigdy wcześniej nie odważyła się zachować tak nieprofesjonalnie i spoufalać się w ten sposób z klientem. Poczułam się wyjątkowa i zapragnęłam, żeby i dla niej ten wieczór był niezapomniany.
         Zamknęłam na chwilę oczy, czując, jak same odpływają mi w tył głowy. Nie umiałam opisać przyjemności, którą odczuwałam.  
    – O taaak! – syknęłam.
    Dłoń dotychczas masująca moje piersi, przeniosła się na moją cipkę i w szalonym tempie zaczęła pocierać nabrzmiałą do granic łechtaczkę. Momentalnie doprowadziło mnie to na skraj spełnienia. Nie byłam już w stanie dłużej opierać się rozkoszy. Porwała mnie potężna fala orgazmu, uniosła gdzieś poza moje ciało, poza egzystencję i oblewała niewypowiedzianym szczęściem, radością i błogą świadomością, że właśnie doświadczyłam czegoś pozaziemskiego, pięknego i wspaniałego.
         Gdzieś, jakby przez mgłę moje oczy rejestrowały to, co działo się w pomieszczeniu. Widziałam siebie, wijącą się z rozkoszy przed masażystką. Z mojej cipki tryskały prawdziwe fontanny przeźroczystego płynu, który przyozdobił nie tylko mnie i Martynę, ale również łóżko, podłogę i drzwi wejściowe do pokoju. Nigdy wcześniej nie doszłam tak intensywnie, a squirting widziałam tylko na oglądanych potajemnie filmach porno. Nie dało się jednak pomylić tego z niczym innym. Od nadmiaru wrażeń moja cipka po prostu eksplodowała przyjemnością i czułam się z tym cudownie.
         Martyna, jak najczulsza kochanka, pozwoliła mi dojść do siebie, nie przerywając tego pięknego momentu żadnym zbędnym ruchem. Ciągle trzymała we mnie palce, dopóki moje ciało się nie uspokoiło na tyle, że mogłam spojrzeć na nią i się uśmiechnąć. Dłuższą chwilę leżałam zalana własnymi miłosnymi soczkami i zastanawiałam się, co właściwie przed chwilą zaszło, dlaczego to było takie cudownie przyjemne i jak w ogóle do tego doszło. Najważniejszym jednak pytaniem było, czy da się to powtórzyć i dlaczego chciałam więcej i więcej.
         Z rozmyślań wytrąciła mnie uśmiechnięta twarz Martyny, nachylona tuż nad moją. Bez namysłu pocałowałam ją, zachłannie wpijając się w jej delikatne, gorące usta. Nasze języki splotły się w namiętnym pocałunku, pieczętując oddanie i chęć przeżywania wspólnie jeszcze większej rozkoszy. Badałyśmy wnętrza swoich ust i sprawdzałyśmy siłę języków i ich smak.
         Sięgnęłam dłońmi na skraj bluzki Martyny i nieporadnie starałam się zdjąć jej T-shirt. Ciągle osłabione po wielkiej namiętności ręce, nie chciały ze mną współpracować. Widząc moje nieporadne próby, Martyna sama ściągnęła bluzkę przez głowę i rzuciła ją gdzieś w kąt na podłogę. Teraz już tylko cienki materiał stanika utrzymywał na uwięzi jej jędrne piersi, które wołały nie tylko moje dłonie, ale i usta. Zapragnęłam odwdzięczyć się kochance za takie cudowne przeżycia. Ciągle kręciło mi się w głowie od nadmiaru wrażeń, ale udało mi się usiąść na łóżku i objąć Martynę. Tuliłam się do niej, starając się rozpiąć biustonosz, co bardzo szybko i sprawnie mi poszło. Materiał stanika opadł na podłogę pomiędzy nami., a ja już po chwili trzymałam w dłoniach i masowałam jej piersi.  
    – Zdejmiesz resztę? – spytałam speszona.
    – Jeśli sprawi ci to przyjemność…
         Nie minęła chwila, a Martyna stała przede mną zupełnie naga. Jej brzoskwiniowa skóra lśniła w blasku klimatycznego światła. Sutki stwardniały i prężyły się dumnie, zachęcając do pieszczot.
    – Teraz to ja chcę sprawić ci przyjemność… – posłałam jej zawadiacki uśmiech. – Choć nie bardzo wiem jak… – przyznałam.
    – Ja też nie do końca mam pojęcie, ale nie mogłam się oprzeć twojej urodzie i urokowi. Nigdy wcześniej nie zrobiłam czegoś takiego… – tłumaczyła się z coraz bardziej widocznymi na twarzy wypiekami.
    Wyciągnęłam ku niej dłonie i kładąc je na biodrach, przyciągnęłam ją do siebie, obejmując udami. Spojrzałam jej głęboko w oczy, szukając jakiegoś błysku zrozumienia, potwierdzenia, że i ona chce tego samego. Ku mojej radości, bardzo szybko go odnalazłam. Miałam wrażenie, że znamy się od zawsze, a nasze dusze przenikają się w każdej chwili wspólnego przebywania. Teraz i ciała mogły zacząć mówić jednym głosem.
    – Bardzo chętnie nauczę się, jak i co mam robić, żebyś poczuła się tak, jak ja przed chwilą…
    – Ja też z rozkoszą pogłębię wiedzę o tobie… – uśmiechnęła się uroczo.
         Nasze usta znowu się ze sobą spotkały. Mokry i zachłanny pocałunek zdradzał olbrzymie podniecenie, jakie czułyśmy. Dłonie energicznie błądziły po nagim ciele kochanki, starając się odnaleźć mniej oczywiste miejsca, których dotyk sprawiłby, chociaż odrobinę przyjemności.
    – Połóż się… – szepnęłam, zeskakując z łóżka.
    Martyna bez chwili zwłoki wskoczyła na moje miejsce i ułożyła się wygodnie. Nie mogłam już wytrzymać. Chciałam poczuć na ustach i języku jej smak. Jednym delikatnym ruchem rozsunęłam jej uda. Moim oczom ukazała się pięknie lśniąca i idealnie wygolona cipka. Nigdy wcześniej nie czułam takiego pożądania. Spojrzałam dziewczynie w oczy, jakby szukając zgodny na to, co zaraz zamierzałam zrobić. Masażystka delikatnie skinęła głową i posłała mi ciepły uśmiech.
         W tym samym momencie przyssałam się jak wygłodniała wilczyca do jej cudownego skarbu. Usłyszałam głośny jęk i poczułam, jak naga zaczyna wić się przede mną. Mój język smakował każdy fragment jej krocza. Nie było miejsca, którego by nie skosztował, a gdy w końcu dotarłam do centrum rozkoszy, ciało Martyny nagle napięło się i wygięło w łuk. Nie mogłam uwierzyć, że właśnie osiągnęła szczyt i to po tak krótkiej zabawie.  
    – Czy ty właśnie…? – nie dowierzałam.
    – Mhm… – jęknęła, wyraźnie zawstydzona. – Przepraszam, ale nakręcałam się od początku i tak jakoś…
    – Jesteś cudowna! – prawie krzyknęłam i uśmiechnęłam się do niej.
    – Tak uważasz?
    – Zdecydowanie! – powiedziałam szczerze i w tej samej chwili znowu zaczęłam lizać jej cipkę.
    – Dopiero doszłam…
    – Ja chcę to przeżyć jeszcze raz, ale jeśli nie chcesz…
    – Jest wrażliwa…
    – Nóżki szeroko i daj mi się pobawić… – puściłam do niej oczko i przejechałam językiem po jej cipce od wejścia aż do łechtaczki.
         Martyna jęknęła głośno i aż zasyczała, gdy poczuła mój język na swoim guziczku. Postanowiłam dać jej tym razem jeszcze więcej rozkoszy. Przesunęłam palcem pomiędzy wargami jej cipki. Była taka mokra, że bez problemu zanurzył się głębiej, wchodząc aż do samego końca. Za chwilę dołączył do niego drugi, po czym razem zaczęły się poruszać, masując leżącą przede mną dziewczynę od środka. Moje usta i język mogły w pełni skupić się na coraz bardziej nabrzmiałej łechtaczce. Delikatnie lizałam ją i zataczałam coraz bardziej intensywne kółka w jej pobliżu. Oddech Martyny przyspieszał z każdym pchnięciem palców w głąb jej ciała i ruchem mojego języka i ust. Już po kilku chwilach nie była w stanie tłumić jęków, które na dobre wypełniły pokój do masażu oraz zapewne cały korytarz. Nie mogłam uwierzyć, że robię właśnie swoją pierwszą w życiu minetkę i palcówkę dziewczynie, którą poznałam jakąś godzinę wcześniej. Ja – przykładna żona i matka, oddawałam się grzesznym zabawom na stole do masażu i to z drugą kobietą. Najlepsze jest to, że wcale mi to nie przeszkadzało, a wręcz czułam się cudownie, mogąc dawać rozkosz wijącej się przede mną dziewczynie. Zamierzałam nie tylko robić to dalej, ale i samej czerpać z tego jak najwięcej przyjemności.
         Moje chwilowe rozmyślania przerwały nagłe spazmy Martyny. Jej ciało znowu zaczynało drżeć. Dłonie zacisnęły się mocno na krawędziach łóżka, wzrok odpłynął w tył głowy, a z jej ust wydobywały się niekontrolowane krzyki. Nagle doszła tak intensywnie, że aż trysnęła z cipki na moje nagie ciało. Czułam jej wilgoć we włosach, na twarzy, na piersiach i w ustach. Łapczywie spijałam każdą kropelkę, którą raczyła mnie obdarzyć. Zafascynowana jej orgazmem nie mogłam się nie uśmiechać. Patrzyłam na nią z uwielbieniem i chłonęłam jej rozkosz, jakby była moją własną.
         Jeszcze dłuższą chwilę nie poruszałam palcami w jej wnętrzu, dając jej czas, żeby się uspokoiła. W końcu zaczęła odzyskiwać świadomość i spojrzała na mnie.
    – Boże! – przestraszyła się. – Przepraszam, ja nigdy wcześniej nie…
    – To wspaniale! – posłałam jej kolejny ciepły uśmiech. – Jeśli to twój pierwszy tak intensywny orgazm, to jest nas dwie.
    – Całą cię ubrudziłam…
    – Ja ciebie wcześniej też.
    – No ale ja stałam obok…
    – Jesteś przepyszna i wspaniale dochodzisz. – przerwałam jej komplementem i złożyłam delikatny pocałunek na jej cipce.
    Znowu jęknęła, czując dotyk w tym pobudzonym intensywnymi pieszczotami miejscu.
    – Daj mi chwilę odpocząć… – poprosiła, ale nie słyszałam w jej słowach sprzeciwu.
    – Takie ciało nie powinno odpoczywać… – powiedziałam tajemniczo i usiadłam naprzeciwko niej w rozkroku.
         Jej dłoń momentalnie znalazła się na moim skarbie i zaczęła go intensywnie pocierać. Byłam mokra, napalona i całkowicie oddana swojej masażystce. Mogła ze mną robić absolutnie wszystko i najwidoczniej zamierzała się mną pobawić. Poczułam, jak dwa jej palce szybko utorowały sobie drogę w głąb mojej cipki. Jęknęłam, czując przyjemne rozpychanie i coraz bardziej energiczne ruchy. Nie pozostałam jednak bierna. Dwa palce mojej dłoni też zagłębiły się w jej ciele. Pokój szybko wypełniły sapania dwóch nagich, podnieconych kobiet oraz mokry odgłos coraz szybszego posuwania spragnionych cipek. Patrzyłyśmy sobie głęboko w oczy, starając się sprawić tej drugiej jak najwięcej przyjemności. Straciłam na chwilę rytm, gdy Martyna wsunęła we mnie trzeci palec. Czułam, że odpływam i nie dam dłużej rady.
         Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że ona też jest na skraju. Jeszcze kilka mocnych pchnięć i obie doszłyśmy niemal jednocześnie. Może nie tak spektakularnie, jak wcześniej, ale na tyle intensywnie, że opadłam zziajana na jej nagie ciało. Dyszałam ciężko przez jakiś czas, starając się uspokoić rozgrzane ciało i umysł. Byłam wykończona, ale w moją kochankę wstąpiły jakieś niespożyte siły. Zmusiła mnie, żebym z niej wstała i usiadła naprzeciwko.
    – Widziałam coś kiedyś na filmie…
    Zaciekawiona dałam jej się ustawić z szeroko rozłożonymi udami. Usiadła pomiędzy moimi nogami tak, że nasze cipki znalazły się tuż obok siebie. Martyna poruszyła się i otarła swoim skarbem o mój. Wywołało to w nas obu nadzwyczaj dużą falę przyjemności. Zaczęłyśmy ocierać się o siebie coraz mocniej i szybciej, potęgując z każdą mijającą chwilą nie tylko ciekawość, ale przede wszystkim – przyjemność.
         Poddałyśmy się temu nowemu, pięknemu uczuciu. Jedną ręką podpierałyśmy się z tyłu, żeby utrzymywać jakoś równowagę, a druga powędrowała na ciało kochanki. Czułam jej dotyk na przedramieniu, twarzy, szyi, aż w końcu mocno chwyciła moją pierś. Ściskała ją i drażniła mocno sterczący sutek. Ja nie pozostawałam jej dłużna. Robiłam jej dokładnie to samo, z tą różnicą, że po dotarciu do jej biustu zaczęłam pociągać i rolować pomiędzy palcami twarde szczyty jej piersi.      Nasze oddechy przyspieszały tak samo, jak ruchy bioder oraz dłoni. Każda chwila sprawiała, że przestawałyśmy coraz bardziej nad sobą panować. Głośne jęki i syknięcia znowu wypełniły pokój. Patrzyłyśmy sobie głęboko w oczy, sprawiając sobie przyjemność w ten nowy dla nas, ale coraz ciekawszy sposób.
    – Zaraz oszaleję! – krzyknęła nagle Martyna i zagryzła mocno dolną wargę.
    – Ja też! – jęknęłam w odpowiedzi.
    Czułam, że z każdym ruchem zbliżam się do kolejnego tego dnia potężnego orgazmu i widziałam, że moja kochanka też jest już na skraju.
         Doszłyśmy dokładnie w tej samej chwili. Nasze ciała naprężały się i drgały na zmianę, bez przerwy ocierając nasze skarby o siebie. Martyna krzyknęła głośno i po raz kolejny z jej cipki trysnęły miłosne soczki, mocząc całe moje ciało. Byłam zauroczona siłą jej orgazmu, ciągle przeżywając swoje spełnienie. Podziwiałam jej spocone, zgrabne ciało, dyszące po raz kolejny po mocnych uniesieniach. Nagle Martyna nachyliła się z błyskiem w oku i wpiła się ustami w moje piersi. Lizała je i ssała zachłannie, zbierając z mojej skóry swój miłosny nektar. Po chwili równie energicznie wpiła się w moje usta. Czułam jej silny, zwinny język, baraszkujący w mojej buzi. Smak jej śliny zmieszany z soczkami startymi prosto z mojego biustu był upajający, wręcz odurzający.
         Z każdą kolejną chwilą nasz pocałunek słabł. Opadałyśmy z sił, aż w końcu obie padłyśmy na plecy, ciężko dysząc. Dłuższą chwilę zajęło nam zebranie sił na tyle, żeby móc się ruszyć i zejść z łóżka do masażu. Czułam, że nogi nie bardzo chcą mnie słuchać. Całe drżały, z trudem utrzymując moje ciało w pozycji pionowej.
         Spojrzałam na Martynę. Wyglądało, że zmagała się z bardzo podobnym problemem i ciągle trzymała się mocno łóżka. Objęłam ją i przytuliłam. Nasze piersi przyjemnie wtuliły się w siebie, dając nam dodatkową porcję przyjemnych doznań. Głaskałam jej głowę, ramiona, plecy i pośladki. Czułam, że ona robi dokładnie to samo. Właśnie takiej czułości i wsparcia teraz potrzebowałyśmy.
    – Chyba powinnam już iść… – odezwałam się niechętnie pierwsza po kilku minutach.
    – Co? A tak… Ja też… – zawtórowała mi zmieszana Martyna.
    Poszłam do przebieralni i zabrałam swoje ciuchy. Gdy wychodziłam, to moja kochanka już miała na sobie T-shirt, a w dłoni trzymała spodnie. Uśmiechnęła się do mnie i patrzyła w milczeniu, jak zakładałam na siebie kolejne warstwy ubrania. Bielizna, spodnie i sweter. Jej oczy zdradzały zachwyt nad moim ciałem, które przecież jeszcze chwilę temu było nagie i należało całkowicie do niej. Skoczyłam się ubierać i poprawiłam włosy, spinając je mocno w ciasny kucyk.
    – Tak odprowadzisz mnie do drzwi? – spytałam, uśmiechając się serdecznie.
    – Jeśli chcesz…
    – Chyba nie chciałabym, żeby ktokolwiek inny widział cię taką… – czułam, że się rumienię.
    – Miło mi to słyszeć. – uśmiechnęła się i szybko założyła spodnie oraz japonki.
    Przytuliłyśmy się do siebie jeszcze raz. Potrzebowałyśmy poczuć bliskość, oddanie, żeby wiedzieć i mieć pewność, że to wszystko wydarzyło się naprawdę.
         W ciszy wyszłyśmy z pokoju do masażu i przeszłyśmy aż do wyjścia. Po drodze wzięłam z wieszaka płaszcz i złożyłam go, zapinając dokładnie. Martyna otworzyła mi drzwi, wypuszczając mnie z salonu. Czułam, że serce waliło mi jak szalone, gdy całowałam jej usta na „do widzenia”. Wychodząc, czułam, jakbym się rozpadała i traciła coś drogocennego.
    – Zobaczę cię jeszcze? – usłyszałam nieśmiałe pytanie.
    – Nie… To znaczy… Nie wiem… Może… – plątałam się cała rozdygotana. – Jeśli zechcesz… – rzuciłam z uśmiechem, odwracając się już na dworze.
    – Bardzo! – odpowiedziała podekscytowana z szerokim uśmiechem.
    – Daj znać, gdy tylko będziesz miała wolny termin! – odwróciłam się i ruszyłam przed siebie, wiedząc, że jeszcze chwila i wróciłabym z nią do środka po więcej.
    – Na pewno! – odkrzyknęła i zatrzasnęła drzwi salonu.
         Do zakrętu szłam dosyć szybkim, dziarskim krokiem, jednak gdy tylko zniknęłam za rogiem, to stanęłam jak wryta. Przez chwilę chciałam tam wrócić, pobiec i przytulić Martynę jeszcze raz. Oprócz tego naszła mnie niesforna myśl, że nie wymieniłyśmy się nawet numerami telefonów. Szybko zdałam sobie jednak sprawę, że wszystkie moje dane są w systemie salonu. Odetchnęłam z wielką ulgą i ruszyłam znowu pewnie przed siebie.
         Może powinnam czuć wyrzuty sumienia, bo w końcu zdradziłam męża, kochałam się z kimś innym. Jednak nie potrafiłam ich w sobie znaleźć. Jedyne, co nieustannie krążyło mi po głowie to nasze wspólne jęki, delikatność kobiecego ciała i niesamowita przyjemność, jaką dał mi kontakt z Martyną. Miałam wrażenie, że w pewnym sensie rozkwitłam na nowo, wzniosłam się na wyższy poziom w życiu. Czułam ogromne szczęście, że dałam się namówić na ten masaż i już wiedziałam, że zjawię się tam ponownie, gdy tylko dostanę wiadomość od Martyny.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Małgorzata
  • Poznanie faceta przyjaciolki

    Moja przyjaciółka Julka zaprosiła mnie do siebie, była dwuznaczna w swoim zaproszeniu i myślałem, że ma chęć na seks, więc skorzystałem z zaproszenia. Później się okazało, że ma nowego chłopaka i będę miał okazję go poznać, bo się pojawi na naszej imprezie, bardzo mi się to nie podobało, ale nie miałem wyjścia, spotkanie było u niej w mieście a ja nie miałem gdzie nocować. Gość okazał się w porządku, ale niezbyt ciekawym osobnikiem, miał przy sobie trochę trawki, więc się spaliliśmy trochę i postanowiliśmy, że pora spać. Położyliśmy się, oni mieli łóżko obok mojej kanapy. Słyszałem jak się wiercą i po czasie słyszałem, że koleżanka robi mu loda. W pierwszym odruchu nie wiedziałem, co robić trochę byłem wkurwiony cała sytuacją. Ale byłem przekonany, że koleżanka robi to specjalnie głośno żebym słyszał. Słyszałem jak mlaska, jak przełyka ślinę, jak go całuję po penisie. Gość powiedział, że chyba nie dojdzie, ale koleżanka niewiele sobie z tego zrobiła. W zaistniałej sytuacji wypaliłem z głupia: – Kończcie tam, bo zacznę walić konia i będzie wam niezręcznie. Gościowi chyba faktycznie się zrobiło niezręcznie, ale koleżanka pociągnęła dalej pomysł – No to śmiało, ale wyciągnij go żebyś kołdry nie zabrudził W sumie nie widziałem, co zrobić i coś tam zadukałem, że no nie wiem, ale gość też nic się nie odzywał i stwierdziłem głośno, że w sumie to chuj jak chce to będzie mieć to oni zaczęli. Nie było zupełnie ciemno, bo żaluzje nie były zasłonięte i miasto trochę rozświetlało pokój. Odgarnąłem kołdrę, leżałem na placach, penis leżał nabrzmiały na brzuchu. – No do roboty i nie podglądać Koleżanka, która do tej pory chowała się pod kocem również go odkryła i widziałem jak porusza głową. Zacząłem się masturbować, a oni też sobie nie przeszkadzali. Gość zaczął trochę mocniej stękać, więc chyba też mu się podobało. Nie ukrywam, że trochę pozazdrościłem. – Julka… mówiłaś żebym nie pobrudził to, co mam robić – Chodź do nas… Gość nie polemizował i stwierdziłem, że jest frajerem a ja nie przegapię okazji żeby spuścić się w usta koleżance, więc podszedłem do nich. Zrobili mi miejsce i się położyłem obok. Dość blisko tego koleżki niestety, ale kwestia poświęcenia. Koleżanka od razu mnie złapała za kutasa, styknęła nas główkami i zaczęła lizać obie na raz. To było dziwne uczucie, bo jednocześnie czułem ciepło główki penisa jakiegoś gościa na swojej główce i jednocześnie czułem jak obie te główki są omiatane ciepłym językiem. Gość wystrzelił pierwszy, zaczął się wierzgać po i tak ciasnym łóżku a ja oczywiście obrywałem przyjacielskim ogniem z każdym skurczem. Całe szczęście nie wystrzelił z siebie zbyt dużo i to dość rzadkiego płynu, co nie zmienia faktu, że moja główka była na linii strzału a język koleżanki rozprowadzał całe jego nasienie po mojej główce. W zasadzie czułem jak spływa już po trzonku. Było to dziwne i nieco niekomfortowe uczucie, ale było w tym też coś podniecającego… i ja bez zapowiedzi też wybuchałem, bardziej gęstym przetrzymanym nasieniem. Czułem jak wybucham i gęstą papka spływa po mnie, po nim i wpływa do ust koleżanki i równie bezwładnie z nich wypływa. Kilka mocnych skurczów i czułem, że okropnie się kleję. Czułem też jak wzwód opada. Julka wypuściła z dłoni oba przyrodzenia aż klapnęły nam o brzuchy. Stwierdziła, że straszny syf zrobiliśmy i zaczęła zlizywać z siorbaniem spermę najpierw z niego a potem ze mnie. Czułem jak zasysa gęste kałużę grudek spermy. Było mi błogo, ale po wszystkim kazali mi wrócić na swoją kanapę. Z pustymi jajami spało się już dobrze

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Paweł