Author: admin

  • Novus ordo – wydanie specjalne

    Jeśli ktoś zechce przeczytać całość, to ma możliwość zakupu na stronach RW2010, Beezar, jak i bezpośrednio w naszym sklepie (niestety nie możemy podać linku w sposób bezpośredni) twoja-odskocznia (.pl). Tytuł książki to Novus ordo – wydanie specjalne.

    W sypialni czułam się dobrze. Zwykle wchodziłam do niej pewnie. Tamten raz, stojąc na środku, pozbywałam się szlafroka. Bruce zamykał drzwi. Gdy poprosiłam go, by pozostawił je niedomknięte, na wypadek jakby Salvador się obudził, usłuchał. Zapewne dlatego, że wytłumaczyłam to tym, że chcę móc usłyszeć wołanie syna. Kiedy spoglądałam przez ramię, Bruce ponownie sięgał klamki i minimalnie uchylał drzwi.

    – Rozbierz od razu wszystko – nakazał.

    Rozpinałam spokojnie, guzik po guziku. Bruce w tym czasie stał za moimi plecami. Bawił się moimi rozpuszczonymi włosami. Owijał je wokół jednej dłoni i nieznacznie szarpał w tył, bym zadarła głowę. Obcałowując moją szyję, strącał z mych ramion koszulę nocną. Pozwalał jej zupełnie opaść. I to wszystko nie trwało kilku chwil. Zajmowało nam dobre kilkadziesiąt minut. Bruce się nie spieszył. Wszystko naumyślnie spowalniał. Celebrował ten nasz wspólny czas.

    W końcu puścił moje włosy i odwrócił mnie przodem do siebie. Obie dłonie położył na moim dekolcie. Sunął nimi w dół, zatrzymując je na piersiach. Delikatnie ugniatał, zważywszy na to, że nadal karmiłam, ale także na zranienie, które Salvadora zęby pozostawiły. Kciukami drażnił sutki.

    Zdecydowałam się dosięgnąć do guzików jego koszulki. Chciałam, by ją zdjął i to nie tylko, dlatego że lubiłam oglądać go nagiego, ale przede wszystkim przez to, że ja sama byłam zupełnie naga. Bruce jednak mi na to nie pozwolił. Zabronił lekkim smagnięciem w dłoń.

    – Nie poganiaj mnie – szepnął warkliwie.

    – Jak pan każe – odpowiedziałam śmiało i podniosłam ręce na wysokość ramion.

    Ruszyłam paluszkami, pokazując w ten sposób, że zamierzam je trzymać z dala od niego. Cofnęłam się, gdy on ruszył naprzód. Doprowadził tym do tego, że w końcu moje pośladki i uda dotknęły zimnej ramy łóżka. Niedługo potem chłód odczuwałam także na plecach. Barierka ta sięgała mych łopatek.

    Bruce wspierał się rękoma na niej, tym samym więżąc mnie w przyjemnym potrzasku. Zbliżał usta do mojego posiniaczonego policzka. Na ucho szeptem za to przepraszał. I choć wiedziałam, że to nie była jego wina, bo nie na jego polecenie Fredrik podniósł na mnie rękę, to nie usprawiedliwiałam go na głos. Myślałam, że on tego nie oczekiwał. Poza tym już było dobrze. W tamten czas, to co najważniejsze mi się udało – Samuel nie wyjechał. Tak więc myślałam, że nie ma do czego wracać.

    Odszukiwałam swoimi ustami warg męża. Jednak, nim pocałunek na dobre się rozpoczął, Bruce go przerwał.

    – Koleżanki coś mówiły? – zapytał niespodziewanie.

    – Co miały mówić? – zdziwiłam się.

    – Muszę mieć mnie za potwora, skoro z tak wielką ochotą przybyły ci na ratunek – stwierdził, jednocześnie prowadząc mnie do łóżka. Delikatnie pchnął, bym się na nim położyła. – Ciekawe co im na mnie naopowiadałaś? – dopowiadał wątpliwie.

    – Nie mają cię za potwora – zaprzeczałam, jednocześnie suwając się na łokciach, odpychając przy tym piętami.

    Bruce podążał za mną. I nim się zorientowałam, do czego zmierzał, on już rozchylał moje uda.

    – Zazwyczaj cię chwalę – głosiłam, gdy rozchylał palcami zewnętrzne wargi sromowe mojej waginy.

    Przybliżył język. Poruszał nim szybko, ledwie łechcząc o wzgórek łonowy. Przeszedł niżej. Zaczynał dotykać łechtaczki, a ja odpuściłam sobie podpieranie się na łokciach. Ułożyłam się wygodnie na znacznej ilości miękkich poduszek. Czułam się bezpiecznie. Myślałam, że nie muszę obserwować poczynań męża, bo nie sądziłam, bym miała powód się go obawiać. I nagle odczułam ból na lewym udzie, blisko pośladka. A później usłyszałam huk. Choć możliwe, że było odwrotnie – że najpierw nastąpił huk, a później ból.

    – Zazwyczaj, to nie to samo co zawsze – powiedział Bruce z perfidnym uśmieszkiem i po chwili powrócił do lizania mojej kobiecości. Tego uśmiechu nie widziałam. Wyczułam go.

    I nie wiem, co sprawiło, że stałam się wewnątrz wilgotna – jego język czy ten klaps.

    Znowu wspierałam się na łokciach. I ponownie sądziłam, że nie mam się czego obawiać. Uważałam, że Bruce więcej razy, tej nocy, nie podniesie na mnie ręki, a jego działania tylko mnie w tym utwierdzały. Zaczynało robić się naprawdę przyjemnie i to do tego stopnia, że miałam ochotę zacisnąć kolana, bo nie radziłam sobie z własnymi odczuciami.

    Czułam, jak Bruce odstępował od mojej szparki i nawet byłam mu trochę za to wdzięczna. Miałam szansę się uspokoić, unormować oddech. Nie czułam obawy, gdy dociskał moje lewe udo do prawego. Sądziłam, że układał mnie do pozycji, na jaką miał ochotę. Spodziewałam się współżycia na tak zwaną łyżeczkę.

    I nagle kolejny raz usłyszałam huk. Był głośniejszy od poprzedniego i złączył się z tym wszystkim, co odczuwałam. Łzy stanęły mi w oczach. Miałam ochotę odskoczyć w tył, jak oparzona, ale Bruce mi na to nie pozwolił. Złapał za moją kostkę i szybko pociągnął na poprzednie miejsce.

    – Oszalałeś?! – wykrzyczałam.

    W odpowiedzi spokojnie pokręcił głową.

    – Sprawdzam, czy jest ci do twarzy w czerwieni – powiedział po chwili, po czym wyciągnął z kieszeni spodni, zmięty, czerwony krawat. – Od kogo ten prezent? – wypytywał tonem, świadczącym o tym, że nie zniósłby nawet chęci uchylenia się od odpowiedzi. Położył dłonie na moich kolanach i ponownie je rozchylił. Następnie, chwytając za kostki, skłonił mnie do zgięcia nóg. Jego usta znów znalazły się przy mojej waginie.

    Nic nie mówiłam, ale pozostawałam czujna. Szczególnie gdy Bruce na moment przerwał, by przypomnieć mi, że kolor czerwony, w Novus ordo, zarezerwowany został dla upadłych kobiet i mężczyzn. Do dziś w Novus ordo czerwone są uniformy więzienne i suknie w Domus initiation, czyli takim luksusowym burdelu, stworzonym specjalnie dla kawalerów i wdowców.

    Dłoń męża zniknęła z mojego uda. I od razu, kiedy to odczułam, cała się spięłam. Obawiałam się, że kolejny raz mnie uderzy.

    – Proszę – powiedziałam szybko i niewyraźnie. Wędrowałam dłonią do własnego uda, ale ta została zatrzymana w połowie drogi.

    Bruce zacisnął palce na moim drobnym nadgarstku i tym razem lewą ręką błądził po moim ciele, w okolicy drugiego pośladka. Ustami dotykał jednej piersi.

    – To skąd to masz? – ponowił pytanie. – Prezent dla ciebie czy od ciebie? – dopytywał, w przerwach między pocałunkami.

    – Żaden prezent – ogłosiłam, a zaraz po tym głośny klaps zapoczątkował ogień, który zdawał się mieć taką moc, że od prawego uda przeszedł dalej i rozszedł się po całym ciele.

    Skuliłam się machinalnie, na tyle na ile pozwalała mi obecność męża na mnie i jego dłoń, wciąż trzymająca za jeden z moich nadgarstków. Z ledwością powstrzymywałam łzy.

    – Przestań – nakazałam, kiedy on klękał u moich stóp i ponownie starał się rozchylić moje kolana.

    – Nie mów mężowi, co ma robić. Sam najlepiej wie – upomniał, z dziwnym jak na sytuację, żartobliwym wydźwiękiem. – I nie kłam więcej – dopowiedział, obcałowując wewnętrzną stronę uda, przez co z jednej jego strony odczuwałam nieprzyjemne pieczenie, które było pozostałością po bólu, a z drugiej podniecające ciepło pocałunków. – To czyj to krawat? – ponowił pytanie, chyba po raz czwarty tamtej nocy.

    Tym razem postanowiłam dogłębniej przemyśleć odpowiedź, która nasuwała się na mój język. A język Bruce’a w tym czasie pracował i wcale mi tym nie pomagał. Wręcz przeciwnie – odciągał moje myśli, sprawiał, że w nich błądziłam i że całkiem się już w tym wszystkim – doznaniach, uczuciach, emocjach, pytaniach i odpowiedziach – gubiłam.

    – Cholera! – miałam ochotę wrzasnąć, gdyż czułam jak moja łechtaczka i wewnętrzne wargi sromowe aż puchły. Byłam pewna, że kolorem dorównywał im fragment mojego prawego uda. On też zdawał się puchnąć.

    – Pytałem o coś – przypomniał ostro Bruce, ale tym razem uderzenie nie było mocne. To było ledwie pieszczotliwe klepnięcie. Pomimo tego niemal od razu starałam się zabrać nogę, jakbym szykowała się na coś o wiele gorszego. I ponownie Bruce złapał za moją kostkę i mi to uniemożliwił. Wtedy dotarło do mnie, że on zna mnie lepiej, niż ja sama siebie znam. Przewidywał moje ruchy, nim ja wpadłam na pomysł, by jakiś wykonać.

    – Przepraszam – szepnęłam.

    Klaps, tym razem w siniejące miejsce, poinformował mnie, że mój mąż nie tego oczekiwał.

    – Nie przepraszaj, tylko odpowiedz mi na pytanie – mówił, gdy ja czułam dokuczliwe pieczenie na nodze i frustrację spowodowaną wcześniej zbliżającym się, a teraz odchodzącym w cień, orgazmem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Twoja Odskocznia

    Katerina BraveWinner – bohaterka książki “Novus ordo” – urodziła swojego pierworodnego, mając raptem czternaście lat. Samuel przyszedł na świat w szpitalu na polsko-niemieckiej granicy, w czasach bardzo niekorzystnych dla niemal wszystkich. Dziewczyna w dniu porodu miała z sobą drogi płaszcz, a w jego kieszeni cztery euro. Za mało, by mogło wystarczyć na bilet powrotny do domu. W chwili desperacji postanowiła zawrzeć umowę z żołnierzem ruchu religijnego. Umowa ta obejmowała oddanie własnego ciała w zamian za dostarczenie jej wraz z dzieckiem do środka Wielkopolski. I tak naprawdę to właśnie w ten dzień Katerina oddała o wiele więcej niż siebie – utraciła wolność.

    P.S. “Novus ordo – wydanie specjalne”, to wersja okrojona, przedstawiająca najważniejsze wydarzenia dotyczące tylko jednej z bohaterek. Tak naprawdę “Novus ordo” z założenia miało być sagą rodzinną, zaczynającą się od postaci właśnie Kateriny i jej męża – Bruce’a. I pełna wersja nie uderza jedynie w sytuację kobiet. Dotyka także mężczyzn, dzieci, więźniów, ludzi innych wyznań czy orientacji. Na rozbudowaną wersję “Novus ordo” zaprosimy Was w połowie przyszłego roku (2021), ale nie musicie martwić się spojlerami, bo wszystko zostało tak wycięte i przedstawione, że nawet docierając w wersji pełnej do momentów znanych z wydania specjalnego, odczujecie niejedno zaskoczenie.

  • Czesto myslalem o Filipie czesc 1

    Filipa zobaczyłem pierwszy raz gdy zaczynałem naukę w liceum. Był rok starszy ode mnie, miał 19 lat i chodził do trzeciej klasy. Widywałem go na przerwach w szkole, nigdy w sumie z nim nie rozmawiałem. Po prostu mi się podobał i wiele razy o nim myślałem przed snem. Mam na imię Kacper i jestem szczupłym, średnio wysokim chłopakiem o włosach w kolorze ciemnego blondu. Jestem gejem, ale to pewnie już zdążyliście wywnioskować. Pierwszy, inny niż wpatrywanie się na przerwach, kontakt z Filipem miałem pod koniec drugiej klasy liceum. Było to na imprezie zorganizowanej z okazji zbliżających się wakacji w jednej z plenerowych miejscówek gdzie można było spożywać alkohol. Na oko przyszło tam z pół szkoły, no i był też Filip. Od zawsze chciałem jakoś do niego zagadać, wiele razy zastanawiałem się czy może on być gejem. Po jego ubiorze myślałem, że może jest ale w dzisiejszych czasach w obcisłe spodnie ubiera się spora część chłopaków, także tych heteroseksualnych. Dużo czasu spędzał z przyjaciółkami i wiedziałem, że nienawidzi sportu. Wszystko to przemawiało na moją korzyść, ale pewności brak. Wracając do imprezy. Po dwóch godzinach wszyscy byli już trochę pijani. Oddzieliłem się od przyjaciół, żeby znaleźć najbliższego toy toya, do którego była niesamowicie długa kolejka, w której spotkałem Filipa. Stał ze swoją przyjaciółką, która schowała trzymany w ręce telefon do kieszeni i poinformowała go, że jej rodzice po nią przyjechali i musi już wracać do domu. Filip nie wyglądał na zadowolonego z tej sytuacji, burknął coś pod nosem i pożegnał ją. Odeszła. Stwierdziłem, że lepszej szansy na zagadanie do niego nigdy nie będę miał. Oboje byliśmy trochę pijani, on był niezadowolony bo stracił towarzystwo. To była moja okazja.  Nie wiedziałem tylko jak doprowadzić do tego, żeby spędził ze mną trochę czasu.

     – Yyy, cześć, nie chcesz może wypić ze mną piwa?  – zapytałem nieśmiało – Mam kilka w plecaku, a moi znajomi też już poszli.
     Filip spojrzał na mnie swoimi szarymi oczami, zastanowił się chwilę i odpowiedział:
     – Możemy wypić, ale jestem strasznie głodny i zdecydowanie nie zamierzam stać w tej długiej kolejce do toy toya. Mieszkam niedaleko więc poszedłbym do mieszkania, zjadłbym coś i będę z powrotem za 20 minut.
     Oddech mi przyśpieszył. Zagadywanie do kogoś kogo praktycznie nie znam było dla mnie niezwykle trudne, ale miałem wrażenie, że jest on dość miły. Spodziewałem, że mnie oleje.
     – Spoko! – odpowiedziałem zbyt radośnie.
     – Chociaż… – Filip znów się zastanawiał – Skoro też stoisz w tej kolejce to może po prostu wypijemy to piwo u mnie? To 5 minut drogi.
     Moje serce biło tak szybko, że miałem wrażenie, że zaraz wyskoczy z mojej klatki piersiowej.  Poczułem jednocześnie niezwykłe podniecenie, jak i strach. Jestem nieśmiały i bałem się, że Filip weźmie mnie za jakiegoś głupka. Zgodziłem się na jego propozycje i zaczęliśmy iść do jego mieszkania. Zastanawiałem się czy będą jego rodzice, zapytałem go o to i opowiedział mi, że przed pójściem do liceum mieszkał na wsi, obok małego miasteczka i postanowił przeprowadzić się do babci, do dużego miasta, żeby móc chodzić do lepszego liceum. Babcia zmarła rok temu i teraz mieszkał sam w mieszkaniu, które po niej odziedziczył. Weszliśmy do mieszkania, oboje skorzystaliśmy z toalety i usiedliśmy na sofie w salonie. W jego łazience, w koszu na pranie zobaczyłem tęczowe bokserki. Podnieciło mnie to i ucieszyło bo teraz byłem już prawie pewny, że jest on gejem. Wiedziałem, że muszę zrobić jakiś krok, a być może ten wieczór nie będzie jedynie zwykłym piwkiem z nowym znajomym. Wyciągnąłem telefon, znalazłem w Google tęczową flagę i natychmiast ustawiłem ją na tapetę. Odkładając telefon do kieszeni skierowałem go w jego kierunku, tak, żeby zobaczył moją tapetę. I zobaczył, miałem wrażenie, że zaczął się zastanawiać czy jestem gejem. Wyciągnąłem z plecaka kilka piw, postawiłem dwa na stoliku kawowym i zapytałem czy mogę resztę włożyć do lodówki. Zgodził się i zaprowadził mnie do kuchni. Odłożyliśmy piwa do lodówki i Filip oparł się o blat kuchenny.
     – Jesteś gejem? – zapytał – Sorry, że pytam, ale widziałem Twoją tapetę.
     – Yy… Tak – odpowiedziałem.
     Filip starał się tego po sobie nie okazywać, ale uśmiechał się. Moja taktyka zadziałała! Teraz byłem już pewien, że on też jest gejem i tylko myślałem o tym jak doprowadzić do tego, żeby coś między nami zaszło.
     – Ja też jestem gejem – powiedział
     W tym momencie spojrzał w moje oczy tak głęboko, że to był tylko impuls kiedy zbliżyliśmy się do siebie i zaczęliśmy się całować. Oboje byliśmy dość pijani i wydaje mi się, że przez to byliśmy też mega podnieceni. Cały czas się całowaliśmy i poczułem, że mój penis twardnieje. Najlepsze jest to, że byliśmy tak blisko siebie, że czułem, że jego penis też jest twardy i stykają się ze sobą. Całował tak bosko, czułem się tak zajebiście, że zacząłem się zastanawiać czy dojdzie co czegoś więcej. Nie zdążyłem tego przemyśleć bo poczułem rękę Filipa na moim kroczu. Przestaliśmy się całować i patrzył się na mnie takim wzrokiem, jakby pytał o zgodę, czy może kontynuować. Uśmiechnąłem się, zacząłem go znowu całować i położyłem moją rękę na jego pośladku. Tak często wpatrywałem się w jego tyłek na przerwach w szkole, że teraz czułem się jak w niebie. Mogłem go dotykać! Wsunąłem rękę w jego spodnie i teraz dotykałem i ściskałem jego pośladki przez bokserki. On zrobił to samo przy moim kroczu. Czułem jak jego ręką ściska mojego nabrzmiałego penisa przez moje ciasne bokserki. Wciąż opierał się o blat kuchenny. Cały czas go całowałem i zacząłem rozpinać guzik od jego spodni. Zsunąłem mu je, ukląkłem przed nim i zacząłem lizać jego penisa przez bokserki. Wyglądał na wyjątkowo zadowolonego. W jego oczach widziałem dominacje, podobało mi się to bo jestem raczej uległy więc miałem nadzieje, że to on będzie rządzić mną, nie na odwrót. Chwycił mnie za głowę, wyciągnął swojego penisa i włożył do moich ust. Miał jakieś 17 cm, czyli w sumie tak jak ja. Zaczął delikatnie ruszać moją głową. Spodobało mi się to i miałem nadzieje, że przyśpieszy. Chciałem, żeby mnie zerżnął w usta. Miałem wrażenie, że mój penis zaraz eksploduję. To co się wtedy działo przekraczało moje największe fantazje. Przyśpieszył, ruchał mnie w usta, tak jakby od dawna na to czekał. Nagle przestał, chwycił mnie za podbródek i zbliżył swoje usta do moich. Zaczęliśmy się całować, a po chwili zapytał:
     – Pójdziemy do łóżka?
     Zgodziłem się, poszliśmy do sypialni, a on rzucił mnie na łóżko.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Alan
  • Seksowna matka mojego kumpla

    To działo się na osiemnastce mojego najlepszego kumpla Filipa. Impreza jak impreza, lało się dużo alkoholu, masa żarcia, była sporo ładnych dziewczyn, no i matka Filipa, Pani Laura. Nie piłem na tej imprezie, to był czas kiedy w ogóle nie ruszałem alkoholu. Sam też dopiero co zostałem pełnoletnim facetem. Buzowały we mnie hormony, seks stał się moją obsesją. Miałem już za sobą kilka razów, ale dziewczęta w moim wieku jakoś nie potrafiły dać mi pełnej satysfakcji. Zawsze czegoś brakowało. Może dlatego miałem takiego bzika na punkcie Pani Laury. Właściwie to od zawsze miałem.

    Dziś, podczas wieczoru swojego syna, wyglądała zjawiskowo. Miała dokładnie trzydzieści siedem lat i była wysoka jak na kobietę. Ubrana w czerwoną, obcisłą kieckę z ogromnym dekoltem, czarne nylonowe pończochy na długich nogach i cholernie wysokie szpile. Zrobiła też chyba najostrzejszy makijaż ze wszystkich panienek na sali. Jej ciemne oczy idealnie podkreśliła zimnymi cieniami, coś a la smokey eyes. Czerwone jak krew usta. Wyprostowane, brązowe włosy aż lśniły w elektrycznym świetle. Wyglądało po prostu bombowo, wyzywająco, prawie jak dziwka. Gapiłem się na nią przez cały wieczór. W sposób jaki się poruszała, jej chód, był dla mnie magiczny. Potem zaprosiłem ją kilka razy do tańca, odważyłem się na to, a bliskość jej ciała sprawiała, że po każdym numerze musiałem wracać do stołu z potężnym wzwodem. Boże podobała mi się. Jak nikt.

    No i nagle okazało się, że ja, ona i jej mąż musimy jechać do domu. Pan Marek, ojciec Filipa, skończył się jeszcze przed dwunastą. Mieliśmy go szybko zwieźć, położyć spać i wrócić. Jako jeden z niewielu byłem w towarzystwie trzeźwy. Pani Laura poprosiła mnie o to osobiście, ona też trochę wypiła. Nie potrafiłem jej odmówić. Dostałem kluczki od ich forda i pojechaliśmy. To było jakieś dwadzieścia minut jazdy w jedną stronę.

    Pan Marek rozwalił się na kanapie z tyłu, ewidentnie śpiąc. Pani Laura sprawiała wrażenie złej, ale nie na mnie oczywiście. Mówiła do mnie jak mocno mi dziękuję, a ja tylko zerkałem ukradkiem na jej błyszczące łydki i uda, które odsłoniły się bardzo kiedy siedziała. To były nogi! Boże cóż za nogi! Długie i solidne nogi prawdziwej, dojrzałej kobiety. Praktycznie gapiłem się na nie podczas jazdy przez cały czas. Chyba tego nie zauważyła.

    Potem wtaszczyliśmy jakoś Pana Marka do domu, do sypialni. Kobieta powiedziała, żeby chwilę poczekał, że musi go jakoś ogarnąć. Wyszedłem z pokoju. Czekałem przed drzwiami. Nagle usłyszałem jak zaczyna do niego mówić.

    – Oj Maruś, Maruś. I na co to wszystko? Ubrałam się dziś dla ciebie jak dziwka, ten cały makijaż, pończochy. Umówiliśmy się na wyjątkowy wieczór, już dawno to planowaliśmy i co?

    Pan Marek tylko coś jęknął w odpowiedzi.

    – Napaliłam się strasznie, a ty co? Zwłoki.

    Potem doszły mnie jakieś dziwne dźwięki z sypialni. Nie mogłem się opanować i po prostu zajrzałem przez dziurkę od klucza. Nie mogłem uwierzyć w to, co widzę. Pani Laura, siedząc w rozkroku obok swojego męża, zabawiała się swoją pusią. Nie widziałem jej cipki, bo siedziała bokiem.

    – Widzisz jaka jestem mokra?! Spójrz!

    Wzięła jego rękę i przyłożyła sobie w to miejsce, ale ręka zaraz oklapła jak martwa.

    Pani Laura odrzuciła ją z westchnięciem i dalej zabawiała się delikatnie z samą sobą. Nagle do głowy przyszedł mi diabelski plan. To było jak błyśnięcie, nagły impuls. Nie mogłem pozwolić Pani Laurze skończyć. Była nieziemsko napalona. Była pijana. A ja byłem tutaj z nią sam na sam. Zdobyłem się na odwagę i zapukałem głośno. Widziałem jak zrywa się z łóżka. Odskoczyłem od drzwi.

    – Już idę! – rzuciła do mnie, lekko speszona.

    Jakąś minutę później wyszła z sypialni. Stanąłem trochę dalej, żeby nie dać jej powodu do podejrzeń. Uśmiechnęła się do mnie. Jej wielkie usta pomalowane czerwienią wyglądały niezwykle apetycznie.

    – To co? Skoczę jeszcze do łazienki i zbieramy się, tak?

    Minęła mnie i weszła do łazienki. Wiedziałem co chce tam zrobić. Dałem jej kilka chwil na rozpoczęcie. Całe szczęście, że z tego wszystkiego zapomniała zakluczyć drzwi. Znów spojrzałem przez dziurkę i zobaczyłem to. Pani Laura siedziała na skraju wanny i zabawiała się ze swoją pusią. Tym razem miałem na nią idealny ogląd. Cipkę miała ciemniejszą, z dużymi wystającymi wargami, a nad nią idealnie przystrzyżone włoski. Poczułem jak mój kutas rośnie w spodniach. Pani Laura bawiła się ze swoją łechtaczką, nagle zamykając oczy. Wiedziałem, że teraz albo nigdy. Wszedłem po cichu i podszedłem do niej.

    – Pani Lauro… – odezwałem się.

    Otworzyła oczy i nagle był w nich tylko strach. Była przerażona, a twarz zrobiła się czerwona ze wstydu. Złączyła szybko nogi. Chciała się podnieść i wstać. Nie pozwoliłem jej. Złapałem ją za ramiona i posadziłem. Potem bez zbędnych słów po prostu ją pocałowałem. Nie odpowiedziała, zamknęła wargi i wykrzywiała głowę.

    – Nie, proszę… – powiedziała.

    Ale ja byłem za bardzo napalony, żeby jej słuchać. Kutas przejął nade mną władzę. Począłem całować boską szyję kobiety, a ręką od razu wkradłem się miedzy jej nogi, do cipki. Ściskała te seksowne uda w nylonie, broniła się, ale byłem silniejszy. Dopadłem do jej łechtaczki i zacząłem energicznie ją masować. Z każdą sekundą czułem, jak jej opór topnieje. W końcu rozchyliła szerzej te swoje cudne nóżki, dając mi tym samym przyzwolenie. Pocałowałem znów jej usta, ale nadal nie chciała tego robić. Dziwne. Pozwalała mi masować swoją cipkę, a nie chciała się całować. Trudno, pomyślałem. Jej ciała jest tyle, że i tak się zadowolę. Zszedłem niżej i począłem pieścić językiem jej dekolt. Szybko sprawiłem, że prawy wielgachny cyc wyskoczył spod sukienki. Jej ciemny sutek był twardy jak kamyk. Ugryzłem go. Jęknęła. Przestałem masować jej cipkę, zsunąłem szybko spodnie do kolan. Mój kutas był w pełnej gotowości. Bez dłuższego ociągania złapałem ją za nogi, rozchyliłem je na boki i po prostu wszedłem w jej rozgrzaną do czerwoności cipkę.

    – Nie proszę cię, nie… – zdołała tylko wystękać. Po chwili mogła już tylko pojękiwać.

    Zacząłem ją ordynarnie pieprzyć. Trzymając mocno za nogi, robiłem masakrę w jej pusi. Moje biodra pracowały w szalonym tempie, jeszcze nigdy nie ruchałem tak silnie, tak szybko. Dawałem z siebie wszystko, bo był to najlepszy seks w moim życiu. Jej cipka sprawiała wrażenie niezwykle ciasnej, niezwykle mokrej i gorącej. Mój penis czuł się w niej jak w raju. Posuwałem ją i ustami znów spróbowałem odnaleźć jej usta. Całowałem ją, wsunąłem swój język. Nic. Ty dziwko, pomyślałem. Mogę cię rżnąć, ale nie chcesz mnie całować? Pokaże ci kto tutaj rządzi. I nagle wzbiłem się na wyżyny, zacząłem dyszeć jak szalony podczas tempa jakie nadałem. Dossałem się do wielgachnego, samotnego cyca dyndającego pod wpływem naszych uniesień. I stało się! Jej ciało zaczęło reagować. Jęczała teraz jak zarzynana krowa. Dochodziła. Jedno, drugi, trzecie ostateczne pchnięcie. Wbiłem się po same kule. I doszła! Udało się! Zaczęła się cała trząść, a jej cipka zaciskać na moim kutasie. Cudowne uczucie!

    Siedziała przez chwilę, jakby otępiała. Orgazm naprawdę musiał być konkretny. Podniosłem się i chwyciłem ją za ręce. Podniosła się. Ustawiłem ją przy umywalce i bez słów sprawiłem, że się o nią oparła. Stanąłem za nią i podciągnąłem nad tyłek jej czerwoną kieckę. Blade, duże pośladki wypinały się teraz w moją stronę, oczekując z tęsknotą. Nie było sensu dłużej zwlekać. Złapałem ją za biodra i wszedłem w nią brutalnie, od razu wpychając całego w cipkę. Zacząłem dymać ją od tyłu, patrząc to na jej twarz w lustrze, to na dyndające ogromne piersi, to na trzęsące się pode mną pośladki. Miała zamknięte oczy, kiedy tak brałem ją jak pies. Zapatrzyłem się teraz na jej dupcię, to jak tańczy pod wpływem moich pchnięć. Poezja, czysta poezja. Muszę ją klepnąć, pomyślałem w swojej zwierzęcej chuci. Jej krągły tyłek, aż się o to prosił, więc dałem mu to. Wymierzyłem jej solidnego, głośnego klapsa. Potem następnego. Cudownie. Jarało mnie to jak cholera. Dymałem matkę mojego kolegi w ich łazience, klepiąc ją co chwilę po dupie jak jakąś klacz. Nie wytrzymałem w ten sposób zbyt długo. To było za piękne. Jak sen. Ja i Pani Laura. Sen.

    Nagle poczułem, że zbliżam się do finału. Przyspieszyłem więc, zacząłem solidniej ją ruchać i po prostu stało się. Wytrysnąłem we wnętrzu Pani Laury swoją porcję spermy. Strzeliłem kilka razy potężnymi salwami, czując jak moje nasienie zalewa całkowicie jej bezbronne łono. To był najdłuższy i najmocniejszy orgazm w moim życiu. Docisnąłem się jeszcze do niej kilka razy, chcąc zostawić w niej każdą, najmniejszą kroplę mnie. O tak! Co za ulga!

    A potem po prostu z niej wyszedłem. Biała maź gęsto skapnęła z jej pusi na brązowy dywanik pod nami.

    Przez chwilę było cicho. Musieliśmy ochłonąć. Zrozumieć co przed chwilą zaszło. Podniosła się, zaciągnęła powoli kieckę i obróciła twarzą do mnie. Patrzyła mi w oczy. Prosto w oczy. Nadal nie wierzyłem, że zerżnąłem tę kobietę. Była piękna.

    – Myślę – powiedziała, odchrząkując. – Myślę, że powinniśmy już jechać.

    Zgodziłem się z nią. Nie potrafiłem powiedzieć nic więcej.

    Wyszedłem z łazienki i poczekałem na nią w korytarzu. Przyszła po jakichś pięciu minutach, ale nie rozmawialiśmy ze sobą. W aucie, kiedy już wracaliśmy na salę, też nie gadaliśmy. Przez resztę wieczoru unikaliśmy się. Potem również. Nigdy nie poruszyliśmy tego tematu. Nigdy o tym nie porozmawialiśmy. Zostało to na zawsze tylko między nią, a mną.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcel

    Podobało się? Zaglądajcie do innych moich opowiadań.

  • Porwana do bardzo ekskluzywnego kurwidolka

    Obudziła się z lekkim bólem głowy. Skronie pulsowały jednak coraz słabiej i otoczenie stawało się przejrzyste. Leżała na łóżku w pokoju, który przypinał hotelowy apartament. Duży materac, sofa, dwa fotele, stolik i uchylone drzwi do toalety. Dziwne były tylko ściany. Miękka faktura i powierzchnie pokryte stożkowym materiałem.

    Kiedy spróbowała wstać, poczuła szarpnięcie i dopiero wtedy zorientowała się w swoim położeniu. Na szyi miała solidną obrożę z silikonowego materiału, która idealnie pasowała do jej obwodu. Żadnego luzu, żadnego zamka, jedynie oczka, do których przymocowana była linka trzymająca ją przy ścianie. Swoboda kończyła się na łóżku.

    Przypomniała sobie wczorajszy dzień, pierwszy dzień urlopu, lot na Majorkę i lądowanie, podczas którego straciła orientację. Zaczęła panikować i w pierwszym odruchu próbowała pozbyć się uwiązania. Obroży nie dało się jednak zdjąć i w ogóle ciężko powiedzieć, jak znalazła się w takiej formie na szyi.

    W tym momencie drzwi do pokoju otworzyły się i weszło do niego trzech mężczyzn. Była przerażona całą sytuacją, zamarła i patrzyła z niedowierzaniem. Dwóch bez słowa usiadło w fotelach rozmieszczonych strategicznie w rogach pomieszczenia. Trzeci usiadł obok łóżka.

    – Uspokój się, to wytłumaczę ci twoje położenie. Poznaliśmy się w samolocie, przed lądowaniem dodałem ci coś ciekawego do wody. Teraz jesteś w dźwiękoszczelnym pokoju w rezydencji, która służy wpływowym ludziom za bardzo, ale to bardzo ekskluzywny… kurwidołek.

    – Nie, nie, nie nie… – zaczęło do niej docierać, co się dzieje.

    – Spokojnie, masz dalej dwie opcje. Spędzisz swoje dwa tygodnie urlopu pieprząc się tu z każdym, kto zajrzy do tego pokoju. Faceci poza mną będą mieli kominiarki, poznasz ich dogłębnie – uśmiechnął się – ale nie poznasz ich tożsamości. Dzięki temu po dwóch tygodniach wrócisz cała i zdrowa do domu, zostanie ci po tym wspomnieniu kilka siniaków i 100 tys. Rozumiesz?

    Aneta kręciła głową dalej mamrocząc pod nosem wyrazy niedowierzania. Mężczyzna gwałtownie wstał w jej kierunku i uderzył ją dłonią w twarz. Zaniosła się płaczem ale jednocześnie próbowała się uspokoić.

    – Obudź się i nadążaj. Druga opcja nie będzie przyjemna i skończy się tym, że nigdy nie wrócisz do domu. Rozumiesz? Kiwaj głową.

    Wykonała kilka płytkich, szybkich ruchów podbródkiem. Mężczyzna uśmiechnął się widząc pierwsze oznaki pogodzenia się z sytuacją. To nie pierwsza dziewczyna, którą złamał w tym pokoju. Po ostatniej przygodzie trzeba było wymienić dywan. W tym przypadku powinno pójść gładko, w jej oczach było widać poddanie.

    – Dobrze. Jak wyjdziemy, dostaniesz tu śniadanie i swoją torbę. Uspokoisz się i wytłumaczysz sobie, że lepiej wyjść stąd za dwa tygodnie z konkretną kasą i grubym zboczeniem, niż nie wyjść w ogóle. Na początku będziemy się pieprzyć sami, pokażę ci czego będą oczekiwać goście. Jedno musi być jasne – z twojego słownika znika NIE. Wszyscy będą tu zdrowi, Ty zabezpieczona, spust w paszczy przyjmiesz tak samo, jak w dupie. Nie musi być z uśmiechem, byle było pełne oddanie. Kapisz?

    Aneta rozszerzała oczy nie do końca wierząc w to, co słyszy. Seks to seks i zawsze miała do niego luźne podejście ale bezpośredniość mężczyzny była bezprecedensowa. Zaczęła kalkulować, czym to się może skończyć. Miała gonitwę myśli. Mężczyzna nie dawał jednak czasu do namysłu. Przycisnął przycisk na pilocie, uwalniając przypięcie linki do ściany. 

    – Dobra, na potwierdzenie tego, że wszystko jasne – rozbieraj się.

    Szok. Kompletny paraliż, Aneta nie wiedziała jak zareagować.

    – Dawaj, zrobisz mi tu przy kolegach loda kompletnie na golasa. Inaczej panowie załatwią sprawę siłowo, ciuchy też stracisz, tylko dostaniesz przy tym lekki wpierdol. Jazda.

    Aneta spojrzała w jeden i drugi kąt pomieszczenia. Goście, którzy tam siedzieli, czekali spokojnie na rozwój wypadków. Wyglądali poważnie, jeden zaczął masować swoje przyrodzenie przez spodnie. Zachęcająco podniósł brwi. W tym momencie zrezygnowała. Przypomniała sobie jakąś lekturę, z której wynikało że ofiary gwałtu opierając się powodują, że sytuacja staje się dla nich jeszcze gorsza. Przymknęła oczy i zaczęła powoli zdejmować bluzę. 

    Mężczyzna wiedział, że jest już jego. Wprawnym ruchem rozpiął i zrzucił spodnie, bokserki i usiadł gotowy w fotelu. Rozłożył nogi. Jego penis zwisał w stanie spoczynku.

    – Zbieraj się, przyjdź tu na kolanach i pokaż, co potrafisz ustami. Ale już! – krzyknął.

    Wzdrygnęła się i nie wiedziała jak to się stało, że naga na czworaka zaczęła iść w jego kierunku. Sytuacja była upokarzająca i surrealistyczna. Kiedy dotarła w okolice jego krocza chwycił ją oburącz za twarz. Poczuła impuls niczym porażenia prądem. Jego ręce były ciepłe ale bardzo zdecydowane. Kiedy chciała spojrzeć na bok zorientować się, co robią jego towarzysze, wyprostował jej głowę i skierował w kierunku członka.

    – Dawaj dalej, nie masz już prywatności i musisz przyzwyczaić się do takich rzeczy z publicznością.

    Mężczyzna chwycił jej głowę za podbródek i czoło, pozbawił ją możliwości manewru i nadział na lekko obudzonego już kutasa. Zamknęła oczy i wzięła go do buzi. Zaczęło się delikatne posuwanie, które zakończyło się jej nosem na umięśnionym podbrzuszu faceta.

    – Taaak – wymruczał – teraz w takiej pozycji poczekamy trochę, aż urośnie.

    Dociskał jej głowę do siebie napinając systematycznie mięśnie pośladków. Jego pała zaczęła rosnąć, jej oczy w pewnym momencie otworzyły się i zaczęły się rozszerzać. Czuła, że członek zaczyna rosnąć jej w gardle, próbowała rękoma odepchnąć się od napastnika. W tym momencie zorientowała się, że jeden z facetów stoi za nią i gwałtownym ruchem szarpnął jej ręce i przytrzymał z tyłu. Pod ciężarem torsu, z głową w objęciach mężczyzny poddała się.

    Chuj dotarł za granicę podniebienia i brzuch Anety zaczął konwulsyjne spazmy. Kiedy zaczynało brakować powietrza, mężczyzna chwycił garścią włosy i odkleił jej głowę od swojego przyrodzenia. Nabrała gwałtownie powietrza i zobaczyła imponujących rozmiarów sprzęt. Poczuła zapach jego kroku, lekko spoconą skórę.

    – Noo, pierwszy egzamin zaliczony. Gardło widzę było wcześniej rozdziewiczone, jestem pod wrażeniem. Większość lasek, które zgarniamy, to kurewki dopiero po tygodniu amorów. Tutaj mamy obiecujący egzemplarz – powiedział, po czym znów nadział głowę na członka.

    Drugie podejście było trudniejsze, kutas był już twardy i Aneta zaczęła się dławić. Faktycznie nie było to jej pierwsze doświadczenie z tak agresywnym seksem oralnym, niemniej ręce skrępowanie przez drugiego gościa komplikowały sprawę i to była kompletna nowość. Taki scenariusz przyszedł jej kiedyś do głowy ale raczej jako mało realny do spełnienia.

    – Skupiasz się tylko na mojej przyjemności – mężczyzna ciągnął wypuszczając głośno powietrze. – Ciągniesz tak cały czas, aż w końcu wystrzelę. Mamy czas.

    Aneta przestała myśleć, tylko rytmicznymi ruchami robiła loda facetowi, który używał jej głowy do masturbacji. Takiej akcji jeszcze nie przerabiała. Tempo było zmienne, głębokość ruchów również, facet bardzo umiejętnie balansował na granicach jej możliwości. Wchodził w gardło w dokładnie skalkulowanych momentach, kiedy przychodziło lekkie odprężenie. Nie zawsze się udawało i Aneta miała już łzy w oczach. Starała się pracować nieco językiem, ściskać wargami jego główkę, liczyła na szybszy koniec. Straciła rachubę czasu i nie wiedziała, że takie rżnięcie trwało już dwadzieścia minut. Dwadzieścia minut wchodzenia w jej gardło z oporem, który paradoksalnie robił się coraz większy.

    Mężczyzna przerwał, ścisnął jej szczękę po bokach wymuszając otwarcie ust.

    – Szeroko – powiedział, sięgając drugą ręką po lubrykant znajdujący się pod stolikiem. Wycisnął dużą porcję na jej język, po czym dłonią zasłonił usta. 

    – Połykaj, bo inaczej gardło ci zajedziemy.

    Czegoś takiego Aneta również nie przerabiała. Delikatnie przełknęła gęstą, lepką substancję. Nie było to łatwe i zaczęła lekko kaszleć, jednak akcja miała swoje tempo, a tempo nie przewidywało żadnych przerw.

    Kutas faceta wrócił w usta Anety, która zorientowała się, że jej ręce są już wolne. Drugi facet chyba wrócił na swoje miejsce zadowolony z takiego obrotu wypadków. Oparła więc dłonie na sofie i klęcząc przed nieznajomym gościem, z lubrykantem w ustach wróciła do obrabiania jego sprzętu. Facet znów wyczuł odpowiedni moment, po czym z dużym impetem przycisnął tył jej głowy do podbrzusza. Lubrykant dostał się chyba lekko do nosa, w pokoju rozległ się głośny charkot. Po chwili odgłosy głęboko robionej laski stały się coraz bardziej miarowe.

    – Ten specyfik to też lekki znieczulacz – powiedział mężczyzna mróżąc oczy. Trudno powiedzieć, czy mówił do niej, bo ewidentnie był już we własnym świecie. Widać było, że taka jazda sprawia mu przyjemność.

    Lubrykant spowodował, że nabrzmiały kutas faceta coraz częściej wchodził do gardła. Aneta zaczęła robić się wilgotna, co po zakończeniu taryfy ulgowej i sesji treningowej byłoby od razu wykorzystane. Teraz jednak akcja miała charakter złamania jej charakteru i to, co się działo, było w tym celu całkowicie wystarczające. Dla mężczyzny i oglądających ją facetów był to jednocześnie jasny sygnał, że trafili na laskę, z którą będzie można wiele.

    – Zaraz dojdę – mężczyzna przerwał gwałt oralny spoglądając jej w oczy. – Spust weźmiesz normalnie do ust, nie będziemy jeszcze kończyć akcji w gardle. To będzie jednak na naszej liście życzeń, rozumiesz?

    Sam odpowiedział na to pytanie kiwając jej głowę, która wciąż była unieruchomiona w jego uścisku. W oczach Anety było już kompletne poddanie i pogodzenie ze wszystkim, co ją czeka. Wytrysk w gardle nie był czymś, co kiedykolwiek przyszło jej do głowy. Nie wiedziała, czym to się może skończyć i przymknęła oczy w niemym podziękowaniu. 

    Po kolejnych kilku minutach ruchy faceta zrobiły się płytsze, po czym bez żadnego ostrzeżenia, bez żadnego uprzedzenia ani prawdę mówiąc bez wcześniejszej reakcji jego sperma zaczęła wypełniać usta Anety. Nie połykała jej, usta póki co szczelnie obejmowały pulsującą główkę. Nie spotkała się z tym wcześniej, żeby wytrysk faceta któremu obrabiała sprzęt tak ją zaskoczył. Widać było, że to nie pierwsze rodeo jej oprawcy, który chciał sprawdzić reakcję.

    – Teraz wszystko połkniesz – powiedział, po czym puścił jej głowę.

    Odkleiła się od jego członka i z twarzą zmęczoną półgodzinnym, ostrym seksem oralnym bez trzymanki spojrzała na faceta. Patrząc mu w oczy połknęła ładunek spermy, która w smaku była całkiem w porządku. Gość dbał o siebie, był dobrze nawodniony i ze zdziwieniem zreflektowała się, że jego sperma była przyjemniejsza w smaku, niż jej ostatnich chłopaków.

    Połknięcie jego spermy w tak uległej pozycji, patrząc w oczy, do tego w zasadzie już dobrowolnie, oznaczała pełną akceptację nowej sytuacji. Mężczyzna uśmiechnął się lekko, ubrał spodnie i wraz ze swoimi towarzyszami skierował się w kierunku drzwi.

    – Tak jak obiecałem, to wstęp – powiedział dopinając pasek. – Dzięki za serwis, fajnie że panowie nie byli potrzebni i postarajmy się, żeby tak było dalej. Ogarnij się tutaj, zajrzę popołudniu i wtedy porozmawiamy na spokojnie.

    Drzwi zamknęły się i Aneta zorientowała się, że nadal klęczy na poduszce przed sofą, na której siedział mężczyzna. Nawet nie zorientowała się, kiedy ktoś tą poduszkę podłożył. Była ciągle w szoku.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomek Wybredny
  • Moja mama

    Nazywam się Wojtek i mam 18 lat i chciałbym wam opowiedzieć o moim romansie z mamą, który zaczął się jak miałem 16 lat.

    Mama ma 45 lat z, ale wygląda na dużo młodszą a z ojcem się rozstała jakieś 2 lata temu. Ma dość długie blond włosy, zielone oczy, duże cycki, zgrabny tyłeczek i piękne stopy. Często się masturbowałem myśląc o tym jak mógłby wyglądać nasz seks. W pewne majowe popołudnie, tak jak zazwyczaj po szkole, siadłem do komputera i przeglądałem Internet. Nagle do pokoju weszła mama i powiedziała:

    -Synek jedziemy pobiegać do lasu, zbieraj się.

    -Już idę, tylko się przebiorę – odpowiedziałem.

    byłem zaskoczony, bo mama nie chodziła nigdy biegać, ale nie zadając zbędnych pytań przebrałem. 10 minut później byliśmy już w samochodzie. Pojechaliśmy jakieś 15 kilometrów za miasto i się zatrzymaliśmy. Gdy tylko miałem odpiąć pas bezpieczeństwa, mama momentalnie mnie pocałowała. Byłem zaskoczony a ona powiedziała:

    -Wiem, że się masturbujesz z myślą o mnie i nie udawaj że nie – powiedziała stanowczo.

    -Skąd się dowiedziałaś? – Zapytałem

    – Piorę twoje bokserki… – Zaśmiała się

    Kontynuowaliśmy nasze pocałunki, aż mama zaproponowała abyśmy poszli na tylnie siedzenie, na co od razu się zgodziłem. Dalej się namiętnie całowaliśmy aż ściągnąłem z mamy koszulkę, a następnie stanik. Dwa piękne cycuszki czekały tylko, aż je zacznę ssać. Na początku nieśmiało, wziąłem je do ust ale z każdą chwilą nabierałem pewności siebie, ssałem i podgryzałem jej cycki. Mama powiedziała, że teraz pora na nią. Całowaliśmy się, a w między czasie mnie rozbierała. Myślałem, że mój kutas eksploduje. Wzięła go do ust i zaczęła robić mi loda. Była boska, każdy ruch jej języka sprawiał, że czułem się coraz lepiej.

    -To co, teraz twoja kolej żebyś wylizał skarb mamusi- Powiedziała mama

    – Nie musisz dwa razy powtarzać – Odpowiedziałem

    Ściągnąłem jej dresy buty i skarpetki i zacząłem lizać jej boską stopę o rozmiarze 37

    -Lubisz stópki, co? – Zapytała

    Nikt nie ma tak boskich stóp jak ty – Odpowiedziałem

    Dalej lizałem i ssałem każdy palec jej stóp, aż wzięła stopy i zaczęła mi nimi walić konia. Wspaniałe uczucie. Po około 5 minutach postanowiłem, że najwyższy czas zająć się jej cipką. Ściągnąłem z niej majtki a tam ujrzałem, piękną, wygoloną i mokrą cipkę mojej mamy. Od razu przywarłem usta do jej skarbu. Mama krzyczała z rozkoszy.

    -Wejdź we mnie – Szepnęła

    Wziąłem swojego 17 centymetrowego kutasa i wsadziłem w mamę. Uprawialiśmy pozycję w pozycji na misjonarza. Nie dość, że ruchałem własną matkę to jeszcze mogłem ciągle zbliżać jej usta do swoich. Po paru minutach zmieniliśmy pozycję. Teraz mama na mnie siedziała i skakała na moim kutasie, a przede mną skakały jej gigantyczne bimbały. Po około 10 minutach mama zaczęła dochodzić, a ja chwilę po niej.

    -Spuść mi się na piersi kochanie – Powiedziała

    – Z przyjemnością – Odrzekłem

    Spuściłem się, a to było najlepsze przeżycie w moim życiu. Ubraliśmy się i wróciliśmy do domu. Po przekroczeniu progu drzwi mama zaproponowała wspólny prysznic, na co się zgodziłem. Pod prysznicem znowu uprawialiśmy seks. Od tego czasu minęły 2 lata, a ja uprawiam seks z mamą prawie codziennie. Śpimy nawet w jednym łóżku.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anonimowy twórca
  • Moj pierwszy raz, seks ze starszym mezczyzna

    Byłam wtedy nastolatką kiedy to się stało. Wyjechałam z rodzicami na wakacje nad morze. Rodzice odkrywali się na nowo i chodzili wszędzie sami, a ja pozostawałam w tyle. Miałam pokój w hotelu tylko dla siebie, leżałam godzinami wieczorem i zastanawiałam się jak samotna jestem. Teraz to dziwnie brzmi, ale na prawdę myślałam, że już jestem dorosła i już dawno powinnam mieć chłopaka. Moje koleżanki już kogoś miały, jeździły pod namiot, a ja z rodzicami nad morzem. Tragedia. A do tego byłam dziewicą, nie miałam nawet doświadczenia w dotykaniu, jedynie jakieś pocałunki, więc tym bardziej na spotkaniach z koleżankami czułam się jak wyrzutek podczas rozmów o seksie.

    Którejś nocy wyszłam sobie na spacer, doszłam na plażę i usiadłam na pustym leżaku. Wpatrywałam się w morze i słuchałam szumu fal. Rozluźniłam się, wdychałam powietrze i marzyłam o miłości. Wtedy minęła mnie para. Biegli do morza, zrzucili ubrania i nago wskoczyli do wody. Patrzyłam na nich zafascynowana, tacy wolni i szczęśliwi, a przede wszystkim odważni, kąpanie nago było jednocześnie podniecające, ale i niezwykle odważne. Chociaż była noc i niewiele widziałam to słyszałam śmiech i rozmowy. Ich sylwetki ruszały się na tle świecącego księżyca, a chlupot wody robił się coraz głośniejszy. Byli blisko mnie, ponieważ leżałam w pierwszym rzędzie leżaków, a jednak mnie nie widzieli lub nie chcieli widzieć.

    Wybiegli na brzeg i usiedli na piasku. Nie rozumiałam o czym rozmawiają, ale wyglądało na to, że coś planują. Rozejrzeli się, ale mnie nie zauważyli i zaczęli się całować. Był to podniecający widok, czułam się jak osoba siedząca w kinie w pierwszym rzędzie, a parę metrów ode mnie naga para się całowała, ona położyła się na plecach, on obok niej i całował ją ściskając i masując jej piersi. Było to dla mnie coś nowego. Nie słyszałam odgłosów, ponieważ szum fal je tłumił, ale wyobrażałam sobie, że mruczą z zadowolenia. Mężczyzna zjechał ręką w dół i pocierał cipkę kobiety. Patrzyłam na nich z piekącymi policzkami, mimo lekkiego zimna. Działo się ze mną coś dziwnego, jakieś nieznane uczucie zawładnęło moim ciałem. Spojrzałam na siebie, sukienka na ramiączka do kolan, długie opalone nogi i płaskie buty, bezwiednie podwinęłam sukienkę, różowe majtki wyjrzały na świat, ale ciemność mnie dobrze ukrywała. Ponownie patrzyłam na parę z podwiniętą sukienką, rozsunęłam lekko nogi, byłam w pozycji półleżącej. Mężczyzna położył się na kobietę i zaczęli uprawiać seks, jej ręce rozrzucone na boki, on się podpierał i mocnymi ruchami ją pchał. Włożyłam rękę w majtki i dotknęłam swojej łechtaczki, potarłam ją lekko i cichutko westchnęłam, nie odwracając wzroku pocierałam się powoli i wtedy usłyszałam:

    -Piękny widok prawda?

    Szybko się odwróciłam, wyjęłam rękę z majtek, zakryłam się sukienką i spuściłam głowę z zażenowania, parę leżaków za mną, po lewo siedział jakiś chłopak.

    -Nie masz się czego wstydzić, mi też stanął na ich widok i miałem ochotę wypuścić go ze spodni – powiedział nieznajomy.

    Nie odpowiedziałam. Podszedł i usiadł na leżaku koło mnie. Teraz zauważyłam, że nie był to chłopak, a raczej mężczyzna, miał ponad 30 lat. Patrzył na parę, nie na mnie.

    -Zobacz, jej się podoba – odrzekł, a ja spojrzałam na nich. Teraz ona siedziała na nim i go ujeżdżała. – Kochałaś się kiedyś na plaży?

    Spaliłam się ze wstydu i dalej milczałam. Oparł się o leżak. Spojrzał na mnie i zobaczył jaka jestem zawstydzona.

    -Może źle sformułowałem pytanie. Czy kochałaś się już kiedyś?

    -Nie – odpowiedziałam cicho, skubiąc brzeg sukienki i nie patrząc na niego.

    -Nie masz się czego wstydzić, to nic dziwnego, a wręcz dobre dla zdrowia, masturbowanie się, żeby ci nie było z tym źle, pozwolę żebyś i ty mnie zobaczyła.

    Rozpiął rozporek, wyjął dużego penisa, wziął w rękę i pocierał nim uwalniając co chwilę główkę. Patrzyłam zafascynowana. Wtedy go schował i powiedział:

    -Ty też mnie już widziałaś, jesteśmy kwita, więc nie musisz się wstydzić, chociaż – szepnął – ja nie widziałem twojej cipki, a ty mojego fiuta tak. Teraz ja czuję się z tym źle.

    Usiadł na moim leżaku, powoli zdjął moje ręce z sukienki i położył po bokach, podwinął ją i odchylił majteczki. Mimo ciemności w świetle księżyca dało się zauważyć ciemne włosy łonowe.

    -Prawie nic nie widać, zdejmę je, obejrzę i zostawiam cię w spokoju, nie wstydź się.

    Uniosłam tyłek i pozwoliłam zdjąć sobie różowe majteczki. Lekko rozchylił moje nogi i zobaczył małą, nigdy nietkniętą cipkę. Zaparło mu dech w piersiach, patrzył tak pożądliwie. Wyjął swojego sterczącego penisa i powiedział.

    -No to teraz już widzieliśmy się, nie chcemy żeby tamta para źle się czuła więc i my pokażmy światu co mamy, posiedźmy tak nago i dokończmy oglądać spektakl.

    Przysunął leżak do mojego usiadł, a ja dalej z rozszerzonymi nogami siedziałam pokazując morzu moją cipkę. Para teraz uprawiała seks od tyłu, ona leżała na brzuchu na piasku, a on na niej. Robiłam się mokra. Spojrzałam w bok, a nieznajomy trzymając moje majtki, patrząc na parę i pocierał swojego penisa. Położyłam bezwiednie rękę na cipce. Sam dotyk sprawił, że zaczęła pulsować. Para skończyła i leżała na piasku, potem wskoczyli do wody. A my zostaliśmy na leżaku, masturbując się.

    -Czy mogę ciebie dotknąć – usłyszałam.

    -Taaak – odpowiedziałam wystraszonym, ale i podnieconym głosem.

    Usiadł na moim leżaku i ręką dotknął mnie tam, gdzie nigdy nikt tego nie zrobił.

    -Ahhh – jęknęłam bezwiednie.

    Masował mnie jedną ręką, a d**gą robił sobie dobrze, patrzył na moją cipkę i delikatnie sprawiał jej radość. Czułam wszystko, moje zmysły się wyostrzyły, a każdy centymetr ciała był napięty, ale w dobry sposób, rozszerzyłam bardziej nogi, a on leciutko włożył mi palca, ale tylko na centymetr, wiedział, że jestem dziewicą.

    -Boże, ale jesteś ciaśniutka – powiedział, a ja się zaczerwieniłam. – Ale mam ochotę żeby się z tobą kochać, ale nie chcę cię zmuszać. Chyba, że ty też masz? – zapytał niepewnie.

    -Tak – odpowiedziałam i to był koniec naszej rozmowy.

    On zdjął spodnie i koszulę, ściągnął ze mnie sukienkę i stanik, zakryłam rękami piersi i skrzyżowałam nogi, ale on zdjął powoli moje ręce i patrzył na moje sterczące sutki, pogłaskał je, wciągnęłam powietrze i nachylił się lekko je muskając.

    Klęknął na leżaku, założył prezerwatywę, mocno naślinił palce i wysmarował moje wejście do pochwy, pociągnął mnie w dół, rozchylił moje nogi, oparł się rękami o leżak i powolnym ruchem zaczął go wkładać. Skrzywiłam się z bólu. Wtedy wyjął go. Nachylił się nad moją cipką i zaczął ją lizać, a ja jęczałam coraz głośniej, swoim mokrym palcem coraz głębiej penetrował moją cipkę, a ona powoli się otwierała. Wtedy doszłam i zalałam się orgazmem, soki wypływały ze środka, a ja leżałam owładnięta orgazmem, nieprzytomna ze szczęścia i rozluźniona. Wtedy uznał, że to idealny moment i znowu się nade mną nachylił i powoli wślizgiwał do środka. Nadal czułam orgazm i szumiało mi w głowie, więc ból był lekki, czułam opór w środku i nagle pęknięcie błony. Wtedy mnie zabolało, ale za chwilę znowu było mi przyjemnie, powoli się poruszał w środku, czułam ciężar jego ciała na sobie i coś wielkiego w mojej ciasnej cipce. Mężczyzna jęczał głośno. Przyspieszał i zwalniał, ale był delikatny. Patrzył się na mnie i pilnował czy nie czuję bólu. A ja coraz bardziej się otwierałam, czułam coraz większą przyjemność, poddawałam się chwili z nieznajomym na tamtym leżaku. Fale uderzały o brzeg, przyjemny wiatr wiał, a ja odlatywałam. Po chwili wstał, podniósł mnie i siadł , a mnie posadził na sobie. Pokazał że mam się podnosić w górę i w dół, ruszał moimi biodrami, kierował, prowadził. Moja łechtaczka pocierała o jego brzuch i wtedy odchyliłam głowę i z głośnym jękiem doszłam po raz d**gi. Opadłam bezwiednie na niego.

    Ciężko oddychaliśmy, dyszeliśmy, położył mnie z powrotem na plecach, opadł na mnie i paroma szybkimi ruchami doszedł. Leżeliśmy tak chwilę, ja z rozszerzonymi nogami, on między nimi. Potem pomógł mi się ubrać, ja spojrzałam na leżak i zobaczyłam krew na kremowym leżaku, wziął za rękę i odprowadził do hotelu.

    Nigdy go już nie widziałam, ale zapamiętałam na zawsze. Nie byłam już dziewicą i dobrze mi z tym było. Zmieniłam się, a seks tak mi się spodobał, że nie wyobrażałam sobie go nie uprawiać. Stał się ważną sferą mojego życia.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anna Viola May
  • Sperma w majteczkach

    Obudziłem się rano z uśmiechem na twarzy. Tej nocy miałem piękny sen. Była w nim moja koleżanka z klasy. Zaprosiła mnie do szkolnej ubikacji, podciągnęła spódniczkę i ukazały mi się jej białe, lekko koronkowe majteczki. Zachęciła mnie, bym je lizał i ssał. Cały czas napinając je mocno, aby uwidocznić swoją łechtaczkę i wargi sromowe. Rzekła: Jak będziesz dobry, to pozwolę Ci na nie trysnąć”. Ach, szkoda, że sen się urwał. Był taki piękny.

    Tego dnia miałem na 11:30, jeszcze dużo czasu, mimo że kawałek dojeżdżałem autobusem. Nie chciało mi się wstawać i ciągle w głowie miałem te majteczki. W domu pusto, rodzice w pracy, siostra w szkole od rana. No tak, siostra”- pomyślałem. Znałem jej niektóre majteczki, ale takowych nie. Wstałem z łóżka i otworzyłem szufladę z bielizną. Przekopałem trochę, ale mimo różnych seksownych nie było podobnej pary. Może w innym miejscu? Druga szuflada, z biustonoszami, może jakiś komplecik. Nie, też nie. No to jeszcze trzecia. Taaak, wśród rajstop i strojów były jeszcze majteczki. Gorączkowo przeszukiwałem. Ooo, znalazłem podobne. Bardzo wykrojone, w środku satynowy materiał, po bokach siateczka z haftem i całe białe.

    Wróciłem do łóżka, rozebrałem się do naga i założyłem majteczki. Przykryłem kołdrą i zamknąłem oczy. Zacząłem marzyć o koleżance. Majteczki mocno przytrzymywały mojego penisa który próbował się prężyć. Pomyślałem, żeby go nie dotykać, może jakiś inny sposób podniecenia. Jakbym był dziewczyną to… tak, piersi. Co prawda ich nie mam, ale delikatnie paluszkami dotykałem swoich sutków. Trochę stwardniały, pośliniłem paluszki, teraz lepiej. Cały czas delikatnie je masowałem. Okrężne ruchy, czasem nawilżyć. Penis mocno się naciągał, ale nie dawał rady. Zrzuciłem kołdrę, podłożyłem poduszkę pod plecy. U góry majteczek wystawała mała kępka moich włosów łonowych, niżej pulsowało. Rozchyliłem nieco nogi i znów ścisnąłem. O tak, pięknie.

    Szybko włożyłem rękę pod majtki i ściągnąłem napletek. Mój penis nie zdążył się wyprężyć, a doznania były teraz mocniejsze. Teraz nie ściskałem już ud. Próbowałem go naprężać i masować sutki. Byłem bardzo blisko, ale niestety nie udało mi się jeszcze wytrysnąć.

    Moje łóżko było taką kanapą z bokami, rozsuwane do przodu. Szybko wyskoczyłem i okrakiem siadłem na boku. Jego wyprofilowanie w górę było idealne. Jedną ręką chwyciłem górę łóżka, drugą masowałem sutek. A kroczem poruszałem się to do przodu to do tyłu. Mój penis sztywniał i naciągał majteczki. Teraz dwie rączki powędrowały na sutki, a ja zacząłem wykonywać szybkie, ale krótkie ruchy moją pupą.

    Coraz głośniej oddychałem, zamknięte oczy a widok w myślach na sutki i majteczki koleżanki. Teraz wyobrażałem sobie, że liżę jej sutki i penisem ocieram o majteczki. Coraz mocniej mi twardniał i czułem przypływ podniecenia. Nagle wytrysnąłem, mocne i długie pulsowania oblepiły majteczki oraz przesączyły się na kanapę. Ocierałem się jeszcze chwilę.

    Po wszystkim opadłem na kanapę. Wyciągnąłem penisa z majteczek. Jądra były mocno ściśnięte, ale on się wyprężył. No, no, chyba chce więcej. Delikatnie masowałem, tym razem doprowadzając do orgazmu bez wytrysku.

    Po wszystkim posprzątałem kanapę, wyprałem majteczki ręcznie i szybko wysuszyłem. Porządek jak przedtem, ale teraz wiem gdzie je znajdę. Może za tydzień to powtórzę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia TV
  • Kelner cz.1 – No dupe miala zajebista

    Prolog
    Jak dziś pamiętam uczucie, które towarzyszyło mi za pierwszym razem. Z dnia na dzień rzuciłem wszystko, spakowałem się, kupiłem na stacji bilet i czekając na peronie czułem się wolny. Rozstanie z dziewczyną, cały rok studiów wywołał u mnie rządze oderwania się od wrocławskiej codzienności chociaż na chwilę. Jako kelner z niemałym doświadczeniem dostałem propozycje pracy w dobrej nadmorskiej restauracji. W przedziale wszystkie miejsce były zajęte, tłok, ścisk i zapach ludzkiego potu towarzyszył mi przez pół podróży. Przez całą drogę starałem się zasnąć, jednak co chwilę przebudzałem się to przez krzyki kolonistów kilka przedziałów dalej, to kopnięty przez śpiącego sąsiada naprzeciwko. Światła domów i ulic za oknem wprawiały mnie w cudowny nastrój, mimo senności czułem się szczęśliwy. Od Poznania pociąg zaczął pustoszeć, nastawiłem budzik na kwadrans przed planowanym przyjazdem i przysnąłem…
    Rozdział I – No miała zajebistą dupę
    Miałem skończyć pracę i już wypatrywałem na wejściu do restauracji mojego zmiennika. Punktualnie o 18, rozliczyłem się z menadżerem i podliczyłem napiwki
    – Hmm, ponad stówka za pół dnia, nie jest źle – pomyślałem i dodałem – na melanż wystarczy
    Słońce chyliło się ku zachodowi, wędrując przez deptak w filmowej koszulce podziwiałem dziewczyny. Takie kurorty mają to do siebie. Słońce, morze i chęć pokazania się bo „w końcu jestem na wakacjach” skutkował urokliwymi widokami. Krótkie spódniczki, spodenki, głębokie dekolty, delikatne makijaże. Kilka osób wracało z plaży w strojach kąpielowych. To wszystko potęgowało tylko we mnie chęć na dobrą imprezę wieczorem. Dochodząc do swojego mieszkania poczułem lekkie zmęczenie, w końcu my, ludzie z gastronomii zapierdalamy kilkanaście dni pod rząd nie widząc wolnego.
    – Sezon – pomyślałem rzucając się na łóżku – no nic szybka drzemka i wieczorem powinienem odżyć

    – Te wstawaj – usłyszałem przez sen – jutro masz kurwa wolne co ? – donośnym głosem zapytał się Karol
    – Ta, która godzina ? – zapytałem i spojrzałem na telefon, było kila minut po jedenastej – Ehhh, długo spałem a mogłem już siedzieć w barze – dodałem lekko rozczarowany tym, że nie pomyślałem o nastawieniu budzika
    – Nic straconego, ruszaj dupę, umówiłem się z jedną szmulą – odparł zakładając bluzkę
    – Jedną ? I po co ja Ci potrzebny, we dwóch chcesz ją ruchać ?
    – Chodź nie marudź coś pewnie napatoczy się w międzyczasie.
    – Dobra, idź. Wezmę prysznic i dojdę do Ciebie – rzuciłem jeszcze lekko zaspany i powędrowałem do łazienki

    – Halo, gdzie jesteś ? – spytałem przez telefon, stojąc pod sklepem z dwoma piwami w kieszeniach
    – Park menela – odpowiedział Karol i się rozłączył
    Park menela, skąd ta nazwa. Częściej spotykasz tam najebane ekipy młodzieży niż meneli ale tak już się przejęło.
    – Cześć – podałem rękę blondynce siedzącej z Karolem – jakieś plany mamy?
    – Kasia, czekamy na moich znajomych z pracy i może jakieś szoty ? – odpowiedziała
    – Super, już myślałem że będziemy bujać się tylko w trójkę – rzuciłem z nadzieją, że pojawią się jakieś dziewczyny w tej ekipie.
    – Nie pasuje Ci moje towarzystwo – odparła z lekkim uśmiechem, nie miał nic za złe, w sumie zareagowała na to chyba bez większych emocji
    – Twoje jak Twoje ale Karola – spojrzałem się na kumpla i wystawiłem zęby
    – No no kurwa, pewnie – zareagowałem na docinkę – ja i tak zaraz zwinę się na chwilę, mam sprawę do ogarnięcia
    No tak, Karol, narkoman i alkoholik. Pewnie musiał ogarnąć jakiś towar by dobrze się bawić, w sumie kiedy on nie chodzi naćpany. Znajomy z pracy posiadający głupi i zazwyczaj wulgarny tekst na każdą sytuację. Brzmi czasami jak pajac ale jako skrzydłowy idealny, w końcu to ja wychodzę na tego inteligentniejszego więc zazwyczaj zgarniam lepszy „sort”
    – Cześć Kasia – dobiegło za moich pleców – masakra, tyle osób zwaliło się na koniec. Sory, że musiałaś tak długo czekać
    Odwróciwszy się ujrzałem lokatą, rudowłosą dziewczynę
    – Magda, miło mi – przedstawiła się podając nam rękę
    Był z nią jeszcze dwie osoby, młoda zaręczona parka. On w grubszy w okularach, ona szczupła i podobnie jak Magda z lokami na głowie, w kolorze blond.
    – Dobra ja lecę – idź już gdzieś pić – będę dzwonił – rzucił nagle Karol i odszedł
    – To co? Plaża czy jakiś klub ? – spytałem, zostawiony w obcej ekipie
    – Plaża – rzuciła Kasia – jakaś setka i potem klub
    Ciekawa dziewczyna pomyślałem. Śmiała imprezowiczka – określenie, które przyszło mi do głowy. Ruszyła przodem i mimowolnie spojrzałem na jej tyłek. Jej szczupła figura idealnie, kontrastowała z szerokimi biodrami.

    Siedząc na plaży wypiliśmy trochę wódki. Zimna ruda spowodowała rozluźnienie atmosfery. Porozmawialiśmy o pracy, opowiedzieliśmy skąd każdy z nas przyjechał. Stojąca obok mnie Magda, niby przypadkiem, niby zmęczenie, co jakiś czas opierała się o mnie pocierając swoim ciałem o mnie. Pozwoliło mi to na ocenę jej figury. Trochę wyższa od Kasi ale z równie krągłym tyłkiem. Cycki, nic nadzwyczajnego. Typowy „polski rozmiar”.
    – I gdzie ten Twój kumpel – rzucił chłopak – miał zaraz być
    – Nie wiem, lubi tak znikać i pojawiać się w środku imprezy – odparłem – najzabawniejsze, że zawsze mnie znajdzie, mimo, że nie informuję go gdzie jestem.
    – To co, lecimy do klubu – rzuciła podpita Kasia – ja prowadzę

    Tańcząc w klubie znów mogłem podziwiać piękno urlopowiczek. Można było przebierać, piękne blondynki, brunetki, wystrojone nastolatki i mamuśki będące zapewne mokrym marzeniem nie jednego młodzieńca.
    – Co nagle taki cichy – rzuciła do mnie Magda i zarzuciła mi ręce za szyję – taki przed chwilą wygadany a teraz
    – Nie lubię gadać podczas tańczenia w klubie – odparłem z szumem w głowie i położyłem dłonie na jej tyłku
    Materiał dżinsu nie pozwolił mi wyczuć jej majtek ale idealnie czułem jej jędrne pośladki. Wplotła jedną dłoń w moje włosy i przywarła ustami do szyi. Nie interesowało mnie już otoczenia, skupiłem się na zapachu jej ciała, woń potu zmieszanego z zapachem perfum zaczynał mnie rozpalać. Tańczyliśmy, w sumie to w miejscu stąpaliśmy z nogi na nogę ja ugniatający jej pośladki, ona wędrująca językiem po mojej szyi i uchu.
    – Odbijamy – wybiło mnie nagle – No już, byś się podzieliła – dodała Kasia
    Odpychając ręce Magdy ode mnie, przywarła do mnie swoim ciałem spojrzała i głęboko w oczy, odwróciła się i delikatnie wypinając tyłek zaczęła nim kręcić pocierając po moim kroczu. O tak, ciekawa dziewczyna znów przeleciało mi to przez głowę. Wypięła się jeszcze bardziej, podpierając się dłońmi o kolana i zaczęła przyśpieszać swoje ruchy, kręcą coraz większe kółka.
    – Lubisz perwersje co – stwierdziłem łapiąc ją za włosy i przyciągając do siebie
    – A co wolisz tą cnotkę ? – spytała z ponętnym uśmiechem – przecież od razu widać, że jesteś typem ruchacza – dodała i pocałowała mnie w usta.
    – Zawsze wolałem blondynki, no i tyłek masz też dobry – odparłem
    – No, dupę to mam akurat zajebistą – stwierdziła i wróciła do całowania
    Położyłem obie dłonie na jej dupie i podciągnąłem do góry. Zarzuciła nogi na moje biodra i zaczęła przygryzać wargę jednocześnie wbijając mi paznokcie w szyję.  Przeniosłem nas na bok parkietu i zrzuciwszy jej nogi pociągnąłem za rękę w stronę lóż. Pchnąłem na jeden z filarów i zacząłem namiętnie i gwałtownie całować. Nasze języki splotły się, moje dłonie ponownie wylądowały na jej pośladkach. Jej ręce powędrowały na moją klatkę, delikatnie muskała mój tors.
    – Wychodzimy – powiedziała, co w sumie brzmiało prawie jak rozkaz – mam wolny pokój, póki ruda nie wróci.

    Podczas drogi do jej mieszkania co jakiś czas przystawaliśmy, całując się i obmacując. Moje dłonie wędrowały pod jej stringi, spotykając się z niesamowicie jędrnym i chłodnym tyłkiem. Nie pozostawała dłuższa i również obmacywała moje pośladki przez spodnie. Obróciłem ją tyłem do siebie i oparłem o ogrodzenie. Nie przejmując się czy ktokolwiek może obok nas przejść, zsunąłem spodnie i odsuwając pasek stringów nawilżyłem palce już w mokrej cipce. Zrobiłem kilka ruchów i przeniosłem jej soki na drugą dziurę. Rozmazując jej płyny po odbycie zacząłem całować jej pośladki a następnie splunąłem w rowek. Wróciwszy paluszkami w kierunku cipki włożyłem dwa palce do środka a kciukiem delikatnie wwierciłem się w dupcie. Wyczuła czego chcę, wiedziała już o moim fiole na punkcie tyłków. Oparła się całym ciałem o płot i dwoma dłońmi rozszerzyła swoje pośladki. Oszalałem, chciałem jej jak najszybciej, chciałem ją lizać, każdy centymetr ciała. Cały czas penetrując jej cipkę palcami, zbliżyłem się językiem do dupci. Pocałowałem drugą dziurkę i przywarłem językiem. Wkładałem jej język w rytm palców poruszających się w niej. Puściła jeden pośladek, i złapała z włosy dociskając mocniej moją głowę. Cały jej odbyt zaczął lśnić od mojej śliny, przestawał stawiać opór.
    – Tu gdzieś chyba jej sklep – dobiegły nas krzyki za rogu, szybko podciągnęła spodnie i ruszyliśmy w stronę mieszkania. Idąc złapała moją dłonią i wsadziła sobie w majtki.
    Wszystkie postacie i bohaterowie uczestniczący w czynnościach seksualnych mają ukończone 18 lat. Wszystkie postacie i zdarzenia są fikcyjne, wszystkie podobieństwa do osób lub zdarzeń są przypadkowe i nie są zamierzone.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Kowalski
  • Smutek.

    Jesteś mężatką, lecz dusza smutna,

    lat tyle w związku,  wkradła się nuda.

    Miałaś marzenia, czas je pozmieniał.

     

    Często wychodzisz by to przemyśleć,

    idziesz za miasto, wzgórze jest blisko.

    Tam lasek rośnie, tam spokój duszy,

    chodzisz i myślisz, tam głowę studzisz.

     

    Ten spacer inny, tam piękna chwila,

    idąc i myśląc coś wypatrzyłaś.

    Gdzieś pośród krzaków dojrzałaś parę,

    co szybkim krokiem szli na polanę.

     

    Ty zaś osobą ciekawostką jesteś,

    ruszyłaś cicho, co dalej będzie.

    Skradasz się cicho, odsuwasz krzaki,

    lepszy masz widok na piękną parę.

     

    Tam na polanie stanęli blisko,

    pod pięknym drzewem, widzisz to wszystko.

    Ona wyniosła w czerwonej sukni,

    On ma garnitur lecz bez góry.

     

    On lekko głaszcze jej piękne lico,

    uśmiechem darzy, miłość z niej bije.

    Ty zaś się skryłaś za drzewem cicho,

    masz na to wszystko przepiękny widok.

     

    Patrzysz, nie wierzysz, co oni robią,

    stoisz i zerkasz, umysł Twój wolny.

    Teraz pan piękny przyciąga panią,

    trzyma ją w talii, kocha Ją bardzo.

     

    Schyla się lekko, usta przy ustach,

    widać przyjemność, w oczach ma błyski.

    Ty obserwując intymną scenę,

    czujesz motyle co w brzuchu drzemią.

     

    Oni w tym czasie gdy patrzysz skrycie,

    bawią się sobą, melodią życia.

    Ona bez zwłoki wyrywa mu się,

    staje pod drzewem, ciałem swym kusi.

     

    Zaczynasz płonąć widząc tą scenę,

    wkładasz swą rękę, kładąc na piersi.

    Oddech przyśpiesza, jesteś już mokra,

    takie widoki budzą demona.

     

    Pani swe ręce na drzewo kładzie,

    lekko w tym czasie zadeczkiem  tańczy.

    On powolutku unosi suknię, kładzie na plecy,

    wygląda cudnie.

     

    Tyłeczek jędrny, piękna bielizna,

    ty zaś to widząc, syknęłaś cicho.

    On paluszkami złapał za boki,

    i zwinnym ruchem, ściągnął Jej z pupy.

    Ty w tym momencie, wolną swą rękę,

    wkładasz w swe gatki, szukasz uciechy.

     

    Ręce kochanka błądzą po tyłku,

    chce Ją podniecić, by lepiej wyszło.

    Rozpina spodnie, Ty swój paluszek,

    wkładasz spokojnie w rozgrzaną pusię.

     

    Wnet to wstrzymujesz, bo nie chcesz wierzyć,

    On stojąc za Nią, orężem mierzy.

    Jaki on wieki aż dech Ci zaparł,

    jak On to zmieści, jaka to pała.

     

    Przykłada z tyłu, cipka gotowa,

    by w swoim wnętrzu schować potwora.

    Zaczynasz znowu drażnić kwiat mokry,

    palec szalony zaczyna pląsy.

     

    Robisz to wszystko patrząc na parkę,

     On w tym czasie rozpycha szparkę.

    W pałąk wygięta przyjmuje ciosy,

    widać że lubi, że z Nim to robi.

     

    Zaczyna jazdę widać w nim siłę,

    Rusza swym tyłkiem, niczym maszyna.

    W rytm Jego ruchów, ruszasz swym palcem,

    wzdychasz i czujesz w swej norce pałkę.

     

    To Twa fantazja tak Cię nakręca,

    nie możesz przerwać, spektakl Cię wkręca.

    Ona tam krzyczy w spazmach się wije,

    Ty zaś schowana, robisz to skrycie.

     

    Zaczyna miły piersi tarmosić ,

    Ty w swej fantazji czujesz gdy to robi,

    na swoich piersiach, czujesz choć nie ma.

     

    Panienka wzdycha, krzyczy szalona,

    zarzuca głową, jest zadowolona.

    Kochanek teraz przyspieszył ruchy,

    chcąc już nasienie swoje wyrzucić.

     

    Robi to szybko, tyłek swój spina,

    Twe wnętrze również taniec zaczyna.

    Wybucha nagle będąc w Jej wnętrzu,

    Ty równocześnie w ekstazie Jesteś.

     

    Dobija mocno by czuła jego,

    Rusza się wolno, nasienie spływa,

    powolnym ciurkiem z jej małej cipki,

    Tobie zaś soki plamią trzewiki.

     

    Oni skończyli, Ty również doszłaś,

    wyciągasz rękę, majtki podciągasz.

    Cicho, powoli się wycofujesz,

    doszłaś tak pięknie, do domu wrócisz.

     

    Zaspokojona i odprężona, teraz nie smutna,

    wręcz zadowolona.

    Jutro tu wrócisz, może raz jeszcze,

    spotkasz tą parę, chcesz coraz więcej.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Czarodziej pierwszy.

    Gra słów. Wiersz pisany jako odskocznia,

    od innego wiersza który piszę o podobnej tematyce.

  • Ola

    Poznałem Olę przez przypadek. Poszedłem ze swym dobrym kumplem Danielem do Tartaku. Tartak to internat OHP, nazwany tak ze względu na mieszkające tam dziewczyny. Co dziewczyny mają wspólnego z tym przedsiębiorstwem? To proste. Mieszkały tam młode dziewczyny, już pełnoletnie, ale jeszcze nie do końca rozwinięte fizycznie, które już można było zerżnąć, a że większość z nich to były dupeczki zupełnie płaskie, jak deski, to określenie Tartak było bardzo na miejscu, przecież deski też się rżnie! A gdzie? No przecież w tartaku! No i właśnie w pobliskim Tartaku poznawaliśmy fajne laseczki; większość pochodziła z wiosek, lub małych, prowincjonalnych miasteczek; bardzo chciały oderwać się od swej przeszłości, od swych korzeni, najprostszą drogą było poznanie fajnego chłopaka, z którym ewentualne małżeństwo było najszybszym rozwiązaniem, dlatego jako młodzi studenci, jurne chłopaki, nie mieliśmy problemu z poderwaniem jednej, czy drugiej. Poszliśmy z Danielem do pokoju jego ówczesnej dziewczyny, zastaliśmy tam chyba z pięć innych laseczek. Towarzystwo bardzo miłe, wesołe, sympatyczne i, co by nie mówić – bardzo ładne. Na stole stał talerz z dobrze wyglądającym sernikiem. Spróbowałem, był naprawdę pyszny, nie mogłem nie pochwalić.

    – A czyje to rączęta sporządziły tak pyszne ciasto? – spytałem z lekką kpiną w głosie.

    – Ja go piekłam – odezwała się jedna z dziewczyn.

    – Muszę cię pochwalić, sernik jest naprawdę wyborny!

    – Miło mi to słyszeć, cieszę się, że ci smakuje – zarumieniła się lekko.

    To była właśnie Ola. Pogadaliśmy dłuższą chwilę z panienkami i wróciliśmy do akademika. Następnym dniem była sobota, Danek umówił się ze swoją laseczką, ale przyszedł do mego pokoju z pytaniem, czy też nie poszedł bym z nimi do kina.

    – Zwariowałeś? Mam iść jako przyzwoitka?

    – No coś ty! – oburzył się. – To Ola też bardzo chciała by iść, ale tylko wtedy, kiedy i ty pójdziesz. Więc? Decydujesz się?

    – Dobra, pójdę. O której wychodzimy?

    Spotkaliśmy się z dziewczynami przed kinem, weszliśmy na salę. Przypatrzyłem się Oli uważnie. Całkiem fajna lala! Dość wysoka, niesamowicie zgrabna z fantastycznymi nogami. Twarz może nie najwyższej urody, ale do przyjęcia. Włosy krótko obcięte, jak u chłopaka, biust mógł być odrobinkę większy, ale nie było tragedii. Usiedliśmy w wygodnych fotelach, przyglądałem się jej dyskretnie. Naprawdę to była fajna dupeczka, a to jej ciałko… Choć wtedy była inna moda, dziewczyny nie chodziły tak roznegliżowane, jak trzydzieści lat później to i tak widać było dość dużo. Zaczął się film, widziałem już go chyba ze trzy razy, więc bardziej byłem zainteresowany dziewczyną, niż tym, co działo się na ekranie. Przysunąłem się w jej stronę, pochyliłem do niej i chwyciłem za dłoń. Zaraz przypomniało mi się, jak kilka lat temu, jako dzieciak z podstawówki, siedziałem w kinie z Iwonką! Teraz ująłem dłoń Oli i przyłożyłem sobie do twarzy, pocałowałem. Popatrzyła na mnie, uśmiechnęła się. Objąłem ją i przycisnąłem do siebie na tyle, na ile pozwalały krzesła, nie wzbraniała. Odwróciłem jej twarz w swoją stronę, spróbowałem pocałować w usta, odsunęła się jednak. Spróbowałem ponownie, teraz z lepszym skutkiem, mogłem cmoknąć ją w policzek. Za trzecią próbą poczułem w ustach jej nieśmiały, ale jakże zwinny, języczek. Na takich delikatnych pieszczotach minął cały seans. Po kinie była kawa i ciacho w pobliskiej kawiarni; odprowadziliśmy dziewczyny do Tartaku. Na pożegnanie dostałem namiętnego całusa, umówiliśmy się na następny dzień. To była niedziela, poleźliśmy na spacer nad rzekę, tam, gdzie kiedyś spacerowałem z Hanią… Rozmawialiśmy o wszystkim i niczym, próbowałem ją znowu pocałować, ale odwracała buzię. Zaproponowała coś słodkiego u niej w pokoju, w tym ich internacie. Jedyne słodkie, na które miałem naprawdę wielką ochotę, to jej pipka, ale musiałem być cierpliwy. Zjadłem smaczne ciacho i znowu z niczym wróciłem do siebie. Nasza znajomość rozwijała się, ale nie doszło do niczego wartego odnotowania, jedynie muszę wspomnieć o żarciu! Przywoziła z domu takie smakołyki, że palce lizać! Dostawałem wielkie torby wałówki, tak duże, że ledwo zjadaliśmy je z chłopakami z sąsiednich pokojów. Czego nie dostawałem! Wielkie szynki, pachnące kiełbasy własnej roboty, ciasta wszelakiego rodzaju; same frykasy. Pomału zbliżaliśmy się z Olą do siebie, wszystko dobrze się rozwijało, aż doszły mnie słuchy, że przedstawia mnie swym koleżankom, którym o mnie opowiada, jako swego narzeczonego! No to już przegięcie, nie oświadczałem się, ani takiego zamiaru nie miałem, jedyny mój zamiar w stosunku do Oli, to właśnie… stosunek. Tak, chciałem zaliczyć kolejną laskę, a że ta była troszkę oporna, to było dla mnie większe wyzwanie. Byłem już bliski sukcesu, kiedy doszły mnie te plotki o narzeczonym. Musiałem coś z tym zrobić, przecież nie miałem zamiaru z kimkolwiek się wiązać! Owszem, dziewczyna fajna, miła, niesamowicie zgrabna i sympatyczna, ale jednak nie dla mnie… Nie to, że była ze wsi, absolutnie nie! Przecież sam też pochodzę z niezamożnej rodziny, poza tym praca na wsi zawsze budziła i budzi mój szacunek! Spotkaliśmy się z Olą jeszcze kilka razy, ale tylko w mieście i w takich miejscach, gdzie było dużo ludzi. Nie było między nami nic poza pocałunkami i patrzeniem sobie w oczy. Na tych naszych randkach zacząłem odnosić wrażenie, że opowiada koleżankom, gdzie się umówiliśmy, bo spotykaliśmy na każdym kroku jej znajome! Nie zwracałem początkowo uwagi na te niby przypadkowe spotkania, ale po jakimś czasie zaczęło mnie to zastanawiać. Żeby sprawić dziewczynie większą frajdę łaziliśmy po mieście czule objęci, albo trzymając się za ręce, co chwilkę przystawaliśmy dla pocałunku. Przyznam, że Oli bardzo się to podobało, a najbardziej jej kumpelkom, które utwierdzały się w ten sposób w przekonaniu, że naprawdę jesteśmy parą narzeczonych. Najgorsze jednak było to, że opowiadała o mnie w domu! Wiedziałem to z ust jej przyjaciółki, którą lubiłem niekiedy bzyknąć, a która mając w pipie mego kutasa robiła się bardzo rozmowna. Że ruchałem jej przyjaciółkę? Tak, no i co z tego? Poza tym nie tylko tę jedną, popychałem wtedy dwie, albo trzy inne… Postanowiłem skończyć znajomość z Olą, nie mogłem pozwolić, żeby całkowicie się zaangażowała w ten niby – związek. Obmyśliłem plan, owszem, to miało być bardzo drastyczne posunięcie (potem przekonałem się, że było to nawet chamskie!), ale musiałem zaryzykować. Umówiłem się z Olą na spotkanie nad jeziorem, w parku. Przyszła uradowana, ubrana w lekką bluzeczkę, spod której wystawała uwodzicielsko koronka stanika, niesamowite biodra i szczupłą, zgrabną dupcię opinała kusa spódniczka. Przeszliśmy w miejsce, gdzie nikt się nie zapuszczał, spotkanie tam kogokolwiek graniczyło z cudem. Objąłem ją, przyciągnąłem do siebie, zanurzyłem jęzor w jej ustach i… złapałem za cipkę!

    – Oj, co robisz? – odsunęła biodra – zaskoczyłeś mnie!

    – Jak to, co robię? Łapię cię za cipkę, nie chcesz?

    – Wiesz co, czekałam na to, czekałam, kiedy wreszcie zainteresujesz się mną fizycznie. Kumpelki opowiadały, że jesteś bardzo śmiały w stosunku do dziewczyn…

    Przydusiłem jej ramiona, zmusiłem, żeby uklękła, położyłem dłoń Oli na powstającym kutasie. Zrozumiała, o co chodzi, wyciągnęła go na wierzch i zaczęła onanizować dwoma rękoma, pomagała sobie buzią. Possała pałę przez dłuższą chwilkę, ale podniosłem laskę z kolan, odwróciłem tyłem do siebie i spowodowałem, że pochyliła się, opierając dłońmi o pień wielkiego drzewa, pod którym staliśmy. Podciągnąłem kusą spódniczkę, zsunąłem skąpe figi do kolan, mokrym i twardym drągiem pomalutku zanurzyłem się w gorącej cipce. Ola westchnęła głęboko, szerzej rozsunęła nogi, odwróciła głowę patrząc, jak kutas znika w pipce.

    – Matko, jakie to uczucie… Tak, Janku, chcę cię w sobie, tak, tak… Stękała i jęczała w rytm mych ruchów, po chwili sama poczęła poruszać biodrami, dopasowując się do mnie.

    Ruchałem biedne dziewczę, czułem coraz większe podniecenie, kiedy doszła w końcu do którejś mojej szarej komórki przerażająca myśl! A co, jeśli ona ma płodne dni? Przecież nie masz gumyna kutasie, jak się w nią spuścisz, to możesz za trzy kwartały mieć wątpliwą w tej chwili przyjemność bawienia dzieciaka! Jakby mnie kto wtedy walnął w łeb, pewnie bym nie poczuł. Wyskoczyłem z pipki, złapałem swego przyjaciela i zacząłem go trzepać. Musiałem wytrysnąć, zaczynały mnie boleć jaja, a wytrysk był na to jedynym lekarstwem. W końcu poszło! Wystrzeliwałem kolejne porcje, ledwo widziałem zaskoczoną takim obrotem sprawy twarz Oli. Stała oparta o drzewo i wielkimi, zdziwionymi oczami patrzyła na to, co się działo. Opadła na kolana, sama chwyciła chuja w dłoń i zapamiętale masowała. W końcu wsunęła sobie do buzi, gdzie przyjęła mój ostatni “strzał”.

    – Fajnie smakujesz, myślałam, że sperma ma zupełnie inny smak, nigdy wcześniej nie próbowałam…

    – Podoba ci się, prawda?

    – Tak.

    Lizała go, ssała, masowała ręką, czułem, że znowu robi mi się coraz lepiej; wtedy usłyszałem to, na co czekałem!

    – Ale jesteś duży! Jeszcze takiego nie widziałam!

    – A inne widziałaś? Dużo ich było?

    – Pieprzyłam się raptem z kilkoma chłopakami na wiosce… Ale oni się nie liczą… Przecież jesteś tylko ty…

    No i tego właśnie oczekiwałem. Zacząłem niby z zazdrości i żalu wypominać, że jest cichodajką, że rucha się z każdym na wiosce, ale sam zadarłem znowu tę króciutką spódniczkę Oli, gatki miała cały czas opuszczone i władowałem kutasa w dupę. Ruchałem, aż się zasapałem, zrobiłem sobie chwilkę przerwy. Coś tam gadała, że boli, ze mam być delikatny, na co znowu usłyszała, że jest cichodajką, dziwką i… znowu władowałem chuja w ciasną dupkę. Muszę jeszcze raz podkreślić, że ta jej dupka była naprawdę niesamowicie kształtna, zgrabna i bardzo jędrna! Wyruchałem ją, spuściłem się znowu w trawę, Ola doszła tuż przed moim szczytem. Opadła na kolana, zaczęła pochlipywać, patrzyła na mnie załzawionymi oczami.

    – Jesteś cham, uważałam cię za swego chłopaka, a ty jesteś taki! A ja cię kocham!

    – Olu, nie mogę być z tobą, nie dam tobie tego, czego oczekujesz…

    Tłumaczyłem jej, że nie zasłużyła sobie na mnie, że znajdzie kogoś lepszego, pozna wartościowego chłopaka, będzie miała z nim masę dzieci i będzie ok. Mówiłem, że jestem łajdak, że nie umiem dochować wierności, że lecę na każdą dziewczynę, która ma ochotę na seks, że przeleciałem połowę jej koleżanek.

    – To teraz wiem, skąd wzięły się te ich głupawe uśmieszki, kiedy mówiłam, że całowaliśmy się w kinie – przestała szlochać, na twarzy zarysowała się złość – te suki rżnęły się z tobą, a mnie podpuszczały, żebym nie poszła z tobą do łóżka, bo źle mnie odbierzesz…

    – Takie masz koleżanki. Teraz wiesz, że nie zasługuję na ciebie, znajdź porządnego chłopaka, nie łajdaka i dziwkarza.

    – Ale…

    – Nie ma żadnego “ale”. Powiem wprost, choć będzie to brutalne. Nie spotkamy się więcej, przepraszam.

    Tak zakończyła się moja bliska znajomość z Olą, choć jej całkowity finał był zaskakujący. Nie przewidziałem w najśmielszych snach, że spotkamy się w takich okolicznościach, w jakich miało to miejsce…. Ale to już inna historia.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek

    Proszę o komentowanie, każda opinia cenna