Późny wieczór upalnego lata. Jest ciemno i duszno, cicho i spokojnie. W taką pogodę jak dziś nie chce się wychodzić z domu, no chyba, że trzeba. Ja musiałam przejść się do sklepu. O tej porze tylko jeden z pobliskich supermarketów może posiadać jeszcze chlebek. To zadziwiające, że w sklepie może być tak dużo osób. Jakby każdy człowiek znajdujący się w tej okolicy lgnął właśnie do tego sklepu. Tutaj jest chłodniej, ludzie obijają się wózkami, przekładają towar na półkach, dyskutują i pchają się do kasy. Całego tego bałaganu pilnuje kilku mężczyzn, w czarnych bojówkach, kamizelkach kuloodpornych, glanach itp. Wyglądają dość atrakcyjnie, zwłaszcza jeden z nich. Przystojny mężczyzna o władczym sposobie bycia. No cóż, chyba powinnam się właściwie przyznać, że nie chleb był powodem mojej wyprawy do sklepu…
Wiem, że czasami na mnie patrzy i przebiegają mi wtedy ciarki po plecach. Marzę sobie wtedy, że może mnie zatrzyma i będzie chciał zrewidować, sam na sam…
Chlebek mam już w koszyku, zapłaciłam i nie pozostaje mi nic innego, jak iść do domu. Ostatnie spojrzenie w kierunku mojego ochroniarza. A on patrzy na mnie. Zaparło mi dech w piersi, odwróciłam wzrok i uciekam. Za drzwiami uderza fala parnego powietrza, skóra staje się lepka. Odchodzę pomału od rozświetlonego marketu w ciemność spokojnych ulic.
Jestem blisko domu, na jednej z osiedlowych uliczek. Niskie okrągłe lampiony pożółkłym światłem oblewają chodnik, a kaskady bluszczu oblepiające parkany po obu stronach ulicy połyskując odbijają nie naturalne światło. W bluszczu tym mieszka chyba z tysiąc koników polnych. I każdy z nich cyka grając własną melodię. Tysiąc koników, tysiąc melodii, zlewających się w jeden ogłuszający dźwięk. Dźwięk, który oszałamia, w którym można się zatracić, który zagłusza kroki glanów stąpających tuż za mną. A gdy ciężka, męska dłoń pada na moje ramię, zatrzymując w pół kroku, braknie mi tchu i z przerażeniem odwracam wzrok. Cykanie świerszczy cichnie w głuchych uderzeniach mojego serca. Nie strach jest powodem tej arytmii, lecz ochroniarz, mój ochroniarz, który właśnie otula mnie ramionami i przywiera gorącymi ustami do moich rozwartych ust. Oddaje mu emocje, którymi mnie oblewa. Wtulam się w szerokie barki, zagłębiam dłonie pod twardą kamizelkę obejmując męskie łopatki. Boskie porywy serca owładnęły moim ciałem. Chcę trwać wiecznie w jego uścisku, nawet w gęstym bluszczu, o który mnie opiera swym ciałem. Pragnęłam tego. Już tamtego dnia…
Wracałam do domu po rutynowych zakupach nieco zawiedziona, ponieważ mojego ochroniarza nie było tego dnia w sklepie. Lekko zdołowana wchodziłam mozolnie na ostatnie piętro. Światło gasło, co chwila i klatkę schodową oblewał półmrok. Dotarłam do drzwi i zdążyłam przekręcić klucz, gdy światło zgasło po raz kolejny. Z lekką irytacją odwróciłam się by sięgnąć do kontaktu, wtedy go zobaczyłam. Zbliżał się szybko z wyciągniętą ręką. Moje ciało sparaliżowało przerażenie, nie zrobiłam nic. Czekałam, aż podejdzie i zrobi to, na co będzie miał ochotę. I zrobił to!!! Objął dłonią moją szyję i wessał się w pocałunku, przygniatając moje zemdlone ciało do drzwi. To był on… Nie miał na sobie tego roboczego mundurku, ale nawet w półmroku poznałabym tę sylwetkę. Po chwili odrętwienia zdałam sobie sprawę, że to, co się dzieje nie jest wytworem mojej wyobraźni, ale jawą, realnym zdarzeniem i nie powinno się dziać. Ale on całował tak cudnie. Dręczył mnie ustami, nie dawał odpocząć i domagał się jeszcze. A ja nie mogłam się oprzeć jego dotykowi. Całował coraz mocniej, gwałtowniej. Nogi nie chciały już stać. Zaczęłam się osuwać, więc otworzył drzwi, uniósł na rękach i wkroczył do domu.
– Gdzie? – Spytał szeptem.
– Tam – wskazałam sypialnię – Drzwi!!! – krzyknęłam.
Zatrzasnął je kopniakiem i ruszył w stronę mrocznego pokoju. Tam na środku stało szerokie łóżko, reszta mebli nie miała znaczenia. Położył mnie na nim niemal rzucając. Wsunął kolano między uda i znowu zaczął całować, tak samo intensywnie. Chciałam go dotknąć, ale nie pozwolił. Przyciskał nadgarstki do pościeli górując nade mną. Dopiero, kiedy zdjął zemnie bluzkę, puścił dłonie. Teraz mogłam się upewnić, jak bardzo jest prawdziwy. Najpierw zbadałam twarz, włosy, kark. Później plecy i klatkę piersiową. Domagałam się, żeby zdjął koszulkę – był posłuszny i natychmiast zrobił to o co go niemo prosiłam. Dotykałam wypracowanych mięśni i z niecierpliwością czekałam co będzie dalej. Kolejne części garderoby opadały na podłogę. Męskie dłonie były wszędzie. Nawet, kiedy przestał i po nasyceniu oszołomieni leżeliśmy na pogniecionej pościeli, czułam jeszcze jego dotyk. Gdy wtulał twarz w zagłębienie mojej szyi, a pulsowanie wewnątrz pomału cichło, docierała do mnie świadomość tego co właśnie się stało.
– Kim jesteś? – spytałam nieco zawstydzona.
– Nie znasz mnie? Przecież widujemy się prawie codziennie.
Speszyła mnie ta odpowiedź.
– Wiem kim jesteś, ale co tutaj robisz? – zapadła chwila ciszy.
– Przyszedłem na rekonesans, – przytłumiony głos szeptał wprost do mojego ucha.
– Nie rozumiem – głaskałam rękę, którą mnie obejmował i zastanawiałam się ile musiał nad nią pracować.
– Moim obowiązkiem jest sprawdzać nader… interesujących klientów naszego sklepu.
– I co stwierdziłeś? – Po tonie głosu wiedziałam, że się uśmiecha.
– Po rekonesansie i rewizji stwierdzam,… że należy panią zbadać dogłębniej.
Ciarki oblały moje ciało, a podniecenie na nowo zaczęło pulsować. Pieścił szyję, ramiona, piersi… wszystko zaczynało się od nowa.
Spałam, gdy wychodził.
A teraz wsysał się we mnie w gęstym bluszczu, nie opodal domu.
– Nie pożegnałeś się wczoraj – słowa zabrzmiały z lekkim wyrzutem.
– Byłaś zbyt zmęczona, żeby się żegnać… – przygryzł opuszek mojego ucha. – Jeśli chcesz, dzisiaj popracujemy nad pożegnaniem.
– Wolała bym się witać.
Rozsądek ucichł, a słowa które mówiłam z trudem składały się w zdania.
– Ze wszystkimi klientkami tak się witasz?
– Nie wszystkie klientki oblewają mnie takimi spojrzeniami…
Więc zauważył. To upokarzające. Leciałam na niego, a on to wykorzystał. Zrobiło mi się przykro. Nie miałam już ochoty go całować.
Opuściłam głowę i zastanawiałam się co dalej.
– Ale też nie każda klientka tak na mnie działa jak ty.
Te słowa wystarczyły, by zniknęły opory. Czułam się wyjątkowo, chciał być ze mną, właśnie ze mną. To było cudowne. Oddałam jego pocałunki i pozwoliłam się unieść emocjom. Zastanawiałam się czy weźmie mnie tutaj na ulicy, ale on ciężko westchnął i ścisnął mnie w twardym uścisku.
– Muszę wracać – mówił z żalem.
– Jeszcze – spojrzał na zegarek – półtorej godzinki. Jeśli nie będziesz spała, wpadnę się przywitać.
Przytuliłam czoło do jego piersi.
– Zostawię otwarte drzwi – z uśmiechem spojrzałam w te błękitne oczy.
– Więc do zobaczenia.
Zostawił mnie w podnieceniu. Patrzyłam jak odchodzi z nisko pochyloną głową, cicho stąpając w wojskowych glanach. W swoim czarnym ubraniu zlewał się z otoczeniem.
Z sercem na skrzydłach dotarłam do domu, wykąpałam się i położyłam. A gdy po 23 drzwi uchyliły się cicho, wiedziałam że to mój ochroniarz. Rozebrał się i wślizgnął pod kołdrę. Przytulił się do moich pleców, objął ręką i pocałował w ramię.
– Nie możesz spać przy otwartych drzwiach, jutro dorobię sobie klucz.
– Nie daje się kluczy nieznajomym, – zażartowałam.
– Hm… mam na imię Wojtek.
– A ja Iza.
– Dobrze, skoro oficjalną prezentację mamy już za sobą, – dłonią przykrył pierś, – możesz zdać mi jutro klucze. – Szeptał całując kark.
– Nie za szybko się to toczy?
– Jeśli nie przeszkadza to ani tobie, ani mnie, to chyba nie ma w tym nic złego. – Pieścił odbierając swobodę myślenia. – A poza tym mam już dość zastanawiania się „jak do ciebie podejść?”
– Naprawdę?
– Hm – co miało znaczyć TAK.
Ostatnie myśli, które tej nocy przebiegły przez moją głowę, dotyczyły Wojtka.
Któż mógłby wiedzieć, czy akurat ta znajomość ma szansę przetrwać. Więc dlaczego nie mielibyśmy spróbować, zwarzywszy że oboje tego chcemy…
Author: admin
-
Bodygard
Podła Ala -
Jestem farciarzem?
Jestem farciarzem?
Nigdy bym nie pomyślał mijając ja na ulicy…
Dziewczyna, nie – kobieta, bo starsza ode mnie o 8 lat, stateczna
Mężatka i ja dzieciak, który nie zasmakował jeszcze życia…
Zaczęło się niepozornie. Od zdawkowej rozmowy, ale było w niej coś
Co nie pozwoliło mi później przejść koło niej obojętnie. Tak całkiem
Przypadkiem wychodziłem z domu, kiedy mijała moje okna… Szukałem pretekstu, żeby zostać z nią dłużej. Jak się później okazało, ona robiła to samo. Aż
Któregoś dnia zaprosiła mnie… oczywiście po to by odzyskać jakiś tam skasowany plik… Mówiła, ze boli ja bark, a ja przecież mogłem go wymasować… Nie było w tym nic romantycznego, bo kiedy skończyłem masaż, a mój członek stał w pełnej gotowości, ona usiadła przede mną na łóżku i rzeczowo, podciągając kolano pod brodę, podjęła temat: dyskrecji, bezpieczeństwa i braku wzniosłych uczuć. Dopiero kiedy zapewniłem, że myślę tak jak ona, dłoń położyła na moim policzku i zaczęła mnie całować.
Delikatnie badając i smakując. Ale byłem oszołomiony, nie wspominając
O podnieceniu… Zdjęła moją koszulę i całowała skórę, na piersi, barkach,
ramionach. Pozwoliła się rozebrać, ale tylko do bielizny. Powiedziała: “nie patrz tak na mnie, nie mam ciała jak twoje koleżanki”. Co za brednie, pomyślałem, przecież wygląda pięknie! Ze stanika uciekały okrągłe piersi, a
stringi opierały się na kościach biodrowych. Myślałem, że oszaleje. Członek
bolał mnie z podniecenia, a ona zaczęła go jeszcze ssać. Nie wiem, kiedy
zaczęła to robić ani kiedy przestała. Żadna dziewczyna nie robiła mi wcześniej loda, żadnej nie dotykałem w ten sposób, byłem totalnym laikiem. Chciałem ją dotykać, poczuć każde zagłębienie i każdą wypukłość jej skóry.
Mówiła, że mam niesamowicie gorące dłonie- tak byłem napalony… Byłem tak
nieudolny, że musiała mnie nakierować, pokazać jak poruszać dłonią gdy
włożyłem palce, jak pieścić. Nie panowałem nad tym. Słuchałem jak mruczy, czułem jak zaprasza mnie do środka, ale nie mogłem się na to zdobyć. To ona
prowadziła tę zabawę. Położyła mnie na plecach i siadając na mnie objęła
udami. To ona włożyła penisa tam, gdzie było jego miejsce, bo pasował jak ulał. Było mu tak dobrze, że mógłby tam zostać na wieki, dopóki nie zaczęła się poruszać… O kur… Nie mogłem wykrztusić słowa. A ona ujeżdżała mnie patrząc w oczy i uśmiechając się. Nie mogłem dłużej wytrzymać, to było ponad moje siły…wystrzeliłem… Kiedy mózg zaczął wracać na swoje miejsce, obok zaspokojenia poczułem zażenowanie. Kiepski ze mnie kochanek, jeśli kobieta nie ma satysfakcji. Zaśmiała się kiedy to powiedziałem. “Nie wszystko naraz, będziesz miał jeszcze okazje…” Było ich jeszcze kilka, jedna lepsza od drugiej. Wiele mnie te lekcje nauczyły. Poznałem kilka kobiet, zaspokoiłem kilka fantazji, ale wciąż od czasu do czasu wracam myślami do tej kobiety…
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Podła Ala -
Gdyby…
Opowiem ci historyjkę.
Pewnego dnia, gdy słońce świeciło ciepło, a zieleń wokoło odurzał
zapachem, kawałek za miastem szła dziewczyna przepełniona tęsknotą.
Marzyła o tym, o czym marzą wszystkie dojrzałe kobiety, aby czas się dla niej zatrzymał. Pragnęła ukraść dla siebie skrawek nieba i nie ponieść
konsekwencji… Rozświetlić szare dni. A jej słoneczko szło dwa kroki
od niej… Gęsta trawa maskowała ślady. Pola zostały daleko w tyle,
olbrzymi dąb ocieniał łączkę, a oni szli dalej pochłonięci w pozornie
spontanicznej rozmowie. Zaszli daleko do miejsca, gdzie pod grubym drzewem zwalone zostały dwa jeszcze grubsze pnie. Bez kory olbrzymie kłody były białe i gładsze niż jej skóra. Rozmawiali o pragnieniach niedokończonymi
zdaniami, niewypowiedzianymi słowami. Odwracając twarz do słońca zamknęła
oczy. Nie chciała na niego patrzeć, bo ten widok bolał. Pragnęła jego ciepłych ust i drżących dłoni. Położyła się na większym z pni modląc się żeby czół to samo, żeby poszedł. A on wzrokiem omiatał kości biodrowe, bezwstydnie obnażone na promienie. Przytrzymywał myśli, gdy w oddechu wznosiła piersi. Pragnął jej tak bardzo, że nie umiał tego opisać. I chociaż wiedział, ze jest chętna i spragniona, wiedział też że nie należy do niego… Pod maską spokoju walczył z własnym sumieniem. Gdyby wyciągnął rękę, dotknąłby jej dłoni. Schwyciłaby go w mocnym uścisku. Otworzyłaby oczy i zamknęła go w swoim świecie. A on zrzuciłby sumienie z ramienia i wpił się w spragnione usta. Rzadko zwykły dotyk rozbudza tyle wrażeń, ile odczuwa tych dwojga. Gdy otacza dłonią jej kark, wraz z ciepłem zachłannie kradnie jego zmysły. Rozedrganymi dłońmi podciąga mu koszulkę, rozpina spodnie, gdy zsuwają się między pnie na trawę. Żaden ruch nie jest zbędny, żaden dotyk niezauważony. Jest boleśnie gotowa, gdy w nią wchodzi. Raj na ziemi, gdy wnika w jej ciepłe wnętrze, gdy otacza go ramionami, całuje brodę a dłonie zaciska na ramionach. Cudownie…byłoby, gdyby świat się zatrzymał, a sumienie nie istniało. Gdyby którekolwiek z nich
sięgnęło dłonią……………….Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Podła Ala -
Co jest kur…
Z wysiłkiem podniosłem powieki. Zamazany świat powoli klarował się w przebudzonym mózgu. Gdzie jestem? W pokoju. Kurwa, nie znam tego miejsca. Skąd się tu wziąłem? Jakiś melanż? Nic nie pamiętam! Pokój miał ciemne, może granatowe ściany. Jakieś obrazki… pierdolety na ścianach wskazywały, że to mieszkanie. Światło słoneczne z za zasłon wskazywało, że jest środek dnia. Czułem nie smak w ustach. Chciałem się podrapać po nosie, ale dłoń zatrzymała się w pół ruchu. Skupiłem na niej wzrok…co jest kurwa? Nadgarstek przywiązany był grubym sznurem do ramy metalowego łóżka. Miałem unieruchomione obydwie ręce! Z niedowierzaniem spostrzegłem ze jestem nagi. Leżę nago na środku małżeńskiego łoża z unieruchomionymi rękoma …i kur…nogami!
Spokojnie – pomyślałem. Na pewno da się to jakoś wytłumaczyć. Pomyśl to sobie przypomnisz. Co ja wczoraj robiłem? Wczoraj był piątek. Po pracy jak zwykle zjadłem obiad w domu. Później? Później Eliza napisała ze chce piwa. Piwo było w butelce …w samochodzie… i co dalej? I nic!?
Poza ciszą panującą w pokoju słyszałem jedynie szum w głowie. Jak po prochach….
Spiąłem się gwałtownie, ujawniając obolałe mięśnie. Bolały mnie barki, brzuch, pośladki, nawet nogi…. jak po maratonie.
Wreszcie coś usłyszałem. Ruch za drzwiami, które otwierając się ukazały Eliza. Miała potargane włosy i rumieńce na policzkach. Zatrzymała się z dłonią na klamce patrząc na mnie.
– O, nie śpisz już …. mój misiaczku – użyła swojego najsłodszego głosu co wywołało we mnie dreszcz niepokoju.
– No nareszcie – z uśmiechem zamknęła za sobą drzwi.
– Co…- chciałem zapytać, ale głos zamarł mi w gardle, kiedy zobaczyłem w jej dłoni skórzany palcat.
– To co? Zaczynamy od nowa? …..
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Podła Ala -
Czy wiesz ze….
Czy wiesz, że istnieje taka agencja, której nazwy przytoczyć nie mogę?
Agencja, w której młode małżonki mogą podszkolić się w sztuce kochania….
Nie mówię o burdelu, ale o istnej szkole, w której wykwalifikowany instruktor – właściwie profesor w swojej dziedzinie uczy wszystkiego co chciałabyś wiedzieć na temat seksu!!
Tak, ja też wyobrażałam sobie ławeczkę i tablice i pana profesora ze wskaźnikiem, który na starych wysłużonych tablicach objaśnia układ rozrodczy…….
Dostałam ten numer od koleżanki i właściwie nie wiem czemu tam poszłam?
Najpierw zadzwoniłam, żeby umówić się na spotkanie – odebrał męski głos o bardzo przyjemnym i ciepłym brzmieniu.
– Dzień dobry. Witam w agencji …………, co możemy dla pani zrobić?
Oczywiście nie byłam cnotliwa, a miły głos zachęcał dodatkowo do dalszej rozmowy.
– Dzień dobry. Zostały mi jeszcze trzy miesiące panieństwa. Chciałabym …mmmmm …pogłębić swoja wiedzę…mmmmm ….i sprawić tym przyjemność mojemu przyszłemu mężowi. – uf – pomyślałam.
– Więc idealnie pani trafiła. Nasz program gwarantuje pełne zadowolenie i nawet najbardziej doświadczone kobiety poszerzą u nas swoja wiedze. Szkolenie obejmuje 72 godz. W cenie znajduje się jeden z naszych domków za miastem i całodobowa obsługa. Gwarantujemy pełną dyskrecje. Gdyby okazało się, że nie jest pani usatysfakcjonowana – wszystkie poniesione przez panią koszty będą zwrócone.
Miły głos podał mi sumkę, która nie była małą!! Ale pomyślałam – zobaczymy, zawsze mogę być bardzo nie zadowolona.
Uzgodniliśmy dogodny dla mnie termin i nazwisko, którym będę się posługiwać w czasie szkolenia. Oczywiście nikomu o tym nie powiedziałam. Według rodziny wyjechałam, żeby odpocząć i zrelaksować się w całkowitej ciszy i samotności.
I tak to się zaczęło….
Pod wskazany adres przyjechałam koło 10 rano. Wysiadając z taksówki zdałam sobie sprawę, że „domek” ma jakieś 200m kw., jest otoczony wysokim murem i idealnie utrzymanym ogrodem w stylu angielskim. Ogrodzenie było moim zdaniem zupełnie nie potrzebne, ponieważ „domek” stał otoczony wolnym terenem, na którym rosły wysokie stare drzewa.
Ciężka furtka otworzyła się bez najmniejszego skrzypnięcia, a w drzwiach przywitał mnie mody, wysportowany i całkiem przystojny mężczyzna.
– Witam. Mam na imię Michał, a ty jesteś zapewne Alicja? (takie imię wybrałam sobie na ten weekend) – uroczy uśmiech zagościł na jego twarzy.
– Tak, bardzo mi miło.
Michał wziął moja walizkę i wprowadził do holu. Nie warto opisywać dywanów, marmurowych poręczy ani zabytkowych mebli w stylu ludwika 16. Wystarczy powiedzieć, ze cały dom urządzony był ze smakiem i dużym przepychem.
Idąc za Maichałem po schodach nie mogłam nie patrzeć na jego pośladki….
– Czy są już pozostałe uczestniczki szkolenia?
– Pozostałe? Nie organizujemy grupowych szkoleń.
– Więc cały dom jest tylko do mojej dyspozycji?
– Tak, oczywiście. Nie wiedziałaś?
Osłupienie odebrało mi mowę.
– A ja jestem jednym z twoich instruktorów.
Na piętrze otworzył jedne z drzwi, zostawiając walizkę przy nogach Ludwikowego łoża.
– Matta poznasz na śniadaniu. Rozgość się. Będziemy cię oczekiwać za 20 min w jadalni na dole. Trafisz bez problemu. – i zamknął za sobą drzwi.
Punktualnie zeszłam na dół. Przy prostokątnym stole siedział Michał ze sowimi krótkimi ciemnymi włosami i jak się domyśliłam Matt, którego artystyczny nieład blond włosów idealnie komponował się z uśmiechniętą opaloną twarzą.
– Witaj – obaj mężczyźni wstali. Michał dokonał prezentacji.
– Jest to ostatni moment, w którym możesz zmienić zdanie nie ponosząc żadnych wydatków. Dlatego przedstawimy ci teraz warunki jakie będą cię obowiązywać w czasie szkolenia.
Mówili na przemian prowadząc spokojną i rzeczową rozmowę. Odpowiadali na moje pytania, uśmiechając się i gawędząc jakby recenzowali ciekawą książkę. Miałam 20 min na podjęcie decyzji. Jeśli zdecyduje się zostać w tym domu na 72 godz., będę musiała spełniać ich sugestie, wyzbyć się kompleksów i zahamowań. I bezwzględnie zachować bytność tutaj w całkowitej tajemnicy. Trudna decyzja, ale… pomyślałam, że to właściwie mój ostatni poryw szaleństwa przed kieratem małżeńskim. Właściwie, dlaczego nie miałabym sobie na niego pozwolić? Tak więc podjęłam decyzję. Ponownie zeszłam do jadalni. Panowie siedzieli na swoich miejscach, a na stole znajdowały się już tylko filiżanki z kawą.
– Jaka jest twoja decyzja?
– Postanowiłam zostać – obaj mężczyźni uśmiechnęli się przyjaźnie
– Wspaniale – w tej chwili obaj podnieśli się z krzeseł – czas na pierwszy krok – Matt zaczął rozpinać koszule.
– Mamy pięknie lato i bardzo sprzyjające warunki – powiedział Michał.
– Zrzućmy więc zbędne i niekomfortowe ubrania.
– Od tej chwili nie będziemy używać odzieży.
Zdjęli już koszule i zaczęli rozpinać spodnie. Wiedziałam, że jeśli się na to nie zgodzę to mogę od razu wyjść z domu i nigdy tu nie wrócić. Ale gdzieś tam głęboko zaczęła drgać cieniutka napiętą żyłka…. dlatego postarałam się zgrabnie rozebrać. Wróciłam szybko na swoje miejsce przy stole. Panowie nie czuli się skrępowani, zaproponowali odrobinę koniaku do kawy na który skwapliwie się zgodziłam. Michał miał pięknie zarysowane mięśnie brzucha i nie mogłam oderwać od niego wzroku, kiedy nalewał mi trunku.
– Nie krępuj się możesz dotknąć – chwycił mój nadgarstek kładąc dłoń na swoim pępku. Jedwabna skóra przykuła moje zmysły.
– Nie uznajemy skrępowania czy zażenowania, będziemy ci mówić co sprawia nam przyjemność i oczekujemy, że zrewanżujesz się tym samym – powiedział Matt
– W domu znajduje się jeszcze tylko jedna osoba. Zajmuje się kuchnią i naszą wygodą i czasami służy nam pomocą. – Michał ciągle stał koło mnie.
Swoboda panów i solidny łyk koniakowej kawy przynosił pożądany efekt. Pozwoliłam sobie przesunąć drżącą dłoń po karbowanym brzuchu mojego nauczyciela i dalej aż na pośladek.
Michał uśmiechną się:
– Dobrze, cieszę się ze nie będziemy tracić czasu na oswajanie cię.
Po kawie panowie zaproponowali relaks na świeżym powietrzu. Teraz wiedziałam do czego służy ten olbrzymi mór wokół domu. Z salonu po schodkach tarasu zeszliśmy do ogrody. Piękno zieleni, kwiecistych rabatek i niedużej kamiennej fontanny w pierwszej część ogrodu zalana była słońcem.
– Może się poopalamy?
Nieopodal stał okrągły stolik z krzesełkami ukryty pod altaną, a obok niej stała olbrzymia huśtawka z kwiecistym materacem. Usiadłam z Michałem na wzorzystym materiale, a Matt zniknął we wnętrzu domu po orzeźwiające drinki.
– Jak wrażenia?
– Bardzo przyjemne, chociaż oczywiście …… nie czuję się tak swobodnie jak wy…
– To całkiem zrozumiałe, ale myślę, ze już jutro się to zmieni – uśmiechnął się delikatnie, a ja próbowałam ten uśmiech rozszyfrować.
Ptaki przyjemnie ćwierkały, słońce prażyło.
– Proponuje odrobinę balsamu –
i nie wiadomo skąd Michał trzymał w dłoni balsam do opalania. Wylał niewielką ilość na dłoń i powolnymi dokładnymi ruchami zaczął wcierać białą substancję w moje ramiona. W błogim cieple oparłam się plecami o klatkę Michała, a on masował moja szyję, późnij piersi i brzuch. Odpływałam pod jego dotykiem. Wziął więcej balsamu i zaczął go wcierać w uda, tak daleko jak sięgała jego dłoń. Wrócił s powrotem w okolice pępka delikatnie przesuwając się coraz niżej – bliżej. Rozsunęłam odrobinę uda. Dłoń Michała wślizgnęła się głębiej. Pieszczoty były delikatne i tak bardzo przyjemne, że zamknęłam oczy i zaczęłam cichutko mruczeć. Usłyszałam kroki Matta i bezwiednie zsunęłam uda, ale Michał nie zabrał dłoni i nawet nie przestał poruszać palcami.
– Dziękujemy Matt – uśmiechnął się do towarzysza, który odwzajemnił uśmiech, odstawił szklaneczki i położył się na swoim leżaku. Michał przerwał błogie uczucie, któremu się poddałam:
– Może teraz ty nasmarujesz mnie?
– Dobrze – chyba zgodziłam się zbyt intensywnie, ale Michał udał ze nic nie zauważył.
Miał boskie ciało, dokładnie takie o którym można marzyć w bezsenne noce, a ja mogłam go dotykać …. masowałam te słodkie piersi i sprężysty brzuch, i nie zapomniałam o ramionach. A kiedy doszłam do ud mój profesor pokazał mi swój wskaźnik…. och. Czułam się jak dziecko w darmowej lodziarni. Dotykałam go udając, że wmasowuje balsam. Przesuwałam napletek w dół – powoli przywracając mu formę. Odchylił głowę do tyłu i zamknął oczy, a ja czułam taką satysfakcje……
– Zrób to, jeśli tylko masz ochotę – wyszeptał spoglądając na chwilkę w moje oczy. Zrobiłam to odwzajemniając spojrzenie…. wessałam się w niego i nie przestawałam, a on stopniowo odpływał. W pewnej chwili podciągnął mnie za barki do góry. Leżałam na nim, na jego twardym członku i marzyłam tylko o jednym.
– Niedużo będę mógł cię nauczyć….
Objęłam go udami, usiadłam na nim i po prostu go pocałowałam. Pomógł mi odnajdując drogę. Zaczęłam do wchłaniać, pomalutku i delikatnie, bo jego rozmiary nie pozwalały na pośpiech. A kiedy wszedł cały zaczęłam go wypuszczać, szybciej i głębiej powtarzając ruchy. Już nie delikatne, ale gwałtowne i namiętne. Kiedy huśtawka drgała pod nami coraz szybciej koło Michała usiadł Matt. Dotknął mojego uda i podał mi dłoń żebym mogła utrzymać równowagę. Powinnam jakoś zareagować na to zakłócenie prywatności, ale w tym stanie upojenia nie umiałam. Siedział tak blisko, że mogłam dotknąć dłonią jego piersi – niemniej rozbudowanej. A on zagłębił dłoń między moje uda. Podniecał mnie jeszcze bardziej. Właściwie nie jego dotyk, ale jego obecność oszałamiała mnie najbardziej. Miałam dwóch facetów!! I obaj byli nieprzeciętni!! Nie wiem jak to się stało, ale nagle Matt znalazł się za mną i zamiast Michała wnikał w moją szparkę. Oszalałam, nie wiem, ile to trwało. Pamiętam tylko zamroczenie w chwili orgazmu. Jeden z nich zaniósł mnie później do mojego pokoju. Obudziłam się gdzieś w porze kolacji.
Szybki prysznic i świadomość, że nie musze szukać żadnej sukienki ochłodził mój temperament. Moje szaleństwo na huśtawce …. oblał mnie płomienny rumieniec. Tak się zachowywać prawie w przeddzień własnego ślubu? Może w tej kawie był jakiś narkotyk? Uśmiechnęłam się do własnego odbicia – nie potrzeba narkotyków, kiedy ma się koło siebie takie ciała…. poczerwieniałam jeszcze bardziej.
Panowie siedzieli przy stole nakrytym do obiadu. Światła były przygaszone, na stole i na kominku płonęły świece.
– Odpoczęłaś?
– Tak dziękuję. – usiadłam przy stole starając się skupić uwagę na talerzu, jakby był czymś wyjątkowo interesującym.
– Nie powinnaś się czuć skrępowana, właśnie tak wygląda szkolenie. Nauczymy cię nowych technik, kontrolowania sytuacji…. i wszystkiego co cię będzie interesowało.
– Może masz jakiś pomysł na dzisiejszy wieczór?
Pomysł? Czuje się zaspokojona. Czy będzie tego więcej? Zaszaleć raz – ok., ale nie wiem, czy starczy mi na więcej odwagi? Pokręciłam przecząco głową.
– Dobrze, więc stawiamy na spontaniczność.
I właśnie od tego momentu nie umiałam się już odprężyć. Późny obiad okazał się drętwą farsą. Choć panowie starali się jak mogli, nie umiałam zapomnieć o tym co miałoby się jeszcze ewentualnie wydarzyć. A najlepsze jest to, że właściwie nic się nie wydarzyło. Po posiłku obejrzeliśmy film, kieliszek wina i o dość wczesnej porze – grzecznie przepraszając udałam się na spoczynek. Dopiero w olbrzymim, biało – złotym łożu zaczęłam się odprężać.
Zapadłam w głęboki sen, śniłam o falach, o szalejącym sztormie zagłuszającym wszystkie inne dźwięki, a później śnił mi się wysoki płomień w bajecznych kolorach. Ale czułam się bezpiecznie, było mi ciepło i tak przyjemnie. Ktoś obejmował mnie ramieniem, tulił do swoich piersi i pieścił nadzwyczaj delikatnie. A kiedy nie wiedziałam czy to jeszcze sen, czy może już jawa, wniknął w wilgotna cipkę. Pełna świadomość dotarła do mnie dopiero gdy smakował języczkiem moją myszkę. Masywne barki pochylały się między moimi udami. Cudownie to robił, nie chciałam, żeby przerywał. Tym bardziej, że dręczył mnie paluszkiem, a może dwoma? Jęczałam i wiłam się konwulsyjnie, straciłam kontrole nad własnym ciałem. Jego dłoń sprawiała mi taka przyjemność, że nie poczułam, kiedy zaczął pieścić drugą z moich dziurek. Chciałam odpłynąć, dochodziłam, byłam już tak blisko – kiedy przerwał.
– Co robisz? – dyszałam
– Chce cię mieć. – wrócił na miejsce za mną, – od tyłu
– Od tyłu? No nie wiem….
– Będzie cudownie. – nadgryzł opuszek mojego ucha. Z szafki nocnej coś wyjął, jakaś maść. Poczułam, jak smaruje moja dupkę i jak pomalutku wdziera się w te dziewicze rejony, pieszcząc dalej łechtaczkę. Raj na ziemi. Chyba krzyczałam z rozkoszy.
Obudził mnie zapach kawy. Z za kremowych zasłon przebijały słoneczne promienie. Nad stolikiem pochylony stał Michał z tacą w ręku. Na tacy stały trzy filiżanki. Wokół mojej tali opleciona była ciężka męska ręka. Delikatnie odwróciłam głowę i zobaczyłam pogrążoną we śnie twarz Matta.
– Ciii – Michał przyłożył palec do ust. – Dajmy mu się wyspać. Nieźle go wczoraj zmęczyłaś.
Starałam się odwzajemnić jego radosny uśmiech. Delikatnie wysunęłam się spod muskularnego ramienia.
– Było ciekawie? Przełamaliście jakieś bariery?
– No…. pierwszy raz bzykałam się analnie….
– Hmm… to dobrze. – zrobił krok w przód i objął mnie w pasie – zrobimy dzisiaj następny krok – uśmiechnął i pocałował mnie w szyję.
Co takiego ma w sobie ten facet, że nawet po ostrej nocy nie potrafię się mu oprzeć?
– Ale najpierw zjemy śniadanie.
Z filiżankami w dłoniach skierowaliśmy się w stronę bocznych drzwi, których jeszcze nie otwierałam. Znajdował się tam nieduży salonik ze stolikiem nakrytym do posiłku. Byłam nieludzko głodna, a śniadanie wyglądało przepysznie. Z zachłannością połykałam kolejne porcje, natomiast Michał tylko się uśmiechał.
– Nie masz apetytu? – przełknęłam cząstkę pomarańczy.
– Mam – uśmiechnął się – ale na coś innego. Chodź do mnie.
Z kolejnym kawałeczkiem soczystego owocu podeszłam do niego. Prosiłbym mu usiadła na udach. Przykrył dłońmi moje pośladki. Wessał się w pomarańczę, którą trzymałam, sok pociekł po dłoni. Kropla spłynęła po ręku, przez łokieć, na pierś i chciała uciec niżej. Ale zachłanne usta spiły ja ze sterczącej brodawki. Westchnęłam.
– Jeszcze chwila i nie będę mogła chodzić. Nigdy nie robiłam tego tak często…
– Mogę cię jedynie zapewnić, że nie zapomnisz tego szkolenia do końca życia.
Silnymi dłońmi uniósł moje ciało i nadział je na swój wskaźnik. Sex był intensywny, pełen energii i zachłanności. W obecnym stanie nie potrzebowałam długiej gry wstępnej. Moja myszka była wilgotna i opuchnięta, a Michał wydawał się spragniony. Wstał z moim ciałem i przeniósł nasze igraszki na wąską sofę.
– Mówisz, że Matt spisał się w nocy dobrze?
– Rewelacyjnie – wydyszałam.
– Matt chyba nie jest o tym tak przekonany…
I nim się zorientowałam mój nocny kochanek stał za mną i zaczął wnikać w dziurkę między pośladkami. Jęknęłam. Doznałam szoku, nie byłam gotowa na taki atak, ale…. było bardzo ciekawie… wypełnili całe moje wnętrze… do samego końca. Bałam się, że tych dwóch gigantów mnie rozerwie, ale współgrali idealnie. Baraszkowaliśmy ponad godzinę, po czym padłam wyczerpana. Nie miałam już siły. Miałam dość seksu na najbliższy miesiąc. Machał zwlókł się z sofki i wyjął coś z sekretarzyka.
– Dobrze, – powiedział – ale w zamian… będziesz nosić to. – pokazał mi niewielki przedmiot z krótkim sznureczkiem.
– Co to takiego?
– Pozwól to ci pokażę. – ukucnął między moimi rozwartymi udami i wsunął niewielki przedmiot w ociekającą cipkę. – To działa tak:
W dłoni trzymał dwa piloty, jeden rzucił do Matta. Poczułam leciutkie drżenie w pochwie.
– A więc to wibrator?
– Tak, ale nie byle jaki. Jego zasięg to 300m, ma funkcje programowania i…. tylko my możemy nim sterować, ok?
– I biedzicie mnie nim pobudzać, dopóki znowu nie zechce się seksie?
– Coś w tym rodzaju. – Matt się uśmiechnął.
– Więc, dobrze panowie. Idę wziąć prysznic.
Jak tylko przekroczyłam próg drzwi poczułam intensywniejsze wibracje. Och nie – pomyślałam. Ale się wpakowałam…
Minął prawie cały dzień. Miałam cichą nadzieję, że w końcu te baterie się wyczerpią – panowie ich bynajmniej nie oszczędzali. Nie mogłam swobodnie chodzić. Przez cały czas przezroczysta substancja ściekała po smukłych udach. Matt sadystycznie wykorzystywał władzę nade mną. Gdy graliśmy w karty, podniecał mnie do granic możliwości – nie mogłam się skupić – a później wyłączał nie pozwalając osiągnąć satysfakcji. Ile można wytrzymać takich męczarni. Po kolacji skapitulowałam. Poprosiłam Matta o „lekcję”, ale nie chciał mi jej udzielić. Powiedział, że byłam niegrzeczna i ze nie zasługuje na nagrodę. Spierałam się z nim delikatnie, ale nie ustępował. Michał powiedział, żebym się nie kłóciła, tylko ładnie poprosiła. Wiec w geście desperacji zaczęłam prosić. Swoista zabawa…
Musiałam ich błagać, potwierdzić ich dominację nade mną, ostatecznie skończyłam klęcząc i w geście poddania zgodziłam się unieruchomić. Byłam przecież niegrzeczna wiec nie powinnam mieć z tego przyjemności. Hum., zapowiadało się nieciekawie, ale moi nauczyciele byli bardzo wyrozumiali. Przywiązali mnie do stołu w niezbyt intymnej pozycji. Przez kolejna godzinę kolejno korzystali z mojego ciała wedle własnego upodobania. Wróciłam do swojej sypialni na chwiejnych nogach, obolała i bardzo zmęczona. Tej nocy nikt mnie nie odwiedził i byłam za to naprawdę wdzięczna.
Zaczął się ostatni dzień mojej nauki. Obolała myszka pulsowała intensywnie przy każdym kroku. Śniadanie było jak zwykle przepyszne, a atmosfera i towarzystwo urocze.
Nie poruszaliśmy tematów osobistych – z wiadomych względów. Omijaliśmy tamte sprawy szerokim łukiem, jakby były nierealne. W końcu były innym światem… Rozmawialiśmy na temat preferencji seksualnych. Michał zapytał, ile byłabym w stanie zrobić dla „czyjejś” przyjemności.
Nie wiedziałam.
– Wiesz, że 85% mężczyzn marzyło chociaż raz w życiu o stosunku z dwiema kobietami?
Słuchałam dalej domyślając się do czego zmierza.
– Umiałabyś dzielić się swoim mężczyzną? – nie umiałam na to odpowiedzieć.
– A co byś powiedziała na …
– Chyba nie jestem zainteresowana – wtrąciłam szybko.
– Szkoda. Sprawiłoby ci to większą przyjemność, gdybyś robiła to z przekonaniem.
Ale ja nie chciała tego robić w ogóle! Byłam wściekła, na siebie, na nich i na nią! Miała na imię Julia. Blondynka o filigranowej figurce i uroczym uśmiechu. W fartuszku i z dużym kuferkiem w rękach wkroczyła do mojej sypialni. Panowie rozsiedli się wygodnie na rzeźbionych krzesłach przy okrągłym stoliku. Kuferek znalazł się na brzegu łóżka, nachyliła się nad nim i zaczęła grzebać w jego zawartości.
– Wiesz co to jest? – trzymała w dłoni kuleczki
– Oczywiście!
– A to? – wyjęła kolejny przedmiot
– Tak.
Wyjęła ich jeszcze kilka, na końcu pytając którego z nich cichłabym użyć. Nie odpowiedziałam.
– Moim ulubionym jest ten – wyjęła blisko metrowego, karbowanego fallusa – uwielbiam się nim bawić.
Usiadła w nogach łóżka, opierając się plecami o zagłówek. Patrzyłam jak delikatnie rozsuwają się jej płatki, jak wsuwa do środka szeroki niczym nadgarstek przedmiot. Bawiła się nim oblizując wargi.
– Chcesz spróbować? Przysuń się bliżej. Jest długi, starczy dla nas obu.
I znowu ulegam. Dotykałam udami jej ud. Zaokrąglony koniec wnikał w moja szparkę. A mężczyźni patrzyli. I tylko reakcja ich przyrodzeń zdradzała emocje. Po pewnym czasie zapomniałam o ich istnieniu. Julia miała cudownie gibkie ciało i takie ciepłe dłonie. Nie zdawałam sobie sprawy, że ich dotyk może sprawić taka przyjemność. Drażniła moje brodawki, całowała szyje nie wiem, kiedy zaczęła całować usta – tak delikatnie. Dotykałam jej szparki. Pozwoliła mi drażnić siebie wibratorem…
Potargane i spocone dałyśmy sobie buzi na dowiedzenia, po czym zniknęła za drzwiami. Wiedziałam, że mężczyźni będą teraz chcieli rozładować własne napięcie, i nie myliłam się. Tak spędziłam ostatni wieczór z tego niesamowitego szkolenia.
Nie spotkałam więcej ani boskiego Michała, ani szalonego Matta, ani uroczej Julii.
Po powrocie do domu wzięłam kilka dni urlopu, żeby dojść do siebie. Czy żałuje? Nie i nigdy nie będę tego żałować. Co więcej zachęcam do tego i ciebie…
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Podła Ala -
Piotrus… i pewna lazienka
– Piotruś, nie rób tego – mówiłam splątanym językiem nie do końca przekonana, czy aby na pewno chce , żeby zaprzestał swoich czynności.
– Nie wygłupiaj się. Widziałem jak patrzyłaś na mnie, gdy tańczyłem z Jolą…
Jego głos zmieniał się w zależności od tego jak głęboko wsuwał twarz w zagłębienie moich ud, a oczy iskrzyły blaskiem w pogrążonej półmrokiem łazience.
– Nie jesteś już z Jolą? – świadomość odpływała ode mnie.
– Jestem. Ale nie ma jej tutaj…
W łazience było ciemno, ponieważ któryś z pijanych imprezowiczów zgasił od zewnątrz światło. Ja znalazłam się w niej z powodu dużej ilości Tequili i zawrotów głowy. Piotrek wemknął się nie postrzeżenie, gdy nachylałam się nad zlewem pełnym zimnej wody. Kiedy się odwróciłam stał z szerokim uśmiechem zamykając drzwi od środka. Był taki seksowny w kremowej koszulce, która cudownie opinała zmysłową sylwetkę. Podszedł i obejmując mój kark po prostu wessał się w rozsunięte ze zdziwienia usta. Po chwili zszedł niżej badając jędrność piersi i jeszcze niżej. Ukląkł przede mną i podciągnął bardzo krótką mini. Odsunął na bok stringi w kolorze moro. Ktoś zgasił światło, a on gmerał zachłannym językiem po napiętej łechtaczce. Dłońmi desperacko trzymałam się mokrej umywalki, ponieważ nogi stały się przerażająco giętkie. Iskierki prądu błyskające wewnątrz mojego ciała wyrwały z ust jęk rozkoszy, gdy zagłębił palec w wilgotnej szparce.
– To cudowne! – szepnęłam przeczesując jego ciemne włosy palcami.
– Nie, to ja jestem cudowny!
Teraz gdy doprowadzał mnie do obłędu wprawnym dotykiem, byłam nawet w stanie przyznać mu racje. Bawił się moim ciałem jak dziesięciolatek bawi się gierką elektroniczną. Lizał i ssał na przemian moją słodką dziurkę, a palcem pieścił jej wnętrze. A kiedy i tego było mało, zagłębił drugi i trzeci palec. Zadrżałam przy tym ruchu i przy każdym kolejnym. Moje ciało, żyjące teraz własnym rytmem przeżyło orgazm na krawędzi mokrej umywalki. Piotrek zdawał się nie słyszeć jęków rozkoszy i ciągle jeszcze pieścił miękkie futerko. A kiedy ostatni dreszcz miną, a oddech próbował się uspokoić, zaczęłam go delikatnie odsuwać.
– Piotruś, już po wszystkim. Dziękuje, ale już nie musisz… – zaczęłam tłumaczyć na wypadek, gdyby nie zauważył mojego szczytowania. – Rozumiesz?
Zaprzestał swoich ruchów i spojrzał tymi cudownymi, błękitnymi oczami. Lekki uśmiech zakwitł na jego twarzy. Wstał z kolan, wytarł usta rękawem i pocałował mnie. W pożegnalnym geście czułości pogładziłam jego policzek i ruszyłam w stronę drzwi.
Ale złapał mnie za nadgarstek i przytrzymał.
– Malutka, przecież wiesz że to nie koniec?
– Ale ja już nie potrzebuje…
– Ale ja owszem…
Znowu objął i zaczął całować, popychając jednocześnie w stronę najbliższej ściany. Tam muskając ustami kark, obszedł mnie z tyłu. Czułam jak mnie dotyka, jak gniecie bluzkę, Jak powija spódnice do pasa. Czułam jak twarde, pulsujące stworzenie wdziera cię w dopiero zaspokojoną norkę i jak rozgrzewa na nowo jej żar. Wbijał się we mnie, musiałam oprzeć dłonie na ścianie. A on walił coraz mocniej i szybciej, miażdżył piersi. Dawał upust swej samczej, prymitywnej żądzy. Pieprzył z dziką furią, aż zaczęłam jęczeć i stękać, niemal krzyczeć. Zakrył dłonią moje usta, próbując mnie uciszyć. Ja wolałam ssać jego palec, ten sam który przed chwilą we mnie tkwił. Ostatnim targnięciem na moją ociekającą myszkę osiągną szczyt, nie pozbawiając i mnie tej przyjemności. Jeszcze długie minuty staliśmy w ciemności uspakajając własne ciała, potem dyskretnie puściliśmy łazienkę. Każde w swoją stronę.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Podła Ala -
Juz nie moj.
Rozparta w fotelu odpoczywam z muzyką na uszach. Na zamknięty laptop pada słoneczny snop światła. Stopy oparłam o biurko, zsuwającą się nisko w wygodnej, relaksującej pozycji. Z za uchylonego okna dochodzą dźwięki codzienności. Stąpanie na chodniku, przejeżdżający samochód. Ptaki dźwięczące na gałęziach drzew. Spoglądam w tą przestrzeń odpoczywając. Zachodzisz mnie i patrzysz z pytaniem w uśmiechniętych oczach: co robisz? Odpowiadam leniwie dotykając Twojego uda: dobrze, że jesteś. Widzę zakłopotanie w Twojej twarzy. Łagodnym uśmiechem wspieram słowa: nie krępuj się, czuj się swobodnie – i dodaje – dotknij mnie jak chcesz. Słowa w znaczeniu: przesuń moje nogi i siadaj na biurku, wywołały krępujący uśmiech i moje zawstydzenie. Dreszcz wspomnienia spina łopatki, a Ty śmiejesz się z tej reakcji. Krępuje mnie myśl, że faktycznie chcę się Tobie poddać, tutaj w świetle dnia, w odsłoniętym oknie. Zrobiłabym to gdybyś chwytając mój kark podciągną do swoich ust. Pewnym gestem posadził na skraju biurka, gdzie proponowałam miejsce Tobie. Odpłynęłabym w nicość gdybyś stanął między moimi udami zsuwając moje biodra jeszcze bliżej. Całuj mnie proszę w szyję. Obejmij stęsknione piersi. Pragnę tego jak kwiaty deszczu na wiosnę. Ponaglam podciągając sukienkę. Kocham, gdy wchodzisz we mnie. Szaleje, gdy robisz to tak perwersyjnie wolno.
Otwieram powieki. Skupiam zamglony wzrok napotykając Twoją twarz, opanowaną i nieświadomą sceny toczącej się sekundę temu w mojej głowie. Drżącymi dłońmi wspieram się wstając z fotela. Wychodząc do kuchni pytam: chcesz kawy?
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Podła Ala -
Maskarada
– Przepraszam, wybacz – mówiłam wyswobadzając się z przyjacielskich ramion. – Nie powinnam cię obarczać – chlipałam nosem, – ale tak jakoś wyszło…
– daj spokój – słabym uśmiechem i dłonią na ramieniu starał się dodać otuchy. – Jestem na miejscu – objął ramieniem przyciągając do swojego boku i poprowadził do najbliższej ławki. Wieczór był chłodny, z ust uciekały obłoki pary, ale powietrze stało bezwietrznie. Gwiazdy błyszczały jak małe kryształki.
– No dalej, wyrzuć to z siebie. – Usiedliśmy. Westchnęłam uspokajając oddech.
– Nie wiem jak to się stało? To właściwie nic takiego. Wiesz, bez motyli w żołądku. Ale jest mi teraz tak źle… a tamto wspomnienie jest diametralnym przeciwieństwem… wychodzi na to, ze beczę użalając się
nad sobą…
Słuchał cierpliwie nie wtrącając farmazonów. Od czasu do czasu masując moje ramię.
– Pamiętasz ostatnią zabawę karnawałową? – Uśmiechnął się pod nosem.
Wenecki karnawał był świetnym motywem przewodnim. Wszyscy goście nosili maski. Miałam piękną maskę ozdobioną gęsim puchem i drobnymi srebrnymi kryształkami w okolicy oczu. Wyglądała jak skrzydło anioła i przysłaniała tylko górną część twarzy, podkreślając spojrzenie błękitnych oczu.
– Wiem, że ludzi było tam mnóstwo, ale pamiętasz może chłopaka w masce z orlimi piórami? – Zamyślił się prze chwilę.
– Tańczyłaś z nim, jest na kilku zdjęciach.
– Tak, tańczyłam… – znowu spuściłam głowę. – Rozmawialiśmy, wiesz takie gatki szmatki o niczym. Ale miał taki wibrujący głos, jakby mruczał mówiąc. Jakby mnie prowokował. I nie mogłam się oprzeć, zaczęłam z nim flirtować. – Na to wspomnienie uśmiechnęłam się do siebie. – Kurcze, banalna historia: pare drinków, słodkie słówka, zalotne spojrzenia… tylko, że… Nie umiem tego nazwać! Może sposób,
w jaki przesuwał dłonią po moich plecach, a może spojrzenie tych miodowych oczu… zapomniałam gdzie i z kim jestem. Kiedy wrócił do stołu, zerkałam ukradkowo. Przyłapał moje spojrzenie, za każdym razem uśmiechał się delikatnie pochylając głowę. Dziewczyna u jego boku zajęta była rozmową. Jest w tym jakiś czar, do koła panuje gwar, przygaszone światła, głośna muzyka, a my spojrzeniem wykrawamy sobie chwilę – taką mała stop klatkę. Zauroczył mnie, zainspirował, zahipnotyzował – sama nie wiem… W pewnym Momocie kiwną ledwie dostrzegalnie głową, uśmiechał się do swojego rozmówcy, ale patrzył w moje oczy. Ten gest był jak list, jak mapa, jak sygnał. Wiedziałam czego chce i nawet siłą woli, gdybym takową wówczas posiadała, nie potrafiłabym mu odmówić. Na klatce schodowej, na parterze, blisko wyjścia była zorganizowana palarnia i klub dyskusyjny w jednym. Nie było tam wcale ciszej niż na sali. Schody powyżej prowadziły do zamkniętych, przeszklonych na kolorowo drzwi. Zdobycie klucza do tego pomieszczenia nie stanowiło trudności. Wystarczyło wiedzieć gdzie odwiesza je szef kuchni. A ja wiedziałam… Wchodząc do pomieszczeń kuchennych udałam, że czegoś szukam, a rozejrzawszy się do koła ukryłam klucz w zaciśniętej dłoni. Tanecznym krokiem z uśmiechem przyklejonym do twarzy wyszłam na klatkę. Stał w cieniu na wyższym półpiętrze. Dłonie trzymał w kieszeniach spodni, lekki uśmiech gościł pod maska. Nie mogłam oderwać wzroku od jego spojrzenia. Z dłonią na poręczy weszłam wolno na półpiętro. Stał niedbale oparty ramieniem o szklane drzwi. Stanęłam tuż przed nim, twarzą w twarz. I jakby to była najbardziej naturalna rzecz pod słońcem, lekko przechylając głowę pocałowałam jego usta. Były słodko miękkie, ciepłe. Przez chwilę skonsternowane, ale natychmiast przestały być uległe. Objął dłońmi moje ramiona przyciągając je bliżej, aż biustem oparłam się o jego klatkę. Bezwiednie dłońmi objęłam męskie biodra. W tempie głodnych pocałunków przesuwałam je
wzdłuż pleców. Jakaś para wyszła roześmiana z Sali tanecznej. Mój towarzysz wciągnął nas głębiej w cień.
– Poczekaj –poprosiłam i nie rozluźniając objęcia wcisnęłam klucz w zamek. Przesunęliśmy się tylko kawałeczek, na drugą stronę drzwi. Oparł mnie plecami o nie i całując załamanie żuchwy wyjął mi klucz z dłoni. Przekręcając zostawił go w zamku.
– Mamy tylko chwilę – szepnęłam.
– Wiem – odszeptał z nutką żalu. Dłonią śmiało obejmował pierś.
Drugą sunął wzdłuż uda podciągając brzeg spódnicy. Zawahał się, gdy pod palcami poczuł koronkę pończoch i ciepłą skórę uda, po biodro, aż do pasa. Westchnęłam od dreszczy, gdy dotykiem wypalał ślad na skórze. W małym pomieszczeniu stał pod ścianą rząd krzeseł, jakieś pudła, regał z zastawą i kilka stołów zsuniętych w lakierowaną taflę. Nie było tu okien, a jedynie światło zabarwione kolorowymi szybkami z drzwi, wpadało z klatki schodowej. Bajeczną mozaiką barwiło jego koszulę. Rozpinałam guzik za guzikiem, kolejny fragment ciała okrywając pocałunkami. Zeszłam nisko, do pępka i
jeszcze niżej.
– Proszę … – jęknął odrzucając głowę do tyłu. Opierał dłoń o drzwi nade mną gdy brałam go do ust. Wstrzymał oddech gdy obejmowałam go wargami.
– Dość – szepnął podciągając mnie za ramiona do ust. Moje cało pulsowało. Kierowało się własnymi pragnieniami. Chciałam żeby mnie dotykał, żeby mnie wziął, ale nie w tej pozycji. Nagle odepchnęłam go stanowczo od siebie. Stanął w bezruchu, czekając na najgorsze. A ja podeszła gibkim krokiem do pierwszego stołu, oparłam o jego brzeg pośladki. Rozstawiłam lekko nogi. Dłoń przesunęłam wzdłuż uda odsłaniając kremowy fragment ciała i patrząc wyzywająco na mojego kochanka kiwnęłam paluszkiem. Szelmowski uśmiech zakwitł na jego ustach. Miałam wrażenie że nawet się nie zatrzymał. Podszedł i po prostu wszedł we mnie, odsuwając na bok czarne majteczki. Poddała się jego ruchom, jęknęłam prosząc o więcej. Przyciągnął moje biodra zsuwając pośladki nad sam brzeg stołu. Nie trwało to długo, nie w tym tempie… spełnienie przyszło nagle, jakby gnane pośpiechem. Wtulił twarz w zagłębienie mojego barku uspokajając oddech. Rozluźniłam obejmujące go uda.
– Przepraszam – wydyszał pieczętując pocałunkiem przeprosiny.
– Nie, – zaśmiałam się leniwie, – to ja przepraszam. Objął dłońmi moją twarz – ale niczego nie żałuje, nie za to przepraszam. Byłaś cudowna. – patrzył mi głęboko w oczy, podkreślając wypowiedziane słowa. Rozładowując napięcie uśmiechnęłam się rozbrajająco.
– Ty również.
Doprowadziliśmy się do porządku. Przy drzwiach czułym gestem wyprostował zmierzwiony kosmyk moich włosów. Udało nam się wymknąć niezauważenie. Nie chciałam z nim więcej tańczyć. Nie chciałam ryzykować, zdradzić się intymnym gestem. Myślał chyba podobnie bo wkrótce wyszedł ze swoją towarzyszką.
– Mówiłam, nic takiego. Nie znam nawet jego imienia…
– Można się tego dowiedzieć! Jest jeszcze lista gości z tamtej imprezy.
– Wiem, ale nie chce psuć tej bajki. – emocje opadły i głos miałam spokojnie monotonny.
– Nie rozumiem Cię, – mówił autentycznie zadziwiony, – skoro sex był taki zajebisty dlaczego nie chcesz tego powtórzyć?
– Bo to nie wszystko. Gdyby okazał się zupełnie przeciętnym facetem…w chwilach takich jak ta nie miała bym do czego wracać…
– Ach ty roztropniaku, – potargał moje włosy. –a może jest fajnym gościem i było by „chwil takich jak ta „ więcej? – zatrzymałam na jego twarzy sceptyczne spojrzenie.
– Ty naprawdę wierzysz w bajki? – śmialiśmy się obydwoje.
– Dzięki – objęłam potężne ciało – pomogło.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Podła Ala -
Monika
Urodziłam się w Dreźnie i tam też chodziłam do szkoły. Mieszkaliśmy w domu Hansa i jego rodziny gdzie mama pracowała u niego jako kucharka. Hans, jej pracodawca, bogaty Niemiec prócz matki zatrudniał jeszcze dziewczynę do sprzątania i ogrodnika. Mama urodziła się w Polsce toteż zmusiła mnie bym nauczyła się jej ojczystego języka. Kiedy byłyśmy same rozmawiałyśmy wyłącznie po polsku. Tak więc byłam dwujęzyczna a w szkole uczyłam się też francuskiego i angielskiego. Mając dwanaście lat byłam dość wysoka i zaczynałam dojrzewać. Żona Hansa, Rita, to miła, postawna blondynka która jak sądzę lubiła mnie i czasami robiła drobne prezenty. W tym czasie miałam swoje fantazje ale były one tak niewinne i kręciły się wokół chłopaków ze szkoły a szczególnie jednego, Klausa. Nie wiem czy on mnie w ogóle dostrzegał. Mieszkałyśmy w odrębnym budynku razem z ogrodnikiem , 50 letnim zażywnym mężczyzną. Kiedy mogłam a szczególnie jak Rita mnie zapraszała chodziłam do domu Hansa i tam się bawiłam kiedy nie było przedszkola. Do szkoły odwoziła mnie Lucy, Tajka opiekunka Jurgena a czasami też Rita, tak przy okazji, jak się wybierała później do miasta. W lecie kiedy była ładna pogoda korzystaliśmy z basenu. Od kiedy pamiętam Rita przebywała wtedy albo topless albo zupełnie nago. Zupełnie się nie wstydziła, mimo że w pobliżu zawsze kręcił się ogrodnik który zawsze miał coś do zrobienia w pobliżu. Przekonała mnie i ja też nie ubierałam kostiumu kąpielowego. Uczyła mnie pływać i w krótkim czasie potrafiłam pływać nie tylko żabką ale też na plecach. Mama o wszystkim wiedziała i się godziła. Nie ubierałam kostiumu nawet kiedy Hans przychodził się schłodzić. Jego też się nie wstydziłam. Często, nad basenem, Rita smarowała mnie olejkiem do opalania abym się nie spiekła na raka. Robiłam też to samo dla niej. Kładła się na brzuchu i smarowałam jej plecy, odgarniając włosy aby się nie natłuściły. Kiedy leżała na plecach też chciała żebym ją całą smarowała. Siedziałam na niej, równie naga jak ona i wcierałam jej ten olejek w skórę na stopach, łydkach, udach a nawet piersiach i łonie. Oddychała wtedy jakoś szybciej i czerwieniała na buzi, nie wiem czemu. Zawsze miała wygolone łono i “tam” wyglądała jak moja myszka. Mama nie goliła części intymnych i miała niezłego kocura. Rita lubiła mnie czesać robiąc zawsze jakieś fajne fryzurki, niekiedy nawet były śmieszne. Miałam wtedy może 11 lat jak chciałam o coś zapytać Ritę i pobiegłam do domu i weszłam na górę bo nigdzie na dole jej nie było. To co zobaczyłam stojąc w drzwiach sypialni zaszokowało mnie. Rita siedziała na Hansie i go ujeżdżała. Więcej się domyślałam niż wiedziałam co robią. Szybko uciekłam stamtąd mając nadzieję że mnie nie zobaczyli. Postanowiłam że o TE sprawy wypytam Ritę. Kiedy znów spotkałyśmy się nad basenem, cała czerwona z zakłopotania zadałam jej pytanie o to, jak to się robi z mężczyzną. Myślałam że mam tyle pytań a jak przyszło co do czego to nie wiedziałam o co pytać. Zaskoczyło ją to ale ze spokojem odparła że co prawda, jestem jeszcze za młoda żeby się tym interesować ale skoro pytasz to co nieco mogę ci wyjaśnić.
-Pewnie wiesz, jakie są różnice między kobietą a mężczyzną.
Kiwnęłam niepewnie głową że tak a ona spytała czy widziałam męskiego siusiaka. –
-Widziałam, odparłam.
No więc właśnie, jak mężczyzna jest wstanie podniecenia to ten jego penis bo tak się go określa wkłada do pochwy kobiecej i nim rusza w przód i tył.
-No, ale gdzie do kobiety?.
Na te słowa rozłożyła swoje uda, a że była bez majtek pokazała to miejsce i wsadziła tam palec a potem drugi. Widziałam jak się tam zagłębił aż do końca.
-a czy ja też tak mogę sobie włożyć?
Zapytałam
-jeszcze jesteś za młoda i lepiej tak nie próbuj.
Po tej lekcji poglądowej uznała lekcję za zakończoną.
Wieczorem mama odebrała telefon i dowiedziała się że jej mama a moja babcia ma duże problemy ze zdrowiem i potrzebuje pomocy. Nazajutrz, po rozmowie z Ritą wsiadłyśmy w samochód i pojechaliśmy do Polski do Żagania gdzie mieszkała babcia. Okazało się że sprawa jest poważna i babcia musi iść do szpitala z jakąś dolegliwością czy czymś.
Byłam już kilka razy w Polsce ale zawsze się tam czułam obco.
Mówiłam po polsku ale dość niechętnie. Teraz, niedawno skończyłam dwanaście lat i zaczynałam się przyglądać chłopakom. W Polsce podobnie jak w Niemczech dzieciaki w moim wieku zachowywali się całkiem podobnie. Kiedy po tygodniu, babcia wróciła ze szpitala do domu, było jasne że musimy tam zostać by jej pomóc. W tym czasie poznałam Kaśkę mieszkającą obok domku Babci. Były wakacje a więc nie było szkoły i miałam dużo czasu. Kaśka często zapraszała mnie do siebie i spędzaliśmy czas razem gadając i śmiejąc się. Rodzice Kaśki to majętni ludzie, mają duży dom z basenem. Jak nastały lipcowe upały często się kąpałyśmy. Pierwszy raz, przyzwyczajona do nagości po prostu się rozebrałam do naga i zaczęłam smarować olejkiem do opalania. Jak ona to zobaczyła, była bardzo zaskoczona moją śmiałością.
-Przecież jesteśmy dziewczynami i to nic wielkiego, no dawaj ściągaj te szmatki, powiedziałam.
Z dużymi oporami zdjęła na razie biustonosz który skrywał maleńkie piersiątka. Majtki zachowała, ciągle się mnie krępując. Niespodziewanie pojawiła się mama Kasi i zapytała czy nie jesteśmy głodne bo ma obiad w lodowce i może podać. Popatrzyła na mnie, uśmiechnęła się tylko i poszła nic nie mówiąc. Na obiad założyłam majtki, topik i w klapkach poszłyśmy. Po obiedzie pomogłam w zmywaniu a właściwie poznosiłyśmy ze stołu do zlewu gdzie mama Kasi brudne talerze wsadziła do zmywarki. Później wróciłyśmy nad basen i tym razem obie solidarnie rozebrałyśmy do naga. Przyszła do nas mama Kasi i w kostiumie kąpielowym położyła się na leżaku. Patrzyła na nas, uśmiechając się ale nie komentowała naszej nagości. Kiedy tylko byłyśmy same to jak to dziewczyny gadałyśmy o ciuchach, modzie, muzyce i oczywiście chłopakach. O tym ostatnim, nie miałyśmy żadnych doświadczeń. Opowiedziałam jej jak to podejrzałam Ritę z mężem w trakcie uprawiania seksu i jej objaśnienia potem.
Ona z kolei opowiedziała mi jak pół roku temu podejrzała swoją matkę jak uprawiała seks z jakimś chłopakiem. Nie mężczyzną ale chłopcem może 15-16 letnim.
-Byłam w szoku tym bardziej że koleś chodził do mojej szkoły do ostatniej klasy. Myślał że o niczym nie wiem i jak mnie mijał na korytarzu uśmiechał się szelmowsko.
-Oczywiście ciekawiło mnie jak to jest czuć w sobie kutasa, zastanawiała się. Nie wiem, czy jeszcze się z nim kochała ale to jedyny seks na żywo jaki widziałam. Oczywiście to w necie się nie liczy ale zawsze to jakaś lekcja poglądowa.
Z Kaśką utrzymywałam kontakt bardzo długo, tym bardziej że była naszą sąsiadką. Okazało się że w Polsce musieliśmy zostać na dłużej i stało się jasne że będę się uczyć w polskiej szkole i od razu w gimnazjum. Początkowo nie było łatwo bo trochę mi dokuczali za akcent ale z czasem znalazłam kilka dziewczyn z którymi się zakumplowałam. Z nauką sobie radziłam i po skończeniu gimnazjum poszłam do Zespołu Szkół Ekonomicznych w tym samym mieście. Tam poznałam kilka fajnych dziewczyn i chłopaków. Z Marcinem to nawet chodziłam pół roku i w wieku 16 lat pierwszy raz uprawiałam seks. Po tym pierwszym razie były następne. W domu nie było to łatwe bo była babcia i często mama która zaczęła gdzieś pracować ale miała tak elastyczny grafik że nie można było przewidzieć kiedy się pojawi. Oczywiście zdarzyła się wpadka i to w momencie kiedy to robiliśmy. Mama nakryła nas kiedy nadziana na Marcina ujeżdżałam go. Na szczęście nie robiła scen i dopiero kiedy byłyśmy same, nagadała mi. Z Marcinem wkrótce i tak się rozstałam kiedy się dowiedziałam że mnie zdradza. Trochę cierpiałam ale jakoś mi przeszło. Później byli też inni ale to tak nudne że nie ma o czym pisać. Miałam już 18 lat, skończyłam szkołę i zaczęłam pracować. Zmieniłam się, urosłam i mam 174 cm. wzrostu, włosy długie ciemne a sylwetkę szczupłą.
Podobno ładna. Może nie zarabiam kokosów ale potrafię się gustownie ubrać czym zwracam uwagę facetów. Byłam w klubie ze znajomymi i poznałam starszego kolesia, Janka. Imponował mi klasą i tym jaki był szarmancki. Kilka dni trzymałam go na dystans żeby dalej się starał ale dawno się nie kochałam i kiedyś po kinie dałam się namówić na kawę u niego. Oczywiście wiedziałam po co idę i nie myliłam się. Była kawa oczywiście, lampka wina i w trakcie zaczął się do mnie dobierać. Pozwoliłam się rozebrać i kiedy sama zaczęłam się nakręcać wpuściłam go między swoje uda. Poza tym że koleś był doświadczonym kochankiem i miał takiego kutasa o jakim marzy większość kobiet. To był dobry wybór. Koleś nauczył mnie wiele rzeczy i z nim pierwszy raz osiągnęłam orgazm. Mimo że był starszy chyba o 10 lat oczarował mnie. Spotykaliśmy się 2-3 razy w tygodniu u niego i zawsze było super. Kochałam go i godziłam się nawet na to że dołączyła do nas jego znajoma 40 letnia Gosia. Laska mimo że miała swoje lata była naprawdę piękna i zgrabna i była Bi. Wysoka jak ja, blondyneczka z koczkiem na głowie i pięknymi ustami. Piersi miała duże już lekko opadające ale wciąż seksi. Pierwszy raz całowałam się z kobietą i całowałam ją “tam” a ona mnie. Podobało mi się. Janek kochał się z nami obiema, wkładając swój wspaniały organ raz we mnie by po chwili zagłębić go w Gosi. Początkowe zakłopotanie obecnością drugiej kobiety w naszym łóżku znikło i nastąpiła swoboda między nami. Spędziłam z nimi całą noc i niedzielny poranek. Na śniadanie zeszłam tylko w klapeczkach czując motyle w brzuchu. Oni już byli i przygotowywali posiłek. Gosia miała na sobie tylko koszule Janka a Janek szorty i podkoszulek. Z Gosią umówiłam się też zupełnie indywidualnie u niej w domu na seks. Było naprawdę super. Zdarzyło się też kiedyś że po pobycie w klubie, wróciliśmy do domu z naszym znajomym, Kubą. Chyba się domyślałam co im chodzi po głowie ale to robiło się naprawdę ekscytujące. Ciekawiło mnie jak będzie. Widziałam w necie jak dwóch mężczyzn kocha się z kobietą i to było naprawdę podniecające. Najpierw dla rozluźnienia napiliśmy się drinka a potem rozebrali mnie zostawiając tylko moje szpilki. Jeden całował mnie z przodu a drugi pieścił moje plecy i pupę. Ten z tylu wkładał język do mojej pupy i na niej się skupił. Szybko zrobiłam się nieprzyzwoicie mokra. Nagą zaprowadzili do łóżka i znowu pieszczoty całego ciała. Nawet nie wiem kiedy poczułam jak Kuba wchodzi we mnie podczas gdy Janek dał swojego kutasa do ssania. To co poczułam w sobie to raczej nie było małe. Pierwszy raz miałam w sobie dwa kutasy. Po chwili była zmiana i teraz Janek posuwał mnie w cipkę a Kuba dawał do ssania. I właśnie wtedy go zobaczyłam. Był wspaniały równie długi jak Janka ale trochę grubszy. Wreszcie jeden po drugim skończyli we mnie. Ładunek w ustach jak zwykle po prostu połknęłam, a z cipki sperma Kuby pomału ze mnie wyciekała. Wstałam i poszłam do łazienki, wysikać się i ochlapać. Wróciłam naga na dalsze zmagania ale chłopaki poszli do kuchni się napić. Szukałam swoich rzeczy żeby chociaż ubrać sobie majtki ale ich nie widziałam. Tak jak stałam poszłam za nimi. Siedzieli w kuchni przy stole i popijali wodę z cytryną. Siadłam na wolnym krześle nie przejmując się swoją nagością i poprosiłam o to samo. Chwilę gadaliśmy, śmialiśmy się i dowcipkowaliśmy.
Janek objął mnie ramieniem i pocałował a Kuba pieścił moje piersi. Wypiliśmy napoje do końca i wróciliśmy do sypialni. Leżałam naga między nimi z nogami wyprostowanymi kiedy znowu zaczęli mnie pieścić i całować. Znowu szybko byłam mokra i gotowa. Janek położył się na plecach i wciągnął mnie na siebie. Wprowadziłam go do środka i chwilę się tak bujałam czekając co zrobi Kuba. Miał jakiś bardzo śliski żel którym posmarował swoje palce i zaczął wkładać mi do pupy. Trzy łatwo wchodzące palce przygotowały mój rezerwowy otworek miłosny do wypełnienia. Kochałam się analnie już kilka razy i nie miałam z tym problemów. Pomalutku centymetr po centymetrze Kuba wsuwał swego zaganiacza w moją dupcie. To było niesamowite czując te dwa organy w sobie.
Wypełnienie było wszechobecne kiedy oba potężne tłoki we mnie niestrudzenie pracowały. Orgazm był nieziemski. Myślałam że zemdleję ale tak się nie stało. Potem był kolejny i kolejny. Trwałam w takim błogim odrętwieniu czując jak kolejno jeden po drugim wstrzykują we mnie swoje ładunki.
Kompletnie wyczerpana ległam na plecach zaplatając ręce za głowę i zamknęłam oczy. Ciało jeszcze się wyciszało i odpoczywało po intensywnym wysiłku. Chłopaki leżeli po moich obu stronach głaszcząc po piersiach i udach. Nie wiem kiedy usnęłam. Była noc kiedy się przebudziłam czując w sobie ruszającego się kutasa. Biernie się temu miłemu odczuciu poddawałam specjalnie nie interesując się do kogo należał. Było mi dobrze, ciepło i wygodnie. Delikatny orgazm był tak słodki że moje wewnętrzne drgania wyzwoliły orgazm u mojego kochanka. Znowu zapadłam w sen i gdzieś około 9 rano wybudziła mnie ręka błądząca po moim ciele. Zatrzymała się na mojej cipce i tam delikatnie pieściła łechtaczkę. Czułam błogie narastanie przyjemności i już miałam dojść kiedy poczułam Janka wsuwającego się między moja nogi. Zadowolona rozłożyłam je by mógł się swobodnie we mnie wpasować i już go miałam w pierwszym delikatnym pchnięciu w sobie. Rozpędzał się coraz szybciej i szybciej aż wreszcie wbił głęboko i zastygł wtryskując we mnie swoje nasienie.
Kiedy skończył, zauważyłam że Kuba cały czas nas obserwował i jakby czekał na swoją kolej. Ujęłam go za rękę i zaprosiłam między swoje uda. Przerwał i obrócił mnie na brzuch podciągając pupę wysoko i delikatnie acz stanowczo włożył mi do tyłka. Znowu czułam się dobrze wypieszczona i zaspokojona. Była chyba 10 kiedy zakończyliśmy nasze poranne pieszczoty. Wstałam i poszłam do łazienki wziąć długi gorący prysznic. Mokre włosy zawinęłam w turbanik i owinięta ręcznikiem zeszłam na dół na śniadanie. Moi kochankowie szykowali śniadanie. Kuba robił jajecznicę a Janek kroił chleb i parzył herbatę. Powiedziałam “Dzień Dobry” chłopaki i każdemu dałam całusa uśmiechając się. Byli w szampańskich nastrojach i korzystając z tego że mam jeszcze chwilkę wróciłam szybko do łazienki aby rozczesać włosy i coś narzucić na siebie. Nigdzie nie widziałam swoich rzeczy, chyba je specjalnie schowali a nie chciałam znowu korzystać z mokrego ręcznika toteż nie mając innego wyjścia poszłam na śniadanie nago. Chłopcom moja golizna bardzo się podobała i zaprosili do stołu gdzie posiłek już czekał. Miłosne zapasy znacznie uszczupliły moje zapasy energii toteż rzuciłam się na jedzenie jak głodna wilczyca. Atmosfera przy stole była fantastyczna. Wspominaliśmy nasze nocne uniesienia. Już nawet same rozmowy na ten temat powodowały że robiłam się wilgotna a moja nagość którą prezentowałam dodatkowo mnie podniecała. Niespodziewanie usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Janek wstał i poszedł zobaczyć kto to. Po chwili wprowadził do kuchni……..chłopca. Koleś miał nie więcej jak 15-16 lat. To Sebastian mój chrześniak. Siedziałam tam naga, zaskoczona i ciekawa po co go tutaj wprowadził. Przedstawił mnie a ja kiwnęłam głową i podałam mu rękę. Chłopak był wyraźnie speszony i nie wiedział gdzie podziać oczy.
-Jak by ci to powiedzieć Monia, Seba kończy dzisiaj 16 lat i pomyślałem że może zgodzisz się wprowadzić go w świat seksu w którym jesteś już jakiś czas i może dzięki tobie pozna tak fascynującą dziedzinę życia jaką jest seks. Wiem że stawiam cię w niezręcznej sytuacji ale może zrobisz to dla mnie i dla niego prezent, proszę.
Prośba i sytuacja bardzo mnie zaskoczyła. Przyznaję, chłopak był naprawdę uroczy. Szczupły blondasek, z kręconymi włosami, śliczne niebieskie oczy a delikatny uśmiech zupełnie mnie rozbroił. Podobał mi się a że takiego doświadczenia też byłam ciekawa powiedziałam że z przyjemnością zajmę się jego seksualną edukacją. Wstałam, podeszłam do niego i pocałowałam w usta. Kiedy zobaczył że jestem zupełnie nago uroczo się zarumienił. Wzięłam go za rękę i poprowadziłam do sypialni na górę. Na schodach szłam pierwsza tak żeby mógł podziwiać moje plecy, nogi i pupę.
W sypialni zaciągnęłam zasłony by zrobić lepszy, bardziej intymny nastrój. Na miejscu pomogłam mu się rozebrać.
Kiedy zdjęłam jego bokserki oczom moim ukazał się całkiem fajny kutasek dziarsko sztywny i gotowy. Zadrżał, kiedy całując go dotknęłam dłonią. Aksamitny w dotyku ale tak twardy jak kołek. Uklękłam i objęłam główkę wargami. Poruszyłam kilka razy i stało się czego można się było spodziewać. Z głośnym jękiem eksplodował w moich ustach. Przytrzymałam chwilę i cała zawartość połknęłam. Smakowała lepiej niż sperma Janka i Kuby. Byłam pewna że za chwilę będzie znowu gotowy.
Położyłam się na plecach i poprosiłam by mnie pieścił a ja mu pokażę jak. Szło mu trochę nieporadnie ale po kilku wskazówkach robił to coraz lepiej. Jakże to było podniecające. Spojrzałam w dół i stwierdziłam że Seba już jest gotowy. Rozłożyłam nogi i pociągnęłam go na siebie by zbliżył swego kutaska do mojej cipki. Pomogłam mu wejść. Zrobił to bardzo delikatnie jakby się bał że mnie uszkodzi. Patrzyłam jak zmienia się jego twarz w trakcie. Powiedział że nigdy w życiu nie czuł takiej przyjemności na swoim kutasie i że mam cipkę o jakiej zawsze marzył. Leżał na mnie ten słodki nastolatek podobnie jak ja co by nie mówić też ciągle mam naście i sprawiał mi wielką frajdę. Zmieniliśmy pozycję. Klękłam a on wiedział co dalej. Jeszcze raz trochę pomogłam mu wejść i dalej poszło bardzo sprawnie. Po chwili robił to już bardzo umiejętnie. Wreszcie przyspieszył i znieruchomiał wstrzykując we mnie swoje młode nasienie. Nie miałam orgazmu ale to i tak sprawiło mi wielką przyjemność. Po wszystkim poszliśmy pod prysznic gdzie jeszcze raz mu dałam na stojąco. Po prysznicu, odszukałam swoje ubranie i pożegnawszy się z chłopakami wróciłam do domu.
Nazajutrz mama powiedziała mi że dzwoniła Rita z Niemiec i pytała czy mogłabym zająć się ich 12 letnim chłopcem bo jego niania Lucy musiała wracać do Tajlandii. Oczywiście jak usłyszałam kwotę za jaką miałabym to robić natychmiast się zgodziłam. 6 lat nie byłam w Niemczech bo wyjechałam mając 12 lat a wiec tyle ile ma teraz Jurgen. Zadzwoniłam jeszcze tylko do firmy że odchodzę z skutkiem natychmiastowym i po dwóch dniach wsiadłam do busa który zawiózł mnie do Drezna. Na miejscu czekał na mnie Hans. Powiedział że bardzo urosłam i wypiękniałam i że jestem podobna do matki.
Na miejscu zobaczyłam że są zmiany. Odświeżono basen, ogród wypiękniał a dom jest po remoncie. Wszystko pachniało świeżością i nowością. Od razu też przywitałam się z Ritą. Pani domu jak zwykle piękna długie jasne włosy spięte w koński ogon i mimo swoich 37 lat szczupła i zadbana. Od razu przedstawiła mi swojego syna Jurgena. Wyjeżdżając wtedy z Niemiec, chłopczyk miał 6 lat i był pod opieką Lucy. Nie miałam wtedy z nim bliskiego kontaktu a teraz to ja miałam mieć na niego oko. Chłopczyk, a właściwie chłopiec miał już 155 wzrostu, oczywiście blondynek jak mama i ojciec. Szczuplutki, niebieskie oczy. Na przywitanie zamiast pocałować mnie w policzek zrobił to centralnie w usta. Zaskoczona, nic nie powiedziałam tak jak nie reagowali na to jego rodzice. Odświeżyłam się i rozpakowałam a następnie poszłam do moich gospodarzy i zarazem pracodawców na rozmowę by doprecyzować moje obowiązki i wynagrodzenie jakie będzie mi przysługiwać.
W czasie rozmowy towarzyszył mi Jurgen, siedział obok trzymając mnie za rękę. Dziwiło mnie to bo to już prawie nastolatek a on mimo to do mnie się kleił. Kiedy wszystko już było ustalone poszliśmy do jego pokoju żeby zobaczyć jak mieszka i czym się zajmuje. Pokój typowego bogatego nastolatka. Plakaty gwiazd Hip Hopu oraz znani piłkarze Bundesligi a nawet Plakat Lewandowskiego. Na biurku oczywiście laptop Apple i najnowszy iPhone. Miałam go odwozić do szkoły samochodem jaki mi przydzielono a w wakacje jakie za chwilę się miały rozpocząć być jego opiekunką żeby mu żadne głupoty nie przyszły do głowy.
Wyszliśmy z domu do ogrodu i przekonałam się jak bardzo wypiękniał. Parkan tworzył gęsty żywopłot przez który nic nie było widać. Basen już był wypełniony wodą i zachęcał do kąpieli. Ale było już późne popołudnie i trochę się ochłodziło
więc nawet Jurgen nie chciał. Wróciliśmy wobec tego do domu i tam już czekała na nas kolacja. Po kolacji chłopak poszedł do siebie pograć na Playstation a ja zobaczyć na Fejsie co słychać. Zadzwoniłam do mamy i o wszystkim jej opowiedziałam. Około 22 przyszedł do mojego pokoju Jurgen pożegnać się przed spaniem dając buziaka, oczywiście w usta.
Nazajutrz wstałam o 8 i właśnie się kąpałam w swojej łazience kiedy przyszedł młody. Nago wyszłam z pod prysznica specjalnie się nie kryjąc i wróciłam do pokoju po ubranie.
Patrzył na moje cycki i wygoloną cipkę z wyraźnym zainteresowaniem. Nie spieszyłam się z ubieraniem. Poszukałam najpierw biustonosza a kiedy go ubrałam dalej bez majtek frontem do niego rozmawialiśmy o planach na dzisiaj. Powiedział, nie odrywając wzroku z mojej cipki że moglibyśmy pojechać na rowerach nad jeziorko w lesie.
Powiedziałam OK i zbliżając się do młodego poczochrałam go po głowie i siadając na fotelu ubrałam wreszcie majtki. Śniadanie było gotowe i musieliśmy chwilę poczekać na Ritę i Hansa by z nimi zjeść i powiadomić o naszych planach. Wyrazili zgodę a my zaopatrzeni w prowiant biwakowy pojechaliśmy leśnymi dróżkami na upatrzone miejsce. Rozłożyłam koc i rozebraliśmy się do kostiumów kąpielowych. Słoneczko świeciło coraz mocniej toteż od razu trzeba się było zabezpieczyć kremami z filtrem. Posmarowałam młodego a on mnie. Kiedy on to robił to koniecznie chciał mnie smarować całą. Zdjęłam biustonosz i smarując plecy poprosił abym się obróciła na plecy to mi wysmaruje przód. Piersi może nie mam zbyt dużych ale całkiem fajne i ich smarowanie młodemu bardzo się podobało.
Ponieważ ciągle byliśmy sami postanowiłam nie ubierać biustonosza. W czasie kiedy smarowałam młodego wyraźnie widziałam jak mu staje kuśka. Pomyślałam że młody staje się mężczyzną. Gorąc dawał się już tak we znaki że weszliśmy do wody by się schłodzić. Okazało się że młody potrafi całkiem dobrze pływać i chociaż było tam płytko można było popływać. Kiedy wróciliśmy na koc młody bezceremonialnie zdjął majtki by je wycisnąć z wody. Kiedy to zrobił, nie ubierał ich i leżał całkiem nagi. Popatrzyłam na niego, na jego wcale nie małego wzwiedzionego kutaska, uśmiechając się. Przypomniał mi się chłopaczek którego wtajemniczałam w świat seksu w Polsce. Moje stringi też były mokre toteż niewiele się zastanawiając też je zdjęłam. Mały gapił się na mnie i zastanawiał pewnie co może się dalej zdarzyć. Położyłam się na plecach chłonąc promienie słoneczne. Leżałam, kiedy poczułam jego rękę na mojej piersi. Popatrzyłam surowo na niego i walnęłam go po łapie mówiąc:
-młody, zachowuj się, nie za wcześnie ci kudłate myśli po głowie chodzą?
No co? ja tylko chciałem zobaczyć jakie są w dotyku bo tak w ogóle to są śliczne.
Lepiej się nie interesuj.Wziął rękę ale kuśka mu dalej dziarsko sterczała.
Teraz za to bezceremonialnie się na mnie gapił a szczególnie między moje nogi. Udawałam że śpię ale z pod przymkniętych powiek patrzyłam jak próbuje zobaczyć więcej zbliżając twarz do mojego krocza.
Podniosłam lekko kolana i uchyliłam uda by mu to umożliwić. Patrzył i tarmosił swojego ptaka. Nie wiem czy już się spuszcza czy tylko brandzluje, dla takiej przyjemności. Wreszcie odpuścił a ja niby się przebudziłam i znowu poszliśmy do wody. Tym razem tak jak staliśmy czyli nago. Nad wodą ,przebywaliśmy do 14 a potem ubraliśmy się i wróciliśmy do domu na obiad. Po obiedzie młody i ja poszliśmy nad basen kładąc się na leżaki. Tutaj, w strojach kąpielowych lecz po chwili zrezygnowałam z biustonosza i byłam topless.
Młody specjalnie skakał koło mnie do wody żeby mnie ochlapać. Takie były te jego końskie zaloty. Kilka razy mnie pocałował. Na to się godziłam bo to były płytkie niewinne całusy. Kilka następnych dni wyglądało podobnie. Jurgen coraz częściej się do mnie przymilał i mnie całował. Ostatnim razem zrobił to nieco dłużej dotykając mnie języczkiem. Podnieciło mnie to nieoczekiwanie dla mnie samej. Tłumaczyłam sobie że to przecież ciągle dziecko mimo ze był tylko niższy o głowę. Miesiąc później chłopak obchodził 13 urodziny, był kinderbal mnóstwo dzieciaków, prezentów i zamieszania. Kupiłam mu książkę i jakaś gierkę na PS. Dziękował mi wylewnie oczywiście przyjmując moje pocałunki w usta. Kiedy goście się rozeszli przyszedł do mnie i opowiadał wrażenia i pokazywał prezenty. Cieszyłam się razem z nim.
Siedział koło mnie co chwile mnie dotykał i całował. Jego ostatni pocałunek się przedłużył, rozchylił usta wsuwając język do moich ust. Pozwalałam do momentu kiedy zaczął mnie obmacywać po piersiach.
-dość tego młody, nie pozwalaj sobie za dużo.
Niepocieszony strzelił focha i poszedł do siebie.
Uświadomiłam sobie że już dawno nie uprawiałam seksu i bardzo mi tego brakowało. Robiłam sobie dobrze w łóżku wieczorem ale widomo, to nie to samo.
Brałam prysznic jak niespodziewanie wszedł do łazienki młody. Żeby go jakoś udobruchać pozwoliłam by wszedł do mnie. Szybko się rozebrał i wskoczył do kabiny gdzie się kąpałam. Powiedział że chętnie wymyje mi plecy. Wziął gąbkę ode mnie i mył moje plecy i pośladki a następnie uda i łydki. Sama się obróciłam przodem by to zrobił z tej strony. Najpierw namydlił gąbkę oraz nałożył więcej żelu na rękę ale samą dłonią mył mi piersi ,brzuch i cipkę, obserwując moją cipkę jakby miała lada moment zniknąć.
Wstał, wziął słuchawkę prysznica i spłukał ze mnie mydło. Teraz ja myłam jego. Szybko wymyłam plecy, pośladki i uda a kiedy się obrócił wymyłam piersi, brzuch i ujęłam w dłoń jego kutaska. Mimo młodego wieku miał około 15 cm. I już było co trzymać w dłoni. Ruszyłam kilka razy ręką by obsunąć napletek i wymyć żołądź. Podobało mu się. Spytałam czy już się spuszcza. Kiwnął głową że tak. Ruszałam ręką kilka razy i wtedy wystrzelił. Zakwilił cicho i przywarł do mnie całym ciałem.
-Dziękuję, tak o tym marzyłem. Powiedział
Spłukał z siebie resztę mydła a następnie wyszedł z kabiny. Wycierał się kiedy ja opuściłam kabinę i osuszyłam się ręcznikiem a następnie ubrałam koszulkę nocną i poszłam do sypialni.
Spytał czy może wejść ale się nie zgodziłam toteż niepocieszony wrócił do siebie.
Nazajutrz po śniadaniu Rita i Hans wyjechali na dwa dni w sprawach biznesowych a my zostaliśmy sami, nie licząc ogrodnika i kucharki. Po domu chodziłam w koszulce i mini spódniczce. Dzisiaj byłam jakaś podniecona i nie ubrałam majteczek. Młody jakimś sposobem to odkrył i co chwilę próbował mnie macać po tyłku. Kiedy upał zrobił się nieznośny poszliśmy nad basen. Leżałam na leżaku w samych stringach a młody w szortach. Oczywiście gapił się na mnie cały czas, a jego sztywny kutasek robił cały czas namiocik na jego szortach. Po takim gorącym dniu nadciągnęły ciemne chmury i zanosiło się na burze. Dopiero w nocy burza przybrała na sile z wiatrem, grzmotami, błyskawicami i ulewnym deszczem. Jurgen wystraszony wpadł do mnie i wskoczył do łóżka. Cały drżał i wtulał się we mnie jakbym miała go ochronić. Kiedy tak leżał a mnie podwinęła się koszulka nocna, wykorzystał to i mnie tam dotknął. Zrobiłam groźną minę i zabrałam jego rękę ale on nie rezygnował i dalej mnie tam dotykał aż wreszcie dałam za wygraną i pomyślałam że to robi się przyjemne tym bardziej że wiedział jak. Czułam jak pieści moją łechtaczkę i czułam narastające podniecenie. Dotknęłam go a on był już dawno gotowy i twardy jak kołek drewniany. Po chwili położył się na mnie i rozsunął nogi zgrabnie wchodząc w moją cipkę. O, pomyślałam, na pewno nie jestem jego pierwszą . Robił to z taką wprawą że naprawdę byłam zaskoczona jego umiejętnościami. Przestał się przejmować szalejącą burzą za oknem. Wyszedł i powiedział żebym uklękła. Znowu bez mojej pomocy znalazł się w środku a po chwili czułam jak kończy strzelając we mnie. Ja niestety nic z tego nie miałam prócz zaskoczenia i zdziwienia nie tylko z tego że on to potrafi ale też własnej niespodziewanej uległości dla tego małolata. Wszystko przez to że jestem mocno wyposzczona i kto wie czy nawet psu bym nie dała żeby poczuć kutasa w sobie. Podtarłam się chusteczką higieniczną i spytałam:
-od kiedy i z kim już uprawiałeś seks?
Uśmiechnął się i powiedział:
-Wiem i byłem pewny że od razu się zorientujesz.
Lucy, moja niania wprowadziła mnie w świat seksu. Jak wiesz Tajki są niskie prawie jak dzieci ale seksualnie bardzo sprawne.
Lucy to już prawie 40 letnia kobieta i będąc tutaj nie miała jak zaspokoić swoich potrzeb. Ja bardzo szybko stałem się maniakiem seksualnym bo jak mi dała raz to już poszło. Najpierw robiliśmy to jak rodziców nie było w domu no i wtedy gdy Lucy miała ochotę a miała na szczęście często. Pokazywała mi różne techniki, musieliśmy uważać żeby się nie wydało przed rodzicami, przecież jestem nieletni. Niestety kiedyś matka nas przyłapała i była afera. Wypytała najpierw mnie potem ją a kiedy dowiedziała się że robimy to z własnej woli to machnęła ręka i powiedziała że nie ma nic przeciwko. Kiedy wyjechała, bardzo mi tego brakowało no ale pojawiłaś się ty i chociaż ciężko szło to jednak się udało. Jesteś naprawdę świetną laską do tego młodsza i ładniejsza. Patrzyłam na niego jak leżał obok mnie ten dzieciak a już mężczyzna i wyglądało na to że mogę zaspokajać swoje potrzeby stosunkowo łatwo. Przyznaje Tajka dobrze go wyszkoliła bo potrafił mnie doprowadzać do orgazmu. Mimo że był jeszcze młody, okolice krocza już nieźle zarośnięte, dlatego zaprowadziłam go kiedyś do łazienki i go starannie wydepilowałam. Trochę się buntował ale jak powiedziałam że nie zrobię mu loda z włosami w tym miejscu, to skapitulował. Teraz był gładziutki jak moja cipka. W nagrodę wyssałam mu kutaska i chętnie połknęłam zawartość. Kiedyś nakryła nas Rita, przyjeżdżając wcześniej i zobaczyła jak leżał na mnie i mnie posuwał. Nie słyszałam jak weszła i zobaczyłam ją dopiero jak stała nad nami i nam się przyglądała.
– Widzę synu że nie marnujesz czasu a ty Monika uwodzisz nieletniego ale to chyba wiesz?.
-Mylisz się Rita, to on mnie uwiódł.
Odpowiedziałam w trakcie jak jej synek dalej na mnie leżał i mnie posuwał.
Młody popatrzyła na matkę i wystrzeżył zęby w uśmiechu.
Klepnęła chłopaka w tyłek i wyszła. Od tego czasu robiliśmy to już bez stresu że nas przyłapie. Już mi nie przeszkadzało że to dzieciak, ważne że było mi z tym dobrze. Młody uwielbiał moje stopy i dużo czasu im poświęcał całując je i pieszcząc.
Wkładał swego małego miedzy nie i się zaspokajał. Dla mnie to też była miła odmiana i przyjemność. Stopy zawsze miałam zadbane a paznokcie lakierowałam na różne kolory i wyglądały naprawdę seksownie. Uwielbiał też pieścić moją cipkę sprawiając mi tym dużo przyjemności.
Któregoś razu chłopak poszedł do swojego kolegi a ja zostałam sama i korzystając z okazji zobaczyłam co nowego na Fejsie. Jeszcze nie przejrzałam wszystkiego co chciałam kiedy usłyszałam pukanie do drzwi. To była Rita.
-Nie przeszkadzam?
Zapytała.
-Nie, wchodź coś się dzieje?
Zapytałam.
-Oh, zupełnie nic, trochę się nudzę, pomyślałam że wpadnę zobaczyć co u ciebie, czy wszystko dobrze.
Usiadła koło mnie na kanapie i objęła mnie ramieniem.
-Wiesz, cieszę się że jesteś tu z nami i że tak świetnie dogadujecie się z Jurgenem. Bardzo się wyciszył i spoważniał by nie powiedzieć wydoroślał. Sadzę że to twoja zasługa.-
-Tak ,też mam wrażenie że z niego to już prawdziwy facet, w sensie dosłownym też.
Powiedziałam, uśmiechając się szelmowsko i puściłam jej oczko.
-Tak wiem szybko zaczął uprawiać seks i szczerze mówiąc zaskoczyła mnie twoja otwartość na niego i to że pozwalasz mu się do siebie zbliżyć.
-Wiesz, on jest taki słodki i śliczny a do tego jest całkiem sprawnym kochankiem i bardzo lubię to z nim robić.
Jak już sobie tak śmiało rozmawiamy, zapytam wprost:
-Uprawiałaś kiedyś seks z kobietą?
-Tak, zdarzyło mi się i powiem ci że nie spodziewałam się że może być tak miło nawet z kobietą. A co masz na mnie ochotę?
-Owszem, jesteś nie tylko młoda ale też bardzo ładna i zazdrościłam synowi że się z tobą kocha.
A co na to Hans, czy wie ze lubisz też kobiety?
Tak, wie i nawet kiedyś kochaliśmy się we trójkę z jeszcze jedną kobietą, nawiasem mówiąc, nasza dobra znajoma. To był jego pomysł. Potem spotkałam się z nią już całkiem na seks tylko we dwie.
Mówiąc to, delikatnie pogłaskała mnie po ramionach i policzku. Kiedy się do niej uśmiechnęłam, pocałowała mnie delikatnie w policzek a po chwili w usta. Ładnie pachniała i mimo że była sporo starsza, bardzo seksowna. Nigdy nie patrzyłam na Ritę w kategoriach kochanki ale podziwiałam ją. Myśl że może tak być od razu mnie podnieciła. Znowu się pocałowałyśmy tym razem dłużej, z języczkiem. Rita ma fajne pełne usta a do tego miękkie i zmysłowe. Usiadłam okrakiem na jej kolanach przodem i teraz nasz pocałunek trwał naprawdę długo. Wzajemnie głaskałyśmy się, zdjęłam z niej topik a następnie rozpięłam i zdjęłam biustonosz. Ma ciągle fajne cycki większe niż moje i miło je było tulić i całować. Ona zdjęła ze mnie bluzeczkę a że nie miałam biustonosza moje cycuszki przylgnęły do jej piersi gdy się całowaliśmy. Poczułam jak wkłada rękę w moje majtki i dotyka cipki. Już byłam mokra toteż jej palec z łatwością wsunął się do mojej pochwy. Było trochę niewygodnie, dlatego położyłyśmy się na kanapie zdzierając z siebie resztę ubrania. Naga przylgnęłam do niej całując jej piersi, płaski brzuch docierając do waginy. Miałam przed oczami jej idealnie wygoloną cipkę ale tak jakby tam nigdy nie wyrastały. Co ciekawe jej wargi sromowe były zupełnie niewidoczne a szczelina nawet lekko rozchylona ledwie ukazywała wejście do pochwy wielkości 20 groszówki. Dziwne że ta kobieta rodziła bo miała cipkę jak nastolatka. Pieściłam chwilę to cudo wkładając język do środka by ssać łechtaczkę. Pachniała ładnie i mocno. Poprosiła by się obrócić w pozycje 69. Zrobiłam tak i teraz w tym samym momencie dostarczaliśmy sobie przyjemności. Rita to doświadczona kochanka i kochanie się z nią przeszło moje oczekiwania. Była niesamowita i dreszcze rozkoszy przechodziły po mnie raz po raz. Wsadzałam dwa palce do jej pochwy i robiłam klasyczną palcówkę którą doprowadziłam ją do orgazmu. Szczęśliwa i zaspokojona teraz ona językiem doprowadziła mnie do rozkoszy na którą czekałam a Rita wiedziała co i jak. Namiętnym pocałunkiem podziękowałam jej za dostarczona rozkosz.
-Musimy to powtórzyć Monia jesteś kapitalna i taka seksowna.
Powiedziała Rita.
-Też się cieszę że poznałyśmy się od tej strony, Rita.
Chwilę jeszcze leżałyśmy i już miałyśmy iść do łazienki kiedy w drzwiach pojawił się Jurgen.
-No, piękne rzeczy widzę i ty mamo dobierasz się do mojej dziewczyny.
-Bez przesady młody nie jestem twoja dziewczyna a co najwyżej ty moim podopiecznym. To że czasami na coś ci pozwalam to tylko moja dobra wola.
Patrzę na niego a on nic nie mówi tylko szybko się rozbiera i wskakuje do nas.
Leżałam na boku przytulona do Rity kiedy poczułam jak się do mnie przytulił i zaczął szukać wejścia do mojej cipki swoim kutasikiem.
Rita uśmiechała się na te jego zapędy i po chwili już wiedziała że dopiął swego.
Czułam jak chwilkę się tam mościł i zaczął ruszać przód tył. Poddawałam się temu ciągle przytulona do piersi Rity i delikatnie pieściłam ręką jej druga pierś.
Wyczuwałam narastające podniecenie u mojej kochanki o czym świadczył jej przyspieszony oddech.
Dotknęłam jej łona i wsunęłam palec do jej wilgotnej waginy. Zrobiłam krótką palcóweczkę by po chwili skupić się na łechtaczce. Ta zupełnie nowa sytuacja z udziałem jej syna który właśnie mnie posuwał wyzwoliła w niej szybki i mocny orgazm. Drżała, piersi jej falowały i łapała głębokie oddechy kiedy dochodziła wydając głośne westchnienia przeżywanej rozkoszy.
Mnie też udzieliła się jej rozkosz i kiedy poczułam jak młody dochodzi eksplodowałam silnym orgazmem.
-No młody, z ciebie to już prawdziwe seksualne zwierzę. Nie przepuścisz żadnej okazji żeby sobie poruchać. Nawet moja obecność cię nie zniechęca. Jeszcze chwila i weźmiesz się za mnie, czyż nie myślałeś już o tym?
-Szczerze? Myślałem o tym od dawna zwłaszcza jak Monika ciągle mnie zbywała ale nie miałem wystarczającej śmiałości by się do ciebie mamo zbliżyć a podobasz mi się bardzo.
Nie tracę nadziei że kiedyś mi dasz.
-Zapomnij jestem twoja matką a matki nie kochają się z synami.
Powiedziała Rita i wstała by udać się do łazienki wziąć prysznic.
C.d.n.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Tiba 40 -
Dotyk
– Mogę spytać…, co robisz? – Nieśmiały głos wyrwał mnie z otępiałej zadumy.
Palec, którym nieświadomie przesuwałam po wrażliwej skórze swojego przedramienia zamarł w bezruchu.
– …Przepraszam…tak czasami mi się zdarza. – próbowałam zakryć zakłopotanie uśmiechem.
Mały pokoik, zagracony niemiłosiernie, przeznaczony na biuro z ledwością mieścił kilka krzeseł i mały stolik. Usiedliśmy tam, żeby w spokoju porozmawiać o ewentualnej pracy dla mnie. Ale po początkowo nerwowej atmosferze, kiedy podziękowałam za propozycję i stwierdziłam, że wolę Tomka w charakterze kolegi niż szefa, niezręczne napięcie między nami zniknęło. Dla kurażu wypiliśmy po piwku, a po godzinie już zupełnie spontanicznie rozmawialiśmy o „niczym”. Przynajmniej, dopóki nie zaczęłam zajmować się sobą…
– Dlaczego?
– Co dlaczego? Dlaczego się zdarza? Tobie nigdy nie zdarzyło się zamyślić?
– Tak – przytaknął jednocześnie unosząc brwi, – ale ja nigdy nie onanizuję się publicznie….
Z zadziornym uśmieszkiem czekał za odpowiedz.
– To nie był onanizm! – zabrakło mi tchu – To tylko odrobina przyjemności, jak …pocieranie karku.
– Hm… – widziałam uprzejmą rezygnację na jego twarzy i jak zwykle zareagowałam impulsywnie.
– Daj rękę – zażądałam. Odwróciłam się przodem do Tomka i czekałam, aż poda mi lewą rękę. Wahał się tylko chwilę, zanim wierzchem dłoni dotknął mojego kolana. Jedna dłonią ujęłam męski nadgarstek, drugą poczęłam delikatnie, ledwie dotykając skóry muskać jego przedramię. Patrzyliśmy sobie przy tym w oczy. To był rodzaj pojedynku. Czekałam aż przyzna, że to co robię jest drobną przyjemnością. On czekał aż skapituluję. Jasne oczy nie reagowały w żaden sposób, były chłodne jak grudniowe niebo. Nie mogłam się skupić. Przeszkadzała mi nawet cisza w pokoju. I kiedy chciałam już zrezygnować objął kciuk, którym go trzymałam. Drobny gest jak hipnoza przykuł moje zmysły. Przestałam myśleć, bo cała moja uwaga skupiła się na tym doznaniu. Drażniłam jego skórę, a on bawił się moja dłonią. Pocierał masując mięśnie kciuka, opuszkiem przesunął po nadgarstku, po cienkiej skórce usianej żyłkami. I wyżej do zgięcia, do miejsca, którym wcześniej bawiłam się sama. Nie umiałam już patrzeć mu w oczy. Gęsia skórka zdradzała emocje. Napięcie rosło od subtelnego doznania. Zauroczona patrzyłam, jak każdy jego dotyk parzy niczym płomień. I nagle przestał, zatrzymał dłoń w bezruchu. Zamarłam jak on i z pytaniem, niemal pretensja spojrzałam w te przepastne, okolone jasnością oczy. Gdybym była w stanie spytałabym: dlaczego. Ale nie byłam…chciałam jeszcze!
Dziękuje Ci serce z ratunek, gdy umysł zawodzi. Gdy nie wiesz, co się dzieje, jak i po co, ono przychodzi z pomocą.
Powinnam przerwać tę dziwna zabawę, ale tuż pod szczęką, na szyi pulsująca żyłka przykuła moją uwagę. Drgała szybko w pospiechu, jak moje serce. Jak moje usta, gdy bojaźliwie i delikatnie smakowały jego ust. Gdyby nie chciał, nie oddałby pocałunku. Ale zrobił to! Dwa, trzy razy mocniej. A gdy usiadłam na jego udach, rozgrzewał szyję, zakamarek ucha, dekolt…gorącym oddechem. A dłonie…ach te dłonie…
Słodkie serce, czemu zawodzisz, gdy umysł przytomnieje? Gdy po fakcie nie mogłam spojrzeć mu w oczy? Czemu zwodzisz, gdy na pożegnanie całował wnętrze mojej dłoni?
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Podła Ala