….Mam na imię Beata, jestem elegancką atrakcyjną kobietą w wieku 42 lat. Na co dzień pracuje jako księgowa i doradca rachunkowy, lecz po godzinach zajmowałam się czymś jeszcze co wkrótce miało wypłynąć na światło dzienne.
Środa rano, zwykły dzień w środku tygodnia obudziłam się rano nie spodziewając się co na mnie dzisiaj czeka. Poranna rutyna i toaleta, strój a następnie zaczęłam się malować, pomimo wieku lubiłam dużą ilość makeup’u i odważne ubrania. W ten dzień założyłam moją obcisłą skórzaną spódniczkę mini, do tego czarna obcisła bluzka z długim rękawem i dużym dekoltem. Pod spodem miałam koronkowy biustonosz, mimo wieku dbałam o formę i uczęszczałam po godzinach na siłownie, co jednak nie przeszkadzało w posiadaniu obfitego biustu, który lubiłam eksponować. Na moje długie nogi założyłam cieliste rajstopy 20 DEN i do tego szpilki na obcasie zapinane delikatnym paskiem na kostce. Przed godziną ósmą rano byłam już w pełni gotowa i wsiadłam do mojego auta aby udać się do biura. W porannym korku w radiu usłyszałam o zabójstwie prokuratora, lecz żaden pomysł nie pojawił się w mojej głowie. Przed 9 dotarłam do pracy i udałam się na piętro do mojego biura w którym ze względu na zajmowane stanowisko przebywałam sama. Po godzinie dziesiątej odebrałam telefon od mojej sekretarki że ktoś z Policji do pani, zaniepokojona powiedziałam żeby weszli. Czekając za biurkiem otworzyły się drzwi wszedł policjant i policjantka ubrani po cywilnemu, lecz mieli na sobie kamizelki. Nagle Policjant powiedział żebym spokojnie wstała zza biurka i podniosła ręce do góry. Wystraszona podniosłam ręce i wstałam, wtedy policjantka podeszła do mnie i kazała trzymać dalej ręce w górze, a w tym czasie szybko sprawdziła czy nic nie mam dotykając boków mojej spódniczki i wsuwając rękę pod spód, przesuwając ją po moich rajstopach. Na domiar złego w ten dzień nie założyłam majtek do moich rajstopek. Po przeszukaniu policjant oznajmił że jestem aresztowana za udział w zorganizowanej grupie przestępczej i zleceniu zabójstwa. Nogi się ugięły pode mną, co prawda brałam udział w ustawionych przetargach i karuzeli VAT, ale jakie zabójstwo. Wtedy usłyszałam od policjantki rączki do tyłu, powiedziałam czy nie może się bez tego obejść ? Przecież to jakaś pomyłka do tego musimy przejść przez całą firmę z mojego biura do wyjścia, wtedy usłyszałam że to moje największe zmartwienie i mam dać ręce do tyłu bo jak nie zaraz znajdę się na ziemi i zostanę wywleczona. Grzecznie dałam ręce do tyłu, wtedy poczułam zimną stal na moich nadgarstkach. Kajdanki były zapięte bardzo ciasno spytałam się czy nie można ich założyć z przodu bo bardzo mi nie wygodnie, wtedy usłyszałam że mam status niebezpiecznej i to najdelikatniejsza biżuteria dla mnie i muszę powoli przywyknąć na długie lata do takich bransoletek. Wystraszona nie zadawałam więcej pytań poprosiłam żeby wzięli moją torebkę i dałam się grzecznie wyprowadzić. Będąc prowadzoną przez korytarz widziałam gdy nagle wszyscy moi współpracownicy się oglądają na mnie i na moje skute ręce. W trakcie poczułam dosyć dziwne uczucie podniecenia. Po wyjściu z firmy podeszliśmy do nieoznakowanego radiowozu. Policjant otworzył drzwi, gdy nagle policjantka docisnęła mnie za kark wciskając moją głowę do radiowozu.
W trakcie drogi spytałam się gdzie jedziemy, usłyszałam krótkie do prokuratury. Po 30 min w radiowozie moje nadgarstki zaczynały odczuwać dyskomfort od wbijających się kajdanek dociskanych plecami. Po zajechaniu pod prokuraturę policjant pomógł mi wyjść z radiowozu a następnie wykręcił mi ręce do góry i docisnął kark, tak że byłam zgięta prawie o 90 stopni. Krzyknęłam ała co ty robisz, wtedy on odpowiedział zamknij pysk suko bo będzie mocniej. Wchodząc do budynku czułam wzrok wszystkich osób w środku, do tego moja mini w trakcie prowadzenia w takim zgięciu czułam że się zaczyna podwijać. Po wejściu do pokoju zobaczyłam kobietę około 35 lat, gdy mnie wprowadzili powiedziała o i jest nasza gwiazda. Nigdy jej nie widziałem, mówiłam że o co chodzi nic nie zrobiłam jakie zabójstwo. Wtedy policjanci wyszli i zostawili mnie zakutą na krześle. Wtedy zaczęło się przesłuchanie, obecna prokurator oznajmiła że rano znaleziono prokuratora M. L. martwego w swoim domu i deptał on po piętach spółki piorącej brudne pieniądze grupy której byłam członkiem. Przez ponad godzinę i wiele pytań cały czas się wypierałam że nie ma nic z tym wspólnego. Widząc zdenerwowanie prokurator po takim czasie usłyszałam i tak zgnijesz w pierdlu suko, mamy na ciebie dowody jesteś aresztowana tymczasowo na 3 miesiące i dostajesz status więźnia niebezpiecznego. Nie wiedziałam wtedy co to oznacza jeszcze wtedy w głowie miałam inne myśli, co z rodziną, co z firmą, jak mi się uda z tego wybronić. Wtedy wyszła wołając policjantów zabierzcie ją. Załamana swoją sytuacją dałam się grzecznie wyprowadzić znowu do radiowozu. Przez całą drogę się nie odzywałam, o dwudziestu minutach zajechaliśmy pod komisariat. Wtedy usłyszałam dzisiaj sobie tu przenocujesz a jutro się tobą zajmą dalej. W trakcie wysiadania zauważyłam innego policjanta w mundurze nagrywającego jak mnie prowadzą do komisariatu, spytałam się co to ma być wtedy usłyszałam że to do kroniki, niech każdy cię zobaczy teraz. Poczułam się upokorzona myśląc o tym jak znajomi i rodzina będą widzieli mnie wleczoną z wykręconymi rękami w kajdankach, a zarazem podniecona czując że inni gdy to zobaczą będą mnie brać za groźnego przestępce. Wprowadzili mnie do pomieszczenia i w końcu zdjęli kajdanki. Poczułam ulgę dla moich nadgarstków, wtedy usłyszałam że mam się rozebrać do naga i muszą mnie przeszukać. W pomieszczeniu zostały dwie policjantki mimo że czułam się zakłopotana nie miałam większego problemu żeby się rozebrać. Dopiero w zakłopotanie mnie wpędziły przemoczone rajstopy w kroku, zauważyły moje podniecenie, wtedy jedna z nich się zaśmiała no to jutro dopiero zobaczysz. Potem oddały moją bluzkę i powiedziały że resztę muszą zatrzymać, ze względów bezpieczeństwa. Szpilki, biustonosz, spódniczka z zamkiem oraz rajstopy nie są dozwolone w celi. Wybłagałam je żeby chociaż oddały mi rajstopy bo przecież nie mam majtek, roześmiane mi je oddały mówiąc masz żeby nie kapało z ciebie. Potem pobrały ode mnie odciski palców wypełniły dokumenty. Potem kazały mi dać znowu ręce do tyłu, czułam już irytacje że znowu te kajdanki, boso w samych rajstopach i bluzce zaprowadziły mnie do celi mówiąc poczekasz tu do rana. Nie mogłam zasnąć do tego każde wyjście do łazienki odbywało się pod nadzorem strażniczki i miałam kajdanki na rękach z przodu.
Rano obudziłam się po krótkim śnie pukaniem w drzwi celi słysząc pobudka. Wstań i podnieś ręce do góry. Do celi wszedł policjant. Poczułam się zakłopotana, byłam w końcu w samych cienkich rajstopach i wszystko było widać. Skuł mnie i zaprowadził do pomieszczenia tego co wczoraj. Tam oddali mi moje ciuchy i kazali mi się ubrać, potem zaprowadzili mnie do celi obok i kazali czekać.
Czekałam około godziny, nagle usłyszałam aresztowana wstań i połóż się na ziemie zanim otworzymy drzwi, czy rozumiesz polecenie ? Wystraszona krzyknęłam że tak i delikatnie się położyłam na ziemi. Usłyszałam jak otwierają się drzwi i do środku wchodzi dwóch policjantów. Usłyszałam leż i się nie ruszaj teraz, myślałam że teraz skują mi znowu ręce lecz poczułam nagle coś metalowego na kostkach i brzdęk zapinania kajdanek. Poczułam przerażenia ale i podniecenie. Po skuciu nóg pomogli mi wstać, wtedy mi zakuli jeszcze ręce z przodu. Zobaczyłam że mam na swoich nogach kajdanki, a od kajdanki na prawej nodze do kajdanek na rękach idzie łańcuch, który nie pozwalał mi podnieść rąk wyżej niż powyżej pępka. Trzech policjantów którzy weszli było w kominiarkach i strojach antyterrorystów i trzymało długą broń jedynie ten który mi zakładał kajdanki miał jedynie pistolet przy pasie. Zdziwiona tymi kajdankami spytałam się co to jest czemu jestem tak skuta, jeden z nich wyjaśnił że jestem więźniem niebezpiecznym i teraz będziesz nosić taką biżuterie, śmiejąc się dodał że specjalnie wzięliśmy zestaw z krótszymi łańcuchami żebyś lepiej je poczuła i trochę sobie potuptała. Odpowiedziałam że skąd takie kajdanki w ogóle i że przecież jestem w szpilkach i mam na nogach tylko rajstopy, przecież się podrą. Zaśmiali się dostaniesz nowe, to jeszcze nie koniec stroju, musimy cię zabezpieczyć żebyś nie mogła gryźć i pluć, wtedy jeden z nich przyniósł kask zabezpieczający mówiąc że to nowość teraz dla najgroźniejszych przestępców. Kask był materiałowy najpierw mi go założyli a potem zapięli z tyłu na rzepy. Kask był z pianki zasłaniał mi usta i uszy, źle mi się w nim mówiło i słyszałam gorzej. Po przygotowaniu jeden z nich złapał mnie pod ręce z przodu pochylając mnie, kazał naciągnąć łańcuch przypięty do kajdanek na rękach, i zaczęli mnie prowadzić. Droga z celi przez komisariat do auta była długa i trwała dla mnie wieczność, każdy stopień utrudniał zadanie a samo chodzenie było bardzo trudne ciągle się potykałam, łańcuch miał tylko trochę ponad 20 centymetrów mam 178cm wzrostu więc jedynie tuptałam a do tego byłam w szpilkach. Przez próg do radiowozu zostałam podniesiona. Miejsce dla mnie znajdowało się za drzwiami z krat i pleksy. Posadzili mnie na plastikowym krześle i przypięli pasami. Gdy usiadłam zobaczyłam że już mam oczko na kostce w rajstopach i w trakcie drogi i wchodzenia do auta moja krótka mini się podwinęła odsłaniając moje nagie mokre krocze w rajstopkach. Pilnujący policjant to zauważył i zaczął się śmiać że milf więźniarka nam się rozkręca. Czując ich wzrok oraz zniewolenie siedząc w tych łańcuchach i kasku nie wytrzymałam i zaczęłam się masturbować…..
Koniec części pierwszej…..
Author: admin
-
Beata Wiezniarka-Czesc 1- Aresztowanie
Beata Story -
Ponioslo nas!
Cz. I.
Jestem Ewa. W tym momencie ma już przeszło 41, lat prowadzę wraz z mężem i bratem spółkę z branży elktro-instal.
Historia którą przedstawiam wydarzyła się 4 lata temu w czerwcu, 2016 roku i jest wspomnieniem moich autentycznych przeżyć i odczuć. Zmieniłam w niej jedynie imiona, nazwiska pominęłam nie są istotne.
W tych wydarzeniach wzięła udział Marta, wtedy miała 21 lat, obecnie jest żoną, kuzyna, mojego męża. Rodzice Mart są bardzo bogaci dali jej wszystko co było jej potrzebne ale, Marta nie była rozpieszczoną panienką.
To był wieczór panieński Marty, w środku tygodnia, trzy dni przed jej ślubem. Jej przyszły mąż to daleki kuzyn mojego męża.
Z Martą i jej (za chwilę) mężem Rafałem, ja i i mój mąż-Jacek zaczęliśmy intymne kontakty 4 lata temu. Tak, tak, dobrze czytasz. Marta miała wtedy 17 lat, Rafał miał 21, byli parą. Przypadkiem trafiliśmy na siebie, ale to zupełnie inna historia.
Jak już wspomniałam jest wieczór panieński Marty, nie na bogato, limuzyna, duże grono koleżanek, przyjaciółek choć było ją na to stać – a właściwie jej rodziców. To był skromy wieczór, Marta w roli głównej, jej przyszła starsza na weselu i ja. Ja chyba tylko dlatego że ostatnie 4 lata spędzaliśmy od czasu do czasu we czwórkę jak małżeństwo – w łóżku – intymnie. Jedynie przed północą na kilkadziesiąt minut nasz trójkę wzbogacił striptizer. Miałyśmy ze sobą kilka 5 win, były ostrygi i dwie pizze, trochę jedzenia w lodówce Mart też zalegało na wypadek głodu.
Nie przedstawiłam starszej. Ma na imię Ilona koleżanka Marty ze studiów wtedy miała 22 lata.
Właściwie sama nie wiem kiedy minęło nam kilka godzin od początku naszego spotkania do czasu przyjścia striptizera. Chłopak swoją drogą nadawał się do tej pracy, miał ciało niczym olimpijski bożek.
Zanim przyszedł miałyśmy dobrze w tak zwanym czubie i dlatego nie uszedł mu na sucho jego występ. Zmacany był przez dwie niewyżyte dziewczyny i jedną starą babę czyli mnie. Mało tego Ilona jako dziewczyny bez faceta i zobowiązań pozwoliła sobie w czasie jego występu, na zdjęcie majtek, stanęła do niego tyłem, pochyliła się, podciągnęła spódniczkę i ocierała się swoją gołą cipką o jego twardego i równie gołego ptaszka. Po chwili została w samej spódniczce która podciągnięta na biodra nie zasłaniała kompletnie nic z jej intymnych miejsc. Właściwie to wyglądała jak w szerokim pasie na brzuchu. Właściwie to można powiedzieć że partnerowała w występie temu chłopakowi. Doszło do tego że nasz striptizer dopadł Ilonę na stojąco od tyłu. Pokaz przerwała im Marta i sama ręką wybadała ptaka naszemu chłopakowi a w końcu zaczęła pieścić go językiem. Ilona jako dobra przyjaciółka nie mogła pozwolić żeby coś zakłóciło szczęście Marty i Rafała dlatego striptizera wzięła dla siebie. Skończyło się na tym że obie z Martą patrzyłyśmy jak Ilona klęczy przed nim i robi mu loda a już na sam koniec chłopak kończy wytryskiem na jej biuście. Szczerze się przyznam że wiele w życiu doświadczyłam ale Ilona mnie zaskoczyła i sam ich widok podniecił mnie na tyle że zupełnie naturalnie i bezmyślnie położyłam dłoń na udzie Marty i czule, z języczkiem pocałowałyśmy się. Na nasze szczęście opanowałyśmy się w porę. Ilona była zajęta robieniem loda więc nie zwróciła na nas uwagi w tm czasie.
Kiedy chłopak wyszedł Ilona chyba ośmielona alkoholem przyznała się że bardzo jej brakuje seksu, że to co zrobiła przed nami to był odruch, że nie panowała na sobą, nie mogła się powstrzymać bo dawno tego nie robiła. Procenty chyba dobrze szalały w jej głowie bo jedynie opuściła spódniczkę, reszta jej garderoby leżała na podłodze bez zainteresowania.
Swoją drogą zastanawiałam się czemu nie mogła kogoś sobie znaleźć skoro jest bardzo atrakcyjną, seksowną dziewczyną i dowiodła że potrafi też być bezpośrednia. Marta na szczęście przerwała te smutki. Zaproponowała że zaprezentuje się nam w swoim pełnym ślubnym mundurku bo suknia była skończona po poprawkach u krawcowej, a przy okazji Ilona pomoże jej włożyć ją bo będzie musiała też jej pomóc ubrać się jako starsza w dniu ślubu. Marta przyniosła z drugiego pokoju suknie, była śliczna, idealnie biała. Do sukni cała reszta była bielizna, w tym przypadku tylko majtki bo góra nie pozwalała na włożenie biustonoszu i cieniusieńkie pończochy. Marta miała ich aż sześć par na wypadek porwania się.
Zdjęła Marta sukienkę w której aktualnie była żeby włożyć suknię ślubną, ale ku mojemu zdumnieniu nie poprzestała na tym. Rozebrała się zupełnie do naga, to że w mojej obecności nie krępowała się swojej nagości po tym co razem przeżyłyśmy to zrozumiałe, ale nie sądziłam że przed Iloną nie będzie się wstydziła. Stanęła przed nami zupełnie nago, pomyślałam że to przez alkohol i hamulce puszczają, najpierw jednej, teraz puściły drugiej. Marta zaczęła wkładać suknie ale po sekundzie poprosiła Ilonę o pomoc, we dwie włożyły ją bardzo sprawnie. Muszę przyznać że Marta wyglądała zniewalająco, jej widok rzucał każdego na kolana (co potwierdziło się na weselu). Kiedy szła rozcięcie na lewej nodze dyskretnie się rozchylało, było tak gługie że ujawniało się to że ma pończochę. Poprosiłam żeby w niej zatańczyła choć chwilę powiedziałam że chciałam zobaczyć jak suknia unosi się tańcu, ale faktycznie chciałam sama na własne oczy zobaczyć jak bardzo odsłania jej udo. To było coś niesamowitego całe udo było widać, fragment nagiej skóry nad koronką, koronę od pończochy i pończochę aż do stopy, przepiękny widok, zgrabna noga w przepięknej oprawie. Góra sukni tez była zniewalająca. Cudownie opinała biodra i talię aż się nie chciało oderwać od Marty wzroku. Wyżej biust też był idealnie ściśnięty, subtelnie podkreślał jej rozmiar i skupiał na sobie mój wzrok. Po krótkiej prezentacji Marta poprosiła Ilonę żeby pomogła jej zdjąć swoją suknię. I szczerze się przyznam że oniemiałam na ten widok, to było coś niesamowitego patrzeć jak jedna młoda dziewczyna pomaga drugiej się rozebrać a po chwili ta druga, stoi zupełnie bez skrępowania, niemal naga. Jedyną rzeczą która chroniła Martę przed pełną nagością były jej cienkie białe pończoszki.
Marta wieszając sukienkę na wieszaku rzuciła do mnie jedno zdanie, chyba kluczowe dla udanego wieczoru panieńskiego, jak się okazało następnego dnia, zdaniem nas trzech:
– No to jeszcze czekamy na ciebie Ewa.
Kompletnie miałam pojęcia co ma na myśli. Głupio zapytałam:
– Ale o co ci chodzi.
Zaśmiała się głośno. Dziewczyny dokończyły wieszanie sukni. Marta odniosła ją do pokoju. Ilona wróciła na kanapę. Wtedy po raz kolejny uświadomiłam sobie że Ilona ma goły biust. Zanim Marta odwiesiła sukienkę na swoje miejsce w innym pokoju między mną a Iloną doszło do małej wymiany zdań. Ona zaczęła:
– Zazdroszczę Marcie jej ciała, biustu, nóg, pośladków, Rafałowi da dużo szczęścia w łóżku
Na to ja:
– Tak to prawda, myślę że już daje mu to szczęście.
– Mnie mówiła że jeszcze z nikim nie spała, że jest dziewicą.
Pomyślałam sobie że wydałam Martę, dlatego chciałam to jakoś naprawić:
– Mnie się tak nie zwierza, my o tym nie rozmawiamy, ale widzę że ty wiesz więcej.
Na to Ilona:
– My też o tym dużo nie rozmawiamy, Marta nie jest zbyt wylewna.
Pomyślałam sobie o Ilonie że nie zna Marty nawet w jednym procencie. Przecież to co się dzieje między moim mężem, mną a Martą i Rafałem to jest naprawdę mocne i duże doświadczenie nawet jak na małżeństwo z takim stażem jak Jacek i ja.
Ilona mnie zapytała:
– A ty stawisz czoła wyzwaniu Marty?
Od razu przypomniało mi się to co mówiła przy zdejmowaniu sukni, że czekają na mnie, ale nic nie dałam poznać po sobie i zapytałam:
– Jakiemu wzywaniu?
– Czy zrzucisz sobie zbędne ubranie?
Wiedziałam że o to chodzi już miałam na końcu języka że buty zdjęłam po wejściu do domu, ale w tym momencie do pokoju weszła Marta. O zgrozo równie naga jak była zanim wyszła. Tyle czasu jej nie było myślałam że się ubiera. Podeszła do ubrań które zdjęła przed włożeniem sukni ślubnej. Ilona zapytała:
– A ty co masz zamiar się ubierać? Pończochy ci nie wystarczą?
Obie zaśmiały się. Marta odpowiedziała:
– W sumie dziś już nie są mi potrzebne chciałam je tylko poskładać.
I mówiła do mnie dalej:
– A ty Ewa zdejmiesz sama czy mamy ci pomóc?
Pomyślałam sobie: ”…no tak tylko ja zostałam ubrana, jedna jest w samych pończochach, druga ma tylko miniówkę…”
Ilona dodała z żartem:
– Jak się nie rozbierzesz to znaczy że będziesz chciała powiedzieć Rafałowi co się tutaj działo a tyk my też będziemy miały haka na ciebie dla twojego męża.
Marta w tym czasie skończyła składać swoje ciuchy i siadła pomiędzy nami. Mnie miała po swojej lewej stronie i Ilonę po prawej. Położyła mi na goły udzie swoją lewą rękę a prawą zaczęła odpinać od góry guziki od mojej sukienki. I powiedziała
– Nie krępuj się bo Ilona dobrze cię nie zna i pomyśli że jesteś żonka nie wydymka.
Obie się ośmiały.
Ilona przesiadła się z drugiej strony mnie, ściągnęłam mi sukienkę z obu ramion, wysunęły moje ręce z rękawków sukienki. Marta sięgnęła z moje plecy i jednym małym ruchem palcami jednej dłoni odpięła mi stanik, Ilona zsunęła mi ramiączka. W jednym momencie wytrzeźwiałam, poczułam jakby mnie otrząsnęło zimno. Marta zapytała:
– I co boli? Obie jesteśmy nago a ty też nie masz się czego wstydzić.
Odpowiedziałam:
– Nie bolało.
I poczułam po tych słowach rozluźnienie, zdała sobie sprawę że nic takiego wielkiego się nie stało. Poczułam się jak nastolatka, kiedy to jako latem nad wodą w małej grupie przyjaciół, zwykle było to 5-6 osób toples, nas dziewczyn był rzeczą naturalną a przy przebieraniu się po skończonym plażowaniu, rozbieraliśmy zupełnie do naga, chłopaki i dziewczyny i nikt z nas nie miał z tym problemu, traktowaliśmy to jak coś naturalnego. Oczywiście takie rzeczy nie działy się na plaży pomiędzy masą ludzi tylko w ustronnym miejscu.
Od Marty usłyszałam:
– Wstań.
Podniosłam się z kanapy, sukienka sama zsunęła się z mojej talii przy nie wielkiej pomocy Mart. Miałam wrażenie że Ilona jakby nie ma śmiałości mi do tego stopnia pomóc w rozebraniu się, wcześniej Marta odpięła mi stanik, teraz pomogła opaść sukience. Po chwili kiedy podniosłam najpierw jedną później drugą nogę żeby zsunąć sukienkę ze stóp, Marta zsunęła mi majtki. Wtedy poczułam delikatny dyskomfort. Ja dojrzała kobieta stałam, zupełnie nago z majtkami na kostkach przed dwiema dwudziesto-kilku letnimi dziewczynami. Usiadłam natychmiast.
Marta powiedziała:
– Ilona, chodź ze mną do kuchni. Weźmiemy jeszcze wino i ciasto.
Mnie zapytała czy chcę kawę? Odpowiedziałam że chcę. Odchodzą słyszałam jak Marta pyta Ilony czy ona też chce kawę. Taka chwila w samotności była mi potrzebna. Ogarnęłam myśli. Zebrałam się w sobie. Opadło ze mnie skrępowanie, pomyślałam że to wszystko idzie w tym kierunku że Marta wpadła na ten pomysł bo chce się w swój wieczór panieński dobrze bawić. A to znaczy: kochać się ze mną, przy okazji zrobić widowisko dla Ilony a może nawet wciągnąć ją do zabawy. Albo chce widowiska erotycznego dla siebie a ja i Ilona mamy grać główną rolę. Nie do końca tego chciałam bo mam męża, co prawda pozwala mi na spotkania sam na sam z Martą ale nie ma nawet pojęcia o istnieniu Ilony. Szybko więc uciekłam do łazienki z telefonem i opowiedziałam mu co się święci. Śmiał się i kazał mi się dobrze bawić. Więc sprawa się rozwiązał.
Kiedy wyszłam z łazienki dziewczyn już ustawiały na ławie kawę, ciasto i kolejną butelkę wina, chyba już czwartą. Nie wiem co tam w kuchni się działo ale Ilona była już bez spódniczki, pochylona nad ławą, coś tam ustawiała wyglądała pociągająco z wypiętą pupą akurat w kierunku drzwi przez które weszłam. Miałam chęć palcami dotknąć jej cipki pomiędzy udami. Pochwaliłam ten widok słowami:
– Ilona, nie prowokuj mnie.
Odpowiedziała:
– Czym cię prowokuję?
– Swoją wypiętą cipką pomiędzy udami. – Odpowidziałam.
Ilona na to:
– Moje ciało w przy Marcie to jakiś żart.
Odpowiedziałam:
– To prawda, Marta jest mega sexy a w tych pończochach wyszła z niej cała kobiecość
Marta zarumieniła się i nic nie powiedziała udając że nic się nie stało.
Siadłyśmy na kanapie za ławą zrobiłyśmy kilka łyków kawy. Zapytałam dziewczyn czy kiedyś całowały się z kobietą.
– Jakiś czas temu całowałam się, z kobietą trochę starszą ode mnie, całowała mnie cudownie, ma świetne usta i język i potrafi bardzo sprawnie to wykorzystać – mówiąc to patrzyła mi w prosto w oczy w taki sposób że wiedziałam że mówi o mnie.
Ilona z niedowierzaniem zapytała:
– Cooooo? Nie wierzę. A ja miałam cię za dziewicę.
– Błony już nie mam, sama się jej pozbyłam, ale z nikim nie poszłam na całość – odpowiedziała Marta i się uśmiechnęła.
Nie czekałam ani chwili i zapytałam Mary wprost:
– A ze mną chciała byś się pocałować, nigdy wcześniej nic takiego z kobietą nie miałam a zawsze była ciekawa jak to jest.
– Nie ma problemu, zachowuj się tak jak byś całowała się z mężczyzną – odpowiedziała Marta i zaczęłyśmy się całować.
Przez chwile był to tylko namiętny pocałunek, ale obie nie mogłyśmy się powstrzymać i po chwili rączki poszły w ruch. Zaczęłyśmy obie dotykać nasze ciała, szyję, piersi, kark, nogi, plecy, biodra, pośladki na ile było to możliwe siedząc. Poniosło nas! Nie tylko nas.
Marta po chwili szepnęła mi do uch:
– Zobacz co Ilona wyprawia.
Ja siedziałam pomiędzy Martą a Iloną. Dyskretnie przez swoje ramię zerknęłam. Zobaczyłam Ilonę zajęta samą sobą. Spojrzałam znów na Martę uśmiechnęłyśmy się, dałyśmy sobie buziaka. Marta wstała wzięłam mnie i Ilonę za rękę i powiedziała:
– Idziemy – jednocześnie puściła oko.
Poprowadziła nas w kierunku swojego pokoju. Zatrzymałyśmy tuż przed drzwiami do sypialni.
Cz. II.
Marta pocałowała Ilonę, powiedziała:
– Zapraszam – i się uśmiechnęła do niej, puściła jej dłoń i Ilona weszła do sypialni, wiedziała co będzie się działo bo stanęła przy łóżku.
Mnie Marta, trzymając za dłoń przyprowadziła również do łóżka. Puściła moją dłoń, swoją dłoń położyła na mojej talii, pchnęła mnie w kierunku Ilony, choć i tak stałyśmy naprzeciwko siebie, jednocześnie powiedziała:
– Śmiało dajcie sobie buzi.
Zaczęłam całować się z Iloną. Marta w tym czasie położyła się na łóżku. Całowałyśmy się z Iloną bardzo namiętnie, serce waliło mi jak szalone, cała drżałam na myśl że za chwilę będziemy pieściły się we trzy, co prawda, byłam już w łóżku ze swoim mężem i drugą parą, ale nigdy nie robiłam tego z dwiema kobietami. Marta przerwała nam nasz pocałunek i nasze pieszczoty na na stojąco słowami:
– To mój wieczór panieński, co z wami? Przyjaciółki tak nie robią. – Oczywiście w żartach, ale dała do zrozumienia że czeka.
Pchnęła delikatnie Ilonę w kierunku łóżka trzymając dłoń na jej pośladku. Ilona położyła się obok Marty. Patrzyłam chwilę na obie. Myślałam: „to nie możliwe dwie młode dziewczyny… jedna chętna druga chyba sama nie wie co się dzieje, nie stawia oporu. Mąż też nie ma nic przeciwko”
Klęknęłam pomiędzy udami Marty, pochyliłam się, zaczęłyśmy się namiętnie całować. Moja dłoń bez przerwy przesuwała się po jej ciele. Po chwili dłoń Ilony znalazła się na moim udzie i pośladku, przysunęła się jeszcze bliżej nas, jej dłoń przesunęła się na wewnętrzną stronę mojego uda, zbliżała się i oddalała od moje cipki. Czułam jak mi bije serce. Przełożyłam swoją nogę tak że teraz klęczałam i jedno kolano miałam między udami Marty a drugie między udami Ilony. Ale nadal całowałam Martę, z tą różnica że moja dłoń już nie pieściła ciała Marty a pieściła cipkę i brzuch Ilony. Zwilgotniała w jednym momencie. Marta usiadła, opierała się za swoimi plecami o łóżko rękoma czasami opadała na łokcie. My z Iloną zajęłyśmy się jej ciałem. Lizałyśmy jej piersi, brodawki to dłonią pieściłyśmy inne części ciała Ilona w końcu też się przełamała i dotknęła cipki Marty. Marta to poczuła uśmiechnęła się do niej i dała jej słodkiego buziaka. Marta pomrukiwała, jej cało bz przerwy w rozkoszy falowało, stawała się coraz mokrzejsza i wilgotniejsza. W końcu wydała z siebie coraz częściej głośniejsze odgłosy rozkoszy, nasze dłonie pieściły jej cipkę na przemian, bez przerwy była całowana przez nas obie. W końcu jej dosyć głośny jęk był niemal ciągły, przerywany jedynie na chwilę wdechu. W końcu Marta wydała z siebie przeciągły głośny jęk i opadła na pościel. Wiedziałam że to już koniec, osiągnęła szczyt swojego podniecenia. Całowałyśmy jeszcze ją ale już spokojniej, mniej intensywnie. W końcu Ilona przerwała pieszczoty wstała i przyniosła z pokoju gdzie bawiłyśmy się wcześniej nasze kieliszki i wino. Napiłyśmy się, padło kilka komplementów.
Marta zaprosiła Ilonę do środka, co oznaczało że teraz cała uwaga będzie skupiona na niej. Zaczęłyśmy całować Ilonę i drażnić jej ciało dłońmi. W końcu moja dłoń i Mart spotkały się na cipce Ilony. Ilona oparta na łokciach odchylał głowę dosyć mocno do tyłu, dając nam w ten sposób przyzwolenie na pieszczenie jej piersi jak by się poddała nam i rozkoszy. Rozchyliłam jej nogi jeszcze szerzej, na udo Ilony położyłam swoje żeby do głowy nie przyszło jej „zamykać się”. Marta zrobiła podobnie. Nasze dłonie bez przerwy pieściły jej cpikę, Ilona syczały, my z Martą całowałyśmy jej piersi, czułam jej twardą dużą brodawkę, przyszczypywałam ją swoimi ustami. Ilona położyła się wygodnie, na chwilę przerwałyśmy ją całować tylko po to żeby pocałować się z Martą. Kiedy nasze usta, moje i Marty odsunęły się od siebie, puściłam do Marty oczko. Marta zaczęła namiętnie całować się z Iloną ja całowałam jej ciało, piersi, brzuch i schodziłam co raz niżej. W końcu dotarłam do jej łechtaczki. Pocałowałam ją, zassałam i zaczęłam lizać, czasami ssanie łączyłam lizaniem. Ilona wiła się na łóżku, rozchylałam cipkę Ilony żeby dostać się bardziej czułych miejsc jej ciała. Marta ją całowała, jej pocałunki schodziły coraz niżej w końcu nasze tważe się spotkały i zaczęłyśmy całować się z języczkiem nad cipką Ilony.
– Daj jej trochę spróbować – powiedziała Marta.
– Jest cała twoja – odpowiedziałam z uśmiechem.
– Nikt z nikim nie musiał się mną dzielić – wtrąciła Ilona.
– Masz piękny jasno różowy kolor – zauważyła Marta.
– Jest pyszna – dodałam.
Marta zabrała się za pracę. Rozchyliłam palcami cipkę Ilony żeby Marcie ułatwić wwiercanie się językiem. Marta robiła to bardziej agresywnie niż ja. Ilony ciało zaczęło drżeć. Całowałam jej brzuch a dłońmi ściskałam delikatnie jej biust. Po chwili Ilona wydała kilka głośniejszych przeciągłych okrzyków i opadła bezsilna. Uśmiechnęłam się do Mart, Marta do mnie.
– Jesteś nie zawodna – skomentowałam wyczyn Marty.
– Dziękuję – odpowiedziała.
I zaczęłyśmy się całować na cipką Ilony, która wydawała się zmęczona, bo leżała w bezruchu. Kiedy tak całowałyśmy się połaskotałam palcami cipkę Ilony i wsunęłam w nią palec, Ilona syknęła:
– Jeszcze nie doszłam do siebie po orgazmie – szepnęłam Ilona.
– Zrobisz to po drugim – odpowiedziała Marta i wróciła do całowania się ze mną.
Po chwili Marta dołożyła swój paluszek, tak że Ilona już miała dwa w sobie. Chwilę to trwało. Znów zaczęła wydobywać się z Ilony dzięki rozkoszy. Dotykała dłonią moich pleców i pośladka.
Marta przestała mnie całować a zaczęła całować usta Ilony, pieścić jej biust, a cipka była tylko dla mnie mój paluszek poruszał się w niej językiem lizałam łechtaczkę i ssałam ją. Po chwili do akcji wszedł mój drugi paluszek. Biodra Ilony zaczęły falować, góra, dół, góra, dół. Coraz głośniej pojękiwała. Marta całując ją i pieszcząc jej górne partie, klęczała w ten sposób że pomiędzy swoimi nogami miała nogę Ilony, wykorzystała to pocierając cipką o udo i kolano kiedy zerkałam widziałam na nodze Ilony wilgoć – to był śluz Marty. Ilona pojękiwała coraz głośniej i głośniej aż do kulminacji, kiedy to biodra zwolniły, zaczęły się uspokajać jęki cichły. Wysunęłam z niej swoje polce, jeszcze chwilę ustami pieściłam jej cipkę i okolice. Później zaczęłyśmy się delikatnie całować we trzy. Po tych zabawach przyszła pora na lampkę wina i odpoczynek.
– Obie jesteście niesamowite. Wlałyście we mnie tyle rozkoszy ile jeszcze nikt we mnie był w stanie wlać – skomentowała to Ilona.
– Bo nasz striptizer całą swoją rozkosz wylał na twoje cycki – ja dodałam.
Zaczęłyśmy się śmiać.
– Szkoda że wychodzisz z mąż – powiedziała Ilona do Marty.
– Jako to? – zapytała się Marta.
– Bo Ewa mam męża ale nie jest to przeszkodą żeby mogła kochać się z nami a twój to raczej nie pozwoli na to. – powiedziała Ilona.
– A może po moim ślubie będzie nas czworo – odpowiedziała Marta.
– To ja przyprowadzę jeszcze swojego i będzie na pięcioro – ja dodałam.
Znów zaczęłyśmy się głośno śmiać.
– Jesteście kochane i takie śliczne – pochwaliła nas Ilona.
– Ty też nie masz sobie nic do zarzucenia, jesteś młoda i bardzo atrakcyjna, twoje nogi i pupa to nie wątpliwie bardzo duży atut – powiedziałam.
– Kocham was obie – powiedziała Ilona.
– My ciebie też – razem z Martą udało nam się to powiedzieć w tym samym czasie.
Zabrałam od dziewczyn kieliszki i zaniosłam do drugiego pokoju tam gdzie stała cała zastawa. Kiedy wróciłam Ilona powiedziała:
– Chodź do mnie słodki golasku.
Uśmiechnęłam się, klęknęłam na łóżku obok niej i zaczęłam ssać jej brodawki lizać piersi i w końcu całować się z nią. Marta zajęła się moimi pośladkami, całowała jej pieściła dłońmi, przez chwilę poczułam jej paluszek na cipce i jak próbuje wcisnąć go do mnie.
– Chciała bym spróbować 69 z kobietą. Nie masz nic przeciwko? – zapytała Ilonka.
– Bardzo chętnie – odpowiedziałam jej.
Zawisłam nad nią, przysunęłam swoją cipkę do jej ust a sama zabrałam się za pieszczenie jej. Po kilkunastu może kilkudziesięciu sekundach Ilona powiedziała do mnie:
– Daj mi chwilę odpocząć, zajmijcie się sobą z Martą a ja chętnie poliżę ciebie.
Z Martą zaczęłyśmy się całować. Zaczęłam się coraz bardziej podniecać, chciałam coraz więcej i więcej. Oderwałam usta od Marty spojrzałam w dół, siedziałam na twarzy Ilony czułam jak operuje swoim językiem a jej palec wprawiony w szybki ruch pieści moją łechtaczkę. Jęknęłam z rozkoszy, raz, za sekundę drugi, później trzeci i czwarty. Marta w tym czasie klęknęła okrakiem nad Iloną. Znów zaczęłam pieścić się z Martą, mega pocałunki uciskanie piersi. Czułam że odpływam, nie byłam po chwili w stanie pieścić Marty, rozumiała to obie dziewczyny zajmowały się mną Ilonka lizała mi cipkę a Marta całowała i pieściła resztę ciała. Odpłynęłam. Po chwili opadłam w ramiona Marty, tuliła mnie do siebie, kontrolowałam tylko żeby nie usiąść całym ciężarem na buzi Ilonce.
Marta krzyknęła:
– Moja kolej bo oszaleję.
I położyła się rozkładając szeroko uda. Położyłyśmy się obok niej najpierw całowała się Iloną później ze mną. Jej cipka pomiędzy rozchylonymi udami jak by mówiła: „zapraszam do siebie, daj mi najczulszą pieszczotę, doprowadź mnie do wrzenia”. I ja się na to skusiłam, położyłam dłoń na cipce i pieściłam ją, Ilona szybko się przyłączyła, było nas dwie. Lizałam jej piersi ale spoglądałam na Ilonę widziałam jak obserwuje to wszystko, widziałam radość i uwodzicielstwo w jej oczach.
– Bierzcie mnie obie na pieska – powiedziała Marta i przyjęła pozycję do pieska.
Ilona natychmiast zabrała się cipkę, kilka ruchów zrobiła w okolicy otworka i wsunęłam do środka dwa swoje polce, energicznie nimi ruszała, co sprawiło że Marta szybko zaczęła pojękiwać. Ja natomiast lizałam i głaskałam chwilę jej pośladki. Ustawiłam się tak że klęknęłam obok Marty moja pupa była koło jej głowy a jej pupa przed moją. Jedną ręką pocierałam o łechtaczkę a drugą pieściłam odbyt. Przy okazji podziwiałam piękną skórę Marty, była delikatna, równo opalona, i błyszcząca, podniecało mnie to. Takie pieszczoty są bardzo podniecające więc Marta szybko zaczęła szczytować. Wykonywała ruchy pupą do przodu i do tyłu jak by kochała się z mężczyzną, jak by wbijała w siebie jego penisa. Po orgazmie usiadła zaczęłyśmy się z Iloną we dwie śmiać. Całowałyśmy się we trzy naraz nasze języki mieszały się ze sobą. Jeszcze chwilę pieściłyśmy ciało Marto w końcu to jej wieczór panieński.
Cz. III.
Poszłyśmy do pokoju gdzie było jedzenie. Siadłyśmy nago na kanapie, Marta w pończochach.
– Słusznie Ilona zauważyłaś że Marta ma mega biust i piękne ciało – zaczęłam rozmowę.
– Gadałyście o mnie? Kiedy? – zapytała zaskoczona Marta.
– Nie sposób o tobie nie rozmawiać – powiedziałam.
– Za moimi plecami? – zapytała Marta.
– Więcej nie będziemy, od dziś będziemy rozmawiały wprost w twojej obecności – zaśmiała się Ilona.
– Ile miałaś dziewczyn – zapytała Marta Ilony.
– Do tej pory tylko dwie, was dwie – odpowiedziała Ilona, zaśmiałyśmy się.
– A robisz to jak by to była dla ciebie nie pierwszyzna – powiedziała Marta.
– Oglądam dużo programów dokumentalnych o pieszczotach kobiet.
– W TV są takie filmy? – zapytałam.
– Nie w internecie – wymieniła Ilona kilka stron z filmami porno i znów się zaśmiałyśmy głośno. – Wy dwie też kochacie się jak szalone. Nie sądziłam że z kobietą może być tak przyjemnie – dodała Ilona.
– Więc będziesz teraz szukała partnerki? – zapytałam.
– Może kto wie. – odpowiedziała tajemniczo Ilona.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Ewa Seles -
Noc horrorow.
Jestem Ewa, mam 41 lat. Historia ta miała miejsce w 1997 roku miesiąc przed moimi osiemnastymi urodzinami.
Jak co roku w wakacje jeżdżę na kilkanaście dni do mojej babci na wieś około 50 km od mojej miejscowości, babcia mieszka w Górach Świętokrzyskich. Po sąsiedzku mieszka Natalia dziewczyna 2 lata ode mnie starsza. Natalia jest córką siostry ciotecznej mojego ojca. Zawsze spędzałyśmy razem dużo czasu kiedy tam byłam. Tak było i w tym roku. Natalia mi imponowała znajomością wielu fajnych ludzi w jej wieku, zazdrościłam jej powodzenia u chłopców. Ostatnie kilka dni i nocy było bardzo gorących. Ten dzień jak i poprzednie spędziłyśmy nad wodą z jej przyjaciółmi a wieczorem miałam przyjść do niej na seans horrorów wtedy jeszcze na VHS i miałam u niej nocować.
Kiedy przyszłam do domu Natalii wieczorem drzwi otworzyła mi jej mama, od razu zauważyła że jestem bardzo opalona, ucieszyłam się bo zależało mi na tym. Czasami do jej mamy mówię Małgosiu, bo mi pozwoliła, czasami ciociu. Z Natalią włączyłyśmy pierwszy film był straszny, piłyśmy zimną colę a Gosia zrobiła nam popkorn i przyniosła do salonu, gdzie był telewizor. Po filmach miałyśmy spać razem na kanapie w salonie gdzie stał telewizor. Kilka scen było tak strasznych że z przerażenia tuliłyśmy się do siebie. W którymś momencie zdałam sobie sprawę że nasze twarze są bardzo blisko siebie, policzki i biusty były do siebie przyciśnięte. Podnieciło mnie to. Gosia do nas zajrzała, powiedziała że idzie poczytać jeszcze i kładzie się spać. Po horrorach Natalia siadła na podłodze, wzięła sobie pod pupę poduszkę ja siedziałam na kanapie. Skakałyśmy po kanałach w TV. Natalia położyła głowę na poduszce którą przed chwilą miała pod pupą. Powiedziała że poleży chwilę i wskakuje do mnie pod koc. W pewnym momencie usłyszałam jak chrapie, próbowałam ją obudzić żeby położyła się na kanapie ale ni chciała wstać, więc przykryłam ją kocem i zostawiłam na podłodze. Ja skacząc po kanałach w TV trafiłam na jakiś film erotyczny z ciekawości zatrzymałam się na nim na dłuższą chwilę, bałam się trochę że obudzi się Natalia i coś powie ale ciekawość była silniejsza. Oglądanie scenek podnieciły mnie na tyle że wsunęłam dłoń pod koszulkę i pieściłam swoje piersi, po chwili moje podniecenie narastało i drugą dłoń wsunęła w spodenki do spania. Po chwili pieszczot położyłam się na brzuchu na kanapie spodenki zsunęłam na kolana wsunęłam rękę pod brzuchem i dłoniom pieściłam swoją cipkę byłam bardzo podniecona, postękiwałam z rozkoszy. W pewnym momencie poczułam że ktoś dotyka mojej pięty, spojrzałam na Natalię – spała. Pomyślałam: „kto to? O kurwa, dałam się przyłapać”. Odwróciłam głowę, zobaczyłam ciotkę – Gosię. Szybko usiadłam, nogi ścisnęłam mocno do siebie, próbowałam naciągnąć spodenki, ale były przyciśnięte moją pupą do kanapy i ściśnięte udami. Nie dało się ich naciągnąć na swoje miejsce. Byłam przestraszona, zaczęłam się jąkać bez sensu, słowa w ogóle ze sobą się nie kleiły.
Ciotka stała, w samym staniku i skąpych stringach. Jej obfity biust wylewał się ze stanika. Gosia ja na czterdziesto paro latkę wyglądała atrakcyjnie była szczupła ale miała w sobie kobiece kształty, była zadbana na brzuchu delikatnie rysowały się mięśnie. Zaczęła mnie uspokajać, powiedziała:
– spokojnie Ewcia, nie denerwuj się, nie wstydź się, to zrozumiałe że tego potrzebujesz, jesteś młoda i ciekawska, każdy ma takie potrzeby jak ty. No i ten film, miało prawo cię ponieść.
Czułam że ciocia mnie rozumie, zapytałam więc:
– Naprawdę mnie rozumiesz – kiwała głową potakująco – i nic nie powiesz mamie ani tacie.
– Dojrzewasz, potrzebujesz poznać swoje ciało.
Aż zaniemiałam słysząc te słowa, ale cieszyło mnie to. Gosia siadła obok mnie trochę wstydziłam że te spodenki nie osłaniają mojego krocza, ale pomyślała że dobrze że wszystko schowało się między udami. Gosia wzięła mają dłoń wsunęła mi między uda. Wiedziałam co mam robić, delikatnie zaczęłam się masować. Ciotka powiedziała chwytając swoją pierś:
– Jeśli nie masz nic przeciwko przyłączę się do twojej zabawy.
Prawą rękę wsunęła pod niewielki trójkącik z przodu stringów i zaczęła pocierać swoje krocze lewą natomiast odsunęła miseczkę stanika, jej jędrna i pokaźna pierś wyskoczyła radośnie ze stanika. Patrzyłam z uwagą jak pieści swoje ciało a ja pieściłam swoje. Gosia przysunęła swoją tważ do mojego policzka, powiedziała że ślicznie pachnę zaproponowała żebyśmy poszły do jej sypialni na wypadek gdyby Natalia się obudziła. Zgodziłam się. Wsstałam podciągnęłam spodenki ciocia wzięła mnie za rękę i wyprowadziła z salonu, na korytarzu tuż za salonem zatrzymała się przycisnęła mnie do ściany. Delikatnie całowała moje usta jedną dłoń sunęła pod moje spodenki i zaczęła pieścić moją cipkę drugą przez koszulkę pieściła raz jedną raz drugą moją pierś na przemian. Powiedziała.
– Są duże i jędrne, cudownie układają mi się w dłoni.
Coraz szybciej pieściła moje krocze, nagle się zatrzymała, pocałowała mnie, zrobiła krok w tył i odeszła. Patrzyłam jak odchodzi w kierunku schodów na piętro gdzie była jej sypialnia weszła we fragment lepiej oświetlonego korytarza. Widziałam dobrze jej nagie pośladki a między nimi pasek materiału od stringów. Postawiła jedną stopę na pierwszym stopniu schodów, odwróciła się w moją stronę głową wykonał gest zapraszający. Poszłam szybko za nią, po schodach na górę miałam na prost tuż przed swoją twarzą widok jej pośladków, cieszył mnie ten widok. Weszłyśmy do pokoju cioci.
CZ. II.
Usiadła na swoim łóżku a właściwie wielkim łożu. Zsunęła kołdrę tak żebym mogła siąść bezpośrednio na prześcieradle. Pomyślałam: „To się już zaczęło dziać – bałam się”. Powiedziałam:
– Ciociu, ja jeszcze nigdy tego z nikim nie…
– Twoja ciocia coś na to poradzi. – odpowiedziała.
Chwyciła moją głowę przycisnęła swoje usta do moich, zaczęłyśmy się namiętnie całować. Nasze języki wiły się wokół siebie w tańcu namiętnej miłości. Wiedziałam że tego chcę, zapomniałam o obawach jakie jeszcze przed kilkoma sekundami miałam w głowie. Zsunęłam koszulkę w dół dekolt koszulki miałam poniżej biustu. Koszulka zaczepiła poniżej moich piersi przez co nie wracała na swoje miejsce. Gosia otworzyła szeroko oczy na ich widok, ucieszyła się, szepnęła „łał” i pokręciła głową. Ssała i lizała moją szyję. Za chwilę tak samo pieściła moje brodawki. Po kolejnej chwili znów zaczęła namiętnie całować moje usta. Ścisnęła dosyć mocno ale z wyczuciem moją pierś, nie sprawiało mi to bólu. Po chwili jej dłoń już była pod spodenkami w moim kroczu, ocierała moją łechtaczkę i wargi sromowe, nadal mnie namiętnie całowała. Ściągnęła moje spodenki, musiałam wstać żeby jej to ułatwić. Kiedy już byłam bez spodenek z zupełnie gołym dołem siadłam znów na łóżko. Gosia prowadziła mnie trzymając za dłoń. Pokierowała mnie żebym siadła trochę dalej, sama rozłożyłam swoje uda. Ciocia naciskają delikatnie na moją klatkę piersiową dała mi do zrozumienia że mam się położyć, zrobiłam to. Pocałowała mój brzuch, pocałowała sutek i usta. Było mi rozkosznie, ledwo przeszło mi w ekstazie prze gardło „może przestańmy”.
– Nie chcesz tego, masz chęć na więcej, okłamujesz sama siebie – odpowiedziała mi Gosia.
– W podnieceniu zdołałam wymruczeć tylko – mhm – przyznając jej rację.
Ciocia klęknęła pomiędzy moimi nogami rozpięła i zdjęła stanik, odrzuciła go gdzieś dalej od łóżka. Lizała moje brodawki z użyciem dużej ilości śliny, po chwili już wiedziałam po co ten zabieg, zaczęła ocierać swoimi piersiami o moje. Czułam jej twarde brodawki jak kują moje piersi. Po chwili ciocia powiedziała dokładnie to samo o moich: „jesteś tak podniecona że są twarde jak kamyki”. Przez chwilę poruszała się zawieszona nade mną do góry i w dół ocierając się swoim biustem o mój i jednocześnie jej udo dociskało i pocierało moją cipkę. Nie przestawała. Po nie wiem jakim czasie ale nie mogło to trwać długo poczułam orgazm. Był tak mega silny, sama nigdy wcześniej nie potrafiłam dać sobie tak mocnych doznań. Było mi cudownie błogo, czułam się szczęśliwa i spełniona. Pomimo tego wszystkiego Gosia nie przestawała mnie całować, robiła to bardzo namiętnie, jej język lizał mój, ssała moją szyję, trwało to trochę czasu. Na szczęście dała już trochę odpocząć mojej cipce. Oderwała na chwilę usta od tych pieszczot, powiedziała:
– Pokaże ci coś co cię podnieci.
– Ale ciociu ja właśnie to …. osiągnęłam – odpowiedziałam jej.
– Mój skarbie to dopiero była pierwsza połowa, teraz poczujesz szczęście – odpowiedziała mi.
Jej głowa zaczęła się zsuwać coraz niżej tuż przy moim brzuchu, za głową podążała jej dłoń.
– Nienagannie wygolona jesteś, taka miękka i delikatna – skomentowała stan mojej cipki.
Przesunęła językiem po mojej cipce od dołu w kierunku brzucha.
– Słodka młoda cipka, nie dość że śliczna to i smaczna.
Uniosłam szybko głowę, spojrzałam prosto w jej oczy. Czułam jak ciocia rozchyla moje wargi sromowe. Odczułam przyjemne łaskotanie w dole brzucha. Głowa padła mi na łóżko, byłam niemal bezwładna, nie umiałam i nie chciałam się bronic przed tym. Ciocia robiła mi klasyczną minetkę bez wkładania palców. Moje dłonie odruchowo powędrowały na mój biust. Zaczęłam go sobie masować, ugniatać, przyszczypywać brodawki, pieściłam tak żeby dać sobie jak najwięcej rozkoszy. Po chwili przesunęła moje ciało tak że moja pupa leżała na skraju łóżka, a ona klęknęła przy łóżku, uniosłam głowę, chciałam zobaczyć co będzie robiła.
– W ten sposób mój skarbie będzie mi wygodniej.
Kontynuowała dalej lizanie mnie, a ja byłam zajęta swoimi piersiami. Czułam jak podniecenie narasta, nie chciałam żeby to się kończyło. I w tym momencie poczułam, jak wsuwa się we mnie coś, pomyślałam: „jej palec”. Ciotka oderwała ode mnie usta zaczęła poruszać dłonią, jej palec zanurzał się w moim ciele i za chwilę wychodził. Jęczałam, wiłam się z rozkoszy. Myślałam że na tym poprzestanie, no bo cóż jeszcze może być poza minetką i za chwilę palcem w cipce. Ale pomyliłam się, za chwilę dołączył drugi palec i takimi samymi ruchami wchodził i wychodził ze mnie, poza jęczeniem nie byłam w stanie nic zrobić. Do tych pieszczot za moment dołożyła jeszcze lizanie mojej łechtaczki, moja cipka jeszcze nigdy nic takiego nie doświadczyła, było mi rozkosznie a ja chciałam nie przerwanej takiej rozkoszy. W końcu doszłam. Nogi uniesione do góry i zgięte w kolanach zaczęły mi drżeć, to samo działo się z moimi rękoma. Nie potrafiłam nad tym zapanować, czułam nadchodzące co chwilę uderzenia gorąca, szczytowałam mocniej niż poprzednio. Nie wiem po jakim czasie osłabło uczucie, zapanowałam nad rękoma i nogami które opuściłam i położyłam na łóżku. Uspokoiłam się. Zamknęłam oczy, leżałam na boku. Ciocia położyła się za mną przytulała mnie do siebie, pocierając moje ciało dłonią, pupę, piersi, brzuch. Było mi słodko.
– Daj mi chwilę odpocząć – szepnęłam.
– Oczywiście moja żabko – odpowiedziała.
Było to dla mnie bardzo miłe, pierwszy raz tak się do mnie zwróciła, czułam się kochana i rozumiana. Kochana emocjonalnie tak jak chciałam być kochana w związku. Leżałyśmy nie odzywałyśmy się jakiś czas.
– Wiesz co? – powiedziałam kiedy już do siebie doszłam.
– Co? – zapytała.
– Kocham cię ciociu – ja ciebie też moja żabko.
Oparłam się na łokciu i odwróciłam do tyłu w jej kierunku, ona usiadła okrakiem na piętach za moimi plecami. Pochyliła się nade mną zaczęłyśmy się całować. Po chwili czułości klęknęła zdjęła stringi. Moim oczom ukazała się zadbana cipka, nie wygolona do końca jak moja. Miała małą kępkę skróconych włosów nad łechtaczką, ale dookoła tej kępki była idealnie wygolona. Podobała mi się. Ciocia mnie położyła na plecach, jedną z moich nóg uniosła do góry pod kątem 90 stopni do powierzchni łóżka drugą pozostawiła na łóżku, sama okrakiem na klęcząco podeszła bliżej przysunęła swoją cipkę do mojej i zaczęła poruszać biodrami. Dotykała przy tym moje ciało, gdzie tylko ręce jej sięgały, pieściła moją nogę która była w górze lizała ją, całowała, głaskała. Ja też pozwalałam sobie dotykać jej ud, piersi, brzuszka nie protestowała, robiłam to coraz odważniej. Gosia pojękiwała dosyć głośno i cały czas poruszała swoimi biodrami, dla mnie to była zupełna nowość jak i cała ta sytuacja pieszczoty w tej pozycji mnie też podniecały coraz mocniej. Też sobie pojękiwałam ale ciszej niż moja ciocia. Odsunęła szybko w pewnym momencie swoją cipkę od mojej, przerwała pieszczoty. Złapała kilka głębokich oddechów.
– Zrób coś dla mnie kochanie – poprosiła.
– Oczywiście ciociu – odpowiedziałam jej – wszystko co chcesz.
– Zrób mi minetkę – dodała.
– Nie wiem czy umiem, ale będę się starała – tymi słowami zgodziłam się ostatecznie.
Pocałowała mnie i okrakiem klęcząc nag moją twarzą przysunęła swoją cipkę do moich ust.
– Liż – powiedziała.
Jednocześnie rozchyliła swoje wargi sromowe. Poczułam smak jakiego dotąd nie znałam, specyficzny. Cipka cioci pokryta była lepką mazią o przyjemnej konsystencji. Lizałam ją, moje dłonie samoczynnie jak by instynktownie objęły jej biodra. Przesuwałam jej od pośladków przez plecy po piesi. Byłam świadoma tego tego co robię i co czuję, już nie było tak jak kilka minut temu kiedy uniesiona ekstazą przez większość czasu nie umiałam zapanować nad swoim ciałem. Ciocia miała skórę delikatną, miękką. Jej jędrne cało zaskoczyło mnie, spodziewałam się u kobiety w jej wieku czegoś mniej przyjemnego a tu proszę miła niespodzianka.
Lizałam jej cipkę, ciocia wydawała coraz głośniejsze dźwięki.
– Zmieńmy pozycję – powiedziała i natychmiast wstała, ale tylko po to by położyć się na plecach. Rozłożyła szeroko nogi i powiedziała.
– Kontynuuj dobrze to robisz – zabrałam się do pracy lizałam ją i pieściłam skórę dłonią.
– Nie przestawaj, nie przestawaj – powiedziałam
Lizałam dalej jej cipkę. W końcu ściągnęłam coś z jej zachowania, odsunęłam usta od jej rozkoszy i wsunęłam dwa palce podobnie jak ona mnie przed chwilą i starałam się poruszać tak samo dłonią. Teraz mogłam przyjrzeć się dokładnie jej rozchylonym udom. Samej łechtaczki długo nie widziałam bo ciocia położyła szybko na nij swoją dłoń i zaczęła ją pieścić szybkimi okrągłymi ruchami. Jej biodra wyprężały się coraz mocniej ku górze. Wiedziałam że zaczęło się właśnie to, jej krzyk i wilgoć na cipce mówiły same za siebie, wiedziałam że za chwilę osiągnie szczyt rozkoszy. Złapała mnie za dłoń, wyciągnęła z siebie moje palce, usiadła i zaczęła lizać je, jak by na nich było coś przepysznego i nie chciała stracić ani grama z tego smaku. Trzymając mnie za rękę i liżąc moje palce powoli opadała na plecy, ciągnęła mnie za sobą, przy tym wszystkim pomrukiwała jeszcze. Ja posłusznie dawałam jej lizać swoje palce ale w zamian za to lizałam jej lej biust. Był piękny obfity i jędrny. Gosia w końcu uwolniła moje ciało z koszulki, teraz byłam już zupełnie nago, nic na sobie nie miałam. Klęknęłam na chwilę okrakiem nad nią, dałam jej do ust swoje piersi pieściła je, było to przyjemne. W tym czasie wymyśliłam że chciała bym spróbować pozycji 69. Odwróciłam się do tej pozycji, ja byłam na górze. Cioci wsunęła dłoń między mną a nią sięgnęła do cipki, rozchyliła ją lizałyśmy się jak szalone. Z Gosi znów zaczęły się sączyć soki rozkoszy. Po kilku minutach szczytowała. Mnie też było bardzo miło w czasie tych pieszczot, czułam jej dłoń na swojej pupie, nawet dostałem lekkiego klapsa. Ale jej język czynił cuda pomiędzy moimi udami. Ciocia powiedziała:
– Masz cudowne pośladki, zejdź ze mnie i wypnij się dla mnie na czworaka.
Zrobiłam to z przyjemnością.
– Oprzyj się nisko na łokciach, tak żeby bardziej wypiąć pupę – powiedziała.
Zrobiłam to. Gosia zaczęła lizać moje pośladki, do czasu do czasu ścisnęła je w dłoniach, nagle poczułam że liże moją pupę aż podskoczyłam o ile można tak to nazwać.
– Nie bój się – powiedziała i lizała dalej
Było mi błogo, nie tak dobrze jak przy pieszczeniu cipki ale też przyjemnie.
– Zaczekaj powiedziała – z szuflady jak później się okazało wyciągnęła lubrykant.
Nałożyła mi na pupę, poczułam lekki chłód w tym miejscu. Rozprowadziła go dookoła pupy palcem i na palcu też i wsunęła mi ostrożnie palec do środka ruszała nim dłuższy czas. Nie było to złe uczucie, nawet dawało mi przyjemność ale do orgazmu mnie nie doprowadziło.
Zapytałam cioci czy chce żebym ją tez tak popieściła, powiedziała że jeżeli chcę to tak. Zrobiłam to. Trochę się obawiałam smaku bo to jednak pupa ale nie potrzebnie zrobiłam jej dokładnie tak jak ona mnie. Od razu widziałam że ją to bardzie podnieca niż mnie. Zapytałam więc:
– Dojdziesz? Kontynuować?
– Tak, skończę za chwilę, dobrze to robisz nie przestawaj.
Pieściłam ją dalej i po nie całej chyba minucie wydała z siebie głośny jęk, ja nie przestawałam ruszałam w niej swoim palcem. Jęczała coraz głośniej to było to. Doprowadziłam ją do orgazmu analnego. Przestałam ruszać ręką. Zsunęłam się z mojego palca sam. Położyłyśmy się obok siebie, Patrzyłyśmy sobie głęboko w oczy, całowałyśmy się. Głaskałyśmy swoją skórę.
– To był mój pierwszy raz kimś – powiedziałam
– Bardzo mi miło z tego powodu, mam nadzieję że cię nie zawiodłam – zapytała.
– Jesteś cudowną kochanką, wiesz jak mnie zadowolić, lepszego rozpoczęcia nie mogłam sobie wyobrazić. – powiedziałam.
Nagle sobie przypomniałam o Nataki ze strachem zapytałam Gosi:
– Co z Natalią? Co jak nas widziała? Nie zamknęłyśmy drzwi od pokoju.
– Spokojnie śpi – powiedziała ciocia – na pewno nic nie podejrzewa.
Całowałyśmy się jeszcze trochę i w końcu zasnęłyśmy zupełnie nago obok siebie.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Ewa Seles -
Moja asystentka
– Proszę zawołać następną kandydatkę – te słowa skierowałem do pani Małgorzaty, mojej księgowej, osoby, która była mózgiem finansowym mej firmy.
– Proszę, kolejna pani – Małgorzata stała w otwartych drzwiach przepuszczając kolejną dziewczynę chętną do pracy na etacie mojej sekretarki – asystentki.
Kilka słów tytułem wstępu. Mam firmę od ponad dwudziestu lat, założyłem ją jako młody chłopak po studiach wspólnie z dwoma kolegami, ale oni po roku wycofali się, zostałem sam. Udało mi się utrzymać na tym trudnym rynku, nawet powoli rozwijałem swą działalność. Teraz mam dużą halę produkcyjną z zapleczem magazynowym, a w okolicach Kalisza drugą, troszeczkę mniejszą. W sumie zatrudniałem ponad czterdzieści osób, a nad wszystkim panowała właśnie pani Małgorzata. Kobieta dobiegająca pięćdziesiątki, korpulentna, uśmiechnięta, pani mająca niesamowitą umiejętność rozwiązywania problemów wszelkiego typu; do tego bardzo doświadczona życiowo. To właśnie ona wpadła na pomysł zatrudnienie sekretarki – asystentki, która odciążyła by ją trochę, zdjęła z jej przepracowanych barków trochę obowiązków i zajęła się bezpośrednio pomocą prezesowi, czyli mi.
Przez nasze biuro przewinęło się już kilka kandydatek, niektóre nie wiedziałem, po co przyszły (one chyba też nie), bo ani wykształcenia, ani umiejętności, że o znajomości języków nie wspomnę. Właśnie ta znajomość języków obcych była moją piętą achillesową… Mam absolutny antytalent do nauki obcej mowy! W liceum miałem angielski, ale siedziałem z dziewczyną, która w tym kraju mieszkała kilka lat, miałem więc jej pomoc. Na studiach udało mi się, bo lektor niemieckiego był serdecznym przyjacielem mego ojca, a z panią anglistką przespałem się kilkanaście razy i też się udało!
Teraz chciałem wyjść ze swoimi produktami na rynek europejski i musiałem mieć zaufaną pomoc. Podejmowałem kilka prób na kursach językowych, ale nic z tego nie wyszło. Nie znam obcych języków i już! Nie mogłem liczyć na pomoc rodziny, bo jej nie mam, to znaczy niby mam, ale nie wiem gdzie. Żona po rozwodzie zabrała dziewczyny i wyjechała nie podając adresu, a mogła tak zrobić, bo sąd odebrał mi wszelkie prawa rodzicielskie, oczywiście po za obowiązkiem płacenia alimentów, które systematycznie regulowałem wpłacając odpowiednie kwoty na numer jej konta. Doszły mnie słuchy, że naopowiadała dzieciakom tyle bzdur o ich ojcu, że nawet jako dorosłe panny nie chciały ze mną żadnego kontaktu, choć próbowałem je odnaleźć…
Wracając do rzeczy. Jak wcześniej wspomniałem przyszły różne dziewczyny i panie, żadna jednak nie odpowiadałą naszym wymaganiom. Dwie bardzo atrakcyjne; nie powiem, laski jak łanie, śliczne, zgrabne, gotowe na pracę po godzinach, byle z “szanownym panem prezesem”, nawet na delegacje chętnie by pojechały. Mam ich numery telefonów, pewnie skorzystam z nich kiedyś i cynicznie i bezceromonialnie wykorzystam te młode ciała do dania sobie i im porcji rozkoszy. Hmmmm, krótko mówiąc zerżnę im pipki i dupki, bo lubię! Nie mam problemów z uwodzeniem kobiet w każdym wieku, te, które były już pode mną i na mnie, a ja w nich zgodnie twierdzą, że jestem atrakcyjnym, przystojnym mężczyzną. Nie dziwię się. W wielkim lustrze w łazience, kiedy golę się rano, widzę wysokiego, dobrze zbudowanego, umięśnionego (trzy razy w tygodniu siłownia), z bardzo męskimi rysami twarzy faceta, mogącego do tego pochwalić się całkiem okazałym penisem, dość długim, ale bardzo grubym. Mam z tym zawsze problem, muszę ubierać bieliznę, która trzyma mego rumaka na swoim miejscu, żeby nie oznaczał się zbytnio, kiedy spodoba mi się jakaś niewiasta. Wiem, niby się przechwalam, ale ja tylko powtarzam słowa swoich nielicznych kochanek, jedno-, lub wielorazowych; wszystkie niezależnie od siebie mówią to samo. Pani Małgorzata chętnie by mnie ożeniła, żebym już nie latał za kobietami, ale do tej pory nie udało się jej “”podstawić” mi odpowiednią niewiastę.
Teraz wezwała kolejną kandydatkę do pracy w naszej firmie. Wtedy weszła ona. Niezbyt wysoka, szczupła, ale nie chuda, bardzo ładna dziewczęco-kobieca buzia, ładne usta, ciemne, duże oczy, dość duży biust, długie włosy spięte w koński ogon, okrąglutka, niezwykle kształtna pupcia i bardzo zgrabne nogi. Na stopach pantofle na półobcasie, cieliste rajstopy, albo pończochy, ciemna spódniczka kończąca się trzy centymetry nad kolanem, biała bluzeczka zapięta pod szyją, koronkowy kołnierzyk, a na nosku duże, ciemne okulary. Klasyczny, książkowy przykłąd, jak powinna ubierać się skromna sekretarka. Zamurowało mnie, jaja sobie robi, czy co? Popatrzyłem na panią Małgorzatę, ona na mnie i ze zdziwieniem w oczach wzruszyła ramionami.
– Wejdż, dziecko, usiadź na tamtym krześle – wskazała miejsce – co cię do nas sprowadza?
-Szukam pracy, znalazłam państwa ogłoszenie, które mnie zainteresowało i… jestem.
Uśmiechała się lekko, wzrok miała skierowany na blat biurka, ale nie widziałem w niej postawy wystraszonego dziewczęcia, raczej panowała nad sobą. Zastanawiałem się chwilkę, czy ten jej image to wyobrażenie dziewczyny o sekretarce, czy zabieg celowy.
– Ile masz lat? 25 – zarumieniła się lekko
– Masz jakieś dokumenty? – spytałem
– Oczywiście – podała teczkę – wszystko jest tutaj.
Pobieżnie przeczytałem CV, dłużej zatrzymałem się przy dołączonych świadectwach. Znajomość angielskiego chyba ma opanowaną do perfekcji, tak w każdym razie wynikało z dokumentów, niemiecki chyba też, no i francuzki! No tak, “po francuzku” też umiem, tylko z mówieniem w tym języku mam problemy.
– Co to za firma, w której do tej pory pracowałaś?
– Jeszcze w niej pracuję, ale jestem na wypowiedzeniu. To firma ojca mego byłego już chłopaka, rozstaliśmy się dwa miesiące temu.
– Rozumiem. Pani Małgorzato, zostawiam panie, proszę sprawdzić umiejętności pani – zajrzałem do dokumentów – pani Tekli Leckiej.
Wyszedłem z księgowości, poszedłem do siebie, siadłem za biurkiem. Tekla! Co to, qrwa, za imię? Tekla, jak pajęczyca z pszczółki Mai! Później dowiedziałem się, że w domu mówią na nią… Zosia! Dlaczego? Nie mam pojęcia. Zająłem się papierami, kiedy przyszło mi do głowy, że… podoba mi się ta cała Tekla! Jeśli ma te wszystkie umiejętności, a do tego jest bardzo atrakcyjną kobietą, to chyba jest tą, której szukam. Przypomniałem sobie nazwę firmy jej niedoszłego teścia, odszukałem ją w wyszukiwarce. Nazwisko właściciela coś mi mówiło, poznaliśmy się kiedyś na jakimś raucie dla lokalnego biznesu. Zapamiętałem tylko, że był raczej sympatycznym człowiekiem. Nie zastanawiałem się długo, zadzwoniłem do niego z pytaniem o sekretarkę. Odebrał natychmiast, pamiętał mnie. Potwierdził, że Tekla pracuje u niego jeszcze tydzień, a on ma problem ze znalezieniem drugiej tak kompetentnej dziewczyny. Ucieszył się, że aplikuje właśnie do mojej firmy.
– Mam nadzieję, że ją pan zatrudni, to naprawdę wartościowa dziewczyna. Żałuję, że im z moim synem nie wyszło, ale cóż, samo życie…
– Czyli jednym zdaniem, poleca ją pan, tak?
– Oczywiście, będzie miał pan z niej pociechę.
Księgowa skończyła już rozmowy z innymi kandydatkami, przyszła do mnie.
– No i jak, pani Małgorzato, wybrała pani którąś?
– Tylko jedna nadaje się do pracy u nas, panie Hubercie.
– Chyba ta Tekla, prawda?
– Tak, tylko ona.
– A wie pani, że zadzwoniłem do jej obecnego szefa?
– No i?
– Potwierdził, że jest bardzo dobrą, kompetentną pracownicą i rzeczywiście zna języki obce. Zastanawiam się jednak…
– Nad czym? Mamy gotową asystentkę prezesa!
– Ale czy nie jest za młoda? – patrzyłem na księgową.
– No co pan! Ona ma być pańską sekretarką, a nie kobietą życia, prawda?
– Niby tak… Dobrze, niech pani umówi ją na jakiś dzień, zobaczymy, co potrafi.
Tydzień później miałem swój doskonale wyposażony sekretariat i nową asystentkę. Pracowało nam się dobrze, Tekla okazała się bardzo pomocna, intuicyjnie wyczuwała co i kiedy będzie mi potrzebne, szybko przygotowywała dokumenty, bezbłędnie wiele z nich tłumaczyła na obce języki. Zaproponowała, że tydzień popracuje na produkcji, żeby poznać dobrze charakter naszej działalności, żeby wiedziała o czym mówi w rozmowach z kontrahentami. Zaskoczyła mnie tym, ale zgodziłem się, tym bardziej że na hali pracowało kilka kobiet, praca nie była ciężka. No i zacząłem przyglądać się nowej pracownicy nie jak szef podwładnej, a patrzyłem na nią jak mężczyzna patrzy na młodą, atrakcyjną kobietę. Co tu dużo gadać, podobała mi się każdego dnia bardziej, niż dnia poprzedniego! Do pracy przychodziła ubrana raczej skromnie, choć nie tak, jak wtedy, kiedy widziałem ją pierwszy raz; zabroniłem jej tego stroju, wydał mi się taki… infantylny. Teraz owszem spódniczka, bluzeczka, włosy spięte, ale wszystko tak trochę bardziej na luzie, nie jak na oficjalne przyjęcie. Widziałem ją też w dżinsach i t-shircie! Pojechałem do galerii na zakupy i wśród klientów dostrzegłem fajną laseczkę w obcisłych spodniach uwypuklających niezwykle zgrabną, szczupła pupę i długie nogi, choć dziewczyna nie była wysoka. Kiedy odwróciła głowę poznałem, że to moja asystentka. Nie kiwnąłem w jej stronę, wolałem popatrzeć na nią, jak zachowuje się na zupełnym luzie. Zdziwiłem się, kiedy popatrzyłem na jej biust. Piersi kołysały się pod koszulką, sutki wyraźnie odznaczały się na materiale, czyli była bez biustonosza. Rozpuszczone włosy, delikatne okularki wyglądały inaczej, niż w pracy. Matko, jakie to było urocze, śliczne dziewczątko! Poczułem ruch w spodniach, pomyślałem, że może trzeba by ją jakoś sprowadzić na manowce, czyli do mojej sypialni. No tak, ale to znaczyło by utratę bardzo wartościowej asystentki…
Byłem tak podjarany, że musiałem sobie jakoś ulżyć. Przypomniałem sobie te dwie laseczki, które aplikowały o pracę, zadzwoniłem do jednej z nich. Odebrała natychmiast, mej propozycji spotkania się nie odrzuciła, mimo, że miejscem tegoż spotkania był hotel. Przyjechała punktualnie, ubrana bardzo lekko i zwiewnie, więcej pokazując, niż skrywając. Patrzyłem chwilę na młode, zgrabne ciało, a kutas podnosił głowę i tężał Nie certoliłem się, rzuciłem ją na łóżko, rozchyliłem nogi, zdarłem ze szczupłych bioder stringi i wdarłem się w gorącą pipkę. Ruchałem jak automat, dupeczka jęczała i stękała, a ja cały czas widziałem kołyszący się w rytm kroków biust Tekli. Odwróciłem dziewczynę na brzuch i mimo protestów wyruchałem też jej dupę. Spuściłem się, wstałem, wytarłem kutasa w prześcieradło, zostawiłem na pościeli obok rozanielonej dupeczki pięć stówek i wyszedłem…
Kilka tygodni po szybkim seksie w hotelu pojechałem na kontrolę do mojej wytwórni pod Kalisz, Tekla oczywiście była ze mną, musiała poznać tamtejszy oddział. Początkowo w czasie jazdy nie odzywała się, ale z biegiem czasu nasza rozmowa nabierała rumieńców. Pytałem ją o rodzinę, o studia, w końcu rozmowa zeszła na temat naszych partnerów.
– Dlaczego jest pan sam, panie prezesie? – popatrzyła na mnie – przepraszam, jeśli to pytanie…
– OK, powiem. Bo to zła kobieta była, jak mawiał Franc Maurer.
– A kto to jest, ten Franc?
– Oj, dziewczyno, to klasyka kina. Widziałaś “Psy” Pasikowskiego?
– Nie.
– No widzę, bo Franc to główny bohater tego filmu, gliniarz.
– No nie widziałam, muszę to nadrobić.
– To ciekawy film, ale raczej taki dla mężczyzn, tak mi się wydaje. No i chyba dzisiaj będziesz miała okazję go obejrzeć, po będzie w telewizji. A wracając do mej byłej… Zdradzała mnie na prawo i lewo, podpuszczała pracowników, kilku z nich ją zerżnęło, jeden nawet cały czas pracuje.
– W firmie? Niesamowite, a reszta?
– Inni sami się zwolnili, jednego wyrzuciłem. Ją też wygnałem z domu, ale miałem… pecha. Kiedy już wiedziałem, że nasz związek rozleci się, poznałem fajną babeczkę, no i nagrali nas i obfotografowali w jakimś hotelu. To był główny powód, dla którego to ja zostałem uznany przez sąd za winnego rozpadu małżeństwa, mimo, że miałem swoich świadków.
– No to naprawdę pech. A co z dziećmi?
– Nie wiem, nie chcą mnie znać…
– To przykre. Ten mój drań Tomek też mnie zdradzał, dlatego odeszłam. Na szczęście mam kawalerkę, mam gdzie mieszkać, a pan dał mi pracę. Tomasz ma świetnego, poczciwego ojca, namawiał nas, żebyśmy się nie rozstawali. Raz posłuchałam, ale jak nakryłam tego gnojka w moim łóżku, w moim mieszkaniu z moją najlepszą przyjaciółką, to nie wytrzymałam, wywaliłam ich za drzwi i tyle go widziałam…
– To też przykre. Długo byliście razem?
– Cztery lata, mieliśmy wspólne plany, zamierzenia i wszystko się zawaliło, bo on tylko kutasem myśli…
Na takich rozmowach zeszła nam droga do filii, po trzygodzinnym pobycie wracaliśmy. No i stało się. W jakimś lasku niespodziewanie wyskoczyła na drogę sarna i mimo, że nie jechałem szybko nie zdążyłem wyhamować i walnąłem w biedne zwierzę. Biedactwo wbiło się pod maską, spod której wydobyły się kłęby pary, zgasły światła i auto nie nadawało się do dalszej jazdy. Cóż było robić. Zadzwoniłem po pomoc drogową i auto zastępcze, ale nie było zasięgu! Staliśmy tak w tym lesie, robiło się coraz później, zapadały ciemności. Po jakimś czasie – cud! Jechało jakieś auto, zaczęliśmy machać jak opętani, samochód zatrzymał się i wyszedł z niego… policjant, bo to był radiowóz.
– Dzień dobry, sierżant Gruszecki, co się stało?
– Dzień dobry, panie sierżancie – też przedstawiłem się – jak widać, wyskoczyła sarna i nie mam możliwości dalszej jazdy. Komórki bez zasięgu, nie mamy możliwości ściągnięcia pomocy, a do domu ponad trzysta kilometrów.
– Hmmm. Jedyne, jak mogę wam pomóc, to podjechać z wami do miasteczka, jest tam fajny, czyściutki hotelik z miłą obsługą. Wiem, bo prowadzi go moja żona. Auto możemy ściągnąć na parking przy komisariacie, a jutro od rana możecie zacząć działać. Teraz po nocy to chyba nie ma sensu – rzeczywiście, na dworze zrobiło się zupełnie ciemno.
Zepchnęliśmy auto na pobocze i kilka minut później meldowaliśmy się w hotelu “Sparta”. Tak, jak mówił policjant, było to przytulne, czyściutkie miejsce z bardzo ładnymi pokojami. Wziąłem dwa, recepcjonistka poinformowała nas o możliwości zejścia na kolację i rano na śniadanie, które było w cenie pokoju. Umówiłem się z Teklą za godzinę w restauracji, a sam zamknąłem się w pokoju, rozebrałem i wszedłem pod prysznic. Musiałem spłukać z siebie emocje całego dnia. Przebrałem się w luźne ciuchy i zszedłem na kolację. Chciałem być trochę wcześniej, miałem ochotę na solidnego drinka, a nie chciałem, żeby widziała to sekretarka. Napojony dobrym alkoholem czekałem na dziewczynę. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłem ją w podobnych ciuchach, jak wtedy, w galerii na zakupach.
– Wyglądasz trochę inaczej, niż zwykle.
– Oj, przepraszam, nie podoba się panu? – aż się zarumieniła.
– Skądże, jest super. Skąd wzięłaś ciuchy, nie masz walizki.
– Ale mam swoją torbę, a w niej wszystko, co trzeba na wyjazd, nawet jednodniowy. Już kiedyś przekonałam się, że trzeba być przygotowaną na dłuższą podróż…
– Proszę, wybierz z karty, co chcesz jeść, ja już zamówiłem.
Kolacja przebiegła niezwykle szybko, to znaczy tak mi się zdawało. Wypiliśmy po kilka lampek wina, całą butelkę zabrałem do swego pokoju. Przypomniałem sobie, że będą “Psy” w tv, a że odbiornik był w pokoju Tekli, to zapukałem do jej drzwi. Po zaproszeniu wszedłem.
– Pamiętasz o “Psach”? Zaraz będą na którymś kanale.
– Dzięki za przypomnienie, obejrzy pan ze mną? – patrzyłem w śliczne, teraz szklące się oczy. Wpływ wypitego do kolacji alkoholu?
– Nie odczytasz tego, jak narzucanie się?
– No co pan, panie prezesie! Przecież to tylko film chcemy obejrzeć!
– No to przyniosę to wino, które wziąłem do pokoju.
-Wspaniale, a ja przyniosę z dołu kieliszki.
Po chwili siedzieliśmy na wygodnej sofie z dobrym winem w ręce. Film widziałem już dziesiątki razy, teraz wolałem przyglądać się swej ślicznej asystentce. Patrzyła uważnie na akcję toczącą się na ekranie, popijała pomału smaczne wino, które dyskretnie dolewałem do jej kieliszka. W miejscach brutalnych scen przymykała oczy, a w momentach erotycznych szeroko je otwierała, rumieniła się, bezwiednie kierując dłoń na swe krocze i pod bluzkę na biust; natychmiast jednak hamowała się i przyjmowała poważny wyraz twarzy. Jednak w momencie, kiedy Młody stracił kciuk krzyknęła, przytuliła się do mego ramienia i nie puszczała mnie do końca filmu. Przy końcowych napisach podniosła głowę, popatrzyła mi głęboko w oczy.
– Przepraszam pana, ale potrzebowałam choć na chwilkę męskiego ramienia – zarumieniła się, nie wiedziałem, czy to zawstydzenie, czy wpływ wypitego wina – jeszcze raz przepraszam, panie prezesie – opuściła głowę.
Ująłem ją delikatnie pod brodę i podniosłem, tak, że nasze twarze były tuż obok siebie, drugą ręką pogłaskałem śliczną buzię.
– Nic się nie stało, wręcz przeciwnie, było mi bardzo miło – wyszeptałem.
– Naprawdę? Dziękuję, panie Hubercie…
Nasze twarze zbliżały się do siebie, w końcu usta połączyły w namiętnym pocałunku. Czułem zwinny języczek głęboko w gardle, po to, by za sekundę czuć go na ustach i znowu w gardle. Ten niezwykle zwinny jęzorek wyczyniał harce w mej buzi, to było fantastyczne. Trzymałem śliczną twarzyczkę mej asystentki w obu dłoniach, zaraz jednak lewą ręką ująłem ją z tyłu głowy, prawa zawędrowałą pod lużną koszulkę; delikatnie pieściłem jędrne cycuszki, szczypałem i masowałem sutki, aż stały się twarde i sterczące. Trudno opisać to, co działo się w moich bokserkach. Kutas drżał, pulsował, dumnie unosił łeb, próbując wyśliznąć pod gumką bielizny, żeby wystawić głowę i pokazać światu, że jest gotów. Na szczęście jak wspominałem zawsze miałem odpowiednie gatki; tak było i tym razem. To nie trwało jednak długo, pomocna dłoń dziewczyny wyciągnęła go na zewnątrz i mocno ściskała, nagle jednak odskoczyła, wyprostowała się, schowała ręce z siebie.
– Przepraszam, to się nie powtórzy, panie prezesie… Chyba to wino…
– Chyba wina i to moja – przerwałem znowu zaczerwienionej dziewczynie – nie chcę, żeby później mówiła, że wykorzystałem twą zależność i zmusiłem do czegokolwiek.
– Nie, nie, raczej ja się boję, że odczyta pan moje zachowanie jako próbę osiągnięcia czegoś więcej w pańskiej firmie, a przecież pan… Pan mi się spodobał już pierwszego dnia, kiedy przyszłam złożyż podanie… – prawie rozpłakała się.
– Dziewczyno, przestań! Od momentu, kiedy pracujemy razem ciągle myślę o tobie i to w sytuacjach, których nie opowiedział bym nikomu! Co tu dużo gadać, jesteś mym seksualnym marzeniem!
– Niech pan przestanie – ciągle szeptała, ale zbliżała się do mnie, a ja siedziałem z kutasem na wierzchu – zawstydza mnie pan – położyła rękę na mym przyjacielu.
– I dlatego ze wstydu zajęłaś się mym penisem? – roześmiałem się – oj, Zosiu, Zosiu przytul się do mnie – objąłem szczupłe ramiona.
– Skąd pan wie, jak do mnie mówią najbliżsi?
– Wiem o tobie prawie wszystko, nawet to, co najbardziej lubisz w seksie.
– No co pan – oderwała się ode mnie. Skąd pan to wie? – patrzyła na mnie wielkimi oczami.
– To już jest moją słodką tajemnicą. A teraz otrzymujesz polecenie służbowe, którego przestrzegania będę pilnował z całą surowością. Zabraniam tobie mówienia mi “pan” w sytuacjach, kiedy jesteśmy sam na sam, tylko masz mi mówić po imieniu. W innych okolicznościach ma być tak, jak do tej pory. Czy to jest jasne?
– Tak, panie… Tak, Hubercie.
– A teraz daj mi buzi i zajmij się nim wreszcie!
Tekla złapała sterczącego i oczekującego pieszczot kutasa i zaczęło się! Najpierw delikatnie, leciutko drażniła drżącym języczkiem szparkę w głowicy, próbowała wcisnąć się w nią; lizała cały łeb, trącała wędzidełko, pomału zsuwała napletek i naciągała go do końca, znowu zsuwała, aż skóra na kutasie zrobiła się prawie gładka. Rozchyliła usta i zaczęła nasuwać się na sterczącą pałę. Mimo swych rozmiarów nie stwarzał problemów, byłem zaskoczony tym, co zobaczyłem, kiedy odgarnąłem długie, lokowane włosy na bok; cały tkwił w ustach mej asystentki! Jak, qrwa ona tego dokonała! Przyznam, że przed nią żadna z moich kochanek nie była w stanie tego zrobić, a ta chudzina wessała go całego; do tego wysunęła jeszcze języczek i drażniła nim jaja! Niesamowite, czułem, jakby to dwie kobiety zajmowały się mym przyrodzeniem. A ona ssała i ssała, myślałem, że się udusi, ale odpuściła trochę, złapała oddech i dalej trzepała mi konia, teraz pomagając sobie dłońmi. W końcu oderwałem ją od chuja i podniosłem, żeby zdjąć koszulkę i zobaczyć wreszcie ten skrywany do tej pory biuścik. Byłem zachwycony tym, co zobaczyłem. Piękne, kształtne, jędrne piersi ze sterczącymi sutkami nie opadały nawet o milimetr, na moje niewprawne oko to 75C, lub D! Polizałem jeden cycuszek, potem drugi, objąłem wargami sutek i drażniłem go językiem. Dziewczyna westchnęła, cały czas zajmowała się mym przyjacielem. Rozpiąłem pasek i spodnie, popchnąłem Teklę na sofę, uniosła biodra, ściągnąłem więc te niepotrzebne spodnie i stringi. Wróciłem do pieszczenia ślicznych cycorków, lizałem je, ssałem, przygryzałem, zjechałem językiem niżej. Drażniłem pępek, zzsunąłem się na absolutnie gładziutki wzgórek łonowy, lizałem pachwiny, w końcu zająłem się pipką. Pachniała świeżą kobiecością, widocznie laska też wzięła kąpiel, na szczęście, bo bardzo nie lubię fetorku takiej niedomytej pipy; nie jestem Napoleon!
Ta cipeczka pachniała piżmem, kobiecością, dobrym mydełkiem, jakimś żelem… Lizałem zapamiętale, ssałem wargi, leciutko je przygryzałem, wpychałem jęzor w mokrą szparkę, lizałem jej ścianki. Przeszedłem na łechtaczkę, drażniłem językiem, ssałem, lizałem, pomagałem sobie palcami, wpychałem je w cipkę, brandzlowałem nimi gorącą dziurkę. Tekla sapała, stękała, momentami piszczała, drżała cała, zaciskała palce na pościeli.
– Hubert, rób tak, to jest wspaniałe, czekałam na to… Tak, mocniej, liż mnie, spełniasz moje marzenia… Tak, tak…
– Ciiicho – wymlaskałem znad pipeczki – daj się ponieść chwili…
Nie przestawałem drażnić to piękne, zgrabne, młode ciało spragnione pieszczot i seksu. Odwróciłem swą kochankę na brzuch, podniosłem te niesamowite, krągłe, kobiece bioderka tak, że teraz miałem przed twarzą tę pupę, na którą zwróciłem uwagę pierwszego dnia. Dziewczyna klęczała, opierając głowę o poduszkę wypinała do mnie ten niebiański tyłeczek. Szybko pozbyłem się ciuchów, nagi klęczałem za mą kochanką. Zająłem się pięknie wyeksponowaną pipką, znowu ją lizałem i ssałem, brandzlowałem palcami, drażniłem guziczek rozkoszy. Teraz pora na drugą dziurkę.
Tutaj mały wtręt. Rzeczywiście miałem bardzo wiele informacji o upodobaniach seksualnych mojej sekretarki. Skąd? Z pierwszej ręki, czyli od Tomka, jej poprzedniego partnera. Jak wyciągnąłem od niego te informacje? Przy pomocy “rozmownej wody”, czyli alkoholu. Dowiedziałem się, w którym klubie lubi Tomek spędzać wieczory i poszedłem tam ze swym zaufanym pracownikiem, który był dla mnie niemal jak syn. Wziąłem go do siebie, jak był jeszcze wystraszonym uczniem, z czasem został najlepszym fachowcem w firmie i awansował na brygadzistę, potem na kierownika produkcji. Andrzej został wtajemniczony w moje zamierzenia, jakoś skumplował się z Tomkiem, stawiał mocne drinki i w momencie, kiedy gość był już na dobrej fazie zająłem miejsce Andrzeja. Udawałem pijanego, żaliłem się, że kobieta mnie zostawiła, jemu też się zebrało na zwierzenia, w końcu omówiliśmy z detalami, co najbardziej lubią w łóżku nasze byłe. Nie dawałem wiary jego opowiadaniom, ale przysięgał, że mówi prawdę; był gotów dzwonić do dziewczyny, żeby potwierdziła jego słowa, uwierzyłem w końcu w to, co mi opowiedział i dobrze zapamiętałem. Teraz tą wiedzę chciałem jak najlepiej wykorzystać.
Delikatnie pocałowałem kakaowe oczko Tekli, jednocześnie wsunąłem w nie, tyle, ile mogłem, język. Reakcja laseczki była fantastyczna. Wrzasnęła i przesunęła biodra do tyłu, jakby chciała nabić się pupą na drażniący ją język. Na to czekałem. Podniosłem się, naplułem na kutasa i pomalutku zacząłem wpychać go w ciasną pupkę. Wszedł, o dziwo bez większych problemów. Kiedy głowica minęła zwieracze pchnąłem mocniej i wszedłem do tej zgrabnej dupki do końca. Trochę się bałem, że z powodu grubości mego sprzętu będzie problem bólu, ale myliłem się. Tak jak przed chwilką z językiem, tak teraz Tekla sama nabijała się na chuja, praktycznie nie ruszałem biodrami, obserwowałem ruchy mej ślicznej kochanki. Stękała, jęczała, sapała i coraz szybciej nabijała się na twardego drągala tkwiącego w dupce.
– Boże, jak mi dobrze, tak, tak rób, mocno, proszę cię wyruchaj mnie tak, żebym nie mogła usiąść. Tak, rozwal moja dupcię tak… tak… tak…
– Cichutko, maleńka, Hubercik zadba o ciebie, będziesz jeszcze w niebie, obiecuję.
– Tak, wyruchaj mnie, nie oszczędzaj, tylko ruchaj…
Złapałem ją pod udami, podniosłem, sam wstałem, zaraz usiadłem na krześle, mając dziewczynę przed sobą. Oparła się stopami o podłogę i podskakiwała ciągle na mych biodrach jeszcze mocniej nabijając się pupą. Pieściłem twarde cycuszki, całowałem smukły karczek, szyję, całowałem i lizałem malutkie uszy; odwróciłem zgrabną główkę w swoją stronę, zwarliśmy się w pocałunku. Uniosłem szczupłe biodra i naprowadziłem kutasa na różową szparke pipki, pomału opuściłem ją i nabiłem na twardego przyjaciela.
– Jezu, zaraz zwariuję, kocham tego twego chuja, jest wspaniały, wypełnia mnie całą, tak pchaj go do końca, zerżnij mnie mocno, daj mi go tyle, żebym się zsikała z rozkoszy. Ooooo… Tak, jesteś wspaniały, mocno, mocniej!
– Już maleńka moja, zaraz dotrzesz do celu.
Tak sobie szepcząc i stękając ruchaliśmy się jak króliki. Zaczął się znowu miłosny taniec, dziewczyna skakała na kutasie i wrzeszczała w poduszkę, którą profilaktycznie przydusiłem do skrzywionej grymasem rozkoszy buzi. Nagle znieruchomiała, kilka sekund później zaczęła dygotać, trząść się i podrygiwać. Rzucała przy tym głową, targała dłońmi włosy, wreszcie uspokoiła się i tylko cichutko pojękiwała.
– Matko, jak mi tego brakowało! – wyszeptała po dłuższej chwili, cały czas siedząc na mych biodrach w kutasem tkwiącym w pipce – dziękuję ci bardzo za tę rozkosz, byłam w kosmosie…
– To nie koniec, moja droga, to przeludium, czyli wstęp do dalszej części.Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Jan Sadurek Interesuje Cię, co było później? Jeśli tak, to napisz, proszę.
No i czekam na komentarze, Wasze uwagi biorę zawsze do serca i staram się być coraz lepszy
-
Rozpalanie cnotki cz.4
Kontynuacja losów bohaterów z cyklu „Pomyłka” cz.4
Rozmawiałyśmy w drodze powrotnej i Marta przyznała mi się, że widziała nas rano. Powiedziała również, że Seba nie był jej pierwszym, ale ma wielkiego i ona trochę się boi. O jej! Mało nie przytaknęłam na tego „wielkiego”, ale się opanowałam. A to, czego się boi było do naprawienia. Musiałam to przemyśleć i powiedzieć Sebie, żeby zwolnił, ale Marcie tego nie powiedziałam. Właściwie nic jej nie powiedziałam. Na szczęście droga do domu była na tyle krótka, że nie zdziwiło jej moje milczenie. Po powrocie do domu zastałyśmy naszych panów już razem. Marta zaniosła szybko zakupy na górę, a po powrocie do kuchni koniecznie chciała gotować obiad. Namówiliśmy ją na zamówienie pizzy, żeby mogła usiąść z nami i porozmawiać. W ten sposób razem miło spędziliśmy wieczór, rozmawiając o naszych zainteresowaniach.
Leżąc już w łóżku opowiedziałam Krystianowi nasze przygody i rozmowy. Przygoda w przebieralni spodobała mu się tak bardzo, że dokończyłam ją opowiadać już z kutasem w cipie. Sama też się tym na nowo podnieciłam, więc zdążyłam już wcześniej pieścić zarówno kutasa Krystiana jak i swoją cipkę, całować i przygryzać jego ramiona, podsuwać mu cycki do lizania i ssania. Kiedy więc wsadził we mnie kutasa, byłam mokra i nie opowiadałam nic, bo jęczałam z rozkoszy. Pieprzyliśmy się turlając po łóżku, nasuwałam się na niego biodrami, ściskałam go pizdą i zalewałam sokami. W końcu docisnął mnie do łóżka, a ja otoczyłam go nogami. Jebał mnie z całej siły. Orgazm dopadł nas jednocześnie i trwał dosyć długo. Oboje jęczeliśmy, a ja jestem pewna, że krzyczałam. Chociaż, jak zwykle, straciłam świadomość, bo dałam się ponieść ekstazie. Próbowałam dokończyć swoje opowiadanie, ale po kilku zdaniach znowu ogarnęło nas podniecenie. Tym razem ja usiadłam na mężu i, mówiąc mu o smaku cipki Marty i dotyku jej języka na łechtaczce (ujeżdżając go i jęcząc z podniecenia), doprowadziłam do drugiego orgazmu zarówno siebie jak i jego.
Zrezygnowałam z prób opowiadania reszty. Zmęczeni zasnęliśmy.
W czwartek rano zostaliśmy obudzeni przez Sebę, który zapukał do naszego pokoju i od razu wszedł. Usiadł na łóżku i powiedział – „Rany, jak was co wieczór słucham, to prawie się spuszczam w spodnie. Niestety, musicie już wstawać, bo jedziemy zaraz wszyscy do firmy. Umówiłem Krystiana w drukarni, a jeszcze musimy dopracować kilka szczegółów i zebrać potrzebne pliki.”
Odrzuciłam kołdrę, a on zaczął gładzić moje odsłonięte nogi i biodra. Zaśmiałam się i powiedziałam – „Jak będziesz tak robił, to się spóźnimy, zamiast być wcześniej.”
Krystian wstał z mojej strony łóżka i wyciągnął do mnie ręce. – „Wstawaj, zdążymy zaradzić temu co się w tobie budzi.”
Wstałam i wylądowałam między nimi. Dwa duże, gorące ciała otaczały mnie i bardzo mocno czułam to przez cienką koszulkę. Obaj złapali mnie za dłonie i pokierowali nimi tak, że poczułam przez spodnie dwa sterczące kutasy. Podniecenie natychmiast odebrało mi zdolność swobodnego oddechu, a cipka zmoczyła się, gotowa na ruchanie. I w tej chwili… na korytarzu rozległ się głos Marty, szukającej Seby. Nie wiedziałam, czy się cieszyć czy złościć. Pewne było to, że i tak nie mieliśmy czasu na zabawę. Zaczęliśmy się śpieszyć z poranną toaletą i śniadaniem.
W firmie już wszyscy byli i od razu wpadliśmy w wir pracy. Marta siedziała w części konferencyjnej, szkicowała coś i popijała kawę, a my biegaliśmy od komputera do komputera. W ciągu godziny udało nam się ogarnąć potrzebne materiały, w ciągu następnej zebraliśmy potrzebne pliki na jeden laptop i uporządkowaliśmy je, ustaliliśmy zarys projektu do przekazania i Marta odwiozła Krystiana do drukarni na rozmowę. Zostaliśmy we końcu we dwójkę na kawę. Siedzieliśmy w biurze Seby na kanapie i rozmawialiśmy o różnych sprawach, a ja myślałam o tym, co powiedziała mi Marta. Zapytałam Sebę jakie ma plany na sobotę. Okazało się, że faktycznie pamięta o rocznicy i planuje zabrać wszystkich na kolację do restauracji. Kategorycznie odmówiłam. Kolację w rocznicę ślubu powinni zjeść sami, we dwójkę. Po kawie Seba był zajęty sprawami firmy. Ja najpierw uzupełniałam szkice Marty rysunkami, a poszłam na rozmowę z kierownikiem produkcji. Cały czas myślałam jak się wykręcić od wspólnej kolacji. Zajęło nam to trzy godziny.
Kiedy skończyliśmy pracę i niespiesznie rozmawialiśmy o powrocie do domu, nawiązałam do wcześniejszej rozmowy o tym, że rocznicę powinni spędzić we dwójkę. A potem również mieć dom dla siebie. Dlatego zaproponowałam Sebie, coś, o czym myśleliśmy z Krystianem już wcześniej: że tego wieczora pobawimy się w piwnicy firmy (jak powstała „sala”? – ciekawych zapraszam do przeczytania opowiadania „Pomyłka cz.5”). Seba przyznał, że nie był tam od czasu naszego pamiętnego wspólnego pobytu. Rozmawiając na ten temat zeszliśmy na dół. Wyciągnął z szafki przy schodach klucze i poprowadził mnie korytarzem, zapalając kolejne światła. Kiedy przechodziliśmy koło drzwi składziku, na wspomnienie pieprzenia na stole warsztatowym, poczułam przypływ podniecenia. W dużej sali Seba zapalił tylko część lamp, więc panował półmrok. Stół, kozioł i krzyż były mocno zakurzone. Stolik z przyrządami był przykryty ręcznikiem. Wszystko było na miejscu. Och! Zdjęłam ręcznik i zaczęłam wycierać stół. Seba podszedł i zapytał – „Dziwnie umieszczone są te kajdanki. Znasz ich przeznaczenie?”
Uśmiechnęłam się i powiedziałam, że się domyślam. Musiałabym przymierzyć, żeby się upewnić. Zaproponował żartem, żebym weszła i przymierzyła. A ja, głupia, zdjęłam sukienkę, żeby jej nie zabrudzić i weszłam. Położyłam się z rękoma do góry, ale wtedy nie pasowały kajdanki na nogi. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Po kręceniu się w końcu dopasowałam kajdanki na ręce, które były spięte razem z kajdankami na kolana. Kajdanki na kostki były w rogach stołu, więc biodra miałam na brzegu. Nadgarstki miałam skute z kolanami, więc dłońmi podtrzymywałam swoje nogi w górze i w rozkroku. Seba przypiął mnie do wszystkich części. Byłam zdana na jego łaskę. Wtedy trochę bezmyślnie palnęłam – „Seba, Marta boi się tego, że twój kutas jest taki wielki, a ty jesteś zbyt agresywny w czasie waszego seksu.” Powiedziałam, że powinien się nauczyć pieścić kobietę, a nie tylko rżnąć. No, cóż. Jak się domyślacie, zechciał, żebym go nauczyła. Miał mnie jak na tacy i miał dostępne liczne przyrządy do pieszczenia kobiety. Byłam w bieliźnie, ale to nie stanowiło dla niego przeszkody. Nożyczkami, które gdzieś tam znalazł rozciął mi majtki i stanik, chociaż protestowałam mówiąc mu – „Nie wygłupiaj się, mogę ci pokazać inaczej.”
Nie wypadło to zbyt przekonująco, bo już się mocno podnieciłam, a on nie słuchał, bo też się podniecił. Leżałam przypięta do stołu z mokrą, rozwaloną pizdą, sterczącymi sutkami i już dyszałam. Seba zapytał – „Będziesz mi mówiła co mam robić, czy lepiej zatkać cię kneblem?” – Wolałam mówić. Zaczął od pieszczot moich piersi, szyi i brzucha ręką, później językiem, całował mnie wsuwając język do moich ust, aż jęczałam i podnosiłam biodra. Potem schodził coraz niżej i niżej między moje nogi. Zassał moją łechtaczkę i krzyknęłam z rozkoszy, ale powiedziałam mu jeszcze w miarę przytomnie, że najpierw powinien trącać ją czubkiem języka, wsuwać język do cipki i masować mnie palcami. Zwolnił, pieścił mnie delikatnie, a potem trochę mocniej. Robił to cudownie. Bardzo szybko przestałam mieć możliwość wypowiadania logicznych zdań. Potem już pieprzył mnie ręką i ssał łechtaczkę tak, że myślałam, że zaraz będę szczytować, ale wtedy przestał i się odsunął. Leżałam dysząc, oszołomiona podnieceniem. Nie czułam jego obecności przez jakiś czas, a potem zbliżył się i powiedział – „Fascynowało mnie to, jak się podnieciłaś na dźwięk magicznej różdżki. Ponad miesiąc czekałem, żeby sprawdzić na tobie, jak to działa.” W jego głosie brzmiało podniecenie, ale i wahanie.
O jej! Różdżka! Na samą myśl zatrzęsły mi się nogi. Seba nie używał nigdy tego masażera, więc początkowo wibrująca końcówka trafiła za wysoko, potem szybko przejechał przez łechtaczkę i zatrzymał się poniżej wejścia do pochwy. Oczywiście, spięłam się na początku na dźwięk wibracji, ale, kiedy nie trafił, trochę się odprężyłam. Jak poczułam drgania na łechtaczce, moje ciało, niezależnie ode mnie, zadrgało, a potem znowu się rozluźniło. Przesunął kilka razy, obserwując moje reakcje i – przyznaję – szybko się uczył. Wkrótce masował łechtaczkę delikatnie i mocno, krótko i długo, naciskał na wejście do pochwy i wracał do łechtaczki. Palcami drugiej ręki rozchylał mi wargi lub wsuwał kilka palców do cipki. Stopniował napięcie, a moje podniecenie rosło wręcz lawinowo. Po kilkunastu minutach tej zabawy zacisnęłam zęby, wbiłam paznokcie w swoje nogi i … nie wytrzymałam. Szarpnął mną spazm, uszła świadomość, zaczęłam krzyczeć i zalewać się sokami. Seba zabrał różdżkę, ale tylko po to, żeby wbić we mnie kutasa. Jebał mnie wolno mocnymi, głębokimi pchnięciami. Wypełniał mnie kutasem całkowicie, wzmagając moją rozkosz. Przerwał na chwilę tylko po to, aby sięgnąć po narzędzie słodkiej tortury. Przyłożył mi na nowo do łechtaczki drgającą różdżkę. Poddałam się. Teraz mój orgazm był całkowicie obezwładniający. Szarpałam więzy, wiłam się, wyginałam, krzyczałam, zlewałam się raz za razem i znowu traciłam świadomość, budziłam się i znowu odlatywałam. I jeszcze raz. I ponownie. Aż wreszcie, pierdoląc z zapamiętaniem już bez masowania mi łechtaczki, ruszył się kilkanaście razy i zaczął się spuszczać. Trwało to chwilę, a potem opadł na moje ciało i odpoczywał oddychając ciężko jak po biegu. Pocałował moje piersi, szyję i usta. Wreszcie mnie odpiął i pomógł zejść ze stołu. Byłam wyczerpana.
„Było wspaniale.” – powiedziałam, opierając się o niego – „Chyba musimy się zbierać, ale mam problem. Nie mam majtek ani stanika. Zobaczymy czy sama sukienka wystarczy, żebym dojechała do domu.” Założyłam sukienkę, Seba pomógł mi poprawić włosy i ruszyliśmy korytarzem do schodów. Gasiliśmy po drodze światła i odwiesiliśmy klucze przy wyjściu. Okazało się, że trwało to wszystko około godziny, a może nieco dłużej.
W firmie było już cicho, bo wszyscy wyszli do domów. Ostatnia zbierała się sekretarka, która czekała specjalnie na Sebę, bo nie wiedziała, czy ma zamknąć. Pożegnaliśmy się i poszła. W gabinecie Seby okazało się, że oboje mieliśmy nie odebrane połączenia od Marty i Krystiana. Zadzwoniłam i okazało się, że są razem w mieście i zapraszają nas na obiad do restauracji. Poszłam do łazienki Seby, żeby się ogarnąć. Stwierdziłam, że mogę jechać, nawet w torebce miałam jakieś kosmetyki, więc dla osób postronnych nie wyglądałam za zerżniętą ;).
W restauracji Marta i Krystian już zajęli stolik. Poprosiłam męża ze sobą. Poszliśmy do toalety. Szczęśliwie to była jedna z tych z kabiną dostosowaną dla osób niepełnosprawnych, więc duża. Zamknęłam drzwi na klucz i powiedziałam mu o seksie z Sebą. Kiedy pokazałam mu spuszczoną cipkę, nie wytrzymał. Wpił się ustami w moje usta, a potem mnie odwrócił przodem do umywalki, podwinął mi sukienkę i poczułam kutasa wpychającego się do pizdy. Podniecił się tak bardzo, że pieprzył mnie krótko, zanim się spuścił. Kiedy się myłam, stwierdził, że teraz jego kolej na edukację Marty. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Poprosił, żebym zabrała Sebę pod jakimś pozorem do firmy. Powiedział, że Marta jest przy nim już całkiem swobodna, nawet dawała mu całusy na pożegnanie i powitanie. Chciał być z nią w domu sam chociaż przez dwie godziny. Wolałby mieć noc, ale prosił o tyle, ile mógł. Zgodziłam się. Poszliśmy na obiad.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
monia_be_be -
W przedziale z Paulina
Pamiętacie Mariolę z opowiadania „ONE”? Tak, właśnie tę, która pracowała na poczcie i miałem z nią przelotny, seksowny romans. Nie będę teraz pisał o niej, tylko o dziewczynie, z którą pracowała w swoim urzędzie pocztowym, o Paulinie. Mariola, wysoka, postawna, krótko obcięta brunetka z dużym tyłkiem i biustem była absolutnym przeciwieństwem drobnej, szczupłej długowłosej blondyneczki z niewielkimi piersiami, Pauliny. Może nie była pięknością, ale miała bardzo interesujący typ urody z tym tajemniczym „czymś”, co zwracało uwagę każdego mężczyzny.
Paula widziała mnie za każdym razem, kiedy zjawiałem się na poczcie, dyskretnie znikała z zaplecza siadając przy okienku i czekała na moje wyjście. Niekiedy widziałem jej ukradkowe spojrzenia rzucane w moją stronę; w ślicznych, niebieskich oczach dostrzegałem dezaprobatę pomieszaną z ciekawością, ale nie robiła niczego, żeby zainteresować się nią bliżej, tym bardziej, że słyszałem o jej gorącej miłości do pewnego chłopaka. Kiedy przestałem spotykać się z Mariolą, przestałem też widywać Paulę; tylko przy wizytach na poczcie patrzyłem na tę interesującą buzię, a takie wizyty kończyły się zdawkowym „cześć” i tyle. Do pewnego czasu…
Nadeszła zima, ferie, żona z dzieciakami wyjechała do teściów, siedziałem sam w domu, nudziłem się jak mops. Na szczęście zdarzyło się, że musiałem pojechać w delegację do filii naszej firmy, a że warunki drogowe z powodu obfitych opadów śniegu i wysokich mrozów były naprawdę niebezpieczne – dyrektor stwierdził, że nie będzie mnie narażał i kazał pojechać pociągiem, na co z ochotą przystałem; nie marzyło mi się wyczekiwanie w samochodzie w jakiejś zaspie na pług i piaskarkę. Następnego dnia miałem wracać, jednak najbliższy pociąg był wieczorem, wcześniejsze odwołano z powodu śnieżycy. Co ciekawe, kiedy znalazłem się na dworcu, zaskoczony zaobserwowałem raptem kilka osób! W dużym mieście na wielkim dworcu było nas, podróżnych, może siedmioro. I kolejna niespodzianka – jedną z podróżnych okazała się Paulina. Tak, ta Paulina z poczty. Stała w towarzystwie jakiegoś chłopaka, rozmawiali chyba o obecnej sytuacji, bo patrzyli ciągle na tablicę z odwołanymi kursami. No tak, komunikacja prawie nie działała, ludzie bali się podróżować, woleli siedzieć w ciepłych domach, niż marznąć w nieogrzewanym wagonie, co wielokrotnie tej zimy miało już miejsce.
Podstawili nasz pociąg, był to taki podrzędny ”kowboj”, wsiadło do niego chyba czworo podróżnych, każdy do innego wagonu, Paula z wdziękiem wskoczyła do sąsiedniego, ale nie dostrzegłem, czy wsiadła sama, czy z chłopakiem, z którym stałą na peronie. Zająłem jakiś środkowy przedział, sprawdziłem, czy włączone ogrzewanie działa, zmniejszyłem jego moc o połowę i uradowany rozsiadłem się wygodnie, planując, jak sobie pośpię przez te kilka godzin podróży. Siedzenia były bardzo wygodne, można było wysunąć siedzisko i opuścić mocno oparcie tak, że powstawało bardzo fajne miejsce do spania. Jeśli zrobiło się to po obu stronach przedziału – powstawało wielkie legowisko. Ruszyliśmy. Przewidując różne warianty podróży zabrałem z domu kocyk i termos z herbatą, teraz miałem w nim „herbatkę z prądem”, czyli gorący napój z pewną ilością czystego spirytusu; miało to być lekarstwo na ewentualne zmarznięcie. Wiedziałem, że konduktor sprawdzający bilety będzie chciał obejść jak najszybciej cały pociąg, więc cierpliwie czekałem, kiedy przyjdzie. Po chwili rzeczywiście drzwi przedziału otworzyły się, ale nie był to przedstawiciel PKP, tylko Paulina.
-Dobry wieczór, Janie, jednak nie wydawało mi się, że to właśnie ciebie widziałam na peronie. Mogę się dosiąść? Pociąg prawie pusty, trochę się boję sama w przedziale…
– Dobry wieczór, cześć, siadaj, oczywiście, we dwoje raźniej i bezpieczniej. Daj ten bagaż, włożę go na górę – już lokowałem walizkę dziewczyny na górnej półce.
– Dzięki. Mam nadzieję, że nie zmarzniemy, prawda?
– Jestem przekonany, że nie. Grzeją w wagonie, ale co będzie za chwilę tego nikt nie wie.
– No właśnie, a ja zmarzłam idąc na ten pociąg, potem jeszcze ta zimnica na peronie… Brrrrr! Ale…
– Dobry wieczór, proszę bilety do kontroli! – wejście konduktora przerwało wywód dziewczyny.
– Dziękuję, życzę spokojnej podróży – oddał nam kartoniki i zamknął drzwi.
– Sama jedziesz? A gdzie twój facet? Słyszałem, że się zaręczyliście.
– To już historia, zaręczyny zerwane. A powód? Zaskoczę cię. Wyobraź sobie, że nakryłam Michała w łóżku, jak ruchał się ze swoim kolegą! Ruchał się, rozumiesz? Miał jego chuja w swojej dupie! Co innego mogłam zrobić? Jedno, co dobre to to, że nie zdradził mnie z inną dziewczyną, co często ma miejsce, tylko z facetem. W tym przypadku to pewne usprawiedliwienie; z naturą nikt nie wygrał…
– Hmmm…. Pewnie masz rację, ale to przykra sytuacja.
– Prawda, prawda. Od trzech miesięcy jestem sama. Najbardziej zastanawia mnie to, że spaliśmy w jednym łóżku, lubię seks, więc rżnęliśmy się niemal co wieczór, niekiedy Michał dopadał mnie gdzieś w kuchni i też potrafił mocno wyruchać, a mimo to jeszcze dawał dupy i to dosłownie, facetowi. Przecież on mógł mnie zarazić jakimś świństwem. A teraz żyję jak zakonnica…
Chwilę jechaliśmy w milczeniu. Paulina siedziała cały czas w kusej kurtce, raz po raz wstrząsały nią dreszcze, zacierała zmarznięte dłonie. Nie wytrzymałem.
– Rozbieraj się, natychmiast.
– No coś ty, jest mi cholernie zimno – zaprotestowała energicznie.
– Właśnie dlatego. Zdejmuj kurtkę, rozgrzeję ci plecy, taki szybki masaż dobrze ci zrobi.
-Szybki ma… Mam się rozebrać do naga? – była niemal przerażona.
– Skądże, ściągnij wreszcie tę nieszczęsną kurteczkę i odwróć się do mnie tyłem. Swoją drogą na taka pogodę mogłaś ubrać się cieplej, w tych warunkach nie można patrzeć na modę, trzeba dbać o siebie.
Pomału zdjęła okrycie, powiesiła na wieszaku, chuchnęła w dłonie, wreszcie siadła. Szybkimi ruchami tarłem szczupłe plecy, rozmasowywałem barki i karczek, znowu tarłem plecy. Hmmmm, nie miała stanika! No to biust też musi mieć zimny, ale jak…
-Dzięki, już mi znacznie cieplej – usłyszałem cichy głos, który sprowadził mnie na ziemię.
– Wsuń dłonie pod uda, szybciej się rozgrzeją, ale najpierw podaj ręce, też je trochę rozmasuję.
Dłonie miała delikatne, palce długie i smukłe.
– Dzięki ci bardzo, naprawdę jest mi dużo cieplej. A myślałam, że w kurtce będzie lepiej.
– Lepiej to okryć się, niż zakładać na siebie, nie wiesz o tym, bo i skąd. A jeśli chodzi o okrycie to mam niespodziankę. Ale przedtem, poczekaj, już – trzymałem w ręce termos – napijemy się rozgrzewającego napoju.
Nalałem herbatę w kubek od termosu. Zapach rozszedł się błyskawicznie po całym przedziale, upiłem łyczek. Dobre, gorące, ale nie parzyło, do tego odpowiednio mocne; czułem ciepło rozchodzące się od żołądka po całym ciele. Podałem kubek Pauli.
– Proszę wypij do końca.
– A co to jest?
– Herbata „z prądem”.
– Co? Jeszcze nigdy takiej nie piłam!
-Masz okazję spróbować. Wypij do dna, zaraz poczujesz się lepiej.
Wypiła, skrzywiła się trochę, zrobiła śmieszną minkę.
– Kuźwa, jakie mocne! Mocne, ale bardzo dobre… Hmmm…. Wiesz, że już czuję, jak grzeje?
– No widzisz? Wujek Janek jest zawsze przygotowany na każdą okoliczność. – roześmiałem się.
Wypiliśmy jeszcze po kubeczku, Paulinie już świeciły się oczy, na twarzy pojawiły się rumieńce. Zostało jeszcze trochę herbaty, ale wolałem wypić ją trochę później, nie wiadomo, jak naprawdę jest z tym wagonowym ogrzewaniem.- A wiesz, że Mariola już nie pracuje u nas?
– O! A gdzie? Przeniosła się z chłopakiem do jego miejscowości i tam jest kierowniczką.
– No proszę, dziewczyna robi karierę. A ty? Objęłaś stanowisko po niej? Tutaj też chyba była kierowniczką placówki, prawda?
– Tak, udało mi się. Mam teraz jeszcze dwie dziewczyny, fajnie nam się pracuję. A wiesz, że… – przerwała, patrzyła mi w oczy.
– Co mam wiedzieć?
– No wiesz… znowu nie skończyła zdania.
– No nie wiem, powiesz w końcu?
– Mariola mi wszystko opowiadała o tobie, o tym, coście robili.
– No i? Nic, tak tylko mówię.
– Aha! Położymy się teraz i spróbujemy usnąć, mamy jeszcze trzy godziny jazdy. Trzy godziny, jak wszystko dobrze pójdzie – wyciągnąłem kocyk, rozłożyłem całe siedzenia – zdejmuj buty, torebka pod głowę i śpimy!
Patrzyła wielkimi oczami na kocyk i pokręciła głową.
– Ty naprawdę jesteś przygotowany na każdą okazję! Masz jeszcze trochę tej herbatki? Zasmakowała mi.
– Proszę bardzo – nalałem kolejną porcję, sam też trochę wypiłem – a teraz kładź się i śpimy.
Położyliśmy się koło siebie. Przez zaciągnięte zasłonki do przedziału dochodziło troszeczkę światła, lampy w przedziale wyłączyłem wcześniej. Leżeliśmy się na lewym boku, na „łyżeczkę”, miałem przed sobą szczupłe ciało Pauliny. Przysunąłem się bliżej, nakryłem nas kocem, położyłem ręce pod głowę. Leżeliśmy jakiś czas, a mi po głowie galopowała myśl, jak i co zrobić, żeby bliżej poznać leżącą dziewczynę. Mamy masę czasu, można go fajnie wykorzystać… I tak sobie rozmyślając czułem, że zasypiam.
Poruszyła się, a ja otworzyłem oczy. Paula cofnęła się, wtuliła we mnie, jednak nie z bardzo. Już chciałem ją przyciągnąć do siebie, kiedy poczułem rękę wsuwającą się między nas i zmierzającą do mego krocza. Czekałem bez ruchu na dalszy rozwój wypadków, a mój kutas obudził się na dobre i poczułem, że zaczyna podnosić swój łeb. Ucisk na penisie świadczył tylko o jednym – znalazła go! Objąłem przez sweter i bluzkę prawą pierś i tu zaskoczenie! Cały czas myślałem, że ma mały biuścik, a tu proszę – całkiem fajne cycuszki. Drugim zaskoczeniem była wprawa, z jaką rozpięła mi spodnie i wyłuskała z nich sterczącą już pałę.
– Matko, co tam masz – aż podniosła się, głowę odwróciła w moją stronę – i tym ruchałeś Mariolę? Kuźwa, mówiła, że masz wielkiego chuja, ale nie przypuszczałam, że takiego! Strach się go bać!
– Mariola jakoś się nie bała, wiesz przecież. Masz fajny biuścik, naprawdę fajny. Myślałem, że jest mniejszy – szczypałem delikatnie sutek.
– Nosiłam ciasne staniki, bo wstydziłam się swoich piersi, dopiero od niedawna nie noszę biustonosza…
– Paulinko, mam propozycję.
– Jaką? – ciągle trzymała dłoń na kutasie.
– Może poprzestańmy na tym, co teraz, a dokończymy u mnie w domu, a rano cię odwiozę, może być?
– A nie można tutaj, a w domu powtórzyć? – uśmiechnęła się filuternie – Mam już mokrą pisię, najarałam się na tego drągala, szkoda by było odpuścić…
-Oczywiście, masz rację – roześmiałem się.
Podniosłem się, włączyłem na maxa ogrzewanie przedziału, uchyliłem drzwi i sprawdziłem, czy korytarz jest pusty. Dokładnie zasłoniłem wnętrze przedziału, drzwi zablokowałem swoją mocną aktówką z dokumentami. Klęknąłem na siedzeniu przed Paulą, zdjąłem z niej sweter i bluzkę, objąłem dłońmi te niemal idealne cycuszki. Polizałem je, possałem sterczące i twarde sutki, zwarliśmy się w pocałunku. Nasze języki prawie plątały się w ustach, poczułem znowu dłoń dziewczyny na kutasie. Dobrze, że miała długie palce, mogła go całego objąć. Rozpiąłem ciasne spodnie Pauli, zsunąłem je wraz z figami tyle, ile mogłem, sam zdjąłem swoje, zrzuciłem z grzbietu koszulę, przytuliłem szczupłe ciało do siebie. Na klacie czułem zimne piersi, które pomału rozgrzewały się. Ciągle całując się penetrowałem palcami jej pipkę, bardzo mokrą i gorącą. Paula siadła, do końca rozebrała się, złapała znowu za kutasa i kładąc się na plecach przyciągnęła go do cipki.
– Janku, wejdź we mnie, proszę. Wyruchaj mnie tak, jak Mariolę, ona była tobą zachwycona. Ruchaj mnie, potrzebuję tego – sama wcisnęła w siebie sterczącą już jak drąg pałę.
– Paulinko, dla ciebie wszystko, mogę cię zerżnąć we wszystko, co mi pokażesz – rzucałem biodrami wpychając się w ciasną pizdeczkę po same jaja.
– Kuźwa, ale on jest wielki, ja pierdolę, Janku! Czuję go wszędzie, wy… peł… nia… mnie… całą… Tak, tak, tak, mocno, mocno, tak, ruchaj mnie, kuźwa mocno – to dukała, to wrzeszczała, a poduszki pod ręką nie było.
Te jęki i stękanie tylko mnie jarały i zmuszały do coraz szybszych ruchów, jebałem ciasną pipkę, czułem jej gorące ścianki, czułem, jak rozstępują się za każdym moim pchnięciem. Jeszcze trochę, a z jękiem spuszczę się… no właśnie, jak się spuścić? W pideczkę? Na brzuch? A może w usta? Zwolniłem troszeczkę. Paulina zaczęła dochodzić, całe ciało drżało, brzuch napinał się w jakimś spazmie, zasłoniła usta obiema dłońmi, znieruchomiała na chwilkę, wyprężyła się w łuk i w końcu opadła na siedzenie przedziału. Wyciągnąłem kutasa z gościnnej pipy, zerknąłem na korytarz, był pusty. Położyłem się obok dziewczyny, narzuciłem na nasze gołe ciała koc.
– Nie przesadzała, jesteś naprawdę jebaka! – przytuliła się mocno i znowu mój ciągle sterczący kolega znalazł się w delikatnej rączce.
– Starałem się, jak zawsze – wysapałem – zabezpieczasz się, czy mam uważać?
– Choć jestem sama, to i tak łykam piguły, więc nie obawiaj się, tym bardziej, że to i tak nie te dni – pochyliła się na chujem, próbowała objąć go ustami – za gruby, wolę inaczej.
Dosiadła mnie i znów byłem w tym seksownym ciałku. Paulina oparła się dłońmi o moją klatę i zaczęła jazdę. Podobało mi się, jak rusza biodrami, faluje nimi, przesuwa się do tyłu i do przodu, by za chwilkę ruszać dupcią na boki. Pieściłem jej biuścik, ugniatałem te twarde cycuszki, szczypałem i naciągałem sutki, złapałem ją za kark i przyciągnąłem do siebie; znowu nasze języki plątały się w ustach, wyczyniając dzikie harce… Pociąg zaczął zwalniać, musieliśmy przerwać te miłosne zapasy, bo zbliżaliśmy się do kolejnej stacji. Na kilku wcześniejszych wsiadły tylko dwie osoby, a jedna wysiadła, a tutaj był tych ludzi mały tłumek! Na szczęście czekali na inny pociąg, bo do naszego nie wchodzili. Patrzyłem na tych ludzi, wszyscy byli młodzi, roześmiani, radośni… Przyszedł mi do głowy pomysł jak jeszcze bardziej ich rozradować. Złapałem Paulę za ręce, pociągnąłem do góry, zapaliłem małe światełko w przedziale.
– Wstawaj, robimy numer!
-Jaki? – już była zainteresowana, golutka stała w gotowości.
Kurwa, jakie ona ma cycki! Nic, tylko się nimi bawić!
– Stań w rozkroku na obu siedzeniach przodem do okna, dłońmi złap się tej ramki nad oknem i wypnij dupkę.
– Ale chyba…
– Zrób to, proszę, dajmy tym zmarzniętym ludziom trochę radości – skinąłem w stronę peronu.
Popatrzyła przez okno i po sekundzie stała rozkraczona, a ja wpychałem w pipkę swego niezaspokojonego kutasa. W odbiciu w szybie widziałem, że robi miny, jakby miała trzy orgazmy naraz, a ja jebałem wypiętą laskę jak automat. Trzymałem ją za te niesamowite cycki, dociskałem biodra z całej siły, aż słyszałem klaskanie jaj o podbrzusze. Zerknąłem w stronę peronu. Stojący tam ludzie gapili się w okno naszego przedziału, wskazywali nas palcami, kilku chłopaków klaskało w dłonie, niektóre dziewczyny zasłaniały sobie oczy, albo odwracały twarz; większość jednak była chyba zachwycona. Szybkość moich ruchów osiągnęła apogeum, Paulina doszła naprawdę, a mój wytrysk był nagły i niespodziewany i bardzo mocny. Wyrzuciłem w pipkę dziewczyny pokaźną porcję spermy, kiedy ona odwróciła się, pochyliła i resztę przyjęła w usta, wylizując mnie dokładnie. Na peronie słyszeliśmy nie tylko brawa, ale też gwizdy radości, większość pomachała nam, kiedy pociąg ruszył.
– A teraz natychmiast ubieramy się, ale naprawdę szybko! – zakomenderowałem.
– Ale co się stało? – w głosie laseczki słyszałem nutkę niepokoju.
-Jeszcze nic, ale ubieraj się prędko!
Zajęło nam to kilkanaście sekund; parę chwil trwało doprowadzenie przedziału do porządku, otworzyłem drzwi, żeby się trochę przewietrzył i wyszedłem na korytarz. Zapaliłem papierosa, stanąłem przy oknie i udawałem, że podziwiam zaśnieżony krajobraz przesuwający się przed mymi oczami, Paulina w tym czasie ogarnęła się do końca, poprawiła fryzurę, siadła w kąciku i udawała, że śpi. Zdążyliśmy w samą porę. Konduktor wpadł do wagonu i niemal biegł w stronę naszego przedziału, kiedy zobaczył mnie spokojnie palącego papierosa (palić przestałem kilka lat później). Popatrzyłem na gościa z zainteresowaniem.
– Chyba już nas pan sprawdzał, stało się coś? Udawałem „głupiego”.
– Nic państwo nie widzieli? – zdezorientowany rozglądał się wokół.
– A co pan ma na myśli? No… Przed chwilą na peronie grupa młodych ludzi coś tam śpiewała i wykrzykiwała, ale nie otwieraliśmy okna, bo zimno.
– No właśnie, ich mam na myśli. Co tu się działo? – pomachał rękoma, wykonując jakieś nieokreślone ruchy.
– Tu, to znaczy gdzie? Siedzimy w przedziale, gdzie jest w miarę ciepło i jak się uda, to ucinamy sobie drzemkę. A tak w ogóle, to za ile będziemy na miejscu?
– Jak nic się nie wydarzy, to za pół godziny. Hmmm… To zastanawiające – pomruczał pod nosem i poszedł sobie.
– Kuźwa, ale miałeś nosa! – Paulinka promieniała – Dzięki nam chłopaki rozgrzali się trochę i rozerwali. A widziałeś te głupi laski? Zamiast patrzeć i uczyć się, jak wygląda dobry seks, to odwracały głowę. Zakonnice?
– Nie wszystkie dziewczyny są tak wyzwolone, jak ty. A swoją drogą, to ty chyba naprawdę lubisz seks, prawda?
– Oczywiście, bardzo lubię! Przecież mówiłam tobie że z tym… No, że z Michałem też często się kochaliśmy, prawda?
– No tak, wspominałaś… Powiedz, skoro wiedziałaś od Marioli, że ja też lubię seks, dlaczego nie dałaś jakiegoś znaku, sygnału? Przecież jesteś fajna laseczka, a z nią nie byłem zbyt długo, więc chętnie spotykał bym się z tobą.
– Chciałam, nawet bardzo. Wiesz, po tych opowieściach Marioli leżałam w łóżku i wyobrażałam sobie, że wkładasz we mnie tego wielkiego drągala, wyobrażałam sobie, że jest duży, ale w życiu nie przypuszczałam, że aż taki! Jak go pierwszy raz złapałam, pomyślałam sobie, że coś włożyłeś w spodnie… A tu niespodzianka!
– Podoba ci się taki duży penis? – wyciągnąłem kutasa zw spodni, pomachałem przed jej twarzą.
– Lubię tylko duże chuje, małe mnie nie interesują… – reszty słów nie zrozumiałem, bo próbowała objąć mego kumpla ustami.
Mimo starań wzięła tylko sam łeb, resztą krztusiła się. Zaczęła masować go dłońmi, lizać i ssać głowicę, drażniła jądra.
– Ej, za chwilkę będziemy na miejscu, przestań – nieśmiało protestowałem.
– Miałam dwa orgazmy, ty jeden, muszę to nadrobić – znowu zajęła się obrabianiem pały.
Tym razem stałem w drzwiach przedziału, żeby zareagować na ewentualną wizytę konduktora. Paulinka z wielkim zaangażowaniem onanizowała mnie i ssała, a ja w oczach miałem ciągle ten niesamowity biust… Czy stała, czy leżała, on ciągle był taki sam! Ten biust… O kurwa, ale się spuściłem! A ta mała blondi połknęła wszystko, jeszcze wylizała pałę. Patrzyłem na dziewczynę, jak oblizuje usta, potem palcami ściera z brody krople spermy, by też je dokładnie, z lubieżnym uśmiechem, wylizać. Dojechaliśmy w końcu. Idąc peronem trzymaliśmy się pod rękę, wiedziałem, że na postoju taxi złapiemy jakieś auto, moje stało w garażu. Przechodząc koło konduktora uśmiechnąłem się szeroko.
– Dobrej nocy panu
– Panie – zatrzymał nas – niech pan powie, dlaczego tamci młodzi… No, wie pan…
– To proste, daliśmy im trochę rozrywki w tę mroźną noc!
– Rozrywki? Jaką rozrywkę można dać w przedziale? – muszę przyznać, że chyba naprawdę był zdziwiony i zaskoczony?
– Nie wie pan? Byliśmy rozebrani do naga i stojąc w oknie rżnęliśmy się na oczach gawiedzi! Dobrej nocy!
Paulinka pomachała konduktorowi, który zamienił się w żonę Lota i poszliśmy na postój.
Ma być dalszy ciąg?
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Jan Sadurek Zainteresowało Was to opowiadanie?
Jeśli chcecie, będzie dalszy ciąg, a zapewniam, że będzie się działo!
No i komentujcie, komentujcie!
-
Rozpalanie cnotki cz.5
Po obiedzie powiedziałam Sebie, że chcę coś jeszcze zabrać z firmy, więc mnie tam zawiózł. Zabrał się za odpowiadanie na maile i papierkową robotę, a ja pokręciłam się chwilę i zeszłam do piwnicy. Na myśl o czekającej mnie rozkosznej sobocie, nie mogłam się powstrzymać i poszłam do sali. Chciałam przed tym trochę posprzątać kurz. Obok restauracji był mały sklepik, w którym kupiłam sobie majtki i stanik, więc teraz zdjęłam sukienkę i włożyłam majtki. Uznałam, że w samych majtkach mogę sprzątać i się nie ubrudzę. Miały strasznie drapiącą metkę. Szukałam nożyczek, żeby ją odciąć, więc podeszłam do stolika z dildo, wibratorami i innymi przyborami. Niektóre widziałam tylko na filmach i zdjęciach. Brałam je kolejno do ręki. Podniecona już wcześniej, teraz zapragnęłam ich wypróbować. Zaciekawił mnie szczególnie jeden taki, który był niezbyt gruby, ale po uruchomieniu wił się i wibrował. Musiałam go sprawdzić i to natychmiast. Zdjęłam majtki i usiadłam na stole. Podgięłam i rozłożyłam nogi i wsadziłam sobie wibrator powoli do pizdy. Kiedy go dopchnęłam do końca, uruchomiłam najpierw wibracje, a potem ruch. Położyłam się na stole i regulowałam sobie ustawienia za pomocą dołączonego pilota. Zajęta doznaniami, które mnie ogarniały coraz bardziej, nie usłyszałam, że ktoś wszedł.
To był Seba. Szukał mnie w pustej firmie, aż dotarł do oświetlonej części piwnicy. Podszedł do mnie cicho i położył i rękę na wewnętrznej stronie uda. Przestraszyłam się, ale byłam już mocno podniecona, więc nawet nie zacisnęłam nóg.
„To tak, chcesz się bawić i mnie nie zaprosiłaś!” – powiedział poważnym, cichym głosem. Wiedziałam po tym, że sam widok go podniecił i zaraz to poczuję. Zabrał mi pilota, zaczął wsuwać i wysuwać wibrator, zmieniał jego ustawienia. Kiedy byłam już na granicy orgazmu, wiłam się i jęczałam, a cipka zalewała się sokami, wyjął go całkiem. Wręcz wyszarpnął. Krzyknęłam z rozczarowania. Złapał mnie za biodra i przyciągnął do siebie, jednocześnie odwracając cyckami do blatu stołu. Miał moją dupę przy biodrach. Poczułam jak rozpina i zsuwa spodnie. Czekałam na wypełnienie kutasem. Tak bardzo byłam gotowa, żeby mnie zerżnął. On jednak wsadził mi na pizdy z powrotem wibrator. Ustawił na maksymalne drgania i ruchy, a potem przyłożył czubek kutasa do dupy. Krzyknęłam – „Nie!” – i zaczęłam go odpychać. Byłam tam sucha, a jego wielki kutas w połączeniu z wibratorem w cipie by mnie chyba rozerwał. Bałam się bólu. Seba wiedział o co mi chodzi, chociaż tylko nieskładnie bełkotałam. Zaczął mnie całować po pośladkach, rozchylał je i lizał mi odbyt. Delikatnie wsuwał tam palec, dotykał nim łechtaczki i warg, zalanych moim sokiem i ponownie wsuwał palec w dupę. Zajęczałam. O tak! Podniecił mnie tym tak, że znowu byłam na granicy orgazmu. Kiedy zauważył, że już się nie bronię, a moja samokontrola osłabła, zaczął ponownie wsuwać kutasa do mojej dupy. Tym razem leżałam bezwolna na stole i pozwoliłam mu na to. Wypełnił mnie powoli, ale do końca. Początkowy ból szybko ustąpił. Rozkosz za to była tak olbrzymia, że prawie natychmiast zaczęłam szczytować. Jebał mnie najpierw powolnymi, zdecydowanymi ruchami, odbijając się od moich pośladków, a potem coraz szybciej. Złapał mnie za biodra, a ja podniosłam je i wypięłam się w jego stronę. Byłam taka pełna, tak mocno czułam ruch w piździe i dupie, że orgazm, który mnie porwał był prawie bolesny, ale całkowicie obezwładniający. Skurcze całego ciała zrzuciłyby mnie ze stołu, gdyby mnie do niego nie dobijał, ruchając coraz mocniej. Kiedy już kilka razy obudziłam się i pogrążyłam ponownie w nieświadomości, Seba wyjął wibrator i ściągnął mnie jak kukłę na podłogę. Siedział na swoich pętach, a ja siedziałam nabita na jego kutasa dupą, okrakiem na jego biodrach. Jebał mnie wolniej, podbijając na sobie i podtrzymując jedną ręką za cycki, a drugą za biodra. Wsunął rękę między moje nogi i zaczął mi pieścić łechtaczkę. Myślałam, że nie dam rady odczuć więcej rozkoszy, że muszę odpocząć, ale ta pieszczota obudziła mnie na nowo. Wygięłam się mocniej. Położyłam głowę na jego ramieniu i otworzyłam usta do krzyku. Zaczął mnie łapczywie całować i wtedy znowu odleciałam. Wiłam się i ściskałam dupą jego kutasa, kiedy poczułam, że drga i wlewa mi spermę do środka.
Nie miałam siły wstać.
Seba podniósł się ze mną w ramionach, zgarnął po drodze moją sukienkę i majtki, które rzucił mi na brzuch i zaniósł mnie na górę. Położył mnie na łóżku w sypialni i przykrył. Natychmiast zasnęłam.
Obudziłam się po godzinie, wstałam i natychmiast zaczęłam się spieszyć. Minęły ponad dwie godziny. Szybko się umyłam i ubrałam. Seba siedział na kanapie z laptopem i pił kawę. Na mój widok wstał i podszedł mnie pocałować. Zapytał z uśmiechem, czy to też opowiem mężowi. Jeszcze nie zrozumiał, więc kolejny raz mu tłumaczyłam, że mówimy sobie wszystko. Dodałam, że jedną z naszych reguł jest to, że nie idziemy spać dopóki nie opowiemy sobie całego dnia i nie pogodzimy się, jeśli to konieczne. Oparłam dłonie na jego klatce piersiowej i, patrząc mu w oczy, powiedziałam, że było wspaniale, ale musimy już jechać. Okazało się, że przez ten czas pozamykał i pogasił światło, więc mogliśmy od razu jechać do domu.
Marta i Krystian byli w salonie. Oglądali jakiś film. Siedzieli na kanapie oparci o siebie, co było zaskakujące, ale tego nie skomentowaliśmy. Zrobiłam kawę, usiedliśmy z nimi i leniwie spędziliśmy trochę czasu. Potem poszliśmy do swoich sypiali. Krystian zaraz za progiem schwycił mnie ciasno i zamruczał seksownie – „Widzę, że znowu dałaś mu się zerżnąć.”
„Miałam go zająć.” – stwierdziłam z uśmiechem. – „I widzę, że ci się udało.”
„Tak” – również się uśmiechnął – „Zaraz ci wszystko opowiem.”
Och! Nie mogłam się doczekać. Zrzuciłam sukienkę i położyłam się na łóżku. Nie czekałam długo, bo i on chciał się podzielić swoimi przeżyciami. To był pierwszy raz, kiedy mógł mi opowiedzieć o seksie z inną. Miałam nadzieję, że wkrótce to zobaczę na własne oczy.
Opowiadanie Krystiana: „Weszliśmy do domu śmiejąc się i poszliśmy do kuchni zostawić zakupy, które zrobiliśmy po drodze. Niby przypadkiem stanąłem za Martą, kiedy wykładała rzeczy na stół. Objąłem ją w biodrach i, kiedy się do mnie odwróciła, pocałowałem ją. Nie broniła się, ale też nie oddała mi pocałunku. Zacząłem ją głaskać po plecach i biodrach i mówiłem jaka jest piękna. Całowałem ją ponownie, a wtedy zaczęła się poddawać moim pieszczotom. Wyraźnie się podniecała. Ukląkłem przed nią, wsunąłem jej ręce pod spódnicę i głaskałem jej uda. Coraz wyżej i wyżej, aż sięgnąłem do majtek. Kiedy dotknąłem jej pośladków, spięła się, ale nie dałem jej czasu. Ściągnąłem torby i położyłem ją na stół, podwinąłem spódnicę, odchyliłem majtki i zacząłem dotykać jej cipki palcami. Wsunąłem się między kręcone włoski i rozchyliłem szparkę. Przesuwałem palce w górę i dół, dotykałem łechtaczki, a potem wsunąłem jeden do środka, żeby poczuć jej wilgoć. Była bardzo mokra i super go ściskała. Wdychałem podniecający zapach, więc polizałem ją czubkiem języka. Mniam. Szybko zdjąłem jej majtki i wyprostowałem się. Przesunąłem kutasem w górę i w dół po piździe, a jak poczuła czubek, napięła biodra i sama nadziała mi się na kutasa. Uch! Jakie super uczucie! Ciasna, gorąca, obca pizda. Kocham twoją cipeczkę, ale to było naprawdę podniecające. Rżnąłem ją trzymając jej nogi pod kolanami, a potem oplotłem jej łydki wokół swoich bioder, położyłem się na nią i podciągnąłem jej bluzkę. Miałaś rację, ma super cycki. Ssałem je i gryzłem, ruchając bez opamiętania. Czułem jak się robi coraz bardziej gorąca i jak pulsuje wokół kutasa. Podobało jej się na tyle, że jęczała pode mną i rzucała głową. Przytrzymałem ją i wpiłem się w jej usta, kiedy je rozchyliła, wsunąłem tam język. To było fantastyczne, podnieciłem się jak diabli. Kutas był bardzo twardy, ale chciałem, żeby poczuła go całego, więc poniosłem ją i, nadzianą na mnie, zaniosłem do salonu, na kanapę. Nie była chyba do końca świadoma tego, co robię. Dała się rozebrać z reszty ubrania i pieprzyć w różnych układach. Poznawałem całe jej ciało dłońmi i językiem, na ile sięgnąłem, podczas gdy szczytowała raz za razem. Jak podniecająco wiła się pode mną, drapała mi plecy i jęczała. Wiedziałem, że macie wrócić, więc nie przedłużałem. Spuściłem się jej na brzuch. Potem myliśmy się w wannie, dotykaliśmy się, oglądaliśmy i tam powiedziała mi o twoim goleniu cipki. Zaproponowałem, że ją ogolę i się zgodziła. Ogoliłem ją twoim przyrządami. Trochę przy tym się pieściliśmy i nawet udało mi się ją namówić, żeby wzięła kutasa na chwilę do buzi. Hmmm, musisz mi dać kiedyś noc, żebym mógł ją jeszcze zerżnąć, a potem musimy się umówić na seks we czwórkę. Myślę, że i Sebie by się to podobało.”
Nie ukrywałam, że mi się to podobało. Podczas opowiadania pieściłam go po brzuchu i coraz niżej, aż w końcu wylądowałam między jego nogami. Ssałam kutasa i lizałam jądra i podniecałam się coraz bardziej. Z tego podniecenia położyłam się na wznak z głową zwieszoną za łóżko. W tej pozycji mocno wygięty w stronę brzucha kutas Krystiana może wchodzić mi głęboko do gardła. Tak się nauczyłam miesiąc temu. Mówił dalej, podniecał się tym i pieprzył mi gardło. Pieściłam jego pośladki i swoją cipkę, aż się spuścił. Łykałam spermę męża i odpłynęłam w lekkim orgazmie. Leżąc już przy mnie kończył opowiadanie i wtedy zgodziłam się na jego noc z Martą i nasze wspólne spotkanie we czwórkę. Tymczasem zapytałam go o sobotę. Zastanawialiśmy się nad tym, czy bawimy się sami czy z kimś, a jeśli z kimś to z kobietą czy mężczyzną.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
monia_be_be -
Pieprzenie mamusi w pupcie
Z tej strony Michał, mam 22 lata i pomieszkuję z mamą, 55-letnią brunetką. Mama od zawsze mi się podobała. wiele razy leżąc wieczorem w łóżku masturbowałem się myśląc o niej lub oglądając filmiki z kobietami przypominającymi właśnie ją. Miałem dotychczas kilka dziewczyn, jednak, jak wiadomo, zakazany owoc smakuje najlepiej. Bardzo kręciła mnie myśl, by poczuć, jak ciasna jest mama, jak smakuje jej cipka, pupa oraz jakie to uczucie kochać się z nią.
Jak wspomniałem wyżej, mama ma 55 lat, jest brunetką o średniej długości włosach, ma 172 cm, piersi rozmiaru C i w miarę dużą pupę. Jak na swój wiek wygląda bardzo atrakcyjnie, ubiera się z klasą, ale i seksownie. Często jej ubrania są obcisłe, idealnie eksponując jej idealną figurę. Od kilku lat, odkąd rozwiodła się z tatą, jest sama, od czasu do czasu tylko przyprowadzając do siebie mężczyzn, zazwyczaj na noc. Zawsze chciałem być jednym z nich, zwłaszcza, że wiedziałem dokładnie, co w nocy robili – mama nie domykała zazwyczaj drzwi z sypialni. Przyznam szczerze, oglądanie ich w akcji było lepsze niż oglądanie porno. Dochodziłem zawsze przy tym widoku, a przy okazji dowiedziałem się, że mama jest niezłą suczką, która lubi ostre pieprzenie. Dawała robić ze sobą praktycznie wszystko, oddając się przyjemności i dając ją facetom. Ponadto, ku mojemu zdziwieniu, jest fanką piercingu, ma przebity pręcikiem jeden sutek, w pępku zwisającą gwiazdkę, łechtaczkę przebitą sporym, błyszczącym, lekko zwisającym kolczykiem i kółeczko w wardze sromowej. Kochanka idealna.
Pewnego dnia mama kąpała się w wannie. a ja przechodząc koło łazienki usłyszałem dobrze znane mi jęki. Spojrzałem przez szparę w drzwiach i zobaczyłem od tyłu mamę leżącą w wannie i zajmującą się swoją cipką. Nie mogłem przejść wobec tego obojętnie, zwłaszcza, że będąc za jej plecami nie miała prawa mnie zobaczyć. Myślę, że na moim miejscu zrobilibyście to samo. Rozpiąłem rozporek i zacząłem się masturbować, patrząc na mamę i się jej przysłuchując. Wydawała ciche jęki, czasem szepcząc coś pod nosem.
Podszedłem bliżej, by usłyszeć, co mówi. Im bliżej byłem, tym lepiej rozumiałem jej słowa i tym bardziej byłem zaskoczony. Mówiła cichutko “pieprz mnie, Michał, mocno” czy też “synku, chcę poczuć Twojego dużego chuja w mojej dupce”. Byłem zaskoczony, gdyż w życiu bym nie pomyślał, że fantazjuje o mnie i używa wobec mnie takiego języka.
Nie mogłem się powstrzymać, podszedłem do niej i powiedziałem:
– Mamo, co to ma być?!?!
Mama była zszokowana, zupełnie się mnie nie spodziewała.
– To nie tak, jak myślisz, Michał – odpowiedziała całkowicie zmieszana.
– Nie wstydź się mamo, widziałem swoje, słyszałem swoje, nie tłumacz się, bo i tak wiem, co robiłaś.
Mama jeszcze bardziej się zarumieniła, spojrzała na mnie i skomentowała moje rozpięte spodnie i wybrzuszenie w majtkach:
– Widzę, że chyba nie narzekałeś na mój pokaz – rzuciła, uśmiechając się.
– Wiesz, jesteś mega pociągająca, nie mogłem się oprzeć, wybacz.
– A ja potrzebowałam odprężenia i wyobrażałam sobie Ciebie, jak to robisz ze mną.W tym momencie nabrałem odwagi, spuściłem spodnie i majtki, a przed mamą ukazał się już całkiem niezłych rozmiarów penis. Oboje byliśmy chyba strasznie podnieceni, ciągnęło nas do siebie. Mama lekkim zgięciem palców przywołała mnie bliżej, a gdy podszedłem, od razu wzięła do ust mojego kutasa. Jezu, jakie to było cudowne uczucie. Spełnienie marzeń. Czułem, jak jej język jeździ po moim żołędziu, a kolczyk w języku, o którym wcześniej zapomniałem napisać, masuje moje wędzidełko. Ssała mojego penisa niczym doświadczona suka. Zresztą taką też była. Bez wątpienia wiedziała, jak zadbać o rodzinne relacje. Stałem cały czas koło wanny, oddając się przyjemności płynącej z jej ust. Ssała coraz mocniej, doprowadzając mnie do szaleństwa. Mój 18 centymetrowy kutas był już w całości w jej ustach, a główka dotykała jej gardła. Było niesamowicie przyjemnie.
Jeszcze trochę i bym wystrzelił w jej ustach i gardle. Oboje mieliśmy ochotę na więcej, w związku z czym mama wyjęła kutasa z ust, wstała i pocałowała mnie w usta. Z przyjemnością odwzajemniłem pocałunek, namiętnie przepychając się z nią językiem. Byliśmy bardzo napaleni. Podczas pocałunków mama objęła mojego kutasa ręką i zaczęła go rytmicznie walić, nie przestając mnie całować. Po chwili oderwała usta i patrząc mi w oczy spytała:
– Lubisz być niegrzeczny?
– Nawet bardzo – odpowiedziałem, rozochoconym głosem.
– W takim razie możesz mi teraz wylizać pizdeczkę i rowek – powiedziała, od razu odwracając się i pochylając nad wanną.Moje marzenia właśnie stawały się rzeczywistością, przede mną stała mama, z wypiętym tyłkiem, masująca sobie łechtaczkę. Od razu położyłem moje dłonie na jej dużych, okrągłych pośladkach i je rozchyliłem, między nimi była nieco już zwisająca, ale mokra i niesamowicie pociągająca cipka z kolczykiem oraz mocno zaciśnięty odbyt. O minetce nie musiała mi wspominać, od razu zanurzyłem głowę między pośladki i zacząłem lizać jej cipkę, krążąc językiem wokół jej łechtaczki. Jej jęki sprawiały, że coraz intensywniej pieściłem łechtaczkę, starając się sprawić jej jak największą przyjemność. Cholernie podniecał mnie fakt, że liżę pizdeczkę mojej mamy, w dodatku tak bardzo używaną i podnieconą. Podczas gdy mama jęczała, stwierdziłem, że mam ochotę polizać też jej drugie oczko. Oderwałem na chwilę usta, po czym przystawiłem je do pupy i dałem jej wilgotnego buziaka. Jej westchnięcie było nie do opisania, aż zadrżała i jeszcze mocniej się wypięła. Powoli, tak jak z łechtaczką, zabawiałem się z jej kakaowym oczkiem, naciskając delikatnie moim wilgotnym językiem. Bardzo lubiłem robić moim dziewczynom rimming, ale robienie tego mamie było jeszcze czymś zupełnie innym, bardziej podniecającym..
Gdy już bardzo dobrze ją nawilżyłem, nagle mama krzyknęła szybko:
– Synku, zerżnij mnie, bardzo tego potrzebuję!
Aż byłem zaskoczony, jak bardzo wyuzdana jest moja mama, ale ani nie zawahałem, od razu wstałem i przyłożyłem mojego kutasa do jej ciepłej pizdeczki. Przycisnąłem główkę i zacząłem wchodzić, gdy usłyszałem:
– Daj mi Twego chuja, wypieprz mnie!!!Nie musiała mi mówić tego dwa razy. Wsadziłem go mocno i głęboko, a łazienkę wypełnił jej krzyk. Był to krzyk ekstazy z pewnością połączony z bólem. Nie mogła nie poczuć 18 centymetrowego, grubego chuja. Posuwałem ją coraz mocniej, a ona coraz bardziej poddawała się przyjemności. Rytmicznie uderzałem biodrami o jej pośladki, dając jej kilka mocnych klapsów.
– Wiem, że tak lubisz, mamo!
– Skąd wiesz?
– Podglądałem Cię, jak ruchałaś się z innymi.
– Ty zboczuszku. Teraz masz mnie i możesz pieprzyć, ile chcesz!
– Właśnie to robię – powiedziałem, łapiąc ją za włosy i dając ostrego klapsa.
– Uwielbiam, jak mnie posuwasz Twoim chujem. Jest taki duży. Zmieściłbyś go w mojej pupie?
– Chętnie się o tym przekonam, mamo – powiedziałem, wysuwając moję bardzo twardą pałkę z jej łona i zahaczając o jej kolczyk. Mama szybko się odwróciła, wzięła go do ust i nawilżyła jeszcze mocniej. Po chwili znowu wstała, sama rozchylając już pośladki, a ja przyłożyłem członka do jej odbytu. Powoli pchnąłem biodrami, by zagłębić się w niej. Bardzo głośno jęknęła, chyba sprawiłem jej ból, jednak nie kazała mi przestawać. Wszedłem cały po czym zacząłem lekko przyspieszać moje ruchy. Mama chyba dalej była w szoku, jej pupcia, mimo wieku, była niesamowicie ciasna. Z pewnością oprócz przyjemności odczuwała też ból. Była jednak zbyt bardzo podniecona, by przestać, zbyt bardzo tego pragnęła. Krzyknęła łamiącym głosem:– Kochanie, boli, ale nie przestawaj. Pierdol mnie mocniej!
Z przyjemnością jej posłuchałem i cały czas posuwałem jej ciaśniuteńkie oczko. Waliłem sobie kutasa jej dziurką, zbliżając się orgazmu. Mama, czując kolejne pchnięcia i mocnego klapsa, zaczęła drżeć i krzyczeć.
– O kurwa, dochodzę! – wyrzuciła z siebie.Tego było już za wiele. Poczułem, jak jej zwieracz się zaciska i z całych sił pchnąłem jej dupsko po czym trysnąłem w nim. Ścisnąłem też mocno jej cycki, aż syknęła. Wykonałem kilka lekkich ruchów biodrami, ścisnąłem jej brodawkę i poruszyłem kolczykiem. Oboje doszliśmy bardzo mocno. Zostałem chwilkę w tej pozycji, pompując w nią solidną dawkę młodzieńczej spermy.
– Kocham Cię, mamo – powiedziałem, przytulając ją.
– Kocham Cię, synku – odpowiedziała, spełniona.
Wyszedłem z niej, podałem ręcznik, a mama osuszyła się, założyła majtki i uśmiechnęła, zostawiając spermę w pupie.
– Nikt mnie tak dobrze nie zerżnął, powtórzmy to jeszcze kiedyś – rzuciła.
– Z przyjemnością – odpowiedziałem i wyszedłem z łazienki.Jeśli chcecie więcej opowiadań ode mnie, zostawcie proszę komentarz 🙂
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
michael -
Ksiegarnia Phoibos. Psy wylizuja do czysta
#femdom
Znałem się na poezji, głównie dlatego dostałem tę pracę. Szefowa szukała kogoś, kto będzie jej doradzał podczas zamówień tomików poezji współczesnej. A ja potrafiłem w tych kwestiach doradzić, do tego moja twarz wpadła jej w oko, więc dostałem tę robotę.
Księgarnia była niezależna, połączona z niewielką kawiarnią. Półki wypełniały książki wpadające w gust szefowej, od poezji przez klasykę, na erotykach kończąc. Jej pole zainteresowań literackich było szerokie, a smak wyszukany, co nie zdarza się często. Księgarnia działała też na zasadach czytelni, jeśli klient kupił coś do picia lub przegryzienia, mógł poczytać książki z przeznaczonej do tego półki. Głównie znajdowała się tam osobista literatura szefowej lub pozycje, które przyszły uszkodzone z magazynu i nie mogły zostać wystawione na półkę.
To była praca marzeń, do tego z gustownie urządzonym wnętrzem, pełnym ciemnych mebli i klimatycznego światła. Szefowa wyglądała w swojej księgarni jak królowa, cała jej sylwetka biła pewnością siebie i trudną do określenia wyższością. Cały dzień mogłem spoglądać na jej zgrabne łydki, pełne uda i okrągłe biodra. Często nosiła zwiewne suknie z delikatnie prześwitującego materiału. Już pierwszego dnia pracy zorientowałem się, że nie nosi bielizny. Jej długie, rude włosy pachniały cytrusami oraz błyszczały w świetle, a spojrzenie zielonych oczu było czasem zbyt hipnotyzujące.
Chciało się służyć i pracować dla takiej kobiety. Sam chyba również się jej podobałem, często komplementowała moją urodę.
“Masz buźkę jak aniołek, nic dziwnego, że dziewczyny kupują to, co im polecasz” powtarzała mi często i klepała przy tym od niechcenia po policzku. Najwyraźniej w jej guście były blond włosy i delikatne rysy twarzy. Gdy księgarnia była pusta, to świdrowała mnie wzrokiem od stóp do głów, a przyłapana uśmiechała się perfidnie. Gorąco mi się robiło od tego wzroku, jednak nie miałem śmiałości wprost jej poderwać. Była starsza i przede wszystkim była moją szefową, to mnie onieśmielało.
Pewnego dnia jednak wszystko się zmieniło. Do księgarni przyszedł facet w beżowym płaszczu. Stanął przy półce z dramatami, miał piegi na nosie, bladą cerę i smukłą sylwetkę. Z moich obserwacji wynikało, że totalnie był w guście szefowej.
– Ty tutaj? – prychnęła, gdy wyszła z zaplecza. Najwyraźniej się znali.
– Muszę z Panią porozmawiać – odpowiedział, głos miał niski i melodyjny. Ona na to zmarszczyła nos i rozejrzała się.
– Niech będzie – rzuciła tylko i skinęła na zaplecze.
Koleś poszedł za nią, a mnie z jakiegoś powodu zalała fala złości. Jeśli chodzi o urodę w niczym nie byłem od nowego gorszy, więc czułem się zdenerwowany.
Dziwne napięcie wypełniło wtedy budynek księgarni, miałem wrażenie, że coś musi dziać się na zapleczu, w końcu szefowa długo nie wracała, a ten facet wzrok miał jakiś zamglony i nieobecny. Ciekawość i dziwne podniecenie wypełniały mnie od środka. “Tylko na chwilę” powtarzałem sobie, “Tylko tam zajrzę”.
To, co zobaczyłem, jednak mnie przerosło.
Szefowa siedziała na swoim skórzanym fotelu, a suknię miała podciągniętą. Rozchylała nogi szeroko, opierając je na nałokietnikach i przygryzała palec.
Koleś z piegami miał zanurzoną twarz między jej nogami i lizał ją, tak jak wygłodniały pies wylizuje miskę. Siorpał jej soki z rozkoszą i zlizywał wszystko długimi pociągnięciami języka. Ona jęczała mu cicho do rytmu i niedbale szarpała go za włosy, jakby był szmacianą lalą, nie człowiekiem.
– Masz tupet kundlu, żeby tu przyłazić – syknęła i szarpnęła go mocniej. On jednak lizał ją dalej, przymilał się, wręcz łasił. Robił wszystko, żeby tylko nie zostać odsuniętym. W jakimś dziwnym szale oparł rękę na jej udzie i ścisnął lekko.
Szefowa złapała go wtedy za brodę i odsunęła wygłodniałą twarz stanowczo od swojej mokrej cipki. Palce zacisnęła na wilgotnej brodzie faceta i drugą ręką trzasnęła go w policzek, aż się echo niosło po magazynie.
– Znasz zasady. Po pierwsze zabieraj łapy – mruknęła i strąciła jego dłoń. Uderzyła go kolejny raz, w drugi policzek. On jednak nie wydawał się zniechęcony. Twarz miał zaróżowioną, nie tylko od mocnych uderzeń, ale też z podniecenia i z rozkoszą oblizywał usta, jakby policzek od tej kobiety był najwyższą formą czułości.
– Druga sprawa, to nachodzenie mnie w pracy. Aż tak jesteś niecierpliwy, głupi kundlu? – warknęła, mocniej zacisnęła mu palce na żuchwie i pochyliła się nad nim. Facet jedynie delikatnie skinął głową.
– Wystawiaj język. – Usłyszał prostą komendę i od razu ją wykonał. Wysunął język daleko, aż niemalże mógł dotknąć jego czubkiem własnej brody. Ona uśmiechnęła się wtedy perfidnie i splunęła mu do ust. Gęsta i długa strużka śliny przez chwilę ich łączyła. Kobieta powtarzała tę czynność raz za razem, a on klęczał przed nią dalej i trzymał wszystko grzecznie w gębie. Wiedział doskonale co ma robić, jak wytresowany pies.
– Teraz możesz wracać do roboty. – Znów złapała go za włosy i przycisnęła mu twarz do wygolonej cipki.
– Tylko do tego się nadajesz, nieposłuszny psie. Używaj języka jak należy, w końcu tylko po to go masz. – W odpowiedzi facet oparł policzek na kobiecym udzie i prędko językiem napierał na łechtaczkę, pomrukiwał z przyjemności.
– Po to tu przylazłeś? Chciałeś wylizać swoją panią do czysta? Skoro tak, to rób to porządnie, głupia dziwko, nie mam dla ciebie całego dnia. – Szefowa nakręcała się coraz bardziej, a z brody faceta zaczęła kapać ciecz. Ciężko powiedzieć czy były to soki kobiety, jej ślina, czy jego. Zapewne wszystko naraz. Im bliżej kobieta była orgazmu, tym mocniej szarpała gościa za włosy, a on ssał zachłanne jej łechtaczkę i wylizywał dziurkę.
– Właśnie tak, tylko tym dla mnie jesteś, mobilnym wibratorem. Męską dziwką, która sama błaga o cipkę do wylizania. Może po prostu zacznij lizać kurwy na ulicy, co? Chciałbyś tego? Wylizywać rozjebane pizdy i wyjadać z nich spermę przypadkowych gości? Pewnie że byś chciał, niewyżyty psie.
Po tych słowach jej ciałem wstrząsnął dreszcz, a on coraz szybciej poruszał językiem, spiął się też cały, jakby całym ciałem chciał doprowadzić ją do orgazmu. Szefowa wgryzła się w wierzch dłoni, przycisnęła jego twarz do swojej cipki jeszcze mocniej, a jej nogi drżały. Chwilę jej zajęło żeby się uspokoić, w końcu puściła szatynowe włosy faceta i rozpłynęła się w fotelu.
– Pobrudziłeś podłogę, głupi kundlu – westchnęła. Oparła stopę w zgrabnej szpilce na jego głowie i naciskiem sprowadziła go do parteru. – Wyczyść wszystko ładnie – rozkazała, a on bez gadania zaczął oblizywać mokre panele. Uśmiechał się przy tym, wulgarnie wystawiał język, jakby bawił się z szefową, drażnił i zaczepiał, jak niedobawiony szczeniak. Gdy skończył, palcem wytarł lepkie usta i zaczął go ssać. Szefowa na to uśmiechnęła się pięknie, również zadowolona i dziwnie rozluźniona.
Wtedy też spojrzała w moją stronę, jakby od samego początku wiedziała, że tam jestem. Wręcz jakby chciała, żebym to zobaczył.
Spanikowałem, wróciłem wtedy od razu na sklep. Nie mogłem uwierzyć, że wpakowałem się w coś takiego.
Paręnaście minut później koleś w beżowym płaszczu opuścił zaplecze. Uśmiechał się, twarz mu jaśniała i bił od niej dziwny blask. Zdecydowanie był zadowolony.
Kupił wtedy poezje Poego. Uśmiechał się do mnie, gdy parkowałem mu lekturę do papierowej torby. Też wiedział, że ich obserwowałem, nie mogłem przez to spojrzeć mu w oczy.
Pod koniec mojej zmiany zaczepiła mnie szefowa. “Zostań chwilę po pracy. Muszę z tobą porozmawiać” powiedziała. A ja zacząłem już godzić się z tym, że straciłem tę robotę. Jednak nie miałem zamiaru się tłumaczyć. Było coś hipnotyzującego w tym widoku, taka zabawa najwyraźniej tej dwójce sprawiała równą przyjemność. I to podniecało mnie w tym wszystkim najbardziej, to sprawiło że nie mogłem oderwać od nich wzroku. Wyzywające zachowanie tego gościa i radość z upokorzenia były równie piękne, co uda szefowej i jej podniecona twarz.
Po pracy usiadłem na sofie w czytelni. Księgarnia była pusta i posprzątana, a szefowa zrobiła mi herbatę. Usadowiła się na fotelu naprzeciwko i spojrzała na mnie uważnie.
– Znasz się na poezji – przyznała, a ja już czekałam na “ale…”. – Potrafisz też pisać? – zapytała za to. Nieco zbiło mnie to z tropu.
– Nie piszę poezji – przyznałem się od razu.
– A co piszesz?
– Bliżej mi do prozy – odpowiedziałem, chociaż dalej nie do końca zrozumiałem o co jej chodzi.
Szefowa wyprostowała się wtedy, wygięła usta w tajemniczym uśmiechu i powiedziała:
– Mam dla ciebie propozycję.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Phoibos Mam nadzieję, że wszystkie kundle są zadowolone.
-
Rozpalanie cnotki cz.6
Kontynuacja losów bohaterów z cyklu „Pomyłka” cz.6
Tak bardzo chciałam zobaczyć jak Krystian pieprzy Martę, że przestało mnie interesować to, co moglibyśmy robić w piwnicy firmy w sobotę. Rozmawialiśmy o tymi doszliśmy do wspólnego wniosku, że czas na nasz rewanż. Zamierzaliśmy udawać, że nas nie ma i podsłuchiwać ich zabawy.
W piątek wstaliśmy później. Seba pojechał już do firmy, a my nie mieliśmy dużo pracy, bo czekaliśmy na próbki z drukarni i odpowiedź dotyczącą złożonych wniosków. Zeszliśmy do kuchni po porannych zabawach, ale nadal w nocnej bieliźnie. Była tam Marta. Podeszliśmy do niej z dwóch stron i pocałowaliśmy jednocześnie w policzki. Potem zabraliśmy się do śniadania: nalewaliśmy herbatę i kawę, robiliśmy sobie kanapki. I rozmawialiśmy o wszystkim i niczym.
Po porannej toalecie i ubraniu się pojechałam z Marta na zakupy. Weszłyśmy też do drogerii. Zadzwonił Seba i poprosił, żebyśmy przyjechały do firmy coś skonsultować. Na takich drobnych zajęciach minął nam cały dzień. Wieczorem pomagałam jeszcze Marcie w przygotowaniach ubrania na następny dzień. Seba przed pójściem do sypialni wręczył mi paczkę, mówiąc, że to prezent, ale, żebym go otworzyła później.
W sobotę zdecydowanie wygoniłam Martę z kuchni, żeby przygotowała się na wieczór z Sebą. Zrobiłam obiad, posprzątałam i wyszliśmy z Krystianem na taras. Seba był ciekawy jak się umówiliśmy na wieczór, ale zbyliśmy go prośbą o klucze i kod do alarmu firmy. Obiecaliśmy opowiedzieć wszystko później. Kiedy zostaliśmy sami, pogasiliśmy światła w całym domu, położyliśmy się na łóżku, ale najpierw wypytywałam Krystiana o szczegóły seksu z Martą. Ciekawa byłam na przykład, czy cipka Marty smakuje jak moja, czy dochodząc zalewa się sokami. Krystian natomiast zapytał o prezent, który dostałam od Seby. Zapomniałam o nim. Wstałam i otworzyłam pudełko. To był ten wijący się wibrator. Musiałam opowiedzieć mężowi jak wypróbowywałam sprzęt z piwnicy. Hmmm, cóż, wcześniej nie było okazji, więc teraz to nadrobiłam. Kiedy mu opowiadałam, podszedł do naszej specjalnej walizki i przyniósł mi skórzane kajdanki na ręce i nogi i obrożę. Rozkazał mi założyć to i zdjąć bieliznę. Potem wyjął opaskę na oczy. Kazał mi je zasłonić, uklęknąć na podłodze i czekać. Och! Przygotowywał zabawę – niespodziankę. Czułam, że zdjął pościel z łóżka. Słyszałam, jak sięgał zabawki z walizki. Wyszedł po coś z pokoju. Uwielbiam, jak mąż bawi się moim ciałem. Nie mogłam się doczekać, aby poczuć, co wymyślił tym razem.
Kazał mi się położyć na łóżku i przypiął mnie, rozkrzyżowaną, do ramy. Gładził moje ciało dłonią, a potem czymś delikatniejszym. Piórkiem? Znienacka dostałam uderzenie po brzuchu i następne po piersiach. To ten bicz „krowi ogon”. Jego zakończenia smyrają i pieką jednocześnie. Napięłam mięśnie w oczekiwaniu na kolejne uderzenia. Nie nadeszły. Znowu gładził mnie dłonią. Powtórzył to kilka razy, uderzając w różne rejony mojego ciała. Kiedy już zaczęłam wyginać ciało pod wpływem narastającej przyjemności, dotknął mnie czymś bardzo zimnym. Lód? Sunął nim po szyi, brzuchu i piersiach, a potem w dół i… przestał. Znowu dostałam piekące uderzenie, tym razem packą w wewnętrzną stronę ud. Gorąco kolejnych uderzeń mieszało się z zimnem kolejnego dotyku, coraz to bardziej potęgując podniecenie. Już jęczałam z rozkoszy, kiedy zmienił zabawę. Zostawił mnie samą. Oddychałam najciszej, jak mogłam, starając się usłyszeć, co robi. Otaczała mnie cisza. A potem nagle schwycił oba moje sutki i pociągnął. Ulga, że mnie nie opuścił przeplotła się z bólem i rozkoszą. Wygięłam ciało w jego stronę i poczułam, że moja cipka oblewa się sokiem. Zapiął mi na sutkach klamerki. Przypiął do obroży smycz, a jej zimny, metalowy łańcuch ułożył wzdłuż mojego ciała, aż do pizdy. Między wargi. Przejechał tam gorącymi palcami i ścisnął mi łechtaczkę. Jęknęłam. I wtedy usłyszałam warkot. Znajomy. Kojarzący się z wibracjami. Magiczna różdżka. Och! Zadrżałam w oczekiwaniu rozkoszy. On jednak miał inny plan. Odsunął łańcuch smyczy z mojej cipy i wsunął tam szybko i stanowczo wibrator. Krzyknęłam z zaskoczenia i przyjemności. Włączył go i poczułam ruch wewnątrz pochwy. To był ten wijący się wibrator, którym bawiłam się z Sebą! Zaczęłam ruszać biodrami, ale położył mi rękę na brzuchu i rozkazał leżeć spokojnie. Jednocześnie do łechtaczki przyłożył różdżkę. Bawił się przez krótką chwilę, zmieniając ustawienia jednego i drugiego, a ja czułam. Tak bardzo czułam! Orgazm, który wtedy nadszedł powalił mnie z dwóch powodów. Był niespodziewany i bardzo silny. Napięłam więzy na rękach i nogach. Szarpałam głową i wyłam. Odpłynęłam w nieświadomość, a kiedy się zaczęłam budzić, znowu wyłam i szarpałam się w więzach. Kiedy przytrafiło się to trzeci raz, więzy puściły. Zerwałam kajdanki!
Krystian przerwał zabawę, odpiął mnie i przytulił. Dyszałam ciężko, a on pieścił mnie delikatnie, czym podniecałam się na nowo. Przeżywałam jeszcze minioną zabawę, ale też czułam jego podniecenie. Kutas sterczał mu bardzo twardy i domagał się uwagi. A ja chciałam dać mu rozkosz, jaką on dał mi przed chwilą. Po chwili całowałam go jak szalona i przy tym weszłam na niego. Nadziałam się na kutasa i zaczęłam go pieścić wnętrzem cipki. Ruszałam biodrami, wzmagając jego i swoją rozkosz. Położyłam się na nim z nogami wyciągniętymi wzdłuż jego nóg i suwałam się na jego brzuchu, zaciskając pośladki. Pieprzyłam go. Jechałam na nim tak długo, aż poczułam skurcze mięśni, zwiastujące kolejny orgazm. Wystękałam – „Zaraz dojdę” – a on przyspieszył. Szczytowaliśmy jednocześnie, jęcząc i całując się głęboko w naszej namiętności.
Leżeliśmy później w ciemnościach przytuleni do siebie, w poprawionej pościeli i bez kajdanek na moich nogach i rękach. Rozmawialiśmy leniwie, dzieląc się spostrzeżeniami z naszych przeżyć. Śmialiśmy się. Pękła opaska kajdanków na kostce. Cóż, będziemy musieli kupić nowe. Leżeliśmy na mokrym prześcieradle. Nie przeszkadzało nam to. Wtedy usłyszeliśmy, że wrócili Marta i Seba. Chodzili po korytarzu i głośno rozmawiali. Zostawiliśmy lekko uchylone drzwi, żeby lepiej słyszeć. Marta się śmiała i piszczała. Najwidoczniej Seba ją zaczepiał. Może trochę wypiła. Kiedy już po toalecie weszli do sypialni, słyszeliśmy bez wątpienia odgłosy gry wstępnej. Czyjeś jęki, westchnienia, pomruki. W końcu już wyraźnie pieprzenie. Aż łóżko chodziło. Moja wyobraźnia podsuwała mi obraz cipki Marty wypełnianej kutasem Seby. Ruchał ją coraz szybciej, a ona jęczała coraz głośniej. Podniecałam się tak, że nie mogłam sobie znaleźć miejsca. Mieliśmy być cicho. To było bardzo trudne. Potem nastąpiła jakaś zmiana. Odwrócił ją? Ona weszła na niego? Nie słyszeliśmy tego, ale przez to moje wyobraźnia szalała. Znałam ciało Marty i ciało Seby. Przedstawiałam sobie różne układy ich seksu. Wsadziłam sobie rękę między nogi. Moje cipka była taka spuszczona. Spojrzałam w półmroku na Krystiana. Jego oczy były otwarte szeroko, usta uchylone. Odkryłam jego kutasa. Sterczał w pełnym wzwodzie i drgał niecierpliwie. Zsunęłam się i wzięłam go do ust. Chciałam poczuć dotyk na piździe, więc przyniosłam nogi na ramiona męża. Pieściliśmy się wzajemnie w pozycji 69, nasłuchując cały czas namiętnego seksu zza ściany. Kiedy Marta zaczęła krzyczeć w orgazmie, a Seba jęczeć, mnie również ogarnął mały orgazm. Hamowałam się, żeby nie krzyczeć i zacisnęłam usta na kutasie Krystiana. Wepchnął mi się głębiej i zaczął spuszczać. Połknęłam jego spermę. Robiłam to teraz dosyć często. Pomyśleć, że jeszcze dwa miesiące temu broniłam się przed tym zawzięcie. Teraz to lubiłam, a pieszczenie kutasa ustami mnie podniecało.
Odwróciłam się, żeby położyć głowę na poduszce i pocałowałam Krystiana. „Śmierdzisz spermą” – powiedział i było słychać śmiech w jego głosie. „Mhm.” – zamruczałam, bo wiedziałam, że jest bardzo zadowolony. Ja też byłam. Kilka minut później spaliśmy.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
monia_be_be